![]() |
|
[8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan (/showthread.php?tid=2468) Strony:
1
2
|
[8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 21.12.2023 adnotacja moderatora
Rozliczono - Olivia Quirke - osiągnięcie Badacz Tajemnic Pogoda w Londynie była, jaka była - zmienna, nierzadko zimna i deszczowa pomimo wiosennej pory. Co więcej - istniały poważne podejrzenia, że i tegoroczne lato będzie w miarę chłodne, chociaż ciężko było prorokować, jeśli chodzi o tak odległy czas. Teraz była zimna, wczesna wiosna. Śnieg już dawno stopniał, nawet błoto i plucha po odwilży zdawały się prawie całkowicie zniknąć z tej części kraju. Na uliczkach Londynu panował przyjemny chłód - budynki skutecznie chroniły przed wiatrem zbyt lekko ubrane ciała osób, które pospieszyły się z temperaturowym optymizmem. Olivia nie należała do osób, które z własnej woli ubrałyby się za lekko. Teraz jednak wystrzeliła z domu jak kamień z procy, chwytając pierwszy lepszy płaszcz, kompletnie zapominając o czapce i szaliku. A z reguły zawsze je ze sobą nosiła, dopóki słońce na dobre nie wyjrzało zza chmur. Teraz jednak nie miała czasu, tak po prawdzie nawet ledwo zdążyła się uczesać, a i tak niezbyt dokładnie. Śniadania nie zjadła, wyrzucając sobie, że zapomniała o tak ważnej sprawie. Turboważnej, tutaj ważyły się losy całego świata - jej świata. Do Esów i Floresów wpadła jak buchorożec w sosny, prawie potrącając wychodzącą z księgarni kobietę. - Przepraszam, najmocniej przepraszam, nie chciałam - to, że jeszcze była w stanie łapać oddech po takim biegu, było zapewne zasługą adrenaliny. Nie była przyzwyczajona do sprintów (maratonów także nie, gdyby kogoś to interesowało - Quirke w żadnym wypadku nie była typem sportowca). Ruda odsunęła się, posyłając jeszcze przepraszający uśmiech kobiecie, która omal na zawał nie zeszła, gdy Olivia tak bezczelnie wparowała do sklepu, prawie zderzając się z nią w drzwiach. Dopiero teraz mogła oprzeć dłonie na udach i odetchnąć głębiej, nie robiąc sobie nic z ciekawskich, karcących spojrzeń innych ludzi, będących w środku. Niech się patrzą, to ona tu była jakby prawie u siebie. Do Esów przychodziła nieregularnie, ale wciąż - dość często. Lubiła czytać, a i chętnie obdarowywała najbliższych książkami różnej maści. Zostawiała tutaj sporą część swojej wypłaty, ale to nic: przecież nie musiała martwić się o jedzenie czy dach nad głową, prawda? Mieszkała wciąż z rodzicami, i chociaż co prawda zakupy robiła nierzadko za własne, to wciąż nie bardzo miała na co wydawać zarobionych pieniędzy. A książki to zawsze był dobry pomysł. Teraz jednak nie kupowała nic dla siebie, a dla matki. Kobieta zostawiła jej ponad tydzień temu listę z pozycjami, których potrzebowała na... tak, dokładnie: na dzisiaj. Och, oby tylko wszystko tu było, bo inaczej czeka ją porządna awantura. Tyle się ostatnio działo w życiu Olivii, że dziewczyna po prostu zapomniała. Miała jeszcze pół dnia, najwyżej obleci wszystkie księgarnie w magicznym Londynie albo pójdzie do sieci fiuu i przetransportuje się gdzie indziej. Albo skłamie, że czegoś nie zdążyli sprowadzić na czas. Tak, to było chyba lepsze wyjście. Teraz jednak próbowała wzrokiem odszukać pracownika, którego ostatnio tak zamęczała pytaniami, że bała się, że chłopak zrezygnuje z pracy tu. Nie dostrzegła go