Secrets of London
[06/1972] Solid as they come - Albert & Michael - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Wątek: [06/1972] Solid as they come - Albert & Michael (/showthread.php?tid=2372)



[06/1972] Solid as they come - Albert & Michael - Albert Rookwood - 05.12.2023

Przed pubem Harpie Gniazdo
Albert Rookwood & Michael Rookwood

Korzystając z ciepłej pogody i wyjątkowo bezchmurnego nieba, od dobrych trzydziestu minut stał już przed wejściem do pubu i dopijał pintę jakiegoś przesadnie słodkiego cydru, którego miał nieprzyjemność spróbować dzisiaj pierwszy raz. To drobne doświadczenie poniekąd stanowiło kolejny dowód na to, że rzadko kiedy warto było decydować się na nowości, ale tym razem miał w rękawie wręcz pozłacanego asa — od dobrego miesiąca chciał zaprosić Michaela w pewne ciekawe miejsce, którego właściciela znał osobiście i to aż za dobrze. Nie był pewien, jak brat zareaguje na podobną propozycję, dlatego chciał podejść do sprawy ostrożnie, choć był absolutnie pewny, że zapracowanemu aurorowi dobrze zrobiłoby spędzenie odprężającej nocy w tak czarującym przybytku.

Gdy rozpoznał twarz Michaela, który wymijał właśnie grupkę stojących obok niego mężczyzn, uśmiechnął się do niego z przekąsem i sięgnął do kieszeni swojej cienkiej, letniej szaty. Wyciągnął z niej własnoręcznie skręconego, goździkowego papierosa i ujął go w palce, gotowy do zaciągnięcia się dymem.
- Masz ognia? - Oczywiście, że miał, przecież czarodziejowi starczy różdżka, ale zapytał z grzeczności.


RE: [06/1972] Solid as they come - Eryk & Michael - Michael Rookwood - 07.12.2023

Michael od kilku tygodni był bardzo zajęty. Nie dość, że musiał zajmować się sprawami, które były dla niego ważne, aby utrzymać je w tajemnicy to jeszcze przesiadywał po kilkanaście godzin w Ministerstwie sprawdzając wszystkie doniesienia o atakach na mugoli i czarodziejów mugolskiej krwi. Owszem nie musiał tego robić lecz musiał wiedzieć jak reagować w momencie gdy w raporcie czy też zgłoszeniu przeczyta coś, co mogłoby naprowadzić członków BUMu na osoby odpowiedzialne za ataki. Oczywiście część z nich dało się łatwo zatuszować jednak części nie mógł zlekceważyć i musiał przekazać je do sprawdzenia czarodziejom pracującym w Brygadzie. Dlatego też w dniu, kiedy otrzymał zaproszenie od swojego brata na szklaneczkę czegoś mocniejszego nie mógł mu odmówić.
Na szczęście tego dnia nie musiał zostawać do późna w pracy i mógł się odpowiednio przygotować na to spotkanie. Nie mógł jednak pozbyć się wrażenia, że zaproszenie od Eryka było dość tajemnicze i tym samym interesujące. Już wracając z pracy zastanawiał się co też jeden z jego braci wymyślił i choć był Aurorem nie mógł rozgryźć tej niespodzianki.
Przed wyjściem z rodzinnej posiadłości zostawił wiadomość dla swojej ukochanej żony, że może nie wrócić na noc i zakładając na siebie ciemną, letnią szatę teleportował się na Pokątną, tylko po to, by minąć tłum czarodziejów załatwiających swoje sprawy i udać się na ulicę, na której czuł się jak ryba w wodzie.
Szedł spokojnie obserwując mijających go czarodziejów i czarownice przyglądając im się uważnie mając nadzieję, że w którymś obliczu rozpozna swojego brata jednakże żadna z mijanych osób nie była tą, której szukał Michael. Dopiero gdy usłyszał charakterystyczne pytanie jakie często padało z ust Eryka zatrzymał się i podszedł do niego z wyciągniętą różdżką.
- Równie dobrze sam mogłeś sobie podpalić tego skręta. - powiedział i spojrzała na brata po czym machnął różdżką wypowiadając odpowiednie zaklęcie. - A teraz wyjaśnij mi dlaczego tak tajemniczo zachowywałeś się zapraszając mnie ta to spotkanie. Już myślałem, że knujesz coś bardzo niedobrego. - dodał, akcentując ostatnie słowo, by dodać mu bardziej złowieszczego charakteru.