Secrets of London
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me (/showthread.php?tid=3559)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Bard Beedle - 07.07.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Morpheus Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic


Opis lokacji


Zabawę zorganizowano na plaży hrabstwa Devon, w okolicy rzadko odwiedzanej przez mugole, dodatkowo na czas przyjęcia zabezpieczonej zaklęciami. Nad szeroką, płaską plażą, pokrytą jasnym piaskiem, ciągną się niezbyt wysokie klify, w najwyższym miejscu mające jakieś pięć metrów wysokości, a z morza wystaje kamienny, szary łuk. Woda w pobliżu jest płytka i można w niej swobodnie pływać.
Na plaży ułożono koce, poduszki, pufy oraz niskie, drewniane stoliki, zastawione napojami oraz przekąskami oraz niewielki, jasny namiot. Z niego można dobierać koce, gdyby nocą komuś zrobiło się chłodno. Wszystko ozdobione jest magicznymi światełkami, świeczkami i lampionami, które zaczną świecić gdy nadejdzie zmierzch, ciepłym, pomarańczowym blaskiem. Światełka oblekają namiot oraz stoliki, a same lampiony po zmroku wzniosą się w powietrze.
Nieopodal stołów rozstawiono grilla, a jeszcze kawałek dalej rozpalono ognisko, wokół którego można usiąść lub sięgnąć po naszykowane patyki, aby samodzielnie upiec sobie pianki lub kiełbaski. Na drzewie, rosnącym w pobliżu klifów, zawieszono dwuosobową huśtawkę.
W namiocie znajduje się magicznie wzmocnione radio, z którego później popłyną dźwięki muzyki.

Informacje startowe


Zaczynamy samą sesję koło godziny 17 – 18, zakładam, że przynajmniej część osób już jest na miejscu. Już zabawa trwa, możecie opisać, że gdzieś już siedzicie albo że dopiero przychodzicie.
Na początku daję rundy na rozstawienie się, pogadanie, dobranie do jedzenia i rzuty kostkami, potem zacznie grać muzyka, jeśli komuś zachce się tańczyć. Odpisy podsumowujące sytuację i popychające czas do przodu będą ukazywać się raz na cztery dni. Możecie napisać maksymalnie trzy tury w jednej rundzie. Nie trzeba pisać w każdej rundzie, ale jeśli ktoś ominie ich kilka, niech trochę przesunie czas w swoim poście, jeśli nastąpi przesunięcie w poście barda. Nie trzymajcie kolejki, jeżeli czyjaś reakcja nie jest wam niezbędna, jeżeli ktoś w pewnej chwili stwierdzi, że nie nadąża za tempem, zachęcam do przechodzenia na osobne sesje.
Sama zabawa w temacie głównym w zamierzeniu nie ma trwać jakoś bardzo długo, ale możecie spokojnie zakładać osobne wątki.
Piszcie na górze postów, gdzie i z kim jesteście: np. Siedzę z Morpheusem na kocyku i jemy owoce.
Na założenie scenariuszy dodatkowych macie 10 dni. Uczulam grupę z czwartym, że jego akcja dzieje się przed samą zabawą, więc postarajcie się nie zwlekać, by choć mniej więcej wiedzieć, co was spotkało. Po zakończeniu 1 rundy (lub 2, jak wolicie) zgłoście się po kość.

