![]() |
|
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 (/showthread.php?tid=3524) |
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Bard Beedle - 02.07.2024 Na potrzeby pokera, przeznaczone zostało jedno z dwóch, bocznych pomieszczeń. Znacznie mniejsze od tego przy schodach, mieściło w sobie dwa stoły, przy każdym stało po 6 krzeseł. Ten, który wybrała wasza grupa, znajdywał się ciut dalej od wejścia. Obsługiwał go nowy nabytek zatrudniony przez panią Delacour - jasnowłosy Ned. - Dzień dobry, nazywam się Edward i tego wieczora będę waszym krupierem. - przedstawił się, nim przeszedł do omawiania zasad. - Poker to wbrew pozorom prosta gra, zakładam jednak, że wśród zebranych nie ma obecnie nikogo, kto nie zna choćby jej podstaw. Za chwilę rozdam wam po pięć kart, a później zaczniemy pierwszą turę licytacji. Osoba po mojej prawej - tutaj wskazał na Basiliusa - jako pierwsza wykłada żetony. Dopuszczalne są zakłady obejmujące od 5 do 15 żetonów. Kolejny gracz... - tutaj gestem wskazany został Isaac. - ma obowiązek podbić pierwszy zakład o maksymalnie 5 żetonów. Pozostali do wyboru posiadają już nieco szerszy wachlarz dostępnych działań. Mogą się wycofać, postawić taką samą ilość żetonów, co poprzednik lub przebić ją o maksymalnie 5 żetonów. - dał wszystkim chwilę potrzebną na to, aby za wszystkim nadążyli. Nie znał nikogo wśród obecnych, wolał więc zachować ostrożność w kontekście zasad. - Po pierwszej turze licytacji, możecie zapoznać się z kartami i w razie konieczności, dokonać wymiany do czterech kart. Zależnie od tego, co posiadacie na ręku, decydujecie o tym, co będzie miało miejsce dalej. Możecie podbić wcześniejszą stawkę, wyrównać do najwyższego zakładu lub wycofać się z gry. Brak podbicie do najwyższego zakładu lub jego przebicia jest tożsamy z wycofaniem się. Wszystko jest zrozumiałe? - tutaj Ned dał wam chwilę na udzielenie odpowiedzi. Kiedy otrzymał potwierdzenie, kontynuował. - Po zakończeniu drugiej tury licytacji, Ci którzy pozostali w grze, okazują swoje karty, a ja wskaże osobę, która daną rundę wygrała. Jest to zależne od tego, kto z was będzie miał na ręku silniejsze karty. I to w zasadzie wszystko. Jakieś pytania? - znów kilka chwil na potencjalne pytania. - Jeśli wszystko jest w porządku, możemy zaczynać. Przekazawszy wam wszystkie informacje, zaczął tasować karty, a następnie przed każdym z was położył po 5 sztuk. Na ten moment nie powinniście jednak jeszcze się z nimi zapoznawać. To nastąpi nieco później. Kolejka: Basilius, Isaac, Severine, Atreus, Viorica, Alexander Zasady gry - jak to wygląda fabularnie 1. Podczas pierwszej licytacji nikt z was nie zapoznaje się z otrzymanymi kartami. 2. Dwie postacie wyznaczone przez krupiera, stawiają obowiązkowe zakłady: a) Basilius wybiera wysokość stawki początkowej - od 5 do 15 żetonów b) Isaac jest zobowiązany przebić tę stawkę o minimum 1 żeton, maksymalnie 5 3. Kolejne postacie mogą się wycofać z gry bez utraty żetonów, wyrównać lub przebić najwyższą stawkę 4. Po pierwszej licytacji, możecie zapoznać się z kartami. Dopuszczalna jest wymiana maksymalnie 4 kart. 5. Po zapoznaniu się z kartami i przeprowadzonych wymianach, rusza druga licytacja. Składa się ona z dwóch tur. a) pierwsza tura licytacji pozwala na następujące działania: podbicie stawki, wyrównanie, wycofanie się (tracicie wszystkie dotąd postawione żetony) lub czekanie. b) druga tura licytacji dopuszcza wyłącznie