Secrets of London
[03.08.72] Od dziś uzywam tylko zapalniczek | Nicholas i Fiery - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [03.08.72] Od dziś uzywam tylko zapalniczek | Nicholas i Fiery (/showthread.php?tid=3685)



[03.08.72] Od dziś uzywam tylko zapalniczek | Nicholas i Fiery - The Ghost - 28.07.2024

03.08.1972
Ulica Pokątna

Było już całkiem późno. Słońce powoli znikało za horyzontem, oświetlając Pokątną ładną, złocistą poświatą, która nadawała jej całkiem miły klimat. Małe grupki czarodziejów albo załatwiały ostatnie sprawunki, albo kierowały się w stronę barów i restauracji, chcąc spędzić w nich wieczór.
On i Fiery należeli do tej pierwszej grupy. Trzymał w rękach papierową torbę z potrzebnymi im zakupami spożywczymi i nie tylko, bo w kieszeni jego spodni siedziała bezpiecznie jedna ze świeżych paczek papierosów, które zaczynały mu się powoli kończyć. Było całkiem spokojnie. Na tyle, że na chwilę przymknął oczy, ciesząc się ciepłem, które powoli zanikało, wraz z pojawianiem się coraz ciężkich chmur, z których zapewne w nocy spadnie deszcz.
Wcale mu to nie przeszkadzało.
- Myślisz, że mamy wystarczająco dużo cukierków? Może jednak powinniśmy kupić oddzielną paczkę dla Flynna, a resztę przed nim ukryć, tak, by starczyło dla reszty? - spojrzał krytycznie na niesioną przez kobietę podobną do niego torbę, w której były także słodycze, które wcześniej wybrali.
Oczywiście kupili także te zdrowe składniki na kilka następnych dni, o te jednak nie trzeba było tak zażarcie walczyć. Przynajmniej z jednym osobnikiem.
Posiadanie tak licznej rodziny miało swoje wady. Prawdopodobnie nie wymieniłby ich na nikogo innego. Nawet jeśli czasem zarzekał się, że wolałby za co niektórych kolejne zwierzę w cyrku. Tak, zwierzęta był zdecydowanie milsze.
Powrót do ich domu mógł właśnie tak przebiegać. Na kąpaniu się w ostatnich promieniach dnia, na przekomażankach i rozmowach, ale jego życie nie mogło być takie proste.
Zatrzymał się nagle, patrząc w bok na ciemny zaułek, który co prawda nie wyglądał zbyt kusząco, ale Nick wiedział, że będzie musiał do tam podejść.
Zauważył bowiem ducha.
Nic nowego w jego życiu, zdziwiło go jednak, że eteryczny byt o kształcie dziewczynki przebywa akurat w takim miejscu. Czuł, że nie kryła się za tym dobra historia. Najchętniej by pomógł. Wiedział jednak, że pewnie nie da rady za wiele zrobić.
Jęknął cicho, czując, że odpowiedzialność za podobne istoty jednak wygra.
- Zaraz wrócę - rzucił do Fiery, która musiała zauważyć co przykuło jego uwagę.
A potem przetruchtał z delikatnym uśmiechem do ducha.
- Hej - zaczął delikatnie. - Co tu robisz? - zaczął, chcąc dowiedzieć się najpierw czemu ta alejka była jej miejscem bytowania.
Duch, wydawał się chuchać w swoje dłonie i trząść, jakby nadal żył, choć powinien  nie czuć już nic.
- Z-zapałki. Chce p-pan k-kupić zapa-zapałki? - wydusiła drżącym głosem, pokazując pudełeczko, z którego wyjęła jedną z nich.
Zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę, że dziewczynka prawdopodobnie wcale nie zdawała sobie sprawy, że jest nieżywa. Poczuł, że i jemu robi się chłodniej. Trochę nie wiedział, co teraz zrobić. Zostawić ją, czy jednak próbować wytłumaczyć co się stało, ryzykując jej gniew?


RE: [03.08.72] Od dziś uzywam tylko zapalniczek | Nicholas i Fiery - The Beast - 30.07.2024

Sierpień przynosił dziwny spokój, do tego zwiastował nadchodzącą jesień. Wieczory nie były już takie ciepłe jak te lipcowe, czy czerwcowe, robiło się też wcześniej ciemno. Miał swoją specyficzną aurę, którą Fiery naprawdę lubiła. Nie przeszkadzało jej wcale to, że lato niedługo się skończy. Każda pora roku przecież miała swój urok, jesień była czasem rozmyśleń, zadumy, za czym również przepadała.

Wracała właśnie z Nicholasem z niewielkich zakupów. Musieli pilnować tego, aby nie zabrakło im niczego, w końcu w cyrku mieli naprawdę sporo głów do wykarmienia. Jeszcze starsi mogli jakoś przetrwać, zależało jej jednak na tym, aby najmłodszym nigdy niczego nie brakowało, i bez tego nie mieli lekkiego życia. Fiery była im skłonna uchylić nieba, aby poczuli się choć odrobinę lepiej. Jakoś tak ją to wszystko zawsze rozczulało. Wsród starszych z członków trupy cyrkowej również miała swoich ulubieńców, chyba największym z nich był właśnie Nick, pierwsze dziecko, które ona przyprowadziła do ich domu. Czuła się za niego odpowiedzialna, nie zmieniło się to z czasem, przecież już był dorosły, a dla niej nadal był tym malutkim chłopcem, którego zabrała do domu.

