Secrets of London
[1968] History has its eyes on you - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [1968] History has its eyes on you (/showthread.php?tid=3000)

Strony: 1 2


[1968] History has its eyes on you - Cathal Shafiq - 27.03.2024

- ...te przedmioty zostały znalezione w pracowni ukrytej w jaskiniach na północy Anglii. Dokonane do tej pory analizy sugerują, że mogła należeć do jednego z uczniów Merlina.
Głos ciotki Cathala, pani Shafiq, wzmocniony zaklęciem, niósł się po jednej z sal muzeum Shafiqów. Otwarcie nowej ekspozycji - na której umieszczono przedmioty znalezione w ostatnich miesiącach przez kuzynów Cathala w wyniku prac prowadzonych na terenie Anglii - nie było wydarzeniem bardzo wielkim: w pomieszczeniu zgromadziło się około dwudziestu czy trzydziestu osób. Byli to głównie "ludzie z branży", starannie wyselekcjonowani przez ciotkę, historycy, potencjalni sponsorzy, dwóch dziennikarzy.
Było to w teorii towarzystwo dla Cathala.
W praktyce Shafiq nie przepadał za takimi zgromadzeniami, zaklęte miecze i zaczarowane naczynia były intrygujące, ale obejrzał je już wcześniej, na długo zanim trafiły do szklanych, muzealnych gablot, myślami był już nie w Anglii i przy uczniach Merlina, a w Egipcie przy małżonce pewnego faraona, która zmarła na długo nim Merlin przyszedł na świat, i poza tym strasznie chciało mu się palić.
Cathal Shafiq był mężczyzną tuż przy trzydziestce, wyróżniającym się głównie wysokim wzrostem i opalenizną, dziwną w zimowej Anglii – zwłaszcza, że w przeciwieństwie do większości członków rodziny, po matce miał jasne włosy i oczy. Jej zagadka była jednak prosta, jeszcze niespełna dwa miesiące temu był w Peru, gdzie o tej porze roku temperatury pozostawały najwyższe.
– Po obejrzeniu eksponatów zapraszam do salonu na przekąski oraz drinki – dorzuciła Marianne Shafiq, gdy skończyła już perorować na temat miecza, który powstał podobno na wzór legendarnego Exalibura. Cathal ucieszył się w pierwszej chwili, że to oznacza koniec pokazu i będzie mógł wymknąć się w typowo angielskim stylu, niestety, ciotka i kuzyn poprowadzili część „wycieczki”, aby przekazać im lustro. Podobno wzorowane na lustrze pani z Shalott.
– Jeżeli ten człowiek nie był nawet uczniem Merlina, bez wątpienia szalał na punkcie legend arturiańskich – mruknął Cathal, podchodząc nieco bliżej do gabloty z mieczem, wciąż zachowanym w idealnym stanie, mimo tego, że musiał powstać dobre tysiąc trzysta lat temu. Trudno było powiedzieć, czy mówił do siebie, czy do Icarusa, który akurat znalazł się obok.


RE: [1968] History has its eyes on you - Icarus Prewett - 27.03.2024

Jako historyk, Icarus uwielbiał wystawy muzealne. Kiedy pani Shafiq opowiadała o uczniach Merlina i epoce arturiańskiej, chłonął każde słowo. Nawet jeśli nie był jednym z tych historyków z obsesją na punkcie świętego Graala, uwielbiał znajdować się obok przedmiotów z taką historią. Tutejsze miecze były naprawdę dzierżone przez rycerzy lub wojowników, wykuwane przez kowali, być może nawet wykorzystane w bitwach.

Był tu za ojca. Przecież pani Shafiq nie zaprosiłaby tu zwyczajnego asystenta. Jednak, Dedalus Prewett musiał wyjechać do macochy Icarusa. Ostatnio jej stan zdrowia znacząco się pogorszył i potrzebowała męża u swojego boku. I oczywiście, wyraziła wyraźną prośbę, żeby Icarus trzymał się od niej z daleka i że widok bękarta tylko by wszystko pogorszył. Cóż, miłe to nie było, ale dało się przyzwyczaić. Przynajmniej można było uczestniczyć w niesamowitej wystawie, prawda?