Jedzenie i picie


Na stołach znajdują się soki malinowy i pomarańczowy, kremowe piwo (w wersji z alkoholem i bez alkoholu), woda mineralna, lemoniada cytrynowa, wino białe oraz czerwone i irlandzkie piwo. O przygotowanie drinków można poprosić znajomego Longbottomów, Tedy’ego, który zgodził się za parę galeonów pomóc przy organizacji zabawy.
W miseczkach wystawiono pokrojone w cząstki brzoskwinie, jabłka i pomarańcze, a także winogrona i maliny. Na talerzykach leżą krakersy, szaszłyki, pieczywo z masłem czosnkowym, różne rodzaje niewielkich, trójkątnych kanapek, także wegetariańskich, dyniowe paszteciki, a na paterach piętrzą się kawałki szarlotki, biszkopta z owocami oraz kolorowe makaroniki. W specjalnym pojemniku, wypełnionym zaczarowanym lodem, znajdują się lody – do leżących obok pucharków można nałożyć smaki śmietankowy, czekoladowy i pistacjowy.
Jeżeli ktoś ma ochotę na coś konkretniejszego, na grillu przyrządzane są steki, żeberka oraz cienkie plasterki boczku, pokrytego przyprawami. Na ognisku można upiec sobie kiełbaskę albo pianki.

Przestrzeń grywalna


W obrębie tematu głównego można pisać:
- przy ognisku, rozpalonym na plaży
- siedząc na kocach i pufach przy namiocie i stolikach z jedzeniem, w pobliżu grilla
- przy pobliskich skałach, gdzie znajduje się także zaklęta woda
- wchodząc do morza
- obok ogniska, w miejscu do tańca
- huśtawka zawieszona na gałęzi drzewa (uwaga, jak ktoś tam usiądzie, to nie ma miejsca dla kolejnych osób)
Jeśli ktoś ma ochotę przejść się plażą, iść na klify albo głębiej w morze, najlepiej założyć osobny temat Serduszko

NPC


Na miejscu obecne są dwa npc, osadzone w razie gdyby ktoś nie miał towarzystwa. Możecie je zaczepić i spingować mnie, jeśli mielibyście problem, że zostajecie sami lub poprosić, aby ja podeszła którym, jeżeli chcielibyście np. odłączyć się od towarzystwa, gdzie zebrała się za dużo grupa.
Teddy: mugolak, dwudziestolatek z Doliny, pomaga przy drinkach. Można wypytać go o efekty trunków.
Aurora: dwudziestotrzyletnia malarka i zielarka z Doliny, córka Brygadzisty i przyjaciela Jeremiaha Longbottoma, choć sama nie należy do Zakonu Feniksa, z pewnością większość członków ją przynajmniej kojarzy.

Drinki z niespodzianką


Pomagający przy zabawie chłopak przygotowuje dla chętnych kolorowe drinki z kroplą eliksiru, wywołującym konkretny efekt. Każdy, kto chce po takiego drinka sięgnąć, może spytać o listę efektów – w momencie pytania wystarczy kopnąć mnie na priv, i wtedy prywatnie ją przekażę (by nie psuć tym, którzy wolą wylosować). Dwa efekty nie są obecne w zestawieniu (jeden pojawia się trochę przypadkiem, drugi jest pomyłką), pozostałe jednak można dostać.

Efekt drinka utrzymuje się 2 posty, chyba że ktoś ma fantazję uznać, że poprosił o podwójnego. Wtedy może potrwać maksymalnie do 4 postów.

!drinkzniespodzianką

Zaczarowana woda


W niewielkim wgłębieniu pośród skał, w pobliżu których organizowane jest ognisko, zebrała się woda.
Czy to zaklęcia nałożone specjalnie na tę zabawę, czy jakaś starsza magia? Nie wiesz tego, ale każdy, kto spojrzy w zielono - błękitną wodę podobno może ujrzeć w niej coś intrygującego...


!magicznawoda


Zaklęte muszle


Każdy gość otrzymuje kolorową muszelkę na sznurku, którą obłożono zaklęciem, działającym przez jeden dzień - potem samą muszelkę można zachować na pamiątkę.
Jeśli komuś odgrywanie efektu muszli przez cały wieczór przeszkadza, może ją po prostu zdjąć i wyrzucić.
!zaklętamuszla


PIERWSZA TURA TRWA DO 11.07, godzina 20. Możecie napisać w jej czasie maksymalnie trzy posty.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Heather Wood - 07.07.2024

