![]() |
|
[wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy (/showthread.php?tid=3262) Strony:
1
2
|
[wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Perseus Black - 15.05.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic Frank, właściwie Francis Dubois - choć Perseus wątpił, czy to jego prawdziwe nazwisko, podobnie jak jego francuski akcent, który po latach spędzonych w Paryżu wydawał mu się udawany - pochylał się właśnie nad młodzieńcem zasiadającym w obitym pluszem fotelu w kącie pomieszczenia i szeptał mu coś na ucho, a naszyjnik ze sztucznych pereł zakołysał się nad jego obojczykami. Odwrócił wzrok od tej sceny i mimowolnie rozejrzał się po gościach przybytku; podobnych jemu mężczyznach, szukających remedium na swoją tęsknotę w ramionach przypadkowych kochanków. On również nie znalazł się tam przypadkowo, choć od pięciu lat unikał tego miejsca jak ognia. Za bardzo kojarzyły mu się z Crowem, z tamtą nocą w hotelowym pokoju i następującymi po niej intensywnych tygodniach. Ale dziś było inaczej. Dziś desperacko potrzebował czyjegoś dotyku, ramion zaciskających się wokół jego rachitycznej sylwetki, silnej dłoni chwytającej go za włosy i dociskającej jego twarz do poduszki. Chciał poczuć cokolwiek; pragnął przez chwilę być dla kogoś całym światem i przestać zadręczać się tym, co przyniesie mu małżeństwo z Eunice Malfoy. Obiecywał jej szczerość podczas Beltane, a tu proszę - kręcił się w miejscach, o której przyszłej małżonce nie śmiałby nigdy wspomnieć. Nie wstydź się pan, panie Black, też jestem pedałem, przypomniały mu się słowa wypowiedziane do niego w tym miejscu przez dawnego kochanka i uśmiechnął się pod nosem, opierając się plecami o bar. Oprócz tego jestem kurwą, panie Crow, odpowiedział mu w myślach. Zaproszenia na ślub zostały wysłane, obrączki zamówione u jubilera, Rosierowie kończyli ostatnie poprawki przy jego garniturze i jej sukni, a on… On zamierzał zdradzić swoją narzeczoną. Nie obiecywałem ci wierności, usprawiedliwiał się przed samym sobą. Powiedziałem jej przecież, że sama nie musi dochowywać mi przysięgi. A jednak w pewnym sensie czuł, że robi coś złego; być może głęboko w podświadomości liczył, że Eunice dowie się o jego przewinieniach, zrobi awanturę i Fortinbras odwoła ślub. Lepsze to, niż związek, którego oboje nie chcieli. Spojrzał na scenę naprzeciwko niego; niszowy jazzowy zespół, którego nazwy nawet nie zapamiętał, skończył właśnie koncert i został nagrodzony brawami publiczności siedzącej przy okrągłych stolikach. Potem na niską klubową scenę wszedł konferansjer i zapowiedział występ gwiazdy wieczoru - drag queen o pseudonimie Anoinette, co nic Perseusowi nie mówiło. Odwrócił głowę w stronę barmana i zamówił obrzydliwie słodkiego drinka, a gdy to robił, jego wzrok spoczął na nowym gościu, który znalazł się przy nim. A właściwie, gościni. Te długie nogi, potargane jasne włosy i szelmowski uśmiech rozpoznałby wszędzie. — Geraldine…? — wypowiedział jej imię zduszonym przez zaskoczenie głosem, jakby nie do końca wierzył, że miał przed sobą panną Yaxley — Co robisz w męskim klubie? Kto cię tu w ogóle wpuścił? RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.05.2024 Panna Yaxley w przeciwieństwie do Perseusa znalazła się tutaj zupełnie przypadkiem. Jak zawsze zresztą, jej życiem przecież rządził przypadek. Nogi niosły ją przed