![]() |
|
Wymiana (Max & Neil) - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: Wymiana (Max & Neil) (/showthread.php?tid=3572) |
Wymiana (Max & Neil) - Maximilian Addams - 10.07.2024 Maj 1967Akademia BoubatoxMaximilian Addams & Neil Enfer Kolejny dzień przywitał go ciepłą pogodą. Za oknem było tak pięknie, aż przykro mu było na myśl, że kilka godzin spędzi w klasach, nim będzie mógł pójść pozwiedzać. Tak więc kilka godzin minęło mu w zniecierpliwieniu. Przystępował z nogi na nogę starając się skupić, nie szło mu jednak najlepiej. Cały czas zerkał w stronę okien i ogrodów. Dlatego gdy tylko zostali odwołani z klasy praktycznie od razu wybiegł na błonia. Nie przejmował się tym, co pomyślą inni. Chciał już być wolny i zwiedzać ogrody. Czym prędzej. Do tego stopnia był tym wszystkim zaaferowany, że gdy tylko wbiegł w ogrody zaczął je dokładnie zwiedzać. Nawet nie wiedział ile czasu mu to zajęło. Do tego stopnia, że stracił nie tylko poczucie czasu ale też miejsca i przestrzeni. Gdy podniósł się po tym jak ocenił kolejną roślinę i rozrysował ją w swoim szkicowniku stwierdził, że.. niestety się zgubił. W tym momencie pożałował swojej impulsywności oraz tego, że za tym co go ciekawiło gnał bez pomyślunku i nie miał żadnych myśli. Teraz niestety było już za późno by naprawić błąd. Musiał się stąd jakoś wydostać bo nie będzie za przyjemnie. Raczej nie miał ochoty spędzić tutaj nocy, zwłaszcza, że nie wiedział na co może natrafić. Od dłuższej chwili też nie natrafił na nikogo w okolicy, co zaczęło go zwyczajnie martwić. Czyżby aż tak się zgubił? - No to masz babo placek, tak się wciągnąłem, że aż się zgubiłem. - Wymamrotał raczej sam do siebie starając uspokoić dudniące serce. Naprawdę się zgubił, czy było w tym coś więcej? Może coś przeoczył? Jakieś magiczne przejście? Czemu był taki głupi, że przyleciał tutaj sam? RE: Wymiana (Max & Neil) - Neil Enfer - 11.07.2024 Wymiana uczniów była czymś za czym nie przepadał, zarówno jak był w młodszych klasach, jak i starszych. Nowi ludzie w otoczeniu, nowy stres, co jeśli go podsiądą? Co jeśli go zaczepią na korytarzu? Co jeśli będą chcieli mu coś zabrać? Nigdy nie był ich pewien i dlatego ich unikał. Teraz była kolejna porcja nowych twarzy, do tego jedna z nich do niego zagadała i wtedy uznał, że jego pokłady odwagi się całkowicie skończyły. Uciekł, co tu mówić więcej, jak wystraszona fretka oblana wodą. Ogrody były wybawieniem, zawsze tu pięknie pachniało, zawsze był w stanie znaleźć kąt dla siebie, czy to pod wierzbą czy to w innych zaroślach, tym razem jednak wybrał labirynt. Znał go, rozrysował go podczas chodzenia po nim i dzięki widokom z okiem wyższych pięter. Plan poznał niemal na pamięć, chociaż gdyby zamknął oczy i zakręcił się kilka razy dookoła siebie, to i jemu chwilę by zajęło rozeznanie się, nawet pomimo posiadania trasy w notesie. Poprawił torbę na ramieniu, aby leżała mu bardziej na biodrze. Niby mówili, żeby nie zrywać tutaj roślin, ale magiczny żywopłot ma tyle listków że nikt tego nie policzy i tak. Szedł więc, wyłapywał wzrokiem co ładniejsze listki, schylał się co chwila do kwiatów, które wyskakiwały to tu to tam uciekając ze swoich typowych miejsc, próbując podbić nowe tereny. W pewnym jednak momencie stanął jak wryty, widząc jedną z nowych twarzy. Wbił w chłopaka spłoszone spojrzenie. Rozpoznawał go, kilka razy mijali się na