Secrets of London
Poczta Baldwina - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Poczta Baldwina (/showthread.php?tid=3602)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


Poczta Baldwina - Baldwin Malfoy - 18.07.2024

Baldwin Malfoy
Fortinbras
Jako że panicz Malfoy kompletnie nie ufa sowom pocztowym z reguły jego listy roznosi zwyczajny, popielaty Fortinbras. Gołąb jak to gołąb - całkiem posłuszne i niezawodne stworzenie, chociaż zdarza mu się zniknąć na parę dni i pójść w tango z innymi gołębiami przy fontannie w parku świętego Jakuba.



RE: Poczta Baldwina - Charles Mulciber - 18.07.2024

Drogi Panie BM,
Bardzo dziękuję za złożenie zamówienia.

Muszę przyznać, że dał mi Pan nie lada wyzwanie! Udało mu się jednak stworzyć coś, co odpowiada Pańskiemu opisowi. Wahałem się, czy wziąć udział w Pańskim żarcie, lecz proszę się nie martwić - świeczka dotrze do osoby pod wskazanym adresem. Nie ma potrzeby uciekania się do gróźb.

Dziękuję za zakupy i zapraszam do skorzystania ponownie!

Pozdrawiam serdecznie,
Charles R. Mucliber



RE: Poczta Baldwina - Desmond Malfoy - 22.07.2024


Drogi kuzynie,

Uprzejmie zwracam się do Ciebie z prośbą o radę. Czy moglibyśmy przy herbacie omówić przeszkodę, którą napotkałem podczas malowania jednego z moich najnowszych obrazów? Stworzyłem już jego trzy wersje, lecz żadna z nich nie prezentuje sobą odczuć, które staram się osiągnąć. Wierzę, że jego tematyka leży zaskakująco blisko obszaru twoich typowych zainteresowań, dlatego niezmiernie doceniłbym poznanie twojej opinii.

Tobie pozostawiam wybór dogodnego Ci terminu, ale proszę, abyś brał pod uwagę to, że godziny mojej pracy należą do tych znacznie bardziej stałych, niż twojej.

Z pozdrowieniami,

Desmond A. Malfoy



RE: Poczta Baldwina - Desmond Malfoy - 23.07.2024


Kuzynie,

Dziękuję za twoją troskę, jednak nie uważam, aby była ona konieczna. Sam wybrałem swój zawód i swoje miejsce pracy, i jestem ze swoim wyborem szczęśliwy, jakkolwiek trudno może być to zrozumieć osobom o temperamencie tak żywiołowym jak twój.

Odpowiada mi spotkanie się w moim domu. Upraszam jedynie o uszanowanie porządku w nim panującego, łącznie z zasadami dotyczącymi zachowywania czystości.

Z pozdrowieniami,

Desmond A. Malfoy



RE: Poczta Baldwina - Moira Chang - 20.09.2024

20.08.1972

Baldwin,

pamiętam. W przeciwieństwie do niektórych, mam całkiem dobrą pamięć. I ktoś musi ci naprawdę pokazać, jak przechodzić do sedna. Najpewniej ktoś mu pomógł. To w końcu Nokturn, ludzie tutaj znikają praktycznie codziennie. A jak sam uciekł, to krzyżyk na drogę, przynajmniej będzie tu trochę lepiej bez kolejnego faceta.

Czyli lokalizację "miejscówki" zawdzięczamy siostrze tego twojego znajomego. Daj na nią namiary, a odpowiednio jej podziękuję.

Bądź pod Palarnią za godzinę. Jak zwykle, na swoją własną odpowiedzialność.

M. Chang



RE: Poczta Baldwina - Scarlett Mulciber - 23.09.2024


Szanowny Baldwinie,

Racz mi wybaczyć, za zaprzątanie głowy, jednakże sprawa jest dość pilna i oczekuje niezwłocznej odpowiedzi.

