Secrets of London
Listy do F. - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Listy do F. (/showthread.php?tid=3502)

Strony: 1 2


Listy do F. - Dægberht Flint - 29.06.2024

Kacza poczta Flinta
Bosman
Tak naprawdę to Bosman jest samiczką, ale Flint przyzwyczaił się do imienia i zapomina o feminatywach. Wybrał kaczkę ze względu na gotowość przelatywania długich dystansów. Poza tym bardzo lubi to, że Bosman wrzucony do wody unosi się na niej jak ponton, zamiast tonąć.

Generalnie to Flinty mało tych listów wysyła. Kiedy się siedzi na drugim końcu świata, trudno oczekiwać, że Bosman doleci do Wielkiej Brytanii. Jego znajomi, ci wiedzący gdzie przebywa, wysyłają zwykle listy do głównych urzędów pocztowych okolicznych państw, stamtąd właśnie odbiera je Bosman.



RE: Listy do F. - Brenna Longbottom - 12.07.2024

Żeglarzu,

nie darzę szczególną sympatią tego, że za rzadko piszesz do córki, nie Ciebie.
Vivi trochę przesadza, podczas sabatu nie spotkało mnie nic szczególnego na tle tego, w co wpakowali się inni, ale dziękuję Wam obojgu za troskę. Nie wwalaj do morza prezentów, postaram się znaleźć czas.

B.



RE: Listy do F. - Viorica Zamfir - 20.07.2024

Żałuj, że cię nie było na Lammas

Właśnie taka karteczka były przyklejona do nietypowej świeczki w kształcie fallusa, dumnie postawionego na twoim biurku. Ogniście czerwony z ładnymi nacięciami u nasady, które zwijały się w sprężynki i ukazywały pomarańczowe i żółte warstwy wosku wewnątrz. Pachniał korzennie, orientalnie.


RE: Listy do F. - Peregrinus Trelawney - 21.07.2024

13/08
Berhcie,
jak zawsze cieszy mnie, że jesteś tu na miejscu i nie mógłbym odmówić ci znalezienia chwili, a nawet całego wieczoru. Wolnych mam ich większość (jak zawsze), wybierz datę, a wpadnę w odwiedziny, choćby i jutro.
Zaskoczę cię: tym razem wyjątkowo i ja będę miał małą przygodę do opowiedzenia. Taką nie zza biurka.
Czekam zatem informacji o terminie i do zobaczenia.

Peregrin



RE: Listy do F. - Victoria Lestrange - 23.07.2024

07.08.1972, Londyn

Berht!

Błagam, powiedz, że już jesteś na miejscu i że możesz do mnie przyjść. Tak, jak to piszę, to jest środek nocy, ale pilnie potrzebuję pomocy.

Mam w moim mieszkaniu pierdolonego poltergeista!


PS. Przeprowadziłam się pod koniec lipca do Londynu, tu masz mój adres.

PS2. Twój Bosman nadal sobie u mnie pomieszkuje, ale teraz głęboko śpi.


Victoria



RE: Listy do F. - Millie Moody - 21.09.2024

Ja pierdole Flinty, Ty żyjesz? Weź przestań pierdolić sztuka sruka, cośtam próbuje ale częściej mam wrażenie, że lepiej to wszystko spalić i zaczać dorosłe życie.
Igła? Chcesz jakąś nową dziare? Kwitnę głównie w Dolinie. Miasto rozpierdala mi głowę ilością wszystkiego. Ogarnąłbyś wieś? Są tu fancy klify. Chyba że masz dość morza. Jak tam Twoj dzieciak? Ile ma lat osiem?

MM



RE: Listy do F. - Laurent Prewett - 26.01.2025

30.08.1972, New Forest

Kochany Dægbercie,

jak się cieszę, że na moim biurku pojawiła się koperta, która po otworzeniu ujawniła Twój charakter pisma. Jak podróże? Czy Matka Woda sprzyjała rejsom? Czy wiatr był ci przychylny i zabierał Cię tam, gdzie pragnęło udać się Twe serce? Wszystkie te cuda, które widziały Twoje piękne oczy są obrazem do wymalowania słowami. Bardzo bym chciał ten obraz zobaczyć - malowany pędzlem Twojego głosu.

Dziękuję za troskę. Moje oczy z rzadka zwracają się ku lądowi w tych tygodniach, więc i umyka mi Kowen. Coraz więcej patrzę na morze. Marzę o takim punkcie wyjścia, gdzie na ten ląd nie trzeba oglądać się już wcale, ale przecież nie byłbym w stanie zostawić tego miejsca. Wolność nie istnieje dla takich jak ja, prawda?

Chętnie odwiedzę Cię zatem, chociażby jutrzejszego poranka. Mam nadzieję, że zachwycisz mnie jedną ze swoich herbat.


Całuję,
Laurent Prewett



RE: Listy do F. - Daphne Lestrange - 26.01.2025

3.09

Drogi Berhcie,

Już myślałam, że jakiś sztorm porwał Ciebie daleko stąd, tak daleko że nie wrócisz do nas. Nie przejmuj się stratą, najważniejsze że jesteś cały i zdrowy. Chętnie posłucham o tym co przeżyłeś, bo Twoje historie zawsze są ciekawsze od tego co dzieje się w tym nudnym kraju, a jeśli piszesz o herbatkach to tylko mi narobiłeś smaka! Nie mogę się doczekać!

Pamiętam, ale dzięki że potwierdzasz miejsce. Masz czas pojutrze? Albo dzisiaj wieczorem mogę przyjść, choć to dość nagły termin, więc zrozumiem jeśli nie masz czasu.

