Terrance Trelawney
Urodzenie: 04.12.1948r. (zodiakalny strzelec, numerologiczna 11)
Stan cywilny: kawaler
Krew: półkrwi (widmowidz)
Zamieszkanie: Londyn, Pokątna
Pochodzenie: Dzieciństwo spędził w Little Hangleton, natomiast po śmierci ojca - kilka miesięcy przed pierwszą podróżą do Hogwartu - przeprowadził się wraz z matką na przedmieścia mugolskiego Londynu.
Matka, Ella Trelawney jest mugolką i pracuje w mugolskim antykwariacie w Londynie. Nieżyjący ojciec, Barclay Trelawney był półkrwi czarodziejem i pracował jako uzdrowiciel w Świętym Mungu; ku zniesmaczeniu swojej matki - a babci Terry'ego - nie posiadał daru trzeciego oka.
Kształtowanie: ◉◉○○○
Rozproszenie: ◉○○○○
Transmutacja: ◉◉○○○
Zauroczenie: ◉◉○○○
Nekromancja: ◉○○○○
Translokacja: ◉◉○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ◉○○○○
Charyzma: ◉◉◉◉○
Rzemiosło: ◉◉○○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉○○
Wiedza o świecie: ◉◉○○○
Poziom spaczenia: I
Różdżka: Akacja, włókno ze smoczego serca, 10 i 1⁄3 cala, dość giętka
Zwierzę totemiczne: Lis
Aura: Pomarańczowa z niewielką domieszką brązu i szarości
O zdolnościach: W zasadzie od zawsze tym, co pociągało go najbardziej, były eliksiry. Przez lata nabierał wiedzy i doświadczenia w zakresie właściwego rozpoznawania, dobierania i mieszania ze sobą poszczególnych składników. Pod tym względem ma również na koncie wiele eksperymentów, z czego niektóre można byłoby uznać za pewien sukces, inne zaś... za mniejszą lub większą katastrofę. Niekiedy całkiem dosłownie. Skupiając się w głównej mierze na eliksirach, nigdy nie zaniedbywał jednak pozostałych dziedzin magii. Stosunkowo nieźle radzi sobie z urokami, które również znalazły się w obszarze jego zainteresowań. Posiada również związaną z pochodzeniem umiejętność nawiązywania kontaktu z zaświatami. Co więcej, mimo obaw babki od strony ojca, jeszcze w dzieciństwie uaktywnił się u niego dar trzeciego oka, dając mu możliwość widmowidzenia.
Przewagi
Limbo: Jako Trelawney jest w stanie dostrzec zaświaty i kontaktować się z nimi. Jest to jednak kontakt dość chaotyczny, nieprzewidywalny i zwykle przysparzający pewnych trudności. W szczególności wtedy, gdy wspomniane zaświaty dają o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie.
Trans (Widmowidzenie) (III): W przeciwieństwie do swojego ojca, Terry posiada występujący w rodzinie dar trzeciego oka. Jest w stanie dostrzec przeszłe wydarzenia związane z poszczególnymi przedmiotami i miejscami - niekiedy spontanicznie, wbrew woli. Umiejętność ta dała o sobie znać jeszcze w dzieciństwie, natomiast na przestrzeni lat Terrance w zadowalającym - mniej więcej - stopniu nauczył się wykorzystywać ją i kontrolować. Obecnie odczytywanie historii związanej z różnymi przedmiotami można uznać za jedną z usług, jakie jest w stanie zaoferować klientom "Zaczarowanych Różności". Tak na wypadek, gdyby ktoś bardzo pragnął dzięki sfatygowanemu, używanemu przez lata pióru dowiedzieć się, gdzie znajduje się na przykład zaginiony majątek jego zmarłego właściciela.
Wywoływanie duchów (III): Umiejętności tej uczył się pod czujnym okiem babki. Ta bowiem zwykła uważać, że przed wrodzoną zdolnością do kontaktowania się z zaświatami nie należy się wzbraniać, a zamiast tego warto ją wykorzystać. I poniekąd oswoić. W zasadzie pod pewnymi względami Terry mógłby przyznać jej rację, jednak - mimo że dla niektórych klientów jest w stanie zrobić wyjątek - nie używa tej umiejętności jakoś szczególnie często.