wycofanie się lub wyrównanie 6. Po zakończeniu drugiej tury licytacji, osoby które pozostały w grze okazują karty. Wygrywa postać, która posiada najwyższy układ w hierarchii. Zasady mechaniczne: 1. Każda runda będzie składała się z następujących faz: a) Post z konta Barda rozpoczynający rundę b) Wasze posty podczas pierwszej licytacji c) Wasze posty podczas drugiej licytacji - pierwsza tura d) Wasze posty podczas drugiej licytacji - druga tura e) Post z konta Barda podsumowujący daną rundę 2. Pomiędzy pierwszą i drugą licytacją, dostajecie 24h na zapoznanie się z kartami oraz ewentualną ich wymianę. 3. Podczas pierwszej licytacji, deklarujecie czy wchodzicie do gry i ile żetonów stawiacie 4. Podczas drugiej licytacji zapoznajecie się z kartami, wymieniacie, podejmujecie fabularne decyzje odnośnie pozostania lub wycofania się z gry i wysokości zakładów 5. Proszę, żebyście nie informowali innych graczy o posiadanych kartach 6. Podczas jednej rundy pokera, piszecie więc po 3 posty na gracza, wg ustalonej kolejki. Jeden post nie powinien przekraczać 300 słów. 7. Cała runda powinna się zamknąć w około 10-11 dniach. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Basilius Prewett - 05.07.2024 Po jeszcze chwili rozmowy przy stoliku z żetonami, wreszcie nadszedł czas, by udali się do tego fajniejszego stolika i usiedli do gry. Basilius rozejrzał się po twarzach, z którymi miało mu dzisiaj przyjść grać. Zabawne, że byli tu zarówno ci, przed którymi chciał wypaść jak najlepiej, jak i ci, którym już zdarzało się, z wzajemnością, mocno go ograć. I jeszcze kolejny Mulciber, którego też kojarzył z kasyn. W milczeniu wysłuchał tego co mówił krupier, próbując zorientować się na ile Isaac i Severine wyglądali na obeznanych w zasadach, a na ile byli w tym nowi lub trzeba było im je odświeżyć. Nie, że planował ich specjalnie ograć. Po prostu szacował swoje szanse, bo niestety, lub stety, o reszcie wiedział, że mieli doświadczenie. Gdy nadszedł czas przez chwilę myślał od ilu zacząć licytację, a potem bez większego wahania wystawił 10 żetonów tak na dobry początek. Co on? Jakiś Crouch, czy Longbottom, by zaczynać na spokojnie od 5? Szkoda tylko, że nie miał żadnego sponsora, którego mógł by tutaj zaciągnąć i który mógłby mu kupić więcej żetonów, jak co niektórzy. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Isaac Bagshot - 05.07.2024 Isaac był kotlecikiem w bułeczce składającej się z Basiliusa oraz Seweryny. Bardzo mu to odpowiadało. Czuł się odpowiedzialny za koleżankę z pracy, ponieważ przyszła tutaj sama. Nawet jeśli później się rozdzielą, to i tak będzie miał na nią oko, w razie gdyby musiał jej w czymś pomóc - niechciany wielbiciel, nieprzyjemna sytuacja, cokolwiek. Basilius zapewne sobie poradzi, ale jego również będzie miał na uwadze. Podobnie jak pana Shafiq'a, Erika oraz Geraldine, którzy migneli mu w tłumie. Był bardzo stadny i nie mógł nic na to poradzić. Postawił obok siebie cztery shoty wódki. Chciał mieć je pod ręką, gdyby zaschło mu w ustach. Uśmiechnął się pogodnie do wszystkich zebranych i przywitał, jak to miał w zwyczaju. - Dobry wieczór, współgracze. Życzę wysokich wygranych.