![]() |
|
[22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie (/showthread.php?tid=3651) |
[22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Millie Moody - 23.07.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic 22.08
Księżycowy Staw - Poddasze – Ale to było pojebane, co nie? – rzuciła do swoich przyjaciół zgromadzonych na poddaszu Księżycowego Stawu, bardzo taniego miejsca, które w absolutnym gratisie miało zestaw pojebanych morderstw, dzikich lokatorów (żywych i takich nie do końca żywych), gadające obrazy, schody pułapki i pakiet innych dziwnych rzeczy, o których w umowie kupna nic nie było. Heather, Thomas i Tomas (Tomciu?) siedzieli gdzie chcieli na poddaszu zasranym serpentynami, resztkami prezerwatywowych balonów i gratami dawnych właścicieli. Nie było tu już Poltergeista, zajęli się na nim odpowiedzialniejsi członkowie szlachetnego Zakonu Feniksa, który przejął to miejsce na swoją tajną bazę (przynajmniej tak to widziała Millie). A teraz przyszedł czas na świętowanie. Na zakurzoną podłogę zleciała taca z ciastkami zostawionymi przez Norę, nieco delikatniej Moody odstawiła czajnik z herbatą i filiżankami, a każda filiżanka z innej była parafii. – Ja tą kurwę chciałam częstować ciasteczkami, ja pierdole nie można już nikomu zaufać! Dobrze, że wy jesteście, bo tak to kurwa... Za moment się okaże że sypiałam z jakimś pierdolonym śmierciuchem i co? Celibat! No bo przecież nie będziemy się ruchać w rodzinie co nie? – ugryzła ciasteczko rozlewając każdemu naparu. Herbata czarna myśli powinna im rozjaśnić, z resztą biorąca eliksiry na głowę Moody w resztkach odpowiedzialności nie ściągała na górę alkoholu. Szkoda, że nie zwróciła uwagi na lekko grzybny aromat tej herbaty podkradzionej z Morpheusowego bagażu. Tu wszystko było zapyziała w Księżycowym Stawie, wszystko trochę dziwnie pachniało z resztą zaraz po tym sięgnęła po swoją srebrną papierośnicę z grawerunkiem sztormu na morzu i błyskawicą rozświetlającą od czasu do czasu lśniący nieboskłon. Tytoń zagłuszy wszelkie sygnały. – Ruda żałuj że Cię nie było jak świrowaliśmy na miotłach, teraz pewnie długie tyłki wszędzie poumieszczają zakazy fruwania wewnątrz naszej fancy hacjendy. – Cmoknęła zaciągając się mocno i siadając skrzyżnie na gołych deskach. Jej piersi nie zdobiła już koszulka o tym, że ma tak długiego penisa, że grozi śmiercią. Przebrała się w biały t-shirt podpierdolony bratu z szafy. Może i nie było Alastora fizycznie z nimi, ale przynajmniej jego koszulka mogła świętować razem z nimi triumf dobra nad złem, czy coś w tym guście. [inny avek]https://i.pinimg.com/564x/ee/64/77/ee6477464a5056248a55f6eecb2a7b15.jpg[/inny avek] RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Heather Wood - 23.07.2024 Ruda nie spodziewała się, że ten dom będzie krył w sobie tyle tajemnic. Może nie było jej tutaj od początku, bo musiała ogarnąć zmianę w pracy, jednak i dla niej nie zabrakło tu rozrywki. Ogólnie całkiem niezła impreza się kręciła, Heath lubiła jak dużo się działo, więc nie zamierzała narzekać. - Ruchałaś się ze śmierciożercą? FUUUUJ. - Wood skrzywiła się słysząc słowa Millie, może nie powiedziała tego wprost, ale ona już swoje dodała. - Znaczy wiesz, każdemu mogło się zdarzyć, ale dalej fuuuuj. - Nigdy nie wiadomo przecież kto był po której stronie mocy. Wood nie znała ich wszystkich jakoś mega mocno, nie przeszkadzało jej to jednak