Secrets of London
[wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice (/showthread.php?tid=361)



[wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Alice Selwyn - 30.10.2022

adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

wrzesień 1962 roku, Hogwart, łazienka na pierwszym piętrze

Rok szkolny jeszcze nie zdążył wyjść z tej powtarzalnej fazy organizacyjnej, a już nauczyciele wściekli się z czekającymi ich egzaminami, powtórkami i straszeniem, jakby właśnie teraz zdecydowała się reszta ich życia. Alice nie potrafiła poddać się presji z zewnątrz, więc generalnie te słowa spływały po niej jak woda po kaczce i to takiej wysmarowanej dodatkową warstwą smalcu. Do tego znowu zmienił się wykładowca od Obrony przed Czarną Magią, jak co roku próbował rozeznać, co już opanowali, jakby te notatki jego poprzednika i ich eseje z tamtego roku to tylko próżny trud, jak krew w piach. Poza tym po dwóch zajęciach Ala doszła do wniosku, że z zaklęć obronnych była bardziej ogarnięta od niego, ale cóż widać im się teraz trafił czysty teoretyk. Biorąc powyższe fakty oraz długo utrzymującą się ładną pogodę, toż to prawie anomalia w Szkocji! Selwynówna postanowiła ominąć zajęcia i posiedzieć na pomoście, bo w końcu w ciągu najbliższego półrocza raczej nie nadarzy się taka okazja. Pociągnęła za sobą kumpelę z ławki, w końcu Pan-Teoria z obrony jeszcze sobie nie przyswoił konieczności sprawdzania obecności co lekcję.
- Norka, napiszę ci to wypracowanie, Krukoni mi już przekazali tematy - dodała przeczesując czuprynę, wtedy jeszcze w naturalnym ciemnobrązowym wydaniu. - Zaraz się ugotuję w tych rajstopach, chodźmy do łazienki jeszcze - pociągnęła pannę Figg za łokieć do najrzadziej uczęszczanych toalet na pierwszym piętrze, aby przypadkiem nie wpaść na żadnego ucznia lub co gorsza nauczyciela, bo o tej porze wszyscy powinni być na zajęciach. Co prawda pewnie nie wypadałoby świecić teraz gołymi nogami, ale kogo to miałoby obchodzić, poza tym spódnica z uniformu szkolnego była przyzwoicie długa.
Kiedy przekroczyły próg łazienki Alice doszły jakieś ciche piski.
- To - zawiesiła na chwilę głos: - myszy? - zapytała i zmarszczyła nos, bo sama nie była o tym przekonana, ale też nie była typem osoby, która chętnie by wskakiwała na główkę w bliżej nieokreślone a podejrzane sytuacje.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Nora Figg - 31.10.2022

Piąty rok nauki w Hogwarcie właśnie się rozpoczął. Nora uwielbiała tu wracać. Może trochę tęskniła za domem i rodzicami, jednak wiedziała, że może się tu jeszcze wiele nauczyć. Do tego mogła spędzać całe dnie ze sowimi przyjaciółmi.
Nie, żeby przywiązywała jakąś dużą wagę do nauki. Były pewnie przedmioty które naprawdę lubiła, jednak nauka sporej części z nich... cóż nie sprawiała jej frajdy. No, ale żeby nie było, zdać wszystko po najmniejszej linii oporu i jakoś skończyć edukację. Później będzie mogła się zająć przyjemnościami.
Figg nie miała problemu z tym, aby opuścić jedne z kolejnych zajęć z obrony przed czarną magią, jakoś niespecjalnie ją interesowało gadanie kolejnego psora, który zajął miejsce po zeszłorocznym nieszczęśniku. Ta posada chyba była jakaś przeklęta.
- Dobra, trzymam Cię za słowo. Czy myślisz, że jako prefekt, mogę mieć większy przypał za to, że nie pojawiłam się na lekcji, czy może jak wymyślę historyjkę o tym, że biedny pierwszak się zgubił to przejdzie?- pojawiła się chwila zawahania. Rodzice byli z niej tacy dumni, że objęła taką istotną funkcję, a ona skuszona przepiękną pogodą mogła ją stracić. Mniejsza o to, będzie się tym martwić o ile ktoś uzna, że powinna być gdzieś indziej.
- Dobra, chodźmy do tej łazienki, tylko szybko bo szkoda dnia!- wkroczyła za przyjaciółką do toalety, żeby przypadkiem nie nadziać się na kogoś na korytarzu.
Kiedy weszły do łazienki również nie umknął jej dziwny dźwięk. - Myszy, w naszej renomowanej szkole, myślisz? - nie do końca chciało jej się w to wierzyć. Weszła głębiej do pomieszczenia, coby zobaczyć co wydawało te specyficzne dźwięki. Rozglądała się uważnie, nie chciała niczego przegapić. - Haloooo, jest tu kto?- rzuciła jeszcze w eter. Słyszała opowieści o tym, że ponoć mieszka tutaj duch, sądziła jednak, że są to plotki, bowiem kto chciałby spędzić całe swoje życie w łazience, czy w ogóle duch miał jakiś wybór, kiedy wybierał miejsce, w którym przyjdzie mu spędzić całe swoje życie, czy w ogóle było to życie? Przecież nie mógł umrzeć, jak właściwie powinno się nazywać ten etap egzystencji? Zastanawiała się, czy będą miały tyle szczęścia, że wpadną na tę słynną osobę, która ponoć tutaj mieszkała. Była ciekawa, w jakim nastroju ich przywita, jeśli w ogóle się pojawi. W głębi wierzyła, że będą miały dzisiaj szczęście.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Alice Selwyn - 31.10.2022

