Secrets of London
Sowa Astarotha - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sowa Astarotha (/showthread.php?tid=3196)

Strony: 1 2


Sowa Astarotha - Astaroth Yaxley - 04.05.2024

Bo se nie zrobił chociaż regulamin nakazuje ;/


RE: Sowa Astarotha - Eutierria - 04.05.2024

Thoran od zawsze dogadywał się lepiej z Geraldine niż z tobą, ale to było dosyć oczywiste. Przyjście na świat bliźniaków to była rzadkość, prawda? Nie mogłeś mieć im tego za złe. Ściany domostwa, jakie zamieszkiwaliście, pełne było ich wspólnych zdjęć. Czasami zastanawiało cię, dlaczego cię na nich nie ma, ale nawet przez myśl ci nie przeszło, że twój brat nie był twoim bratem, tylko jakimś dziwnym bytem chuj wie skąd, który dodał się na fotki, a kiedy nie mógł zmieścić tam swojej szpetnej facjaty, był zmuszony cię wygumkować...

Pewnego dnia postanowił wygumkować cię na serio.

Zaprosił cię na nocną przejażdżkę konną. Super. Miał nawet tego swojego fajnego konia, o którego pokłócił się z ojcem. Zgodziłeś się, a jeżeli normalnie byś się na to nie zgodził, zgodziłeś się chociaż nie wiedziałeś do końca dlaczego. I bardzo, ale to bardzo szybko tego pożałowałeś. Galopowaliście w najlepsze, kiedy on nagle powiedział swojemu koniowi prrrr, a twój dalej biegł i biegł jak opętany. Przez pola, łąki, lasy, gnał przed siebie i gnał, a kiedy nie miał już kompletnie siły i zatrzymał się, wciąż nie mogłeś z niego (kurwa!!) zejść. Byłeś przyklejony do siodła, zaraz będzie robiło się jasno, nie mogłeś się stąd teleportować, a to zwierzę nie dowiezie cię do domu. I tak utknąłeś na środku nicości i musiałeś pogodzić się z tym, że następnego dnia rodzina odnajdzie tego konia, a ciebie nie, bo zostanie po tobie kupka popiołu. No... chyba że komuś uda się znaleźć cię na czas i rozproszyć zaklęcie o sile

[roll=1d100]
przerzucając kość w dowolnej liczbie prób i otrzymując +5 za każdą ocenę powyżej trolla.

Niniejsza wiadomość jest wstępem / zaczepką wydarzenia Doppelganger.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qBeom9u.png[/inny avek]


RE: Sowa Astarotha - Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.05.2024

Gerry zostawiła notatkę w kuchni, nim wyszła w pizdu
20.06.1972

Braciszku,

Ten sen, który mi się przyśnił ostatnio u rodziców, to chyba nie był tylko koszmar.
Florence była ze mną u nich, powiedziała, że to coś istniej. Widziała moją przyszłość. Nie wygląda dobrze.
To coś, chce mnie zabić.
Poszłam się przejść, nie wiem, kiedy wrócę.

Gerry



RE: Sowa Astarotha - Perseus Black - 20.05.2024

Londyn, 05.07.1972

[Obrazek: yM92ZTV.png]

Więcej informacji o wydarzeniu wkrótce  Słodziutki



RE: Sowa Astarotha - Laurent Prewett - 16.06.2024

List i notatki pisane są ewidentnie dość niepewną ręką i mimo ozdobnego charakteru pisma, zawijasy są niedociągnięte i niedopracowane.
7.06.1972, New Forest

Szanowny Astarothcie,

tak jak usłyszałeś ode mnie ostatnim razem, tak mogę również to napisać - nie bądź dla siebie tak surowy. Przyjmuję przeprosiny i wybaczam. Mogę sobie tylko wyobrażać, jak trudna jest sytuacja, w jakiej się znalazłeś, a to nadal tylko wyobrażenia. Rozumiem więc pewnie tylko małą część tego, jaki jest to koszmar, a mimo to uważam, że rozumiem też wystarczająco, żeby widzieć usprawiedliwienia, których Ty nie dostrzegasz.

