![]() |
|
[16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Brighton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=155) +---- Wątek: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna (/showthread.php?tid=3251) |
[16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Charles Mulciber - 14.05.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V 16.07.1972
Dobrze było urwać się z Londynu choćby na chwilę. Brighton miało swoją sławę jako jedno z najpiękniejszych miast nabrzeżnych i Charlie chciał sprawdzić, czy plotki mówią prawdę. Morze dzielące Anglię i Francję było jednak zupełnie inne, niż to, które sąsiadowało z Oslo, a i samo Brighton nie wyróżniało się niczym, co zachwyciłoby młodego Mulcibera. Po dłuższym spacerze po mieście, mało satysfakcjonującym posiłku i zakupie paru pamiątek, Charles zadecydował, że najsłuszniejszym wyjściem będzie odpoczynek przy brzegu, dla odprężenia i rozruszania po obiedzie, nim uda się z powrotem do Londynu. Nie wybrał głównego, najbardziej znanego molo, Palace pier, pełnego mugoli, zgiełku i przepychu. Nie zależało mu na utonięcie w tłumie, dlatego bez dłuższego zastanowienia udał się dalej od centrum, w przypadkową stronę, wzdłuż brzegu. I chociaż jego spacer miał być tylko tym - spacerem, to wkrótce znalazł kolejne molo. Tylko czy można było je takim nazwać? Drewniany pomost musiał kiedyś służyć za miejsce cumowania łodzi rybackich, teraz jednak był pusty. Charles w swojej naiwności zaufał staremu drewnu i pamiętając, że powinien pracować nad swoimi słabościami, wszedł na mostek. Początkowo nie było wcale tak źle. Trzymał się metalowej poręczy, ostrożnie stawiał bose stopy na deskach, a woda pod nim jakby w ogóle nie istniała! Oczywiście, że nie. Był tylko pomost, bez głębin niżej! Bez nieprzebranej ilości wody, która mogłaby pochłonąć go w jednym momencie! Bez druzgotków, utopców i innego tałatajstwa, chcącego jego śmierci! Bez wypełniającej płuca słonej wody... Nawarstwiające się czarne myśli sprawiły, że w pewnym momencie Charlie zaczął panikować, samemu nakręcając się coraz bardziej. Stanął, gdy jego ciało zesztywniało, poddając się ciemnym myślom. Czy jeśli przesunie stopę choć o cal w bok, zbutwiałe drewno złamie się, a on sam runie w otchłań?! Złapał parę głębszych wdechów, lecz a technika nie działała. Nie potrafił się uspokoić. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Bard Beedle - 15.05.2024 Zazwyczaj nie zapuszczała się w te okolice. Dzisiaj jednak zachciało jej się przygody oraz małego romansu. Mugole byli baaaardzo podatni na iluzje oraz uroki. Musiała jednak uważać, ponieważ wścibscy czarodzieje interesowali się tym, co robiła ona, oraz jej siostry. Ich leże znajdowało się niedaleko, a umowa była taka, że mają nie krzywdzić mężczyzn zbliżających się do wody. Wtedy będą mogły żyć w spokoju. Starały się tego przestrzegać, ale... zdarzało się, że krwiożercza natura brała nad nimi górę. Agnes właśnie dzisiaj pomyślała, że jeden, mały mugolski topielec nie zrobi większej różnicy... przecież mugole topili się w tych wodach raz na jakiś czas, prawda? Już z daleka dojrzała młodzieńca, który wyraźnie zbliżał się do wody. Tak, tak... jeszcze kilka kroków... no złaź z tego pomostu! myślała niecierpliwie. Wyłoniła głowę z wody, skrzętnie chowając swój syreni ogon. Nawet jeśli podpłynie bliżej, to nadal będzie w stanie ukryć to, kim była. Mugole byli głupi i nie spodziewali się spotkać żadnego magicznego stworzenia... -Halo? Hmmm? Haaaalooo... - Mruknęła śpiewnie i zachichotała. Miała blond włosy splecione w warkocz, oraz niebieskie oczy.