siebie, kiedy nie mogła usiedzieć w swoim mieszkaniu. Nie znosiła go, znaczy bardzo lubiła tę starą kamienicę, która teraz była jej domem, ale nie lubiła tam spędzać czasu. Wydawało jej się, że marnuje swoje życie, kiedy zbyt długo siedzi w zamknięciu. Wtedy po prostu wychodziła, zmierzała nie wiadomo gdzie, w poszukiwania szczęścia, odrobiny rozrywki, czegokolwiek. Tak naprawdę nigdy nie wiedziała, czego szuka. Nie zakładała niczego, po prostu szła przed siebie i liczyła na to, że los sam jej coś zaproponuje. To było całkiem wygodne, bo nie przynosiło rozczarowań, kiedy sobie coś zakładała i nic z tego nie wychodziło czuła zawsze pewnego rodzaju niedosyt. Jesień była porą roku za którą przepadała. Skończyły się już upały, można było spokojnie wyjść na zewnątrz nie martwiąc się tym, że słońce zbyt długo będzie muskało jasną skórę, która bardzo szybko zaczynała przypominać kolorem ubarwienie młodego prosiaka. Nie znosiła biegać po lasach, w tych skórzanych spodniach na tyłku kiedy tak grzało. Lato oczywiście miało swoje zalety, ale jesień miała ich więcej. To w tym czasie najczęściej zaczynała swoje długie podróże, chociaż póki co, w tym roku nie zadecydowała jeszcze dokąd się wybierze. Nogi przyniosły ją w okolice pewnego klubu, rzuciła okiem na szyld. Nazwa nic jej nie mówiła, nie potrafiła jej nawet najprawdopodobniej odpowiednio przeczytać, czy wymówić, nie zmieniało to faktu, że to miejsce wzbudziło jej zaciekawienie. Lubiła odwiedzać nowe miejsca, ciekawa tego, jak wyglądają w środku, jaka klientela się w nich obraca, jaki mają alkohol. Tak się złożyło, że przed klubem stał mężczyzna, którego znała, najwyraźniej Nolan pracował tutaj jako ochroniarz, a może selekcjoner? Miejsce wyglądało na luksusowe. Uśmiechnęła się do starego znajomego, z którym swojego czasu wypiła spore ilości alkoholu. Na szczęście nie miał problemów z pamięcią i bez zawahania wpuścił ją do środka, chociaż ostrzegł, że to miejsce jest inne niż wszystkie które zna. Dobre sobie, chyba nie wiedział z kim ma do czynienia, Yaxley naprawdę w swoim życiu zaliczyła całą masę klubów i innych podobnych lokali. Bez momentu zawahania weszła do środka. Szybko otaksowała wzrokiem pomieszczenie, na trzeźwo jednak nie zamierzała go oceniać. Od razu skierowała się w stronę baru, gdzie miała zamiar poprosić o gin, uwielbiała jego gorzki smak. Oparła się nonszalancko o ladę i czekała grzecznie na swoją kolej, już miała zacząć zamówienie, kiedy usłyszała swoje imię. Była zajęta przyglądaniem się butelkom mieniącym się w świetle, także nie zauważyła pierwsza tego, kto znajdował się tuż obok niej. - Perseusie. - Zawtórowała mu, nie uważała, że jest cokolwiek dziwnego w tym, że się tutaj znajduje, bo to miejsce wyglądało jak raj dla bogaczy, nie zauważyła jeszcze, że są tutaj głównie mężczyźni, nie zadawała sobie sprawy, że może faktycznie nie do końca tutaj pasuje, w tych swoich skórzanych spodniach i jasnej koszuli, chociaż nie chodziło nawet o te spodnie, tylko to co w nich miała. - Nolan mnie wpuścił, mój znajomy, a co? Nie powinien? - Więc to tak, był to męski klub, nie do końca wiedziała, co to oznacza i czym się różni od tych normalnych, postanowiła więc zapytać o to Blacka, bo wyglądał na doświadczonego. - O co chodzi z tym męskim klubem? - Nachyliła się, żeby zapytać go o to dyskretnie, żeby nikt nie zauważył jej zmieszania. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Perseus Black - 16.05.2024 Zamrugał kilkukrotnie, nie będąc pewnym, czy Geraldine właśnie sobie z niego żartuje, w końcu tym nicponiom z Domu Lwa nie można ufać. Jak to mówią, czarodziej z Griffindoru wyjdzie, może nawet na ludzi, ale ta abominacja nigdy z niego nie wyjdzie. Mawiają też, że nikt nie jest idealny i to była właśnie skaza Yaxleyówny. Nolan? To ten typ na bramce miał na imię Nolan? Teraz już rozumiał, dlaczego tak dziwnie patrzył na Perseusa, który przez cały czas zwracał się do niego Noah. — Geraldine — powtórzył z uporem, nieco ciszej niż poprzednio, choć nie udało mu się ukryć nuty irytacji — Rozejrzyj się, na Merlina. Na scenę weszła Anotoinette przywitana gromkimi oklaskami. Przy najbliższym stoliku jasnowłosy młodzieniec składał zapalczywie pocałunki na dłoni swego niewiele starszego towarzysza. Dwójka mężczyzn w średnim wieku właśnie podniosła się ze swych miejsc, by gorąco powitać dołączającą do nich parę znajomych. W dalekim kącie sali Frank flirtował z chłopakiem na pluszowym fotelu. A to tylko obrazy, które najbardziej rzucały się w oczy; były jeszcze splecione dłonie, miłosne wyznania szeptane na ucho, oczy wpatrzone w siebie z tęsknotą. I Geraldine oraz Perseus stojący samotnie przy barze. Nie pozostawało wątpliwości, że Black był jednym z nich. I nie wydawał się tym faktem szczególnie zawstydzony. Wręcz przeciwnie, opierał się wciąż łokciami o blat, jakby był u siebie. W końcu, nie był tutaj pierwszy raz. Zaraz potem westchnął ciężko, podwijając rękawy ciemnej koszuli z wyszywanymi srebrną nicią liliami, a potem sięgnął po drinka, który w międzyczasie przygotował mu barman. Różowego drinka podawanego w wysokim kieliszku, zdobionego truskawą i drobnymi kwiatami gipsówki. — Myślisz, że czemu nagle wracam z Francji i po kilku miesiącach oświadczam się Malfoyównie? — rzucił beztrosko, upijając pierwszy łyk słodkiego trunku, choć sposób, w jaki się zachowywał, poruszał oraz wylewność sugerowały, że był już nieco podchmielony — Dobry, słodki, prawie w ogóle nie czuć w nim alkoholu. Chcesz spróbować? — podsunął jej kieliszek. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.05.2024 Gdyby sobie z niego żartowała, to na pewno zrobiłaby to w mniej dyskretny sposób i bardziej dosadnie. Nie miała pojęcia, co to za miejsce. Rzuciła jeszcze raz okiem po wnętrzu, po tym, jak Perseus powiedział, żeby się rozejrzała. Była tu chyba jedyną kobietą, nie licząc tej na scenie, chociaż nie była pewna, czy potrafi określić płeć tej osoby. Black mógł zauważyć, że ma zmrużone oczy, był to znak, że rozpoczęła proces myślowy, bardzo intensywny. Zauważyła tych mężczyzn, którzy dosyć wylewnie pokazywali swoje uczucia, nie było to standardowe zachowanie, w końcu zazwyczaj było to raczej niemile widzian, tu najwyraźniej czuli się bezpiecznie. Chyba wreszcie do niej dotarło, co to było za miejsce. - Ohmh - Wydała z siebie taki dziwny dźwięk, trudno było zgadnąć w jakim celu, błysk w jej oczach mógł potwierdzać, że dotarło do niej gdzie się znajduje. Nie wydawała się wcale jakoś mocno przejmować się tym, że był to klub dla gejów, nie robiło to na niej najwyraźniej żadnego wrażenia. - W takim sensie męski. - Wcześniej wydawało się jej, że może to być po prostu jakieś miejsce dla mężczyzn, gdzie kobiety nie mają wstępu, tak