Proszę, nie mówmy o długach. Ten świat byłby piękniejszym miejscem, gdyby częściej padały słowa "proszę" i "dziękuję" oraz gdyby ludzie mieli dla siebie wzajem więcej wyrozumiałości i empatii. Jeśli odczuwasz potrzebę wynagradzania czegokolwiek równie dobrze możesz ją przelać na pomoc osobom naprawdę potrzebującym. Ja nie odczuwam, żebyś był mi cokolwiek winien. A być może jesteśmy teraz na wyrównanym rachunku, skoro pierwsze spotkanie było takie niefortunne?

Do listu załączam kopię notatek, zgodnie z prośbą.


Pozdrawiam,
Laurent Prewett
Do listu załączono kopie notatek dotyczące widm.


RE: Sowa Astarotha - Victoria Lestrange - 10.07.2024

14.07.1972, Dolina Godryka

Szanowny panie Yaxley,

nasz wspólny znajomy przedstawił mi problem, z jakim się Pan boryka. Proszę być spokojnym, ten sekret zostanie ze mną, nie mam żadnego powodu, by przedstawiać go światu w jakiejkolwiek formie.

Z tego co wiem, to ma Pan świadomość, czym się zajmuję i zapewne jest Pan ciekawy, na jakim jestem etapie. Mam trochę koncepcji i pomysłów, choć jak zapewne Pan się domyśla – to całkowicie niezbadane wody. Pracuję obecnie nad jednym z nich, jednak zajmie to na pewno chwilę, muszę po pierwsze udoskonalić formułę, a poza tym… cóż, przetestować, czego nie jestem zdolna zrobić na sobie.

Jeśli miałby Pan ochotę spotkać się ze mną i porozmawiać w cztery oczy, będę bardziej niż chętna. Zgaduję, że ma Pan trochę pytań i być może będę znała odpowiedzi na niektóre z nich, Pańska przypadłość nie jest dla mnie niczym nowym, choć o ile wiem, różni się w poszczególnych przypadkach.


Z poważaniem,
Victoria Lestrange



RE: Sowa Astarotha - Victoria Lestrange - 13.07.2024

14.07.1972, Dolina Godryka

Szanowny panie Yaxley,

jeśli obawia się Pan utraty kontroli, w takim razie mogę zaproponować spotkanie w moim domu rodzinnym. Poinformuję skrzatkę, żeby w razie potrzeby zareagowała, w innym wypadku nikt nie będzie nam przeszkadzał w rozmowie, może być więc Pan spokojny, jeśli chodzi o zachowanie dyskrecji. Proszę się nie obawiać, na pewien sposób również jestem łowcą, co prawda nie magicznych istot, ale jednak zostałam solidnie przeszkolona. Nasz wspólny znajomy wspominał, że to nowa sprawa, nie wiedział tylko, jak bardzo nowa.

Mogę zaproponować jutrzejszy wieczór, również ten późny. Jeśli nie jutro, to będę dostępna 19 lipca, a na późniejsze terminy mogę umówić się dopiero, jak będę znała grafik w pracy, który z racji wykonywanego zawodu potrafi się u mnie zmieniać z dnia na dzień. Jeśli warunki i miejsce spotkania Panu odpowiadają, to podeślę Panu adres w kolejnej wiadomości.


Pozdrawiam,
Victoria Lestrange



RE: Sowa Astarotha - Laurent Prewett - 21.07.2024

23.07.1972, New Forest

Drogi Astarothcie,

proszę, nie przepraszaj. To, co się wydarzyło, nie jest Twoją winą. Jest moją. Powinienem był zabrać stamtąd Dumę wiedząc, że nie pała do Ciebie pozytywnym nastawieniem. Dlatego to Ja przepraszam za moją nierozwagę, jaką się wykazałem. Było to skandaliczne niedopatrzenie z mojej strony. Byłeś mile widzianym gościem i jesteś nadal.

Dumie nic nie jest. Czy Tobie również nie? Bardzo się martwiłem, że coś Ci zrobił. Proszę, powiedz, że Cię nie ugryzł. Wydawało mi się, że do niczego takiego nie doszło. Cieszę się, że przysłałeś list - gotów byłem Cię odwiedzić dla upewnienia się, że wszystko w porządku.

Dziękuję za ciepłe i miłe słowa, zarówno wczorajszego wieczoru jak i w tym liście. Jesteś spokojniejszy? Przykro mi słyszeć, że targają Tobą tak sprzeczne i niebezpieczne emocje - one ranią przede wszystkim Ciebie. Nie miałem wtedy odpowiednich słów i nawet teraz, pisząc ten list, brakuje mi ich.