Odkąd Alice dowiedziała się o mianowaniu Norki na prefekta, to miała kilka scenariuszy, jak to można wykorzystać. Oczywiście nie wykorzystać samej przyjaciółki, bo Selwyn była zawsze szczera i generalnie brakowało jej ślizgońskiej bezwzględności, ale to byłby spory atut, choćby przy wymykaniu się z dormitorium w czasie ciszy nocnej. Szkoda czasu na szlabany i porządkowaniu składzików, które ile by uczniowie nie dostawali kar, to magicznie i wiecznie były nieuporządkowane. Może słowem-kluczem było magicznie.
- Myślę, że cokolwiek im powiesz, to to łykną. Zobacz ile razy my się wymykałyśmy z lekcji, a tego nikt nie zauważył nigdy. I zostałaś prefektem, bo oczywiście, że się do tego idealnie nadajesz, co tam jedna obrona w tę czy tamtą - machnęła ręką w powietrzu na taką tam drobnostkę.
Alice również rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Pamiętaj, że mamy tutaj pełen loch oślizgłych gadów, które strasznie się panoszą - dodała na tę uwagę o renomowanej szkole. Nie żeby miała połowę rodziny w Slytherinie, no może dlatego wiedziała co mówi.
Piski zmieniły się w cichy lament, ewidentnie ktoś płakał.
- Ha, chyba twoja wymówka stanie się faktem. - Kto inny mógłby uderzać w płacz w, ogólnodostępnej dla każdego hogwardzkiego domu, łazience? Pierwszaki jeszcze nie znalazły sobie odpowiedniej miejscówki na wypłakiwanie sobie oczu. Alice polecała zaułek w bibliotece z książkami poświęconymi dialektom goblińskim.
- Hej, coś się stało? Możemy cię zaprowadzić do pielęgniarki - dołączyła do Nory.
Selwyn weszła głębiej, no jak się uzewnętrzniać to w którejś z kabin.
- Założę się, że będzie bieda siedziała w ostatniej - szepnęła do Figg. Ostatnie drzwi były przymknięte, ale nie zamknięte.
- Uchylę drzwi, dobrze? Może chcesz - Alice nie dokończyła zdania z propozycją, że może płacząca uczennica chciałaby przemyć twarz, bo wygląd spuchniętego królika z zatartymi oczami na pewno wzbudzi lekką sensację, ale urwała, bo osobą w kabinie był duch. Nie przestraszyła się jej, bo w Hogwarcie to norma, zresztą nie mogły one sprawiać problemów, bo zaraz by się uch pozbyto ze szkoły
- Aaa ty jesteś Ję… - znowu ugryzła się w język. - Marta! - Alice uznała, że wytykanie jej przezwiska znajdzie się ze zrozumieniem ze strony ujemnie materialnie ex-uczennicy.
- Koleżanki mówiły - tym razem, to Marta jej przerwała.
- Tak, koleżanki? Pewnie Olivia - jęknęła i wybuchła bardziej energicznym płaczem.
Alice spojrzała na Norkę, no tego się nie spodziewała i jaka Olivia, nie kojarzyła nikogo w ich roczniku.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Nora Figg - 01.11.2022