Tworzenie eliksirów i maści (II): Po raz pierwszy zetknął się z magicznymi eliksirami i maściami jeszcze przed rozpoczęciem nauki w Hogwarcie. Wykorzystywał je w swojej pracy - a często również tworzył samodzielnie - jego ojciec i to chyba on zaszczepił u Terry'ego zainteresowanie tą dziedziną. W późniejszym czasie, podczas nauki w szkole oraz samodzielnych eksperymentów, chętnie zagłębiał wiedzę związaną z eliksirami. Również po ukończeniu szkoły, pracując przez pewien czas w magicznej aptece na Pokątnej, miał okazję zdobywać doświadczenie z nimi związane. Obecnie to właśnie wytwarzane przez niego eliksiry i maści są towarem, który przede wszystkim może zaoferować klientom "Zaczarowanych Różności".
Tworzenie świec i kadzideł (I): Zainteresował się nimi nieco później, zabrawszy już pewnej biegłości w tworzeniu eliksirów i maści. Po prostu potraktował tę dziedzinę jako rozwinięcie posiadanych już umiejętności i postanowił zagłębić się również w niej - co okazało się wcale nie takie skomplikowane, skoro posiadał już umiejętność właściwego dobierania i mieszania ze sobą poszczególnych składników.
Kłamstwo (I): Kłamie notorycznie. Ponoć nie warto pytać go nawet o pogodę, czy godzinę, bo prawdopodobnie i tak nie udzieli odpowiedzi zgodnej z prawdą. Kłamstwo najzwyczajniej weszło mu w nawyk i to chyba jeszcze w latach dziecięcych - gdy po raz pierwszy miał okazję odkryć wszelkie zalety płynące z odpowiednio skleconego oszustwa. Niejednokrotnie ta pielęgnowana przez lata umiejętność ratowała mu tyłek, pomagała wywinąć się z poważniejszych kłopotów i stanowiła klucz do zapewnienia sobie korzyści. Albo wręcz przeciwnie, czasami właśnie wpychała po pas w kłopoty.
Znajomość półświatka (I): Do tworzenia eliksirów wykorzystuje niekiedy składniki, które nie są zbyt łatwo dostępne - by nie powiedzieć po prostu nielegalne... Przez lata zdążył więc nawiązać przynajmniej kilka kontaktów z osobami, od których może takowe bez problemu nabyć. Czasami nawet bez konieczności płacenia za nie jakichś absurdalnych kwot, ewentualnie oferując w zamian drobne przysługi lub wytwarzane przez siebie specyfiki.
Zawady
Szlamolubny (III): Rodzina Terry'ego, podobnie jak on sam, nigdy nie zwracała większej uwagi na status krwi poszczególnych osób - jego matka jest mugolką, a w samym drzewie genealogicznym można byłoby znaleźć wielu innych mugoli i mugolaków. Również wśród swoich znajomych Terrance znajdą się osoby o różnym pochodzeniu, które najzwyczajniej nie ma dla niego najmniejszego znaczenia.
Bezsenność (II): Być może jego problemy ze snem związane są ze zbyt bliskim kontaktem z zaświatami - tak przynajmniej twierdzi jego babka - a może ich przyczyna znajduje się zupełnie gdzieś indziej. Niezależnie od tego, faktem pozostaje, że Terry nie sypia zbyt dobrze. Niekiedy nieprzespane noce wykorzystuje w całkiem produktywny sposób, spędzając je nad kociołkiem z kolejnym tworzącym się eliksirem. Te jednak zdecydowanie nie wpływają na niego zbyt dobrze, toteż całkiem szczęśliwie się składa, że przynajmniej potrafi samodzielnie przygotować eliksir na bezsenność...
Lęk wysokości (II): Nie ma pojęcia, skąd się wziął i nigdy nie próbował tego nawet dociekać. Po prostu nie ma takiej opcji, żeby kiedykolwiek wsiadł na miotłę, beztrosko podziwiał widoki rozpościerające się z jakiegoś wysoko usytuowanego punktu widokowego lub przespacerował się chybotliwym mostem rozciągającym się nad ziejącą przepaścią.
Porywczy (I): Myślenie o konsekwencjach zdecydowanie nie jest jego mocną stroną. Mówiąc najprościej - zwykle najpierw działa, a dopiero później ewentualnie zastanawia się nad tym, czy faktycznie było warto. Niekoniecznie też potrafi uczyć się na własnych błędach i absolutnie nie wyciąga z nich wniosków na przyszłość.
Uczulenie (I): Jest uczulony na sok z pijawek. Bez większych trudności używa tego składnika do tworzenia swoich specyfików - pod warunkiem korzystania z rękawiczek - jednak nie może przyjmować eliksirów, w których tenże się znajduje.