Nagle usłyszał obok siebie głos Cathala Shafiqa, znanego archeologa. Był to mężczyzna starszy od Icarusa o dobre kilka lat. Zresztą prawie wszyscy byli tu starsi od zaledwie dwudziestoczteroletniego asystenta. Owszem, Icarus lubił uważać się za prawdziwego historyka, ale czy takim był? A co ważniejsze: czy za takiego go tu uważano?

- A ma pan jakieś podejrzenia? - spytał, starając się przynajmniej udawać pewność siebie przy tych wszystkich osobistościach. - Wie pan, fakt, że ta grota odnalazła się w tak idealnym stanie jest dość podejrzany. Chociaż nie wiem, jak to jest w archeologii. Często znajduje się tak dobrze zachowane artefakty?

Wielu historyków lubiło, jak pytano się ich o ekspertyzę. Icarus wiedział, że aby zaskarbić sobie przychylność takiego badacza wystarczyło dobrze zadane pytanie. Potem tacy mogli przyjść do Dedalusa i opowiadać peany na temat bystrości umysłu jego syna i jego niesamowitych prospektach na przyszłość. A przynajmniej mogła się z tego wywiązać ciekawa dyskusja.


RE: [1968] History has its eyes on you - Cathal Shafiq - 28.03.2024

Trudno było powiedzieć, czy Cathal z kolei był prawdziwym historykiem, ale z całą pewnością nigdy się nad tym nie zastanawiał – nawet tę ponad dekadę temu, kiedy pracował na swoich pierwszych wykopaliskach w Irlandii, świeżo po ukończeniu kursów historycznych, mając niespełna dwadzieścia lat. Czego, jak czego, ale nigdy nie brakowało mu pewności siebie i nigdy nie obchodziło go specjalnie, co sądzi o nim reszta świata.
Zerknął na Isaaca, kiedy ten się odezwał. Twarz kojarzył, bo naznaczona chorobą pamięć Shafiqa przechowywała wszystko, każde, przypadkowe spotkanie – ale ostatni raz Icarus mignął mu dawno temu. Był zbyt młody, aby spotkali się w Hogwarcie, a później Cathal spędzał lwią część czasu na różnych wykopaliskach.
– Nie zajmowałem się tym przypadkiem, więc ciężko mi wyrokować, ale gdyby Merlin miał chociaż połowę tych uczniów, których się mu przypisuje, musiałby prowadzić w Camelocie szkołę niewiele mniejszą od Hogwartu – odparł. Trochę przy tym wyolbrzymiał, ale tylko trochę. Dość często słyszał o dziedzictwie Merlina, a miał jednak dziwne wrażenie, że Merlin, zajęty swoimi badaniami i doradzaniem królowi, mógł mieć co najwyżej trzech czy czterech uczniów i to głównie po to, by móc się nimi wysługiwać. – Nie wspominaj o tym mojemu kuzynowi, to on badał tę jaskinię – dodał, półżartem, półserio, bo jego krewny zdawał się bardzo pewny tego, że natrafił faktycznie na pracownię adepta legendarnego maga.
– Zależy, co rozumie się przez często. Naprawdę potężni magowie byli w stanie zabezpieczyć miejsca, na których im zależało. – Prawdopodobnie nie samą magią, oczywiście. Zużywali też odpowiednie składniki, korzystali z rytuałów, i tak dalej. – Pracownie, zamki czy świątynie, w których zabezpieczeniu maczali palce magowie, są w znacznie lepszym stanie niż te mugolskie. Ale czarodziejów, którzy mogli sobie na to pozwolić, nie było kiedyś aż tak wielu, sporo takich miejsc odkryto już dawno, a inne zostały zniszczone.
Sam wybierał się do Egiptu, w ślad za królową – czarownicą. Ale w starożytnym Egipcie magia była domeną kapłanów i inaczej na to patrzono. W Europie tak długo polowano na magicznych, ze niewielu z nich zapewne miało szansę rozwinąć swój potencjał naprawdę mocno.
– Cathal Shafiq – dorzucił, uznając, że pewnie wypada się przedstawić.