korytarzu, ale nigdy nie rozmawiali, Neil zawsze chętnie skręcał w najbliższy korytarz. Tym razem jednak byli tutaj razem, na swój sposób uwięzieni. - To mój labirynt. - wyrwały mu się słowa zanim zdążył pomyśleć o tym co mówi. Szybko się zaczerwienił na twarzy, głupek, kretyn, takie rzeczy gadać! Normalnie by uciekł, ale w środku czuł przymus by zostać, w końcu nie mógł go zostawić tu samego sobie. Co jeśli umrze z głodu i będzie na niego, że nowemu nie pomógł? RE: Wymiana (Max & Neil) - Maximilian Addams - 11.07.2024 Blondyn w zasadzie nie miał nadziei na szybkie wydostanie się z tego cholernego labiryntu? Co tak naprawdę przeoczył? Czemu aż tak bardzo wsiąkł z podziwianie roślinności, że zbłądził jak dzieciak? Na pewno były jakieś mapy, jakieś wskazówki jak się stąd wydostać. Nagle poczuł się jak zwierzę w pułapce, pasikonik zamknięty w słoiku. Nawet jeśli nie był dosłownie w zamknięciu. Jedynie co zrobił to przełknął ślinę rozglądając się raz jeszcze. Jego serce zaczynało bić coraz szybciej. Ręka powędrowała do różdżki, którą pewnie trzymał teraz w dłoni a ta trzęsła się jak osika. Ruszył przed siebie, rozpaczliwie szukając wyjścia. Niestety nie udało mu się. Mało tego trafił na kogoś. Słysząc jego głos niemal wyskoczył z własnej skóry. Momentalnie przeszyły go ciarki gdy odwrócił się w stronę chłopaka z wycelowaną w niego różdżką. Jego słowa od razu przyciągnęły uwagę. "Jego Labirynt" Skoro jego to wie gdzie wyjście. Dla mózgu blondyna to było mega proste, logiczne. Szybkim, niemal zamaszystym krokiem znalazł się przy nim. Delikatnie nad nim górując wzrostem. Różnica była spora nawet jak na ich wiek. - W takim razie gdzie wyjście. - Odezwał się, jego głos był niski, całkowicie nie pasujący do jego androgenicznej budowy. Czubek różdżki wbił w jego brzuch oczami wędrując po jego twarzy. - Prowadź. - Zażądał, w tym momencie nie interesowało go nic innego jak wydostanie się stąd. Neil mógł widzieć strach i panikę wymalowaną na jego twarzy. Takie sytuacje zawsze stresowały Maxa. Zwłaszcza w całkowicie obcym miejscu. Niby był wolny ale wszystko wyglądało tak samo! Nic do czego naprawdę mógł się odnieść. Więc takie rzeczy jak imię, wiek czy cokolwiek odnośnie drugiego chłopaka były mu teraz zbędne. Starł kroplę potu ze swojego policzka upstrzonego piegami. Czekał aż nieznajomy zacznie prowadzić. Wiedział, że jego własne zachowanie jest potencjalnie niebezpiecznie. Jednak tym zajmie się.. potem. Powoli zaczynało się ściemniać więc wydostanie się dla niego było więcej niż priorytetem na ten moment. RE: Wymiana (Max & Neil) - Neil Enfer - 11.07.2024 Obaj się siebie wystraszyli, ale strach chłopaka nie sprawiał, że wilkołak się mniej bał, różdżka wycelowania w jego twarz nie pomagała, a mimo tego palnął głupotę. Natychmiast cofnął się krok, jeden, drugi, skulił się w sobie, patrząc na niego ślepiami łani kiedy tak podlazł. Do tego jego słowa, głos, wszystko. Czy szkoła go testowała? Czy powinien wezwać nauczycieli, czy to jakiś animag dziwny? Czy się nawdychał za bardzo kwiatów? Do tego o ile wiedział z jakiej szkoły jest i znał jako tako angielski, to jednak nie było to jego pierwszy język. Zawahał się uciekając spojrzeniem na boki, do tego różdżka dźgała go w brzuch. Ręce mu się spociły, zatrząsł się i pokręcił głową. Prowadź? Co to niby znaczy? Nie odda mu nic, nic a nic, jego rośliny! A poza