Secrets of London
[12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus (/showthread.php?tid=3210)

Strony: 1 2


[12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 06.05.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

12 lipca 1972
Prawie-noc

Gdy tylko opuścił sklep Mulciberów, teleportował się ze śmierdzącego Nokturnu z ogromnym poczuciem ulgi. Nie dlatego, że odczuwał niepokój do tej części magicznego Londynu - lecz dlatego, że nie był przyzwyczajony do smrodu, który zdawał się unosić w Podziemnych Ścieżkach. Odór śmierci, biedy, przemocy i brutalności różnił się od zapachu, który unosił się nad świeżymi trupami, gdy razem z innymi Śmierciożercami kończyli swoje dzieło. Zapach świeżej krwi zawsze był lepszy od tej zakrzepniętej. Lestrange mimowolnie się wzdrygnął, bo mimo że Nokturn wcale nie był usłany trupami, to jednak miał wrażenie, że przesiąknął dziwną, ciężką atmosferą, która kleiła się do jego ciała nawet teraz, gdy znajdował się w Alei Horyzontalnej.

Robert polecił mu porozmawiać z Nicholasem. Ta rozmowa mogła być ciężka, zważywszy na to, że zarówno on, jak i Nick, nie mogli zbyt dużo rozmawiać o swojej pracy. Lecz czyż charakter ich znajomości nie zmienił się w przeciągu ostatnich tygodni? No i zawsze miał asa w rękawie, a as ten zwał się Robert Mulciber. As, którego Travers nie był w stanie wytrącić z ręki i któremu nie mógł się oprzeć. Robert mówił, że Nicholas był jednym z najbardziej zaufanych ludzi - domyślał się, dlaczego. Liczył, że i teraz współpraca przejdzie gładko. Przekręcił klucz w zamku i odetchnął dopiero, gdy dokładnie zamknął za sobą drzwi i zabezpieczył je zaklęciem.
- Nick? - było już późno. Słońce od dawna chowało się za horyzontem, a na niebie już od jakiegoś czasu błyszczały gwiazdy i księżyc. Nie był pewien, czy Travers już śpi. Jeżeli spał... Cóż, będzie musiał go obudzić. W zasadzie nie był pewny, jak mężczyzna na to zareaguje. Niektórzy potrafili być agresywni, gdy ktoś wyrywał ich ze snu. Liczył więc, że Nicholas nie spał, bo wolałby się nie przekonywać na własnej skórze, czy należy do nich, czy nie.


RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Nicholas Travers - 07.05.2024

Skoro Rodolphus miał dzisiejszego dnia sporo spraw do załatwienia, Nicholas z niczym na niego nie czekał. Im dłużej go nie było, tym zaczynał się zastanawiać, czy w ogóle zamierzał wrócić na noc. Gdyby było inaczej, najpewniej by go w jakiś sposób poinformował.

Zaraz po pracy, Travers nie mając innych planów, wrócił do siebie i w mieszkaniu zajął się pracą. Nie uzyskał zadowalających informacji w sprawie Greynacka, od swojej ciotki, więc tutaj sprawa stanęła mu w miejscu. Czy rzeczywiście, będzie konieczne udanie się jednak do rezydencji, aby porozmawiać z Fergusem?

Badanie Kniei, Zimnych, Limbo były dla niego bardziej priorytetowymi tematami, niż Greyback. Ale skoro Robert prosił, zaoferował się mu pomóc.

Czekając na powrót Rodolphusa, albo też i nie czekając, ale nie mogąc co prawda od razu zasnąć, Nicholas zagłębił się w lekturze podręcznika dotyczącego Portali i przejść do innych wymiarów. Jak postrzegane jest to przez innych naukowców, czarodziei i czy komuś cokolwiek kiedyś się udało. Miał przy sobie także podręcznik związany z Runami. Nie tylko przypominał sobie zagadnienia z tego przedmiotu, ale chciał spróbować cokolwiek z tego opanować. Choćby do celów przeprowadzania rytuałów. W końcu szukał wciąż zagadnień go interesujących z dziedzin mogących być pokrewnymi z nekromancją.

Godzina zrobiła się dość późna. Siedział w łóżku, czytając dalej podręcznik, aż usłyszał głos Rodolphusa, dobiegający z salonu.

