![]() |
|
[22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko (/showthread.php?tid=3239) |
[22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 13.05.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Bajarz VII Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic Zagłada Domu Juliusów. Etap II. Sesja nr 1. Sesję prowadzi Brenna. W Księżycowym Stawie był poltergeist. Można by się spodziewać duchów w opuszczonym, czarodziejskim domu czarodziejów, ale już niekoniecznie istoty zrodzonej z chaosu, i to dość silniej - nie dorównującej wprawdzie Irytkowi, i tak jednak zdolnej do wielu psot albo... powodowania morderczych wypadków. Posiadłość Juliusów kryła więcej niż jeden nieprzyjemny sekret. Był to zapewne jeden z powodów, dla których poprzedni właściciele stąd umykali i dla których cena dworku okazała się żałośnie niska – zakupiono go w końcu niemal za darmo. Obecność poltergeista potwierdzono ponad wszelką wątpliwość w nocy, kiedy złośliwy duch, przebudzony zapewne pojawieniem się w domu tylu osób, dokładał wielu starań, aby Brennę jeśli nie zamordować, to przynajmniej skrzywdzić. Nie mieli na podorędziu egzorcysty, którego mogliby szybko wezwać, a nie mogli pracować w domu, w którym nadprzyrodzony byt ciska w nich wciąż książkami lub próbuje zrzucić im na głowy regały i żyrandole. Na całe szczęście, w domu Juliusów pozostało równie wiele rzeczy starych i nadających się tylko do wyrzucenia, jak i bardzo cennych - tak cennych, że to podwójnie podejrzane, że je tu pozostawiono, nikt nie próbował ich zabrać i sprzedano je z całą zawartością – i pośród nich podczas porządków znalazło się także kilka amuletów i pieczęci (te mógł rozpoznać mniej więcej Morpheus, dzięki znajomości starożytnych run – chociaż sam rzecz jasna by takich nie postawił). Wciąż na całe szczęście zdawały się działać. Z gotowych już elementów mogli spróbować skonstruować pułapkę, do której zwabiony zostanie poltergeist, by przynajmniej na jakiś czas rozwiązać problem. Oczywiście, było to rozwiązanie tymczasowe, ale powinno chwilowo wystarczyć i pozwolić im zaplanować, co dalej. Ponieważ był to jeden z trzech problemów, z którymi zetknięto się tej nocy, to zadanie powierzono Thomasom, Mildred oraz Erikowi. Mieli namierzyć poltergeista (albo postarać się go jakoś ściągnąć), a następnie spróbować zwabić go na strych – i gdy już się tam znajdzie, ułożyć z gotowych elementów krąg, który nieco pohamuje mordercze zapędy poltergeista… Tura do 17.05, godzina 18. Ustalcie, co robicie i jak działacie, fabularnie albo między sobą od razu zabierając się do działania. Jeśli pojawi się z tym problem, w kolejnym poście dam wam gotowe propozycje od Be. @Thomas Figg @Thomas Hardwick @Millie Moody @Erik Longbottom RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 14.05.2024 Nie przepadał za duchami. Głównie z uwagi na to, że jego główny kontakt z nimi urwał się na etapie ukończenia Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Od tamtej pory jego spotkania z duszami, które pozostały na tych ziemiach i postanowiły odpuścić sobie wizytę w Limbo, uległy drastycznemu zmniejszeniu. Owszem, czasem zdarzały się wyjątki, gdy wezwanie z Brygady Uderzeniowej wymagały kontaktu z ''żywym-inaczej" bytem.