nigdzie, co przyjęła z niepokojem. Może był chory? Ale przecież musiał tu ktoś być. Naraz jej oko wychwyciło mężczyznę, który właśnie wszedł za ladę. A w jej umyśle to było proste - ktokolwiek wchodzi za ladę, jest pracownikiem, bo klientom za ladę wchodzić nie można. Proste. - Przepraszam, cześć. Jesteś tu nowy? Nigdy cię tu nie widziałam - zaczęła, bez skrępowania podchodząc do nieznajomego. Grzebała po kieszeniach w międzyczasie, szukając kartki. Oby jej tylko nie zapomniała. - O, tu mam. Potrzebuję kilku książek, normalnie sama bym poszukała i nie zawracała ci głowy, ale mam nóż na gardle, a ty może wiesz, na którym regale je znajdę? Kartka była złożona na cztery części, trochę pognieciona, ale dało się odczytać pięć pozycji. Wszystkie dotyczyły zaawansowanego tworzenia eliksirów i zielarstwa, tylko jedna była książką fabularną. "Czemu feniks płacze", jakieś romansidło, nie najnowsze zresztą, bo sprzed kilku lat - bo trzeba było wiedzieć, że Olivia odziedziczyła zamiłowanie do tego typu literatury po matce. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 23.12.2023 Od tragicznego wydarzenia w jego życiu, zaszył się w swoim nowo zakupionym mieszkaniu. Dostał odszkodowanie za utratę miejsca zamieszkania i dzięki pomocy kolegi, udało się zakupić nowe. Tristan wymagań nie miał. Ważne, żeby miał gdzie mieszkać, nocować i no właśnie. Jakoś egzystować. Już w styczniu złożył wypowiedzenie z pracy w Ministerstwie Magii. Z trudem przychodziło mu oddanie odznaki i munduru, ale wiedział, że dalej nie podoła. Przez dwa miesiące był jakby bez pracy. Oszczędności mogły się kończyć. Chodził na terapię i leczenia, ale one nic nie zmieniały w jego życiu. Wciąż było tak samo. Wciąż miał dość takiego życia. Poczucia bycia kaleką. Ciężko było przestawić się na inny tryb funkcjonowania, choćby w komunikacji z ludźmi. Dostał także namiary na osobę, która uczyła języka migowego. Co powinno mu także lepiej opanować inną metodę komunikacji. Ułatwić funkcjonowanie w społeczeństwie. Zmuszał się do tego. Choć najchętniej by ze sobą skończył. Dawny znajomy, kolega ze szkoły Hogwartu, chyba jeden z nielicznych z nim utrzymujący kontakt, postawił mu sprawę jasno, żeby wziął się w garść. Nawet pracę załatwił w księgarni tak, aby nie musiał za bardzo komunikować się z ludźmi, ale chociaż zajmować zapleczem, towarami, układaniem, odbieraniem i takie tam. Nic trudnego, ale prostego, aby na nowo zaczął przebywać wśród ludzi. Będzie ciężko, ale musi to przeboleć. W pierwszych dniach swojej pracy, mógł odczuć, że właściciel sklepu jest wobec niego wyrozumiały. Pozostali pracownicy także. Nie było ich wielu, ale na dwie zmiany wystarczająco dla tego sklepu. Został poinstruowany, co ma robić, gdzie zanosić, jak układać. Same podstawy. Jak się później okazało, bez problemu dawał sobie radę i zaczynał zaznajamiać się z książkami. Nawet coś kupując dla siebie do poczytania. Dzisiejszego dnia, pełnił dyżur z kolegą. Tak się złożyło, że Tristan przebywał przy ladzie, gdyż coś sprawdzał z zeszycie. Drugi pracownik sklepu, wyszedł na chwilę na zaplecze. Akurat jak na złość losu, musiała podejść jakaś rozgadana dziewczyna. Tristan spojrzał na nią neutralnie? Klient, jak klient. Nie da się jednak zaprzeczyć, że była ładna. Ale miał wrażenie, że też roztrzepana? Biorąc pod uwagę to, jak wparowała