po prostu, miała świadomość, że zdarzają się osobnicy, którym wydaje się, że są lepsi od tej drugiej płci. Teraz jednak wiedziała już wszystko. - Heh, to chyba nie uda mi się nikogo tu poderwać podczas tej nocy. - Rzuciła mało optymistycznie, bo nie spodziewała się, że którykolwiek z tych mężczyzn zmieniłby dla niej swoją orientację, a szkoda, lubiła czasem zapomnieć się na chwilę i oddać uciechom cielesnym. - Fakt, dawno cię nie było, co robiłeś w tej Francji? Fajnie było? - Była ciekawa, jak mu minął ten czas, skoro wrócił i od razu się oświadczył, to musiał przeżyć tam coś niesamowitego skoro dotarło do niego, że czas założyć sobie kaganiec. - Której Malfoyównie, jedyna warta uwagi jest już dawno zamężna. - Miała na myśli oczywiście Eden, z którą łączyła ją dosyć długa znajomość, przepadała za tą wredną blondyną, chociaż niektórzy mogli tego nie rozumieć. - Pokaż - Sięgneła po jego drinka i upiła niewielki łyk. Był zbyt słodki, aż ją wykrzywiło. - Faktycznie nie czuć alkoholu, ale ja lubię go czuć. - Sprowokowało ją to do zamówienia sobie szklanki ginu, gorzki smak był tym, za którym najbardziej przepadała. Nie czekała długo na zamówienie, przy barze było całkiem pusto. Chciała dosyć szybko się upić, żeby być w podobnym stanie do Perseusa, w końcu dużo łatwiej się rozmawia, kiedy we krwi krąży podobna ilość alkoholu. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Perseus Black - 17.05.2024 Wszystkie dźwięki zdawały się docierać do Perseusa przytłumione, jakby był w zamkniętym pomieszczeniu, z dala od dusznego od dymu papierosowego klubu, i sceny, i zapachu stęchlizny Nokturnu maskowanego słodyczą kwiatów ustawionych w strategicznych miejscach. Spodziewał się, że po ciszy, jaka między nimi zapadła, Geradline go wyśmieje, zakpi z niego okrutnie i wyjdzie z tego niezły ambaras, kiedy rozpowie wszystkim wspólnym znajomym, gdzie spotkała Blacka (właściwie, na to podświadomie nawet liczył na to - odwołanie ślubu, by uchronić córkę Fortinbrasa przed wstydem małżeństwa z homoseksualnym mężczyzną), ale ona przyjęła tę informację ze stoickim niemalże spokojem, co, paradoksalnie, jeszcze bardziej zachwiało jego poczuciem bezpieczeństwa, bowiem nie wiedział, czego powinien się spodziewać. — Dokładnie w takim sensie męski — pokiwał głową smutno i poklepał Geraldine po ramieniu pokrzepiająco, a zaraz potem błysnął zębami w szczerym uśmiechu — Noo, z tym może być ciężko, ale podobno dla łowców potworów nie ma rzeczy niemożliwych. Bo przecież nie każdy z nich był homoseksualny. Byli też tacy jak Perseus, siedzący na płocie, którzy akurat tamtego wieczora zapragnęli znaleźć się w męskich ramionach. To środowisko było tak hermetyczne - przecież magiczny Londyn to nie mugolski Nowy Jork, że przez jeden klub potrafiło się przewinąć setki nowych twarzy każdego dnia - że z czasem mimowolnie dowiadywało się o ludziach więcej lub spotykało ich w innych okolicznościach. — Zaraz po kursach uzdrowicielskich dostałem pracę w paryskim szpitalu — wciąż się uśmiechał, ale jakby niezręcznie, jakby uśmiech nie docierał do jego oczu; nie mógł przecież powiedzieć o chorobie, która kradła mu sprawność. W ten sposób musiałby najpierw przyznać przed samym sobą bezradność wobec genetycznego obciążenia — Och tak, było wspaniale. Wino, poezja i piękni ludzie. I jeden człowiek, który tak namieszał w jego