Zgadnij co się odjebało!
Mój braciszek ukochany wybiera się na randkę! - Tak, ja też nie mogę uwierzyć.
Kto wie, może będzie nieco bardziej kreatywny pomysł do picia, aniżeli urodziny Ani.
Tylko to sekret jakby co, miałam nikomu nie mówić, więc nic nie wiesz.

Weź wykaż się romantyzmem i powiedz mi, gdzie może zabrać swoją wybrankę.
Tylko wiesz, nic odjechanego, psychodelicznego, pojebanego etc. - nie chcemy jej spłoszyć. Szczególnie, że jeszcze nic o niej nie wiem.
Coś uroczego i nieco bardziej banalnego.Nieco nudnego
Liczę na twoją pomoc.



Scarlett Mulciber



RE: Poczta Baldwina - Scarlett Mulciber - 23.09.2024


Oh, Sweetie
Czyżbym przypadkiem przyśpieszyła bicie twojego serca? Mruff.. satysfakcjonujące.
Aczkolwiek wizja szukania cię na Kubie mnie średnio rajcuje. Wolę mieć cię pod ręką, także następnym razem będę cię niepokoić w bardziej odpowiednich do tego warunkach, abym nie musiała szukać cię na jakimś wypizdowiu na drugim końcu świata.

Jeśli rozmiar świeczek wzorował na sobie, to nie wiem czy tak daleko by go to zaprowadziło. Chociaż kto wie, może to wabik by te chciały zestawić je z rzeczywistością. Kto wie kto wie...
A jednak liczę, że te świeczki to początek jego wielkiej kariery, mimo rodzinnego konfliktu - należy mu się wszystko co najlepsze.

Wymieniłeś zajebiście nudne miejsca - będą idealne.
Chociaż czy nudne. Zależy z kim.
Lodziarnia chyba jest tym czego potrzebują. Gdy zapadnie niezręczna cisza zawsze mogą udawać, że są przejęci jedzeniem.
Korciło mnie trochę, aby polecić im nieco bardziej kreatywną formę spędzania czasu.
Wiesz jak jest...
Pokój, klimatyczny półmrok, butelka podrzędnego whisky, farby i malowanie siebie nawzajem ~ Brzmi jak miły początek znajomości,
nie sądzisz?
Ale Charlie jest chyba na to zbyt nieśmiały, a szkoda. Chociaż kto wie, może podrzucę to na pomysł kolejnego spotkania.

Oczywiście, że zgarnęłam jej kokardki!
Na tym stoliku panował chaos, aż mnie oczy piekły. Jej wstążki znajdziesz komodzie. Trzecia szuflada po lewej, licząc od dołu. Po lewej komody, a nie twojej lewej, oczywiście!
Przeproś Roskę, za te niedogodności i nałóż jej różową, to księżniczka w końcu, nie?
Jak ją przyjdzie mi zobaczyć, to też ją przeproszę i zobaczę w końcu jak gwiazdeczka się prezentuje.

Scarlett Mulciber

PS:A Ania to powód naszego picia - ya know, urodziny Ani - ani moje, ani twoje, ale kogoś na pewno.

PS2: Kurwa, Sweetie, jak zamierzasz upierdalać listy w farbie, to przynajmniej wybierz inny kolor - nie wiem, może jakiś fiolet. A nie, piszesz do mnie i drugą ręką trawę malujesz. A jak już zieleń to chociaż butelkowa. Co ty tam tworzysz?



RE: Poczta Baldwina - Lorraine Malfoy - 01.10.2024

—08/06/1972—


Baldwin nie musiał długo czekać na odpowiedź na swój zachlapany krwią list: choć był środek nocy, Lorraine odesłała mu odpowiedź przez białego gołębia, do którego nóżki przytroczyła — oprócz koperty zabezpieczonej standardowym zaklęciem ochronnym — niewielki pakunek zawierający buteleczkę eliksiru wiggenowego i bandaże.


Londyn, 08.06.1972 r.