RE: [1968] History has its eyes on you - Icarus Prewett - 28.03.2024

Icarus słuchał Cathala z zainteresowaniem. Co jakiś czas kiwał głową, uznając autorytet starszego archeologa. Nie znał się tak dobrze na epoce Merlina jak kuzyn Cathala, ale znał kilka teorii.

– A może rzeczywiście była tam taka szkoła? Coś na kształt szkoły wyższej. Mugolskie uniwersytety powstały znacznie później, ale Merlin był przecież geniuszem – odparł, przywołując z pamięci pracę historyka i publicysty, który forsował pomysł stworzenia magicznego uniwersytetu z pierwszej ręki. Historykom trochę brakowało takiego środowiska. – Nie wspomnę mu, spokojnie. Nie sądzę, żeby chciał w ogóle ze mną w ogóle rozmawiać.

Ponownie spojrzał na doskonale zachowane eksponaty. Magia rzeczywiście dobrze zabezpieczała artefakty. Musiała być bardzo silna, żeby trwać przez ponad tysiąc lat. No, ale cóż... Icarus widział świetnie zachowane zbroje z czasów starożytnego Rzymu. Może nie tak dobrze, jak tutaj, ale wciąż były to niesamowite artefakty.

– Icarus Prewett – przedstawił się. – Słyszałem o pańskich badaniach w Peru. Niesamowita sprawa. Nie bał się pan jakichś klątw?

Icarus sam by nie wszedł do takiego grobowca. Wolał siedzieć w ciepłym, bezpiecznym archiwum ze starym manuskryptem niż błąkać się po dżungli. No ale... było jednocześnie coś kuszącego w takiej pracy. Można było sobie o niej marzyć, układać w głowie niestworzone historię. Wydawała się aż nierealna.


RE: [1968] History has its eyes on you - Cathal Shafiq - 29.03.2024

- Ciężko mi to sobie wyobrazić. W tamtych czasach uczniów nie traktowano jak obecnie. Poza tym czy gdyby miał naprawdę utalentowanego adepta, czy nie pojawiłby się w którejkolwiek z legend arturiańskich? - zapytał Cathal. Była to raczej dywagacja niż stwierdzenie faktu. Wiedział, że w przypadku stosunków między uczniami a nauczycielami ci pierwsi zasadniczo byli brani głównie jako pomocnicy, a przy okazji zdobywali wiedzę, która w przyszłości pozwalała im się uniezależnić. W kwestii czasów arturiańskich wiele rzeczy zasłaniała jednak mgiełka tajemnicy, a sam Shafiq dotąd nie specjalizował się w tej dziedzinie historii właśnie: znał je, ale nie tkwił w tym tak głęboko jak kuzyn, nie mógł więc mieć pewności, co do tego, co mogłoby wymazać ewentualnych uczniów z kart historii.

- Dlaczego nie? - zdziwił się, przenosząc spojrzenie jasnych oczu z miecza, spoczywającego w gablocie, na Icarusa. Nie, Cathal nie był jednym z tych ludzi, którzy wszystkich uważali za równych. Ba, osoby z takimi poglądami miał za głupców. Ale przed nim stał jeden z zamożnej rodziny Prewettów, nie jakiś przybłęda znikąd, człowiek wykształcony, o przynajmniej średnim statusie majątkowym i znający się zapewne na historii, skoro trafił do tej sali. Shafiq podejrzewał, że kuzyn Bastian porozmawiałby z nim z największą radością, przechwalając się swoimi dokonaniami i opowiadając o książce, którą zamierzał napisać.

