![]() |
|
[10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan (/showthread.php?tid=2707) |
[10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan - Hjalmar Nordgersim - 16.02.2024 10 lipca 1972, księgarnia "Esy i Floresy"
Hjalmar Nordgersim & Tristan Ward Minęło kilka dobrych lat odkąd sprowadził się do Wielkiej Brytanii ale nadal nie lubił Londynu, tak jak pierwszego dnia po przeprowadzce. Na całe szczęście mieszkał w Dolinie Godryka, z dala od tego całego zgiełku i tych ogromów ludzi. Na swoje nieszczęście, większe zakupy, musiał zrobić w stolicy Anglii. Wstrzymywał się z tym tak długo jak tylko mógł ale w końcu dotarł do ściany. Dzisiaj był ten dzień. Musiał się tam udać. Nie było odwrotu. Prezent dla małej Lisy nie mógł przecież dłużej czekać. Musiało to być coś wyjątkowego. Jego chrześnica była jednak zbyt mała na to, aby obdarował ją jakimś wyrobem jubilerskim czy kowalskim. Znaczy sam Hjalmar nie widział w tym niczego złego, lecz matka małej pociechy, a zarazem jego serdeczna przyjaciółka. Kim więc był Nordgersim, aby się jej przeciwstawić? Wybór padł na jakąś ładną książkę. Najlepiej jakąś kolorową i z obrazkami. Kucyki? Dziewczynki chyba lubiły kucyki, chociaż Islandczyk nie był tego, aż tak pewny. Liczył, że ktoś mu pomoże w tym wyborze, mając odrobinę więcej obycia z szerokopojętą literaturą. W ten oto sposób trafił do księgarni "Esy i Floresy", gdzie czym prędzej przystąpił do przeszukiwania pozycji na półkach, niczym jakiś pies tropiący. Takim trochę przecież był, wszak likantropia robiła z nim najróżniejsze rzeczy w trakcie pełni i nie tylko. Pech chciał, że nie udało mu się odnaleźć tego czego szukał. Nie udało mu się odnaleźć niczego. Błądził trochę niczym słoń w składzie porcelany. Gdyby trafił na giełdę metali czy innego kowala to odnalazłby się jak w domu, a tak? Cóż... potrzebował pomocy. - Przepraszam...? - zaczął trochę niepewnie, nie wiedząc czy ktokolwiek się w lokalu znajdował. W jego rodzinnych stronach otwarty sklep oznaczał, że właściciel czy pracownik byli w środku i byli chętni do pomocy przyszłemu klientowi. Hjalmar liczył, że będzie tutaj tak samo - Czy mają państwo może jakieś książki dla dzieci? Dla małej dziewczynki dokładnie? Może jakieś kucyki albo smoki... - dodał, próbując wywołać kogoś do pomocy, a zarazem dać pewien zarys na to czego szuka - Albo czegokolwiek co mogą lubić małe dziewczynki - sprostował wraz ze wzruszeniem ramionami, wszak nie miał pojęcia co mógłby jej sprezentować. RE: [10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan - Tristan Ward - 18.02.2024 Nie każdemu odpowiadało mieszkanie w stolicy Anglii. Nie narzekali może ci, co się w nim urodzili. Każdy zapewne szanował swoje miasto, jeżeli mógł w nim się rozwijać. Nie miał pod górkę. Miał pracę, mógł założyć rodzinę. Tristan nie myślał o opuszczeniu miasta, czy może i samego kraju. Ale, jeżeli jego dziewczyna chciałaby zamieszkać gdzie indziej, dla niej gotów był na te zmiany. Przyzwyczajanie się, bywa często trudne. Zwłaszcza dla kogoś, kto musiał opuścić rodzinne strony. W ostatnich dniach Tristan tętnił szczęściem, częściej się uśmiechał, co kolegów i koleżanki zaczęło zastanawiać, co takiego się zmieniło w jego życiu. Długo nie musieli myśleć, kiedy zrozumieli z kim się spotykał. Znalazł swoją połówkę. Dzisiejszego dnia, jak każdego poprzedniego, zajmował się tradycyjnie przeglądem książek, uzupełnianiem ich regałów, katalogowania i przygotowywania miejsca na nowe. Szczególnie podręczniki szkolne. Już niedługo miał zacząć się nowy rok szkolny, to będą mieli na nowo bardzo dużo zamówień i sprzedaży podręczników, zeszytów jak i przyborów do pisania. Każdy klient miał możliwość wejść do sklepu i samodzielnie się rozejrzeć. W razie problemów, pytać tutejszych pracowników. Słysząc męski głos, Tristan spojrzał z góry na mężczyznę. Stał na drabinie i