- Myślę, że cukierków nigdy nie jest wystarczająco, solntse. - Dziwnym trafem zawsze jako pierwsze wychodziły z ich spiżarki. - Na pewno powinniśmy mu kupić osobną paczkę, on to zje od razu. Wiesz, trafiłam ostatnio do takiej dobrej cukierni, na pewno by mu smakowały słodkości stamtąd. - Nie pochwaliła się nikomu, jaką przygodę przeżyła pewnej czerwcowej nocy, bo było jej za to nieco wstyd, ale dzięki temu zyskała pewną znajomość, która okazała się być jedną z tych całkiem wartych nawiązania, kto by się spodziewał, że można poznać kogoś ciekawego budząc się obok niego w chlewie po mocno zakrapianej imprezie? Na pewno nie ona.

Szła przed siebie nie oglądając się w bok, bo jeszcze przed chwilą Nick szedł tuż obok niej. Ciągle do niego mówiła, a dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że gdzieś przepadł.

Odwróciła się, i zauważyła, że przystanął w miejscu i wpatrywał się w zaułek.

Miała świadomość, że potrafi on widzieć więcej od innych, być może coś ciekawego zwróciło jego uwagę.

- No nieee. - Powiedziała do siebie, ale nie stała w miejscu. Nie zamierzała pozwolić mu iść w ten ciemny zaułek samemu. Potuptała za chłopakiem. Czuła się w końcu za niego odpowiedzialna.

Zatrzymała się kilka kroków za nim, aby nie daj Merlinie nie przeszkadzać mu w tym, co teraz robił. Wpatrywała się w chłopaka z zainteresowaniem, ciekawa jak właściwie przebiegnie ta rozmowa, bo chyba mieli doczynienia z duchem.




RE: [03.08.72] Od dziś uzywam tylko zapalniczek | Nicholas i Fiery - The Ghost - 21.08.2024

Ich rodzina nie była idealna. Wiedział o tym, że cyrk to nie było miejsce, gdzie cokolwiek dostawało się za darmo. Nawet najmłodsi ciężko trenowali i wykonywali pomniejsze pracę, a i tak nie zawsze mieli wszystkiego, czego pragnęły ich serca. A jednak wiedział, że nie zamieniłby tych ludzi na nikogo innego.
Zdecydowanie lepiej się czuł wśród Bellów, którzy go przygarnęli, niż gdziekolwiek indziej dane było mu przebywać. Był wdzięczny za to, że Fiery go znalazła, bardziej niż kogokolwiek innemu. Dzięki nim mógł znaleźć rodzinę, pasję i jakiś cel w tej całej nikłej sensowności życia.
Czasami zastanawiał się, gdzie by się znalazł gdyby nie Fantasmagoria. I czy w ogóle by się gdzieś teraz znajdował.
Była to myśl, która często towarzyszyła mu przy kontaktach z duchami.
Dziś jednak chciał się skupić na cukierkach, śmieciach i wieczornym ognisku, przy którym znów pewnie usłyszy jakieś ciekawe historie od swojego rodzeństwa.
- Może jeszcze w takim razie coś dokupimy? Zostało mi trochę sykli. Może pianki? - zastanowił się. - Albo może ta cukiernia jest jeszcze otwarta? Były tam jakieś dobre ciastka? - liczył w głowie, ile mogą jeszcze wydać, nie wpadając w niełaskę Alexandra, który pewnie zacząłby coś ględzić o braku zdrowej diety i innych podobnych kwestiach. Jak gdyby Nicholas nadal miał dziesięć lat i pół szarej komórki.
Czasami go to irytowało, wiedział jednak, że inni się o niego po prostu troszczyli.
Tak jak on o nich, choć rzadko się przyznawał.
Miał miękkie serce, dlatego nie mógł przejść obojętnie obok ducha dziewczynki.
Nawet nie zauważył, gdy Fiery go dogoniła. Patrzył  ze zmarszczonymi brwiami na nieświadomą sytuacji duszę, która widać utknęła w jakimś bardzo nieprzyjemnym wspomnieniu. Żałował, czasem, że nie pochylił się nad egzorcyzmami. Miał jednak to kiedyś w planach.
- Sprzedajesz zapałki? Jak długo tu jesteś? - zapytał łagodnym głosem. Próbował dowiedzieć się czegoś o duchu, może jakoś uświadomić go, co się stało, ten jednak trzęsąc się spojrzał na niego tymi przezroczystymi oczami, sprawiając wrażenie, że właśnie poznał jego najskrytsze myśli.
- Z-Zimno - wydukała dziewczynka, odpalając jedną z trzech zapałek, które widać tkwiły w jej pudełku, które trzymała w ręku.
W tej samej chwili zaczęło się dziać coś dziwnego. Poczuł ból, który zaczął się pomiędzy jego brwiami i rozlał po całej czaszce, zamknął oczy, syknął. Zakręciło mu się w głowie. Nie wiedział przez chwilę, co się dzieje, a gdy otworzył oczy, wcale nie był już w ciemnej alejce, ale w miejscu, które wyglądało jak park, lub las. Zamrugał, dostrzegając przy sobie Fiery i odetchnął lekko, ciesząc się, że nie jest w tym wszystkim sam.
- Em, wiesz może co się stało? Teleportowaliśmy się? - zapytał, próbując rozejrzeć się po okolicy, która w jakiś niewytłumaczalny sposób wydała mu się znajoma. - Może spróbujemy się rozeznać gdzie jesteśmy? - zaproponował, ruszając żwirową ścieżką. Nie uszedł jednak długo. Tuż za zakrętem stanął bowiem jak wryty, wpatrując się w budynek który się zaczął wyłaniać spomiędzy drzew.