[14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.03.2024
adnotacja moderatoraRozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cb/af/94/cbaf94071b06301941efc1171ffe4424.jpg[/inny avek]
—14/12/1960—
Hogwart
Isaac Bagshot & Geraldine Yaxley
Zima. Za oknem pruszył delikatnie śnieg, zdążył już przykryć Błonia delikatną warstwą białego puchu. Nie dało się nie poczuć atmosfery zbliżającego się Yule. Jeszcze kilka dni, a większość uczniów rozjedzie się w swoje rodzinne strony, aby celebrować święta z familią. Nauczyciele mieli delikatny problem, aby w tym okresie trzymać uczniów w ryzach, mało kto myślał już o książkach, zaklęciach i innych takich. Wszyscy żyli zbliżającymi się wyjazdami, ach było coś jeszcze, grudniowy bal, który zbliżał się wielkimi krokami, był to temat numer jeden wśród młodej społeczności Hogwartu. Kto z kim przyjdzie, kto się w co ubierze, kto zakończy imprezę szybciej, czy uda im się przemycić trochę alkoholu; dyskutowano na różne tematy okołobalowe.
Gerry lubiła wracać do domu, chociaż coraz bardziej doceniała czas spędzony w szkole. Dotrwała ostatniego roku, jeszcze kilka miesięcy i opuści to miejsce. Trochę przerażała ją wizja dorosłego życia. Niby ojciec powiedział jej, że trafi na staż, że znajdą jej ciepłą posadkę w ministerstwie, ale nie wiedziała, czy do końca jest to to, czym chciałaby się zajmować. Pożyjemy zobaczymy.
Wbiegła do szkoły bocznym wejściem, włosy miała mokre od topniejącego śniegu. Udało jej się zapalić tak, aby nikt jej na tym nie przyłapał. Od czasu do czasu znikała, żeby zaciągnąć się tytoniowym dymem, w zeszłe wakacje zaczęła palić, ukradła kilka fajek od ojca i okropnie jej się to spodobało. Nie było to może powód do dumy, ale sprawiało to pannie Yaxley przyjemność, krótka chwila, którą mogła spędzić sama ze sobą na rozmyśleniach o wszystkim i o niczym, do tego w adrenalinie, czy ktoś ją na tym nie przyłapie.
Kiedy znalazła się w szkole dostrzegła przed sobą znajomą sylwetkę. Nie zwlekała zbyt długo, podbiegła do chłopaka wesołym krokiem. - Kogo ja tu widzę. - Była głośna, zdecydowanie zbyt głośna, ale taki już miała charakter. Można było ją usłyszeć z wyższego piętra. - Dokąd idziesz? Idziesz, czy wracasz do dormitorium? - Trudno jej było określić, czy ida w tę samą stronę, więc wolała się upewnić. Przy okazji zdjęła z siebie szatę, która również była nieco mokra i przewiesiła ją na przedramieniu.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Isaac Bagshot - 13.03.2024
Tak, zdecydowanie większość uczniów miała już w nosie naukę i myśleli tylko o zbliżających się świętach. Isaac też, oczywiście, ale nie do końca, bo właśnie zmierzał do biblioteki żeby znaleźć kilka interesujących książek o Norwegii. Ojciec obiecał mu, że w ramach przerwy świątecznej zatrzymają się na obrzeżach Bergen i będzie mógł pomóc w badaniach nad ruinami. Podczas wykopalisk które prowadzili mugole, doszło do dziwnego incydentu, więc istniało duże prawdopodobieństwo że ruiny były magiczne. Isaac nie wiedział co dokładnie się wydarzyło, bo rodzice nie mieli za wiele czasu na pisanie listów. Ciągle podróżowali i zdarzało się, że dopiero po opublikowaniu obszernego artykułu w gazecie, ich syn dowiadywał się gdzie ostatnio byli. Były nawet momenty, kiedy część wakacji musiał spędzać u kuzynostwa, bo byli tak pochłonięci badaniami i praca nad nową książką, że nie mogli wrócić do domu albo zabrać go ze sobą. Było to przykre, ale matka zawsze powtarzała, że jeśli ma się jakąś pasję to trzeba oddać się jej w stu procentach. Dostał więc dzisiaj jedynie krótki list w którym jego rodzic nie wdawał się w szczegóły.
