Secrets of London
[15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio (/showthread.php?tid=2941)

Strony: 1 2 3


[15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.03.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II

—15/08/1972—
Bardzo elegancka i droga restauracja, Ulica Pokątna
Giovanni Urquart & Geraldine Yaxley



[inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek]

Nieco niepokoiło ją spotkanie z przyjacielem, tym bardziej, że ostatnio ich spotkanie przebiegało dosyć burzliwie. Na szczęście nie skończyło się to specjalnym dramatem, chociaż było bardzo blisko takiej sytuacji. Wiedziała, że prędzej, czy później ona albo Gio ruszą w świat, wypadałoby się więc spotkać i zobaczyć, czy wszystko między nimi w porządku. Jonathan nie powinien nic mu powiedzieć, ale z drugiej strony, kto wie, co mogło mu strzelić do głowy. Chociaż niby układ mieli jasny, ten jeden raz go do siebie dopuściła, może trochę za bardzo, to na pewno nigdy więcej się nie powtórzy.

W między czasie, mimo, że nie minęło zbyt dużo czasu sporo się u niej działo. Stanęła w szranki z wielkim błotoryjem, później Erik ją pobił (no, nie do końca tak było), a na sam koniec jej własny brat próbował ją stawiać do pionu. Sporo tego, jak na taką jedną Ger.

Zawsze lubiła spotykać się z Gio, łączyła ich bardzo bliska, przyjacielska relacja, nie chciała tego popsuć. Dlatego też pojawiła się przy sklepie Ollivanderów punktualnie o dziewiętnastej, było to jedno z bardziej charakterystycznych miejsc przy ulicy Pokątnej. Gio, tak jak wspomniał pojawił się przed czasem. Gdy się teleportowała bowiem zauważyła już jego sylwetkę. Trochę niepewnie ruszyła w jego kierunku. - Cześć Gio. - Powiedziała dosyć głośno, aby uprzedzić go o swoim przybyciu. Później przytuliła mężczyznę na przywitanie. - Cieszę się, że znalazłeś dla mnie czas. - Dodała jeszcze.

Geraldine wyglądała zwyczajnie, może nie tak niedbale jak zawsze, jednak nie wystroiła się jakoś specjalnie. (Zresztą Jonathan jej to ostatnio wypomniał, zamierzała się trzymać jego wskazówek i nie kusić losu). Ubrana była w sztruksowe dzwony i przyduży sweter z racji na to, że była już końcówka lata, to wieczory robiły się naprawdę chłodne. Włosy związała w niski kucyk.

- To miejsce, o którym wspominałam ci w liście jest niedaleko, tuż za rogiem. - Chciała go uprzedzić, że wcale nie czeka ich długi spacer. Nie wiedzieć czemu teraz wydawało jej się to istotne. Nim ruszyli się z miejsca wsadziła sobie jeszcze fajkę w usta i ją podpaliła, teraz była gotowa do drogi.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 20.03.2024

Nim wybrał się do Londynu, musiał przywdziać swoje przebranie. Nie było opcji, żeby ot tak pojawił się na Pokątnej. Nawet bez wojny na karku, nie miałby wtedy spokoju. Jego sposób na przebranie był prosty. Najzwyklejsza czarodziejska szata i kapelusz do kompletu. Do tego zaczesał włosy gładko do tyłu. Coś, czego normalnie nie robił. Ale to nie wszystko! Sztuczna, ale jakże realistyczna broda, okrągłe okulary i był gotowy!

To nie pierwszy raz, gdy Geraldine widziała go w tym stroju. Czasem, gdy chcieli się wybrać w dość zatłoczone miejsce, a jednocześnie mieć święty spokój, przywdziewał ten strój przeciętniaka.

Oczywiście, jakże mógłbym nie znaleźć! — odpowiedział radośnie ale i przyciszonym głosem. Objął przyjaciółkę delikatnie, starając się nie podrażnić jej swoją krzaczastą brodą.

Skinął głową i podążył za czarownicą. Skrzywił się, gdy wiatr zawiał trochę dymu mu do nosa, ale nie miał zamiaru narzekać.

