Secrets of London
[17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James (/showthread.php?tid=3555)

Strony: 1 2 3


[17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Było późno. Yaxley wyjątkowo spędzała ten wieczór w domu. Ostatnio działo się dużo, bardzo dużo i nie do końca jeszcze potrafiła sobie z tym poradzić. Astaroth gdzieś polazł, cóż było ciemno, mógł opuścić swoje więzienie, nie dziwiło jej wcale, że korzysta z tych nocy, skoro tylko wtedy mógł być wolny. Nie potrafiłaby się odnaleźć w takiej sytuacji, każde ograniczenie wolności wydawało jej się być ogromnym cierpieniem. Nie móc wyjść na słońce? Brzmiało jak prawdziwa tragedia, także naprawdę doceniała to, że jej młodszy brat jeszcze się nie poddał.

Ten rok nie był udany, zdecydowanie, zastanawiała się, co jeszcze się spierdoli, chociaż pewnie nie była w stanie przewidzieć kolejnych cudownych wiadomości, tak jak nie spodziewała się tego, że stanie się ofiarą, kto to w ogóle widział, żeby na łowcę coś polowało?

Siedziała na parapecie w kuchni, było to jej ulubione miejsce w tym mieszkaniu, trzymała w dłoni szklankę whisky, ostatnio piła sporo, alkohol skutecznie pomagał jej radzić sobie z myślami przeróżnymi. Gdy chlała przestawała się przejmować, życie wydawało się jakieś takie lżejsze, przyjemniejsze. Nie był to może odpowiedni sposób na radzenie sobie z problemami życia doczesnego, ale innego nie znała. Korzystała więc z najprostszej metody.

Zapaliła sobie szluga, otworzyła okno na oścież, nie wyglądała przez nie jednak, tylko pozwalała, aby wiatr przyjemnie plątał jej włosy. Wieczór był całkiem ciepły, jak to lato. W sumie może powinna zawinąć się stąd i pójść gdzieś w pizdu, być może spotka jakąś znajomą twarz, w którejś z knajp, w których była stałym bywalcem. Nie był to wcale taki głupi pomysł, pewnie konkretniej zacznie się nad tym zastanawiać przy kolejnej szklance whisky.

Przeniosła wzrok na swoje psy, które były jej jednym towarzystwem. Wyglądały na znudzone, powoli zaczynały chrapać. Może faktycznie powinna sobie stąd pójść. Zaciągnęła się dymem i czekała na jakiś znak od losu, który zadecyduje, co powinna zrobić.




RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - James Yaxley - 07.07.2024

Podróżowanie zawsze wydawało się łatwiejsze. Fakt, że ojciec wysyłał go na przeróżne misje może był po to, by się go pozbyć, jednakże James doceniał to, bowiem był w stanie poznać jednych z najlepszych czarodziejów na świecie. Właśnie wtedy zaczął być bardziej zdystansowany od rodzeństwa. Zawsze patrząc w przód powoli zapominał, kogo miał w tyle. Jego relacje z pozostałym rodzeństwem zaczęły lekko przypominać tę z babcią w spożywczym. Niby się znacie, ale gadanie zaczęło być uciążliwe. W końcu było tyle do oglądania, do poznania. W momencie swojego powrotu było już ciemno. Czy to lepiej? Nikt nie wiedział. Może chciał uniknąć widoku jakiejś wścibskiej sąsiadki, która to od razu zaczęłaby biadolić na całą ulicę o powrocie syna skurwysyna.
W listach, które James i Geraldine ze sobą wymieniali była wzmianka o mieszkaniu i adresie. Jeszcze o tym nie wiedziała, ale zostanie zmuszona do przyjęcia kolejnego domownika. Podchodząc po budynek wziął głęboki oddech. Czuł lekką tremę, w końcu nie widział rodzeństwa od bardzo długiego czasu. Wszedł do środka i zaczął dreptać po schodach. Z tego, co wiedział to mieszkanie znajdowało się na piętrze.
Będąc przed drzwiami jego twarz rozpromieniała. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. W końcu wrócił do domu. Może nie był zaproszony, ale kto by odmówił wielkoludowi? Nim zapukał, odpalił fajkę, co by wyglądać mądrzej i wziął kilka buchów, zastanawiając się nad pierwszą kwestią, jaką skieruje do swego rodzeństwa. Dzień dobry? Dobry wieczór raczej. - W głowie tłumiły mu się kwestie, zaś każda z nich z każdą chwilą brzmiała coraz bardziej ułomnie. Koniec końców najpierw zapukał. I wtedy właśnie plan, niby zwykły ale "kurwa sprytny" wpadł do głowy. Szybko przetransformował swe cielesne oblicze w postać wilka. Nie przewidział jedynie, że zaraz po zmianie najdzie go ochota na... Ulżenie sobie? Jego pęcherz nie był w stanie wytrzymać chociażby wilczego kroku, toteż jedyną opcją zostało oblanie drzwi. W głowie jednak modlił się by wcześniejsze pukanie nie zostało usłyszane.


RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024

Gerry brakowało ostatnio wyrwania się z Wielkiej Brytanii chociaż na chwilę. Niestety, musiała być na miejscu, po pierwsze przez to, czy przydarzyło się Astarothowi (trochę z jej winy), po drugie musiała załatwić sprawę brata bliźniaka. Jesienią może uda jej się wyjechać, chociaż na kilka miesięcy, nie była przyzwyczajona do tego, że spędzała w Anglii, aż tyle czasu. Zaczynała się tutaj dusić, wiedziała, że nie wróży to niczego dobrego, jeszcze trochę i ochujeje, albo ocipieje.

Nie było tajemnicą gdzie mieszka, każdy członek jej rodziny znał jej adres, ale na szczęście nie bywali tu zbyt często, najlepiej było ich trzymać na dystans, bo jeszcze zaczęliby się interesować tym, w jaki sposób się prowadzi, a że było nad czym to wolała uniknąć takich wizyt i rozważań.

Dopaliła peta i przygasiła go w swojej popielniczce, przy okazji dopiła sobie zawartość szklanki jednym haustem, była coraz bliższa podjęcia decyzji, że nie spędzi tego wieczoru w domu.

W pewnym momencie coś obudziło psy. Poderwały się z ziemi i ruszyły w stronę drzwi ujadając.

Może jej się wydawało, może nie, ale słyszała pukanie, Pierdoła i Cukier raczej się tak nie zachowywały bez powodu, tyle, że Geraldine nie spodziewała się gości, nie o tej porze, a Astaroth nigdy nie pukał, w końcu tu mieszkał, był u siebie.

Wyszła więc z kuchni i ruszyła w kierunku wejścia do mieszkania. Poprosiła psy o to, aby się przesunęły, musiała jakoś dostać się do drzwi.

Oczywiście, jak przystało na najbardziej rozsądną osobę na świecie nie spojrzała przez wizjer, tylko otworzyła je od razu.

Wtedy jej oczom ukazał się wilk. - Co jest kurwa. - Czy powinna się go bać? W jej nozdrza uderzył zapach tytoniu unoszący się po klatce schodowej, ale też zapach moczu, nie miała nienormalnych sąsiadów, więc było to raczej coś nowego. Odwróciła się do swoich zwierząt, bała się, że zaraz zaatakują tego wyrośniętego psa, który znajdował się przed nimi. - Pierdoła i Cukier do kuchni, raz! - Powiedziała rozkazującym tonem głosu, chociaż wiedziała, że może być z nimi różnie. Nie miała jednak dalej pojęcia, co zrobić z tym zwierzęciem, które znajdowało się przed drzwiami.




RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - James Yaxley - 07.07.2024

Widok siostry przez jego wilcze oczy sprawiły, że wspomnienia zaczęły napływać. Ta upierdliwa osóbka wyrosła na dorosłą, piękną kobietę. James zaczął przez to również fakt, że sam się postarzał. Smutne to było, ale cóż począć. W momencie otwarcia drzwi był gotów naskoczyć na swoją siostrę, co by ją trochę nastraszyć. Niestety jednak jego uszy wyłapały dość głośne szczekanie. Co jest kurwa? Pomyślał, mając nadzieję na zobaczenie psa chihuahua. Nie trawił tych psó... Chomików. Jego oczom ukazały się jednak jakieś szczeniaki nieznanej rasy. Chwila, czy ona właśnie powiedziała do nich "Pierdoła" i "Cukier"? Przez ułamek sekundy pomyślał, by uciec. W końcu jej zmysł nazewnictwa zwierząt był nie do zaakceptowania. Z drugiej strony patrząc, jak posłusznie wysłuchały jej rozkazu, może akurat trafiła w punkt, nadając im takie imiona?
Po tym jak zwierzęta uciekły, Wilk spojrzał na siostrę. By nastraszyć ją bardziej, zaczął dość złowrogo warczeć. James miał nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu zdoła ją nastraszyć. Koniec końców do domu trzeba wrócić z przytupem, co nie? Zrobił dwa wilcze kroki w przód, po czym wyskoczył na swoją siostrę z otwartym pyskiem. Będąc w powietrzu zdołał przetransformować się w swoje człowiecze ciało sprawiając, że przygwoździł ją do podłogi. Przez jedynie ułamek sekundy była dostrzec jego twarz, nim została zepchnięta do parteru. Jak wylądowali na podłodze, James obejmował ją mocno, niemalże gniotąc jej ciało. Jak ja się stęskniłem! Zdołał wykrzyczeć przez łzy. Tak, był na tyle szczęśliwy, że zaczął płakać z szerokim uśmiechem na twarzy. Leżał tak na niej, przytulając ją. Nie przeszło mu przez myśl, że mógł ją krzywdzić.


RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024

Psy zwiały, tak jak im nakazała, chociaż one jej słuchały, jedyne, co jej się w życiu udało, przynajmniej jak na razie. Nie zmieniało to jednak faktu, że nadal, tuż przed nią stał pierdolony wilk. Skąd wziął się wilk w jej kamienicy? Nie miała pojęcia, ten zapach tytoniu, który wcześniej wyłapała mógł wskazywać na to, że był tu człowiek. Mógł to też być animag, sama w końcu była jedną z osób, które potrafiły zmieniać się w zwierzęta, więc ta opcja akurat dla niej wydawała się być całkiem prawdopodobna.

Zaczął na nią warczeć. Ten wilk. Nie wróżyło to niczego dobrego. Niestety jednak trochę się rozproszyła i nie zdążyła zareagować odpowiednio szybko, a może to przez ten alkohol, który wypiła?

Zwierzę skoczyło w jej kierunku wystawiając zębiska, nie ma co - świetny był z niej łowca potworów patrząc na to, że mu na to pozwoliła. Nie spodziewała się jednak tego, że za drzwiami czai się niebezpieczeństwo inaczej pewnie miałaby w dłoni jeden ze swoich sztyletów, powinna posłuchać pewnego mądrego człowieka, który wspominał o stałej czujności... ale tego nie zrobiła.

Więc zwierzę skoczyło w jej kierunku, Gerry już wyobrażała sobie jego zębiska wbijające się w jej szyję, tyle, że w locie, w locie zmienił się w człowieka. Ogromnego człowieka. - JA PIERDOLEEE - Jedyne słowa na które było ją stać. Znała go, kurwa, to był jej brat. Pierdolony śmieszek, nie chwalił się w listach, że nauczył się nowej sztuczki. Co, jak co, ale jego powrotu do domu się nie spodziewała.

Jego pojawienie się w jej mieszkaniu zabolało. Zakończyli ten lot na podłodze, ściskał ją mocno, nie było to jednak specjalnie wygodne, na pewno mu wybaczyć te chwilowe niedogodności. - Co ty tutaj robisz? - Czy on płakał? Gerry uśmiechała się od ucha do ucha, naprawdę cieszyła się, że się pojawił, chociaż wejście należało do tych smoczych. Może tego właśnie potrzebowała, była w takiej czarnej dupie, a on wrócił. Nie ma co, miał idealne wyczucie.




RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - James Yaxley - 07.07.2024

Roześmiany od ucha do ucha dalej ją przytulał, zalany łzami szczęścia. Cieszył się, że go rozpoznała mimo długich włosów i brody, które czasem mogą człowieka całkowicie odmienić. Leżał tak na niej, ciągle ją tuląc. Chciał nacieszyć się momentem swego powrotu i ujrzenia rodzeństwa. Na tyle, że nawet nie zauważył, że jego uścisk mógł powodować więcej bólu, niż radości. Po chwili jednak ogarnął swoje cztery litery i wstał. Szybko złapał swoją siostrę i ustawił ją przed sobą na nogi. Co tam siostrzyczko? - dumnie zapytał, ciągle mając banan na twarzy. Szybko jednak zniknął, gdy uświadomił sobie, co widzi przed oczami. Momentalnie zbliżył się do niej i położył rękę na jej brzuchu. Łzy ponownie zaczęły napływać w jego oczach. Zostanę wujkiem... - Powiedział ciszej, zniżając się na jedno kolano. Cieszył się ogromnie. Nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń po swoim powrocie. Nazwij go James - Spojrzał na nią szklistymi oczyma, niczym szczeniak błagający o zabawę. Co prawda Geraldine nie była w ciąży, a James w tym momencie po prostu robił z siebie głąba.
Yaxley wstał, po czym przytulił siostrę po raz kolejny. Wróciłem - Oznajmił z rozpromienioną twarzą. Podróże w końcu dobiegły końca. W końcu wrócił do rodziny. Czy tęsknili? Nie wiedział. Jedyne co aktualnie pływało w jego głowie to radość na nadejście nowego członka rodziny. Wyciągnął swoją fajkę, którą w prezencie dostał od Nigeryjskiego Szamana, po czym odpalił tytoń. Zaciągnął się głęboko, jakby chciał wchłonąć samą esencję swego powrotu. Zaciągnął się nie tylko tytoniem, ale również i zapachem całego miasta. Tak. W końcu wrócił.


RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024

Oczywiście, że go rozpoznała, jak bowiem miałaby nie rozpoznać własnego brata? Nawet kiedy był taki zarośnięty i wyglądał jak jakiś dzikus z buszu. Nie odpuszczał, nadal na niej leżał i przytulał się do niej na tej ziemi. - To boli. - Rzuciła jeszcze, jednak całkiem żartobliwie, nie tak łatwo było ją przecież uszkodzić, może była od niego nieco drobniejsza, ale jej sylwetka była bardzo atletyczna. Ciekawe, czy pokonałaby go teraz w walce, nie wiedzieć czemu od razu ku rywalizacji pomknęły jej myśli. Uwielbiała konkurować z większymi i silniejszymi od siebie osobnikami, a James należał do grona osób, które faktycznie mogły jej dorównać, nie zakładała, że pokonałby ją, była naprawdę pewna siebie, jeśli chodzi o sprawy związane z walką, trenowała bardzo dużo czasu i nadal nie odpuszczała, chcąc mieć pewność, że nikt nie będzie w stanie sobie z nią poradzić. Ambitna z niej była bestia.

Od czego miała zacząć? Zapytał co u niej, nie miała pojęcia o co konkretnie mu chodziło. Działo się tak wiele, że naprawdę nie wiedziała o czym powinna mu opowiedzieć. Nie zdążyła się jednak odezwać, kiedy położył rękę na jej brzuchu, co to miało być? - Chyba jebnąłeś się w głowę przy lądowaniu na podłodze. - Rzuciła do niego na ten komentarz o tym, że zostanie wujkiem.

W końcu udało im się podnieść z podłogi. Nareszcie, nie było to szczególnie wygodne miejsce do przywitania się z tak długo niewidzianym bratem.

Gerry wstała również. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, nie wiedziała do końca, co powinna zrobić. Był jej bratem, stęskniła się za nim, ale była strasznie chujowa w tych wszystkich rodzinnych sprawach, brakowało jej wyczucia, nie należała do osób specjalnie wylewnych. - Widzę, a dlaczego wróciłeś? - Próbowała jakoś zacząć rozmowę. Czy powinęła mu się noga, może coś się wydarzyło, pewnie był jakiś konkretny powód. Skoro tyle czasu spędził w drodze, to dlaczego wrócił akurat teraz.

