![]() |
|
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 (/showthread.php?tid=3523) |
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Bard Beedle - 02.07.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III Na potrzeby pokera, przeznaczone zostało jedno z dwóch, bocznych pomieszczeń. Znacznie mniejsze od tego przy schodach, mieściło w sobie dwa stoły, przy każdym stało po 6 krzeseł. Ten, który wybrała wasza grupa, znajdywał się bliżej wejścia. Obsługiwał go rudowłosy Finn. Tym, którzy regularnie pojawiali się na przyjęciach u Agnes Delacour, piegowaty trzydziestolatek (nie mógł być dużo starszy) był dobrze znany. A już na pewno lepiej od mężczyzny obsługującego drugi stolik - tamten stanowił sporą niewiadomą. - Dzień dobry. - odezwał się, kiedy wszyscy uczestnicy gry zajęli swoje miejsca. - Zakładam, że zasady są wszystkim znane, ale muszę je omówić dla pewności. Dwie osoby znajdujące się po mojej prawej stronie - tutaj wskazał kolejno na Arymana i Geraldine. - zobowiązane są do tego, aby jako pierwsze postawić zakłady. Pierwszy powinien wynieść od 5 do 15 żetonów. Pani Geraldine - kobietę łatwo było zapamiętać, była naprawdę wysoka. Krew olbrzymów robiła w jej przypadku całkiem sporą różnice. - zobowiązana jest go podbić. Pozostali mają do wyboru podbicie zakładu, wyrównania lub pas. Zakładam jednak, że nikt nie zdecyduje się tak szybko na to ostatnie. - spojrzał kolejno po wszystkich zebranych. - Po pierwszej turze zakładów, będziecie mogli zapoznać się ze swoimi kartami i podjąć decyzje odnośnie tego, co dalej. Możecie część z nich wymienić, odkładając na stos kart odrzuconych. Nowe karty otrzymacie ode mnie. Aby pozostać w grze, podczas drugiej tury licytacji, musicie wyrównać postawiony wcześniej zakład do najwyższej sumy lub go przebić. W innym przypadku następuje pas, tracicie wszystkie postawione do tej pory żetony. Ostatnim etapem jest okazanie kart, które każdy z was posiada na ręku. Dotyczy tylko tych graczy, którzy pozostali w grze. Zwycięzcą jest osoba, która posiada najwyżej punktowany układ. Na opisywanie ich nie będę jednak tracił czasu. - to powiedziawszy, Finn przetasował karty, które miały zostać wykorzystane podczas tej rozgrywki. Następnie przed każdym z graczy ułożył po 5 sztuk. Na razie jednak nie mieliście się z nimi zapoznawać. - Powodzenia. I zaczynajmy. Gestem dał znać, żeby Aryaman postawił pierwszy zakład. Tym samym wszyscy zebrani mogli zaczynać zabawę. Kolejka: Aryaman, Geraldine, Erik, Anthony, Eden, Lorraine Zasady gry - jak to wygląda fabularnie 1. Podczas pierwszej tury licytacji nikt z was nie zapoznaje się z otrzymanymi kartami. 2. Dwie postacie wyznaczone przez krupiera, stawiają obowiązkowe zakłady: a) Aryaman wybiera wysokość stawki początkowej - od 5 do 15 żetonów b) Geraldine jest zobowiązana przebić tę stawkę o minimum 1 żeton, maksymalnie 5 3. Kolejne postacie mogą się wycofać z gry bez utraty żetonów, wyrównać lub przebić najwyższą stawkę 4. Po pierwszej turze zakładów, możecie zapoznać się z kartami. Dopuszczalna jest wymiana maksymalnie 4 kart. 5. Po zapoznaniu się z kartami i przeprowadzonych wymianach, rusza kolejna tura licytacji. Dozwolone działania to: podbicie stawki, wyrównanie, wycofanie się (tracicie wszystkie dotąd postawione żetony) lub lub czekania. 