[inny avek]https://64.media.tumblr.com/e8e0aae280540e5b00da3f0924415392/967dd03ae158ec06-4d/s500x750/27d44c3129792b3b5a3d9cabf07aed5e0c780d2a.pnj[/inny avek]
Siedzę z Cameronem na kocyku i sobie gadamy

Ominęła ją ostatnia impreza zakonu. Wtedy Cameron zabrał ją na ten śmieszny bal, w tych dziwnych strojach, wyrwanych z innej epoki i jej się oświadczył, więc nie zaszczyciła swoich znajomych swoją obecnością. Miała nadzieję, że jej to wybaczą, ale cóż, zdecydowanie oświadczyny było dużo istotniejsze niż jakaś tam potańcówka. Nie zamierzała opuścić kolejnej z zakonowych zabaw, więc gdy tylko dowiedziała się o tym, że będzie ognisko ogarnęła sobie wolny wieczór, o to samo poprosiła Camerona. Tak naprawdę nie byli jeszcze nigdzie razem, na żadnym przyjęciu jako oficjalne narzeczeństwo.

Sierpień nie był dla nich łaskawy, Windermere trochę ich poróżniło, na całe szczęście jakoś udało im się dogadać. Znowu była spokojna. Chciała go zabrać ze sobą do przyjaciół, żeby poznał ich bliżej, może dzięki temu zmieni nieco zdanie o tym, czym zajmowała się po pracy. Cameron nie był głupi, wiedział, że się angażowała bardziej niż powinna, chociaż Ruda wcale nie opowiadała mu o tym zbyt wiele. Wiedziała, że nie może, bo chodziło także o jego bezpieczeństwo. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby przez nią i jej nielegalne działania stał się jedną z ofiar śmierciożerców, a wiadomo, że im wcale nie trzeba było wiele do tego, żeby kogoś zabić.

- Brenna jak zawsze się postarała. - Rzuciła Ruda, kiedy przechadzali się z Cameronem w okolicy namiotu. - Nie spodziewałam się, że będzie tutaj, aż tyle osób. - Rozglądała się uważnie szukając znajomych twarzy i było tutaj ich naprawdę wiele.

Spojrzała na zaklętą muszlę, którą zawiesiła sobie na szyi już na wejściu, będzie to na pewno pamiątka przypominająca jej o tym wspaniałym wydarzeniu. - Idziemy sobie usiąść? Jesteś głodny, chcesz pić? Czegoś potrzebujesz? - Ścisnęła Camerona mocniej za rękę, i zadała mu całą masę pytań, aby mieć pewność, że na pewno dobrze się tutaj czuje.


!zaklętamuszla


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Pan Losu - 07.07.2024

Muszla we wszystkich kolorach tęczy napełnia cię doskonałym nastrojem i sprawia, że nie myślisz o zmartwieniach. Tego wieczora bardzo trudno cię zasmucić.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Woody Tarpaulin - 07.07.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=EvwR9of.png[/inny avek]Idę przez plażę ku byłej żonie, próbując ją zbajerować (w tym wątku Woody ma charakteryzację)