Nora nie miała zamiaru udawać, że nie będzie korzystała z przywilejów, jakie jej się należały dzięki stanowisku, którym została uraczona. Uwielbiała dzieciaki, sama miała jak do tej pory trójkę rodzeństwa i bez najmniejszego oporu pomagała matce w opiece nad nimi. Najwyraźniej ten dar związany z opieką nad młodszymi został zauważony i doceniony, co trochę też łechtało jej ego. Wiedziała jednak, że ta decyzja była słuszna, Nora od zawsze wykazywała zainteresowanie tymi zagubionymi duszami. Jakoś tak już miała, że wyciągała do nich rękę i pokazywała ten nowy świat, jakim była szkoła. Od teraz jednak było to oficjalne stanowisko, a nie tylko rekreacja.
- Masz rację Alice, jak zawsze, dobrze, że Cię mam. Gdyby nie Ty, to w ogóle nie miałabym żadnej rozrywki w murach tego zamku.- Sama z siebie nie podjęłaby takiej spontanicznej decyzji, jednak kilka słów przyjaciółki wystarczyło, żeby ją namówić.
- Poradzimy sobie z nimi, jak zawsze. Wiesz, są takie różne eliksiry, które chciałabym przetestować... - Najlepszym obiektem doświadczalnym wydawał się być żywy materiał, Ślizgoni, jakby byli do tego stworzeni w mniemaniu Nory.
- Mówisz, że wykrakałam? Myślałam, że to będzie przyjemny dzień.- no, ale nie dało się ukryć, że ktoś zaczął płakać. Figg musiała zareagować, pomóc zagubionemu dzieciakowi, to był jej obowiązek! Przewróciła jedynie oczami z niezadowolenia i udała się w głąb łazienki.
- Tak, na pewno będzie ostatnia, wiesz, żeby nikt nie mógł jej znaleźć. Pamiętam, że ja chodziłam płakać na błonia, wydawało mi się, że nikt mnie tam nie widzi.- z dala od gapiów, przynajmniej tak się jej wydawało.
Zajrzała do kabiny, którą otworzyła Alice. Jednak nie był to kolejny dzieciak, a duch. Słyszała opowieści o tej dziewczynie, ciekawe ile z nich jest prawdą. Jęcząca Marta... Ponoć zginęła w Hogwarcie, ciekawe jak do tego doszło. - Olivia, jaka Olivia, czy ona była z Tobą na roku? Możesz opowiedzieć więcej?- była ciekawa, o co chodzi dziewczynie. Czy Olivia o której wspominała miała jakieś powiązania z jej śmiercią, czy była po prostu jedną z jej znajomych? Nie miała bladego pojęcia. - Dlaczego płaczesz? Można Cię jakoś pocieszyć?- postanowiła również poruszyć temat przez który w ogóle pojawiły się w kabinie.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Alice Selwyn - 03.11.2022

Alice uśmiechnęła się na myśl o testowaniu eliksirów na mieszańcach lochów, jak Hogwart stary takie żarty były normą. Poza tym był to jakiś powód, żeby spróbować się przyłożyć na następnych zajęciach, jak na razie najlepiej szło z krojeniem składników.
- Może to będzie szybki kryzys. - Alice szukała jakiegoś pocieszenia. O co mogli rozpaczać pierwszoroczni, jeśli nie chodziło o tęsknotę za domem, to pewnie ktoś, kto uważał się za królową Hogza (wcale nie myślała o swojej starszej siostrze) powiedziała coś nieprzyjemnego, bo przecież trzeba było ustalić hierarchię na siedem lat.
- Pod trybunami stadionu do Quidditcha też można dobrze się zabunkrować. - Choć Alice mniej do płakania, to częściej znikała do kombinowania z zaklęciami i już niedługo do popalania papierosów, ale ten zwyczaj długo się nie utrzymał.
Nora miała niesamowity talent do łagodzenia ludzi czy też w tym wypadku duchów. Aż miała ochotę poklepać kumpelę po ramieniu, była w tym tysiąc razy lepsza. Marta złagodziła swój płacz, właściwie skupiła wzrok na obu uczennicach. Pociągnęła jeszcze dramatycznie nosem.
- Olivia Hornby. Ona, ona jest okropna. I tak była ze mną na roku, wiecznie się ze mnie naśmiewała.
Alice popatrzyła na Norę, z jednej strony to było całkiem prozaiczne, no ale musiało wstrząsnąć dziewczyną za życia wystarczająco, aby tego się trzymać, jak tonący brzytwy w swojej egzystencji ducha.
- Nie przejmuj się, nikt już jej tutaj nie pamięta. - Selwynówna próbowała techniki na bagatelizowanie.
- Co? To ma być pocieszenie, o mnie też już pewnie nikt nie pamięta. Jestem nieważna, nic dla nikogo nie znaczę. Dlatego każdy może mi nawtykać, bo Marta jest gruba i brzydka!
Alice naprawdę słyszała pęknięcie lodu już gdy zobaczyła brzydki grymas rysujący na półprzezroczystej twarzy dziewczyny, zanim skończyła zdanie. Mogła przysiąc, że było gorsze, niż rozmowa z jej własną rodzicielką, gdy ta na moment ograniczyła swój egocentryzm i poświęcała jej swoją uwagę.
- Nie, wcale tak nie jest, przecież znamy ciebie, Marta, a ty już nas niekoniecznie. Nazywam się Alice, to jest Nora. Naprawdę miło z tobą tu posiedzieć. I w ogóle nikt o tobie nie gada, ee w sensie niedobrze - obejrzała się błagalnie na pannę Figg, jej wzrok był błagalny “ratuj, Norka”. Lód dalej pękał.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Nora Figg - 04.11.2022