Zamilkł, na dłuższą chwilę, kiedy Icarus się przedstawił. Mogło wyglądać to dziwnie, nagłe zawieszenie, jakby nie chciał kontynuować rozmowy. W istocie Shafiq na moment zapadł się po prostu we własną pamięć, jak zdarzało się mu dość często: imię wywołało całe ciągi skojarzeń, podsuwało wspomnienia konkretnych osób i fragmenty dawno przeczytać ksiąg.
- Syn Dedalusa - mruknął w końcu, gdy zdawało się, że już nie odpowie. - Uznał to za zabawne, czy cenił mit o Ikarze? - zapytał, a na jego ustach zamajaczył lekki uśmiech, może apropos tego mitu, a może przez wzgląd na pytanie. - Nie. Mieliśmy w grupie dwóch klątwołamaczy, radzili sobie całkiem nieźle.


RE: [1968] History has its eyes on you - Icarus Prewett - 29.03.2024

- Możemy tylko teoretyzować, racja. Chociaż w historii mamy do czynienia z większymi szkołami jeszcze przed Merlinem. Może nie tak sformalizowanymi, ale spójrzmy na chociażby stoików w Grecji i Rzymie. Ludzie zgromadzeni wokół jednej myśli, by kontynuować ją przez następne wieki - skrzyżował ramiona na piersi, nadal patrząc na eksponat. - Merlin był charyzmatyczną figurą. Niektórzy ściągają zwolenników jak magnes.

Starał się nie generalizować historii, ojciec zawsze go przed tym przestrzegał. A jednak, ludzie podobnie postępowali niezależnie od czasów. Tak samo można było zauważyć, że pojawiali się co jakiś czas ludzie wielcy. Merlin z pewnością był jednym z nich.

- Wiele osób traktuje asystentów jak... kogoś, kto nie ma nic do powiedzenia. Kogo można zgasić jednym spojrzeniem - odpowiedział, kiedy Cathal zainteresował się traktowaniem takich jak Icarus przez innych historyków. - Staram się nie dawać tak traktować, ale... trudno jest jak niektórzy odmawiają chociażby, żeby cię zwyczajnie wysłuchać.

Sprawa imienia Icarusa była zaś... problematyczna. Ojciec chciał tak najpierw nazwać Basiliusa, ale kiedy jego brat się urodził... zrezygnowano z pomysłu. Był zbyt chorowity, za słaby. Podobno wtedy Dedalus powiedział: żeby wzlecieć za blisko słońca, trzeba umieć latać. To było... brutalne. Basilius nie zasługiwał na takie traktowanie. Szczególnie, że to on był prawowicie urodzony.

- To ekspert od Grecji i Rzymu, więc... to chyba nic dziwnego. Mam tylko nadzieję, że nie podzielę losu Ikara - uśmiechnął się Icarus, ukrywając wszelkie nieprzyjemne emocje.


RE: [1968] History has its eyes on you - Cathal Shafiq - 30.03.2024

– Ciężko mi sobie wyobrazić, aby mógł prowadzić szkołę w Camelocie. Jeśli choć połowa legend o przygodach rycerzy i wojnach, jakie toczył Artur, jest prawdziwa, zakładałbym, że przez większość czasu starał się ich wszystkich utrzymać przy życiu – stwierdził. Patrząc po legendach, tą latarnią, światłem, które przyciągało ludzi, był raczej król Artur. A Merlin? Tu można było już tylko dywagować. Wierny sługa władcy? Katalizator wydarzeń? Władca marionetek i szara eminencja, pociągająca za sznurki z cienia tronu? Czarodziej, który przewinął się przez dwór zaledwie na chwilę, ale zapisał w zbiorowej pamięci?
Historia potrafiła się zniekształcać – zwłaszcza po tak wielu latach. Wielu rzeczy nigdy nie mieli się dowiedzieć i z jednej strony Shafiqa to frustrowało, z drugiej oznaczało, że zawsze będzie coś, czego można szukać – że zawsze tuż za rogiem czeka więcej pytań i więcej odpowiedzi.
Życie byłoby nudne bez zagadek.