Gdy doszli na miejsce, Gio najpierw chciał rozejrzeć się, ile osób jest w środku. Ale pierwsze, co zobaczył, to kelner stojący na progu i sadzający gości.

Gerry, wspominałaś coś o "knajpie"... To miejsce nie wygląda na "knajpę", a raczej na lokal, do którego mogą nas nie wpuścić w takich ubraniach... — rzucił do czarownicy cicho, by nikt poza nią nie usłyszał. Sądził, że on sam jeszcze mógł ujść w swoim neutralnym stroju, ale ewidentnie mugolskie ubrania codzienne... Musiał jej zaufać. Chyba wiedziała, co robi.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.03.2024

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek]

Nie przywykła do końca do tego przebrania, ale starała się tego nie komentować. Wiedziała, że Gio ma swoje powody, także wierzyła, że to co robi jest słuszne, chociaż jej zdaniem to zwracało na niego uwagę, ale to była tylko i wyłącznie jej opinia.

- Wiem, że bywasz zapracowany. - Wcale nie miała o to pretensji, bo cóż, każdy miał swoje życie, swoją pracę, swoje obowiązki, na szczęście oni nie mieli swoich własnych rodzin, bo wtedy to w ogóle trudno by im się było spotkać.

Gerry skończyła palić idealnie przed knajpą, przygasiła więc zgrabnie papierosa nim pomyśleli w ogóle o tym, żeby wejść do środka. Knajpa nie była jakoś mocno oddalona od miejsca, w którym się spotkali, ale ukryta na uboczu, dzięki czemu mogli tam trafić tylko ci, którzy słyszeli o tym miejscu.

- Coś ty, w gorszych ubraniach bywałam w bardziej eleganckich miejscach. - Nie uszło jej uwadze, że trochę w nią uderzył tym komentarzem. Mogliby się do cholery jasnej zdecydować, jak powinna się ubierać, sukienka źle, przyszła normalnie też źle, co za ludzie!

Obawy mężczyzny się nie sprawdziły, bo kelner zaprowadził naszą dwójkę do stolika, który znajdował się przy oknie. W środku nie było wielu czarodziejów, miejsce wydawało się być dosyć mocno zagadkowe. Wystrój przypominał jedną z nadmorskich knajp, jakich wiele w okolicach morza. Mogli się rozsiąść wygodnie, a gdy to zrobili kelner przyniósł im karty, by mogli wybrać dla siebie posiłek.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 22.03.2024

Gio wiedział, że Geraldine nie lubiła jego przebrania. Dla niej bardzo rzucało się to w oczy, ale głównie dlatego, że był to obraz tak inny od któregoś z Urquartów. Strój ten wybrany był przez specjalistę i o ile obyło się bez głośniejszych rozmów, nie został dotychczas zdemaskowany.

Uśmiechnął się słabo. Owszem, był zapracowany. Ale nie pracą. Tylko całą masą tą innych rzeczy, którymi był zafrapowany. Chociaż to chyba też się liczyło. W końcu nie robił tego tylko dla siebie, a dla najbliższych i całego społeczeństwa. Czyli jak zawsze.

Giovanni nie miał pojęcia o ubraniowym starciu Geraldine z Jonathanem. Jego komentarz musiał ją zirytować. Ale z Urquartami już tak było. Jeden powiedział to, drugi coś zupełnie innego. Gdyby udzielali się w Internecie, ich komentarze pod tą samą zawartością spotykałyby się z odpowiedzią "Rabini się wypowiedzieli".

Doprawdy? Cóż, może jednak nie patrzą na ubiór tak bardzo jak się o tym słyszy — odpowiedział nieco zaskoczony. Gio był z tych ludzi, którzy autentycznie wierzą, że obsługa teatru czy opery wyprosiłaby widza bez garnituru.

Czarodziej rozejrzał się po wystroju wnętrza. Usiadł wraz z Geraldine przy stoliku, uprzednio powiesiwszy kapelusz na wieszaku.