- Powiedział i wypił kieliszek wódki. Spojrzał na Basiliusa, który na niego zerkał. Nawet jeśli Isaac nie znał lub nie rozumiał zasad, to nie dał po sobie tego poznać. Nigdy nie miał problemu z przegrywaniem lub śmianiem się z własnych błędów, więc był całkiem wdzięcznym partnerem do jakichkolwiek gier rywalizacyjnych. - Podbijam do piętnastu. [Inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=He9j4sv.jpeg[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Severine Crouch - 05.07.2024 Zasiadła pomiędzy Isaakiem oraz mężczyzną, w którym po chwili rozpoznała Atreusa Bulstrode. Skinęła mu głową na powitanie, a potem omiotła wzrokiem cały stolik, zaczynając od sylwetki krupiera, przez uprzejmego doktora i strażnika jej tajemnicy, dalej jej osobisty ministerialny koszmar, przystojnego aurora podobno zmagającego z problemami z agresją (dyskretnie podała mu pod stołem swoją wizytówkę, gdyby potrzebował pomocy. przyjaciel Louvaina był w końcu jej przyjacielem), przepiękną dziewczynę od biżuterii, której część znajdowała się teraz na jej palcach (uśmiechnęła się do niej promiennie, jakby chciała powiedzieć zadzwoń do mnie z różdżki) i wreszcie... tego skurwysyna, który odebrał jej Lorettę. Na widok Alexandra poczuła palącą nienawiść. Zagryzła zęby i zacisnęła mocniej dłonie na torebce. Och, och, niedobrze - nagle wpadła w bardzo bojowy nastrój i miała ochotę wydrapać mu oczy, zedrzeć z tego romskiego ryja ten cwany uśmieszek, rozszarpać go na kawałki. Musiała się uspokoić, znaleźć jakieś zajęcie dla rozedrganych myśli. Jej spojrzenie spoczęło na shotach, które przyniósł Isaac. Bez pytania sięgnęła po jednego i wychyliła go jednym łykiem. — Podbijam do dwudziestu — podniosła rękawicę. To znaczy, w przenośni, bo żadnej rękawicy przy sobie nie miała. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Atreus Bulstrode - 05.07.2024 Podszedł do stolika razem z Vioricą, zajmując swoje miejsce obok Severine, a obok siebie stawiając szklankę z ognistą, którą udało mu się po drodze pochwycić jeszcze. No bo co to za granie w karty bez odpowiedniego nawodnienia? W spokoju wysłuchał, aż krupier wytłumaczy wszystkim zasady, w międzyczasie sącząc powoli whisky i zastanawiając się, dlaczego ten cholerny Mulciber musiał się przysiąść akurat do stolika, gdzie i on postanowił usiąść. To mogło być takie miłe towarzystwo; Viorica i Basilius stanowili pewien standard dla niego. Severine zaliczała się do grona znajomych, a Isaac... skoro już go tu Prewett przyprowadził to nie mogło być z nim źle. Czując jak do Crouchówna trąca pod tym stołem, spojrzał na nią trochę skonfundowany, ale przyjął od niej podawaną mu wizytówkę, wsuwając ją do kieszeni spodni i uśmiechając się do dziewczyny przelotnie. Na to co na skrawku papieru było nabazgrane nawet nie spojrzał, ale wierzył że cokolwiek to nie było może miała dobry powód. - Do dwudziestu pięciu - rzucił, kiedy przyszła jego kolej, podbijając stawkę. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Viorica Zamfir - 06.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=h4yJ4hH.png[/inny avek] Rozsiadła się wygodnie przy stoliku z uśmiechem, który rozpromienił jej twarz. Koło swojej prawej ręki postawiła szklankę która podobnie jak tą Atreusa wypełniała ognista, która dodawała więcej pikanterii zaczynającej się rozgrywce. Przyjrzała się każdemu graczowi, który wylądował przy jej stoliku. Atreusa i Basiliusa znała, tak samo jak oni ją. Nie znała reszty, przynajmniej nie osobiście, była więc niezwykle ciekawa z jakiej byli ulepieni gliny. Czekała na rzucenie pierwszych zakładów bawiąc się jednym z żetonów. Uniesione kąciki ust nadawały jej niezwykle niepozornego, nawet lekko naiwnego wyglądu, już