![]() |
|
[28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Stonehenge (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=149) +---- Wątek: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści (/showthread.php?tid=3536) |
[28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Rowena Ravenclaw - 04.07.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Bajarz VII Nie było tajemnicą, że Ministerstwo Magii używało wszystkich dostępnych środków, by rozwiązywać palące problemy; w tym pomocy Niewymownych oraz innych specjalistów. Zadanie Morpheusa było proste - dowiedzieć się, dlaczego magia w Stonehenge zachowuje się dziwnie; już po nieszczęsnym rytuale Brygadziści wspominali w swoich raportach, że niektóre zaklęcia działały bowiem bez zarzutów, inne ze zwiększoną mocą, zaś kolejne w ogóle nie miały szans na rzucenie w kromlechu. Isaacowi natomiast polecono sprawdzenie run, które, jak się okazało, wyryto w przewróconym kamieniu służącego Isobell za ołtarz. Na Stonehenge zostało rzucone zaklęcie, które ukrywało was przed ciekawskimi - dla nich to miejsce wyglądało tak samo, zupełnie tak, jakby ktoś w zapętleniu wyświetlał film. Kiedy przybyliście na miejsce, słońce wisiało w swym szczytowym miejscu, a żar lał się z nieba. Pośród kamieni kręciła się urocza Esther Moss w niepasujących do pogody rękawiczkach; wiedzieliście jednak (czy to z ministerialnych plotek, czy drogą dedukcji, gdy zobaczyliście charakterystyczne blizny po oparzeniu wymykające się spod kołnierza munduru i wkradające się na linię żuchwy), że ukrywa pod nimi ślady po walce stoczonej w Beltane. Przywitała się z wami uprzejmie, sprawdziła wasze przepustki i natychmiast zniknęła z waszego pola widzenia, choć mieliście pewność, że was obserwuje ze swojej kryjówki. RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Morpheus Longbottom - 05.07.2024 Dom, słodki dom. Morpheus Longbottom ledwie wrócił do kraju, mierząc się od momentu postawienia stopy na wyspach, z żałobą po bracie, będącą niczym uderzenie w brzuch każdego dnia, gdy jego miejsce przy stole pozostawało puste, a już wzywano go znad przyziemnych zajęć Departamentu Tajemnic i Komnaty Przepowiedni, jak wchodzenie w trans wieszczący, aby przewidzieć, jak się potoczy następny kwartał dla Jej Królewskiej Mości. Co tam jednak słodka Elżbieta, gdy w grę wchodzą anomalie magiczne oraz może potencjalne objawienia? Co prawda była jedynie trzy lata starsza od Morpheusa, ale z tego, co było mu wiadome, rodzina królewska nie należała do magicznych i już nie wyprodukuje kolejnych dziedziców (chociaż to tłumaczyłoby długowieczność monarchów Wielkiej Brytanii. Jego osobistą opinią było to, że Victoria była przynajmniej mugolakiem). — Dzień dobry pani Moss, panie Bagshot — skłonił się obojgu. Pachniał intensywnie ciężkimi kadzidłami, kojarzącymi się z pradawnymi rytuałami, zdawał się nieco emanować tą aurą, jaką mają kapłani po wykonaniu rytuału lub magowie po przeżyciu Eutierri. Otaczał go dziwny spokój, jak otaczały go proste, czarne szaty magiczne. Matowy, jak noc nad nimi, pochłaniał światło dookoła, plamą kontrastującą z błękitnym blaskiem dnia. Zapraszał do otchłani, aż do momentu, gdy się uśmiechnął, rozświetlając przestrzeń iskrami księżycowych promieni. Wziął głęboki wdech, próbując ogarnąć wzrokiem całe miejsce i rozluźnił ramiona, wyciągnął swoją cisową różdżkę. — Wspaniały dzień na epifanię, czyż nie? Zobaczmy co tu mamy... Rozpoczął tkanie swoich nici, jak każdy pająk Departamentu Tajemnic, ciągnąc nici analizy, badań. Samopiszące pióro zawisło po jego lewej stronie, notując starannie wszystko, o czym myślał w kontekście analizy miejsca niedoszłej zbrodni na kapłance oraz agresywnych magicznych anomalii, nie tego, że biedna Brygadzistka musiała codziennie patrzeć na siebie w lustrze, a wcześniej też nie była zbyt urodziwa. Percepcja (PO): Poszukiwanie śladów magii i jakichś rzeczy, które znalazłby pracownik DT z 12-letnim doświadczeniem