w tym, żeby siedzieć tu teraz i żreć słodycze popijając je pyszną herbatką. Musiała nawiązać bliższe więzi ze starszą częścią Zakonu Feniksa, skoro niedawno i ona do niego dołączyła. Szkoda, że nie było tu Charliego, jemu na pewno też by się spodobało w Księżycowym Stawie. Miała świadomość, że musiał się chować, był w końcu Rookwoodem, a czystokrwiści współpracujący z takimi jak oni nie byli mile widziani, zresztą własna rodzina próbowała go sprzątnąć z tego świata kilka miesięcy temu. Była więc samotną wyspą, najmłodszym ogniwem w Zakonie Feniksa, co wcale jej nie przeszkadzało. Ruda za cholerę nie znała się na herbacie, więc w ogóle nie zauważyła, że daje grzybem, wypiła całą filiżankę dosyć szybko, bo wpychała co chwilę kolejne ciastka do paszczy, popijanie sprawiało, że mogła więcej zjeść. - Może z wami nie latałam, ale też zaliczyłam wspaniałe podbijanie nieba, uratowałam nawet tę chatę przed spaleniem, zaczęłam się zastanawiać, czy się nie przebranżowić na strażaka. - Była bardzo dumna z tego, że udało jej się ugasić pożar, który zaczął chłonąć ogród. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Thomas Figg - 26.07.2024 [inny avek]https://www.oxmag.co.uk/uploads/_small/Toby-Sebastian.jpeg[/inny avek] Jakiż mógł być lepszy koniec tego dnia niż herbatka z ciasteczkami na poddaszu Księżycowego Stawu - to było idealne podsumowanie wydarzeń. Najpierw gonili poltergeista, potem urządzali polowanie na Lydię, które zakończył się gaszeniem pożaru i walką z kościotrupem, a potem jeszcze pochówek tego worka pełnego kości. - Ruchałaś się? FUUUJ - nie mógł, po prostu nie mógł powstrzymać się, żeby nie powiedzieć tego dowcipu - to był silniejsze niż cokolwiek. Nawet sam się zaśmiał ze swego jakże błyskotliwego dowcipu. Przysunął bliżej siebie swoją filiżankę, a nie łapał jeszcze za nią, niech no trochę napar ostygnie, przecież nie chciał się poparzyć, ale za to nie odmówił ciasteczka, złapał jego i siedząc ze skrzyżowanymi nogami oparł łokcie o kolana. - Nie wiem jak z zakazami latania, ale raczej na schodach pojawią się maty antypoślizgowe, coś czuje, że Erik by za tym mocno optował - dodał jeszcze na wspomnienie faktu jak to Longbottom w epicki sposób zleciał ze schodów prosto na sam dół. Po zjedzeniu ciasteczka poczuł ,że trochę jednak sucho w gardle, dlatego też upił łyku herbaty. - Nie zapominaj o byciu pogromcą kościotrupa - przypomniał Heather fakt, ze była nie tylko tą, która położyła kres istnieniu ożywienia złożonego z samych kości. - Ale dziwnie smakuje, co to jest, nie mówcie sam zgadnę! - chyba jeszcze nigdy nie pił herbaty o takim smaku, ale gdzieś mu kołatało wspomnienie tego aromatu, tylko za nic nie był w stanie go umiejscowić. - Poddaję się, z czego ona jest? - zapytał dopijając do końca to co miał w filiżance i popatrzył uważnie na Millie. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Thomas Hardwick - 27.07.2024 Dużo się działo, wcale jednak na to nie narzekał. Szczerze, cała sprawa z Lydią i rodziną zamieszkującą Księżycowy Staw była rzeczywiście porąbana i smutna, gdzieś jednak nie umierała pewna ekscytacja i posmak może niebezpiecznej, ale całkiem dobrej zabawy. Szczególnie, gdy gonili poltergeista, czego dowodem mogły być serpentyny, które aktualnie stanowiły dodatkowy element dekoracji. Podobało mu się tu. Nie mógł powiedzieć czemu konkretnie, czuł jednak, że ta posiadłość z każdą