nimi nie ma nic przy sobie. Zacisnął dłonie na pasku torby i cofnął się gwałtownie jeszcze jeden krok, wpadając plecami na krzaki, po których rozpłynęły się fale, jak po tafli wody do jakiej wrzuci się kamień. Żywopłot nie był zwykłym żywopłotem, żył swoim życiem, czasem się poruszał, czasem szeptał i zagradzał drogę, czasami czepiał się ubrań przechodzących osób, a czasami otwierał im nowe wyjście ułatwiając ucieczkę. Tym razem jednak liście zaszeleściły złowieszczo, jakby złe na taką grożącą postawę wobec tutejszego ucznia. RE: Wymiana (Max & Neil) - Maximilian Addams - 11.07.2024 Zajęty był studiowaniem twarzy chłopaka, jego mimiki i spojrzenia. Ten zdawał się nie jak reagować na jego słowa a on tylko chciał się stąd wydostać! Nie rozumiał też paniki jaka go otulała w tym momencie. Przełknął głośno ślinę. Dalej dźgał chłopaka różdżką w brzuch by ten się ruszył. Jednak ku jego nieszczęściu usłyszał też jakiś szept a raczej szepty. Rozejrzał się w panice dookoła po czym kucnął zakrywając uszy, - Kurwa kurwa kurwa, ja tylko chcę stąd wyjść! - Zaklął pod nosem zaś rękawy szaty zsunęły się po jego ramionach. Na jednej z dłoni ukazując raczej nieprzyjemną bliznę po zabawach jego kolegów ze szkoły. "Mudblood" W czarodziejskim świecie słowo, które nie było mile widziane jednak często używane w pewnych kręgach. Złowrogi szelest sprawił, że ten aż się zadrżał wplątując palce w swoje blond włosy. Różdżka z cichym tapnięciem upadła na trawę. Nie chciał listków, trawki, roślinek czy niczego innego. Nie miał też zamiaru nic zabierać Neilowi. Zwyczajnie chciał stąd wyjść nim panika sprawi, że straci kontrolę. - P-proszę zabierz mnie stąd. - Wymamrotał łamiącym się głosem. Oczywiście, że nie miał pojęcia co siedziało w głowie chłopaka, czy nawet tego, że jest Wilkołakiem, bo niby skąd miał to wszystko wiedzieć. -Nic nie chcę.. Po prostu mnie stąd wyprowadź... RE: Wymiana (Max & Neil) - Neil Enfer - 11.07.2024 Niezrozumienie ich otaczało, a natura przyjęła stronę obywatela Akademii, który wiernie przyjeżdżał zawsze na początek roku, zawsze po świętach. To oczywiste, że labirynt, jaki był schronieniem Neila był po jego stronie, do tego dla nowego i obcego mogło to być faktycznie straszne. Słyszał przekleństwa, które były szalenie mocno rozpoznawalne, uczył się ich przypadkiem, od ludzi, chociaż każdy miał różny akcent i były one zależne od humoru. Wzdrygnął się kolejny raz kiedy ten tak po prostu kucnął i zaczął się kryć. Zaraz. Co się dzieje? Nie rozumiał. Naprawdę coś było nie tak. Wyglądał inaczej niż na korytarzach. Teraz wszystko się mu mieszało. Do tego czy właśnie wpakował się we wzięcie na siebie odpowiedzialności za niego? Zgubił się kompletnie i teraz tylko stał, wtulony plecami w żywopłot i patrzył się, próbując wyłapać sensowne słowa z jego mamrotania. Czy on rzuca czary? - To tylko labirynt. - odpowiedział niepewnie, trochę koślawo wypowiadając ostatnie słowo, ale jednak było one wypowiedziane zrozumiale. - W nocy jest ładnie tu. - dodał, licząc, że trochę go to pocieszy. Nie to, że chciał oglądać z nim gwiazdy, ale na pewno te za jakiś czas zrobią się widoczne. Neil z resztą znał całkiem ładne miejsce w samym środku labiryntu, gdzie nawet była ławka do posiedzenia. Ale Max o tym nie wiedział, jeszcze nie. RE: Wymiana (Max & Neil) - Maximilian Addams - 11.07.2024 W tej chwili nic nie