![]() |
|
[xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac (/showthread.php?tid=3660) |
[xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac - Isaac Bagshot - 24.07.2024 Energia z jaką Bagshot się urodził, mogła działać komuś na nerwy. Był kulturalnym rozmówcą, ale nie można było odmówić mu tego, że dużo mówił. Czy krucha psychika osób, które nie lubiły ekstrawertyków, zniosłaby więc Isaac'a, gdyby był muchą? Biedak cierpiał na bezsenność, więc codziennie przed snem pił eliksir nasenny. Tuż przed spaniem przypomniał sobie, że jakiś czas temu kupił od Roberta Mulcibera kadzidła, które również pomagały w zasypianiu. Postanowił je zapalić, mając nadzieję, że w połączeniu z eliksirem otulą go do snu. I otulily. Dość szybko zasnął, a sen w jaki zapadł, był dość… nietuzinkowy. Panie Robercie, to nie były kadzidła nasenne…! chciał wykrzyczeć, ale nie mógł, bo spał. Pokój w którym się znalazł był bardzo ciemny. Panował w nim bałagan, a zapach pozostawiał wiele do życzenia. Isaac był muchą, więc miejsce do którego trafił bardzo mu się podobało. Smród gnijącego jedzenia i amoniaku - mmm amortencja! Wzbił się do lotu i poczuł, jak przepełnia go radość. Czuł się wolny i mógł polecieć gdzie tylko chciał! Kątem swojego muszego oka, zauważył inną muchę. Rozpoznał ją! To był Peregrinus! -Perciu!- Wybzyczał z ekscytacją swoim nowym, piskliwym głosikiem. Zmienił trajektorię lotu i niczym F16, pofrunął w stronę przyjaciela. -Perciu! Ale przygoda! Spójrz! Jesteśmy muchami!- Bzyczał, latając w te i we wte. Isaac był tym rodzajem muchy, która uwielbiała obijać się o szyby, meble oraz ściany, robiąc przy tym wiele hałasu. -Perciu, wspaniale! Nowe doświadczenie, przygoda! Przygoda!- Bzyczał i miał nadzieję, że Peregrinus podzielał jego zdanie. Nie mogąc znieść ekscytacji jaka zalała jego muszę ciało, uderzył kilka razy w sufit, bzycząc przy tym z radością! -Jaka chorobę przenosisz, Perciu? Ja czerwonkę!- Pochwalił się. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=8HxiJrR.png[/inny avek] RE: [xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac - Peregrinus Trelawney - 30.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0sV27pL.png[/inny avek] Sesja z okazji miesiąca równości. Realizuję to zadanie. Peregrinus nie lubił śnić. Marzył co dzień o śnie, ale tym ciemnym, nieprzytomnym, o quasi-śmierci wyrywającej go na kilka godzin z życia. Rzadko doświadczały go bowiem dobre sny, jeszcze rzadziej sny prorocze. Czasami miewał problemy z odróżnieniem jednych od drugich, przenikały się nawzajem, pozostawiając go rano z zagadką, plątaniną symboli do rozszyfrowania. Ten sen jednak niewątpliwie nie nosił oznak ingerencji proroczej. Bzyczenie, cicha, niska wibracja, która dotarła do jego świadomości jako pierwsza. Zdawała się dochodzić zewsząd, nie mieć swojego źródła. Dopiero po czasie zorientował się, że to on jest wibracją, od niego samego ona pochodzi. Przestrzeń zakrzywiła się wokół czarodzieja niczym ścianki olbrzymiego pudła. To, co powinno być postrzegane jako płaskie, mieniło się wklęsłościami i wypukłościami, obraz zza mozaiki tysięcy receptorów wzroku był niewyraźny. Umysł wyciął mu tej nocy figla: przemienił w muchę. Jak każda mucha, również Trelawney był irytujący. Na inny jednak sposób niż Isaac. Był tą nieustępliwą muchą, która siada na tobie i ani myśli się ruszać. Odganiasz ją, wraca w to samo miejsce. Z uporem maniaka i niezłomną zawziętością dręczy swoją ofiarę. Siedzi i patrzy, wiedząc, że wkurwia. Nie ma nic lepszego do roboty. Był jednocześnie siedliskiem wszystkich chorób, roznosił syf miliona barw, ale klejnotem koronnym tej kolekcji była jedna, szczególna: — Gruźlica. Umrzeć jako suchotnik — romantyczne marzenie. Choroba geniuszy ukryta w małej muszce. Skrzydlatym siewcy śmierci, potężnym niszczycielu światów. A zgładzić go może mocniejsze trzepnięcie gazetą. Pac. Wydanie Proroka Codziennego śmignęło w stronę punktu na ścianie, który przed chwilą jeszcze zajmował Peregrinus. Zgładzenie