Z przemyśleń wyrwał go głos Geraldine, której jak zwykle nie dało się nie usłyszeć ani nie zauważyć.
-Następnym razem nakrzycz mi do ucha, bo w końcu jestem głuchy.- Zerknął na dziewczynę przez ramię i nie zwolnił kroku. Był podekscytowany wizja zbliżających się świąt. Chciał się odpowiednio przygotować. - Ahh, nie powiem Ci, bo mnie wyśmiejesz. - Mruknął, jednak nie przejmował się czy zostanie wyśmiany. Po prostu chciał się chwilę podroczyć. Ponownie zerknął przez ramię, tym razem na jej mokrą szatę i zatrzymał się w końcu. - Co z Ciebie za dama? Znowu kopciłaś? Beze mnie? Wracamy. - Ruszył jej na przeciw uśmiechając się lekko, i spróbował złapać za przedramię i nakierować z powrotem w stronę jakiegokolwiek wyjścia ze szkoły. To od niej nauczył się popalać i tylko dlatego, że kiedyś ją na tym przyłapał. Tak właściwie to wcale nie musiał palić, ale lubił towarzystwo dziewczyny bo była wesoła i ładna. Mieszkał blisko mugoli i w ostatnie wakacje udało mu się kupić nawet trochę tytoniu w ichniejszym sklepie. Dzielił się łupami z Ger, ale jednak nie wychodził na stronę tak często jak ona. No trudno, biblioteka będzie musiałam chwilę poczekać.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.03.2024
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cb/af/94/cbaf94071b06301941efc1171ffe4424.jpg[/inny avek]
Całkiem zabawne było to, jak bardzo różniło się życie poza szkolne wszystkich jej znajomych. Ona wracała na święta do Walii, pewnie weźmie udział w jakimś polowaniu, a później potajemnie upije się z kuzynostwem, uważała to za całkiem przyjemny czas. Nie wszyscy jednak tak mieli. Ich rodzice zajmowali się różnymi profesjami, więc nie zawsze byli na miejscu. Ciekawe, jak to z nimi wszystkimi będzie, czy jak skończą wreszcie szkołę, to rozjadą się po świecie. Trochę ją przerażała wizja tego, że jej przyjaciół może zabraknąć w jej życiu, że nie będą mieli sposobności spotykać się na co dzień. W końcu zdążyła przez te siedem lat się przyzwyczaić do ich obecności.
Nie wydawało jej się, żeby była jakaś specjalnie głośna, nikt raczej jej nie zwracał na to uwagi, może poza matką, która mówiła, że dziewczęta nie powinny się zachowywać w ten sposób, że wypadało aby była stonowana, niestety Ger miała w sobie zdecydowanie więcej z ojca, któremu wiele brakowało do bycia stonowanym człowiekiem. Nie, żeby jej to specjalnie przeszkadzało. - Jak sobie życzysz, podejdę tak, że nawet nie zauważysz i wydrę się tak głośno, że dostaniesz zawału. - Nie było to dla niej wcale problematyczne, bo potrafiła się skradać, jak nikt inny. Większość wakacji spędzała polując na dzikie zwierzęta, przygotowywała się do swojego przyszłego zawodu.
- Nie, no coś ty, ja wyśmieję?! - Skrzyżowała ręce na piersi i udawała rozczarowanie, że też coś takiego w ogóle przeszło mu przez myśl. Tak naprawdę to trochę sobie żartowała, a jej postawa była bardzo teatralna i nienaturalna.
- Dama? Żadna, ale powinieneś o tym wiedzieć po tych siedmiu latach znajomości. - Daleko jej było do damy, zdecydowanie, Ger należała do tego typu dziewcząt, które wplątywały się w bójki, często trafiały na szlabany oraz zachowywały się dosyć nieprzewidywalnie. - Kopcić, kopciłam, nie mogłam cię znaleźć. - Próbowała jakoś wytłumaczyć swoje zachowanie, żeby nie było, że o nim zapomniała, bo to już by było niegrzeczne. Szczególnie, że Isaac zawsze o niej pamiętał w podobnych sytuacjach. - Jak sobie życzysz mój drogi, kimże jestem, żeby odmówić ci małego dotlenienia! - Szczególnie, że nie miała w tej chwili nic ciekawego do roboty, a pogoda jak z bajki zachęcała do wyjścia na zewnątrz.