Była tam. Koścista harpia: szpony wychodzące spod ciemnej sukieneczki (wyglądała w niej olśniewająco), dym uciekający spomiędzy kłów potworzycy, oczka sunące po plaży w poszukiwaniu ofiary. Majestatyczna. Ale Woody Tarpaulin nie zostanie jej ofiarą. Woody Tarpaulin jest łowcą. Dzikim kotem drapieżnym, przyczajonym w cieniu namiotu, przeżuwającym powoli kawałek wybornego biszkopta.
Brenna wykonała kawał dobrej roboty z jego kamuflażem. Poza zmianą rys twarzy dostały mu się doklejane wąsy i peruka, które ukończyły dzieła. Na plaży zjawił się jak nie on, choć zdążył już przed kilkoma zakonnikami odkryć z dumą swoją tożsamość, wychwalając przy tym przebranie. Dla niepoznaki zostawił nawet w namiocie swój słomkowy kapelusz wakacyjny, zamiast tego perukę przyozdabiając czapką z daszkiem. Ha, niech no tylko zobaczy go Jonathan Selwyn! Języka w tej cwanej gębie zabraknie, gdy ujrzy piękną, pstrokatą koszulę hawajską zarzuconą na podkoszulek.
Woody oblizał palce z resztek biszkoptu, zabrał swoją butelkę i ruszył przez plażę ku niczego niespodziewającej się (mam rację?) Quintessie Longbottom. Gorący piasek kleił się do jego bosych stóp na wodę, w której wcześniej brodził. To dobrze, niech to przykuje uwagę starej, niech zobaczy, że wciąż ma muskularne łydki i się nie zapuścił.
Uśmiechał się do niej z daleka — flirciarsko, kokieteryjnie, Don Juan świata czarodziejskiego, przyszłoroczny Mister Czarownicy.
Wyzwanie było o tyle trudne, że nie mógł się odezwać. Usługi bratanicy nie obejmowały zmiany głosu, Tessa raz dwa by go po tym poznała. Zamierzał uwieść ją męską pewnością siebie, nęcącą nonszalancją samca alfa. Zatrzymał się nieopodal jej kocyka i wyłożył na piasku w pozycji półleżącej, wspierając na ramieniu i eksponując w słońcu wdzięki swojej sylwetki.
Puścił byłej żonie zalotne oczko, błysnął uśmiechem.
Zdradziły go krzywe zęby.

!zaklętamuszla


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Pan Losu - 07.07.2024

Muszla we wszystkich kolorach tęczy napełnia cię doskonałym nastrojem i sprawia, że nie myślisz o zmartwieniach. Tego wieczora bardzo trudno cię zasmucić.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Nora Figg - 07.07.2024

Norka stoi z Samuelem niedaleko ogniska
[inny avek]https://64.media.tumblr.com/5b921153fae084d26d640c9d06bb68c1/1e7fc23431341ff0-3b/s400x600/123ebe0611947f0ce3a24151b26b9fca980f52f2.gif[/inny avek]

Panna Figg pojawiła się na plaży dużo wcześniej od wszystkich innych. Pomagała w przygotowaniach, do takich spraw nadawała się idealnie. Okropnie cieszyła się z tego, że członkowie i przyjaciele Zakonu ponownie się spotkają, tym razem świętując razem hucznie zakończenie wakacji.

Sporo się zmieniło, stała teraz niedaleko ogniska, trzymając za dłoń mężczyznę z którym chciała spędzić resztę swojego życia. Jakie to zabawne, że ledwie dwa tygodnie temu na potańcówce nawet nie przeszłoby jej to przez myśl. Los lubił płatać figle, najwyraźniej. Nic nie działo się bez przyczyny, musieli się spotkać podczas potańcówki, aby dać sobie kolejną szansę. Niezmiernie ją to cieszyło, wreszcie czuła się naprawdę spełniona. Wpatrywała się w Samuela uśmiechnięta, trzymała go za dłonie po prostu ciesząc się tą chwilę. Ostatnio niewiele było takich radosnych momentów w jej życiu, zupełnie beztroskich. Tak jakby wcale wojna nie toczyła się gdzieś z boku.

Wiedziała, że dla niego to na pewno spore wydarzenie, zresztą dla niej również, tak naprawdę to nie pojawili się jeszcze nigdzie razem, oficjalnie, jako para, a właściwie to narzeczeństwo. Bardzo chciała go przedstawić wszystkim swoim najbliższym, chociaż pewnie większość i tak już go kojarzyła, miała zamiar jednak poinformować każdego znajomego, że jest w nim zakochana. Cały świat powinien usłyszeć tę nowinę.

Ogień tańczył, wydawał się żyć własnym życiem, spoglądała na niego niepewnie, ten żywioł nie kojarzył się jej zbyt dobrze, nie po tym jak pochłonął polanę ognisk. - Jak ci się podoba? - Szepnęła cicho Samuelowi do ucha, stając przy tym na palcach, bo wyjątkowo nie miała na sobie butów na obcasie, właściwie to tuptała po piasku boso, bo tak było prościej. Miała świadomość, że nie było to jego naturalne środowisko, najpewniej czuł się w Kniei, jednak plaża na pewno była spokojniejsza od Londynu, którego nie znosił. Na szyi Norka miała zawieszoną muszelkę, każdy kto przybył na przyjęcie taki dostał, nie mogło go więc zabraknąć również i u niej.