pomagało. Blondyn był tak przerażony, że nie do końca rozumiał co się dzieje. Jedno wiedział na pewno, że odczuwał niezrozumiały strach. To też nie tak, że nie starał się kontrolować bo robił co mógł. Czasem jednak zdarzają się momenty, że nic na nie słucha. Tym razem mózg blondyna, któremu starał się to wytłumaczyć. Wszystkie próby jednak spływały na niczym. Wpakował czy nie, coś było na rzeczy a Neil nie pomagał. Z resztą Max też w nijaki sposób się temu przyczyniał. Gdy tak kucał zakrywając uszy, ciągnąc za blond włosy Neil był pozostawiony ze swoimi własnymi myślami. Bowiem Addams mimo wszystko kulił się ze strachu, zdjęty paniką jakiej nie potrafił zrozumieć. Rzucał czary? Niby jak bez różdżki? Chyba, że nie zauważył jej leżącej obok w trawie. -B-boję się - Jedynie wymamrotał, tym razem starał się po francusku, znał kilka słów, może to pomoże.. Aż mu się w głowie zakręciło na kolejne słowa. Czy to znaczyło, że nie zamierza stąd iść a nawet gorzej.. Zostać o podziwiać gwiazdy? -T-Ty chyba żartujesz.. - Oczy miał talerze gdy tak na niego patrzył z niedowierzeniem. Może już tak kurczowo nie trzymał swoich uszu. Nawet rozejrzał się w poszukiwaniu swojej różdżki. Spojrzał w górę na niego, tak jakby dopiero teraz oceniając z kim tak naprawdę miał do czynienia. Przywiązał nawet więcej uwagi do detali wyglądu swojego rozmówcy. Dalej jednak widoczna w nim była panika i wyglądał niczym spłoszona sarna. RE: Wymiana (Max & Neil) - Neil Enfer - 12.07.2024 Bariery językowe nie były łatwe i w tej chwili odczuwali to bardzo mocno. Jeden nie umiał dobrze po francusku, drugi nie był perfekcyjny w angielskim. Rozumieli trzy po trzy, ale w końcu wydukane po francusku słowa dotarły do Neila. Być może Max w końcu przypomniał sobie w jakiej szkole jest i wydobył z siebie wspomnienia obcego języka. Bał się? Czego? To tylko labirynt, do tego nie był tu sam, a może błądził tu cały dzień, od samego rana? Nie, chyba widział go na korytarzu dzisiaj, chyba, a może to był ktoś podobny, nie co jak co, to miał chłopak charakterystyczną twarz, jak nic to był on, prawie na pewno. Spróbował poprawić mu humor i nie do końca to wyszło, zaraz jednak na krzywy komentarz o żartowaniu zaśmiał się i pokręcił głową z politowaniem. No tak, bał się wystraszonego szczeniaka. Taki z niego właśnie chojrak. Wsparł się o biodra i patrzył na niego z góry. - Nie ma co się bać, to tylko labirynt, naprawdę. Chyba był zły, że celujesz do mnie różdżką, ale nic by ci nie zrobił. - machnął ręką, w końcu wyciągając ją w stronę chłopaka, aby pomóc mu wstać. - Swoją drogą faktycznie głupio zrobiłeś, że tu przyszedłeś. Nikt ci nie mówił, że są tu labirynty? Powinni powiedzieć, chociaż dużo u nas jest do pokazania, to mogli zapomnieć. Doświadczenie uczy jednaj najlepiej i na kolejny raz będziesz pamiętać. - dopowiedział pomagając mu wstać, jeśli Max złapał jego dłoń. RE: Wymiana (Max & Neil) - Maximilian Addams - 14.07.2024 Co tutaj dużo mówić. Bariera języka to naprawdę wielki problem w pewnych sytuacjach. Tak jak widać było na powyższym obrazku. Chłopak był przerażony, bał się miejsca w jakim się znalazł zaś drugi, nawet nie wiedział o czym ten kwili. Dla Blondyna to miejsce w obecnej sytuacji było czymś przerażającym, czymś czego nie znał. Co więc dziwnego w tym, że zareagował tak intensywnie. Mimo, że był z natury odważnym to i takim miękną kolana