Dała mu się nakierować w stronę wyjścia, jakby wcale nie znała drogi. Gdy znaleźli się przed drzwiami narzuciła na siebie szatę, żeby nie zmarznąć, była gotowa do tego spaceru.
- Idziemy w stronę Zakazanego Lasu? Tam nikt nas nie powinien zauważyć. - Im dalej od oczu nauczycieli tym bezpieczniej, wolałaby uniknąć listu do rodziców z kolejną skargą na jej zachowanie.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Isaac Bagshot - 13.03.2024
-Ta, na pewno nie mogłaś znaleźć, niech Ci będzie. I zakazany las brzmi dobrze. Tylko bądź czujna, żeby w razie czego obronić mnie przed pająkami. Z nimi się chyba jeszcze nie tłukłaś? - Puścił ją dopiero przed wyjściem ze szkoły, żeby mogła się ubrać. Isaac podczas swojej siedmioletniej kariery w Hogwarcie nigdy nie wdał się w żadną bójkę. Zawsze był na tyle wygadany, że potrafił tym załatwić sobie święty spokój.
-O nie, ale zimno… - Zamarudził kiedy wyszli na zewnątrz. Skrzywił się lekko, ale wizja zapalenia papierosa była bardzo zachęcająca, więc powstrzymał się przed dalszym jojczeniem. Dla Ger była to pogoda jak z bajki, a jemu było zimno i nie widział w tych widokach niczego pięknego.
-Ale na balu to już chyba będziesz damą? Masz sukienkę czy tam spódnice? - Nigdy nie mógł zapamiętać które było które. - I z kim idziesz? - On sam nie wiedział z kim pójść. Nie miał już dziewczyny, ich miłość skończyła się tak szybko, jak zaczęła. Nie wiedział też która z koleżanek ma już partnera na bal, i nie chciał być posądzony o próbę odbicia komuś partnerki. Nigdy nie zapomni, jak w zeszłym roku przez zupełny przypadek poznał się trochę “bliżej” z dziewczyną jednego z puchonów. Wszystko się wydało i zaczynało się robić nieprzyjemnie, ale Issackowi udało się z tego wybrnąć bez złamanego nosa i ani jednego siniaka.
-A tak swoją drogą, to szedłem do biblioteki. - Rozkopywał butami śnieg kiedy szli. - Ponoć mam jechać z rodzicami do Norwegii, ale zobaczymy czy do tego dojdzie. - Plany jego rodziców mogły ulec zmianie i był tego świadomy. Mimo to, nadal czuł się szczęśliwy że pomyśleli o nim i będzie mógł nauczyć się czegoś nowego.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.03.2024
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cb/af/94/cbaf94071b06301941efc1171ffe4424.jpg[/inny avek]
- Tłukłam, jestem postrachem lokalnych pająków, nie wiem, czy pamiętasz, ale pochodzę z rodziny łowców. - Bestie nie były jej straszne, tak samo jak ludzie. W przeciwieństwie do Isaaca nigdy nie wybierała drogi negocjacji, dużo łatwiej przychodziło jej walczenie o swoje argumenty przy pomocy pięści. Może nie świadczyło to o niej specjalnie dobrze, ale przejmowała się tym za bardzo. - Ze mną na pewno będziesz bezpieczny. - Odparła jeszcze bardzo spokojnym tonem głosu, jakby to było oczywiste. Nie dzieliła się w szkole informacją o tym, że posiadała pewien talent, który pozwalał jej wyczuwać niebezpieczne istoty, wolała nie wspominać o tym wszystkim, żeby mieć zawsze asa w rękawie.
- Kurde, nie pomyślałam, może wyczarujemy ci coś na plecy? - Faktycznie przejęła się tym, że może zmarznąć, szkoda by było, żeby rozchorował się przed Yule. Czuła się dosyć pewnie w transmutacji, więc mogłaby mu pomóc.
