![]() |
|
[16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta (/showthread.php?tid=3653) |
[16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Thomas Figg - 24.07.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Thomas Figg - osiągnięcie Piszę, więc jestem To był zwykły dzień, taki jakich wiele w sierpniu, trochę bardziej pogodny niż inne, bo nawet słońce świeciło nad Londynem i nie widać było nigdzie deszczowych chmur, zapowiadało się na naprawdę ładny dzień. I to akurat w taką ładną środę, Nora wraz z Thomasem wybrali się na zakupy. Co prawda nie musieli jeszcze kupować przyborów szkolnych dla Mabel, ale to już niedługo czeka pannę Figg. Tym razem wybierali się aby zakupić składniki do eliksirów, znaczy Nora ich potrzebowała, jej brat stwierdził ,że wybierze się z nią (wcale nie jako magiczna taksówka), ale również potrzebował zakupić sobie nieco materiałów do tworzenia magicznych przedmiotów - jednak wszelki eksperymenty sprawiały, że tracił ich całkiem sporo w krótkim czasie. - Myślisz, że nam się poszczęści i uda nam się kupić wszystko w pierwszym sklepie? - dobrze pamiętał, że ostatni ich wyprawa na zakupy zakończyła się tym, ze latali po kilkunastu różnych miejscach, a po drodze jeszcze zahaczyli o studio tatuażu. Sam już nie wiedział czy masie obawiać tego gdzie tym razem ich poniosą. Z oddali widać było, że przed apteką, do której się udawali stała grupka osób, która dość żywiołowo dyskutowała o czymś - zupełnie jakby się kłócili. A kiedy rodzeństwo podeszło bliżej mogli usłyszeć o czym tak zawzięcie rozprawiają. - Będzie jak w 1612, gobliny znowu będą chciały więcej swobód i Jeszce korzystania z różdżek! - Odetną nas od złota i sprawią, że będziemy musieli im ustąpić, Ministerstwo powinno już dawno przejąć Gringotta Cóż, dyskusja była zagorzała i wyglądało na to, że nie uda im się niepostrzeżenie przemknąć do sklepu. Już się odwracał w stronę siostry, aby powiedzieć, żeby udał Isię w inne miejsce, gdy wtedy jeden z czarodziejów odwrócił się w ich stronę, zupełnie jakby w nich szukał potwierdzenia. Co jest, szukali kogoś do podpisania petycji do Ministerstwa w sprawie goblinów? - A wy jak sądzicie, Ministerstwo powinno przejąć władzę w Gringottcie, nawet jeśli mieliby to zrobić siłą, prawda? Koniec z poleganiem na łasce tych pokurczów! - Thomas miał ochotę jęknąć, kiedy zwrócili się do nich, coś czuł, że nie zostawią ich wcale w nie zostawią ich samych tak szybko. Dla bezpieczeństwa wysunął się nieco przed siostrę, aby ją zasłonić swoim ciałem gdyby zaszła potrzeba, nie ufał obcym zwłaszcza agitującym w środku dnia nieomal na środku ulicy. - Myślę, że to nie jest temat do dyskusji, a Ministerstwo wie co robi nie pchając się do przejęcia Gringotta, bo wywołało by to tylko zamieszki i niepotrzebne niepokoje społeczne - próbował jakoś zgrabnie wybrnąć z sytuacji, choć po minach trzech jegomościów widział, że nie są zbyt zadowoleni, że Figg nie zgodził się z nimi w stu procentach. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Nora Figg - 24.07.2024 Zakupy rzecz ważna. Norka lubiła sama się tym zajmować, aby mieć pewność, że składniki do eliksirów będą najwyższej jakości. To było dosyć istotne, szczególnie, że z jej mikstur korzystali głównie Zakonierze, więc musiała mieć pewność, że będą działały tak, jak powinnym nie chciała bowiem zawieść swoich przyjaciół. Sama Figg nie walczyła przecież jakoś mocno, a jedynie wspierała ich swoim kunsztem rzemieślniczym. Idealnie się złożyło, bo pogoda dopisywała, dzięki