Norka raczej nie należała do tych, którzy życzyli źle komukolwiek... no chyba, że chodziło o Ślizgonów. Denerwowało ją to, jak panoszą się po szkole. Uważała, że takim osobom warto jest utrzeć nosa. Zasługiwali na to. Nie podobało jej się, jak z wyższością traktowali wszystkich innych uczniów, szczególnie tych, w których nie płynęła tak wspaniała czysta krew jak ich. Figg zupełnie nie rozumiała dlaczego uważają się za lepszych od innych, przecież magia sama wybierała, kto powinien ją mieć, mugolscy czarownicy byli wybierani przez los, aby dołączyć do tego zacnego grona czarodziejów.
- Oby był to szybki kryzys- szepnęła do Alice, żeby nie zdołować jeszcze bardziej tej zguby, która to tutaj urządziła sobie miejsce płaczków. Rozumiała problemy pierwszaków. Wiadomo, że byli w zupełnie nowym miejscu, często też nie mieli nawet pojęcia, że magia istnieje, a teraz z dala od domu rzuceni na głęboką wodę musieli sobie radzić. Figg doskonale potrafiła zrozumieć te młode dusze, nie bez powodu została prefektem. Była w stanie dotrzeć do każdego dzieciaka i wzbudzała zaufanie. Łatwo jej było z nich wyciągać informacje.
- Taaak, trybuny też są świetne, chociaż tam zawsze kręciło się sporo ludzi, wiesz treningi quidditcha...- sama nie była fanką tego sportu, właściwie to nie tylko tego, a chyba każdego. Wolała więc nie trafić na drużynę... jej zdaniem gracze quidditcha byli specyficzni, zarozumiali, nie przepadała za takimi typami osobowości.
- Widocznie Ci czegoś zazdrościła Marto.- postanowiła przejąć inicjatywę i zaczęła kontynuować rozmowę z duchem. - Wiesz, że takie naśmiewanie się, nie bierze się znikąd.- Ciekawe, czy szło jej w miarę dobrze, nie chciała urazić ducha w żaden sposób. Figg starała się wszystkich traktować równo, nawet jeśli byli martwi to miała do nich szacunek.
- Marto, co to za kłamstwa, nie jesteś wcale gruba i brzydka...- rzekła jeszcze Nora. Trafił im się bardzo zakompleksiony duch, musiały sobie jakoś z tym poradzić. - A o Tobie wszyscy pamiętają, każdy w szkole powtarza, że jest łazienka w której można spotkać taką miłą dziewczynę duch...- może trochę naginała prawdę, ale skąd Marta mogła o tym wiedzieć?
Kiedy Alice przedstawiła dziewczyny Marta postanowiła do nich podlecieć. Zatrzymała się tuż przed twarzą Alice. - Alice... ciekawe po co ze mną rozmawiacie, hmm? - spoglądała to na jedną, to na drugą. - Pewnie jak wszyscy przyszłyście posłuchać opowieści, hmm!- pisnęła. - Każdy chce wiedzieć jak zginęłam.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Alice Selwyn - 13.11.2022