W takich sytuacjach jednak proszono po prostu o pomoc pracowników Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Jakby tego było mało, poltergeisty nie były zwykłymi duchami. To były psotne duszki, których głównym celem egzystencji na tym padole łez było płatanie żartów. A ten z Księżycowego Stawu obrał sobie za cel jego siostrę. Po wydarzeniach z tego miesiąca Erik naprawdę miał dosyć wszelkich istot pragnących wyrządzić krzywdę Brennie. — Myślę, że to Millie powinna zająć się domknięciem kręgu na górze — poinformował resztę grupy, gdy przechadzali się po salach rezydencji Juliusów. — Ma chyba największe doświadczenie z tą dziedziną. Chyba że ktoś chce pochwalić się, że na boku sprzedaje talizmany albo egzorcyzmuje duchy, jak inni nie patrzą? Zerknął przez ramię na Thomasów i młodszą z Moodych. Może wynikało to z tego, że sam Longbottom nie do końca rozumiał specyfikę pracy z duchami oraz magicznymi przekaźnikami, jednak Millie wydawała mu się logicznym wyborem. Od lat całe dnie układała tarota, poniekąd była też protegowaną wuja Morfeusza i całkiem nieźle radziła sobie z wróżeniem. Wprawdzie zerkanie w przyszłość, a egzorcyzmy to były niby dwie różne rzeczy, jednak zdaniem Erika sztuki te znajdowały się wystarczająco blisko siebie na liście rozmaitych arkanów sztuk czarodziejskich, że był gotów zaufać Mills, że będzie wiedziała, co robić. Bo inaczej będą w dupie. — Jakieś sugestie co do tego, jak go tutaj... zapędzimy? — spytał, zatrzymując się nagle, aby zaraz zwrócić w stronę pozostałej trójki. Nie należał do despotów, którzy pchali się na stanowisko lidera tylko po to, aby pokazać wszystkim, gdzie ich miejsce. W swoich decyzjach starał się kierować rozsądkiem lub kreatywnym wykorzystaniem atutów grupy: dlatego zasugerował, czym powinna zająć się Mills. Nie miał jednak najmniejszego problemu z tym, aby reszta drużyna zarzuciła go pomysłami co do tego, jak powinni podejść do przywołania psotnej zjawy na terenie rezydencji. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 14.05.2024 Jebany poltergeist! Zajebiście! Nie było to tak ekscytujące jak stadko boginów ale dostatecznie zabawne. Cały czas zastanawiała się czy dać znać Alastorowi, czy już mu nie zatruwać dupy wyrzutami sumienia, że ją tu wysłał. On i Brenna cackali się nad nią jakby była jebanym jajkiem, a przecież każdy kto ją znał wiedział, że to ciało konserwowane hektolitrami bimbru, okadzane toną fajek, było ciałem niezniszczalnego karalucha! Na szczęście ich tu nie było więc mogli zająć się zabawą. Siedziała milcząca na jednym z odczyszczoonych biurek, w czarnych legginsach, tenisowkach i swoim oczojebnym czerwonym sweterku. Drgnęła jak usłyszała swoje imię i w złotych oczach odbił się cień zdziwienia. Znaczy... zakładała, że ona najczęściej z ekipy przebywa na Nokturnie, jej kuzynostwo było zawodowymi egzorcystami a spędzała z nimi dużo czasu, niekoniecznie na piciu więc w sumie mogła coś podpatrzeć. Dobrze że elementy pułapki były gotowe, jakby sama miała ją składać to by już nie dała rady tak ściemniać że cokolwiek z tych hieroglifów rozumie. –Bo ja myślałam zeby to ogarnać tak żeby każdy z nas umiał zamknąć krąg jakby wiecie... jakby mnie wyłączyło, czy coś. Możemy to obczaić, pokaże co i jak, nie powinno to być trudne nawet dla laika. Mechaniczna sprawa jak klatka na zwierzaka w lesie – zasugerowała bo to że koszmary