czemu i humor był jakiś taki lepszy. Niewiele trzeba człowiekowi do szczęścia. Na zakupy wybrała się oczywiście ze swoim bratem, bez niego trudno byłoby jej się dostać z tym wszystkim do cukierni, nie umiała się przecież teleportować, na całe szczęście w przeciwieństwie do niej on był w tym naprawdę wyśmienity. Razem mogli osiągnąć naprawdę wiele. Strasznie cieszyła się z tego, że postanowił zostać z nią w Londynie, chociaż nie wspominała mu o tym zbyt często, żeby nie daj Merlinie nie zaczął się sobą za bardzo zachwycać. - Myślę, że jest takie prawdopodobieństwo, a co spieszysz się gdzieś? - Spoglądała na niego z zaciekawieniem, bo w sumie wcześniej jej nie wspominał o tym, że zależy mu na czasie. Miała świadomość, że nie wszyscy lubią zakupy, znaczy w szczególności faceci za nimi nie przepadali, niestety Thomas był przez nią trochę na nie skazany. Powoli zbliżali się do apteki, Figgówna miała nadzieję, że wejdą do środka, załatwią wszystko i będą mogli pójść popatrzeć jeszcze na jakieś pierdoły, była trochę jak sroka, która kochała błyskotki i chętnie by kupiła sobie coś zupełnie niepotrzebnego. Byli świadkami dosyć burzliwej dyskusji, Norka miała nadzieję, że uda im się czmychnąć dyskretnie do środka apteki, jednak nie wyszło. Szczęście ich chyba opuściło. Stanęła za bratem, jakoś zawsze wybierała taką opcję, kiedy robiło się nerwowo, czuła się bezpieczniej stojąc za jego plecami, trochę się wychylała, żeby zobaczyć jak potoczy się dyskusja. Grupka osób, która znajdowała się przed apteką miała chyba jasno określone zdanie na temat goblinów, niezbyt pochlebne z tego, co udało jej się wywnioskować. Spojrzała na brata, który dołączył się do dyskusji i już wiedziała, że to co powiedział mogło nie do końca usatysfakcjonować zebranych. Westchnęła ciężko, bo czuła, że to może nie skończyć się dobrze. - Nie ma sensu się spierać, skoro wszystko działa tak jak jest teraz, to po co wprowadzać zmiany, są inne problemy które trapią nasz świat. - Próbowała brzmieć jak najbardziej neutralnie, zastanawiała się przez chwilę, czy nie łatwiej byłoby im przytakiwać, ale na takie rozwiązanie to już chyba było zbyt późno. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Thomas Figg - 25.07.2024 Zakupy może i nie były jednym z pierwszych zaje, które wybierał do spędzania wolnego czasu, jednak nigdy nie odmawiał siostrze w towarzyszeniu podczas tego procederu. Nie traktował ich jako drogi przez mękę, czasami wręcz były niezwykle intrygujące. Nie mówiąc już o tym, że była to zarówno forma pomocy, aby nie musiała dźwigać wszystkiego sama ja ki ochrony gdyby Czarny Pan postanowił urządzić atak na aptekę czy gdzie tam się wybierała danego dnia. - No pewnie, mam jeszcze dwie randki dzisiaj, więc wiesz, musimy się spieszyć - powiedział z przekąsem i pokręcił głową. - Byłem po prostu ciekaw, bo przydałoby się jeszcze zajść do sklepu ze zwierzętami, bo rano jak patrzyłem to smaczki dla Lady i Pazura się kończą - dodał jeszcze, gdy przypomniało mu się co mieli jeszcze kupić. Nie mogli przecież znaleźć się w takiej sytuacji, że ich towarzysze zostaną bez sowich ulubionych przekąsek. To byłby pogrom i długie dni przekabacania kotów. napatoczenie się na publicznych agitatorów do ograniczenia praw (które i tak już nie były zbyt szerokie) goblinom nie było czymś co Thomas pragnął spotkać dzisiaj, szczególnie, ze za wszelką cenę próbowali wciągnąć ich do tej rozmowy. O ile czuł się komfortowo prowadząc rozmowę na podobne tematy z Norą czy przyjaciółmi, tak z