chwilą robiła mu się bliższa, nawet jeśli dalej była pełna kurzu i możliwie jeszcze nieodkrytych niespodzianek. To były dobre dwa dni. A teraz ich zwieńczeniem mogło okazać się popijanie herbatki w całkiem przyjemnym gronie. - Zawsze jak wyjdzie szydło z worka możesz udać, że to dla zdobycia informacji czy coś - podsumował, ignorując zbiorowe odgłosy obrzydzenia. Wziął za to jedno z ciasteczek, które wiedział, że na pewno były pyszne. Jak wszystko co przyrządzała Nora. Sam też siedział przebrany po kąpieli w stawie, w luźną, czarną koszulkę, oraz wygodne dresowe spodnie. Czuł, że nie wiele mu brakowało, by pójść w drobną drzemkę, na razie jednak jakoś się trzymał. Nie uniknął jednak ziewnięcia, mimo zasłonięcia ust ręką. - Na pewno nie pcham się już w żadne ustawki z duchami. Choć, ta muszę przyznać była całkiem niezła. Dziękuję Millie za ten genialny plan, w którym udało nam się nie połamać karków. - Wyszczerzył się, po czym upił herbaty. Zmarszczył brwi, rzeczywiście wyczuwając dziwny, ale znajomy posmak. - Z czymś mi się to kojarzy - rzucił, nie potrafiąc jednak przywołać z pamięci dokładnie o co chodziło. Upił kolejny łyk, próbując jeszcze raz rozpoznać smak naparu, który znajdował się w jego fioletowej filiżance w czarne kwiatki. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Millie Moody - 27.07.2024 Słysząc ten głuchy telefon, który właśnie się odjebał tylko teatralnie przekoziołkowała oczami po tyle czaszki. – No kumaj Ruda, że kurwa gadaliśmy z tą pieprzoną nekromantką wczoraj i proponowałam jej ciasta w zamian za info. To tak JAKBYM się ru... z resztą ok, dobra nieważne, tak proszę ruchałam się ze śmierciożercą, cokolwiek kurwa teraz powiem i tak będzie, że się tłumacze. – Machnęła na to ręką, co to za pojebane pomówienia tutaj wlecą, już tylko odliczała czas, aż Alastor ją weźmie do pokoju przesłuchań i wygłosi mowę. Przez moment poczuła uścisk w żołądku, że może właśnie tak by chciała, takiej szczerej rozmowy z bratem o tym czemu próbuje coś poczuć latając z łóżka do łóżka czyściuchowych dupków, ale... zamiast takich rozkmin pokazała tylko życzliwie fakolca Heather i wypiła herbatkę duszkiem, żeby zobaczyć cóż tam przyniesie jej los w najbliższym czasie. [roll=Symbol]
Oślizgły gad nie napawał optymizmem. A co jeśli jednak ruchałam się ze śmierciożercą? pomyślała impulsywnie, zapominając kompletnie, że rzeczywiście herbata smakowała dziwnie, jakby ją kto wymieszał pół na pół z ziemią. Tylko czemu Papcio Najelegantszy Ruchacz Z Całej Dolinowej Wsi Morfina miałby taką herbatę mieć w swojej torbie? To nie miało za bardzo sensu. – To na otworzenie trzeciego oka... na Twojej dupie Thomas kurwa pij nie pierdol. Jak ktoś chce zajebiste omamy, to dzisiaj stawiam kurwa gratis. Karty śpią, ale fusy nie kłamią. – Dolała sobie bo co się miała oszczędzać. Gdzieś jednak powoli jej ciało zaczęło odbierać pradawne wołanie napitku stosowanego niegdyś przez szamanów, by - rzeczywiście, zgodnie z jej słowami - pobudzać trzecie oko i łączność z kosmosem. Na razie jednak było za wcześnie, by zaczęli odczuwać jego efekty. Czy na pewno? W tej rundzie każdy rzuca: [roll= Emocje] (bez spacji) i herbatka podbija taki vibe posta. Nie musicie pogrążać się w ekstramach i tonąć w rozpaczy lub euforii (to potem), ale idźcie za głosem Losu, który dobija się do Waszych drzwi. Emocja, którą dostaniecie podąży z Wami w tej wędrówce.