od czasu do czasu. W rzeczy samej Addams był zbyt rozpoznawalny, ciężko było zapomnieć jego twarz skąpaną w blond włosach pokrytą piegami. Mającą charakterystyczne dla Azjatów, jedynie co to ich kolor go wyróżniał, nie były takie ciemne. W brązie przebijały się kawałki zieleni. Nadając im specyficzności i unikalności. Pomimo tego, że kolory same w sobie takie nie były. Uznać je można raczej za typowe, popularne, wręcz nudne. Na słowa Neila zdziwił się, zaskoczenie pokryło jego oczy i twarz. Ze wyraźnym szczękiem zębów wyjąkał.- C-chyba? To ma... Uczucia? - Jego brwi zakrzywiły się gdy rozejrzał się dookoła zerkając na zielone liście, które teraz dziwnie wydawały mu się żywe, chociaż nijak nie mógł tego wytłumaczyć. Chociaż nagle też przypomniał sobie jedno. W Hogwarcie też mieli coś takiego, było ciężej dostępne i raczej hodowane na specjalnie okazje z racji swojej natury. Jego spojrzenie jeszcze raz padło na otaczającą ich roślinę, chłopak wziął głęboki oddech starając odepchnął od siebie negatywne emocje. Przynajmniej starał się. -Nie.. - Przyznał cicho, jakby z lekkim urazem i smutkiem, nutką zawodu. Jednak skąd mogli wiedzieć, że trafi się ktoś taki jak on? Zafiksowany na punkcie natury i zwierząt? Kogoś kto bez pomyślunku rzuci się w wir eksploracji nowego miejsca. Niczym dziecko, które dostało nową zabawkę. - Nie pokwapili się.. Albo uznali, że zwyczajnie nie warto.- Przemknęło mu w myśli to, że faktycznie tak mogło być. Kto by się przejął zniknięciem chłopaka? Zwłaszcza w tych czasach. Gdzie pełno ludzi ginie, słuch po nich zanika. Zbyt było tego wiele by przejmować się jednym chłopcem, który nie miał w sobie krwi prawdziwych czarodziei.- Tak.. będę wiedział.. - Wymamrotał chwytając rękę chłopaka, chociaż przez chwilę się zawahał, kto wie co ten mógł mieć w głowie. Gdy już stał bezpiecznie, mógł zapytać coś od siebie.- Wiesz gdzie jest wyjście? Jak się poruszać w tym miejscu? RE: Wymiana (Max & Neil) - Neil Enfer - 14.07.2024 Przechylił lekko głowę w bok na jego pytanie. - Tak? - zerknął przez ramię na żywopłot. - Wiele rzeczy w zamku żyje. Chyba tak to wygląda w każdej szkole magicznej. - dodał z lekką sceptycznością. Nie był w wielu szkołach magicznych, ogólnie niewiele miał do czynienia z magią, nie licząc szkoły i związanych z nią zakupów. Słuchał go uważnie i to jak dziwnie mówił, liczyło się jednak to, że próbował się dogadać, prawda? - Mało kto z nowych chodzi po ogrodach, zazwyczaj idą się integrować z resztą. - zastanowił się nad swoimi słowami. Mógł jedynie spekulować, bo nie wiedział czy tak naprawdę było, nie do końca spędzał z innymi czas, już nie mówiąc o uczniach z innych szkół. Obserwował go i widział, ze chyba coś powoli się uspokaja. Uśmiechnął się na wyciągnięcie nauki i ścisnął mocno jego dłoń, zadowolony, że współpraca idzie w przód, powoli, ale pewnie. Jeśli chłopak go nie puszczał, to sam również nie luzował uścisku dłoni, chcąc dodać mu otuchy. - Mniej więcej wiem. Mam też rozrysowaną mapę, ale labirynt czasem się zmienia. - dopowiedział, zerkając na krzaki. - Naprawdę nie chcesz tu zostać trochę dłużej? Nic ci się nie stanie, jesteś ze mną. - spróbował go przekonać. Lubił tu przychodzić samemu, żeby mieć spokój od wszystkich innych uczniów i od niektórych nauczycieli. Mógł go odprowadzić do wyjścia, ale sam nie miał zamiaru wracać jeszcze do dormitorium. |