Temat, który poruszył był dla niej nieco niewygodny. Nie lubiła bali, nie znosiła sukienek, które kuły ją w każde możliwe miejsce na ciele, to zdecydowanie nie była dla niej przyjemność. - Mam sukienkę, matka mi wysłała. - Nie była nawet najbrzydsza, chociaż jeszcze się do niej do końca nie przekonała. - Tak właściwie to jeszcze nie wiem, nikt mnie nie zaprosił, więc może wcale nie pójdę. - Liczyła na to, że któryś z chłopaków z drużyny weźmie ją jako swoją osobę towarzyszącą, miałaby wtedy pewność, że będą się dobrze bawić, ale chyba znaleźli sobie jakieś inne dziewczyny, wolała więc nie wchodzić im w drogę. Trochę ją to martwiło, bo od samego początku musiała się mierzyć z docinkami skierowanymi w jej stronę, z racji na swój nietypowy wygląd, nie ma co ukrywać Gerry była wysoka, bardzo wysoka, większość chłopców nie urosła tak bardzo, jak ona. Była to charakterystyczna cecha dla członków jej rodziny. - Trochę wstyd, co? - Wydawało jej się, że akurat z Bagshotem może się tym podzielić.
- Ale czad, Norwegia brzmi wspaniale, może zobaczysz tam smoka norweskiego kolczastego! - Odparła z nieukrywanym entuzjazmem. - Chociaż pewnie nie jedziecie tam podziwiać magicznych stworzeń, co będziecie robić w tej Norwegii? - Zapytała jeszcze z zainteresowaniem.
Mijali błonia i szli w kierunku Zakazanego Lasu, jeszcze chwila, a znajdą się przy jego wejściu.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Isaac Bagshot - 13.03.2024
-Wspaniale. - Skwitował. - Może kiedyś wynajmę Cię żebyś pozbyła się wszystkich pająków świata? - Nienawidził pająków! Nawet tych najmniejszych! Niech idą sobie być pająkami gdzie indziej. - Wiesz, prawda jest taka, że mogłabyś wcisnąć mi kit, że walczyłaś z górskim trolem, a ja byłbym w stanie sobie Ciebie wyobrazić w akcji. - Zażartował i pokręcił głową, kiedy zaproponowała mu dodatkowe okrycie.
-Nieee, chciałem sobie tylko pomarudzić. Z zimna jeszcze nikt się nie zesrał, jak to powtarzała moja ciotka. - Nie było tak tragicznie, zapalą i wrócą do zamku. To kwestia kilku minut.
Słysząc jak dziewczyna przejmuje się balem, skarcił się w duchu że w ogóle poruszył ten temat.
-Ger, wstyd to kraść i kłamać, wiesz? - Zirytował się nieco. Nie chciał żeby myślała o sobie w zły sposób. Była ładna i zdolna, więc powinna chodzić z podniesioną głową, a nie przejmować się głupimi docinkami. Często jej to powtarzał i miał nadzieję, że kiedyś uda mu się wbić jej to do głowy. Oczywiście, że ciężko było nie zauważyć że była bardzo wysoka, ale przy tym proporcjonalna, więc w czym problem? On problemu nie widział i był pewien, że jak skończą szkołę, to jej wzrost pójdzie na dalszy plan, a mężczyźni będą zwracali uwagę zupełnie na co innego. Miał jej zamiar to wytłumaczyć właśnie w tym momencie.