- Chodź do kuchni, możemy się czegoś napić. - Nie będą przecież dyskutować w przedpokoju, gospodyni była z niej średnio doświadczona, ale chyba wypadało ugościć go w jakikolwiek sposób.

Gdy weszła do kuchni sięgnęła do jednej z szafek po szklankę, butelka whisky do połowy opróżniona stała na stole. Nie pytała go na co ma ochotę, nalała tego, co stało. Do pełna. Wręczyła mu szklankę, po czym nalała i sobie, przecież nie będzie patrzyła na to, jak on pije. - Trochę cię nie było. - Odparła, po czym usiadła na parapecie, było to jej ulubione miejsce w tym pomieszczeniu.




RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - James Yaxley - 07.07.2024

Wybacz, myślałem że jesteś w ciąży. - Rzucił, sztucznie się obrażając. Smutna, wymuszona mina z zakrzywionymi ramionami i obrotem wstecz. Wiedział, że na nią takie sztuczki nie działają, ale szczerze? Miał to w dupie. Taki był i nie zamierzał się zmieniać.
"Dlaczego wróciłeś?" - Te słowa zabrzmiały w jego głowie nieco mroczniej, patrząc na to jak się stęsknił. Czyżby go tu nie chciała? Może cała akcja z przywitaniem była zbyt intensywna? Być może wrócił w niewłaściwym momencie? Przez parę sekund rozpaczał wewnątrz nad jej pytaniem.
Dlaczego wróciłem? To boli. - Wykrztusił z siebie ze sztucznym wizerunkiem skrzywdzonego szczeniaka. Czy potrzebował powodu? Może i tak, patrząc na ilość podróży, jakie odbył. Ciekawe, jak ojciec by zareagował - Przez głowę przebrnęła mu szybka myśl. Skoro siostra tak reaguje na jego powrót to ojciec pewnie by kopnął w kalendarz. Czy byłoby to dobre? Niby tak, niby nie.
Nagle całe rozmyślanie przerwała mu sugestia picia. Posłusznie ruszył za siostrą do kuchni, gdzie sowicie obdarzyła go pełną szklanką alkoholu. Jego oczy znów rozpromieniały na ten widok. Złapał naczynie i duszkiem pochłonął całą zawartość. Może najwyższa półka to nie była, ale pijąc z rodzeństwem - nawet jabol smakuje wykwintnie.
"Trochę Cię nie było" - Jej słowa rozbrzmiały w jego głowie niczym dzwon. Faktycznie wiele lat minęło od ich ostatniego spotkania. Wymieniane listy niby służyły komunikacji, ale to nie to samo, co rozmowa twarzą w twarz. Cieszyło go w ogóle, że pomimo zmian w wyglądzie wciąż rozpoznawała swego brata. Jednak rodzeństwo potrafi się wyczuć.
Masz rację. Ale wróciłem... - Chwila pauzy. Chciał coś dopowiedzieć, ale automatycznie ugryzł się w język. - ... Na dobre - Skwitował z uśmiechem. Czas podróżowania dobiegł końca. Jedyną jego myślą było zjednanie się z rodziną.


RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.07.2024

- To mi raczej nie grozi. - Rzuciła jeszcze komentarz na temat swojej domniemanej ciąży. Bardzo dbała o to, aby nie daj Merlinie nie zachorować na taką okropną chorobę jaką było posiadanie kaszojada. To by ograniczyło jej wolność, zdecydowanie nie miała zamiaru kiedykolwiek zostać matką, ani żoną, ani stać się czyjąkolwiek własnością.

Nie było to pewnie zbyt wylewne przywitanie, najprawdopodobniej oczekiwał czegoś innego, ale trudno jej było zareagować w odpowiedni sposób. Czy istniał w ogóle taki? Nie widzieli się długo, pojawił się tu nagle, nie wiadomo skąd, zamienił w wilka, obszczał jej drzwi, trudno jej było pokusić się o nieco więcej entuzjazmu. To nie tak, że się nie cieszyła, że wrócił, tylko ostrożnie podchodziła do tego wszystkiego.