głowie oraz życiu, że przez jego list do Polluxa zmuszony był wrócić do Londynu i pojąć za żonę siostrę swej dawnej miłości. Co za nieszczęście! Wywrócił oczami i był to jedyny raz, kiedy odniósł się do uwagi o niebyciu godną uwagi. On wcale tak nie sądził - po prostu miał wiele obaw co do tego związku i był pewien, że nie pasują do siebie pod żadnym względem. — Eunice — imię narzeczonej wyrwało się szorstko z jego ust; choć miano to samo w sobie brzmiało dźwięcznie i lekko, Perseusowi wydawało się obce i zimne — Ona ma dopiero dwadzieścia jeden lat, Gerry — jęknął rozpaczliwie — Nie wiem jak mam z nią rozmawiać... No, ale dość już o mnie. Powiedz, jak tam łapanie potworów? Odczekał, aż zamówi swojego drinka, a kiedy go otrzymała, uniósł kieliszek, by wznieść toast. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.05.2024 Nie miała w zwyczaju kpić z kogokolwiek. Może była nieco nieokrzesana, chaotyczna, ale były takie tematy, które wcale jej nie prowokowały. Perseus mógł o tym nie wiedzieć, nie znał jej przecież na tyle, aby wiedzieć, jaka jest naprawdę. Jak mało kto była wyrozumiała, tolerancyjna, akceptowała chyba każde możliwe odejście od norm swoich znajomych. Przede wszystkim nigdy nie oceniała, nie uwżała, żeby miała prawo oceniać kogokolwiek. Dlatego więc po prostu przyjęła to, o czym wspomniał Black do wiadomości, jak gdyby nigdy nic. - Pododba mi się twoje nastawienie. - Czyli była jeszcze dla niej nadzieja na to, że ten wieczór nie skończy się zbytnio przewidywalnie. Nie, żeby należała do osób, które jakoś specjalnie poszukiwały jednorazowych przygód, ale czasem, jak każdy potrzebowała rozrywki, a to była jedna z tych, które lubiła najbardziej. Niepewność, czy wybrany okaz uzna ją na tyle atrakcyjną, żeby się nią zainteresować, to jej sprawiało największą przyjemność, sam flitr, to jak się kończył wydawało się nie mieć większego znaczenia, bo przecież i tak nikgdy, nikt nie zechciałby mieć jej na zawsze w swoim życiu. Nie nadawała się do tworzenia relacji. - To brzmi fascynująco. - Oczywiście, jeśli komuś przyjemność sprawiało słuchanie, czy czytanie poezji. Jej nie, ale rozumiała, że są osoby dla których to może być sens istnienia. Każdy jakiś miał. Wino też było całkiem niezłym pozytywem, dobrze mieć odpowiedni alkohol na wyciągnięcie ręki. - To ona już jest pełnoletnia? - Wyrwało się jej, bo pamiętała siostrę Eden jeszcze jako podlotka, który plątał się między nogami tych starszych na balach, czy innych spędach czarodziejów. Czas jednak płynął zdecydowanie szybciej, niż się jej wydawało. - Malfoyowie to dobra rodzina. - Próbowała go jakoś pocieszyć, nie do końca wiedziała, co powiedzieć, bo faktycznie różnica wieku na pewno była zauważalna. Nie to, że sama nie lubiła młodych chłopców, ale nikt by jej nie zmusił do tego, żeby wiązała się z nimi na dłużej. Na całe szczęście. - Znajdziesz jakąś metodę, na pewno, jesteś przecież doświadczonym człowiekiem. - Szczególnie, że był też psychiatrą, kto mógł lepiej niż on rozmawiać z ludźmi. Uniosła i swoją szklankę, żeby zawtórować mu w tym toaście. - Potwory, jak potwory, nadal plączą się po świecie, a ja skutecznie je eliminuje. - Nie wydawało jej się, żeby dla kogoś takiego jak Black mogło to być specjalnie interesujące. Mogłaby mu opowiadać o swoich sztyletach, kuszach i łukach, ale nie miało to większego sensu. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Perseus Black - 22.05.2024 Nie był to jego pierwszy drink tego wieczora - może to właśnie alkohol szumiący w jego głowie sprawił, że zdecydował się na tak odważne wyznanie? A może zwyczajnie w świecie uznał, że i tak nie ma niczego do stracenia - poza kilkoma zębami, które Geraldine mogłaby mu wybić, gdyby okazał się zbyt natarczywy? Czymkolwiek kierował się Perseus w swoim zachowaniu, postępował sobie bardzo śmiało w stosunku do panny Yaxley. — A mi podobasz się ty — uśmiechnął się do niej nieco głupkowato, choć w jego głowie był to jeden z jego najbardziej czarujących uśmiechów; ten, który miał łamać niewieście serca i rzucać mężczyzn na kolana (choć, statycznie rzecz ujmując, to jego kolana częściej były zdarte) — Masz twarz jak anioł z renesansowego obrazu. Chciał powiedzieć coś więcej, o jej eterycznych rysach kontrastujących z jej siłą i to, jak bardzo podziwia jej odwagę w przecieraniu swojej ścieżki i niebyciu kolejną czystokrwistą zblazowaną damą oraz że gdyby mógł mieć wybór w kwestii przyszłego małżeństwa, wybrałby właśnie ją w pierwszej kolejności... Albo Victorię Lestrange? Ale jak można powiedzieć dziewczynie, że nie wie się, czy będzie jego pierwszym, czy drugim wyborem? Zrobił więc to, co najlepsze w tej sytuacji i po prostu się nie odzywał, powoli sącząc swój drink. — Wierz mi, że byłem nie mniej zaskoczony niż ty — choć bardziej niż różnica wieku (przecież założenie jej na palec obrączki wcale nie oznacza, że nagle będą mieli wspólną sypialnię...) mierził go fakt, że Eunice jest młodszą siostrą Elliotta - tego samego Elliotta, z którym swego czasu łączyła go bardzo intensywna relacja. — Oczywiście, że to dobra rodzina... Chociaż miał okazję nieco poznać jej dynamikę od środka (a to i tak nie był pełen obraz - wiedział tylko tyle, ile Elliott chciał mu pokazać oraz ile sam zaobserwował) i był pewien, że to jedna z tych rodzin, o których pewien mugolski pisał, że każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. — W razie czego pomagasz również z teściami? — zaśmiał się z własnego dowcipu, a kiedy zdał sobie sprawę z tego, jak żałośnie musiało to wyglądać, upił kolejne kilka łyków swojego drinka. — Trochę tu głośno, nie uważasz? Może przeniesiemy się w spokojniejsze miejsce? — zaproponował ostrożnie. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.05.2024 Gerry dopiła swojego drinka, dosyć szybko zamówiła kolejnego, przy okazji poprosiła barmana o całą butelkę, bez sensu, żeby co chwilę dolewał jej alkoholu, kiedy miała zmiar faktycznie się dzisiaj nieco sponiewierać. Zamrugała dwa razy, kiedy usłyszała jego wyznanie. Był pijany, to na pewno przez to, może się z niej nabijał? Miała świadomość, że osoby, jak ona raczej nie leżały w centrum zainteresowania takich jak on. Raczej jej unikali, z racji na reputację, która wyróżniała się na tle reszty czystokrwistych panien. Odpowiadało jej to, wiele lat walczyła o to, żeby nie być traktowana jak większość kobiet. Udowadniała swoją siłę, dorównywała najsliniejszym mężczyzną, by nie traktowali jej lekceważąco. Chyba nawet udało jej się wypracować pewną pozycję wśród podobnych sobie. Roześmiała się w głos, bo nie do końca wiedziała, jak zareagować na jego słowa. - Musisz być trochę wstawiony, że tak mówisz. - Zdawała sobie sprawę, jak wygląda, nie była