[roll=Emocje] Przy drugiej filiżance poczuła lekki niepokój, dłonie jej lekko zwilgotniały zimnym potem, a barki zadrgały. – Wiecie co, cieszę się, że Brenna mnie tu zabrała. Myślałam, że teraz jak jestem taka wybrakowana, to miotłę dostane co najwyżej do zamiatania podłogi... – powiedziała nieoczekiwanie tak otwarcie rzecz, której nie chciała im mówić, bo jeszcze by uznali że jest słaba i po tym FOR SURE nigdzie jej nie wzięli. [inny avek]https://i.pinimg.com/564x/ee/64/77/ee6477464a5056248a55f6eecb2a7b15.jpg[/inny avek] RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Thomas Figg - 28.07.2024 [inny avek]https://www.oxmag.co.uk/uploads/_small/Toby-Sebastian.jpeg[/inny avek] Zaśmiał się pod nosem na wspomnienie Thomasa odnośnie planu panny Moody, i faktycznie z wszystkich tu obecnych tylko Heather nie doświadczyła tego na żywo, szedł o zakład, ze rudej by się to spodobało i chętnie by dołączyła do Millie przy realizacji tamtego przedsięwzięcia. To mu też przypomniało, że musi uzupełnić swój zapas pewnego przedmiotu w kieszeni. - Co ty mówisz, takie ustawki w duchami to pikuś, wystarczy, że całe planowanie zostawimy tej oto gwieździe - zachichotał wskazując dla pewności na Millie, ale chyba było jasne o kim mówił. Zatrzymał się w pół ruchu, kiedy to chciał sobie dolać herbaty do filiżanki. - Przecież piję, zostaw moja dupę w spokoju, bo inaczej pójdziemy na otwarcie, ale parasola w twojej - zakończył siadając po nalaniu sobie trunku i usiadł ponownie trzymając spodek w jednej ręce a filiżankę w drugiej i upił kolejny łyk. Aż zamrugał od nagłej szczerości płynącej ze strony gospodyni tego spotkania. Trudne się wylosowało Thomasowi, nigdy nie był dobry w pocieszaniu, ale jakoś tak się złożyło, że ciężko było mu się zawsze zamknąć. - Co ty... Gdyby nie ty, twoje pomysły i latanie to byśmy się cały dzień z tym poltergeistem męczyli. Jak ktoś ci da miotłę i powie, że masz tylko zamiatać to mu nią w łeb walnij, bo latasz piekielnie dobrze - w sumie to powinien przestać mówić, dlatego upił kolejny łyk ze swojej filiżanki. [roll=Emocje] Poczuł jak potem napływa m una czoło i przetarł je rękawem, zdecydowanie ta herbata nie był tym, co mieli tu wypić, chyba, że Millie chciał ich naćpać, a o t oraczej nie posądzał jej. Zasępił się wciąż filiżanka dłoniach, wszystko to co dzieło się w Księżycowym stawie, jak i poza nim, jaki to miało cel. Jaki był cel w życiu, czy on miał jakiś w swoim, czy miał odegrać jakąś rolę? A może był tylko niezależnym kamykiem, który był niepotrzebny dla żadnego większego celu, zaledwie ziarnkiem piasku na plaży zwanej wszechświatem. Zupełnie bezwiednie odstawił filiżankę na podłogę i wyciągnął paczkę papierosów i odpalił jednego. - Zawsze bałem się, że zawiodę, że najbliższych stracę bo nie umiałem być tym kim miałem być - wypuścił dym patrząc w sufit. - Że skończę sam jak palce, bo uciekłam kiedy się bałem zamiast zwalczyć strach i zrobić to co słuszne a nie łatwe - jakim chujem właśnie dzielił się swoimi lękami z tą trójką? CZy nie próbował tego właśnie ukrywać przed