- Coś Ci powiem, ale się na mnie nie gniewaj. Żeby nie było, że się gapię twój… twoje tyły, dobrze? Daj mi wyjaśnić. - Ostrzegł i zerknął na nią. - Większość chłopaków w naszym wieku jest jeszcze trochę niedojrzała, więc głupie docinki będą zawsze. Grasz w drużynie i idzie Ci bardzo dobrze, więc jesteś idealnym celem żeby się z Ciebie śmiać i podburzyć Ci samoocenę. Jakbyś była ruda, to by się śmiali, że jesteś ruda. Jakbyś miała krzywy nos, to by mówili że masz krzywy nos. Im gorsza samoocena, tym gorzej będzie Ci szło na boisku. Oczywiście, że jesteś wysoka i to zwraca uwagę, ale tylko w szkole. Masz ładny tyłe… ładna pupę, zgrabne, długie nogi, ładną buzię i nawet z przodu wszystko masz proporcjonalnie na swoim miejscu. Jak opuścimy szkołę, to możesz być pewna, że Twój wzrost dla większości facetów będzie najmniej ważny. Bo to nie będą już dzieciaki ze szkolnej ławki, a mężczyźni. - Przyłożył dłoń w okolice serca. - Możesz mi nie wierzyć, ale naprawdę jestem facetem. Może i biłabyś za mnie pająki i przed chwilą proponowałaś mi okrycie na plecy, więc z boku możnaby uznać mnie za damę, ale wiem co mówię. I nawet powiem Ci dlaczego jeszcze nikt nie zaprosił Cię na bal, ale dalsza rozmowa z terapeutą Isaackiem Bagshotem, będzie Cię kosztowała dodatkowego papierosa. - Oznajmił. - I zaschło mi w ustach. - Na razie postanowił nie zgłębiać tematu Norwegii.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.03.2024
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cb/af/94/cbaf94071b06301941efc1171ffe4424.jpg[/inny avek]
- Aż tak nie lubisz pająków? - Była zdziwiona, przecież to były takie słodkie, włochate kuleczki... Widziała w swoim życiu zdecydowanie brzydsze i groźniejsze stworzenia, więc pająki nie robiły na niej żadnego wrażenia. - Jeśli to jest twoje marzenie, to postaram się je spełnić, no, albo przynajmniej zadbam o to, aby nigdy żaden pająk nie pojawił się w twojej okolicy. - Akurat to nie było takie trudne do zrealizowania. - Mówisz? Wydaje mi się, że muszę jeszcze trochę poćwiczyć, ale daj mi czas, a na pewno kiedyś jakiegoś pokonam, póki co stary by mnie zabił za samą próbę konfrontacji z trollem. - Gerard może i był wyrozumiały, ale nawet on miał swoje granice. Wiedziała, że strasznie by się wkurzył, gdyby porwała się na górskiego trolla, przynajmniej jak na razie.
- Mądre słowa, ta twoja ciotka, to musi być interesująca osoba, jakby coś to krzycz, ogrzeję cię. - Bardzo by nie chciała, żeby faktycznie przez nią zrobiło mu się zimno, tym bardziej, że ona sama była opatulona w ciepłą szatę. Najwyżej się nią podzielą, w akcie desperacji.
- Niby tak, ale wiesz... - Trochę jej było głupio, że tak mu o tym marudziła, bo nie miała tego w zwyczaju, może trochę się jej zrobiło przykro, że póki co nie znalazł się chętny, który chciałby ją ze sobą zabrać. Niby jej na tym nie zależało, ale wiadomo, jak to jest, każdy by chciał dostać zaproszenie.
- Oczywiście, że nie będę się gniewać, przecież jesteśmy kumplami. - Mógł jej mówić wszystko, co mu tylko ślina na język przyniesie, nie miała z tym najmniejszego problemu.
Przystanęła w miejscu i zamrugała dwa razy, kiedy wspomniał o tym, że gapi się jej na tyłek, tego się chyba nie spodziewała. Nie odezwała się jednak póki co, tylko dała mu dokończyć myśl.
- Nigdy w życiu nie usłyszałam od nikogo tylu komplementów. - To było dla niej dziwne, i dosyć niespotykane, ale w sumie jak się na tym zastanowiła to faktycznie miał rację. Nic jej nie brakowało, a zawsze znajdzie się powód do tego, aby się z kogoś naśmiewać, ten jej kompleks był tak okropnie głupi, ale nie umiała się go pozbyć.
- Śpisz w innym pokoju, więc jesteś facetem, inaczej byłbyś w sypialni ze mną i z Mills. - Dodała jeszcze, nie, żeby wątpiła w jego męskość.