teraz jednak, słysząc kolejne kwoty rozmyślała nad tym jak rozegrać dzisiejszą partię. Nie należała do tych, którzy bezsensownie chcieli przetrwonić pieniądze. Dla niej hazard był czymś więcej. Wzięła łyk ze swojej szklanki. - Nie dajecie mi wyboru, podbijam do trzydziestu - rzuciła, przestając bawić się żetonem i uśmiechając się jeszcze szerzej. Nie myślała tylko nad tym jak podbijać ich całkiem już niemałą stawkę, planowała też także swoje gesty i to, jak chciała być dziś odbierana przez innych. Przynajmniej na razie. Bo wiele mogło się zmienić gdy dostaną karty. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Alexander Mulciber - 07.07.2024 Nie mógł liczyć na lepsze towarzystwo przy stoliku. Przesunął znudzonym spojrzeniem po twarzach współgraczy, po tym jak opadł na wolne miejsce, spóźniony, skinieniem głowy witając się ze znajomym krupierem. Ten pierdolony auror go prześladował. Sądził, że pierścionek, który wygrał od niego w maju – pierścionek po byłej narzeczonej – musiał być obłożony klątwą. Gówniarska koleżaneczka Loretty – nawet urocza blondyneczka z kwaśną miną – może gdyby się uśmiechnęła pokusiłby się kiedyś, by rozłożyć jej krzywe nogi. Powinna wziąć przykład z roześmianej czarnowłosej kobiety, zasiadającej u boku Bulstrode'a, pomyślał, wpijając wzrok w niespokojne palce kobiety – bawiła się żetonem – podobała mu się jej maniera, dziwna chochlikowatość, która czaiła się w tym geście. Nieco dłużej zatrzymał przenikliwe spojrzenie lodowatych oczu – oczu jasnowidza – na twarzy Prewetta, którego obecność tutaj doskonale tłumaczyło posiadane nazwisko. Ostatnio widział go jednak w zgoła innych okolicznościach przyrody. Windermere. Dziennikarz, doczepiony do niego niczym rzep do psiego ogona, też tam był. Swobodna postawa Alexandra, nonszalancko rozwalonego na krześle, kontrastowała z zaskakująco elegancką powierzchownością. Gładko ogolony, w nudnym, acz nieskazitelnym garniturze, jedyną frywolnością, na jaką sobie pozwolił były zdobiące jego palce pierścienie, pokryte inskrypcjami. – Trzydzieści pięć. – Rozbawiło go, że nikt nie odpuścił zakładu. Kim był Mulciber, by sprzeciwiać się wyrokom losu? Podbił. Być może, tego wieczoru, wszyscy mieli sobie coś do udowodnienia. Gram, żeby coś poczuć, powiedział kiedyś Lorien, częstując ją papierosem: stali pod nieco obskurnym kasynem – wybrali to miejsce ponieważ nikt ich tu nie znał – przegrali wszystko, co mogli przegrać dzisiejszego wieczora, ale kiedy dym okadzał ich, niby święte kadzidło, nagle nie miało to znaczenia. Całkiem niezły blef, Crouch, musimy to powtórzyć. Teraz też odpalił papierosa. Nie musiał być jasnowidzem, by wiedzieć, jak cholernie będzie go kusiło, aby zgasić peta na mordzie Bulstrode'a. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Basilius Prewett - 08.07.2024 Podobało mu się, jak chętnie jego współgracze podbijali stawkę. Szybko poszło, ale w końcu czemu się dziwić? Jakby nie patrząc przynajmniej trójka z nich, nie licząc jego samego, często przebywała w kasynach i ta sama trójka, dalej nie licząc jego sanego oczywiście, pewnie miała przynajmniej początkowe problemy z hazardem. Zapowiadała się więc naprawdę ciekawa noc nie ważne, co przyniesie im pierwsza runda. Basilius wziął do ręki swoje karty i przyjrzał się im uważnie, zachowując przy tym kamienną twarz, a po chwili wymienił trzy karty. Dalej nie pokazując żadnego wyrazu twarzy, studiował swoją nową talię. – Pasuję – powiedział w końcu, nie do końca zadowolony z takiego obroty sytuacji, ale to nic. Jeszcze się na nich odegra, jak nie w tej rundzie to w innej. A jak nie dzisiaj, to kiedy indziej. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Isaac Bagshot - 08.07.2024 Isaac zerknął na Sewerynę, która mocno zaciskała dłonie na swojej torebce. Spojrzał w tę samą stronę w którą patrzyła, chcąc wiedzieć, kto spowodował że aż tak się zdenerwowała. Pan Mulciber, no tak. Czyżby łamacz kobiecych serc? Ponownie więc tego wieczoru uśmiechnął się do Alexandra, unosząc ku gorzej jedną brew. - Chcesz papierosa?- Zapytał Seweryny i jeśli przytaknęła, wyciągnął papierosy z zewnętrznej kieszeni marynarki. Odpalił jednego, żeby podać go swojej towarzyszce. Przysunął również w jej stronę kolejny kieliszek wódki. Chciał, żeby nieco się zrelaksowała i uspokoiła zszargane nerwy. Jeśli się schleje, a później będzie rzygała, to najwyżej przytrzyma jej włosy, poda wodę i chusteczki. I tak miał zamiar jej dzisiaj pilnować, nawet jeśli nie będzie tego świadoma. Isaac zerknął również na Basiliusa, a później poszukał wzrokiem pana Shafiq'a. O niego jakoś tak również się martwił. Zdziwiło go, że nie widział nigdzie pana Longbottoma. Erik był bezpieczny, ponieważ towarzyszyła mu Geraldine, która prędzej rozniesie to miejsce, niż pozwoli żeby coś mu się stało. Jeśli chodziło o resztę towarzystwa, to Atreusa Isaac pamiętał z Hogwartu (byli w innych domach, ale obaj grali w Quidditcha). Mimo że Viorica była dużo młodsza, również ją kojarzył. Była w Ravenclaw. W domu, do którego Isaac zawsze chciał trafić. Okazało się jednak, że jest bardziej odważny niż inteligentny, więc wyszło jak wyszło. Kiedy zasiadł do stołu Gryfonów, czuł się jak przegryw. Rozpłakał się i w ten sposób poznał Erika, Milly, Geraldine oraz Thomasa. Longbottom go pocieszał, a Moody kazała się uspokoić i " nie być miękka fają". Geraldine nie wiedziała co ze sobą zrobić, ponieważ już od małego była emocjonalnym dzbanem. Thomas zaczął żartować, i nastrój małego Bagshota w końcu się poprawił. Po kilku dniach z nowymi przyjaciółmi, nie żałował, że został Gryfonem. Bagshot spojrzał na swoje karty, po czym wymienił trzy, a następnie jedną. Ciągle miał ten sam pogodny wyraz twarzy. - Pasuje.- Powiedział i oparł się o oparcie krzesła. Sięgnął po ostatni kieliszek wódki. [Inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=He9j4sv.jpeg[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Severine Crouch - 08.07.2024 Była roztrzęsiona spotkaniem z Alexandrem (och, Louvainie, gdzie się podziewasz, kiedy tak bardzo cię potrzebuje?, wzywała przyjaciela w myślach), a na domiar złego Isaac postanowił grać jej rycerza (co było swoją drogą jednocześnie przyjemne i straszne, bo nigdy żaden mężczyzna nie zachowywał się wobec niej w taki sposób w dodatku publicznie). Spojrzała znów na Atreusa. Jak on mógł siedzieć tak spokojnie, kiedy obok było dosłownie łamane prawo - prawo Severine do nieoglądania tego człowieka. — Poproszę — pokiwała głową i z wdzięcznością przyjęła od niego papierosa. Podsuniętego shota nie zauważyła lub, co bardziej prawdopodobne, udała, że go nie widzi. Nie wypadało tak szybko przecież pić. Spojrzała tylko przelotnie na karty podane jej przez krupiera, nie zastanawiając się nawet szczególnie nad tym, jakie ma dalsze możliwości gry. — Pasuję — oświadczyła ochrypłym głosem w ślad za Isaakiem i doktorem Prwettem. |