[roll=PO][roll=PO] RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Isaac Bagshot - 08.07.2024 Isaac nie był specem od run, ale mieszkając w Irlandii, liznął trochę tego tematu. Dosłownie i w przenośni, tak właściwie. Przez trzy lata robił kursy dokształcające w dziedzinie historii magii i powiązanych z nią tematów. Irlandczycy mieli świra na punkcie run, a Bagshot'owi spodobała się pani prowadząca kurs. Czarownica starsza od niego o dziesięć lat, ale bardzo słodka i czarująca. Postanowił więc spotkać się z nią na dodatkowych konsultacjach w sprawie przedmiotu który wykładała. Kupił nawet podręcznik zatytułowany: "Podstawy run - klucz do przeszłości". A przynajmniej tak mu się wydawało, ponieważ okazało się, że zamówił kamasutrę. Sam nie wiedział, jak to się stało! Ach, pomyłki. Zdążają się każdemu. Wielką szkoda by było, gdyby książka się zmarnowała, więc przez kilka miesięcy oboje bardzo uważnie ją studiowali. - Dzień dobry, panie Longbottom.- Uśmiechnął się pogodnie do Morpheusa i skinął w jego stronę głową. Chętnie poplotkowałby chwilę z mężczyzną, ale nie chciał mu zawracać głowy, skoro od razu zajął się pracą. Uśmiechnął się nieco szerzej do brygadzistki. Zdaniem Isaac'a, pomimo oparzeń, była bardzo ładna. Miała lśniące włosy i piękne oczy. Pieprzyk nad ustami przyciągał wzrok, ale tylko po to, żeby zaraz spojrzeć na jej pełne usta. - Dzień dobry panno Moss. Pogoda idealna żeby legnąć na plaży i napić się zimnego piwa.- Zagadnął, podając jej swoją przepustkę. I oczywiście na ułamek sekundy zapatrzył się na jej usta. Zaraz jednak spojrzał prosto w oczy, czekając aż pozwoli mu zająć się swoją pracą. Bardzo chętnie zagłębiłby z nią tajniki samoobrony, jak tylko załatwi to, po co tutaj przyszedł. Isaac stanął przed kamieniem na którym wyryte były runy, wyciągnął papierosa i zapalił. Postał tak przez minutę, po czym wsadził peta do ust i kucnął, żeby przyjrzeć się temu, z czym mial doczynienia. Rzut na Wiedzę o świcie: [roll=Z] [roll=Z] RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Bard Beedle - 17.08.2024
Jako bard wkracza Brenna. Po ustaleniu z gronem MG i omówieniem fabuły, przejmuję narrację. Czas na odpisy do 21.08. Morpheus, jako pracownik Departamentu Tajemnic, mógł dowiedzieć się już wcześniej, że w Stonehange dochodziło do anomalii z działaniem magii, ale i że pojawił się problem z duchami – najwyraźniej Isobell swoim rytuałem doprowadziła do jakiegoś zachwiania. Nic zaskakująco, jeśli zeznania zgromadzonych tutaj ludzi były prawdziwe. Nie dostrzegał niczego niezwykłego na pierwszy rzut oka, ani nawet gdy zaczął tkać zaklęcia – trudno było jednak oczekiwać natychmiastowych rezultatów. Nie był pierwszą osobą, która badała to miejsce po wydarzeniach, do których doszło podczas Lithy. Ale potem, gdy przemieszczał się po polanie, jego wzrok padł na tajemnicze znaki, wyryte na przewróconym kamieniu. Zapewne ukryte do tej pory przed oczyma zarówno mugoli, jak i czarodziejów, za pomocą dawnej magii, były tak stare, że nawet on, wprawiony w sztuce starożytnych run, nie mógł pojąć ich pełnego znaczenia. Musieli pozostawić je tutaj druidzi, zapewne jeszcze w czasach, w których nikt nie słyszał