Uparciuch (I): Nie przyznaje się do błędów, a w razie ich popełnienia... idzie w zaparte. Zwykle nie zmienia też zdania - a przynajmniej nie przyznaje się do tego na głos - nawet, jeśli już w trakcie ewentualnej dyskusji dotrze do niego, że to, co akurat sobie wymyślił, jest kompletnie bez sensu. Będzie upierał się przy swoim, bez większych oporów uciekając się przy tym do najbardziej nawet absurdalnych argumentów. Nie ma też większych szans na to, by wybić mu z głowy jakikolwiek pomysł, niezależnie od tego, jak bardzo idiotyczny, ryzykowny, czy też lekkomyślny miałby on być.
Wysoka stawka (I): Jakoś tak się składa, że nigdy nie nabył umiejętności właściwego radzenia sobie z porażką. W związku z tym... robi po prostu wszystko, by tychże nie odnosić. Będzie kłamał i oszukiwał bez mrugnięcia okiem, jeśli tylko dzięki temu osiągnie jakieś korzyści.
Edukacja: Hogwart, Ravenclaw
Nie był nigdy uczniem szczególnie wybitnym, do tych akurat dość często brakowało mu całkiem sporo. A jednak Tiara Przydziału musiała wiedzieć co robi, dostrzegając jego ciekawość, ambicję i chęć rozwoju. Fakt, czasami w całym tym rozwoju decydował się wybrać drogę na skróty, upraszczając sobie sprawę, jednak nigdy w przypadku tych dziedzin magii i wiedzy, które rzeczywiście go zaintrygowały. Tym od zawsze potrafił poświęcić się w ogromnym stopniu, z zainteresowaniem poszukując wszelkich dodatkowych informacji, które poszerzyłyby jego wiedzę i umiejętności.
Najogólniej rzecz ujmując, lata szkolne wspomina całkiem miło, z pewnym sentymentem i uśmiechem na twarzy. Przez tych siedem lat nauczył się wielu przydatnych rzeczy, niekoniecznie i nie zawsze związanych z którymkolwiek ze szkolnych przedmiotów. Bo przecież choćby unikanie ewentualnych szlabanów, czy innych konsekwencji również śmiało można zaliczyć w poczet umiejętności, które z powodzeniem można wykorzystać w późniejszym życiu.
Doświadczenie: Niewielkie, ale też nie zerowe. Po skończeniu szkoły przez krótki czas pracował w magicznej aptece na Pokątnej. Od niedawna natomiast prowadzi razem z przyjaciółką "Zaczarowane Różności", gdzie ze swojej strony jest w stanie zaoferować najróżniejsze eliksiry i maści lub też - rzadziej - świece i kadzidła. Niekiedy można również skorzystać z jego umiejętności widmowidzenia albo wysłuchać całkowicie zmyślonej wizji przyszłości. Przy czym to ostatnie zarezerwowane jest głównie dla tych, którzy żyją w mylnym przekonaniu, że rzeczywiście każdy Trelawney potrafi tę przyszłość widzieć.
Aktualne miejsce pracy: Wraz z Penny prowadzi sklep "Zaczarowane Różności".
Cechy szczególne: Brak
Rozpoznawalność: III
Potrafi wywoływać wokół siebie zamieszanie - czasami celowo, czasami wręcz przeciwnie - jednak wciąż pozostaje całkiem przeciętnym czarodziejem. Nie rzuca się jakoś szczególnie w oczy, a jeśli tylko chce, potrafi również nie zapadać zbytnio w pamięć. Zarówno podczas nauki w Hogwarcie, jak i po jego ukończeniu, zdążył zdobyć stosunkowo szeroki wachlarz znajomości - od serdecznych przyjaciół, poprzez znajomych, z którymi wciąż utrzymuje w miarę regularny kontakt, aż po mniej lub bardziej zawziętych wrogów. Potrafi zjednywać sobie ludzi, całkiem nieźle dogaduje się z klientami, ale potrafi również zajść innym za skórę i napsuć im nerwów. Czasami robi to zresztą całkiem celowo, prawdopodobnie w ramach dość osobliwego hobby. A czasami wychodzi to zupełnie przypadkiem, po prostu przez nieumiejętność trzymania języka za zębami.
Wskazówki dla Mistrza Gry
Planów nie mam, postawmy na swobodną improwizację. Może być nawet b a r d z o swobodna.