- W sypialni jestem.
Oznajmił koledze. Jeżeli chciał do niego dołączyć. Nicholas siedział w piżamie dolnej. Bez górnej jej części. Zaklęcie maskujące mroczny znak, zniknęło i ukazywało tatuaż na lewym przed ramieniu. Różdżka Nicholasa spoczywała na szafce nocnej obok. A że udzielił odpowiedzi, znaczyło to, że nie spał.



RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 13.05.2024

Idealnie. Lestrange zdjął marynarkę, ściągnął buty i odpiął kilka górnych guzików koszuli. Odetchnął cicho. Nick nie spał, co znaczyło, że mogli swobodnie porozmawiać. Ta sprawa niestety nie mogła czekać z wielu różnych powodów.
- Musimy pogadać - zaczął, opierając się barkiem o futrynę, gdy zrobił te kilka kroków, by znaleźć się w drzwiach sypialni. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i wpatrywał się w Nicholasa, czekając aż ten przynajmniej podniesie wzrok, żeby na niego spojrzeć. - Natrafiłem na pewną... przeszkodę, którą być może ty jesteś w stanie pokonać.
Powiedział w końcu, decydując się w mgnieniu oka na krótkie wprowadzenie Nicholasa w to, czego sprawa dotyczyła. Nie zdecydował się na razie wyciągnąć karty Roberta, uznając, że na razie nie musi tego robić. Sprawa dotyczyła w tej chwili Victorii, być może Nick będzie w stanie powiedzieć mu sam z siebie coś więcej. Lestrange odbił się od futryny, żeby przenieść się na łóżko. Usiadł tak, żeby mieć przed sobą Traversa i móc na niego patrzeć, tak jak wymagała tego jako-taka kultura podczas rozmów. Bo rozmawianie na łóżku na pewno kulturalne nie było samo w sobie, zwłaszcza na takie tematy, ale ta granica między nimi i tak się dawno zatarła.
- Czy jesteś w stanie mi powiedzieć, jak idą wam prace nad Zimnymi?
Nick doskonale wiedział, kto z Ministerstwa Magii wszedł do Limbo. Wiedział, że Victoria, kuzynka Rodolphusa, również została dotknięta tą... Przypadłością. Wyglądało na to, że coś musiało się stać, skoro przez ten czas Lestrange nie poruszał z nim tego tematu, a zdecydował się na to teraz, nagle - i to prawie w środku nocy.


RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Nicholas Travers - 13.05.2024

Kiedy padły słowa Rodolphusa, odnośnie tego, że muszą porozmawiać, Nicholas odwrócił wzrok od swojej lektury, w kierunku wejścia do pomieszczenia.

- Coś się stało?
Zapytał poważniej, wkładając zakładkę i zamykając książkę. Nie wstawał z łóżka. Wzrok mając już utkwiony w Lestrange’u, który pojawił się, opierając o framugę.

Natrafił na jakąś przeszkodę? Miał jakieś zadanie, któremu nie podołał, albo coś poszło nie tak? Jakaś rozmowa? Ciekawe, że potrzebował w tym akurat jego uwagi, pomocy.

- Musi być poważna, skoro nie może poczekać do następnego dnia.
Skomentował krótko i odłożył książkę na szafkę nocną po swojej stronie. Podejrzewając, że rozmowa zajmie im trochę czasu, jeżeli temat był poważny.

Podciągnął nogi do siebie, w siad skrzyżny, aby dać też przestrzeń do tego, żeby Rodolphus mógł usiąść, skoro się zbliżył. Gdy byli sami, nie obwiązywały jakieś przymusowe zasady wspólnego mieszkania. Jak wspomniano, dawno przekroczyli swoje granice. Mieszkanie razem, nie było dla nich żadną przeszkodą, problemem. Z dobrze w tym się dogadywali. Jeden drugiemu nie wchodził w drogę.

Sprawa zimnych. No tak. Jego kuzynka padła ofiarą Limbo. Czytał jej wywiad, badał ciała z Kniei w porozumieniu z Koronerami Departamentu Prawa. Miesiąc temu rozmawiał z bratem na ich temat.

- Beznadziejnie. Ale nie przestajemy. Tym bardziej ja nie odpuszczam. Dlaczego pytasz? Chodzi o Victorię?
Odpowiedział, jednocześnie zadając pytanie o jego członka rodziny. Skoro pytał, to czy zaczęło się w jej przypadku dziać coś niepokojącego?  Byłoby warte odnotowania. Bez powodu Rodolphus z tak dużym odstępie czasowym, nie pytałby o tę sprawę. Czy Rodolphus wiedział, że jego kuzyn także był w Limbo?



RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 19.05.2024

Kusiło odpowiedzieć, że przecież i tak nie śpi, więc co za różnica, ale żadne takie słowa nie padły z jego ust. Miał się tym zająć od razu, to tak właśnie planował. Poprawił się nieco na łóżku i przytaknął, gdy Nicholas powiedział o Victorii. Jego dłoń odruchowo sięgnęła czarnych włosów, by przeczesać miękkie pasma i zaczesać je w tył.
- Tak, o Victorię. Rozmawiałem z nią i planuje płynąć do Afryki. Łapie się wszystkiego, każdej nitki nadziei, która trzyma ją... Cóż, przy życiu, chociaż z rozmowy wywnioskowałem, że nie uważa tego za życie - powiedział z cichym westchnięciem. Pokręcił głową, nie bardzo wiedząc, czy zaczynać od początku, czy po prostu pociągnąć Nicholasa i wciągnąć go w głębinę, zarzucając informacjami. - Sprawa jest bardziej skomplikowana. [b]-Zacznijmy więc od początku, czyli Beltane. Twój brat, Theon, jako jeden z kilku, dostarczył z resztą pięć kamieni na Polanę Ognisk. Istnieje przypuszczenie, że razem z Mistrzem zszedł do Limbo, podobnie jak mój kuzyn oraz Wilhelm Avery.
Skąd to wszystko wiedział? To było dobre pytanie, na które w tej chwili nie miał zamiaru udzielać odpowiedzi. Nie miał także zamiaru ucinać rozmowy, dawać Traversowi czas na odpowiedź.
- Wiesz coś więcej na ich temat? Czy robicie jakiekolwiek postępy, które mogłyby pchnąć tę sprawę dalej? Jakikolwiek punkt zaczepienia? Victoria podejrzewa, że jej życiowa energia szybko się wyczerpie. Uważa, że Ministerstwo celowo opóźnia badania nad Zimnymi, bo... Boi się używać pewnych praktyk. Powiedz mi, proszę, czy prywatnie rozważałeś różne opcje na uratowanie ich, których z wiadomych względów nie możesz wypowiedzieć w Ministerstwie? - słowo proszę bardzo rzadko wychodziło z ust Rodolphusa. Teraz jednak gładko przeszło mu przez gardło. Wydawało się, że Lestrange wie dużo więcej, niż z początku można by zakładać, szczególnie że na Beltane go nie było.[/b]


RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Nicholas Travers - 20.05.2024

Więc jednak chodziło o Victorię. Rodolphus potwierdził, dodając także ciekawą informację. Jej planowaną wyprawę do Afryki. Słysząc to, Nicholas uniósł brew ku górze. Na to nie wpadł, żeby tak daleko szukać informacji, ale może Theon będzie miał po drodze przy jakiejś możliwej okazji wypraw archeologicznych tam się zatrzymać.

Wysłuchał Lestrange’a, tego co dowiedział od swojej kuzynki. Ale kiedy padły słowa odnośnie Theona, Nicholas skupił na nim bardziej swoją uwagę, marszcząc brwi. ”Skąd wie?” – zastanowił się przez moment. Nie sądził, aby rozmawiał z jego bratem. Wiedziałby o tym. Mógł mu powiedzieć jego kuzyn Louvain, albo Robert. Jemu samemu długo trochę zajęło dowiedzenie się co działo z Theonem. Bo o ile o Victorii wiadomo było z marszu przez wywiad, tak o jego bracie nic, cisza. Musiał na własną rękę szukać i domagać się informacji.