do księgarni. Na jej pierwsze pytanie, Ward skinął głową, że jest tutaj nowym pracownikiem. Wysłuchał jej dalej, odbierając złożoną kartkę i rozwinął, aby spojrzeć na spis tytułów. Eliksiry, zielarstwo, jakieś romansidło. Mniej więcej, wiedział gdzie powinien szukać. Opuścił ladę sklepową i ruszył ku regałom, szukając odpowiedniego przedziału z eliksirami. Szukał po tytułach i nazwiskach. Co znalazł, że zgadzało się z podaną listą, to już miał. Biorąc pod uwagę, że było ich trochę, musiał trochę wspomóc się magią. Więc przy regałach, przywoływał je na swoją rękę. Na koniec udał się do regału z romansami ale zapisanego tytułu, nie widział. Wrócił do lady sklepowej i położył na niej zebrane książki. Jeżeli klientka czekała aż zostaną one znalezione. Przy niej, Tristan położył listę z książkami jaką mu podała i po kolei brał książkę i zaznaczył ptaszkiem obok tytułu, że jest dostępna. Tak było z każdymi, poza dwiema pozycjami. Nie było jednego egzemplarza z zielarstwa oraz romansidła. Przy nich postawił poziomą kreskę, co znaczyło, że tych pozycji nie ma. I tu spojrzał na dziewczynę, czy załapała o co chodzi. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 23.12.2023 Olivia lekko przekrzywiła głowę. Nie miała pojęcia, że Tristan nie potrafi mówić, dlatego jego skinięcie głową i odejście odczytała jako... No właśnie. Coś nieuprzejmego. Uraziła go czymś? Może nie powinna tak tu wparowywać, może powinna poczekać, aż chociaż trochę odetchnie, zanim nie zacznie go zasypywać kolejnymi prośbami? Co zrobiła, że go zdenerwowała? Quirke przez chwilę patrzyła na jego oddalające się plecy i westchnęła. Zamknęła oczy i dotknęła skroni. Nacisnęła ją lekko, próbując pozbyć się nieprzyjemnego uczucia, że coś zrobiła nie tak. Od myślenia głowa boli, czy jak to tam leciało. Nie poszła za nim, oparła się za to biodrem o ladę i zaczęła przeglądać to, co się na niej znajdowało. Nic ciekawego, przynajmniej dla niej, ale nie miała co zrobić z rękami, więc czymś musiała się zająć. Nie potrafiła zbyt długo stać w miejscu bez robienia niczego. Wrócił dość szybko, odhaczał kolejne pozycje, ale przy dwóch postawił kreskę. Olivia chwilę wpatrywała się w listę, a potem przeniosła wzrok na Tristana. - Nie da się czegoś zrobić? Nie wiem, nie macie kontaktu do innej księgarni, żeby sprawdzić czy to mają? Nie musi być w Londynie, przetransportuję się gdziekolwiek. Proszę - nie, błagam! Jestem w kryzysowej sytuacji, jak nie znajdę tej książki zielarskiej nigdzie, to matka urwie mi głowę. Miałam po nią przyjść już tydzień temu, ale zapomniałam - spojrzała na niego błagalnie. Musieli mieć jakieś sposoby, szybsze niż sowy, prawda? Bo przecież zanim te polecą i dostarczą list, a potem przyniosą go z powrotem, to Olivia już będzie martwa. Planowała co prawda pochodzić po księgarniach w tej części miasta, ale och, jak by to ułatwiło, gdyby mieli gdzieś jakiś spis albo co. Nie wiedziała w zasadzie jak to funkcjonuje, nigdy nie pracowała w takim miejscu. - Albo czy możecie ją sprowadzić? I trochę może... Nagiąć prawdę? Wiesz, jakaś adnotacja, że sprowadzenie książek zajmie dwa tygodnie, i data sprzed tygodnia? Złożyła dłonie jak do modlitwy. Wyglądała na naprawdę zdesperowaną - i chyba taka była, patrząc na to jakie rozwiązanie sugerowała. - Błagam, zrobię wszystko. Posprzątam ci