![]() |
|
Lato 1972, 30 czerwca - Ostatnia noc w Soho - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: Lato 1972, 30 czerwca - Ostatnia noc w Soho (/showthread.php?tid=2582) |
Lato 1972, 30 czerwca - Ostatnia noc w Soho - Eutierria - 21.01.2024 Ostatnia noc w SohoPoszłyście napić się razem do poleconego wam wczoraj baru. W środku dosiadł się do was czarujący mężczyzna o imieniu Jack. Być może oczarował was samą w sobie charyzmą, być może było w tym coś więcej... (eliksir dolany do drinka, a może czar podobny do czaru wiły?) W każdym razie - był naprawdę przystojny, zabawny i nie narzucał się wam w obrzydliwy sposób - sprawiał wrażenie kogoś, kto chciał się po prostu dobrze bawić, ale przyszedł tutaj sam.
Pub, w którym się znajdowaliście, wyróżniał się tym, że jedna ze ścian posiadała gigantyczne lustra, dzięki którym sala wydawała się być o wiele większa niż w rzeczywistości. I w niektórych momentach wydawało wam się, że kiedy spoglądacie na swoje odbicie... ktoś jest obok! Kobieta z brązowymi, sięgającymi ramion włosami. W spodniach i pobrudzonej koszulce kompletnie niepasująca do gromady wystrojonych, bawiących się ludzi. No i... to było tylko odbicie, w rzeczywistości stał obok was tylko Jack! Kiedy sytuacja wydawała się coraz dziwniejsza, postanowiłyście naradzić się w łazience, bo to przecież nigdy nie wzbudza niczyich podejrzeń, kiedy dziewczyny pójdą do łazienki całą gromadą, prawda? No i poszłyście tam, razem z dziewczyną z odbicia. W łazience opowiedziała wam o tym, że Jack nie jest tym, za kogo się podawał. Ostrzegła was, że poznała go w taki sam sposób jak wy, a później zamordował ją i ukrył jej ciało, aby ukryć inne swoje zbrodnie, o których dowiedziała się w czasie trwania ich relacji. Przekazała wam miejsce, w którym znajdują się jej zwłoki i poprosiła was o pomoc, o przekazanie tych informacji Brygadzie, ale... Jack stał przy drzwiach i słyszał to wszystko. Czy ta historia zakończy się krwawo? RE: Lato 1972, 30 czerwca - Ostatnia noc w Soho - The Little Fox - 29.01.2024 Ubrana w śliczną, zwiewną, czerwoną sukienkę raczej trzymała się na uboczu niż otwarcie prowadziła rozmowę z Jackiem. W ich grupie raczej było więcej dziewczyn, które potrafiło rozmawiać z mężczyznami. Nie mogła też nie powiedzieć, że mężczyzna jej się nie spodobał. Oczarował ją wręcz, podobnie jak robił to Laurent. Gdy tylko w lustrze odbijała się ta dziwna dziewczyna szturchnęła nawet łokciem Fiery, aby jej to pokazać. Ostatecznie, gdy wydało się to być na tyle podejrzane udały się wszystkie do toalety. Nie było w tym nic dziwnego, nie? Tam pojawiła się również dziewczyna z odbicia. Elaine starała się nie denerwować, więc nic dziwnego, że dla uspokojenia swoich nerwów zaciskała dłoń na łokciu Fiery, tylko ona potrafiła ją uspokoić w razie, gdyby nerwowo wysiadła. – Co teraz? – odezwała się jako pierwsza z nich. Sytuacja była czysto dramatyczna, a Elaine nie lubiła sytuacji dramatycznych, bo były zbyt dramowe, aby mogła je ogarnąć tym swoim ptasim móżdżkiem. Nie była przecież detektywem, nie rozwiązywała zagadek kryminalnych, a jedynie piekła najzwyklejsze ciasta i gotowała najzwyklejsze (najbardziej smaczne, pożywne i kulinarne dzieła) dania w swojej przyczepie. Do tego nie posiadała kości (tak twierdzili inni ludzie, nie ona), lubiła tańczyć i wygrywać jakieś głupie przepychanki między rodzeństwem, ale nie rozwiązywała spraw związanych z morderstwem. Co jeśli Jack je zabije? W sumie ciężko byłoby mu zabić tyle osób na raz, nie? Miały przewagę liczebną! RE: Lato 1972, 30 czerwca - Ostatnia noc w Soho - Sandie Bell - 02.04.2024 Siedząc w barze, w ciepły, czerwcowy wieczór, obok tak dobrze znajomych jej dziewczyn; śmiejąc się i popijając wyjątkowo mocny trunek, czuła się jak ryba w wodzie. Jej myśli nie błądziły, skupione były na "tu i teraz", pozwalając Sandie zapomnieć na chwilę o wszystkich rzeczach, które każdej nocy okradały ją ze snu. Tylko Bellowie potrafili sprawić, że czuła się po prostu dobrze. Bezpiecznie. Jack był przystojny, charyzmatyczny i miał w sobie coś, co mimowolnie kazało skupić na nim swój wzrok. Nic dziwnego więc, że i ona oplotła jego sylwetkę maślanym spojrzeniem, a gdy tylko znalazł się w ich towarzystwie, przysunęła się bliżej niego. Rozmawiała, śmiała się i flirtowała, widocznie świetnie się bawiąc, a jednocześnie kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego, że jej siostry zauważyły postać odbijającą się w lustrze. Dopiero gdy jedna z nich szturchnęła ją łokciem, by udały się w kierunku toalety, zmarszczyła brwi, przewróciła oczami i potulnie poszła za nimi, w międzyczasie oglądając się za Jackiem i rzucając mu wymowne "zaraz wracamy" – zupełnie jakby obawiała się, że kiedy wrócą, zdąży się ulotnić. Może właśnie tak byłoby dla nich najlepiej. — Serio? — jęknęła, delikatnie przymykając za sobą drzwi — Jak wyjdziemy i go tam nie będz- — i urwała w pół zdania, wreszcie natrafiając na odbicie kobiety, która była sprawczynią całego zamieszania. Wysłuchała jej, kręcąc z niedowierzaniem głową, prawdopodobnie wyłącznie dlatego, że Jack najnormalniej w świecie jej się spodobał. Z drugiej strony wychowała się w środowisku, w którym nie brakowało ani popaprańców, ani morderców – dlaczego ta historia nie miała być prawdziwa? — Do żadnych łapsów nie pójdę — rzuciła stanowczo. Magiczna policja czy nie, już na samą myśl robiło jej się niedobrze. — Poza tym, skąd mamy wiedzieć, że to nie jest jakiś durny żart? Mało tu pojebów? — Zerknęła i na dziewczyny i na ich nową towarzyszkę z lustra. Nie wierzyła, a raczej nie chciała we wszystko wierzyć. Dopóki nie okazało się, że Jack stał przy drzwiach do łazienki, podsłuchując ich rozmowę. Momentalnie oparła się o nie plecami, zamykając je z hukiem. Przeszedł ją nagły, zimny dreszcz. — Udowodnij, że to prawda. — Jakoś. Wbiła nieufny wzrok w dziwną kobietę, jednocześnie rzucając jej wyzwanie. Nie chciała wyjść na głupka, gdyby okazało się, że wszystkie po prostu miały zwidy. Chcąc nie chcąc ona sama trochę zdążyła wypić. Równie mocno nie chciała jednak, żeby cokolwiek im się stało. No i wreszcie, wystarczyło, że Ellie się denerwowała. Gdyby i ona zaczęła panikować, na pewno skończyłyby w piachu, mimo liczebnej przewagi. |