innymi, aby nie uznali go za zbyt słabego do udziału w Zakonie i pomaganiu innym? RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Heather Wood - 29.07.2024 - Jak możesz porównywać karmienie ciastkami do ruchania? - Najwyraźniej trochę to przerosło Rudą, nie do końca wiedziała, czy faktycznie chce ciągnąć ten temat dalej, bo miała wrażenie, że i tak tego nie zrozumie. Jej mały móżdżek nie był w stanie tego do końca przetrawić, może jak będzie starsza, jak oni to będzie potrafiła zrozumieć takie aluzje, czy coś. Póki co chyba jednak nie do końca jej się to udawało. - Ach tak, rozjebałam jeszcze kościotrupa, dzięki za przypomnienie! - Rzuciła zadowolona z siebie do Thomasa F., jak mogła zapomnieć o tym spektakularnym pierdolnięciu w tę górę kości. - Co wy byście tutaj beze mnie zrobili... - Lubiła czuć się doceniona, nie miała też oporów przed wpadaniem w samozachwyt, jak widać nadal miała w sobie niektóre cechy celebrytki, chyba nigdy jej to nie opuści. Nie, żeby jej to specjalnie przeszkadzało, za to towarzystwu mogło. Była aż za bardzo pewna siebie, ale miała ku temu powody, kto by nie był, gdyby był tak cudowny jak ona? - Co zrobił wujaszek Erik? Wyjebał się ze schodów? - Nie usłyszała jeszcze pełnych informacji na temat tego, co działo się w rezydencji, jako, że lubiła wsadzać nos w nieswoje sprawy, to postanowiła się zainteresować tematem. - Thomas ma trzecie oko w dupie? - Spojrzała na brygadzistę z zainteresowaniem. Nie miała pojęcia, co tu się dzieje, ale w sumie to było całkiem zabawnie z tymi trzema zgredami. Może nie tacy straszni dziadersi jak się jej wydawało? Wypiła filiżankę herbatki do dna, mimo tego, że nie smakowała najlepiej, zagryzła ją kolejnym ciastkiem, które miało pomóc jej się pozbyć smaku tego jakże wspaniałego trunku, którym ją uraczyli. Później odezwał się Thomas, wpatrywała się w niego dłuższą chwilę i próbowała zrozumieć, co właściwie pierdolił, zawiesiła na nim swój wzrok na dłużej. [roll=Emocje] - Ty wybrakowana? Mam wrażenie, że nas wszystkich trochę przeorało to Beltane. - Miała świadomość, że Millie wylądowała w psychiatryku, więc ją może nieco bardziej niż innych, ale nie była jedyną osobą, która ucierpiała. - Ja myślałam, że mnie wyjebią z roboty po moim popisie wtedy. Strasznie dałam dupy, do dzisiaj mi za to głupio. - W końcu Ruda została chyba jednym z najbardziej poturbowanych funkcjonariuszy, skończyła zakopana żywcem, nieprzytomna. Nadal jej było trochę głupio, że tak się to wszystko potoczyło. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Thomas Hardwick - 04.08.2024 Thomas prychnął śmiechem, słysząc rozmowę dziewczyn, która skończyła się kompletnym zrezygnowaniem Millie. Nie dziwił się. - Słuchaj, jeden raz ze śmierciożercą to nie bilet w jedną stronę z Zakonu. A po trzech razach się zeruje czy coś. Ale uważaj, bo jeszcze się zarazić skrzywieniem umysłowym i zaczniesz bredzić o rasowo czystej Wielkiej Brytanii, a tego bym nie zniósł - mówił, uśmiechając się pod nosem. A potem spojrzał na rudowłosą, wiedząc, co jej odpowie. - Słuchaj, jeśli