nie zjadały tak często jej życia jak miało to miejsce w lecznicy, nie oznaczało, że teraz jej nie walnie. Może i była jebnieta, ale ile razy Alik tłukł jej do głowy, że potrzebny jest plan awaryjny? –Ja moge go sprowokować, zaatakował mnie już w nocy może mnie pamięta, moge skoczyć zanim się we mnie właduje i go zaciagnać do góry. Magia na niewiele się zda, ale jakby coś ciskal w prowokatorów to moge osłaniać dupe. Moj stary pakiet, testowałam ostatnio i nadal działa szefie. – uśmiechnęła się zaskakująco miło do Erika. Mimo zwyczajowych przepychanek poza robotą jak byli na misji ceniła to, że to kto inny podejmuje decyzje, dźwiga odpowiedzialność. Czy jej się wydawało, czy od tej odpowiedzialności bary mu się poszerzyły? [inny avek]https://images.fashionmodeldirectory.com/images/models/14509/antonina-vasylchenko-400507-fit.jpg[/inny avek] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 15.05.2024 Duchy i Thomas to skomplikowana sprawa. No, może on tak to określał, w rzeczywistości świadomość że dusza zmarłego krążyła trzy metry od niego wprawiała go w dyskomfort wystarczający, by dostawał mdłości. Efekt wychowania w mugolskiej, chrześcijańskiej rodzinie i straszenia go duchami przez rodzeństwo, zanim w ogóle poszedł do Hogwartu, gdzie okazało się, że nie są one wcale wytworami bujnej wyobraźni. Tak, jego pierwszy kontakt z prawdziwym duchem nie należał do najbardziej udanych. Z czasem się jako tako przyzwyczaił do istnienia, już nie żywych, a nadal gadających pozostałości po ludziach, choć każdego z obecnych w szkole duchów i tak unikał jak tylko mógł. Zadanie które mu przypadło razem z Erikiem, Millie i jego imiennikiem nie było więc dla niego stworzone. Poltergeista jednak należało się pozbyć, lub, jak ustalili z braku środków, chociaż złapać do czasu przybycia kogoś bardziej kompetentnego, co by nie narobił więcej szkód. I ewentualnych strat w ludziach, patrząc jak bardzo uparł się na Brennę. Nie mógł więc siedzieć bezczynnie. Jako jednak, że na duchach znał się tyle co nic, a wolałby nawet jeszcze mniej, zostało mu wysłuchać co mądrzejsi mają do powiedzenia. No dobrze, co Millie miała do powiedzenia. - Dobra myśl, im więcej osób będzie wiedziało jak zamknąć krąg tym lepiej. Tym bardziej, że jeśli chcemy działać za pomocą dywersji i ściągać na siebie tego całego ducha, to nie wiemy, kto w danej chwili będzie w stanie go przyszpilić na koniec - czy to dlatego, że akurat będzie po prostu najbliżej kręgu, czy też z powodu ewentualnego znokautowania przez jakąś wazę. Czemu powinni tak naprawdę może zapobiec zawczasu. - Może w takim razie rozważymy ewentualne pozostawienie osoby, która odpowiadałaby tylko i wyłącznie za chronienie nam czterech liter? Reszta może ściągać na siebie uwagę ducha powoli doprowadzając go do miejsca docelowego, a ta jedna głównie skupi się na uchowaniu nas na nogach? Bez wkraczania w sam środek zawieruchy. Spojrzał na resztę, starając się nie wyglądać jak ktoś, kto nie ma pojęcia co robić. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 17.05.2024 Z duchami doświadczenia zbyt dużego nie mial, co prawda w Hogwarcie jeszcze kilka razy rozmawiał z jakimś, nie raz przypadkiem przez jakiegoś przeszedł, ale nic więcej. Kiedyś nawet zdarzyło mu się przeczytać książkę traktująca o duchach, jednak to też nie było za wiele. Jedyne co wiedział na pewno, to fakt duchy były niezwykle tragicznymi postaciami - kto bowiem skazuje się na wieczne tułanie się po świecie zamiast wyruszenie na kolejną przygodę? Pokręcił głową otrząsając się z rozmyślań. Przysłuchiwał się temu co mają do powiedzenia inni i w międzyczasie podwijał rękawy. - Do zamknięcia potrzebne są runy? Przy pierwszy razie coś zawsze może pójść nie tak, jeśli się ich dobrze nie zna… W takim razie proponuje, że skoro mam doświadczenie z umieszczaniem run to ja i Millie zajmiemy się domknięciem - zerknął na Erika i Thomasa numer dwa, żeby zorientować się czy im to pasuje. Sięgnął do kieszeni i wyjął paczkę papierosów, z której wyłuskał jednego i zapalił. Wypuszczając dym zerknął na Millie. - Pokaż jak domknąć krąg, w razie czego zrobie to za ciebie. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 18.05.2024 Domknięcie kręgu nie było problematyczne – dysponowali gotowymi elementami, które tutaj zostawiono, uwiecznionymi na drewnianych amuletach. Albo ktoś się tym interesował pośród Juliusów, albo chcieli coś uwięzić, albo któryś z poprzednich właścicieli usiłował pozbyć się poltergeista. Każda z opcji była prawdopodobna. Po nocy i wymianie informacji wiedzieli już, że Juliusowie prawdopodobnie nie umarli z naturalnych przyczyn – komuś albo czemuś zależało, aby znikli z tego świata. W domostwie krążył duch pana domu, a różne rzeczy wskazywały na to, że ci, którzy kupili ten dom, umknęli stąd w pośpiechu. Żadne z nich nie miało umiejętności pozwalających na rozwiązanie problemu na stałe, nie znali się ani na egzorcyzmach, ani na pieczętowaniu, ale w tej chwili wystarczyło zostawić je na strychu tak, by potem przesunąć tylko jeden element – gdy złośliwy „duch” znajdzie się w środku. Powinno im to dać chociaż parę dni spokoju. Najpierw należało jednak zwabić do nich istotę. „Lubią psuć dobrą zabawę i lubią chaos, tak patrząc po Irytku” – rzuciła Brenna, zanim z Morpheusem ruszyli polować na drugiego lokatora, czyli ducha Juliusa. Jeżeli nie mogli znaleźć poltergeista, a chcieli go przyciągnąć, prawdopodobnie musieli zachować się głośno – tak, jakby właśnie świetnie się bawili, by poltergeist postanowił zrobić im na złość, albo jakby bardzo się kłócili czy urządzali coś jeszcze bardziej chaotycznego. Na pewno był gdzieś w pobliżu – gdy rozmawiali, zdawało się im, że słyszą jakiś trzask w okolicach biblioteki. Mogli też spróbować go tam poszukać i zapędzić jakoś do góry (chociaż musieli liczyć się z tym, że czary będą działały różne na istotę nie w pełni materialną, a biblioteka była pomieszczeniem położonym najdalej od schodów, więc zaciągnięcie istoty najpierw do nich, potem na pierwsze piętro, a wreszcie na strych zajmie trochę czasu). @Thomas Hardwick @Millie Moody @Erik Longbottom @Thomas Figg Tura do 21.05, godzina 18.00 RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 18.05.2024 — W tym przypadku sprowokowanie go brzmi całkiem nieźle — stwierdził Erik, rozglądając się badawczo na prawo i lewo. Chociaż przeprowadzili już pierwsze porządki w rezydencji, tak dalej została tu spora ilość mebli: dobrze by było ich nie zniszczyć. — Latanie za nim i ciskanie w niego zaklęciami nie zda się na zbyt wiele. A zapędzenie go w kozi róg kosztem zdemolowania części posiadłości, to niezbyt dobra nagroda. — Westchnął cicho. — Skoro się na ciebie uwziął, to może i na ciebie zwróci uwagę, Mills. Mnie ten układ pasuje.