6. Po zakończeniu drugiej tury licytacji, osoby które pozostały w grze okazują karty. Wygrywa postać, która posiada najwyższy układ w hierarchii. Zasady mechaniczne 1. Każda runda będzie składala się z następujących faz: a) Post z konta Barda rozpoczynający rundę b) Wasze posty podczas pierwszej licytacji c) Wasze posty podczas drugiej licytacji - d) Post z konta Barda podsumowujący daną rundę 2. Pomiędzy pierwszą i drugą turą licytacji, dostajecie 24h na zapoznanie się z otrzymanymi kartami, ewentualną ich wymianę i deklaracje tego, co robicie fabularnie podczas drugiej licytacji - wszystko co dotyczy licytacji, omawiamy poza fabułą, w dedykowanym temu miejscu 3. Podczas pierwszej tury licytacji, deklarujecie czy wchodzicie do gry i ile żetonów stawiacie 4. Podczas drugiej tury licytacji zapoznajecie się z kartami, wymieniacie, podejmujecie fabularne decyzje odnośnie pozostania lub wycofania się z gry i wysokości zakładów 5. Proszę, żebyście nie informowali innych graczy o posiadanych kartach 6. Podczas jednej rundy pokera, piszecie więc po 2 posty na gracza, wg ustalonej kolejki, na podstawie mechanicznych deklaracji. Jeden post nie powinien przekraczać 300 słów. 7. Cała runda ma się zamknąć w łącznie 5 dniach. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Morpheus Longbottom - 03.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=8lKTBWm.gif[/inny avek] Aryaman BirlaMistrz manipulacji. Najlepszy skrzydłowy świata. Oczywiście, że przewidział, kto gdzie usiądzie, dlatego przyjął strategiczne miejsce. Nie z powodu gry, wynik pokera nie interesował go wcale. Pobudki miał bardziej niecne i dotyczyły kogoś innego. Odpalił papierosa przy stoliku, opierając się swobodnie łokciem o blat i zakładając nogę na nogę, nie siadając całkowicie przodem przy stoliku. Pełna nonszalancja z jego strony. Przesunął w stronę Anthony'ego jego żetony, których dotychczas pilnował i mrugnął okiem zawadiacko do Erika, jakby sugerując mu, że teraz on musi zacząć wypełniać jego obowiązki, jakiekolwiek by nie były. Wysłuchał uprzejmie krupiera, kiwając raz po raz, jakby pierwszy raz w życiu słyszał zasady pokera. Zabawne, że umiał tasować równie widowiskowo, co on, tylko nieco większym formatem i tarotem. Birla jednak zdecydowanie tego nie potrafił. Przywitał się krótko ze współgraczami, patrząc nieco wyczekująco, aż Anthony przedstawi go gościom, bo znał wszystkich przy stole. Tak mu się przynajmniej zdawało. Musiał wiedzieć, kim jest pani Eden. Wężowy książę z żółtymi ślepiami w butelkowym garniturze, z fuksjową apaszką pod szyją, poczekał na koniec oficjalnych przedstawień, aby przesunąć żeton. — Spróbuję nie przepuścić całego twojego majątku, Shafiq — błysnął białym, równym zgryzem, który odznaczał się przy mocno śniadej skórze Indyjskiego gościa. Mogło się zdawać, że zęby w tym zgryzie były jakby bardziej ostre, ale może tylko się to im zdawało, może to tylko gra świateł i wiedza o upodobaniach do menażerii smokopodobnej byłego francuskiego dyplomaty. — Pięć. Aryaman rozpoczął zakłady od 5 żetonów. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=q1fk7M5.jpeg[/inny avek] Wypili na szybko po jednym drinku, na lekkie rozruszanie, alkohol nie był jednak główną atrakcją dzisiejszego wieczoru. W końcu ruszyli do jednego z pomieszczeń, aby zacząć prawdziwą zabawę. Z panny Yaxley nie była żadna wprawiona graczka, uważała siebie za średnią pokerzystkę, jednak wcale nie przeszkadzało jej to w tym, aby kupić masę żetonów. Najwyżej je wszystkie przegra. To nic takiego. Żyła, jakby jutra miało nie być, bo dlaczego by nie. Ostatnio bardzo doceniła swoje życie i to, że ogóle mogła jeszcze chodzić po świecie, zważając na te wszystkie niebezpieczeństwa, które się w nim pojawiły. Zajęła jedno z miejsc. Założyła nogę na nogę tak, że rozcięcie pokazywało sporo jej ciała. Nie przejmowała się tym jakoś specjalnie. Rozejrzała się jeszcze po pomieszczeniu, żeby