typową pięknością, która mogła wzbudzać podziw mężczyzn, znajdowali się tacy, którzy lubili jej wyjątkowość, wiedziała, że niektórzy nie podążali za typowymi standardami piękna, jednak nigdy nie spodziewałaby się tego po Perseusie. - Bliżej mi do demona, niż do anioła. - Powinien o tym wiedzieć, nie spodziewała się usłyszeć podobnych słów z jego ust, nieco wybiło ją to z pantałyku. Nie wiedziała, co chce osiągnąć tymi komplementami, a nie znosiła domysłów. Była prostym człowiekiem i wolała bezpośredniość. - Myślałam, że wy mężczyźni macie więcej do powiedzenia na temat swoich ślubów, niż kobiety. - Kobiety rzadko kiedy mogły wybrzydzać, rodziny traktowały je niczym przedmiot na sprzedaż i oddawały lepszej partii, która się trafiła. Wydawało jej się, że mężczyźni mogą sobie wybierać przyszłe żony, że mieli pod tym względem więcej swobody, może się myliła? Miała ogromne szczęście, że Gerard nie był taki, jak większość czystokrwistych ojców, że nie męczył jej, aż tak tymi sugestiami o staropanieństwie, a wręcz przeciwnie. Uspokajał Jennifer, że ma jeszcze czas, aby założyć rodzinę. Mrugnęła do niego porozumiewawczo, nim odpowiedziała na kolejne pytanie. - Jestem w stanie coś zdziałać, jakby coś to napisz, zobaczymy, co da się zrobić. - Oczywiście był to żart, bo Yaxley z zasady nie polowała na ludzi. - Jasne, możemy, prowadź, bo nie mam pojęcia dokąd iść. - Wzięła w dłoń szklankę i butelkę alkoholu, dobrze się stało, że ją zamówiła. RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Perseus Black - 22.05.2024 Mogła podawać jego słowa w wątpliwość przez ilość wypitego alkoholu. Mało tego, mogła zarzucać mu, że całkowicie postradał zmysły od pracy z ludźmi kroczącymi ścieżką obłędu i Perseus wcale by się z tego powodu nie obraził. Nie poczuł się zatem ani trochę urażony, kiedy Geradline zaczęła się śmiać - stał w tym samym miejscu i patrzył na nią na nią w ten sam sposób, co chwilę temu. Lubił ją, Merlin jeden wie jak bardzo. Podziwiał za jej umiejętność postawienia się ogólnie przyjętym (choć trzeba powiedzieć wprost - przestarzałym i krzywdzącym) normom, by być sobą i zazdrościł jej też ojca, który zdawał się w żaden sposób nie naciskać na nią, by wpasowywała się w sztywne ramy. — Może i jestem troszeczkę pijany, ale kiedy jutro rano wytrzeźwieję, ty nadal będziesz piękna — ciągnął z tym samym flirciarskim uśmiechem — Demon? Mon chéri, to nawet lepiej. Zafundujesz mi makabrę i groteskę? Pokażesz mi dziewiąty krąg piekła? Och, oczywiście, że zabierze go na wycieczkę przez wszystkie dantejskie kręgi, jeśli uzna go za zbyt nachalnego, choć nie będzie to dla niego przyjemna wyprawa. Ta myśl wydała mu się niezwykle zabawna i, paradoksalnie, sprawiła, że Geraldine stała się jeszcze atrakcyjniejsza w jego oczach. Te piękne jasne włosy i oczy w kolorze nieba (one były niebem, kiedy musiał nieco zadzierać głowę by w nie spojrzeć), mocna sylwetka, ramiona silniejsze od jego własnych - jakże chciałby znaleźć się w tych ramionach, na wpół omdlały niczym księżniczka w opałach - i te ostry rysy nadające jej jednoczesnej powagi i dzikości. Czy można się dziwić, że miał do niej słabość? — Nie w mojej rodzinie — skwitował krótko, wyrazie zasmucony tym faktem. A może bardziej było mu smutno, bo jego drink się skończył? Zwrócił się do barmana z prośbą o nowego, tym razem z podwójną ilością wódki, złote