Ty pokurwiały antychryście,
Mój mężny Samsonie,

Twoje listy zawsze krwawią pretensjonalnością, ale boleściwych znamion literackiego zacięcia nabierają dopiero w tych – jakże godnych pożałowania – stanach pasyjnej afektacji, kiedy biczujesz sam siebie, by obudzić we mnie litość. Dziwię się, że użyłeś atramentu. Powinieneś kreślić te słowa krwią, nasycić pergamin męczeństwem, ale Ty – zdradzając kompletny brak finezji w niezbyt udolnym naśladownictwie Pollocka – zwyczajnie zachlapałeś papier na wpół skrzepłą posoką, tak jak zrobiłeś to ze ścianami rezydencji monsieur Shafiqa. Czy podpisujesz tak wszystkie listy miłosne? Czy następnym razem dostanę obspermioną laurkę z pogróżkami – obiekt adoracji i nienawiści w jedno złączone?

Spełnij swoje groźby: wykrwaw się na moim progu, przemień kamienną posadzkę u wejścia do kaplicy w ołtarz i złóż na nim swoje ciało w ofierze – najdoskonalszy z eksponatów, jaki będzie można podziwiać w mauzoleum Malfoyów. Niech krew wsiąknie w grunt. Niech poplami bruk. Nie chcę jutro znaleźć na progu białej gołębicy z ukręconym łebkiem – nie waż się rzucać mi ochłapów, bo urwę Ci głowę własnoręcznie. Pomaluj nasz dom krwią, jeżeli to jest jedyny sposób, by powstrzymać to szaleństwo, ale zrób to swoją krwią.

Gdybym zlizała ją z koperty, nie poczułabym na języku metalicznego posmaku krwi, lecz słodycz frustracji. Urażona próżność boli bardziej niż przebite ścięgna, rozjątrzona duma trudno się goi. Najchętniej wydestylowałabym tę frustrację, aby skropić się jej zapachem jak perfumami – tak jak Ty chciałbyś wydestylować moją krew, aby uzyskać doskonałą czerwień: barwnik, który tchnąłby życie w Twoje płótna. Weź ją sobie, jeśli masz odwagę, spróbuj przemienić tę przeklętą krew, o którą się ze mną targujesz, w coś pięknego. Zabierz mi życie, by naznaczyć matowe usta trupa karminem, pomaluj rumieńcem jego policzki, wykrwaw króla, a potem ubierz w królewskie szkarłaty żebraka, dokonaj swojej śmiesznej retrybucji: będę patrzeć, jak będziesz zwijał się w bólach, próbując namalować sobie drugie serce, bo te, które masz w piersi nie zniesie mojej śmierci.

“Jaka jest moja wina?”, zapytujesz, “czym Ci zawiniłem?”. Silisz się na tak górnolotne słowa, pozwalając im wzlatywać ku niebu jak synogarlicom, samemu tkwiąc na dnie rynsztoka! Możesz mu to powtórzyć, skoro już siedzi obok – dobrze wiem, kogo wybrałeś sobie na pocieszyciela. Słusznie zauważyłeś, że jestem córką mojego Ojca – wiedz, Baldwinie, że jestem nią we wszystkim, w czym Ty chciałbyś być jego synem. Reszta nie jest warta złamanego knuta.

Nie obchodzą mnie Twoje pieniądze, ani co z nimi zrobisz: wyrzuć je do kanału, jeżeli wymaga tego Twoje poczucie estetyki – czy też sprawiedliwości. Nie przychodź tylko potem, błagając o pożyczkę. Nie piję cudzej krwi, nie sięgam po cudzą “krwawicę”, nie jestem przeklętym pasożytem, który zakleszczył się w łonie Matki, nie biorę tego, co do mnie nie należy – nie dbam o Twoje galeony – ale świat bierze, bierze i wciąż bierze. Nie pozwól mu na to.