tradycyjnej muchy jest ciężkie. Zgładzenie muchy-jasnowidza? Cóż, gdy twarz Eugenii Jenkins z pierwszej strony spotkała się ze ścianą, Trelawney już dawno był na suficie. — Bądź uważny, Isaacu. — Choć Bagshot chaotyczny wolny elektron nie potrzebował raczej tej przestrogi. RE: [xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac - Bard Beedle - 30.07.2024 Kim mógł być mężczyzna, który wszedł do pomieszczenia i przyciągnął wzrok dwóch małych muszek? Ciężko było powiedzieć, gdy jego twarz zakrywała maska. Lśniła stalą, pozostawiając jedynie otwory na oczy, przestawiała zmarszczone lico, ludzkie, lecz jednocześnie zbyt potworne, by należało do zwykłego czarodzieja. Szeroki kaptur przykrywał włosy postaci, zaś resztę ciała chroniła czarna szata. Choć ubranie wydawało się szczelne, dwóm małym insektom nietrudno byłoby dostać się do skóry postaci. Śmierciożerca kroczył powoli, lecz nie było w tym ostrożności, a nieskończona pewność siebie. Idąc, stawiając długie kroki, mężczyzna całą swoją postawą dawał do zrozumienia, że nie jest kimś, z kim warto było zadzierać. Nie był bezbronny - w jednym ręku miał różdżkę, w drugim zaś packę, przygotowaną specjalnie na muchy. Siadł ciężko w fotelu i odetchnął, wypuszczając z siebie świszczący oddech. Nasłuchiwał. Wyczekiwał. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wS1XpAh.png[/inny avek] RE: [xx.08.1972] Czerwonka, dur brzuszny, cholera czy gruźlica? - Perciu i Isaac - Isaac Bagshot - 11.10.2024 Isaac, w swojej nowej postaci małej, irytującej muchy, nie mógł powstrzymać ekscytacji. Cały świat nabrał nowego, dziwnie atrakcyjnego wymiaru. Bałagan, który przed chwilą mógł wydawać się odrażający, teraz pulsował kolorami i zapachami, które dla muchy były wręcz ucztą. Smród? Świetnie! Chaos? Cudownie! Gnijące resztki i smugi brudu to teraz był raj. Coś na kształt radości wypełniało go, kiedy obijał się z impetem o ściany i sufit. Czysta, niezaprzeczalna wolność! -Gruźlica?! Perciu!- Wrzasnął, wpadając na przyjaciela z zawrotną prędkością.-Naprawdę jesteśmy muchami! Rozumiesz?! Muchami! Jakie to cudowne!- Krążył w powietrzu, wykonując akrobatyczne spirale.-Spójrz na to miejsce! Smród, brud, syf! To nasz nowy dom!- Obwieścił dumnie, uderzając znowu w ścianę. Kiedy już zdążył zaliczyć kilka okrążeń wokół pokoju, jego uwagę przykuła nowa postać, która właśnie weszła do pomieszczenia. Mężczyzna w masce, ubrany w czarną szatę, w dłoni trzymający packę na muchy, a w drugiej różdżkę. Isaac od razu wyczuł zagrożenie. Nie, to nie był zwykły człowiek. To był Śmierciożerca! A Śmierciożerca z packą to coś, co zaintrygowało go jak nic innego. -Na Merlina, Perciu!- Wybuchnął, gdy tylko dostrzegł przerażającą postać i udało mu się uniknąć śmiertelnego uderzenia packi.-To Śmierciożerca! Próbuje nas wyeliminować!-Z jego muszego ciałka wydobywały się chaotyczne dźwięki, kiedy z prędkością światła zaczął krążyć po pokoju.-Musimy go ugryźć, Perciu! To nasza jedyna szansa! Tego już za wiele!- Jego pisk przerywany był bzyczeniem, a kiedy uderzył w kolejną ścianę, z impetem odbił się, wirując wokół przyjaciela. -Pragnienie Trelawneyu, posłuchaj mnie dobrze!- Zaczął z dramatycznym akcentem, latając przed nim w kółko.-Jesteśmy muchami! Wielkimi, wolnymi muchami! Czy chcesz żyć w świecie, gdzie muchy są ciemiężone, prześladowane, bzycząc w strachu przed packą? Czy chcesz być jak te inne, bezwolne insekty, które siadają tylko na szybach i stołach, czekając na swoją zgubę?! Nie, Perciu! Nasze miejsce jest w kupie, w gnijącym jedzeniu, w smrodzie i brudzie, tam, gdzie my, muchy, możemy być sobą!- Podczas gdy wygłaszał swoje dramatyczne słowa, co chwila obijał się o meble i latał w najbardziej nieskoordynowany sposób, robiąc przy tym dużo hałasu. -Walczmy o naszą muszą wolność, Perciu! Ugryźmy go, zanim on ugryzie nas!- Zakończył, wykonując akrobatyczne bzyknięcie w powietrzu, jakby właśnie obwieścił wielką rewolucję. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=8HxiJrR.png[/inny avek] |