ktoś może zrobić ciastka lepsze niż seks, to tylko Nora. Choć jeszcze zależy z kim. I które ciastka - wzruszył ramionami, delektując się herbatką. Która prawie się popsuł, gdy w końcu do niego dotarło, co piją. Spojrzał na napar, wiedząc, że pewnie teraz i tak za późno nad tym się zastanawiać. - Dlatego smak skojarzył mi się z siostrą, ona zawsze była pierwsza do podobnych eksperymentów - westchnął, wcale nie zaprzeczając ani nie potwierdzając, że kiedyś już miał z podobnym specyfikiem do czynienia. A potem prychnął na dywagację o omiejscowienia wróżącego narządu w ciele jego imiennika. - Tak, Oko Saurona - prychnął, nie pamiętając, czy ktokolwiek z jego znajomych oprócz Brenny czytał Władcę Pierścieni, mało jednak się teraz tym przejmował. Przysłuchiwał się przechwałkom o ich wyczynachm, nie potrafiąc nie czuć w sercu miłego ciepła. Przynajmniej, do póki nie zaczęli pleść tych smętnych rozważań. Wywrócił oczami, minę miał jednak przyjazną. - Słuchajcie, wszyscy jesteście świetni, i macie się nie przejmować głupotami. Ty Millie dałaś ze mną taki pokaz latania, że pewnie trener naszej reprezentacji od razu by nas wziął do drużyny, ty Thomas ostatecznie uratowałeś nam cztery litery zamykając ducha w tej całej barierze, a ty Heather, jesteś niezwykle utalentowana i jak na młodzika dajesz sobie naprawdę świetnie radę - skończył, wypijając herbatkę do samego końca. [roll=Emocje] A potem jego samego naszła refleksja. Wpatrywał się w filiżankę, wracając do tego, co się ostatnio wydarzyło. A było tego sporo, choć może nie skończył wcale tak źle. - Słuchajcie, każdy wie, że mam wady, że najpierw myślę, a potem robię, co przecież wpakowało mnie nie raz w tarapaty i to, że teraz żyję w większości jest zasługą innych osób, w tym was. I naprawdę dziękuję, że jesteście i że mogę na was liczyć. Że angażujecie się w sprawy osób takich jak ja, choć was praktycznie nie dotyczą - mówił, bawiąc się delikatną porcelaną, nie unosząc znad niej wzroku. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Millie Moody - 06.08.2024 [inny avek]https://i.pinimg.com/564x/ee/64/77/ee6477464a5056248a55f6eecb2a7b15.jpg[/inny avek] spragniona ziemia
choć deszcz padał obficie księżyc czekał dnia Miłe słowa od Tommy'ego zrobiły jej miło, choć uśmiech nie był tak zachwycający i bezczelny jak powinien być. Milles przypominała teraz bardziej zgaszoną świecę, ni jak adekwatną do płomienia, którym uraczyła go rano. Potrafiła pięknie kłamać, że wszystko z nią zajebiście, ale teraz, pośród serpentyn, w potłuczonym kręgu siedzących gdzie popadnie przyjaciół, z grzybowym posmakiem w ryju... Nie miała siły udawać. A może nie chciała udawać? – Wczoraj widziałam swoje bogginy. Widziałam, Alka, który nie chce mnie w domu. Może czas znaleźć inny dom. Myślicie, że Brenna pozwoliłaby mi tu zamieszkać? Jakby znów jakiś polterek się przypałętał, dam Wam od razu znać. – dźwignęła się, czując lekką chwiejność w głowie. Dziwne. Sięgnęła po odłożoną filiżankę Tommy'ego i powiedziała niezwykle poważnie: Dla Tomeczka [roll=Symbol] – Słoń dla