galeony potoczyły się po blacie - zapłacił również za butelkę Geraldine - a potem oparł łokieć na barze i spojrzał jej w oczy. — Mam nadzieję, że nie masz lęku wysokości — mrugnął do niej porozumiewawczo, zabrał swojego drinka i wyprowadził Yaxleyównę z lokalu, zupełnie nie zważając na to, że kradnie szklankę - Frank wpisze to sobie w koszty prowadzenia działalności, czy coś. Nie skierował się jednak w stronę głównej ulicy, a wszedł w boczną alejkę, tuż za śmietnikami i zatrzymał się przy zardzewiałej drabinie przytwierdzonej do ściany, która musiała prowadzić na dach. — Zaufaj mi — powiedział poważnie, a potem nastąpiła komiczna scena, bo zaczął się wspinać z drinkiem w jednej ręce i laską pod pachą. A rdza z drabiny barwiła jego dłoń i kruszyła się pod butami... RE: [wrzesień 1971] wysoka jak brzoza i głupi jak koza | gerry & percy - Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.05.2024 Gerry nie chciała go w żaden sposób urazić. Zareagowała po prostu tak jak umiała - kiedy poddawała coś wątpliwości zaczynała się śmiać, gdy się denerwowała robiła to samo. Nie było to lekceważenie, broń Merlinie. Nie spodziewała się jednak kiedykolwiek usłyszeć czegoś takiego z ust osoby pokroju Blacka, bo nie oszukujmy się, pochodzili z innych światów, mimo wychowania w rodzinach czystokrwistych. Ona zawsze była trochę wyrzutkiem, nie pasowała do całej reszty. Nie miała o to żalu, wiedziała, gdzie jest jej miejsce. - Niech ci będzie, powiedzmy. - Musiała jakoś to skomentować, skoro Black w to brnął. Chętnie jutro do niego napisze i zapyta, czy faktycznie nie zmienił zdania, była naprawdę skłonna to zrobić. - Jeśli trzeba będzie to odkryję dla ciebie nawet dziesiąty, o którego istnieniu jeszcze nikt nie słyszał. - Perseus póki co wydawał jej się zupełnie nieszkodliwy i całkiem uroczy w tym swoim drobnym pijaństwie, inaczej pewnie już dawno odwróciłaby się na pięcie i zostawiła go samego w tym miejscu. Czyli jednak, usłyszała rozżalenie w jego głosie, a może jej się wydawało? Każdy wolałby decydować o sobie sam, nie do końca rozumiała dlaczego rodziny czystokrwistych nadal były takie zacofane, skoro uprzykrzało to życie ich członkom. Nie musiał za nią płacić, Yaxley była majętna, skoro jednak chciał to zrobić, to mu pozwoliła, on również nie zbiednieje przez te kilka wydanych galeonów. - Nie mam, nie boję się niczego Perseusie. - Rzuciła bardzo lekko, jakby faktycznie tak było. Miała kilka lęków, jednym z nich był ten, że przez swoje zachowanie, kiedyś zostanie sama, bez przyjaciół, znajomych, że nie będzie miała przy sobie nikogo, jednak to było coś, o czym nie wspominała nikomu. Myśli, które czasem ją nawiedzały. Nie do końca spodziewała sie tego, że Black wyprowadzi ją z lokalu, co tylko bardziej wzbudziło jej ciekawość. Uwielbiała kiedy działo się coś niespodziewanego. Uśmiechnięta od ucha do ucha podążała więc za nim do miejsca, które chciał jej pokazać. Mieli alkohol, więc dzień nie był stracony. Weszli w jakąś boczną alejkę, nie do końca wiedziała, gdzie są, nie było to jednak istotne. Wtedy Perseus zaczął wspinać się na zardzewiałą drabinę, nie wiedziała, czy to dobry pomysł, jeszcze oskarżą ją o ewentualny wypadek... No nic, nie zamierzała mu przeryważ. - Jakby coś, będę cię asekurować. - Poczekała, aż wespnie się wystarczająco wysoko, aby i ona mogła zacząć iść za nim. |