zobaczyć, z kim przyjdzie jej grać. Znała sporą część tego towarzystwa, ale nie wszystkich. To dodawało trochę ryzyka, nie wiedziała w końcu na co będą mogli sobie pozwolić. Czy byli równie chętni do stracenia swojej gotówki, co ona? Oczywiście przywitała się ze wszystkimi, jak nakazywały dobre maniery. Wsłuchiwała się w to, co miał do powiedzenia rudowłosy krupier. Kiwała głową twierdząco, żeby sobie nie pomyślał, że nikt go nie słucha. Była gotowa do gry. Oczy jej zabłysnęły, chociaż nie do końca wiedziała co robi, zamierzała podbić stawkę maksymalnie, jak się bawić, to się bawić czyż nie? - Podbijam o pięć żetonów. - Rzuciła entuzjastycznie, przeniosła spojrzenie na Erika, żeby rzucić mu wyzwanie, była ciekawa, które z nich wyjdzie stąd z dodatkową kasą. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Erik Longbottom - 04.07.2024 Czy dołączenie do partyjki pokera faktycznie było najlepszym posunięciem w przypadku Erika? Ruletka zdawała się dużo przystępniejszą formę hazardowej rozrywki ze względu na to, że była stosunkowo prosta, jeśli człowiek skupiał się tylko na tym, aby obstawiać ''czarne'' lub ''czerwone''. Za to poker? To było jak starcie charakterów o różnych temperamentach, acz z tym samym domyślnym celem. Zgarnąć jak najwięcej pieniędzy z puli. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=NDZ0t2z.png[/inny avek]
Erik zajął miejsce pomiędzy Geraldine i Anthonym (o ile dobrze zrozumiałem rozkład stolika). Chociaż jego policzki pokrył się czerwienią, gdy zdał sobie z tego, jak blisko mężczyzny będzie siedział przez następną partię, tak nie mógł zaprzeczać, że doceniał także i takie spotkanie. Przy większej liczbie świadków zmniejszała się szansa, że Shafiq ponownie stanie się ofiarą porwania. Mimowolnie zacisnął pięść, przypominając sobie podróż przed podziemne tunele teatru Selwynów. Wysłuchał krupiera, przyglądając się po reszcie ich towarzystwa. Anthony po jego jednej stronie, Geraldine po drugim, a zaledwie kilka miejsc dalej puszczający mu oczko obcy mężczyzna... Jak pomiędzy młotem a kowadłem. A ciekawe co ze sobą wniesie do stolika reszta graczy? — Hmm… Może 15 żetonów? — Podrapał się po policzku, celowo modulując swój głos, aby reszta mogła zacząć podejrzewać, że jest bardziej niezdecydowany niż w rzeczywiście. — Nie... Trochę za odważnie. Może dwanaście? — Zerknął pytająco po reszcie graczy, zatrzymując na dłużej wzrok na Aryamanie. — Albo dobra, nie będę szaleć już na samym początku. Wyrównuję. Przesunął powoli do puli 10 żetonów, opierając plecy o tył krzesła. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Anthony Shafiq - 05.07.2024 Hinduski gość przywitał się, a Anthony na moment umilkł, myśląc jakie to szczęście, że nie ma tu amerykańskiej pani ambasador, która pewnie oczekiwałaby od niego rajdu na drewnianym koniku na biegunach i okrzyków z paskudnym teksańskim zaciąganiem, które wykrzywiało każdą twarz, jakby ta wypełniona była przeżuwanym od godziny tytoniem.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=b8F1MSA.png[/inny avek]
Zaraz potem jednak powrócił duchem do stołu, pozwalając sobie pospiesznie przedstawić "absolutnie nowe" twarze swojemu towarzyszowi, zaczynając od niewiasty siedzącej najbliżej niego: – Pozwól Aryaman, że Ci przedstawię... Awatar boginii Artemis we własnej osobie, ta której łuk nigdy nie chybia panna Geraldine Yaxley. Pani Eden Lestrange o umyśle przenikliwym niczym ostrze Ateny, o której kompetencjach wspominałem Ci ostatnio. Po mojej prawej orchidea domu Malfoy. Lorraine jest pianistką i wybitnym krytykiem muzycznym, niestety wciąż nie udaje mi