Bardzo nieoczekiwany motyw, jak na restaurację z dala od zbiorników wodnych — odparł z uśmiechem. — Którą pozycję z menu polecasz? — Spytał, nim sam wczytał się w menu. Apetyt mu dzisiaj wyjątkowo dopisywał, dlatego postanowił wybrać którąś z przystawek na początek. Co do dania głównego, czekał na radę przyjaciółki.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.03.2024

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek]

Nie jej było oceniać, to czy ten strój jest skuteczny, o tym najlepiej wiedział sam Gio, wierzyła, że jego decyzje są racjonalne i słuszne, chociaż jej się nie do końca takie wydawały.

Tak, miała świadomość, że bardzo się od siebie różnią, mieli zupełnie inne podejście to wszystkich spraw, dlatego czasem było jej ciężko lawirować między nimi. Musiała się zastanawiać, jak, z którym rozmawiać, niby miała już w tym wieloletnie doświadczenie, jednak czasem sama się gubiła.

- To dobrze, sam wiesz, że nie wszyscy czują potrzebę strojenia się, żeby zjeść kolację, mimo tego stać ich na wizyty w ekskluzywnych miejscach. - Gerry rzadko kiedy się stroiła, chyba, że nadarzyła się ku temu jakaś większa okazja, zresztą wychodziła z założenia, że dzięki temu, kiedy ubierała coś innego niż standardowe ubrania było to bardziej widoczne i nie musiała wiele robić, aby zaskakiwać znajomych i pławić się w komplementach, bo wszyscy zauważali odmianę.

- Tak, to zaskakujące, ale wydaje mi się, że całkiem niezły pomysł, zawsze to coś innego. - W sumie skłoniło ją to do zastanowienia się, czy może by sobie gdzieś nie wyjechać chociaż na kilka dni, żeby odpocząć, uciec od codzienności i po prostu egzystować. Nie był to wcale taki głupi pomysł. Będzie musiała sobie znaleźć kompana.

- Nie jadłam tu jeszcze, jeden znajomy wspomniał mi o tym miejscu, więc stwierdziłam, że warto sprawdzić, ale nie chcę być odpowiedzialna za twój wybór, bo pewnie wybiorę najgorsze danie w całej karcie. - Rzekła z nieukrywaną szczerością, zawsze jej się to przytrafiało, gdy bywała w nowych miejscach. - Nie wiem, może coś z mięsem, musi być mięso, żebym mogła się najeść. - Miała taką przypadłość żywieniową, że mogła poczuć się syta dopiero jeśli zjadła coś mięsnego. - Widzę coś z baraniną, chyba zaryzykuję. - Jedna z potraw zwróciła jej uwagę, nie chciała stawiać na owoce morze, bo na pewno były pyszne, tyle, że nie będzie w stanie się tym najeść.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 23.03.2024

To prawda. Nie zawsze wyjście na obiad musi być tak uroczyste. Czasem chciałoby się coś zjeść w lokalu nawet w ciągu dnia, a swobodny strój nie powinien ograniczać do tanich knajp.

Mimo tego sam nie ryzykowałby takiego posunięcia. Poza tym, czy był w domu rodziców, czy w Złotym Wietrze, zawsze miał każdy posiłek podstawiony pod nos. Giovanni akurat nie znał uczucia zamawiania jedzenia zamiast robienia obiadu. Bogaci rzeczywiście mają łatwiej.

Zdecydowanie. Skoro w Europie są azjatyckie restauracje, to czemu nie nadmorskie w głębi lądu. To bardzo dobry pomysł. Jeśli ktoś nie ma możliwości wybrania się nad morze, może przyjść tutaj i nawdychać się klimatu...

Rozejrzał się rozmarzony. Ostatnio towarzyszyły mu tylko rzeki i jeziora. Posiadanie przed sobą otwartego zbiornika wody w jakiś sposób sprawiało, że czuł się uwięziony. Nawet po opanowaniu teleportacji, wolałby mieć możliwość ucieczki w dowolną stronę.

Zaśmiał się z czarnowidztwa przyjaciółki.

Cóż, podobno po najgorszym daniu można najlepiej ocenić jakość restauracji, więc chętnie bym to sprawdził.

Przejechał wzrokiem do wspomnianej przez Geraldine baraniny. Brzmiało ciekawie, może też by się skusił? Owoców morza ostatnio miał pod dostatkiem i to świeżych. Londyńskie spotkałyby się ze sprzeciwem jego rozpieszczonego podniebienia.