układał książki na wysokim regale. Zszedł od razu, gdyż jego kolega przy ladzie kasowej był na razie zajęty klientami kupującymi wybrane egzemplarze. Podszedł do nieznajomego, notując na kartce swojego podręcznego notesu, używając mugolskiego przyrządu, będącego długopisem. ”Dzień dobry. Obsłużę Pana. Proszę za mną.” Napisaną treść w notesie, pokazał klientowi. Być może zaskoczy go taką formą komunikacji, ale nie użyje przy nim języka migowego, którego mężczyzna najpewniej nie znał. Może połapie się, że Ward jest niemową?Jeżeli Pan Klient się zgodził, zaprowadził go do przedziału z kategoriami książek dla dzieci. Znajdowały się na dolnych półkach, w regałach postawionych pod ścianą. Ulokowano takie miejsce, aby dzieci, przychodząc z rodzicami czy opiekunami, miały do nich łatwy dostęp. ”Dla małej dziewczynki…” - powtórzył sobie w myślach Tristan, kucając na przy dolnej półce i przeglądając tytuły. Było coś o magicznych dwóch siostrach, zbierających magiczne zioła. Wyjął z regału. Była też taka o czarodziejskim koniu, niekoniecznie jednorożcu. Obie były z obrazkami i szczęśliwymi zakończeniami. Szukał dalej. O zwierzętach, magicznych królikach i żabkach. Każde dziecko miało swoje upodobania. Nie miał pojęcia, co tamtej dziewczynce by się podobało. Ale szukał dalej. Wyjęte książki podał klientowi. Aby sobie przejrzał, czy mu odpowiadają. Drogie nie były. Mógł wziąć nawet wszystkie, jakby chciał mieć nawet na czarną godzinę. Szukając dalej, Tristan znalazł jakąś grubą książkę z różnymi baśniami magicznych stworzeń i czarodziejów. Dla dzieci małych i dużych. Uniwersalna, ale gruba. Można z niej było wybierać cokolwiek. Wyprostował się podając i ten egzemplarz. Droższa, ale może na prezent wystarczająca? RE: [10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan - Hjalmar Nordgersim - 19.02.2024 Hjalmar w sumie był pierwszy raz w tej księgarni, więc nie zdawał sobie nawet sprawy, że jest tutaj tak wysoko. Nie spojrzał się też do góry, co było jego błędem. Podskoczył odrobinę z zaskoczenia kiedy obok niego pojawił się mężczyzna schodzący po drabinie. Na brodę Merlina! Nordgersim poczuł się odrobinę jak zwierzę w lesie zaskoczone przez drapieżnika, chociaż nikt nie miał zamiaru na nikogo polować... no może co najwyżej na książkę o kucykach i tyle. Widząc jak wyciąga notes, zreflektował się - Pan nietutejszy? To tak jak ja - zauważył. W pierwszą myśl wydawało mu się, że sięga może po jakieś rozmówki czy kilka gotowych zdań, które miał tam przygotowane. Sam pamiętał jak uczył się angielskiego albo szwedzkiego. Była to droga przez mękę ale się udało. Wszystko jednak prysło kiedy ten zaczął pisać. No to żeś zrobił Hjalmar. Brawo westchnął ciężko na własną głupotę - Najmocniej Pana przepraszam. Nie chciałem być nie miły - zapewnił sprzedawcę. W życiu by nie zrobił tego na przymus. Gdyby tylko wiedział o przypadłości swojego rozmówcy to trzymałby gębę na kłódkę. A tak? Dał popis swojej charyzmy. No klasa sama w sobie. - Już idę za panem - dodał, a następnie ruszył za swoim przewodnikiem. Mieli tutaj bardzo wiele tomów. Cieszył się, że trafił na jakąś pomocną duszę, chociaż było mu strasznie głupio na to co zrobił - Mam nadzieję, że pan się nie gniewa za bardzo... - dodał zatroskanym głosem. Pokonując kolejne półki, zgarnął pierwszą książkę z brzegu, która nazywała się "Obrazy różne i wszelakie". Był bardzo ciekaw co tam się może znaleźć ale dopiero kiedy dotrą do ich miejsca docelowego. Nie miał zamiaru się zaczytać aby kogoś tutaj staranować na śmierć, co przy jego rozmiarach, było możliwe. Na moment odłożył księge obrazów na bok i przyjrzał się temu co podał mu sprzedawca. Od razu zerknął na odwrót, co by przeczytać szybkie streszczenie o czym mogłoby to być - O... Ta bardzo ciekawa - zauważył kiedy otrzymał do swoich dłoni książke o czarodziejskim koniu - To Abraksan? - zapytał