przypadkowymi przechodniami nie czuł potrzeby na dyskutowanie na tak poważne tematy. - Jak to tak? Mówimy o zabezpieczeniu naszych pieniędzy! Nie możemy pozwolić goblinom trzymać na nich łapę i robić co się żywnie podoba! - agitował dalej jeden z grupy i Thomas tylko uniósł w górę jedną z dłoni. Coś czuł, że ten, który najgłośniej krzyczał o fakcie odebrania goblinom Gringotta mógł mieć poważne zadłużenia w ten instytucji. Co prawda były to tylko podejrzenia Figga, ale nie zamierzał dociekać prawdy, nie zależało mu na tym. - Panowie, rozumiem, że macie swoje zdanie na temat tego co trzeba by było zrobić z goblinami, które to okradają was i wszystkich czarodziejów. Jednakże spieszymy się, dziecko zostało z babcią w domu i musimy wrócić jak najszybciej - idealna wymówka jeszcze nie zdążyła skończyć rozbrzmiewać w głowach grupki czarodziejów, gdy bez zbędnych ceregieli chwycił Norę za rękę i nim tamci zdołali zareagować przemknęli obok nich wprost do apteki. Pokonanie tych pięciu metrów nie było takie trudne, ale Thomas odetchnął głęboko dopiero kiedy znaleźli się za zamkniętymi drzwiami sklepu. - Doprawdy, ludzie już chyba nie mają poważnych problemów w obecnych czasach, żeby tworzyć problemy z dupy o goblinach - prychnął pod nosem niezadowolony z tego jaki sprawy przybrały obrót. Na całe szczęście udało im się dość sprawnie od nich uciec, bez uciekania się do teleportacji. - Nie wiem co im gobliny zrobiły, chyba domagały się spłaty zadłużenia, co było im w niesmak - wzruszył ramionami, nie uważał żeby groziła im kolejna rebelia goblinów. Nie podejrzewał tych stworzeń o dołączenie do Czarnego Pana, z kilku powodów. na pewno nie obieca im dostępu do różdżek, skoro czarodziejów którzy nie byli czystej krwi uważał za niegodnych ich dzierżenia, no i wojna źle robiła interesom, a jednak napływ złota był niezwykle istotny dla tych kreatur. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Nora Figg - 25.07.2024 To nie tak, że potrzebowała niańki w postaci brata, ale faktycznie jego obecność ułatwiała jej ogarnięcie wszystkiego. Sama pewnie musiałaby kilka razy się wracać, żeby przynieść do cukierni wszystko, co ją interesowało. Do tego kominki sieci fiuu nie były rozmieszczone, aż tak gęsto, żeby mogła całkiem szybko teleportować się do siebie. Thomas był bardziej ogarnięty od niej w tej dziedzinie magii, więc dzięki niemu nie musiała tracić czasu na przemieszczanie się. Dobrze było mieć go obok siebie, szczególnie w takich sytuacjach, jak ta. - Dwie? Powiedz które są tymi szczęściarami? - Nigdy nie wchodziła w dyskusje na temat jego życia miłosnego, ale skoro nadarzyła się ku temu okazja, to zamierzała z niej skorzystać. - Ach, to ważne, koty nie mogą być głodne, dobrze, że o tym pomyślałeś. - Norka czasem niestety zapominała o takich podstawowych rzeczach, szczególnie, że ostatnio sporo działo się w jej życiu, miała też dużo pracy i była trochę zakręcona. Po raz kolejny - miała szczęście, że brat czuwał nad niektórymi z obowiązków. Nigdy nie wiadomo, jakich odpowiedzi mogą oczekiwac obcy. Bez sensu było kłócić się z ludźmi na ulicy o to, kto ma jakie poglądy. Norka też wolała uniknać podobnych sytuacji, bo można było za to dostać w nos, co nieszczególnie jej się podobało. Dlatego też zrobiło jej się nieco ciepło, kiedy stojący obok ludzie zapytali ich o opinię. Thomas jednak po raz kolejny okazał się być niezastąpiony, całkiem zgrabnie wybrnął z tej konwersacji. Ledwie mrugnęła, a już znajdowali się w aptece, bezpieczni, z dala od