!zaklętamuszla


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Pan Losu - 07.07.2024

Zielona muszelka w srebrzyste cętki sprawia, że stajesz się nieco sprytniejszy niż zwykle. Myślisz o rzeczach, których pragniesz, celach, które chcesz osiągnąć i jesteś bardziej skłonny robić to, co masz ochotę.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Dora Crawford - 07.07.2024

Dora siedzi na pufie koło namiotu z jedzeniem i rozmawia z Tessą

To był pracowity dzień, bo tak jak zawsze, Dora była jedną z tych osób, które od samego rana pracowały na to, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, zanim zabawa się rozpocznie. Wcześniej pomagała z doskoku w kuchni, a potem zabrała się za rozstawianie kolejnych kocyków i poduszek na plaży, podczas gdy inni stawiali namiot i znosili do niego jedzenie. Potem wystarczyło rozłożyć urokliwe światełka, które na wieczór miały dopełnić całej atmosfery tego miejsca i można było odpocząć.

Co prawda odpoczynek ten był trochę względny, bo dziewczyna zawsze znajdowała się w gotowości, żeby coś na imprezach organizowanych przez Longbottomów naprawić, albo zaradzić rodzącym się problemom, ale chwilowo nie pozostawało wiele do roboty. Goście się bawili, a ona - po tym jak Quintessa wycałowała ją na powitanie, trzymała się jej już od dłuższego czasu, opowiadając o wszystkich tych absurdalnych sytuacjach, które przez cały sierpień działy się w ogródku. No dobrze, nie tylko w ogródku, bo zdawał się wariować każdy skrawek zieleni od początku sierpnia, ale nienormalnie wielka kąsająca kapusta, turlająca się po sadzie Longbottomów była w jej oczach o wiele większym problemem niż gryzące bratki rosnące pod gankiem.

Teraz wróciła do Longbottom z namiotu, niosąc dla niej picie, a dla siebie miskę pistacjowych lodów. Podała kobiecie szklankę, a sama rozsiadła się ponownie na puffie i zaczęła stukać łyżką.
- I w sumie niedawno próbowałam iść do sklepu na Pokątnej, bo mieli tam taką uroczą wystawę na witrynie, ale zanim się obejrzałam ktoś mi ukradł portmonetkę i musiałam go gonić prawie do Nokturnu. - rzuciła, dokańczając nie tyle myśl, co cały ciąg myślowy, którym wcześniej obdarzała Tessę, jeszcze zanim zostawiła ją idąc po jedzenie.

!zaklętamuszla


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Pan Losu - 07.07.2024

Żółta muszelka w czarne cętki sprawia, że tego wieczora jesteś spokojny i uczciwszy niż zwykle. Trudno cię zdenerwować, łatwiej wyłapujesz, co czują inni i stajesz się odrobinę bardziej szczery.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Samuel McGonagall - 07.07.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=FOQZ0FN.jpeg[/inny avek]
Samuel był koszmarnie przerażony.

I to słowo był, zapewne okazało się kluczowe. Albowiem kiedy dotarł na miejsce, powtarzając sobie w głowie, że na pewno nie będzie aż tak źle jak na tym nieszczęsnym śniadaniu sprzed kilku tygodni, z którego uciekł upokorzony własną, jak się miało okazać, głupotą i krótkowzrocznością. Brakiem empatii. Brakiem zrozumienia uczuć ukochanej. Teraz miał być pewien jej uczuć, wszak ciągle mu o nich mówiła. Teraz miał być pewien okoliczności, chociaż wciąż wewnętrznie drżał. Kojarzył już tych ludzi, przyjaciół Longbottomów, przyjaciół Brenny. Ale bał się ich oceny, bał się pytań, bał się, że przyniesie Norze wstyd. Bał się przeraźliwie.