”A więc ten trzeci to William Avery…” – powtórzył sobie w myślach, tego nie wiedział.
- Dużo wiesz na ten temat.
Stwierdził, jak go wysłuchał, włącznie z prośbą o podzielnie się zebranymi informacjami. Najwyraźniej zależało mu na udzieleniu pomocy swojej kuzynce. Co zaś z kuzynem?
- To nie jest prosty temat, z którego można szybko stworzyć lekarstwo na chorobę, czy posprzątać bałagan z trupami. Pracując w Komnacie Śmierci, też musimy uważać, aby nie przekroczyć granic. Niektórzy się poddali, kiedy myśleli, że znaleźli rozwiązanie, ale wrócili do punktu wyjścia.
Wyjaśnił wstępnie, jak przebiegają tam prace. Dla Nicholasa poddanie się, było słabością. On sam nie zamierzał tego zostawić, kiedy chodziło o życie jego brata.
- Sprawę wziąłem w swoje ręce. Ale też do niczego nowego nie odkryłem. Zbieram informacje i analizuję cały przebieg ich pobytu w Limbo, jak i skutki po wyjściu z niego. Co ciekawe, nie wiadomo czy nasz Czarny Pan też został tym dotknięty. Jeżeli chodzi o mojego brata, rozmawiałem z nim na ten temat.
Podzielił się na razie cząstkowymi informacjami. Co nie znaczy, że nie pomoże Rodolphusowi. Może jak się wymienią informacjami, dojdą do czegoś wspólnie?
- Swoją drogą. Od kogo wiesz o Theonie i tym trzecim, którym był William Avery?
Zapytał, dla zaspokojenia swoich przypuszczeń, ciekawości. Może coś jeszcze mu Rodolphus ciekawego podrzuci? A skoro ten temat został poruszony, może warto o coś jeszcze podpytać w sprawie Victorii?



RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 22.05.2024

Dostrzegł to zmarszczenie brwi. Być może był zaskoczony tym, ile wiedział Lestrange, a być może Nicholas po prostu analizował to, co mu Rodolphus powiedział. W każdym razie nie miał zamiaru się tym teraz przejmować - dostarczył mu całkiem pokaźny pakiet informacyjny, który trzeba było przetrawić. Dał mu więc chwilę na zastanowienie się, nie popędzał, nie naciskał. Sprawa była delikatna i wymagała należytej ostrożności.
- Zdaję sobie z tego sprawę - na jego młodej twarzy pojawił się cień grymasu, którego nie miał siły opanować. Czasem czuł, że pod skórą wzbiera złość, która szuka ujścia. Przekraczanie granic... dla Ministerstwa to było bardzo proste, bo przecież wystarczyło narysować grubą krechę i powiedzieć, że każdy kto ją przekroczy, wyląduje w Azkabanie. Nie dbali o swoich, wystarczająco zresztą się błaźnili na co dzień, nie potrafiąc zająć się najprostszymi sprawami - czego jeszcze społeczność czarodziejów potrzebowała, by otworzyć oczy? - Czy Theon powiedział ci coś więcej? Czy masz plan, chcesz podjąć kolejne kroki?
Zapytał, na razie ignorując pytanie o to, skąd wie o tym wszystkim. Posłał tylko Nicholasowi nieco zaczepne spojrzenie. Kącik jego ust uniósł się w krzywym uśmiechu, dość butnym, charakterystycznym dla Rodolphusa w tym okresie czasu. Mimo iż mieszkanie z Nickiem i sama jego obecność wpływała dziwnie stabilizująco na młodego Lestrange'a, to wciąż gdzieś w środku czaiło się szaleństwo i usposobienie, które można było określić jako bezczelne.
- Powiedzmy, że wiem to od dobrze poinformowanej osoby, odpowiedzialnej częściowo za to, co się stało - powiedział, przesuwając dłonią po pościeli. Musnął nadgarstek Nicholasa w milczeniu, wzrok zawieszając gdzieś obok. - Victoria dała mi do zrozumienia, że powinniśmy sięgnąć po zakazaną na naszych terenach magię. Być może jest to solidna nadinterpretacja jej słów, lecz jaki inny powód by miała, by ruszać do Afryki? Chcę jej podsunąć kolejne tropy, które tylko pomogą w rozwiązaniu tego problemu, bez zdradzania zbyt wiele na temat naszej pozycji i wiedzy. Informacje za informacje.
Dodał, podnosząc wzrok. I tyle było z martwienia się o rodzinę - to też tłumaczyło, dlaczego to Victoria była w tej chwili ważna, a nie Louvain.


RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Nicholas Travers - 25.05.2024

Departament Tajemnic, nawet jeżeli działał niezależnie względem pozostałych departamentów, miał jednak też swoje granice na zasadzie co wolno, czego nie wolno. Czyż nie podobnie mieli w Komnacie Badań Mózgu, odkąd Mulciberowie odeszli? Zmian zaszło wiele. I to nawet nie na lepsze. Dlatego Nicholas chcąc znaleźć rozwiązanie problemu, jakim są "zimni”, działał w większości na własną rękę, we współpracy z bratem, aby mu pomóc.