dom. Kwiaty ci kupię. Wiem, postawię ci obiad. Cokolwiek, naprawdę! - nie była nigdy dobra w osiąganiu tego, co chciała. Niektóre kobiety posuwały się do flirtu czy kokieterii, lecz Olivia po pierwsze tego nie umiała, a po drugie jej serce było zajęte, chociaż od kilku tygodni miała nieprzyjemne wrażenie, że jej związek pędził w stronę urwiska i zaraz z niego zleci. Ale wciąż w nim tkwiła i postrzegała go nieco inaczej, niż osoba, z którą się "związała", więc nawet nie przyszło jej do głowy, by na Tristanie wykorzystywać jakieś brudne sztuczki. Pozostawało więc błaganie. - Nie każ mi padać na kolana, bo tylko sobie i tobie wstydu narobię. Wyglądała na taką, która skłonna byłaby to zrobić - paść na kolana i błagać, robiąc zamieszanie. Dobrze, że ostrzegała, chociaż tyle. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 24.12.2023 Prawdopodobnie Tristan popełnił drobne błędy w kontakcie z klientem sklepu. Jako auror, nie obsługiwał nikogo ani nie szukał produktów, tylko zjawiał się na wezwanie pomocy, czy na miejscu zagadywał ludzi, jeżeli jakaś sprawa wymagała otrzymania od nich jakich zeznań. Tutaj było inaczej. Nie żeby było łatwiej, ale nadal próbował odnaleźć się w nowym zawodzie. Mógł jej napisać, aby poczekała, zaraz wróci. Najwyraźniej zapomniał. Kiedy wrócił i przedstawił dziewczynie ile mają egzemplarzy i czego brakuje, była zawiedziona brakiem akurat książki dotyczącej zielarstwa. Co on miał zrobić? Żeby dowiedzieć się, czy dana książka jest w jakiejkolwiek księgarni, musieliby wysyłać sowy a to potrwa. Lub wybrać się osobiście. Tutaj pojawiła się sytuacja nieco trudna dla Warda, który nie wiedział do końca jak zareagować na jej błaganie. W dodatku wspomniała, że po tę książkę miała przyjść tydzień temu. Może jeszcze tutaj nie pracował albo była na innej zmianie, kiedy go nie było w księgarni? Myślał. Widać było że analizował i zastanawiał się jak rozwiązać problem. Obok miał notes, mógł coś napisać w ramach przekazania jej informacji, nie mogąc niczego powiedzieć. Dziewczyna nadal kontynuowała, kombinując dalej. Dając mu propozycje, w których żadna nie była możliwa do zrealizowania natychmiast. To tak, jakby błagano go o pomoc. Jako Aurora. Tym razem byłego. Sprowadzenie książki, to nie to samo, co odnalezienie zaginionej osoby. Gdy usłyszał od niej, że miała w planie klękanie, od razu zareagował gestami, kiwając głową aby tego nie robiła. Zaraz szybko napisał na pustej stronie notesu, w lewą dłoń chwytając długopis: ”Nie klękaj. Nie ma takiej potrzeby. Zobaczę co da się zrobić…” Usłyszeli głos kolejnego z pracowników, który najwyraźniej już kojarzył bardzo dobrze tę dziewczynę. Często kupowała książki. Czuła się tutaj jak u siebie. Tristan odetchnął z ulgą, kiedy kolega podszedł do lady z kartonem innych książek, stawiając pod ladą. Dostrzegł poddającego się Warda, aż uśmiechnął uprzejmie i z wyrozumiałością. - W czym pomóc? Zapytał, patrząc na Olivię. Wtedy Tristan przysunął mu kartkę z jej listą książek, gdzie dwie wykreślił, jako niedostępne. Rzucił okiem, analizując tytuły i sprawdzając, czy odpowiednio zgadzają się z listą. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 24.12.2023 Nie chciała, żeby tak to się skończyło, ale jak zwykle wyszło inaczej niż miało. Widziała, że Ward zaczyna się denerwować, że szuka notesu, kreśli coś w panice na kartkach. Z początku nie zrozumiała, o co mu chodzi. Patrzyła to na notes, to na Warda - widać było po jej minie, że nie rozumie, w ogóle nie łączy wątków i potrzebuje więcej czasu, by ogarnąć po co mu notes i czemu akurat pisze, zamiast mówić. Na szczęście dla otoczenia Olivia miała wiele innych zalet, była z reguły wyrozumiała, no i miała dobre serce, więc zwykle to przytłoczenie jej nadmierną ekspresją nie było aż tak uciążliwe. Oświecenie jednak przyszło nagle jak z nieba, jak promyczek wśród burzowych chmur, który rozświetlił zaćmienie mózgu rudej. Olivia otworzyła usta, przeniosła wzrok kilkukrotnie z notesu na Tristana i aż westchnęła. Wyglądała, jakby coś ją trafiło - szok, niedowierzanie... I chyba wstyd? - Aaaa - to musiało mu wystarczyć. Załapała - w końcu! Brawo, Olivio, jeszcze była dla ciebie nadzieja. - Przepraszam! Nie wiedziałam, nie chciałam. On się poddał, a ona zaczęła się wycofywać, nawet unosząc dłonie w poddańczym geście. Wiedziała, że potrafiła być napastliwa, a w momencie kiedy "przeciwnik" nie mógł się obronić słowem, to zapewne był na straconej pozycji. Naprawdę nie chciała, żeby tak to wyszło i już miała zamiar zacząć się tłumaczyć, gdy zza pleców wyskoczył jej UlubionySprzedawcaNumer1. Olivia odetchnęła z ulgą. - Um, tak. Po pierwsze - nie wiedziałam, że... no wiesz. Przepraszam, czasem - zawsze? - za dużo mówię - "nie wiedziałam że no wiesz"? Quirke zamknęła oczy, a po plecach przeszły ją ciary żenady. Raz, dwa, trzy... Jeszcze raz, tym razem z czerwonymi od wstydu policzkami. Byleby tylko się nie pogrążyć mocniej, bo i tak zrobiła z siebie naczelnego pajaca tego cyrku. - Po prostu nie myślę, wybacz, nie przejmuj się mną. No nic innego jej do głowy nie przyszło, więc tylko posłała Tristanowi nerwowy uśmiech. Jego kolega wybawił go z opresji, ale chyba niechcący sam wpadł w kłopoty, bo Olivia naprawdę była zdesperowana. - Potrzebuję tych książek dla mamy, miałam je kupić tydzień temu, ale zapomniałam. I tych dwóch pozycji brakuje. Chciałam tylko się dowiedzieć, czy macie jakiś sposób, żeby je zdobyć lub dowiedzieć się, gdzie są. Ewentualnie żeby dać mi jakiś papierek, zapewniający moją matkę, że "są w drodze" - wyjaśniła, tym razem spokojniej i bez przesadnej gestykulacji. Ręce splotła za sobą. przenosiła ciężar ciała z pięt na palce i z powrotem. Ewidentnie nie potrafiła ustać spokojnie w jednym miejscu. - Inaczej będziecie podziwiać moją głowę nabitą na pal, z podpisem "mówiłam, że kiedyś własnej głowy zapomnisz". RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 25.12.2023 To było mocno stresujące. Nie miał odwagi przyznawać się do swojego kalectwa. Nie miał odwagi napisać wprost „jestem niemową”. To bolało go tak samo, jak nie możliwość rozmawiania z kimkolwiek. Bolała myśl, że swojego głosu nigdy już nie usłyszy. Ani on, ani nikt inny. A mogło być znacznie gorzej. Mógł tamtego tragicznego dnia, stracić więcej zmysłów. Ale, załapała. Zaczęła go przepraszać. Miała przecież prawo nie wiedzieć. Nie nosił na szyi tabliczki z napisem, że jest niemową. Ukrywał to do czasu, aż nie zostanie zmuszony do kontaktu z drugą osobą i zmuszonym udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi, w jakiejkolwiek formie. Od razu dopisał na tej samej stronie notesu i jej pokazał, odwracając go w jej stronę: ”Nie