- Przepraszam, faktycznie chujowo to zabrzmiało, ale tak tylko się zastanawiam. - Powinna mieć w sobie zdecydowanie więcej empatii, ale coś jej nie szło. Była szorstka, oschła, no ale wyniosła to z domu. Nie do końca nad tym panowała.

Tęskniła za nim przecież, zastanawiała się kiedy znowu się zobaczą, kiedy wróci do domu. Pewnie łatwiej by się jej było przygotować do tego spotkania, gdyby wiedziała, że zamierza się tutaj pojawić, stanął w jej drzwiach zupełnie znienacka. Zaskoczyło ją to.

Najwyraźniej co w rodzinie to nie zginie, bo całkiem ochoczo złapał za szklankę, nie spodziewała się jednak, że tak zgrabnie wleje w siebie jej zawartość. W przeciwieństwie do niego sama piła powoli, bo nie była to jej pierwsza szklanka alkoholu, którą piła tego wieczora.

- Na dobre? - Powtórzyła za nim. To dopiero był szok, wcale nie ukrywała, że jest zdziwiona taką deklaracją, jak to wrócił na dobre? Czy po tylu latach w podróży będzie w stanie w ogóle zostać tutaj na dobre? Nie wydawało jej się. Sama widziała po sobie, że gdy była zbyt długo w  Londynie to zaczynała się dusić. Tęskniła za dziczą, za lasami, puszczami, które przyszło jej eksplorować.

- Brakowało mi ciebie, wiesz? - Powiedziała cicho wyciągając z kieszeni spodni papierośnicę, wsadziła sobie peta do ust i odpaliła go mugolską zapalniczką. Zaciągnęła się dymem, wpatrywała się przy tym w niego bardzo uważnie. Faktycznie był tutaj, przed nią, kurwa mać tego to się w ogóle nie spodziewała.




RE: [17.07.1972] guess who's back | Gerry & James - James Yaxley - 07.07.2024

Siedział tak wpatrzony w nią, niczym w obrazek. Któż by przypuszczał, że wyrośnie na taką kobietę? Był dumny z posiadania takiej siostry, mimo że w Hogwarcie była dość upierdliwa.
Tak, na dobre - Wykrztusił z siebie po jej pytaniu. Ogień wypitego whisky wciąż drążył mu gardło. W podróżach zdarzało mu się pić, jednak popijawa z siostrą to zupełnie coś innego. Wciąż trzymając rozpaloną fajkę zaciągnął się mocno, jakby znów chciał pochłonąć całą esencję tego pierdolnika, która ona nazywała domem.
Brakowało mi ciebie, wiesz? - kolejne słowa które rozbrzmiały w głowie, niczym dzwon. Po ich usłyszeniu jego twarz przybrała poważniejszego wyglądu. Wydawać by się mogło, że właśnie te słowa zdołały przebić tę jego twardą skorupę wokół serca. Lekki uśmiech zagościł na jego twarzy, nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Przychylił się nieco w stronę siostry, jakby chciał uchylić jej jakiegoś sekretu. Uśmiech na twarzy stał się jeszcze szerszy, zaś jego dłoń wylądowała na jej głowie, czochrając ją radośnie.
Ja też tęskniłem. - Oznajmił z najszerszym uśmiechem, jaki świat widział. Całe jego jestestwo było teraz skupione na tym właśnie momencie. W końcu wrócił do domu, do rodziny. Można by nawet dostrzec jego zaszklone oczy, które nie wytrzymywały już radości płynącej z pojednania. Najstarszy brat, protektor rodzeństwa, wzór do naśladowania i przyszły wujek. W końcu wrócił.
James po chwili radości znów zaciągnął się fajką. Wydawać by się mogło, że faktycznie chce wchłonąć wszystko, co możliwe. Czy Geraldine się cieszyła? Obstawiał, że tak. Inaczej pewnie nie siedzieliby w kuchni i nie pili razem.