Wreszcie udało im się dotrzeć na miejsce. Idealny moment, aby zapalić, chętnie pozna tę tajemnicę. - Na zaschnięcie w ustach mogę polecić kawałek śniegu. - Uśmiechnęła się do niego pokazując niemalże wszystkie zęby. - Godnie ci zapłacę za tę terapię, trzymaj. - Wyciągnęła w jego kierunku paczkę fajek, aby poczęstował się jedną, po czym sama wsadziła sobie w usta papierosa i go odpaliła. - Ognia? - Wyciągnęła jeszcze zapalniczkę, żeby zapalić mu szluga. - To pierwsza część zapłaty, drugą dostaniesz, jak odpowiesz mi dlaczego, bo mam wrażenie, że powodem jest to, że ewentualny kandydat boi się, że złamię mu rękę. - Zaśmiała się nerwowo, to miał być żart, ale chyba wyszedł dosyć żałosny.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Isaac Bagshot - 14.03.2024
-Jeśli sprawisz, że żaden pająk już nigdy nie pojawi się w mojej okolicy, to zrobię co zechcesz. Nie ma niczego bardziej obrzydliwego niż pająki. Nie zapraszam do dyskusji. - Uciął temat. Aż przeszedł go dreszcz na samą myśl o tych małych, włochatych gnojach. Już wolałby zmierzyć się ze sklątką tylnowybuchową, niż z pająkiem wielkości pięści.
Wziął papierosa i pozwolił go sobie odpalić. Zmarszczył lekko brwi. Pierwsze zaciągnięcie się, zawsze drażniło nieco w gardło. Potem poczuł delikatny zawrót głowy. Skoro obiecała mu drugiego papierosa, to postanowił kontynuować “terapię”.
-Możesz się śmiać, ale trochę jest tak jak mówisz. Wiesz, gdyby nagle pojawiło się tu stado pająków i poradziłabyś sobie z nimi lepiej niż ja, to mimo wszystko zabolałaby mnie moja wrażliwa, męska duma. Faceci szukają kobiet które są od nich trochę, no powiedzmy, gorsze? Słabsze? Nie mówię że wszyscy, ale większość wolałaby imponować swoim kobietom, a nie rywalizować z nimi. To taka podświadomość, to wszystko jest głęboko zakorzenione w głowie. Płeć męska uwielbia rywalizację i uwielbiamy być podziwiani. Koledzy nie będą nas podziwiać, więc pozostają kobiety. A kobiety lubią czuć się zaopiekowane, więc nie chcą mężczyzn którzy są od nich słabsi.- Zaciągnął się papierosem. - Nawet… nawet u mugoli, to nawoływanie że słabsza płeć powinna zajmować się dziećmi, domem i siedzieć w kuchni. Słyszałaś o tym? - Zerknął na Ger, mając nadzieję że jej nie zanudzał. - Przeciętni mugole tak właśnie będą myśleć, tak jak przeciętni czarodzieje, rozumiesz? Jesteśmy tak naprawdę bardzo do siebie podobni, no ale nie ważne... - Machnął ręką. - Jeśli ktoś się Tobą zainteresuje, to będzie to silna jednostka na Twoim, lub na wyższym poziomie. Dlatego nietuzinkowe kobiety mają mniejsze powodzenie. Bo na świecie jest mniej nietuzinkowych ludzi. Tak więc podsumowując, myślę że nic nie tracisz i musisz uzbroić się w cierpliwość. - Obrócił się za siebie, upewniając się, że naprawdę nie było w okolicy wielkich pająków. Ciężko mu było wyrzucić je teraz z głowy. Uśmiechnął się sam do siebie na myśl o swojej głupocie.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2024
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/cb/af/94/cbaf94071b06301941efc1171ffe4424.jpg[/inny avek]
- To w sumie ciekawe, ale nie będę się z tobą kłócić, każdy ma coś, co go obrzydza. - Prawie każdy, przez chwilę zastanawiała się, na co by padło w jej przypadku i nie potrafiła sobie teraz nic zwizualizować, nie brzydziły jej żadne istoty chodzące po ziemi, no może poza dziećmi, ale to był taki moment, że chyba większość dziewcząt wolałaby ich unikać.
Geraldine zaciągnęła się dymem, lubiła to uczucie, kiedy docierał do płuc. W przeciwieństwie do swojego towarzysza była już na tyle wprawiona w paleniu, że nie czuła zawrotów głowy, a przyjemną ulgę.
