Secrets of London
[01/03/1972] Słodka Trzpiotka w tarapatach | Brenna, Mavelle & Marko - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Wątek: [01/03/1972] Słodka Trzpiotka w tarapatach | Brenna, Mavelle & Marko (/showthread.php?tid=357)



[01/03/1972] Słodka Trzpiotka w tarapatach | Brenna, Mavelle & Marko - Marko Borgin - 30.10.2022

Smród i brud w całej rozciągłości Alei Śmiertelnego Nokturnu zdawał się przytłaczać swoją intensywnością. Generalny półmrok panujący w tej dzielnicy po zmierzchu potęgował wrażenie niepokoju, gdy mijani ludzie wlepiali swe złowrogie ślepia w każdego przechodnia niepasującego do łajdackiego obrazka, węsząc w poszukiwaniu ofiar niecnych występków. Pewne miejsce wyłamywało się jednak z wiążącej konwencji, jakby przecząc wszelkim prawom, jakimi rządził się Nokturn: zadbane elewacje pozbawione były dziur, pęknięć i wandalskich sloganów, wnętrze zdawało się zachęcać przyjaznym, karczemnym zapachem, a przestępczość w tym regionie — za paroma wyjątkami — była utrzymana w ryzach, jakby właściciel zadbał, by motłoch nie odstraszał klienteli. Nad drzwiami widniał kusy baner z prezencją młodziutkiej, półnagiej kobiety trzymającej magicznie oświetlony napis — ,,Słodka Trzpiotka''. Wieczorową porą tutejszy ruch dorównywał najbardziej renomowanym lokalom przy Pokątnej, choć w grupie docelowej próżno było szukać czarodziejów kroczących ścieżką praworządności. Młode (lub niekoniecznie) dziewczęta zachęcały klientów do zagoszczenia we wnętrzu, kusząc wdziękami nokturnowski motłoch — już za parę sykli można było skorzystać z oferty taniej rozrywki z wenerą w pakiecie. O dziwo, klienci nie należeli jedynie do brudnego tałatajstwa, które wypełniało główną salę, sącząc tanie trunki i urządzając czarodziejskie bitki. Od czasu do czasu próg Słodkiej Trzpiotki przekraczały także wpływowe elity, lokal miał bowiem niejedno oblicze — a według plotek, za zamkniętymi drzwiami w głównej sali, gdzie wstęp mieli jedynie zaproszeni goście właściciela, kryło się miejsce opływające w luksusie, na którym Marko Borgin zbijał prawdziwy interes.
To właśnie drugi rodzaj klienteli znalazł się tego dnia pod lupą Brygady Uderzeniowej Ministerstwa. Zgłoszenie z anonimowego źródła o poszukiwanym Monroe Burke, któremu przypisano udział w krwawych zamieszkach wymierzonych w mugolską społeczność i domniemane koneksje z grupą naśladowców Lorda Voldemorta, należało jeszcze poddać weryfikacji. Pierwszy rzut oka nie wykazywał jego obecności — jeśli jednak faktycznie krył się w czeluściach Słodkiej Trzpiotki, mogło się okazać, że nie tylko on znalazł się w poważnych tarapatach. Funkcjonariusze Brygady musieli się jednak mierzyć z pewną trudnością — lojalność nokturnowskiej społeczności wobec Marko Borgina pozostawała niezachwiana i jeśli mężczyzna zdecyduje się utrudnić im pracę, do pacyfikacji przestępczego motłochu może okazać się niezbędny pełen oddział.