Westchnął, kiedy Roddolphus odbił jakby piłeczkę, kontynuując zabawę między nimi w odpowiadanie pytaniem na pytanie. Jak wiele mógł zdradzić w tym temacie odnośnie pozyskanych informacji od brata?

- Tyle co sam się dowiedziałeś. Theon był wybrany na polanę i miał ze sobą jeden z kamieni. Ułożyli je w odpowiednim kręgu i Czarny Pan aktywował coś, co można by uznać za… Bramy do Limbo? On sam miał ostatni z kamieni łączący wszystko co było zaplanowane.
Robiąc przerwę, szukał odpowiednich słów. Wymiar? Brama? Czym było Limbo?
- Niestety nie mam zbyt wielu szczegółów z miejsca, gdzie znalazł się Theon i pozostali, gdyż jego organizm nie zniósł… siły energii tam panującej?
Wzruszył ramionami, kontynuując temat. Nie był on prosty i dobór słów też miał znaczenie.
- Martes i Czarny Pan znacznie lepiej znieśli to przejście, że nie ucierpieli fizycznie. Theon i William zapadli w śpiączkę. Jeden się wybudził, drugi nie.
Nie musiał zaznaczać, który, gdyż wiadomo że chodziło o młodszego Traversa.

Nicholas nie wspomniał jeszcze o eliksirze, o którego istnieniu dowiedział się Theon. Jeżeli chciał uzyskać odpowiedzi na swoje pytania, udzielił pierw w tych, o co pytał Lestrange.

Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał odpowiedź na swoje pytanie o źródło informacji. "Apis." - pomyślał, będąc jakby przekonanym, że to on przekazał znacznie więcej informacji Rodolphusowi. W odpowiedzi, pokiwał głową, że domyśla się, kto mu sprzedał te informacje. Nie wypowiedział pseudonimu na głos. Miał nie wtrącać się w sprawy Roberta i Rodolphusa.

Dość szybko połączył fakty. Osoby częściowo odpowiedzialnej, to mógł być jedynie Robert. To on przecież planował, przygotowywał, rozstawiał i nie był obecny. Już Nicholas miał do niego uwagi, dlaczego nie on, a Theon został tam wysłany. Być może lepiej by się przygotował na zejście do Limbo. A jako rozwijający się w swojej dziedzinie nekromanta i badacz śmierci, ułatwiłoby to mu w znacznej mierze zrozumieć całe zajście z Limbo i zimnymi, na które poszukują wszyscy odpowiedzi.

Zmarszczył brwi, wciąż wpatrując się w Rodolphusa.

- Rozumiem, że to Twoja rodzina, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że to co wiesz od nas, od Czarnego Pana i naszej organizacji, nie powinno wychodzić poza ten okręg? Jeżeli podasz jej tropy, zacznie dopytywać skąd o czymkolwiek wiesz. Czy ona jest śmierciożercą?
Ostrzegł go, żeby uważał co robi. Jeżeli jego kuzynka nie było śmierciożerczynią, to czy warto tak ryzykować? Theon należał do organizacji, dlatego Nicholas mu pomagał. Rozumiałby Rodolphusa, gdyby ten potrzebował pomocy dla Louvaina. Ale w jakim położeniu była Victoria?



RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Rodolphus Lestrange - 27.05.2024