- Tu nie jest głęboko...- Skłamała, udając że dotyka "nogami" podłoża. Uśmiechała się, jakby była lekko zawstydzona. Zaczęła nucić cichutko pod nosem jakaś melodie. Palcami delikatnie gładziła taflę wody, zerkając to w głębinę, to na młodzieńca. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Brenna Longbottom - 15.05.2024 Brighton. Utonięcia latem się zdarzały. Ba, nawet dość często. A utonięcia mugoli zupełnie nie zwróciłyby uwagi Brenny, gdyby tak się przypadkiem nie zdarzyło, najpierw Charlie Rookwood nie doniósł jej, że ledwo wyratował jednego chłopaka z kipieli, potem omal sama tam nie utonęła, a potem usłyszała o kolejnej osobie, która ledwo przeżyła spotkanie z czymś, co tkwiło na dnie… A Rowle niczego z tym nie robił. Podobno był dziwny i bronił wszystkiego, co żywe – może uważał, że to że te syreny, selkie czy inna cholera, czasem sobie kogoś utopią, to nic specjalnego, a na pewno nic na tyle istotnego, aby te istoty niepokoić i próbować się na przykład dowiedzieć, dlaczego nagle masowo zaciągały ludzi do wody. Albo by o zgrozo je przegonić. Jeszcze by się biedne zestresowały, a tonięcie przecież wcale nie jest stresujące, zwłaszcza jak już cię utopią – żadnego stresu nigdy więcej! Brenna była tym wkurwiona niemożebnie, ale niewiele mogła zrobić, skoro jej listy najwyraźniej najpierw zjadały koty, a potem dostarczone mapy były ignorowane. Gdy jednak dostała doniesienie z okolic Brighton od znajomego czarodzieja, że „widział w wodzie coś dziwnego”, a potem sprawdziła w gazecie, że ostatnio jakiś mugol tam utonął, a inny opowiadał o przedziwnej muzyce, która zwabiłaby go do wody, gdyby nie powstrzymały koleżanki… Postanowiła się rozejrzeć. Tak na wszelki wypadek. Godzinkę, dwie, po pracy, by nie było, że marnuje czas w pracy na głupoty. Nie liczyła, że coś naprawdę znajdzie, ale będzie miała spokojniejsze sumienie. A przy okazji przejdzie się po plaży i zje sobie lody, to się liczy jako wypoczynek, brat, wujek, Mavelle, w ogóle ludzie strasznie jej narzekali, że za mało wypoczywa, a tu proszę, korzysta z lata, spaceruje sobie, sam relaks, liczy się jako wypoczynek. Chyba zapomniała, jaki miała talent do potykania się o przestępstwa i wpadania w dziwne wydarzenia. Na razie jednak, beztrosko nieświadoma, że w pobliżu morska istota wyłoniła się z wody, zbliżała się dopiero do mola. Odziana po mugolsku, w krótkie spodnie, obcięte nad kolanami i koszulę lnianą, ale z długim rękawem, by ukryć nabyte nie tak dawno temu blizny, pałaszowała sobie właśnie deser i rozglądała po okolicy… Dostrzegła Charlesa Mulcibera, ale ani go nie rozpoznała, bo niby jak by miała, ani nie zdawała sobie sprawy z tego, że osoba w wodzie wcale nie jest jego znajomą. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Charles Mulciber - 16.05.2024 Charlie nie wiedział, czy tak trzęsą się jego kolana, czy może sam pomost. Drgania przechodziły przez całe jego ciało i był bardzo, bardzo bliski płaczu paniki. Zamknął oczy i chciał zmusić się do postąpienia kilku kroków do tyłu, ale nie było to łatwe. Nie wtedy, gdy stopy przyległy do desek molo. Przeklęta woda. Przeklęte mola, pomosty i same mosty. Charles przyrzekł sobie, że jeśli wyjdzie z tego cało, to już nigdy, przenigdy nie wejdzie na nic, co jest nad wodą! Poruszanie się po Londynie z unikaniem mostów będzie bardziej niż trudne, ale na razie wolał nie zastanawiać się nad metodologią. Ważny był skutek: bezpieczeństwo od wody! Nawet, jeśli ta nie była tak głęboka, jak głosił miły, kobiecy głos. Charlie odważył się uchylić powieki i zobaczył ładną twarz młodej dziewczyny. Nuciła coś? Wydawała się zadowolona. - Możesz się śmiać, ale pomóż mi zejść. - Poprosił, czując naturalny pociąg do osóbki. Była naprawdę, naprawdę ładna i Charlie zwrócił się do niej odważniej. Woda nagle była nieco mniej straszna. - Proszę. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Bard Beedle - 22.05.2024 Dziewczyna ponownie zachichotała. Podpłynęła jeszcze bliżej. - Tutaj nie jest głęboko, dasz sobie radę.- Mówiła, śmiejąc się cicho pod nosem. Chłopak wyraźnie się bał i nie mogła pozwolić na to, żeby zmienił zdanie i nie wszedł do wody. Musiała działać. - Spójrz na mnie heeej... kochasiu? Spójrz w moje oczy...- Zawołała i ponownie zaczęła nucić coś cicho pod nosem. Oczy miała przepiękne - niebieskie oraz lśniące. Patrząc w nie, człowiek nie potrafił oderwać wzroku. Jej głos, był ciepły i przyjemny. Wyciągnęła rękę, żeby pomóc nieznajomemu znaleźć się w wodzie. -No? Proszę... woda jest przyjemna. - Szczebiotała, zarzucając lekko włosami. Jeśli tylko zapatrzy się na jej twarz i wsłucha w melodię, to będzie nie tylko mokry od wody, ale i skończony! Biedny Charles niestety nie zdawał sobie sprawy z tego, na jaką trafił minę. Kiedy więc jego dłoń znalazła się w dłoni syreny, ta pociągnęła go mocno żeby wpadł do jeziora. Tak, był już tuż obok niej! Złapała go mocno za ramiona, wbijając szpony w bladą skórę. Próbowała na siłę przytrzymać go pod wodą... RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Brenna Longbottom - 22.05.2024 Nie zwracała na nich początkowo większej uwagi: na mugolskiego chłopca, jak sądziła, i na jego towarzyszkę, pływającą przy krańcu molo. Byli zaledwie elementem krajobrazu, bo nawet spodziewając się, że może tu dostrzec jakąś morderczą selkie czy syrenę, nie wierzyła chyba, że tak się stanie - a już na pewno nie w to, że ta tak po prostu podpłynie sobie do molo. Dopiero gdy Brenna się zbliżyła, jej uszu dotarło echo nucenia i przystanęła na moment, może omamiona echem tej magii, którą istota próbowała zastosować na Charlesie, a może tylko uderzona nagłym wspomnieniem podobnego śpiewu i wody, zamykającej się nad jej głową. Spojrzenie, nagle czujne, skupiło się na dwóch sylwetkach, akurat w momencie, w którym ich dłonie się zetknęły. Była już dość blisko i patrzyła dostatecznie uważnie, aby dostrzec, że to nie wyglądało do końca jak niewinna igraszka, drobny dowcip, by wciągnąć znajomego do wody. Wciąż sądziła jeszcze, że może się myli i chłopak zaraz wypłynie. Ruszyła ku molo, najpierw nie pędem, a szybkim krokiem, lecz zaraz tknięta złym przeczuciem i myślą, że lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować, wypuściła z dłoni lodowy deser (przekleństwo, kiedy sama tonęła, jej brat przecież też poszedł po lody i oba wypuścił, spiesząc jej na ratunek…) i przyspieszyła. Dłoń odruchowo sięgnęła ku różdżce, bo nie mogła zaryzykować, że zgubi ją w wodzie, jeśli przyjdzie jej do niej wskoczyć, palce mocno zacisnęły się na drewnianej powierzchni. Brenna błyskawicznie przemknęła po zmurszałych, starych deskach, z wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie do wody wpadł chłopak. Gotowa zeskoczyć z pomostu wprost w objęcia zimnych, wodnych odmętów, jeśli on i dziewczyna się nie wynurzą. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Charles Mulciber - 23.05.2024 Charlie zwrócił ciało w stronę dziewczyny w wodzie, a deski zatrzeszczały pod jego stopami. Przeraził się, lecz strach jakby... odpuszczał? Może to dlatego, że wierzył, iż woda nie jest głęboka. A może dlatego, że kobieta z pewnością mu pomoże, gdyby wpadł. Była taka piękna... I tak, patrzył w jej oczy. Były piękne, nieodgadnione jak głębia, w której chciałby utonąć. Ta była inna od nieprzebranych mas morza. Ta była czymś, na co czekał z utęsknieniem. Nie odezwał się nawet słowem, nie chcąc zagłuszać melodii. Lichy pomost nie miał już żadnego znaczenia, tak jak woda pod nim. Nachylił się, by podać ślicznotce dłoń i wkrótce objęły go jej zimne ramiona. Nie czuł bólu, nie czuł głębi. Próbował dosięgnąć jej ust własnymi, dochodząc do wniosku, że to najlepsze, co mógł w tej chwili zrobić. Przecież była piękna! Przecież tego chciała! Ucisk w klatce piersiowej kazał mu wrócić do rzeczywistości. Z chwilą, gdy nie mógł zaczerpnąć powietrza, zaczął się szarpać. RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Bard Beedle - 26.05.2024 Kiedy w końcu dorwała go w swoje szponiaste ręce, postanowiła za żadne skarby nie wypuścić. To było urocze, kiedy w pierwszej chwili spróbował ją pocałować. Wcześniej miała ochotę na mały flirt, jednak teraz wolała go już tylko podtapiać. Pozwalała chłopakowi wyciągać głowę z pod wody tylko po to, żeby zaraz znów wciągnąć go tam z powrotem. W całym tym amoku i zamieszaniu bardzo głośno chichotała. Nie spostrzegła nawet, że ktoś jeszcze pojawił się na pomoście... RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Brenna Longbottom - 26.05.2024 Jeszcze nim dobiegła do krańca pomostu, zrozumiała, że w wodzie trwała walka. Nie wyglądało to na niewinną zabawę – kotłowanina tuż pod powierzchnią, głowa (jedna!) wynurzająca się tylko po to, by zaraz znowu zniknąć. Brenna nie mogła mieć pewności, że to, co zaatakowało chłopaka było magiczne, nie myślała teraz nawet o tym, ale już sam fakt, że wynurzał się tylko on, a coś jeszcze tam poruszało, i wcześniejsza pieśń – dziwnie znajoma – właśnie to sugerowały. Z rozbiegu skoczyła, rzucając się do wody, tak, by wylądować tuż obok nich, krople prysnęły wokół, rozległ się plusk. Woda była zimna, Brenna jednak ledwo to poczuła i jak często w takich sytuacjach: działała instynktownie, nie zastanawiając się, a emocje stopniały na chwilę, przysłonięte wyłącznie chłodną determinacją. Nie rzucała zaklęć – za duże było ryzyko, że spudłuje pod wodą i trafi chłopaka, szarpiącego się z istotą, która nie wyglądała już jak po prostu dziewczyna. Zamiast tego... gwałtownym ruchem pociągnęła stworzenie za włosy, próbując zmusić ją do wypuszczenia niedoszłej ofiary, a chwilę później jej pięść uderzyła prosto w twarz. Nie z taką mocą, z jaką z pewnością udałoby się to zrobić na lądzie - niestety woda stawiała znacznie większy opór ruchowi niż powietrze - ale na pewno tak, by zabolało. [roll=PO] RE: [16 lipca 1972, Brighton] Utonę w twych oczach | Charles i Brenna - Bard Beedle - 26.05.2024 Nie spodziewała się ataku. Pociągnięta za włosy, a później uderzona, puściła Charlesa zostawiając na jego ramionach głębokie szramy po swoich paznokciach. Dosłownie syknęła na Brenne, a jej twarz wykrzywiła się w obrzydliwym grymasie. Bała się walczyć, chciała uciec! Wiedząc, że pod wodą ma przewagę, postanowiła najpierw spróbować zranić kobietę, która w tak bezczelny i bolesny sposób przerwała jej zabawę. Zamachnęła się w jej stronę ręką, mając nadzieję, że paznokcie dosięgną skóry. [roll=Z] Nie czekając na efekt, zaczęła uciekać niknąć w odmętach wody... |