ewentualnego zagrożenia. - Jesteś najlepszy, wiesz? - Zapytała jeszcze brata, bo zaimponował jej tym szybkim i zdecydowanym zagraniem. - Może im się nudzi, kto wie, albo faktycznie wyczuli okazję, skoro jest niepewnie. - Nie uważała, żeby to był dobry moment na takie zagrywki, bo przecież śmierciożercy panoszyli się po Wielkiej Brytanii, brakowało im tylko tego, żeby czarodzieje prowadzili równocześnie kilka konfliktów, cóż może dzięki temu ci głupcy szybciej by się powybijali. - Nie wiem, co im przeszkadzają te gobliny, przecież od setek lat się tym zajmują. - Nie umiała sobie w ogóle wyobrazić Banku Gringotta bez nich. Przeniosła wzrok za ladę, ku jej zdziwieniu jeden z przedstawicieli rasy o której rozmawiali znajdował się za ladą. Cóż za zbieg okoliczności. - Zobacz, ci na zewnątrz na pewno nie byliby szczęśliwi gdyby zobaczyli tego tutaj. - Szepnęła cicho do brata, żeby nie daj Merlinie goblin aptekarz ich nie usłyszał, nie chciała wyjść na nietolerancyjną. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Thomas Figg - 26.07.2024 Oj siostra wpakował się idealnie w jego pułapkę, kimże by on był, gdyby teraz nie doprowadził do końca swojego jakże wyrafinowanego i wielce dowcipnego żartu. - Znasz je dobrze - powiedział nim wyjawił jej jakże newralgiczną wiadomość - To moja lewa i prawa ręka -aż sam zachichotał nim zdołał się opanować i mogli dalej kontynuować dążenie do apteki. Przecież nie mógł tutaj rozłożyć się ze śmiechu nad własnym żartem. Był zadowolony, ze udało im się tak sprawnie przemknąć obok, nawet ich specjalnie nie zagadywali i dali przejść obok. Chyba faktycznie zależało im tylko, że pogadać sobie i zebrać potencjalnie dużą liczbę słuchaczy, którzy byli im przychylni niż przekonywać do swych racji każdego przechodnia. Może gdyby był sam, to jeszcze by z nimi podyskutował i wybadał co im w głowach piszczy, jednak skoro musiał też zadbać o bezpieczeństwo Nory to nie zamierzał wystawiać jej na niepotrzebne niebezpieczeństwo i stres. - No pewnie, nigdy o tym nie zapominaj - zażartował i mrugnął do siostry, choć poczuł jakoś tak cieplej się gdy go pochwaliła. Mozę i nie robił niczego dla poklasku czy pochwał, jednak zawsze miło było zostać docenionym. - Cóż, w normalny dzień na środku ulicy prowadzą sobie klub dyskusyjny. Oczywiście, że im się nudzi. Mogliby jednak się wziąć za coś bardziej pożytecznego niż wypowiadanie kocopołów - zerknął przez szybę wystawy w stronę grupki, która zdawał się nadal dyskutować o tym samym - doprawdy przy obecnych wydarzeniach trzęsienie portkami przed buntem goblinów było niczym martwienie się o pokrycie ciała kremem z filtrem podczas ulewnego deszczu. Kwestią było przecież ,że skrytki, jak i sam Gringott działał dzięki goblinom, one nie tylko nim zarządzały, ale go zbudowały i znały wszelkie sekrety - jeżeli ktoś sądził, że uda się je odsunąć i przejąć bank, to musiał być niezwykle krótkowzrocznym kretynem. Ten bank bez goblinów czekałaby zagłada - nie widział czarodziejów wykonujących te samą pracę co obecnie gobliny. Zerknął za ladę, aby spojrzeć o czym mówiła Nora i nieomal parsknął. Powstrzymał się tylko, żeby czasem sprzedawca nie pomyślał, ze śmieje się z niego i nie wyprosił ich ze sklepu. - A wiesz co, mam nadzieję, że niedługo będą stąd potrzebować jakichś składników i dopiero im miny zrzedną jak zobaczą komu muszą dać zarobić - teraz już zachichotał na samo wyobrażenie sobie takiej sytuacji, oj tak, to byłoby niezwykle zabawne. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Nora Figg - 26.07.2024 Czasem zdecydowanie lepszą opcją było milczenie, nie wiedzieć czemu Norka jeszcze na to nie wpadła, mimo, że przecież jej brat bardzo lubił wprowadzać ją na minę. Powinna to przewidzieć, no ale tego nie zrobiła (może gdyby była jasnowidzem to byłoby prostsze). Gdy usłyszała jego odpowiedź zatrzymała się, posłała mu zabójcze spojrzenie, ale po chwili wybuchnęła śmiechem. - Nie chcę znać reszty szczegółów, oszczędź mi tego, prooooszę. - Dodała błagalnym tonem. Norka nie lubiła takich sytuacji, bo nigdy nie mogła domyślić się, jakiej odpowiedzi wymagają ci, którzy zamierzali z nią dyskutować. Nie była osobą, która chętnie wchodziła w konfrontacje, nie potrafiła się kłócić i bronić swoich racji. Zdecydowanie wolała milczeć, słuchać, ewentualnie przytakiwać. Dlatego też najlepszą opcją z możliwych dla niej było uniknięcie dalszej rozmowy. Na szczęście Thomas zdawał sobie z tego sprawę, dzięki czemu bardzo szybko udało im się umknąć. Co ona by bez niego zrobiła? Nie musiała na szczęście nad tym gdybać, bo był obok, zawsze kiedy go potrzebowała. Miała farta, że trafił jej się taki brat, mogła na niego liczyć w każdej sytuacji. - Zgadzam się w stu procentach. Mogliby się zająć czymś konkretnym, takie dyskusje mogą doprowadzić do niepotrzebnego zamieszania. - Gdyby trafili na kogoś kto był skory do kłótni, to pewnie mogłoby się to wszystko potoczyć inaczej. Z drugiej strony, może nawet i lepiej, gdyby zaczęło się większe zamieszanie to BUMowcy mogliby rozgonić to towarzystwo i problem rozwiązałby się sam. Nie miała pojęcia dlaczego komuś mogą przeszkadzać gobliny w Banku Gringotta, szczególnie, że przecież od zawsze to one tam pracowały. Zmiana obsady w tym miejscu pewnie wiązałaby się z ogromnymi problemami, podejrzewała, że zwykli czarodzieje mogliby nie być do końca kompetentni. - Ciekawe, czy wtedy podkulą ogon, czy dalej będą gadać te farmazony. - Miała świadomość, że niektórzy ludzie gadali tylko po to, żeby gadać i zmieniali swoje zdanie jak chorągiewki. - Daj mi chwilę, zaraz wrócę. - W końcu musiała zrobić te zakupy. Podeszła więc do okienia, w którym poprosiła goblina - aptekarza o kilka korzeni waleriany, skaczące bulwy, muchomory i całą masę innych składników. Dłuższą chwilę zajęło mu pakowanie tego, więc Thomas musiał uzbroić się w cierpliwość. W końcu jednak udało jej się odejść od lady. - Chyba mam wszystko, możemy iść. - Powiedziała do brata. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Thomas Figg - 28.07.2024 - Och, myślałem, że zechcesz posłuchać o moich miłosnych rozterkach - odparł zwieszając głowę i udają smutek, ale zaraz też wybuchnął śmiechem. Na zewnątrz jakby właśnie ktoś czytał w myślach Nory, ponieważ zbiegowisko sprzed apteki zniknęła jak niepyszne. Ktoś wcześniej nagabywany przez te zgraję, jeszcze zanim Figgowie pojawi się na Horyzontalnej, miał z nimi styczność i pod oddaleniu się od nich poszedł gdzie trzeba, żeby sprowadzić stróży porządku. A co za tym idzie, rodzeństwo nie musiało już obawiać się kolejnej rozmowy, kiedy zakończą zakupy. Thomas nie miał pojęcia dlaczego niektóry czarodzieje musieli tak wąsko patrzeć na świat i uważać, że tylko oni godni są piastowania jakichkolwiek istotnych stanowisk i inne magiczne rasy powinne im podlegać. Przecież to wypisz wymaluj to co mówił Voldemort - być może to właśnie dlatego nie trafił go ostracyzm społeczny, bo trafił na podatny grunt. Wzruszył ramionami - z jednej strony był tego ciekaw, tak samo jak i siostra, ale z drugiej