![]() |
|
[06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas (/showthread.php?tid=3293) |
[06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Thomas Figg - 20.05.2024 Doppelganger ___ Gdyby wiedział wcześniej, gdyby tylko choć jedną przesłankę miał co do tego, w jakim celu ten jegomość przyszedł po taką ilość pączków. No właśnie, "gdyby". Thomas nie był jasnowidzem, ale chyba nawet jasnowidz nie byłby w stanie odkryć zamiarów Thorana, który sprawił im taką właśnie "reklamę". Od rana musiał mierzyć się z wściekłymi matronami, które teraz bardziej przypominały wygłodniałe smoki, kiedy przychodziły składać "reklamację" na ich usługi. I choć starał się i jak tylko mógł tłumaczył im wszystko to jednak było to męczące. Szczególnie, że poza tym musiał jeszcze zadbać o Norę. Delikatnie ujmując siostra niezbyt dobrze przyjęła informację na temat tego co się stało. Toteż biegał między ladą klubokawiarni gdzie wysłuchiwał ptepensji i tłumaczył, że powinny je kierować do pana Yaxleya, bo to on składał zamówienie, bez wyraźnego zaznaczenia, że będą to słodycze dla dzieci, ale za to z jakże jasną prośbą, aby zawierały alkohol. - Przysięgam, jak jeszcze raz zobaczę tego typa na własne oczy to go złapie i mu wsadzę te dwieście pączków prosto w d... - przerwał swoje odgrażanie się i zerknął na Norę, która siedziała na zapleczu. Podszedł do siostry i położył jej dłoń na ramieniu - wiedział jak bardzo się całą tą sytuacją. - Jak się czujesz? - zapytał przyglądając się jej uważnie. - Zaraz zaparzę ci ziółek - "zaraz", a nie teraz, bo nie ufał sobie jeszcze na tyle, aby za pomocą magii rozpalać palenisko, jeszcze by cała kuchnia stanęła w płomieniach, tak był wściekły. RE: [06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Nora Figg - 20.05.2024 Panna Figg siedziała na zapleczu. Bardzo mocno przeżywała zaistniałą sytuację. Była zdenerowana, wcale nie dziwiła jej ta irytacja matek, sama by się wkurzyła, gdyby ktoś napoił / nakarmił? Mabel pączkami z alkoholem. Tyle, że to nie była wina cukierni, Thomas przyjął zamówienie, ona je wykonała i tyle. Jedno z wielu zamówień, które zrealizowali. Nie mieli pojęcia, że ten typ przekaże to dzieciakom, przecież nie mieli w zwyczaju wypytywać klientów o to, po co im są wypieki. No chyba, że chodziło o jakieś większe okazje, na które piekła torty, wtedy faktycznie miało to znaczenie. Na domiar złego jeszcze nie pozbierała się do końca po wczorajszym poranku, kłótni z Erikiem, potańcówce, nocy spędzonej z Samem i całej reszcie. Nie miała kiedy sobie ułożyć tego w głowie, bo musiała wrócić do pracy. Los zdecydowanie chciał jej dorzucić kolejnych trosk, jakby nie miała ich już wystarczająco. Zazwyczaj chyba to tak wyglądało, jak się zaczynało sypać to na wszystkich płaszczyznach. Na całe szczęście nie była z tym sama. Miała Thomasa, który dzielnie ją wspierał w całej tej pączkowej zadymie, widziała po nim, że go również mocno rozwścieczyła ta sytuacja. Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, gdy usłyszała jego komentarz, tak naprawdę bardzo chętnie pomogłaby mu wepchnąć w zad tego typa te dwieście pączków. - Wiesz co, nawet nie będę cię odwodzić od tego pomysłu. Masz moją zgodę. - Powinna być rozsądna, ale w tej sytuacji ciężko jej o niego było. To mogło zaszkodzić ich nieposzlakowanej reputacji, kto wie, komu te matki naopowiadają głupot. - Jestem wkurwiona Thomas. - Bardzo rzadko przeklinała, więc musiała być naprawdę zirytowana. - Obejdę sie bez ziółek, co z nim zrobimy? Co z tym zrobimy, te baby są rozwścieczone. - Jakoś nie miała pomysłu, jak zapanować nad chaosem. Możw powinni we dwójkę się stąd zmyć i zostawić ich wspaniałą ekipę z tym problemem. RE: [06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Thomas Figg - 23.05.2024 - Tak, mogę to zauważyć - skomentował jej słowa o wściekłości. Cóż jeżeli siostra nie chciała go odwodzić po tym jak zagroził komuś wyrządzeniem mu krzywdy to powody mogły być tylko dwa: albo jest też na tego kogoś wściekła, albo to poplecznik czarnego jełopa. - Nie chcesz ziółek, mimo, że jesteś wkurwiona? - zmrużył oczy patrząc podejrzliwie na Norę i sięgnął po dwie szklanki. Postawił je przed nią i po chwili też a jakże magicznie w jego reku pojawił się butelka whisky, nalał do obu szklanek i odstawiają butelkę chwycił za jedną z nich. - Napijemy się i zminimalizujemy straty wyrządzone twojemu lokalowi przez tego jełopa - stwierdził pewny siebie, choć jeszcze do końca nie miał pojęcia, co do tego jak im się to uda, to hej. Przecież zawsze jest jakiś sposób na wyjście z sytuacji. Kilku