Skoro jestem tak droga Twemu sercu – tak droga, że ze wzgardą spoglądasz na ziemskie dobra – dlaczego robisz wszystko, by upokorzyć mnie w oczach świata? Przyniosłeś mi wstyd. Przyniosłeś mi wstyd. Renowacja – miałeś przeprowadzić renowację – czy termin "sztuka użytkowa" jest Ci obcy? Czy tak trudno zrealizować proste zamówienie podług wytycznych wskazanych przez klienta? Anthony jest mi bardzo drogi – jest moim przyjacielem – jest kimś, kogo zdanie wysoko sobie cenię, choć nie muszę się z nim zawsze zgadzać. Nie potraktowałeś go z szacunkiem, a on jest kimś, komu należy się szacunek – szacunek, którego sam, jak przyznajesz, oczekiwałeś z jego strony. Uniosłeś się dumą, ale zamiast pokazać mu swą wyższość, pokazałeś, że jesteś ordynarny, wyniosły i arogancki. Pokazałeś, że jesteś słaby. Pokazałeś mu też moją słabość – słabość do Ciebie.

Wiedz bowiem, że jeżeli kto uczyni Ci jaki despekt – zelży, potraktuje z góry, wyśmieje – będę pierwszą, która stanie w Twojej obronie. Myślisz, że chcę widzieć, jak cierpisz? Że łzy, które ronię, kiedy umierasz na scenie, to łzy szczęścia? Ale ty nie myślisz, Ty znów szukasz pocieszenia w znajomym upodleniu, znów umartwiasz ciało alkoholem, a umysł – perwersją. Proszę, przestań robić sobie krzywdę. Rozcieńczasz wódką krew Malfoyów, a nasza krew jest cenna, bardzo cenna. Powiedz mi, w czyje imię toczyłeś ją w Little Hangleton? Dlaczego tak łatwo oddałeś obcemu człowiekowi część siebie? Domyślam się, co mógł czuć, kiedy na Ciebie patrzył – ogarniętego pasją tworzenia, zelżywie szpachlującego ściany krwią – znajduję pewien turpistyczny urok w krwawym manifeście, jaki zostawiłeś na ścianach letniej rezydencji Anthony'ego, choć nie miałam nawet jeszcze okazji go zobaczyć: znajduję w nim ironię, znajduję w nim piękno, bo prawdziwe piękno jest obmierzłe, i wiem, że on też znajduje je w Twoim dziele, że fascynujesz go, choć nie widzi Twojej szczerości, a tylko ordynarność. Nie potrafię potępić Cię za to, co zrobiłeś, choć chciałabym – Matka wie, że chciałabym Cię potępić!

Zastanawiam się, czym będziesz pisał mi listy, jeżeli otwierasz żyły dla każdego, kto chce się z Ciebie napić – co zostanie dla mnie. Nazywasz mnie zdrajczynią, a sam nie jesteś lepszy. To moje płótno powinieneś pomazać swoją krwią – mój portret, nie Anthony’ego Shafiqa.

Czasem Cię tak bardzo nienawidzę.

Zawsze Twoja,
Lorraine



RE: Poczta Baldwina - Charles Mulciber - 10.10.2024

24 Sierpnia
Drogi Kuzynie,

Czemu pytasz o moją siostrę?
Wydaje mi się, że czerwony. (bo Scarlett)
Ale może też być to czarny albo biały. Nie wiem, nie do końca. Jeśli to ważne, mogę się dowiedzieć?

Pozdrawiam
Charles



RE: Poczta Baldwina - Charles Mulciber - 10.10.2024

24 Sierpnia
Kuzynie,

Przepraszam, nie znam się na teorii kolorów, ale widzę, jakie barwy Scarlett nosi.

Zanim powiem tak lub nie, powiedz, po co chcesz dać Scarlett mojego czerwonego penisa? Nie chcę, żebyś robił jej niewybredne żarty albo sprawiał przykrości. Dość już problemów miałem, gdy kuzynka Lorraine dostała od kogoś taką świeczkę. Zupełnie nie wiem czemu cała odpowiedzialność spadła na mnie, przecież to nie ja ją jej wysłałem!

Będę mógł zrobić zamówienie dopiero we wrześniu, po wypłacie, nie mam pieniędzy na składniki. Chyba, że poproszę tatę o pożyczkę.

Charlie