Nieraz zgadzała się z Norką odnośnie zawodników Quidditcha. Niezależnie od tego, że sama należała do domowej drużyny, ale generalnie te ich przepychanki między sobą czy z rywalami i cała ta taka z lekko gwiazdorska otoczka, wzbudzała w niej chęć wywracania oczami. Nie trzymała się jakoś specjalnie innych zawodników, oczywiście miała dobre, koleżeńskie relacje, ale gdy zaczynała się atmosfera “męskiej szatni”, cóż, robiła szybszy ślizg do dormitorium, niż w trakcie swojego drugiego, pełnego meczu z ubiegłego roku, gdy ktoś omyłkowo posłał kafel na jej skrzydło.
- Prawda, pod trybunami jest spokojniej, ale za to można natrafić na więcej całujących się par. - Ale pojawienie się w okolicy takich obściskujących się uczniów zwykle całkiem rozmazywało nastrój i mało się dużo spokoju.
Alice energicznie pokiwała głową, gdy przyjaciółka wspomniała, że wszyscy pamiętają. Na razie nie chciała zbyt pochopnie gadać, bo znowu powie coś niefortunnego, jak chwilę wcześniej. Generalnie Selwynówna była szczera, otwarta i koleżeńska, być może, dlatego nie zawsze była brana zbyt poważnie czy przez innych uczniów, czy przez rodzinę, ale przez lata nauczyła się obserwować i wyciągać wnioski po cichu. Potrafiła zaskoczyć, gdy przechodziła w ten całkiem chłodny tryb planowania.
- Płakałaś Marto, każda z nas przez to przechodziła. Wiele razy, a wtedy najgorzej jest być całkiem samemu, ale przyszłyśmy tu całkiem przypadkiem. Widzisz, urwaliśmy się z lekcji, wiesz jakie one są nudne, nic się nie zmieniło - mrugnęła do ducha, gdy ten zbliżył się do niej.
Oczywiście, że skoro trafiły już na Martę, tę Jęczącą Martę, to korciło ją by poprowadzić rozmowę w tamtym kierunku, to jak z zębem, który jest na granicy wypadnięcia, język sam się tam pcha i drażni.
- A w ogóle chcesz o tym gadać? Wiesz jesteś w Hogwarcie sławna, bo jesteś najmłodszym duchem, to wiadomo, że przyciągasz uwagę. Jak to wiadomo z popularnością jest - Alice trochę musiała przyhamować, żeby też nie zasłodzić.
- Popularna? Mówią o mnie? - Chyba Marta sama nie potrafiła się zdecydować czy była zainteresowana czy podejrzliwa. - Ale że dobrze?
- Tak, wszyscy są zaciekawieni. Inni uczniowie, no i chłopcy też.
Marta miała ten słaby punkt, słyszało się, że lubiła się pojawiać szczególnie, gdy w pobliżu byli ci rozchwytywani uczniowie.
Alice trochę się wycofała, że duch mógł opuścić całkiem kabinę, ale podłapała haczyk, bo podążała za nimi dalej.
- Ktoś coś mówił, może?
- Chyba ktoś od Longbottomów? - rzucała całkiem na ślepo, ale ich zawsze jest dużo w Hogwarcie, poza tym mieli najwyraźniej dość estetyczne geny.


