Secrets of London
[16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [16.05.1972] Informacje, które poszukujesz (/showthread.php?tid=2827)



[16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Nicholas Travers - 29.02.2024

16 maja 1972r.
Little Hangleton, Cmentarz


Odkąd wrócił z posiadłości rodzinnej do siebie, potrzebował uspokoić swój umysł po spotkaniu i przeżyciu z babką, która musiała narzucać swoje racje, zwyczaje i czepialstwo. Informacji na temat brata, poszukiwał wśród przebywających osób w Kromlechu. Inaczej nie mógł. Nie chciał ryzykować wysyłaniem listów, w obawie o ich przechwycenie. Ale niestety, nikt nic nie wiedział. Albo nie chciał mu powiedzieć. Co się dzieje z Canisem? Jego bratem.

Wtedy dopiero dnia poprzedniego, na jego dłonie trafił list, dostarczony przez skrzydlate stworzenie. Nicholas otworzył i przeczytał. Cerwus wiedział. Coś wiedział. Posiadał pożądane informacje. List spłonął, a Nicholas nie zastanawiając się, dopisał mu niemal natychmiast i zabezpieczył dokument listowny. Zgodził się na jutrzejsze spotkanie, chcąc, aby odbyło się w miarę bezpiecznym miejscu, jakim jest cmentarz w Little Hangleton. Taką wiadomość, odesłał z jego zwierzęciem. Podpisując się jako Papilio.

Dnia, w którym ma dojść do spotkania, pogoda sprzyjała, słońce jednak dawno zaszło. Nastawał późny wieczór. Nicholas zjawił się przed czasem. W szacie śmierciożercy i nałożonej masce. Stał przy wejściu na cmentarz. Jakby go pilnował. Czatował. Oczekiwał przybysza. Niby był cierpliwy, ale także zaniepokojony. Chciałby usłyszeć, że Theon żyje. Że nic mu nie jest. Ale przeczucie mówiło mu, że może być coś inaczej. Ale jak?

Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i spacerował w jedną i w drugą stronę, wzdłuż ogrodzenia. Czekał. Był cierpliwy. Miał nadzieję, że to nie była żadna pułapka. Że dostanie informacje. Że nikt nie robi sobie z niego jaj. Zachowywał czujność. Ostrożność. Wsłuchiwał się w otoczenie. Jakby chciał także uchwycić odgłos wędrujących ludzi, jeżeli nie samą naturę.




RE: [16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Bard Beedle - 29.02.2024

Czasami należało poświęcić sprawie więcej uwagi, przeznaczyć na nią odpowiednią ilość czasu. Próby dokopania się do pewnych informacji, których podejmował się Papilio, nie obeszły się bez echa. Przekazywane od jednej osoby do następnej, zawędrowały wreszcie wprost do ucha jednego z tych, którzy zaliczali się do grona najwyżej postawionych Śmierciożerców. Nie od razu wydano jednak pozwolenia na to, aby na temat Canisa przekazać jakiekolwiek informacje. Sprawa była delikatna, należało zająć się tym w odpowiedni sposób. Taki, który nie wywoła kolejnych problemów. Konfliktów. Nie doprowadzi też do żadnych rozłamów wewnętrznych.

Zwłaszcza, że w organizacji od pewnego czasu działo się niekoniecznie najlepiej.

Cervus na miejscu pojawił się o umówionej porze. Teleportacja, cóż za przydatna umiejętność! Pozwoliła mu przenieść się tutaj bezpośrednio z miejsca, w którym przebywał wcześniej. Szybko. Bezproblemowo. W czarnej szacie, zamaskowany, zatrzymał się przed Papilio. Zlustrował go uważnym spojrzeniem. Niewiele jednak mógł zobaczyć, skoro obydwaj swoją tożsamość kryli.

- Powinniśmy znaleźć miejsce, która nie pozostawi nas na widoku. – głos lekko zniekształcony z powodu maski. Czy był znajomy? Ciężko orzec. No i jaki sens miało skupianie się na tej kwestii? Mieli ważniejszą sprawę do załatwienia.