rozwścieczonych klientów to nie agada, można się przed tym wybronić. Odstawił puste naczynie na blat i wypalił. - Wiem - szeroki uśmiech zagościł na jego ustach - Moglibyśmy posłać te baby w diabły, niech idą szukać tego całego Yaxleya i do niego niech się drą jak mewy w porcie... - to była naprawdę kusząca opcja, wymagałoby to najmniej roboty od każdego z nich. Bo w sumie oni tu nie mieli co robić, przecież Thoran zamówił słodkości bez mówienia dla kogo to, więc skoro oni mu zaufali to powinni do niego kierować pretensję. Albo... Załagodzimy je mówiąc, że znajdziemy tego fircyka, żeby go do odpowiedzialności pociągnąć. Wydaje mi się, że gdzieś już słyszałem to jego nazwisko - dodał jeszcze drapiąc się po skroni w próbie przypomnienia sobie, gdzie to usłyszał. - Co Ty na to? - zapytał ją o opinię, wszak to była jej Klubokawiarnia, to ona tu miała moc decyzyjną. RE: [06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Nora Figg - 23.05.2024 Czy była to odpowiednia pora na rozlewanie whiksy? Pewnie nie, ale Norze było już wszystko jedno. Musieli jakoś ogarnąć ten syf, a każdy mądry człowiek wiedział, że najlepiej było myśleć nad szklanką pełną alkoholu. Zdecydowanie bardziej teraz tego potrzebowała od jakichś tam ziółek. Brat wybrał chyba najlepszą opcję jak na stan w jakim się znajdowała. Sięgnęła po jedną ze szklanek, upiła niewielki łyk, skrzywiła się przy tym niemiłosiernie - nie była z niej specjalnie wprawiona zawodniczka w piciu. - Musimy zminimalizować straty, nie po to się tak staraliśmy od otwarcia, żeby teraz jakiś pajac zniszczył nam opinię. - Zirytowało ją to, bo przecież naprawdę ciężko na to pracowali, a tu przychodzi jakiś jeden typ i wszystko niszczy. - Moglibyśmy, ale one wtedy powiedzą dalej, że mamy wszystko gdzieś i je zlekceważyliśmy. - To znowu nie było najlepszym rozwiązaniem, wolała, żeby sądziły, że faktycznie zainteresowali się tym, gdzie trafia ich towar i potrafią sobie radzić z konsekwencjami. Nazwisko, jej też coś mówiło. Tyle, że nie do końca wiedziała co. - Nie wiem, nie znam chyba żadnego Yaxleya, chociaż widziałam w którejś gazecie informacje, że Erik romansuje z jakąś dziewczyną o tym nazwisku, nie wiem, jaka to była gazeta. - Norka śledziła wszystkie plotki, które tylko się pojawiały, szczególnie, kiedy dotyczyły jej najlepszego przyjaciela. Śmiesznie było czytać o jego domniemanych romansach mając świadomość, że nie interesuje się on kobietami. - Jestem za, myślę, że najlepiej będzie, jak damy mu nauczkę. - Zapamięta, że nie można z nimi zadzierać. Gdyby był w tym sama pewnie nie byłaby taka odważna, na szczęście miała Thomasa. RE: [06.08.1972] Pączkowa afera | Nora & Thomas - Thomas Figg - 23.05.2024 Polał sobie drugą kolejkę wiedzą, że siostra nie dokończy pierwszej jeszcze, cóż, miała za to inne zalety. Wziął szklankę do ręki i obrócił ją w niej kilkukrotnie patrząc jak bursztynowy trunek obmywa ściany naczynia. - Po prawdzie to najchętniej bym je wysłał w diabły, nieznośne babska nie wiedzą gdzie iść składać zażalenia, zachowują się jakbyśmy specjalnie im te pączki przygotowali z alkoholem - mruknął niezadowolony pod nosem. Teraz kiedy przyszedł porozmawiać z Norą na zapleczu uleciało z niego nieco mocy wraz z odpływem adrenaliny. Podczas mierzenia się z małym tłumem matron, był pełen sił. Teraz? Nieco oklapł. Przetarł twarz i westchnął, nie będzie narzekał i marudził dalej, dawno temu obiecał jej swoją pomoc przecież, nie chciał, żeby przez jedną głupotę jakiegoś kretyna cała ciężka robota Nory poszła na marne. Wychylił duszkiem trunek i odstawił szklankę na blat. - Dobra - powiedział przeciągając się, aż mu w karku coś strzeliło. Poczochrał po głowie siostrę z szerokim uśmiechem na ustach. - Pozbędę się tych bab i napiszę do Eriką z pytaniem o te Yaxelównę. A teraz wybacz idę się pozbyć chmary żmij - dodał jeszcze i skierował swe kroki do wyjścia z zaplecza na centralną część Klubokawiarni. - Drogie panie, proszę o spokój - odezwał się donośnie wychodząc do nich. Nadawały jak stare przekupy, więc musiał je najpierw przekrzyczeć. - Naradziłem się z właścicielką, znajdziemy tego urwisa co wykręci ten numer, aby odpowiedział za swój występek, dlatego proszę o cierpliwość, skontaktujemy się z wami - oczekiwał po swojej przemowie na ich reakcje, a te niczym gracze quidditcha odwróciły się w kółko i naradziły krótko. - Czekamy trzy dni na odpowiedź! - rzuciła przywódczyni, nim wyniosły się wszystkie z Klubokawiarni. Odczekał aż minie trochę czas nim odetchnął z ulgą i ruszył do napisania listu do Erika. Koniec sesji
|