o Chrystusie i zupełnie inaczej liczono czas. Być może długie tygodnie spędzone nad ich odszyfrowaniem pozwoliłby rozszyfrować coś więcej… ale gdy przyciągnęły jego wzrok jak magnez, wypatrzył parę symboli, których znaczenie było mu znajome. Były tam słońce i księżyc, były okręgi, ale też coś, co zdawało się być związane z przesileniem letnim… do którego przecież niedawno doszło – i które Macmillanówna wykorzystała na próbę złożenia ofiary. Być może nie chodziło tylko o sabat? Jako astronom musiał przynajmniej słyszeć o tym, że przypisywano położeniu i rozmieszczeniu tutejszych konstrukcji duże znaczenie, łącząc je z układami gwiazd, z położeniem słońca i księżyca. Jeśli dobrze to interpretował – przesilenie coś otwierało. Isaac Bagshot nie znał znaczeń run, ale był historykiem magii. I wiedział po pierwsze, że Stonehange wiązano z symboliką słońca – mężczyzny, i księżyca – kobiety. Pamiętał legendę o tym, że w budowę Stonehange miał jakoby być zaangażowany Merlin – nie była do końca prawdziwa, bo kręgi powstały przed jego czasami, ale słynny czarownik niemal na pewno kręcił się prędzej czy później tutaj w okolicy. Wiedział i o tym, że przy budowie druidów wspierać miały olbrzymy. I gdy spoglądał na znaki, chociaż nie rozumiał ich znaczenia tak jak Morpheus, wypatrzył parę symboli znajomych, które zdawały się jakby... odrobinę inaczej wyryte niż pozostałe: kojarzyły się mu one ze słynnymi zagadkami Merlina. Czarodziej lubił ukrywać swoje sekrety, w taki sposób, jakby chciał kiedyś dać potomnym szansę na ich odnalezienie. Czy to on, czy ktoś, kim Merlin później się zainspirował, być może zostawił tutaj wskazówkę: wiekowe kamienie wokół nich były tylko częścią prawdziwego Stonehange. RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Morpheus Longbottom - 18.08.2024 Morpheus podszedł do kamieni naznaczonych runami, ale ich nie dotykał; póki co. Była to jedna z podstawowych zasad Departamentu Tajemnic. Jeśli tak pomyśleć, to podstawowych zasad bylo od groma, bo i wymagała tego praca. Jak zachowywać się w przypadku zagrożenia, dziwactw kolegów, anomalii i ciosów w plecy. Mógłby wydać książkę pt. Dwanaście lat w DT - jak przeżyć i nie zwariować. W przedmowie zaznaczyłby, że się nie da, a całość zadedykowałby swojemu rodzeństwu, które zginęło na służbie Ministerstwa, bowiem bardziej szaleńcze od jego pracy były jedynie starcia z czarnoksiężnikami oko w oko. On zwykle zajmował się tym, co działo się już po atakach, walkach i aresztowaniu, często na miejscu akcji jako radar. Tego nie dotykaj, do tamtego użyj tego typu zaklęcia, ale do owego już innego, bo wybuchnie nam w twarze. A czarna magia kusiła, zwłaszcza że pachniała jak jeden z jego nałogów, duszącym, palonym tytoniem i substancjami smolistymi. Rozluźnił nieco palce, gdy zauważył, że aż nadto zaciska je na różdżce. Schował ją na chwilę i z jednej z licznych, dobrze ukrytych kieszeni swojej szaty wyjął nieduży, oprawiony w miękką, garbowaną na granatowo, skórkę. Nie do końca granatową w rozumieniu biznesowych kolorów ale o barwie głębokiego szafiru, ze złotymi ML oraz MCMLXXII na grzbiecie. Z notesu wystawały różne kartki i widoczne prześwity po załącznikach z innych kartek. Przerysował runy, które widział, wszelkiej maści sigile, dokładnie tak, jak zostały ułożone. Sprawdzał, czy mogły odpowiadać w jakiś sposób, graficzny lub ilościowy, układowi kamieni w Stonehenge lub powiązać znaczenia piktogramów do znanych mu run i alchemicznych skrótów. W tym drugim nie znał więcej niż język runiczny, związany również z astrologią, wróżbiarstwem