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Nora Figg - 16.11.2022

Norka spoglądała na zawodników quidditcha troszeczkę z pogardą. Uważała, że w Hgwarcie jest wiele ciekawszych rzeczy do roboty niżeli latanie na miotle, no ale, co kto lubił. Czasem chodziła na mecze, żeby pokibicować, wszak była całym sercem za tym, co robił Huffelpuff. Zresztą miało to pewnie coś wspólnego z tym, że sama potykała się o własne stopy, nie przepadała za żadnym sportem. Nie był to tylko quidditch, może gdyby kiedyś nie spadła z miotły, to podchodziłaby do tego tematu inaczej, niestety zdarzyło jej się zaliczyć bardzo bliskie spotkanie z podłogą, które do dzisiaj pamiętała, od tego czasu unikała wszelakich aktywności fizycznych.
- Jakby nie było innych ciekawych miejsc do pójścia w ślinę...- Nie do końca uważała, żeby przestrzeń pod trybunami była specjalnie atrakcyjna do spotykania się na randki, no ale to ich sprawa. Zresztą ten problem jej nie dotyczył, nikt się nie interesował nią w ten sposób, więc nie miała problemu z poszukiwaniem lokacji do uniesień cielesnych.
Figg starała się złagodzić ducha. Bądź co bądź, chyba powinno się rozmawiać z nimi w podobny sposób, co z ludźmi, chyba? Tak się jej przynajmniej wydawało. Nie wchodziła zbyt często w tego typu konwersacje. Zawsze to nowe, ciekawe doświadczenie. Ten duch był kiedyś dziewczyną, ich rówieśniczką, nie sądziła aby się tak wiele zmieniło, żeby nie mogły znaleźć z nią wspólnego języka. Musiały spróbować.
- Tak Marto, chętnie się z Tobą zaprzyjaźnimy, musisz czuć się bardzo samotna mieszkając tutaj w tej łazience. Możemy Cię zacząć częściej odwiedzać, jeśli potrzebujesz towarzystwa.- Nora mówiła do ducha dziewczyny bardzo łagodnym tonem, a warto jej przyznać, że naprawdę potrafiła przekonać do siebie wszystkich, przynajmniej żywych, zobaczymy, jak to jest z martwymi.
Zauważyła, że Alice zaczyna ciągnąć Martę za język, mrugnęła do niej porozumiewawczo, sama zamierzała skorzystać z okazji. Ciekawiło ją, jak właściwie skończyła w tym miejscu. - Wszyscy o Tobie opowiadają, zostałaś sławna...- Wtórowała Selwynównie, a nuż uda jej się zachęcić ją do podzielenia się większą ilością informacji, taka szansa nie zdarza się często.
- Tak, Longbottomowie, ale słyszałam też innych uczniów, chyba byli to Malfoyowie i Blackowie, te najbogatsze dzieciaki w większości.- Wydawało jej się, że to zrobi wrażenie na duchu.
- Oooo, może jakiś chłopiec miałby ochotę się ze mną spotkać tutaj, dawno nie byłam na randce.- Odparła rozmarzona Marta, chyba już zupełnie zapomniała o tym, że płakała.
- Marto, a możemy zapytać, co Ci się właściwie przytrafiło?- Kuła żelazo póki gorące.



RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Alice Selwyn - 26.11.2022

Latanie na miotle dawało Alice bardzo zbliżony dreszczyk emocji, co kradzieże, dlatego mocno się tego uczepiła. Może gdyby była w tym lepsza albo przyłożyła się bardziej, bo jednak quidditch traktowała bardziej, jak dodatkowe zainteresowanie, to być może jej przyszłość potoczyłaby się inaczej. Jednak to teraz nie było ani trochę istotne.
- W sumie - Marta zawiesiła głos, chyba nie była do końca przekonana do intencji dziewczyn. Ta cała Oliwia musiała ją nieźle emocjonalnie poturbować, bo pewność siebie Marta miała podkopaną tak samo po śmierci. - W sumie to byłoby miło - dokończyła z zawahaniem.
I dlaczego by nie? Selwynówna mogłaby zaglądać, a akurat może i dobre relacje z duchem mogłyby się przydać. A nawet  jeśli nie, to chociaż będzie w stanie coś sobie przypomnieć, co jej się przytrafiło.
Alice uśmiechnęła się: - no to jesteśmy umówione, postaramy się wpadać na tyle, ile nam zajęcia pozwolą. - Nie próbowała się wymigać, ale wolała uniknąć na przyszłość, że Marta będzie je obie ścigała po całym Hogwarcie, bo te nie stawiają się w łazience na wizytę. Choć czy duch ten pojawił gdzieś w zamku poza tą feralną łazienką? Ala jakoś nie mogła sobie nic przypomnieć na ten temat.
Skinęła głową Norce na znak, że dostrzegła jej gest, razem robiły za całkiem zgrany zespół. Jakikolwiek los, bóstwo czy przypadek posadził kilka lat wcześniej obie pierwszoroczne w jednej ławce, to cokolwiek za tym stało, to trafiło w dziesiątkę.
- Nie mogę ci niczego obiecać, ale możemy rozpuścić wici. - Jeśli tylko by znała jakiegoś chłopca, który bawił się w wywoływanie duchów lub egzorcyzmy, to może nawet coś tam by wyszło ze spotkania. Gorzej jak Marta poczułaby się oszukana, tego Alice by nie chciała.
- Ach, no bo oni się ze mnie śmiali - wypowiedź ducha stała nieco rwana, jakby myślała więcej, niż mówiła, więc nieco to było pocięte.
- Oliwia? - podpowiedziała.
- No tak, przez te okulary, inni się dołączyli, ja tutaj uciekłam, w tamtej kabinie się zamknęłam. Najpierw nic nie słyszałam, bo byłam taka zrozpaczona!