uciekiniera. Zobacz... trwałość, coś co Ci nie umknie. Tak o. Będzie. Będziesz miał się za co chwycić. I wiesz... ja jestem odważna w chuj, a ludzie też niezadowoleni, bo pcham się, gdzie wiadomo, że jest przegrana sprawa. Nie dogodzisz kurwa – mruknęła, kradnąc mu jednego papierosa i pozwalając też odpalić sobie i kołysząc się dopadając do drugiej filiżanki. Dla Rudej [roll=Symbol] – Wujaszek? Jeszcze mi powiedz, że ja jestem cioteczka Moody dla Ciebie, hę? Zaraz będziesz ode mnie wyższa stopniem wiewióro, jaka wywalona z pracy, kościotrupa załatwiłaś! – potargała jej czuprynę, niepomna za wmawianie ruchania się z Śmierciuchem. – Hmm... czekaj to wygląda jak okno, a okno to... – zawiesiła się z petem nad filiżanką nie czując nawet momentu, gdy w ciało uderzyła fala gorąca. W końcu na poddaszu w lecie było duszno. Emocje pozostają z nami już do końca, czas dorzucić zmysły, które uwrażliwią nas na otoczenie i wszechobecną magię! Uwaga to nie do końca omamy, ale podrasowane postrzeganie otoczenia. Każdy w swojej turze rzuca [roll= 1d6] (bez spacji) i zagląda do swojego wyniku poniżej. Poza wskazaniem zmysłu, który zaczyna dominować i przejmować kontrolę, dorzuciłam kilka inspiracji jak można podejść do tematu.
[roll=1d6] Zaczęła tupać nogą. Zupełnie jakby padał deszcz. Skupiona na filiżance nie zauważyła nawet tego tiku. Nie zauważyła, że nie za bardzo słyszy co do niej mówią, gdy w sercu rozkręcała się dziwna, rytmiczna melodia, która nie pozwalała jej odwrócić głowy, dopowiedzieć czegokolwiek, skupić się na... na oknie... to był symbol okna... tup tup tup tup... tup tup... tup... palec mimowolnie uderzał o spodek. Dużo kropel. Dużo łez. Trzeba w końcu było posprzątać.. RE: [22.08] Księżycowy Staw – Herbatka po obiedzie - Thomas Figg - 11.08.2024 [inny avek]https://www.oxmag.co.uk/uploads/_small/Toby-Sebastian.jpeg[/inny avek] -Niechybnie zginęli albo spłonęli - zażartował bo nie mógł pozostawić retorycznego pytania Heather bez odpowiedzi. A zaraz potem zachichotał krótko. Miał nadzieję, że opowieść o Eryku spadającym ze schodów nieco rozweseli to towarzystwo. Zawsze chciał być taką osobą, która potrafi wnieść nieco światła w nawet najczarniejsze z chwil, a co robi to lepiej niż zabawna historyjka? Odrobina śmiechu to najlepsze lekarstwo na wszystko, no może poza smoczą ospą, avadą i torturami... Dobra śmiech był idealny na dużo rzeczy! - I to jak! Oni w sumie nie widzieli bo byli na górze z poltergeistem, ale kiedy chcieliśmy pobiec po schodach na górę to Erik się chyba poślizgnął i zleciał z góry niczym worek ziemniaków. Dobrze, że wcześniej transmutował komodę w materac w razie niepowodzenia planu naszego mózgu - wskazał kciukiem na siedzącą z nimi Moody. - Ledwo wylądował to materac zmienił się w komodę, no ale lądowanie miał miękkie, mam nadzieję, że z jego plecami wszystko w porządku mimo wszystko. Skrzywił się na wspomnienie boginów, bo same też je spotkał z Brenną podczas oczyszczania domu. Staw chyba był wylęgarnią tych stworów, skoro tak dużo osób na nie natrafiło - te stworzenia raczej