się jej namówić na publikacje... I tak, przy stole siedzi z nami również najznamienitszy detektyw magicznego Londynu, Erik Longbottom, który ledwie kilka dni temu wybawił mnie z nie lada opresji. Będę pił dzisiaj tylko pana zdrowie, i Was też zachęcam do tego, bo nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie jego interwencja. – Rozsiadł się wygodniej na krześle, kciukiem obracając stalowy sygnet, by powrócić uwagą do będącego w swoim żywiole przyjaciela. Płomienie i chaos, cóż innego mógłby mieć Morpheus w sercu? – A to, moi drodzy, jest mój zagraniczny gość: Aryaman Birla z Indii. Być może nawiążemy ze sobą współpracę, jeśli tylko jego jedwab okaże się tak gładki jak słowa, którymi nas będzie dzisiaj zabawiał. I słowa tegoż właśnie Aryamana o przepuszczaniu majątku, wywołały u Anthony'ego krótkie parsknięcie, bo nie takie sumy przepływały im w magicznych kasynach Monako czy Stambułu. Ograniczenie zakładów do pięciuset galeonów było kurtuazją doskonale wymierzoną na przyjemny sierpniowy wieczór w gronie znajomych. Odczekał do swojej kolejki i bez zastanowienia wysunął przed siebie piętnaście żetonów. – Podbijam o 5 - rzucił Anthony. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Eden Lestrange - 05.07.2024 Przelotny uśmiech, który stopił się jak marcowy śnieg na rozgrzanej dłoni - zaledwie i aż tyle otrzymał nieznajomy, gdy Anthony ich sobie przedstawił. Nie była to kwestia żadnego uprzedzenia wobec Hindusa; Eden nie zwracała uwagi na kolor skóry, jedynie na kolor krwi. Minę miała nietęgą, bo w głowie wciąż mąciła jej wizja zbyt dużej szansy na przegraną, by mogła nazwać ten stolik strefą komfortu. Nawet jeśli całą resztę towarzystwa znała świetnie i nikogo ze zgromadzonych nie posądzała o wypominanie jej jakiegokolwiek potknięcia w przyszłości, odruchowo stresowała się faktorem losowości. Brakiem kontroli. Może potrzebowała większej zachęty, czegoś, co podsyci ambicje? Może gdyby do wygrania znowu był Erik, chętniej szastałaby pieniędzmi? - Odważne porównanie, Anthony - oznajmiła, nie podnosząc wzroku znad żetonów. - Stawiać mnie na równi z boginią, która wyłoniła się z głowy własnego ojca? - Dopiero po tych słowach uniosła spojrzenie na Shafiqa, uśmiechając się enigmatycznie. Dla zebranych mogła być córką szanowanego Ministra Magii, dla rodziny była córką despoty, który tak jak swoja mitologiczny odpowiednik połknął matkę dziecka, choć Fortinbras zrobił to nieco bardziej metaforyczny sposób. Nie wiedziała, czy się cieszyć, czy załamać, ale zdecydowanie wierzyła w dobre, choć lobbystyczne intencje Anthony'ego. - Cóż to za opresja, z której Erik cię wybawił? - Zagaiła, słysząc słowa, którymi przedstawia Longbottoma. Oczywiście, że chciała wiedzieć, była przecież wścibska. Udała nonszalancko nieprzejętą, ale gdyby zajrzeć w oczy Eden, od ręki można byłoby dojrzeć ekscytację potencjalną sensacją. - Pytam z troski, oczywiście. - Tak, z troski. Z dupy. Dodała ten frazes naprędce, chcąc czymś zasłonić nos, który wściubiała właśnie w ich sprawy. Ale z drugiej strony, gdyby to miała być tajemnica, to Anthony tak łatwo by jej nie reklamował. - Dwadzieścia - rzuciła krótko, przesuwając odpowiadającą swojej deklaracji liczbę żetonów. Parzysta liczba, przyjemna - odpowiednia. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Lorraine Malfoy - 05.07.2024 “Finansowe ryzyko”, powtórzyła w myślach. Twarz Lorraine pojaśniała, choć uśmiech nie sięgnął oczu wiły – była poważna. Spodobał jej się eufemizm Eden. Krótkie “dziękuję”, jakie padło, kiedy kuzynka wręczała jej żetony, było tak szczere, jak wieloznaczne: nie dała tego po sobie poznać, ale spodziewała się raczej wspierać krewną w grze, nie zaś bezpośrednio w niej uczestniczyć. Nie czuła niepokoju, nie – ze wszystkich “lekcji” Eden, ta była najłatwiejsza – jedyne, co czuła, to upiorne przekonanie, że pomyliły swoje role. To Eden nie wiedziała, czym jest finansowe ryzyko, a Lorraine zrozumiała, że nie chce, by ta kiedykolwiek się dowiedziała. Nieważne, jak wiele dzisiaj przegrają czy wygrają – nieważne, że dla Lorraine ryzykiem był wydatek rzędu kilku galeonów, a kuzynka lekką ręką wydała tysiąc – rodzinny skarbiec Malfoyów zdawał się być niewyczerpany. Nie było w tym ryzyka. Nie takiego, które byłoby w stanie poruszyć Lorraine. Nie po tym, jak całe życie patrzyła na ojca tracącego majątek w kartach. – Anthony, niczym królewski Zeus, zgromadził wokół siebie cały panteon bóstw. – Nieposkromiona w swej dzikości Artemida, mężny Ares, wyniosła Atena oraz słodka jak grzech Afrodyta. Tak samo jak w przypadku czarodziejskiej arystokracji, rodzinne więzy nie wykluczały rywalizacji, a wręcz zdawały się jej sprzyjać. – Proszę powiedzieć, panie Birla – czy Anglia dorównuje świetnością Olimpowi? – do jakich bogów zwykł pan zanosić modły o przychylność w swojej ojczyźnie? W przedziwnych, złocistych oczach cudzoziemca czaiła się obietnica mitycznego Eldorado. Intensywnie niebieskie spojrzenie Lorraine wwiercało się przez dłuższą chwilę w czaszkę Aryamana, jak gdyby próbowała przebić się do kopalni kruszcu w jego głowie. Złoto i lapis lazuli – połączenie godne królów. – Wyrównuję. Dwadzieścia. – Przesunęła odpowiednią ilość żetonów. Dotyk jej dłoni potrafił dzisiaj przeistaczać materię w złoto. Zrób z nimi, co uważasz za słuszne. Cóż, jedynym, co wydawało się słuszne, było kontynuowanie gry. [inny avek]https://64.media.tumblr.com/1a9291304d425807247433bd2802352d/5dfc005f63cd8724-b9/s2048x3072/cb112e5bdaaf52f86db69ea0318792062132029e.jpg[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Morpheus Longbottom - 07.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=8lKTBWm.gif[/inny avek] Aryaman BirlaSpokojnie palił i oceniał swoje karty. Uśmiechnął się jednym kącikiem ust do delikatnego dziewczęcia, które spoglądało na niego wyjątkowo intensywnie. Czy powinien już się zacząć martwić tym, że ktoś miesza mu w głowie? Nigdy się tym nie przejmował, bo zauważy, kiedy się to zdarzy. Tego był pewien w swojej wrodzonej arogancji. — Mogę uosabiać Vritrę, smoka, który zatrzymał całą wodę w niebiosach i został pokonany lub Kamadewę. Już wspominałem naszej gospodyni o święcie Koli. Bóg miłości, spalony i przywrócony przez Śiwę jako myśl, podkreślając w ten sposób, że miłość jest stanem umysłu, a nie wyłącznie fizyczną rozkoszą — odpowiedział, dokładając miękko wymienione karty. Płynne ruchy rzeczywiście mogły przypominać wodę, ale całe nieco wiotke zachowanie można było dopisać też do tego gadziego usposobienia. Jedni ukrywali swoje przypadłości jak najdłużej, inni zanurzali się w nich, nawet jeśli wykluczało ich to zupełnie z mugolskiego towarzystwa. Ostatecznie, podczas licytacji, Aryaman postawił aż czterdzieści żetonów wyrównując i zostając z oszałamiającą dziesiątką. Najwyżej coś zastawi. Jak się bawić, to bawić. Patrząc na Anthony'ego, który pasuje, cmoknął z dezaprobatą wobec niego. Czy on dał sobie rozdwoić język na rzecz odgrywanej roli? Czasami trzeba zapomnieć o sobie i o swoim ego, porwać się sztuce i nie zastanawiać nad tym, co głosi serce. Zdradliwa suka. — Czy żeby coś zastawić, trzeba odejść od stolika? Nie chciałbym przerywać od gry — dopytał krupiera. Położył karty koszulkami do dołu, a do papierosa w dłoni dołączyła szklaneczka z alkoholem. Nie byli barbarzyńcami, nie będą siedzieć o suchym pysku. Aryaman ostatecznie wyrównuje do 40 żetonów. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=q1fk7M5.jpeg[/inny avek] Anthony przedstawił ją całkiem ładnie, zastanawiała się o co chodzi tym wszystkim starszym typom, nie był on pierwszą osobą, która porównywała ją do greckiej bogini... Może w ich czasach mówiąc o kimś w ten sposób można było zyskać aprobatę? Kto ich tam wiedział, ale wujek Erika zrobił kiedyś to samo, bardzo dobrze pamiętała tamten wieczór, gdy poznała go bliżej. Przeniosła wzrok na dwie obce osoby, które znajdowały się przy stoliku. Jej umiejętność rodowa się odezwała. Miała do czynienia z wiłą, ta słodka blondynka mogła ich wszystkich tutaj zaczarować, na szczęście ona zdawała sobie z tego sprawę, nie mówiła o tym w głos, bo po co. Na Lorraine więc zawiesiła swoje spojrzenie na dłużej. Później spojrzała jeszcze na gościa zza granicy, czuła, że z nim też coś jest nie tak, nie był sobą, ciekawe. Cóż, wiadomo jak to bywa z kartami... Los nie zawsze sprzyjał tym, którzy w nie grali. Nie, żeby specjalnie przeszkadzało to pannie Yaxley. Nie przyszła tu po to by wygrywać. Mrugnęła w między czasie do Erika uśmiechając się przy tym od ucha do ucha, jakby faktycznie wiedziała co robi, chociaż tak nie było. Wymieniła trzy karty, nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wyrównała stawki. Wzięła w ręce kolejne karty, przyglądała się im uważnie, na jej twarzy można było dostrzec rzadko widoczny wyraz skupienia, raczej mało kto mógł widzieć myślącą Geraldine Yaxley. Ponownie poprosiła o wymianę karty i wyrównała stawkę. Niby mówili o tym, że kto nie miał szczęścia w miłości, jak to możliwe, że ona nie miała go ani w jednej, ani w drugiej dziedzinie? Przeniosła jeszcze wzrok na Eden, ciekawa trochę jak ona sobie radzi w tych kartach, zastanawiała się, czy bardzo sromotnie przegra z nimi wszystkimi. Nie, żeby to ją jakoś specjalnie martwiło. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1 - Erik Longbottom - 07.07.2024 — Oczywiście — powtórzył za Eden z kapką ironii w głosie, powoli odwracając się w jej stronę. — Wszyscy wiemy, że jesteś najbardziej troskliwą osobą ze swojej rodziny. A pieniądze, które tu wygrasz, przeznaczysz na jakiś szczytny cel, na przykład ratowanie małych piesków i chorych dzieci. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=NDZ0t2z.png[/inny avek]
Odbierał jedna po drugiej kolejne karty, które były mu podrzucane przez krupiera, przyglądając się ich symbolom i oznaczeniom. Zmarszczył czoło, zliczając sobie w głowie to i owo. Zerknął katem oka na Geraldine. Coś podpowiadało mu, że powinien grać bezpiecznie, jednak z drugiej strony... On zawsze grał bezpiecznie, co by przez przypadek wszystkiego nie stracić. A Yaxley znała się różnego rodzaju zagrożeniach i ryzykanckich posunięciach. Wprawdzie na co dzień doświadczała ich w swojej pracy jako łowczyni, tak pewne nawyki na pewno podążały za nią do jej prywatnego życia, czyż nie? Westchnął cicho i zdecydował się na wymianę dwóch kart i wyrównanie puli żetonów. — To zupełnie jak feniks, czyż nie? — zapytał Aryamana, zawieszając na dłużej wzrok na jego pięknej twarzy. — Odrodzenie uczucia poprzez wypalenie. Miłość romantyczna zastępuje fizyczne żądze. I odwrotnie w zależności od równania. Niestety nie mógł pochwalić się zbyt dużą znajomością systemów wiary z innych regionów świata. Orientował się jako tako w greckich bóstwach i rzymskich odpowiednikach, jednak wiele zakątków świata dalej stanowiło dla niego tajemnicę. |