Dobrze, weźmy więc baraninę. Już zapomniałem jak smakuje. A do picia... Oh, mają herbatę o tajemniczej nazwie "Herbata Bosmana". Chyba się na to zdecyduję.

Był całkiem podekscytowany, jak na wypad do nowej restauracji. Ale to zupełnie w jego stylu. Potrafił cieszyć się najprostszymi przyjemnościami w życiu.

No, opowiadaj, coś nowego w pracy? — Spytał, gdy sprawa zamówienia została załatwiona, a kelner odszedł od stolika.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.03.2024

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek]

- Tak, znaczy wiadomo, nie przyszłabym tu po polowaniu umorusana w krwi, bo trochę nie przystoi, ale nie wydaje mi się, żeby luźny strój powinien być od razu przekreśleniem w takich miejscach. - Szczególnie, że bogacze często bywali ekscentryczni, nie można było zakładać czyjegoś statusu tylko po stroju.

- Tak, w końcu nie wszyscy mogą sobie pozwolić na dłuższy wypad nad morze, pewnie łatwiej im uzbierać kwotę, która umożliwi wizytę w tym przybytku. - Wiadomo, że nie odda to w pełni doświadczenia, jakim było jedzenie tego wszystkiego nad samym morzem, gdzie w powietrzu unosił się specyficzny zapach, a i czas płynął zupełnie inaczej, jednak dawało to jakąś namiastkę.

- Wolałabym uniknąć zatrucia, czy coś. - Zjedzenie najgorszego dania mogłoby się skończyć w różny sposób. Niby jej żołądek naprawdę był przyzwyczajony do gówno jedzenia, bo podczas swoich podróży jadła i piła różne specyfiki, mimo wszystko w tej chwili wolałaby tego uniknąć.

- Czy herbata Bosmana ma w sobie rum? - Zerknęła na swoje menu, żeby zobaczyć jej opis i niestety się rozczarowała. - W takim wypadku zamówię chyba sam rum. - Alkohol ponoć pomagał w trawieniu, więc postanowiła po niego sięgnąć, bo czemu nie. Wcale nie zrobiła tego dlatego, że ostatnio dużo piła i dzięki temu łatwiej jej było odnajdować się w rzeczywistości i nie myśleć o wszystkim, co się wydarzyło.

Podszedł do nich kelner, więc złożyli zamówienie. Jeszcze chwila i wreszcie dostaną swoją wyczekiwaną baraninę.

- Upolowałam ostatnio wielkiego błotoryja, takiego króla błotoryjów. - Widać, że była dumna z tego wydarzenia. - Dasz wiarę, że przez to zawiesili Erika w ministerstwie, Rowle się do niego przysrał, że zaangażował mnie w tę sprawę, a przecież jestem najlepsza w swoim fachu. - Yaxley miała swoją niezbyt dobrą opinię na temat pracowników ministerstwa, czego nigdy nie ukrywała.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 27.03.2024

Oh, akurat to chciałbym zobaczyć! Ciekawe, jaka byłaby reakcja, gdybyś przyszła do restauracji właśnie tak, od razu po pracy. Ciekawe byłoby to sprawdzić w różnych lokalach. Czy jeśli by cię wpuścili, czy to oznacza, że są bardzo otwarci, czy może na ogół mają szemraną klientelę... — Gio już tworzył badanie socjologiczne.

Opis nie sugeruje alkoholu... Co prawda napisano, że część składników jest niespodzianką, ale uprzedziliby o alkoholu... Więc tak, bezpieczniej będzie, jak zamówisz sam rum — odparł z uśmiechem. Miał tego dnia wyjątkowo dobry humor. "Wyjątkowo", gdyż ostatnimi czasy zazwyczaj był ponury i depresyjny. Wyjście do niestandardowej restauracji i odkrywanie nowych dań to zdecydowanie mu służyło.

Jego twarz wyrażała zdumienie i podziw, gdy Geraldine wspomniała o błotoryju. Zwierzę to słynęło z bardzo ostrych zębów, Giovanni nigdy by się do niego nie zbliżył. Zawsze podziwiał przyjaciółkę za to, że wchodziła w starcia z różnymi niebezpiecznymi bestiami.