masz za co przepraszać”. Kolega, który dołączył z pytaniem i przywitaniem klientki, próbował na szybko zorientować się w sytuacji. Widział to po minie Tristana jak i Olivii, na koniec zwrócił uwagę na notes, w którym Ward pisał swoje odpowiedzi. - Niczym się nie przejmuj. Tristan pracuje tutaj dopiero od tygodnia i próbuje się odnaleźć.Odpowiedział Emmet, kolega który właśnie pomagał Tristanowi w tej trudnej sytuacji emocjonalnej. Z kolei Tristan w odpowiedzi dziewczynie, skinął głową, że przyjmuje przeprosiny. Wracając do sprawy, Emmet spojrzał na listę książek słuchając Olivii, przy okazji miał już pewność, że Ward dobrze odszukał książki i faktycznie, dwóch pozycji nie było na Sali. W momencie kiedy Olivia wspomniała o nabitej głowie na palu, Ward miał migawkę z przeszłości, zamordowanej matki. Zamknął na moment oczy i odwrócił wzrok, otwierając by spojrzeć na coś innego. Koszmar wciąż go prześladował. Może zbyt dosłownie wszystko związane ze śmiercią brał do siebie. - Ta z zielarstwa powinna być w magazynie. Tristan, sprawdzisz?Zapytał Emmet kolegę, chcąc go zapewne wybawić od stresowania się przy ladzie. Ward zgodził się. Spojrzał jaki autor i tytuł, po czym skierował się na tyły sklepu. Emmet został z Olivią przy ladzie. - Jeden egzemplarz powinien jeszcze być. Ale co do tej ostatniej pozycji, obawiam się, że może być problem. To wydanie jest kilkuletnie i chyba nie wznawiali wydawania. Nic więcej w sprawie romansidła nie mógł zrobić. A na pewno nic nie zdziała dzisiaj, aby matka dziewczyny, otrzymała tę książkę. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 26.12.2023 On chciał się ukryć między regałami, a ona - zapaść pod ziemię. Poziom niezręczności w tej chwili był tak wysoki, że cud że nic tu nie wybuchło. Rzadko kiedy tak się czuła, bo Olivia, jak to Olivia, zwykła obracać tego typu sytuacje w żart. Musiała mieć jednak jakiś punkt zaczepienia, a bycie niemową zdecydowanie do takich punktów nie należało. Śmianie się z tego byłoby chamskie i okrutne, a mimo wielu wad Olivia nie była ani chamska, ani okrutna. - Dopiero tydzień? I już pozwoliłeś żeby miał zderzenie ze mną? Fajny z ciebie kolega z pracy, taki niezbyt pomocny - ale osoba, którą w miarę znała, była idealnym punktem zaczepienia. Oczywiście Quirke nie mówiła na poważnie, uśmiechnęła się nawet szeroko. Stres powoli z niej schodził, na dodatek mogła zostawić Tristana w spokoju, by i ten się uspokoił. Zwłaszcza, że przecież dziewczyna nie miała pojęcia, co mężczyzna przeżył - i nie wiedziała, by uważać na słowa. Nie zarejestrowała więc tego, jak na niego podziałały, zauważyła tylko że poszedł. - Wydanie kilku...letnie... Emmet, a ty skąd wiesz, co?- zmrużyła podejrzliwie oczy, wpatrując się w mężczyznę. Nie wierzyła, że tak po prostu pamięta że akurat ten tytuł to wydanie sprzed paru lat. - Nie wiedziałam, że zaczytujesz się w tego typu literaturze. Olivia oparła się biodrem o ladę i uśmiechnęła się chytrze. Nie oceniała go za mocno - tylko tak troszkę, odrobinę. Nie zamierzała się jednak naśmiewać, jedynie odrobinę dokuczyć. Chociaż zaraz jednak spoważniała. - Wiesz, gdzie mogłabym ją dostać, czy nie bardzo? - westchnęła. No, przejebała sobie, a szanse że Emmet faktycznie miał tę książkę i byłby w stanie ją odsprzedać, były małe. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 26.12.2023 - Skąd miałem wiedzieć, że przyjdziesz dzisiaj? Miałaś być tydzień temu. Bronił się jej własnymi słowami. Sama wspomniała, kiedy miała pojawić się po książki, ale coś jej widocznie wypadło, to trafiła dnia dzisiejszego na biednego magazyniera niedawno zatrudnionego, który na dodatek okazuje się być niemową. Emmet odpowiedział jej z cwanym uśmiechem. Jakby winę zarzucaną jemu, skierował na nią. Sowę mogła mu wysłać, że przyjdzie, to by kolegi nie zostawił samego na pastwę jej potoku słów. Kiedy jednak przeszli do sprawy związanej z książką o tematyce romantycznej, Emmet zawiesił się po obwieszczeniu jak paroletni jest ten tytuł poszukiwany przez nią książki. Ostrożnie spojrzał na Olivię, widząc jej podejrzliwy wzrok. - Nie ja! Siostra ma…Z automatu jej odpowiedział na słowa, jakby ponownie bronił się przed tym, co chciała mu znów zarzucać. Facetowi nie wolno takich książek czytać? Nie chciał się do tego przyznać. Może jak siostra przeczytała, to mu polecała i też go wciągnęło. Ten uśmiech. Aż uciekł wzrokiem aby skupić na tytułach i spisać ich ceny. Teraz to on czuł się jej ofiarą. - Spróbuj popytać w innych księgarniach. Może w Hogsmeade ktoś będzie miał. Jeżeli nie uda Ci się dostać, wyślę sowy do zagranicznych księgarń magicznych z zapytaniem i spróbuję sprowadzić dla Ciebie. Bo w żadnym wypadku nie planował jej sprzedawać swojego egzemplarzu. Siostra by go chyba zabiła. W tym momencie wrócił Tristan ze znalezionym brakującym egzemplarzem zielarstwa. Położył go na ladzie i cofnął się, aby pozwolić koledze dokonać wyceny za wszystko co zamawiała Olivia. Zapytał przy okazji. Biorąc pod uwagę, że dziewczyna przychodzi tutaj dość często a Tristan pierwszy raz ma okazję ją poznać. I bardzo możliwe, że będzie widział ją tutaj tak samo często co pozowali pracownicy. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 26.12.2023 - Wiesz co, nie zachowuj się jak moja matka, jedna mi starczy - "miałaś być tydzień temu"... Patrzcie go. Sam sobie sznur kręcił. Olivia uśmiechnęła się chytrze, lisio niemal. Siostra, taaak, oczywiście. Nie planowała go oceniać czy się z niego śmiać, chociaż to było urocze, jak się wił jak ten piskorz na pomoście. - Masz siostrę? - zauważyła z uprzejmym uśmiechem, ale postanowiła nie ciągnąć tego tematu. Głównie dlatego, że przecież mężczyzna chciał jej pomóc - zaproponował nawet, że jak nie uda jej się znaleźć książki w innych księgarniach, to sam wyśle listy i postara się ją sprowadzić. To było bardzo miłe. - Spróbuję, dzięki! Zaczęła szperać po kieszeniach, by znaleźć portfel. Najpierw wyłożyła na ladę ten mugolski, który czasem nosiła, by móc płacić za siebie gdy zwiedza Londyn i jego niemagiczną część. Potem była paczka papierosów i mugolska zapalniczka. Potem jakieś papierki, a dopiero na końcu sakiewka z monetami. Zaczęła pakować wszystko z powrotem. - Tak zrobię, chociaż nie lubię podróżować przy pomocy fiuu - mruknęła, upychając wszystko z powrotem do kieszeni płaszcza. Westchnęła głośno. Nie lubiła tego, często rzygała jak kot po takiej podróży, ale niestety był to chyba najszybszy sposób, by dziewczyna mogła znaleźć się poza Londynem. Gdy Emmet zapytał o to, czy się sobie przedstawili, Olivia zmarszczyła brwi. Mówiła mu, jak się nazywa? Chyba nie. Ups. - Chyba nie. Przepraszam. Jestem Olivia i