To wszystko było tak uroczo pojebane, że nie mógł powstrzymać się od cichego westchnięcia. Nicholas nie wiedział więcej od niego, ale być może miał możliwość, by zmienić ten stan rzeczy.
- Nie, nie jest. I nie mam zamiaru wplątywać jej w nasze plany. Pamiętasz chyba, że Victoria trzyma się blisko Brenny Longbottom, prawda? - zapytał, unosząc lekko brwi. Nick był aż tak naiwny? Aż musiał pokręcić głową w lekkim niedowierzaniu. - To urocze, że uważasz że kierują mną więzy krwi i coś w rodzaju... Przywiązania do rodziny, ale muszę cię rozczarować. Victoria jest po prostu bardzo ważnym pionkiem w pewnej sprawie. Może dowiedzieć się więcej, może się otworzyć przede mną. Ale do tego po pierwsze: muszę zdobyć jej zaufanie, a po drugie: musi być żywa.
Poczuł się nawet odrobinę urażony faktem, że Travers mógł tak pomyśleć. Jak nikt był oddany organizacji i Mulciberowi - być może o tym drugim Nicholas nie wiedział, ale to był niezaprzeczalny fakt. Całą trójkę łączyła wspólna sprawa, w którą Lestrange wierzył jak mało kto. Być może gdyby na horyzoncie pojawił się jakiś zgrzyt, to by zrewidował swoje poglądy, ale... Na razie się nie pojawiał, więc to nie było kłopotem.
- Co sądzisz o jej podejściu? - zapytał, wracając do swoich pytań. Nie odpowiedział mu na nie, a przecież był niejako ekspertem w dziedzinie śmierci. - Czy nie powinniśmy szukać przyczyny od początku, a nie od końca, tak jak robi to moja kuzynka? I nie musisz się obawiać, Nick.
Tutaj już się uśmiechnął, chociaż nieco... Krzywo.
- Nie zamierzam jej zdradzać więcej, niż powinna. Wystarczy tylko nakierować ją na odpowiedni trop, nie zdradzając skąd o nim wiemy. Prace w Departamencie Tajemnic są ściśle tajne, sama mnie zresztą o to pytała. Być może jeśli "zmienię zdanie", wykazując się lojalnością w stosunku do niej, nie Ministerstwa, będzie bardziej skłonna do współpracy, o której nie będzie świadoma?


RE: [12.07.1972, noc] Trup poczeka, a kolacja może wystygnąć | Nicholas, Rodolphus - Nicholas Travers - 01.06.2024

Nie żeby był naiwny, ale bardziej ostrożny. Nie kojarzył wszystkich śmieriożerców z imienia i nazwiska. Nie miał pojęcia ilu z rodziny Lestrange otrzymało mroczny znak. Nie zdziwiłby się, gdyby Rodolphus pozwolił sobie zachować tę informację dla siebie i jej nie udzielać. Czy Victoria trzymała się blisko Brenny? Bardzo możliwe. Nie interesowały go za bardzo relacje tych kobiet. Nie zagłębiał się w plotki Ministerstwa kto, z kim, gdzie, jak i tak dalej. Skupiał się na korzystniejszych dla siebie znajomościach w Departamencie Prawa.

Wysłuchał go i powstrzymywał się od rzucenia standardowym "okej". Pozwolił mu dokończyć swoje spostrzeżenia, uważając Victorię za cenne źródło współpracy i informacji.

Musiał pomyśleć. Nie tylko Victoria postanowiła udać się za granicę w poszukiwaniu odpowiedzi, rozwiązania ale i Theon. Co sądził? Skoro panna Lestrange była tak otwarta podzielić się informacjami, chętnie by dowiedział się czegoś więcej.

- Czy wie, że można funkcjonować normalnie w otoczeniu, nie musząc ukrywać zimna swojej skóry?
Zapytał. Jeżeli wiedziała, to jednak była na takim samym etapie wiedzy co oni, albo i wyżej. A jeżeli nie, mieli czym się wymienić.
- Najchętniej, to bym spróbował odszukać te kamienie i samemu dostał do Limbo.
Odparł na to jak fatalnie wyglądała ta cała sytuacja. Gdyby to było możliwe, na pewno zadziałałby nielegalnie. Poza prawem nałożonym przez Ministerstwo. Musiałby poszukać informacji o kamieniach. Tylko gdzie?
- Biblioteka Parkinsonów… Była tam? Czy postanowiła od razu szukać informacji za granicą?
Zadał kolejne pytanie. Nie miał jeszcze czasu, aby tam zajrzeć. Z zainteresowania, z ciekawości. Ale powinien, miał to w planie. Tam powinny coś znaleźć na temat kamieni, limbo, zimnych. Znacznie więcej niż gdziekolwiek indziej. Pytanie było dodatkowe, miało dać mu pewność, czy kobieta, jeżeli tam była, to czy faktycznie niczego tam nie znalazła? A może jej nie dopuścili?

Zakazana magia brzmiała zdecydowanie przekonująco. W nekromancji na pewno by się coś znalazło. I tak też pomyślał właśnie o klubie Spectrum, do którego należał. Czy Cassandra Fawley, będzie posiadała wiedzę na ten temat? Powinien ją odwiedzić.