niezbyt obchodzili go tamci ludzie, aby poświęcał im jeszcze więcej uwagi, już i tak dostali zbyt dużo jej od nich. - Obstawiam to pier... Za wiele to nawet obstawiać nie musimy - dodał bo zerknął za okno i cicho prychnął, bo po tamtej grupce nie było śladów, za to widać było patrol BUMowców. - Pewnie, tyle chwil ile potrzebujesz - zgodził samemu z nudów rozglądając się po inwentarzu sklepu i czytając jakie to eliksiry sprzedają. Z każdą wizytą w sklepach z eliksirami, czy tego chciał czy nie przypominał mu się koniec szóstego roku w Hogwarcie. Westchnął nie zmieniając wyrazu twarzy - mierzenie się z demonami przeszłości bywało oczyszczające. Oderwał wzrok od wystawy i zerknął na siostrę ze zwykłym dla siebie uśmiechem. - Super - popatrzył krytycznie na jej zakupy i tylko machnął różdżka odsyłając je do ich domu. - Tak będzie wygodniej - stwierdził i poprowadził siostrę do drugiego sklepu, który mieli odwiedzić. Na szczęście droga nie byłą daleka i odbyła się bez zbędnych niespodzianek. Magiczny zoologiczny nie był może miejscem, gdzie ładnie pachniało, jednak czego się spodziewać można było po miejscu gdzie znajdowało się tak dużo przeróżnych zwierząt. Popatrzył po różnych sowach, kotach, ropuchach i innych stworzeniach. - Dla kapitan przysmaki z kangura i rekina, a co Lady lubiła? Nigdy nie mogę spamiętać. No i jeszcze kupmy coś Karlowi, bo się obrazi - dodał rezolutnie, bo koci towarzysz Mabel często zachowywał się jak stary dziadek ze swoimi humorkami. RE: [16.08.1972] Ciekawy przypadek Banku Gringotta - Nora Figg - 29.07.2024 - Chyba wystarczy mi to, co usłyszałam, ale jakby coś, pamiętaj, że jestem. - Thomas mógł zawsze do niej przyjść ze wszystkim, chociaż po tym, co usłyszała przed chwilą wolała jednak nie kontynuować tego tematu, będzie mogła spać spokojniej, czy coś. Udało im się wyjść z apteki bez mniejszego problemu. Towarzystwo się rozeszło, nie musieli więc się martwić o to, że znowu ktoś ich będzie nagabywał i pytał o zdanie na temat goblinów. Całe szczęście, Norka nie do końca była w nastroju do wdawania się w dyskusje, które jej zdaniem nie miały żadnego sensu. Brat całkiem zgrabnie odprawił jej zakupy do cukierni. To była jedna z umiejętności, których ogromnie mu zazdrościła, z drugiej jednak strony, gdyby sama potrafiła takie cuda, to nie spędzaliby razem tak dużo czasu, może dzięki temu ich więź była dosyć silna. Potrzebowała go bowiem nawet do takich prostych czynności, jakimi były zakupy. - Dzięki, co ja bym bez ciebie zrobiła... - Rzuciła jeszcze, aby Thomas poczuł się doceniony, od czasu do czasu wypadało mu powiedzieć coś miłego. Wreszcie dotarli do zoologicznego, bardzo ważny punkt na mapie podczas zakupów Figgów. Musieli dbać o swoich kocich przyjaciół i odpowiednio ich rozpieszczać. Norka zaczęła się uważnie rozglądać po półkach, w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby podpasować wszystkim członkom kociej rodziny. - Lady najbardziej lubi ryby, wszystkie, w sumie to je głównie je. - Zaczęła więc szukać właśnie takich przysmaków dla swojej kotki, która była dosyć mocno wybredna. - Karlowi to chyba obojętne... weźmy mu po trochę wszystkiego. - Tak, na pewno by się obraził, gdyby pominęli go w swojej liście zakupów. Kiedy już wybrali wszystko co mieli, mogli wreszcie opuścić zoologiczny i udać się do cukierni. Norka skorzystała oczywiście z umiejętności swojego brata i dzięki niemu znaleźli się w cukierni dosyć szybko, bo Thomas potrafił zdziałać cuda jeśli chodzi o teleportację. Koniec sesji
|