Rozejrzał się dookoła. Upewnił się, że nikt ich nie obserwuje. Następnie, sięgając po swoją brosze, kompas, dał Nicholasowi znać, żeby minęli ten cmentarz pełen ludzkich nieszczęść. Ruszyli dalej. Znajomą drogą. W kierunku, który Travers mógł bez trudu zidentyfikować. Mgła, błędne ogniki. Czyżby Cervus chciał go zabrać do samego Kromlechu? Nie tym razem. Śmierciożerca przystanął, ledwie tylko uznał, że nikt rozsądny w te okolice nie zawędruje. Dla kogoś nieprzygotowanego, byłoby to wielce ryzykowne.

- Tutaj możemy rozmawiać.




RE: [16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Nicholas Travers - 29.02.2024

Na razie miejsce Nicholas wyznaczył opcjonalne, aby mogli się znaleźć. Bez świadków. W ciemności znanego im otoczenia. Dzięki temu z domu swojego nie miał daleko na ten cmentarz. A stąd także nie było zbyt daleko do Kromlechu. Cierpliwie czekał. Aż się doczekał. Cervus zjawił się tak, jak umówili. Papilio nie miał nic przeciwko temu, aby przenieść się w inne miejsce. Rozumiał tego potrzebę. Przez maskę zniekształcającą głos, nie rozpoznawał czarodzieja. Nie było to szczerze istotne. Ważne były informacje, jakie posiadał. Jakie mógł przekazać.

Nicholas w odzieniu śmierciożercy, ruszył z nim na jego znak. Kierując się w znanym sobie kierunku. Aby zniknąć w kłębie mgły. Aby nikt ich nie widział. Aby nikt nie słyszał. Mając pozwolenie na możliwość rozmowy, postanowił zacząć od pytania. Dość ważnego dla niego.

- Próbuję dowiedzieć się, co się dzieje z Canisem. Wiem, że był na Beltame. Nie wrócił stamtąd. Wiesz coś na ten temat?
Był poważny. To był jego brat. Musiał wiedzieć co się z nim dzieje, inaczej babka sama go zabije. Wystarczyło, chociaż wiedzieć, czy żyje. Czy przeżył? Jeżeli nie dane było mu wiedzieć więcej. Bo nikt nie chciał mu nic powiedzieć. Albo faktycznie nie wiedzieli, albo nie mogli informacji zdradzić.



RE: [16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Bard Beedle - 29.02.2024

Wiedział w jakim celu przyszło się im tutaj spotkać. Dostał ponadto pozwolenie (tylko czy było to faktycznie pozwolenie, a nie polecenie?) na podzielenia się z Papilio pewnymi informacjami na temat Canisa. Dlatego też ani trochę nie zaskoczyło go to pytanie. Przygotował się do wszystkiego wcześniej. Kiwnął głową. Zaczął mówić.

- Canis brał udział w ataku, który miał miejsce podczas Beltane. Nie wiem dokładnie, co się tam wydarzyło, w jaki sposób to wszystko zostało zorganizowane, jak przeprowadzony był atak. Sam niestety nie dostąpiłem tego zaszczytu, aby stanąć u boku naszego Mistrza. – minęły już ponad dwa tygodnie, a to nagle w nim, w Jeleniu siedziało. Dlaczego nie został wezwany? Nie otrzymał swojej szansy? Czy Mistrz nie uznał go za dość dobrego? Wystarczająco wartościowego? Służył mu od tak dawna, tak wiernie, a mimo tego kolejny już raz został zwyczajnie pominięty. – Znajdywał się wśród Śmierciożerców, którzy wyznaczeni byli do odcięcia samych ognisk. Przebywali z Mistrzem. W trakcie walk coś musiało pójść nie tak, gdyż nie był w stanie o własnych siłach zjawić się w wyznaczonym miejscu. – kontynuował. Przekazywał dokładnie te same informacje, które otrzymał sam; które mu przekazano. Nie był naocznym świadkiem tamtych wydarzeń. Czy tym samym można było go uznać za pewne źródło? Zaufać temu co mówił? Tutaj już Nicholas musiał zdecydować, wybór należał do niego. – Obecnie żyje, co do tego mogę Ciebie zapewnić. Nie jest natomiast w stanie się z nikim… powiedzmy skontaktować. Ma zapewnioną opiekę.