nie żyły w stadach, więc więcej niż jeden w tym samym miejscu nie był czymś naturalnym. - To tylko bogini. Myślę, że Alek zamieszkałby tu razem z tobą gdybyś się wyprowadziła - cóż przynajmniej tyle wysnuwał z obserwowania tych dwoje z boku. Śmiech, nieco pusty i wymuszony opuścił jego usta. - Dobrze wiesz, ze Brenna nie wyrzuci cię stąd i na pewno pozwoli zamieszkać, jak już będzie bezpiecznie nie wyobrażał sobie sytuacji, żeby panna Longbottom odmówiła komukolwiek schronienia (no może poza totalnymi mizoginami i poplecznikami Czarnego Palanta). Przysłuchiwał się jej słowom i na koniec odpalił Millie papierosa bez żadnego marudzenia, że to jego papierosy nimi mógł się dzielić. - Jak to mówią, trzymajmy się ramy, to się nie posramy - nie do końca wierzył w to całe wróżbiarstwo ,ale miał nadzieję, ze faktycznie ta przepowiednia się sprawdzi. Zaciągnął się ostatni raz i uniósł głowę w górę, patrząc w sufit zaczął wypuszczać dym w formie okręgów. - Nie wszyscy rozumieją, że czasami warto walczyć nawet i za przegrane sprawy - mruknął i zaczął łypać na Thomasa. Nie miał pojęcia co było w tej herbacie, ale jakoś tak dziwnie wszystkich na wyzwania brało, a co najgorsze nie wydawało mu się to wcale takie niezwykłe. Zupełnie jakby coś wyczuło, że potrzebują trochę chwil szczerości, aby nie powariować - gdyby tylko wiedział, że za wszystko odpowiada nieupilnowanie przez Morpheusa swoich zapasów, przez co Millie mogła mu ją podwędzić. No ale mimo wszystko była smaczna, dlatego dolał sobie jeszcze. - Och przestań, jesteś swój chłop, oczywiście, że będziemy się angażować w sprawy, w których potrzebujesz pomocy. W te, w których nie potrzebujesz też, przyzwyczaj się już do tego lepiej - odpowiedział na rozterki swojego imiennika, ale to była prawda. Daleko im było od obcych sobie ludzie, którzy nie wyciągną ku sobie pomocnej dłoni. Zresztą jemu nie wychodziło nawet przechodzenie obojętnie obok nieznajomych, którzy byli w potrzebie, co więc jeśli były to osoby, które znał i coś go z nimi łączyło? Oczywiście, że im pomagał! [roll=1d6] Po kolejnym łyku herbaty poczuł jakby ktoś rzucił na niego czar. Bukiet zapachów jaki uderzył go w nos sprawił ,że aż fuknął, jak pies, który poczuł zbyt wiele zapachów na raz. Uśmiech nie zdobił jego ust, próbował w głowie zaklasyfikować sobie każdą czutą woń, co chwilę mu zajęło. Z zamkniętymi oczami powoli przekrzywiał swoją głowę, nie potrafił wytłumaczyć, ale niektóre zapachy nie mówiły mu nic, ale jednocześnie zdradzały wszystko. Czuł się jak pies tropiący, musiał poznać każdy zapach, który tutaj się roznosił. Zadziwiające było dla niego to, ze w jakiś sposób mógł przypisać zapach do emocji: od obu kobiet czuł nutę smutku mającego pozwolić im zrzucić ciążące na ich sercach brzemię, za to Thomas pachniał mu... zrozumieniem samego siebie? Totalnie nie wiedział skąd te określenia biorąc mu się w głowie. Ale wiedział jedno, musiał bardziej poznać ich zapachy, dlatego przysunął się po kolei najpierw do Thomasa, potem Heather a na końcu Millie - każdego bezwstydnie obwąchując. |