i psychoanalizą Junga. — Wygląda na to, że stoimy u bram jakiegoś procesu magicznego. Splendor Solis. Percepcja (PO): Oglądam dokładniej runy i znaki, korzystam z przewag o Runach i Astronomii, żeby liczyć kąty, położenia względem gwiazd etc. [roll=PO] Percepcja (PO): Jasnowidzenie. [roll=PO] RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Isaac Bagshot - 23.08.2024 Isaac wpatrywał się w wyryte znaki, a jego umysł zaczynał łączyć fakty w całość. Przesunął dłonią po powierzchni kamienia, czując pod opuszkami palców wyżłobienia. -Merlin…- Zaczął Isaac, na tyle głośno, żeby Morpheus mógł go usłyszeć.-... nie tylko potrafił czarować - potrafił też dobrze bawić się cudzym kosztem. Zostawiał różne zagadki, czasem skomplikowane i głęboko przemyślane, a czasem to były po prostu głupie żarty. Pamiętam, jak tata opowiadał mi o jednym nieszczęśniku, który przez trzy dni próbował rozwiązać “zagadkę Merlina”. Tylko po to, by odkryć, że odpowiedzią był rebus. Co wyjdzie z połączenia konia oraz osła? Muł.- Mówił, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Zapalił.-Ale w tym właśnie tkwi cały urok - nigdy nie wiadomo, czy to co zostawił, to genialna łamigłówka, która prowadzi do wielkiego odkrycia, czy też jedynie żart, mający sprawić, że będziesz drapać się po głowie przez tydzień.- Zaciągnął się papierosem, przyglądając symbolom nieco dokładniej. -Mam tutaj symbole, które wyglądają na te wyryte przez Merlina. Może to kolejny z jego żartów, a może nie? Z Merlinem nigdy nie można było być pewnym, na co się trafi.- Isaac zdecydowanie zakolegowałby się z tym żartownisiem. -Solendor Solis. Mężczyzna to słońce, kobieta to księżyc. Korzystam z przewagi historia magii, rzut na percepcję na dowiedzenie się czegoś więcej z tej zagadki: [roll=Z] [roll=Z] RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Bard Beedle - 23.08.2024 Wiatr mierzwił im włosy, promienie słońca padały na twarze. Gdzieś w oddali, przy kamieniach, krążyła Brygadzistka Moss, zerkając na nich od czasu do czasu. Poza zaklęciami zwodzącymi mugole zapewne obserwowali pradawne kamienie, nieświadomi, że to co widzą jest zaledwie małym fragmentem prawdy. Morpheus i Isaac też teraz nie widzieli tych turystów – byli samotni, w starożytnym miejscu, pełnym magii. Longbottom mógł usiąść na miękkiej, niezbyt długiej trawie, i zabrać się do przerysowywania wzorów. Jego pomysł porównania ich z układem skał i gwiazd był sprytny – zajęło to wiele czasu, mijały kolejne minuty, bo nawet pracownik Departamentu, do którego przyjmowano wyłącznie najtęższe umysły, nie mógł ot tak, w ciągu paru sekund, złamać pradawnych tajemnic Stonehange, ale w końcu – Isaac być może nawet się trochę zdążył znudzić – zaczął mu się z tego wyłaniać jakiś wzór. Mógł ograniczyć obszar, co ciekawe nie do centrum kamieni, a mniej więcej miejsca, gdzie się zaczynały: to na nim powinny znajdować się runy oznaczające słońce i księżyc, o których wspomniał mu Isaac. Ale czy to było nadzwyczajne? Nie wiedzieli w końcu, co znaleźli ani czy w ogóle coś znaleźli. W teorii przejście, według opisu, miało otwierać się tylko w Lithę, nie mógł więc być pewny, czy teraz w ogóle coś znajdą, ale… miał jakieś dziwne przeczucie, jakby faktycznie stał u progu jakiegoś odkrycia. Złudne? A może szeptało mu o tym jasnowidzenie? W końcu to, co zrobiła Isobell, stworzyło anomalie i sprawiło, że zasłona między światami została przerwana. Mogło to naruszyć magię do tego stopnia, że mieli szansę znaleźć to wejście, do którego zdawały się prowadzić znaki. Morpheus wiedział, poinformowany