- Zawsze mnie to denerwowało. Wiesz? - Strzepała popiół ze swojego fajka. - Te takie dziwne konwenanse, które ciągle są powielane. Nie rozumiem dlaczego my musimy zawsze wymagać opieki, w sensie, nie ma nic złego w tym, że potrafię o siebie zadbać, tak mi się przynajmniej wydaje. - Miała świadomość, że była sprawniejsza od większości facetów, była z tego ogromnie dumna, bo kosztowało ją to sporo pracy. Wiecznie musiała udowadniać, że jest w stanie dorównać braciom podczas polowań, aż stała się tak samo zwinna, o ile nie zwinniejsza od nich. Pracowała nad sprawnością swojego ciała, bo wiedziała, że od tego może w przyszłości zależeć jej życie.
- To wszystko związane z wizją płci, to już dawno powinno zostać zapomniane, przecież idziemy do przodu, dlaczego więc ludzie nie chcą odbiegać od tych stereotypów, one są mocno krzywdzące, dla obu płci. - Miała świadomość, że nie jest jedyna, że tym delikatniejszym chłopakom też pewnie było trudno, bo musieli udowadniać swoją siłę, chociaż wcale nie mieli na to ochoty.
- Nie sądzę, żebym znalazła kogoś takiego w tej szkole. - Nie ukrywała wcale swojego podejścia, miała wrażenie, że mało kto jest w stanie jej dorównać - przynajmniej fizycznie, może faktycznie mogła wzbudzać strach u większości chłopaków, szkoda, przecież wcale nie była taka straszna.
- Uzbroję się w cierpliwość i najwyżej oleję ten bal, albo pójdę sama, chociaż co to za przyjemność pójść na imprezę, gdzie wszyscy wokół się obściskują. - Na samą myśl brało ją na wymioty, czuła, że mogłoby ją to też nieco zaboleć, ale wolała udawać, że chodzi o coś innego.
- A ty którą laskę upolowałeś? Która spełnia twoje standardy? - Była nawet ciekawa, w kogo celował tym razem, wiedziała, że Isaac w przeciwieństwie do niej ma dosyć duże powodzenie u płci przeciwnej.
RE: [14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger - Isaac Bagshot - 14.03.2024
-Wiem, że to krzywdzące, ale tak jest praktycznie wszędzie, a są kraje gdzie kobiety są bardzo uciskane. Bardziej, niż możesz sobie wyobrazić. Ale to u mugoli, u nas nie jest tak źle, chociaż mugole naprawdę mają duży wpływ na nasze podejście do codziennego życia. - Powstrzymał się przed dalszym elaboratem. Mógł o tym gadać i gadać, ale miał świadomość że większości ludzi to nie interesowało. Bardzo lubił antropologię kultury i lubił wynajdować podobieństwa między kulturą mugoli, a kulturą czarodziejów. I mugole i czarodzieje, nieświadomie czerpali od siebie garściami we wszystkich aspektach życia. Isaac po skończeniu szkoły chciałby wyjechać do Niemiec a potem do Polski, i tam rozpocząć swoje badania na temat nazizmu. Ostatnio zainteresowała go druga wojna światowa i jej wpływ na społeczność czarodziejów w obu krajach. Nikt jeszcze nie zbadał dokładnie tego tematu, więc będzie pierwszy.
Zaciągnął się dwa razy papierosem.
-Nie skreślaj kolegów ze szkoły, po prostu pozwól im skończyć Hogwart i dorosnąć. Mogę Ci obiecać, że większość z nich za rok będzie miało zupełnie inne myślenie. Iii.. hmm ja nikogo nie upolowałem. Za kilka miesięcy kończymy szkołę, więc nie ma sensu teraz się z nikim wiązać, bo potem trzeba będzie to odkręcać, a to nigdy nie jest przyjemne. Chciałem iść sam na bal i nie przejmować się partnerką. Ty też chodź, najwyżej pójdziemy razem. Za kilka lat możesz żałować że nie poszłaś. - Rzucił niedopałek w śnieg i spojrzał na Ger. - I żeby była jasność, dużo dziewczyn mieści się w moich standardach. Na razie lubię te zabawne i ładne, niekoniecznie muszą być mądre. W końcu nie szukam sobie żony. - Wzruszył ramionami. Dla niego wszystkie związki w jakich był do tej pory, to była po prostu zabawa. Chciał poznać swoje preferencje i zobaczyć, co mu odpowiada. Nigdy nie traktował szkolnych romansów poważnie.
-A jakiego chłopaka chciałabyś mieć? - Zapytał nagle.
|