Proszę, powiedz, jeśli mógłbym Ci jakoś pomóc.


Gorące pozdrowienia,
Laurent Prewett



RE: Sowa Astarotha - Laurent Prewett - 01.09.2024

14.08.1972, New Forest

Drogi Astarothcie,

siadając do napisania tego listu zastanawiałem się nad wieloma rzeczami. Wyobrażałem sobie też Twoje zaprzeczenia na pewne moje słowa, przeprosiny oraz szereg innych przyczynowo-skutkowych wypadowych, które doprowadziły mnie do właśnie tego wieczoru. Wiem dobrze, że kiedy napiszę "to nie tylko Twoja wina" - zaprzeczysz. Wiem też, że Twoje milczenie to szereg minusów, które wpisałeś na własny rachunek sumienia. Nie ważne, jak bardzo będziesz starał się zaprzeczyć musisz zrozumieć, że nie jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za tę sytuację.

Potrzebowałem kilku dni, żeby przepracować to, co się wydarzyło. Albo raczej to, że świadomie wyciągnąłem dłoń do Śmierci i widzisz, samolubnie chciałem się tym na Tobie podeprzeć. Przez tych kilka chwil chciałem przestać istnieć. I chciałem udowodnić samemu sobie, że ludziom nie wolno ufać. Igrałem z Twoim temperamentem znając zagrożenie i ryzyko, świadomie je wywoływałem. Wybacz moją arogancję, ale byłeś pięknym pierścionkiem na moim paluszku. W gruncie rzeczy wybory tamtej nocy były iluzoryczne.

Znajduję ironicznym fakt, jak bardzo zaciera się granica między ofiarą i oprawcą, kiedy prawda wybija na wierzch jak źródło w górach. Kiedy woda już wypłynie - płynie wartkim strumieniem. Umniejszyliśmy sobie wzajem mądrości przez niemądre pragnienia. Za te pragnienia prawie zapłaciliśmy życiem. W chwili tej opłaty przypomniałem sobie, jak życie jest cenne i nawet, jeśli jest bardzo trudne - żaden produkt nie będzie wart jego ceny. Po prostu nie istnieje. Ciężar niesionej przez Ciebie klątwy jest tym bardziej niesprawiedliwy, bo bez cudzego życia Twoje nie istnieje. Nadal wierzę, że nie ma dwóch dróg rozwiązania, że zawsze są drogi pomiędzy. To nie jest tylko droga ku zatraceniu, bądź droga do poddania się.

Słońce jest ciepłe, a jego rumieńce opływają nam świat ostatni raz. Błyszczą w morskiej pianie i lśnią na końskim grzbiecie. Hipogryfy czyszczą swoje pióra w mirażu światła prześwitującego przez szumiące korony drzew. Śpiewają ptaki i trzepoczą skrzydła memortków. Znajome ci krajobrazy, prawda? W takich chwilach ciężko o strach. Lecz teraz panuje noc. Nic skuteczniej nie pobudza lęków niż ciemność pochłaniająca światło.

Mam nadzieję, że moje światło było tego warte.


Laurent Prewett



RE: Sowa Astarotha - Victoria Lestrange - 11.09.2024

Wiadomość przyszła w środku nocy 6/7.08
Astarothcie,

pomyślałam sobie, że powinieneś poznać osobę, dzięki której tyle wiem o Twojej przypadłości. Myślę, że skorzystasz na tej znajomości, bo wyjaśni ci dużo więcej i lepiej niż ja, zna w końcu problem z pierwszej ręki. Rozmawiałam z nim o Tobie i zgodził się z Tobą spotkać. Myślę, że najlepiej będzie, jak się ze sobą skontaktujcie i umówicie sami, gdzie, kiedy i jak. Nazywa się Sauriel Rookwood.


PS. Twój brat Thoran wyjątkowo mi zalazł za uszy, najwyraźniej był moim sąsiadem w Londynie i podczas remontu w moim mieszkaniu, wrzucił mi do środka związanego poltergeista. Informuję Cię tylko, że jak go kiedyś spotkam, to może się to bardzo źle dla niego skończyć, nie bierz tego personalnie.
Victoria