– Jeśli jedno spojrzenie wystarczy, by kogoś wygasić, może na to zgaszenie naprawdę zasługuje – oświadczył, a kącik ust Cathala uniósł się lekko. Czy zdawał sobie sprawę z tego, że w świecie nauki, podobnie jak w Ministerstwie czy na salonach, istniał mocno podział pozycji? Oczywiście, że tak, nie był idiotą. I nie każdy mógł sobie pozwolić na to, aby postawić się tym, którzy stali wyżej w hierarchii.
Jego zdaniem jednak jeżeli nie walczyłeś o swoje, być może miejsce w tylnym szeregu było ci pisane. Czasem dlatego, że naprawdę nie miałeś innego wyjścia. Czasem, bo to ty tak wybrałeś.

– Można się kłócić, czy los Ikara był aż tak tragiczny. Pragnął dosięgnąć słońca, miast tego spadł w morską wodę. Ale tym samym zyskał nieśmiertelność. Wielu innych młodzieńców zginęło w równie tragiczny sposób, a ich imiona zostały zapomniane – skwitował. Rodzinna historia bocznej gałęzi Prewettów nie zaprzątała mu głowy. Gdzieś w pamięci tkwił obraz drzewa genealogicznego, pośród wspomnień plątały się plotki, rzucone mimochodem słowa. Cathal jednak nie lubił zwracać uwagi na rzeczy, które były dla niego nieinteresujące: a czyjeś rodzinne skandale nie obchodziło go kompletnie. Przynajmniej póki wydarzyły się w tym stuleciu. - Rzym i Grecja to także twoja specjalizacja?


RE: [1968] History has its eyes on you - Icarus Prewett - 31.03.2024

Icarus poczuł lekką frustrację. Cathal zdawał się traktować to wszystko, jakby to było takie... łatwe. Opowiadanie historii, zgłębianie jej, zbieranie informacji... to była esencja pracy historyka. Powinna być, bo przecież pozostawała kwestia bycia poważanym w tym świecie. A może... może Icarus wcale nie zasługiwał na poważanie? Może rzeczywiście powinien się odsunąć, skoro był nikim innym, jak synem swojego ojca? I to jeszcze nieślubnym.

Nie zamierzał się kłócić o Camelot. Nie zgadzał się, ale co miał do powiedzenia przeciwko bardziej doświadczonemu archeologowi? W jakimkolwiek scenariuszu rozmowy, który sobie układał w głowie, zawsze dochodziło do pyskówki. I to z jego strony. A tego trzeba było unikać, żeby nie zepsuć sobie jakichkolwiek prospektów na dobrą reputację w tym środowisku.

- Los Ikara był tragiczny. Został zapamiętany jako głupiec, a jego historia służy ku przestrodze, żeby nie chcieć zbyt wiele od życia. Upadek Ikara to upadek marzenia. Możesz je spełnić, ale co pozostaje po tym innego niż śmierć? Nauka z tego taka, żeby nie oczekiwać za wiele. Iść powoli i rozważnie, ważyć ryzyko - rzekł Icarus, spoglądając na Cathala. Wziął głęboki oddech. To było trochę depresyjne. No, ale niepewność siebie trochę go osłabiła. Marzył o tym, żeby kiedyś może... mieć to gdzieś. To, co inni pomyślą, to, co powiedzą. Czy nagle palnie coś głupiego i czy w ogóle ktoś go będzie słuchał. - Właściwie moja specjalizacja to sam Rzym. Grecja to raczej pasja mojego ojca, ja zajmuję się okresem cesarstwa - odparł z nadzieją na zmianę tematu. - A ty? Zajmujesz się kulturami Ameryki Południowej?