Był przerażony zanim tu przyszli.

Ale teraz gdy stali przy ognisku, to nie bał się wcale. Obracał w palcach muszlę, zastanawiając się czy to cudowne maleństwo nie było jakimś amuletem kojącym umysł. A może to spokój Nory i jej wspaniały uśmiech i to że chyba, nie był pewien, ale tak mu się zdawało, że jest bardzo zadowolona, że z nim tu jest. Że rzeczywiście chciała go przedstawić swoim bliskim. Że to czego bał się najbardziej na świecie, było tylko strachem. To było miłe, czuł się tak, jakby cały czas miał w dłoniach kubek kakao zrobiony dłońmi panny Figg, a kiedyś, niedługo... pani McGonagall. Być może. Tak mu się zdawało, choć jego matka nie przejęła nazwiska ojca. Być może powinien o tym z Norą porozmawiać potem, jak ona chciał zrobić, ale może nie teraz. Nie kiedy były ważniejsze sprawy na głowie.

Zabawne, wydawało mu się, że będzie się trząsł, że teraz, gdy to było celowe, takie przemyślane to będzie trudniej niż wtedy w kuchni z impulsem. A jednak. Spokój ukorzeniał się w jego sercu, pokrywał wiekowe, spękane gałęzie lasu, pokrywał tętno, które teraz równomiernie rozprowadzało krew dotlenioną miłością do Nory i jej małej córeczki.

– Mm... Bardzo. Prawie, jest prawie doskonale... – oblizał wargi, które powinny być zaschnięte, serce powinno mu wyskoczyć z piersi, gdy władował rękę do kieszeni spodni. – Bo wiesz bo... bo ja źle zrobiłem, bo dałem Ci no wiesz no wtedy... nić i teraz tak jakby... ee... no nie jest doskonale, skoro nie widać, nie masz... nie masz mojej obietnicy na swoim palcu. Czy coś. – Przełknął ślinę. Już powiedziała tak. To nie powinno być takie trudne. Ścisnął jej dłoń mocniej i pochylił się by oprzeć czoło o ramię, by schować nos w załom szyi, by chłonąć słodycz i zapach w którym teraz mógł zasypiać i budzić się każdego dnia. – Pomyślałam, że może... może byś chciała no nie wiem... może chciałabyś coś trwalszego niż pióro? – Zapytał łaskocząc oddechem jej szyję, a potem podsunął pod nos niewielkie pudełeczko z równie niewielką, ale dość istotną zawartością.


– Co... co myślisz? To ja wiem, to nie diament czy inna rzecz wydarta ziemi. Kawałek żywicy, ale ma taką minimini runę wzmacniającą i... pomyślałem, że to dobry... lepszy wiesz no kamień, bo to z drzewa pod którym no... Ty, ja... wiesz. – odchrząknął. Było to prostsze do osiągnięcia niż zaklęcie w kamień jeziornej wody, gdzie pierwszy raz się całowali. – I te czerwone to... za każdy rok bez siebie. Osiem. He. Co dziesięć lat jedno z nich będzie się zielenić mm... w rocznicę ślubu. To na pewno nie zapomnimy, że ta była ważna. Bo co dziesięć jest ważna prawda? – zmarszczył czoło w zastanowieniu, bo tak właśnie tłumaczono mu tą sztuczkę, ale nie był pewien. Dla niego każdy dzień z Norą był ważny, tak na prawdę w ogóle by nie obchodził rocznic, podobnie jak urodziny były dla niego mało istotne, czy inne święta ku chwale kogokolwiek i czegokolwiek. Ale wiedział pod skórą, że to ważne, żeby się nauczyć, że jednak nawet jak dla niego to nieistotne sprawy, tak dla jego bliskich (a miał ich coraz więcej!) mogło to być istotne.



!zaklętamuszla