RE: [wrzesień 1962, Hogwart] Jęcząca Marta | Nora i Alice - Nora Figg - 05.12.2022

Norka chyba nie potrzebowała takich bodźców, jakie Alice przynosiły dreszczyk emocji. Sport kojarzył się jej tylko i wyłącznie źle, nie ukrywała tego nigdy. Nie ma się jej co dziwić, skoro należała do osób, które przewracały się o własne stopy na prostej drodze, co dopiero byłoby gdyby zaczęła latać na miotle? Prędzej, czy później by sobie coś trwale uszkodziła.

Najwyraźniej Marta nie miała oporów przed tym, żeby otworzyć się przed uczennicami. Udało im się wzbudzić jej zaufanie, właściwie to wcale nie była tym zdziwiona, w końcu i ona i Alice robiły wszystko, aby poczuła się pewnie w ich towarzystwie, wszystko szło po ich myśli. - To jesteśmy umówione Marto, na pewno będziemy Cię częściej odwiedzać.- Przecież duch nie był niczemu winny, wcześniej była to zagubiona dziewczyna, jakich wiele w Hogwarcie, Norce było jej po ludzku szkoda - przecież nikomu nie zrobiła krzywdy, a umarła tutaj, w tej łazience, strasznie smutna historia.

- Tak, przyprowadzimy Ci tu kogoś, tylko daj nam czas, nie może to być pierwszy lepszy.- Tak naprawdę, to czuła, że może być problem, aby wywiązać się z tej obietnicy, może jednak znajdzie jakiegoś nieszczęśnika, który jej podpadnie i będzie musiał się jej odwdzięczyć przysługą. Na to liczyła, a że była prefektem, prędzej, czy później znajdzie jakiegoś szczęśliwca.

- Przykro mi Marto, że Cię to spotkało, ja bym nigdy nie dopuściła do czegoś takiego.- Figg zbliżyła się do ducha, naprawdę nie potrafiła zrozumieć tych uczniów, że też tyle frajdy sprawiało im pastwienie się na tej biednej dziewczynie. - Nie dziwię się, że byłaś zrozpaczona, chyba każdy by był.- Ciągnęła temat, albo teraz, albo nigdy nie dowiedzą się, co ją tak właściwie spotkało.

- Co było później Marto? Jak się to wszystko potoczyło, że skończyłaś jako duch?- Spoglądała uważnie na ducha dziewczynę, naprawdę była ciekawa, skąd wzięło się zagrożenie. - Miałam wyjść z łazienki...- Marta wydawała się być bardzo roztrzęsiona tym tematem. - Nacisnęłam klamkę, wyszłam z kabiny i zobaczyłam OCZY, WIELKIEEE CZERWONE OCZY i już nie żyłam.

- To straszne Marto, masz może jakieś podejrzenia, kto mógłby być odpowiedzialny, za wprowadzenie tego czegoś do szkoły?- Norka naprawdę przejęła się historią ducha. Szkoła przecież powinna być miejscem, w którym wszyscy są bezpieczni. Skąd mogą wiedzieć, że teraz znowu ich coś nie zaatakuje.
- Wydalili wtedy jednego ucznia, ale nie wierzę w to, że to on. Hagrid był zawsze taki miły, bardzo miły, nie zrobił by mi krzywdy, prawda?- Marta przyfrunęła bliżej dziewcząt, wydawać by się mogło, że naprawdę nie wierzy, że ta osoba, która została oficjalnie uznana za winowajcę nie ma z tym nic wspólnego.[/a]

- Bardzo mi przykro Marto, że to wszystko spotkało Cię w tej szkole, obiecuję Ci, że będziemy Cię częściej odwiedzać, żeby dotrzymać Ci towarzystwa, póki jeszcze jesteśmy w szkole, a teraz musimy już iść na lekcje.- Nie mogły w końcu cały dzień wagarować. Pożegnały się z duchem, po czym opuściły łazienkę.


Koniec sesji