przez bratanicę zresztą, że ledwo dwa dni temu szalały tutaj duchy ludzi, których niegdyś tu zabito, uwolnione w tamtą noc – i siejące zamęt. Isaac nie mógł sobie przypomnieć niczego wyjątkowo przydatnego. Do głowy przychodziły mu inne zagadki Merlina, miejsca, gdzie zostawiał oznaki, że coś ukrył. Wiedział też, że nie zachowały się żadne przekazy o tym, aby coś znajdowało się w Stonehange, a przeszukiwano to miejsce setki razy i najwięksi czarodzieje niczego nie znaleźli – nie natknął się na nic w księgach historycznych. Ale… ołtarz przewrócono podczas Lithy, prawdopodobnie też wtedy straciła moc magia, chroniąca te runy. Zresztą, może coś, co tutaj było, zostało po prostu zapomniane – układ powstał w końcu tysiące lat temu. Może stało się tutaj coś tak strasznego, że to co tu ukryto zostało zamknięte i póki Isobell nie pozwoliła sobie na próbę złożenia ofiary z ludzi, takim pozostawało. Albo Merlin bardzo dobrze ukrył swój sekret. Morpheus na razie nie poinformował go o własnych odkryciach, więc ciężko było połączyć te wnioski. Tura do 20 dnia 27.08. RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Morpheus Longbottom - 23.08.2024 Morpheus rozłożył swoje podręczne liczydełka, miarki i magiczne mierniki, podstawowe narzędzia w swojej pracy, wyprostował świadomie plecy i rozpoczął pracę. Szybko jednak zgarbił się ponownie, licząc w głowie położenia gwiazd. Nocą byłoby mu łatwiej, ale to kilka dni przed urodzinami Anthony'ego i kilka dni po jego własnych, znał niebo w tym czasie, znał niebo z daty wydarzeń Lithy. Na tym polegała jego praca w gruncie rzeczy. Przypominał jednego z tych czarodziejów, którzy zamykali się w wysokich wieżach i zapominali o świecie, aby dać się pochłonąć własnym obliczeniom. Kiedyś miał takie marzenie... — Klasyczny podział, związany z energiami, materią i antymaterią, dla ułatwienia nazywany żeńskim i męskim. — odpowiedział Isaacowi, nie myśląc właściwie o tym, skupiając się na matematyce. Numerologia nie była jego mocną stroną, ale same fizyczne obliczenia już nie sprawiały mu kłopotu, zresztą, znał się zarówno na astrologii jak i astronomii. — Początek i koniec. Otwarcie i zamknięcie. Wstał, otrzepał swoją szatę z zielonych strzępków. Ciało mu zdrętwiało nieco od niewygodnej pozycji, czuł w jednej nodze chodzące mrówki, kiedy krew wracała do normalnego krążenia. Przymknął oczy, rzęsy rzuciły długie cienie na jego policzki. Oddychał energią tego miejsca i jeszcze liczył, aby skierować się ku kamieniom, które miały znaczyć początek. — Podczas Beltane zaświaty zostały otwarte. Myślę, że tu miało dojść do tego samego. Lub doszło, bo Stonehenge zostało opętane po rytuale. Trzymaj się blisko mnie, na wypadek, gdyby brama pozostała otwarta, ale dostatecznie, aby nic nie trafiło w ciebie. — Isaac mógł być wyższy i lepiej zbudowany niż on, nadal jednak był małym chłopcem w oczach Morpheusa, tak jak było z Brenną, z Erikiem (tutaj również oboje przewyższali go wzrostem). — Byłoby smutno, gdyby zamiast komunizmu, zabiła cię ojczyzna. Zaczął badać kamień, szukając dalszych instrukcji, zarówno magią, jak i swoimi instrumentami, nie tłumacząc niczego, z tego co robił. Był Niewymownym, tutaj nie było kursów dla początkujących. RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Bard Beedle - 28.08.2024 Tura do 1.09, godzina 11.00 (rano) Morpheus nie znajdował się na kamieniu dalszych podpowiedzi – było tylko kilka run, których znaczenie niewiele mu mówiło i które nie dawały odpowiedzi na jego pytania. Wszystkie jego obliczenia wskazywały jednak na konkretne