RE: [1968] History has its eyes on you - Cathal Shafiq - 31.03.2024

Był synem szalonej kobiety, dzieckiem mężczyzny, który zmarł, zanim ono zdążyło dorosnąć i pasierbem czarnoksiężnika, który zginął samobójczą śmiercią, skazany za zbrodnie przeciwko mugolakom. Mimo to pod pewnymi względami pozostawał uprzywilejowany i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dla niego wiele rzeczy było proste dzięki krewnym.
Inne takie się stały, bo to wywalczył.
Czy dostrzegł frustrację Icariusa, słowa tłumione pod maską spokoju? Jeżeli nawet, nijak nie dał tego po sobie poznać. Może nie, może tak, a nic to tak naprawdę Cathala nie obchodziło, a może owszem, i miał wręcz nadzieję, że sprowokuje go do tej pyskówki – tylko po to, by przekonać się, co ten ma do powiedzenia?
– Myślę, że mity mają to do siebie, że ludzie mogą znaleźć w nich zupełnie inne rzeczy. Dla mnie ta konkretna pokazuje raczej, że ludzie zawsze będą próbowali sięgnąć po więcej… i słońce nie zawsze nas powstrzyma – skwitował odpowiedź Prewetta. Czy krytykował jego postrzeganie tego mitu? Nie, zwłaszcza że była to bardzo powszechna interpretacja. Ale Cathal był po prostu człowiekiem lubiącym robić to, co chciał i może właśnie dlatego dążenie ku temu chciał zobaczyć w micie o genialnym Dedalu i jego niepokornym synu. – Południowa Ameryka i starożytny Egipt. Pracowałem też jakiś czas w Irlandii, więc historię Wysp też kojarzę całkiem nieźle – powiedział. Specjalizacje mogły się wydawać szerokie, ale była to nie tyleż jego własna zasługa, co wpływ błogosławieństw i przekleństw, idących w parze z jego krwią. Znajomość języków, z którą rodzili się Shafiqowie, ułatwiała studia obcych kultur. Pamięć absolutna, z jednej strony nadmiernie obciążająca umysł, doprowadzająca do zawieszeń i wielu chwil frustracji, pozwalała błyskawicznie zapamiętywać materiał historyczny.
A podszepty i sny zsyłane przez Slytherina niekiedy dręczyły i niosły ze sobą bezsenność oraz złość, a niekiedy przynosiły wskazówki.
– Imperium rzymskie… głównie teoria, czy prace na wykopaliskach? Zdaje się, że to też łączy się z naszym Arturem i Merlinem.
Wśród przypisywanych mu wojen była w końcu i taka przeciwko Rzymianom. Zwycięska, oczywiście, bo jak król Artur mógłby przegrać?


RE: [1968] History has its eyes on you - Icarus Prewett - 03.04.2024

Icarus wcisnął dłonie w kieszenie, żeby Cathal nie zauważył jego frustracji. Jasne, interpretacje mitów były różne, ale... mit o Ikarze był w pewnym sensie jego mitem. Tak, ludzie byli ambitni. Ambicja nie była też czymś złym. Ale... trzeba było się miarkować. Icarus wiedział, że jeśli nie będzie trzymał się miary, kiedyś stoczy się na dno. A to pogrzebie wszelkie marzenia.

Przytaknął krótko, gdy usłyszał o pracy Cathala. Egipt i Irlandia. Icarusa interesowały tylko ich związki z Rzymem. Nie miał zamiaru rozpoczynać dyskusji, szczególnie, że już rozpoczynała się kolejna.

– Właściwie tylko teoria. Siedzę w archiwach, a nie wykopaliskach. Choć... Fajnie by było na coś takiego kiedyś pojechać. Byłem kiedyś w Rzymie, chodziłem po Forum Romanum, ale to nie to samo – rzekł, odrobinę się wyluzowując. – I tak, król Artur jest powiązany z Rzymem. Niektórzy mugolscy historycy podejrzewali nawet, że miał rzymskie pochodzenie. Poza tym, mamy w Brytanii mnóstwo rzymskich reliktów. Może kiedyś zrobią wystawę i z nimi. Chociaż nie wiem, czy to specjalnie lotny temat. Artur i Merlin wydają się bardziej... patriotyczni.