I to w zasadzie miało być z jego strony tyle. Przekazanie informacji. Nic więcej, nic mniej. Zrobił dokładnie to co usłyszał, mógł więc wracać do domu. Pozbyć się szaty, zdjąć maskę, która zasłaniała jego twarz. Wrócić do roli, którą odgrywał jako mąż, głowa rodziny, pracownik ministerstwa. Niskiej rangi urzędnik. Coś jednak kazało mu powiedzieć coś więcej. Coś więcej dodać.

Może chodziło o to, że miał okazje Canisa poznać? Pracować z nim? Wprowadzić do organizacji. Papilio pewnie tego nie wiedział, może tylko podejrzewał, ale znali się. Również ze starszym z braci Travers. Nie tylko z widzenia.

- Jeśli mogę Ci coś doradzić, zadbaj o to, żeby jakoś wytłumaczyć nieobecność brata. Zwłaszcza, że nikt nie wie, jak długo ona potrwa.




RE: [16.05.1972] Informacje, które poszukujesz - Nicholas Travers - 29.02.2024

Czekał na odpowiedzi. Zależało mu wiedzieć, co dzieje się z bratem, aby móc powiadomić rodzinę. Inaczej babka nie da mu żyć. Musiał wywiązać się z rodzinnego zadania, ale też dla siebie potrzebował tej informacji.
Potwierdzenie otrzymał, że Canis brał udział w ataku na Beltame. PApilio czuł się podobnie jak Cervus, że został z tego wykluczony. Bowiem, gdyby mógł, zastąpiłby brata albo był obok.

- Mnie też nie wybrali.
Odparł w odpowiedzi zgodnie z prawdą. Mówiąc w licznie mnogiej, nawiązywał do Czarnego Pana i jego zastępców. Którykolwiek ten cały plan działania i wyznaczania śmierciożerców do walki dobierał. Mimo iż oboje byli starsi, Cervus może bardziej, lub dłużej był w organizacji od Papilio, to aż dziw, że i jego nie wzięli.

Kolejne informacje, gdzie przebywał, w której grupie. Z kim był i do czego doszło. Najgorsze było usłyszeć słowa, że coś poszło nie tak. Po dalszej wypowiedzi, Nicholas poczuł wewnętrzną ulgę. Theon żyje. Ma zapewnioną opiekę. Cały stres z niego uleciał. Podpierając się rękoma o biodra, spuścił głowę i zaraz ją podniósł.

- Całe szczęście.
To chciał usłyszeć. Że jego brat, Theon, żyje. Przeżył. Nie wpadł w ręce Aurorów. Gdyby tak było, pewnie Prorok Codzienny nie odpuściłby sobie artykułu na ten temat. A jego rodzina miałaby najazd kontrolny? Kto wie.

Śmierciożerca postanowił odejść, skoro przekazał istotne informacje. Nicholas go nie zatrzymywał. Ale odwrócił głowę w jego kierunku, kiedy ten się odezwał. Gdyby nie maska, zasłaniająca twarz, Papilio ukazałby zaskoczenie. Uniósł brew, kiedy usłyszał to jedno słowo ”brat”. Czy on powinien kojarzyć Cervusa skądś? Znał ich oboje? Czy połączył jakimś cudem fakty?

- Zadbam o to.
Przyjął jego radę do serca.
- Gdybyś czegoś potrzebował… Powiedz.
Nie dziękował otwarcie, ale w zamian za informacje, zaoferował mu swoją pomoc na przyszłość. Coś za coś. Doceniał to, co ten mężczyzna dla niego zrobił. Że poświęcił czas, na zdobycie informacji. Na skontaktowanie się. Na spotkanie. Nicholas nie zatrzymywał go. Pozwolił mu wrócić do siebie, do swoich zajęć. Do rodziny, jeżeli takową posiadał.

Został następnie sam. Ze swoimi myślami. W tej mgle, na cmentarzu. Teleportował się w końcu do swojego domu. Zdjął z siebie odzienie śmierciożercy i maskę. Powinien napisać list do rodziny, aby ich uspokoić. Musiał pomyśleć, jak sformułować zdania. Wiedział już, że na pewno nie napisze do babki.


Koniec sesji