często tu bywam więc chyba będziesz na mnie skazany, ale obiecuję następnym razem zachowywać się jak cywilizowany człowiek - rozciągnęła usta w szerokim uśmiechu. Takie obietnice bez pokrycia to była jej specjalność - nie to, że kłamała, ale naprawdę chciała się postarać zachowywać jak ktoś, kto umie jeść widelcem i nożem, a nie jak... No, tak jak ona przed chwilą. Z tym, że zwykle jej to średnio wychodziło. - Ty jesteś Tristan, tak? Nie przedstawił jej się, ale Emmet wcześniej użył jego imienia. Ona potrafiła wychwytywać takie rzeczy, zupełnie nieświadomie i w zupełnie przypadkowych sytuacjach. - Wezmę je i zrzucę do Fiolki, a potem czeka mnie wyścig z czasem - westchnęła i zaczęła odliczać pieniądze. - Jak nie znajdę tu, to chyba faktycznie czeka mnie Hogsmeade. Dawno tam nie byłam, aż szkoda że nie będę mogła odwiedzić Mioteł, zawsze lubiłam tam przesiadywać. RE: [8.04.1972] No przecież pamiętam! | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 28.12.2023 Na odpowiedź o matce, obrzucił ją tylko zaczepnym spojrzeniem, wracając do wyceniania jej egzemplarzy. - Mam.Nie kłamał. Przez nią i matkę czasami czytywał dziwne lektury, bo kobiety czasami potrafią tak opowiadać fabuły z przeczytanych książek, jakby przeżyły scenę akcji w rzeczywistym świecie. Ile razy on musiał im z księgarni nowości wynosić płacąc ze swojej kasy, żeby mu później oddawały. ”Pamiętaj! Dzisiaj premiera! Chcę to dzisiaj! Ściemnianie, że egzemplarzy jego księgarnia mieć nie będzie, mijało się z celem. Bo przecież sklep na tym zarabiał. Emmet przedstawił Olivii propozycje, gdzie powinna szukać brakującego tytułu, jeżeli chciała mieć nówkę do kolekcji. A nie używane już po kimś. W ostateczności mogły zostać jej biblioteki, ale czy gromadziłyby takie powieści? Wątpił. - Są inne środki transportu. Wzruszył lekko ramionami. Jak nie fiuu, mogła skorzystać z Błędnego Rycerza. Też było szybko. Jeżeli nie preferowała latania na miotle, czy też nie umiała w teleportację. Tristan wrócił z książką, to Emmet mógł ją doliczyć do pozostałego zestawu, podsumowując wszystko, mówiąc Olivii ile ma do zapłaty. W między czasie, wziął jakąś siatkę i spakował jej książki. Nie przedstawiali się sobie, więc skoro będą częściej się widywać w tym miejscu, wypadałoby poznać jej imię. Tristan skinął głową na potwierdzenie swojego imienia. I tym samym zapamiętał imię dziewczyny. Na jej przedstawienie się, Ward uśmiechnął się lekko. Z jakiegoś powodu, cały stres z niego spłynął. A obserwowanie jej stało się przyjemniejsze? Może Olivia wyglądała na roztrzepaną, to jednak wydawała się być miła. Nie tylko ładna. - Tak. Tristan. Jak już zauważyłaś, komunikuje się za pomocą pisania na papierze lub języka migowego.Odpowiedział za niego Emmet. Ward nie musiał tego pisać w notesie, jaki leżał na ladzie. Zgarnął go jednak i wyrwał kartkę, która nabazgrolona, nie była już do niczego potrzebna. Kolega przejął pałeczkę w obsłudze klientki, to Tristan był w sumie wolny. Nie miał koledze za złe, że wypowiedział się w jego imieniu. Mógł go zostawić już samego z klientką, ale został. Obserwował. Dostrzegł, że miała dwa portfele. Czy jeden był mugolski? To znaczyło, że przebywała wśród mugoli i robiła tam zakupy. Nie była z tych uprzedzonych do jego społeczności. - Warto czasami odwiedzić stare miejsca. Zachęcał Emmet. |