Lata pracy w Brygadzie Uderzeniowej poniekąd nauczyły go, że nie zawsze jest sens się spierać. W tym przypadku los ewidentnie działał na korzyść panny Moody. Nawiązała kontakt z duchem, toteż miała z nim największe doświadczenie. Niektórzy powiedzieliby, że dlatego było jej przeznaczone grać główną rolę w tym małym polowaniu. Poza tym Longbottom uważał to za dobrą... Rozgrzewkę? Chyba tak to można było nazwać. W jakiś sposób trzeba było przygotować Mildredę na powrót do służby, a walka z poltergeistem była równie dobrym treningiem jak każdy inny. No może z wyjątkiem szermierki. Szermierka wygrywała ze wszystkim. — Cienko u mnie z zaklęcia rozpraszającymi, ale mogę to wziąć na siebie — rzucił na słowa Hardwicka. Nie miał problemu z tym, aby oddelegować się do roli wsparcia dla reszty grupy. Poza tym może i rozpraszanie czarów nie było u niego mocną stroną, tak był przekonany, że akurat na zaklęciach kształtujących mógł w pełni polegać. Jedna z nielicznych sztuk magii, w której rzeczywiście się wyspecjalizował w ciągu ostatnich lat. Pozwolił Mills przegadać z Thomasami sprawę domknięcia kręgu, nie odzywając się przy tym zbytnio. Wydawało mu się, że podział zadań wyszedł mu całkiem nieźle: Millie posłuży za przynętę na ducha, Hardwick i Figg będą jej towarzyszyć uzbrojeni w wiedzę na temat uwięzienia poltergeista, a on sam będzie z boku ubezpieczał ich grupę i dbał o to, aby duch-rozrabiaka nie zrzucił na nikogo regału z książkami. Mogło być gorzej, pomyślał, cierpliwie czekając, aż dziewczyna skończy swe wyjaśnienia. — Gdzie cię wcześniej dorwał, Mills? — rzucił po chwili, tuż po tym, jak doszły do nich trzaski dochodzące z biblioteki. — Znaleźliście wczoraj jakieś miejsce, przy którym był bardziej... Czujny? — Wejście na jego ''ulubiony'' teren w posiadłości Juliusów na pewno by go sprowokowało. W przeciwnym razie musieliby go najpierw wywabić w odpowiednie miejsce, aby potem wytyczyć drogę na strych. — Jeśli jesteście gotowi to... Wzruszył sztywno ramionami. Był gotów zacząć choćby i teraz. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 19.05.2024 – Nie wiem czemu na nas poleciał w nocy, ale wywiało go z biblioteki, gdzie wcześniej tańczyliśmy kankana z Alastorami. Znaczy. Z boginami. Musiałam wtedy wpaść mu w oko pewnie i – wzięła głęboki i oburącz uderzyła się o kościste uda. Brat na pewno się ucieszy jak mu opowie co tu się odpierdoliło. Sprzątanie kurzu. A śmiał się, że nic tu po niej, skoro ich mieszkanie od zawsze wyglądało tak jak wyglądało.– Nie ma co czekać, zróbmy hałas. Konkrety, najs. Wolała być przynętą, niż gryzipiórkiem, jakoś Windermere niczego jej nie nauczyło. Zeskoczyła z szafki, a jej twarz wykrzywiał równie piękny co złowieszczy uśmiech. – No to chłopcy wyskakujcie z gumek, potrzebujemy balony, najlepiej z brokatem w środku, ale takie bez też przejdą. I żeby wisiały pod sufitem. I...– odwróciła się ku schodom, a oczy jej zaświeciły tym charakterystycznym błyskiem osoby, która może bezkarnie broić. To było pewne, że jeśli Moody by umarła (kolejny raz) zostałaby na 90% poltergeistem. – Będę potrzebowała drzwi. Takich wyjebanych z framugi. Ściągnęła przez głowę elegancki sweterek, odsłaniając absolutnie nieelegancki, stanowczo na nią za duży, męski T-shirt. Z kieszeni wyciągnęła gumkę, choć zdecydowanie nie z rodzaju tych o które prosiła swoich kompanów. Na czubku głowy pojawił się motek czarnych włosów, niedbały ale skuteczny. A potem przyzwała miotłę. – Umiecie wyczarować sobie wuwuzelę? Musimy narobić w chuj hałasu. Ja sobie zjadę ze schodów na drzwiach w magicznym triatlonie, potem na miotłę do biblioteki po dwie książki i trzecia konkurencja to zbijanie balonów pod sufitem na holu. Liczę na Wasze głośne kibicowanie Erik licz mi czas. A jak nic się nie stanie, to Thomas założę się, że nie dasz rady powtórzyć mojego spektakularnego czasu. – Puściła do niego oczko, a potem wskoczyła na miotłę już po to, żeby pojawić się na szczycie schodów. – W wizji Morfiny się topiłam w stawie, więc na lajcie. Erik nie stój przy schodach, bo to Ty na nich skręcałeś kark ok? – dodała jeszcze, okazując drobinki rozsądku w szaleństwie w którym zamierzała się pogrążyć. Choć w sumie nie zamierzała. Ona od dawna już tam była. Nazwisko zobowiązywało. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 19.05.2024 Cieszył się, że podział obowiązków przebiegał sprawnie, tym bardziej, że ufał Erikowi w ochronie ich pleców jak nikomu innemu, Thomas zaś widać miał chyba jedne z największych szans na poradzenie sobie z runami, skoro wiedział o nich coś więcej, niż że istnieją i potrafią sparaliżować kończyny. - To w takim razie ja pomogę Millie prowokować tego poltergeista. - Nadawał się akurat do takiej roboty. Choć po chwili mocno się jednak nad tym zaczął zastanawiać. Słuchał tego planu z coraz większym przekonaniem, że po pierwsze, to najdziwniejszy pomysł, jaki przyjdzie mu pewnie do tej pory wykonać, a przecież jeszcze wczoraj udawał z Millie narzeczeństwo, po drugie, dobrze że jednak Moody była z nimi, bo nikt inny nie wpadłby do wykonania aż tak wielkiego chaosu w tak krótkiej chwili. - Tylko tak wiesz, bez konieczności późniejszej wizyty w Mungo jakbyś mogła. - Stwierdził, coraz bardziej przekonując się, że żadna z rzeczy która była elementem tego szaleńczego toru przeszkód nie łączyła się z przepisami BHP. Koszulka była interesująca, jednak nie pochłonęła Thomasa tak jak próba nadążania za tym, co według Millie było do wykonania. - Zamiast wuwucośtam możemy ewentualnie użyć podkładu z mojej gitary? - zaproponował, bo tak się akurat składało, że słysząc sprzątanie posiadłości bardziej nastawiał się na wieczorne ognisko z kiełbaskami w miłym towarzystwie, a nie ganianie, za cóż, cholernymi duchami. Ale widać tachanie instrumentu może nie poszło na marne. Ha, wiedziała, jak go wziąć pod włos. Zmrużył oczy, czując, że tym razem znów nie da jej wygrać przekomarzań i również przyzwał miotłę, czując, że zapewne robi głupio, ale jeśli miało to pomóc w złapaniu ducha, to może się poświęcić. Zresztą, jemu śmierci chyba jeszcze nie wywróżono, a przynajmniej nikt mu o niczym nie wspomniał. Albo nie było o czym, albo ktoś nie chciał go martwić, tak czy siak zdecydowanie miał mniej wątpliwości. - Iść po te drzwi? - Balonów jakoś nie miał zamiaru się tykać, bo według słów Millie chyba nie miał przy sobie odpowiedniego składnika do ich transmutowania. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 20.05.2024 Przeszukał swoje kieszenie, był w końcu wujkiem, który mieszkał ze swoją siostrzenicą pod jednym dachem. Siłą rzeczy więc nosił ze sobą wiele przeróżnych pierdół. Kilka cukierków, dwa knuty, maleńka figurka drewnianego konika, dwa kamyki, kasztan i tak.. oto i on, jeden dumny balon koloru zielonego no i prezerwatywa. A mówili, że tylko głupi zawsze ma przy sobie choć jedną. Teraz pewnie im wszystkim łyso, że jednak warto mieć przy sobie gumkę... Na wypadek, gdyby się musiało polować na poltergeista. - Ktoś zna dobre zaklęcia by coś z tym zrobić? - sam wolałby się za to nie zabierać, wyczarowywanie ozdób imprezowych i ich transmutowanie nie było jego konikiem. Kiedy wysłuchał planu Millie pokiwał głową z uznaniem, to brzmiało jak plan nastolatka, które zostało samo w domu i wreszcie mogło przetestować swoje wszelkie szalone pomysły- ale cóż, kiedy przychodziło co do kwestii próby uwięzienia poltergeista to był to plan idealny. Odwrócił się do Eriką i przykładając dłoń do twarzy zwrócił się do niego teatralnym szeptem. - Lepiej zawczasu wyczarujmy kilka materacy u podnóży schodów. |