Ale jak to "zawiesili"? Bo nie wypełnił jakiegoś pozwolenia na zatrudnienie specjalisty z zewnątrz? Czy może w ogóle nie miał takiej możliwości?

Gio szanował instytucję Ministerstwa, aczkolwiek widział jej wady i sam walczył z niektórymi rozwiązaniami związanymi z tematyką, którą się zajmował. Chociaż sam lubił siedzieć w papierach, nie cierpiał biurokracji i trzymania się ściśle wszystkich zasad. Według niego, prawo miało służyć w pierwszej kolejności dobru człowieka. Nie znosił uszczypliwości niektórych pracowników, dla których wszelkie kodeksy były źródłem praw objawionych, a nie tylko wskazówkami do rozwiązania problematycznych kwestii.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.03.2024

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek]

- Raczej szemraną klientelę, ostatnio po pracy byłam cała wysmarowana krwią, myślę, że chyba i do tych wątpliwej jakości by mnie nie wpuścili. - Jej praca... Była bardzo specyficzna. Zazwyczaj po prostu zahaczała najpierw o swoją uzdrowicielkę, bo często przy okazji robiła sobie krzywdę i musiała dać się obejrzeć jakiemuś specjaliście, bo nie mogła sobie pozwolić na trwałe urazy. Przy mniejszych zleceniach nie było takich problemów.

- Tak, muszą uprzedzać, bo co jeśli ktoś przyleciał na miotle? - Restauracja na pewno nie mogła sobie pozwolić na niespodzianki pod postacią alkoholu jako tajemniczego składnika. - Rum to pewnik, masz rację. - Właśnie dlatego, to właśnie to zamówiła. Idealnie pasował do tego miejsca, w końcu rum to przysmak piratów.

- Zdaniem jego przełożonych powinien pójść do ministerstwa, do odpowiedniego wydziału, ale wiesz, jak oni działają, zasugerowali, że powinien przesiedlić to stworzenie, obrońcy uciśnionych się znaleźli. To była ogromna bestia, nie widziałam jeszcze takiego wielkiego. Nie było szans, żeby go przenieść, ale widać, jak się znają. Dalej nie ruszyli tych widm w lesie, a o takie pierdoł się przyczepiają. - Nie ukrywała swojej pogardy do sposobu, w jaki działa ministerstwo, ale Gio powinien wiedzieć, jakie miała zdanie na ich temat, bo ciągnęło się to od lat.

Po dłuższej chwili pojawił się kelner z napojami, Yaxley sięgnęła po swój rum zadowolona i zamoczyła w nim usta, tylko tego jej brakowało do szczęścia.




RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 04.04.2024

Pokręcił głową. Działania Ministerstwa były czasem niezrozumiałe. Zupełnie, jakby osoby planujące akcję nawet nie zaznajomiły się z tematem i na szybko serwowały rozwiązanie.

I gdzie niby chcieliby go przesiedlić? W inne miejsce, w którym sprawiałby kłopoty? A co do widm... cóż, nie spodziewałbym się, żeby szybko znaleźli jakieś rozwiązanie tego problemu. Najważniejsze, żeby się upewnili, że one nie opuszczą Kniei. To by było tragiczne.

Przyniesione napoje rozświetliły trochę ich ponurą rozmowę. Geraldine dostała swój rum, a Gio tajemniczą herbatę.

To chyba mikstura z egzotycznych owoców... — stwierdził po kilku drobnych łykach. — Nie jestem w stanie stwierdzić, jakich dokładnie, ale to bardzo dobre połączenie. Zdecydowanie kojarzy się z wypoczynkiem nad morzem... Co do morza. Moi rodzice byli niedawno na rejsie organizowanym przez rodzinę Crouch na pirackim statku! Mówili, że śmieszniejszych wnętrz na okrętach nie widzieli. Wszystko wyglądało jak z luksusowego hotelu. Posiłki były wymyślne, ale rozrywki jak z nudnego rejsu dla bogaczy. Ale przecież dokładnie tym było to wydarzenie! — Roześmiał się. — Nie rozumiem, czemu się na to wybrali. Podróż troszkę w głąb morza i z powrotem to zdecydowanie nieatrakcyjna przygoda dla zawodowych podróżników.