samemu nie będąc pewnym, chociaż widział takiego na własne oczy - Ooo! - uniósł swój wzrok na wielkie tomiszcze, które jego pomocnik wyciągnął z jakichś zakamarków. Dla Hjalmara była to sztuka tajemna. Był pełen podziwu z jaką gracją i łatwością udaje się to temu pracownikowi robić. Sam by już dostał szewskiej pasji i rozniósłby te półki na strzępy, a on nie. Zaskakujące. - A taką może, wie pan... z samymi obrazkami też by się znalazła? - zapytał - Nie chcę, aby Lisa zawsze była zmuszona prosić swoją mamę o poczytanie. Chciałbym, aby mogła też sobie pooglądać sama te obrazki - wytłumaczył, zgarniając wszystkie podane mu książki - Te wszystkie oczywiście wezmę bo są idealnie. To właśnie coś czego szukałem - zapewnił - Swoją drogą to... Hjalmar - przedstawił się, wyciągając dłoń w kierunku mężczyzny. Był mu bardzo wdzięczny za okazałą pomoc i chciał poznać imię swojego wybawiciela. Bez tej pomocy zapewne wróciłby z pustymi rękoma. RE: [10 VII 1972, "Esy i Floresy"] Czy jest książka o kucykach? || Hjalmar & Tristan - Tristan Ward - 20.02.2024 Nikt tutaj nie chciał nikogo straszyć. Tristan nie miał jak uprzedzić klienta, szukającego pomocy w wyborze książek dla dziewczynki, że zaraz mu pomoże i że jest na górze. Na całe szczęście, obyło się bez zawału klienta. Księgarnia być może była jedną z największych na ulicy Pokątnej, dlatego też jej wnętrze było duże, wysokie? Aby niektóre egzemplarze można było umieścić na górze, trzeba było skorzystać z drabiny. Co z tego, że można wspomóc sobie magią. Ward jset mugolakiem. Lubił robić czynności fizyczne. A im więcej ich w sklepie robił, tym mniej musiał martwić się udzielaniem pomocy klientom. Dzisiaj niestety wyszło inaczej. Słysząc pytanie, jakoby był tutaj nietutejszy. Pierw spojrzał na klienta z zaskoczeniem, ale po chwili uśmiechnął lekko i pokręcił głową, że nie. Nie jest, nietutejszy. Choć ciężko było to okazać gestami. Zatem przeszedł do napisania zaoferowania pomocy ze swojej strony. Mężczyzna stojący obok, zrozumiał widocznie problem. Tristan nie miał mu za złe. Uśmiechnął się wdzięcznie za wyrozumiałość. I zapewniał, że nie musi przepraszać. Gestykulując dłońmi. Że nic się nie stało. Zaprowadził klienta do regału z książkami dla dzieci. Wyszukał kilka interesujących egzemplarzy. Na pytanie o abraksana, Tristan spojrzał na obrazek i potwierdził. Tak. Dość popularne magiczne konie, były wykorzystywane na wielu ilustracjach. Nawet w bajkach dla dzieci. Ostatni egzemplarz, jaki Tristan pokazał klientowi, wywarł widocznie ogromne wrażenie. Pracując w księgarni, pracownicy układający książki na półkach, wiedzieli gdzie co się znajduje. Dlatego wyszukiwanie im autorów czy tytułów, przychodziło łatwo. Również względem gatunków i preferowanego wieku, a także tematyki. Książka z obrazkami. Te co podał jako pierwsze, miały treści z obrazkami. Tristan musiał się zastanowić, słuchając prośby klienta. Próbując w umyśle swoim odnotować, czy widział coś gdzieś takiego. Może on układał, albo ktoś go zastępujący. ”Spróbuję coś znaleźć.” Napisał na nowej kartce swojego notesu i pokazał mężczyźnie. Musiałby mu dać trochę czasu, aby przejrzał jeszcze jeden regał. Żeby nie tracić czasu, bo może Hjalmar miał ograniczony, Ward podszedł do kolejnego regału z książkami dla dzieci. Bardziej dla najmłodszych, gdzie były z przewagą kolorowych obrazków niż treści. Szukał i szukał. Coś znalazł. Jakieś opowiadania z zapoznaniem o magicznych stworzeniach i ich nazwach, kto kogo spotkał i jak sobie pomagali. Było coś jeszcze o piątce rodzeństwa, dziewczynki, uczące się zawodów. Takie częściowo opowiadania edukacyjne. Była też jedna grubsza książka z samymi obrazkami i podpisanymi nazwami zwierząt. Najczęściej kupowana przez rodziców. Tristan nie był pewny, czy wspomniana przez Hjalmara Lisa, taką posiadała. Ale z tymi trzema wrócił do niego i zaprezentował. |