miejsce na terenie kompleksu Stonehange i mógł udać się w tamtą stronę. Panna Moss widząc, że się przemieszczają, ruszyła za nimi, niby to przypadkiem. Trzymała odległość, nie chcąc może przeszkadzać, a może by nie być z tym pilnowaniem nazbyt ostentacyjną, ale była na tyle blisko, by w razie czego móc interweniować. Morpheus był Niewymownym: tak jak Niewymowni z nikim nie dzielili się swoimi sekretami, tak i inni pracownicy Ministerstwa niekiedy traktowali ich nieufnie. Isaac zaś był historykiem spoza wydziałów i nawet jeśli tutaj zaproszono go do współpracy, podsuwając odpowiednią umowę, Moss musiała pilnować, co robią. Zwłaszcza w obliczu wydarzeń, jakich świadkami w czerwcu stały się te stare kamienie. Ledwo przedwczoraj uwięziono duchy, uwolnione podczas Lithy, które usiłowały doprowadzić ludzi do szaleństwa. Pozornie miejsce, które wskazywały zapiski z ołtarza, wyglądało zupełnie zwyczajnie. Ale czy było to dziwne? Gdyby dało się odkryć sekret tego miejsca tak banalnie, zrobiłby to ktoś już dawno. Wiedza Morpheusa podpowiadała zresztą, że pewnie jeśli coś się tu kryło, dostęp do tego był możliwy w Lithę – a i w ostatnich setkach, może tysiącach lat, mógł być w jakiś sposób zablokowany i w tym czasie. Skoro Polanę Ognisk skaził Voldemort, złożenie tu tak wielu ofiar, których duchy znów się pojawiły, mogło skazić kiedyś i to miejsce – nie wiedzieli tego, bo minęło tak wiele czasu. Morpheus był jednak mężczyzną o ponadprzeciętnej percepcji, i najwyraźniej czy podczas Lithy, czy przed dwoma dniami, stało się tu coś, co pozostawiło drobny świat. Dostrzegł w końcu, że rośliny zdawały się wyrastać w dziwny sposób – że trawa w niektórych miejscach była nieco wyższa niż w innych. Układały się we wzór słońca i księżyca. Na tyle duży, że dostrzeżenie tego było właściwie niemożliwe, jeśli nie wiedziała się, czego szukać. Te same znaki Isaac wskazywał mu na kamieniu, jako jedne z symboli Stonehange – tyle że tam były splecione, tutaj zaledwie się do siebie zbliżały. Być może należało to zmienić? RE: [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści - Morpheus Longbottom - 29.08.2024 Niemal wywrócił oczami. Czy w symbolach zawsze, ale to zawsze musiało chodzić o seks? Pierwotni i starożytni mieli tendencję do utożsamiania wielu aspektów natury do cielesnego pożądania i koniec końców tworzenia dzieci w sposób zrozumiały dla ludzi. Kobieta i mężczyzna, księżyc i słońce. Ostatecznie też zaćmienie, walka dnia z nocą, bogów chtonicznych i niebiańskich. Uniósł w górę różdżkę aby stworzyć nad ich głowami iluzję nocnego nieba, nieba w noc Lithy. Znał to niebo doskonale i wystarczyło tak niewiele. Oto tworzył noc, ciemność, chociaż tylko iluzoryczną, ciemność pełną konstelacji, odwzorowanie sprzed kilku dni. Kształtowanie: Iluzja nieba
[roll=N] [roll=N] A następnie, bez względu na wynik swojego czaru, rozciął sobie kciuk małym skalpelem i krwią wyznaczył nowe runy, odpowiadające tym na ołtarzu. Niechaj krew spenetruje ziemię, niechaj symbole się połączą. Rysował po ziemi kapiacymi kroplami na nowo księżyc i słońce, stykające się ze sobą, dokonujące pierwotnego aktu stworzenia i przerażenia, w zależności od zasiegniętej symboliki. Przez chwilę oto stał Mag, z uniesioną różdżką w górze, z drugą ręką skierowaną ku ziemi, w załączeniu sacrum i profanum. Nie mógł wiedzieć, co się stanie, ale miało się to stać, czuł go gdzieś w żołądku i w wątrobie. Nie wybierał nici przyszłości, a jedynie zwijał tę, która musiała się przydarzyć w kłębek. Post edytowany za zgodą Barda aby doprecyzować akcję postaci. |