Daph



RE: Listy do F. - Cain Fawley - 27.01.2025

3.09.72, Londyn

Słowiku,

Nie mam ci za złe milczenia. Niewiele mam ci za złe. Nie jestem tym typem człowieka, chociaż wiem, że w twoich oczach zawsze byłem trochę potworem.

Przyjdę tam, gdzie zechcesz, choćby po to, żeby zobaczyć, że dalej żyjesz.

C.A.F.



RE: Listy do F. - Lorraine Malfoy - 12.02.2025

—30/08/1972—


List zabezpieczono standardowym zaklęciem ochronnym. W kopercie tkwił krokus, który napełnił Flinta poczuciem pewności siebie i śmiałością, gdy obrócił go w palcach, zanim rozpłynął się w powietrzu.


Londyn, sierpień 1972 r.


Dægberht,

Wieść niesie, że znów przekonałeś syreny, aby wypuściły Cię ze swych pokrytych łuską objęć, i wróciłeś do Anglii, aby śpiewać ich pieśni, w języku zrozumiałym także i dla tych, którzy nie mają imion szeleszczących jak morskie fale. Wierzę, że wróciłeś zdrów. Że Twój głos, wznoszący się ku niebiosom, przyniósł ukojenie wielu duszom zagubionym między światami.

Zastanawiam się, czy i mnie przyniósłby ukojenie. Czy przywiozłeś może ze sobą jakąś nową piosenkę, zapomnianą melodię z zapomnianych lądów? Czy ułożyłeś nową modlitwę, ku czci gwiazd, odbijających się nocą od powierzchni bezkresu wody?

Ja mam jedną dla Ciebie.

Wiele się wydarzyło pod Twoją nieobecność. Nie wiem, czy dotarły do Ciebie wieści o wydarzeniach tegorocznej Lithy, o tym, jak zgromadziliśmy się w kamiennym kręgu na Stonehedge. Jedenaście kapłanek, dziesięcioro świadków, z Isobell, dzierżącą nóż ofiarny na czele. Wszyscy pochyleni nad ołtarzem, który zrosiła ofiara z krwi baranka. Krwi której nie wystarczyło, aby odprawić rytuał. Zgroza napełniła serca zgromadzonych pośród ognisk, gdy jedna z kapłanek, Agatha, zaoferowała własną krew w ofierze – zgroza, gdy Isobell wyraziła na to zgodę, własnymi rękoma kreśląc na jej ciele runiczne znaki – zgroza, gdy grom z jasnego nieba uderzył w kamień ołtarza, a świat pogrążył się w chaosie.

Tylko że kiedy my się obudziliśmy, było już po wszystkim. Wokół nas krążyli magomedycy, aplikujący eliksiry uspokajające i opatrujący powierzchowne rany. Wezwani na pomoc brygadziści krążyli po polanie, tuż po tym jak wspólnie z zastępem kapłanek obezwładnili odchodzącą od zmysłów Isobell, którą w stanie bliskim histerii przetransportowano do Lecznicy Dusz. "Co się stało", pytali, raz po raz, a ja nie potrafiłam odpowiedzieć, bo tego, co się stało, kiedy straciliśmy przytomność, nie jest w stanie pojąc ten, kto nie wierzy.

Ja i dwie moje przyjaciółki, Sarah i Maeve, doznałyśmy widzenia bogini: bogini trójjedynej, bogini o trzech twarzach, lecz w jednej osobie. Dziewica objawiła się nam na górskiej łące pokrytej purpurowymi krokusami, piękniejsza niż jutrzenka, bo skąpana w świetle błękitnej mgławicy, nakrapianej migotliwymi gwiazdami. Mam wiele różnych imion, mówiła, odgarniając włosy przypominające złociste wstęgi komet, krążących nad naszymi głowami, Hekate, Selina, Diana, wyliczała, ale tu znają mnie jako Dziewicę. Oprócz swego imienia, podarowała coś jeszcze. Dziewica, smucąc się odebranym pochopnie życiem niewinnej owieczki, wyjawiła nam, co chce mieć złożone w ofierze podczas rytuału mającego na celu przywrócenie chwały bogini. Kwiaty, plony ziemi, modlitwy, pieśni, i tańce, wyliczała, napomykając, że potrzebny jest jej także nowy ołtarz... Nie wiem tylko, kiedy mielibyśmy odprawić ten rytuał.

Berht, jesteś człowiekiem wiary. Być może Twoja wiara jest mocniejsza od mojej. Paraliżuje mnie irracjonalny lęk, że moja opieszałość zniszczy wszystko, a ten paraliż tylko pogarsza poczucie niemocy. Choć zapewniam Cię, że wiara moja pozostaje niezachwianą, o wielu rzeczach, tajonych w głębinach sumienia wstyd mi mówić, wstyd pisać. To wstyd wstrzymywał mnie przed napisaniem do Ciebie, gdy tylko usłyszałam, że wróciłeś. Nie myśl o mnie źle. Nie chciałam, aby ze słów, jakie zawarłam w tym liście, bił gorzki smak pokuty, lecz aby opływały one w słodycz, z jaką zwykliśmy się do siebie zwracać.

Bo wierzę, że nie wszystko jest stracone.

Na dowód mojej przyjaźni przesyłam dar, jaki otrzymałam od Dziewicy: krokus z górskiej łąki, który odnawia się zawsze w mojej dłoni, tak jak wiara odnawia się wciąż na nowo w moim sercu. Dotknij go. Dotknij go, zanim zniknie. Dotknij purpurowych płatków, rozchylonych lekko, jak wargi, szepczące litanie.

Proszę, wesprzyj mój łamiący się głos w kowenie, gdy przyjdzie czas, aby działać.


Zawsze polecam Cię Matce w swoich modlitwach,

Lorraine