![]() |
|
[12.08.72] Bo zupa była za czosnkowa | Isaac i Thomas - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [12.08.72] Bo zupa była za czosnkowa | Isaac i Thomas (/showthread.php?tid=3691) |
[12.08.72] Bo zupa była za czosnkowa | Isaac i Thomas - Thomas Hardwick - 29.07.2024 12.08.1972
Bar na Pokątnej Propozycja Isaaca by spotkać się i pogadać była całkiem miła, patrząc, że do niedawna Thomas nawet nie wiedział, że dawny przyjaciel wrócił do kraju. Dużo wydarzyło się na przestrzeni lat i pewnie nie łatwo mogli to nadrobić, warto było spróbować. Szczególnie, że Hardwick miał naprawdę dużo miłych wspomnień z okresów szkolnych i Bagshot brał udział w większości z nich. Stanowili niegdyś naprawdę zgraną grupę i choć dorosłe życie niektórych z nich od nich oddzieliło, tak miło było ponownie po prostu pogadać. Usłyszeć jak minęły te ostatnie lata i co się wydarzyło. Spotkali się zaraz po pracy, wspólnie mogąc wyruszyć spod Departamentu do jednej z mniejszych knajpek na Pokątnej. Zdążyli zamówić po kuflu piwa i całkiem dobrym gulaszu, który Thomas polecił, odwiedzając te miejsce nie pierwszy raz. Szczególnie za czasów, gdy jeszcze mieszkał sam, przed tym całym atakiem na jego życie i tak dalej. Teraz jedzenie w Warowni zdecydowanie wystarczało, szczególnie, że było pyszne, lubił jednak odwiedzić stare śmieci. Szczególnie z towarzystwem. - Tooo, ile tak w sumie krajów odwiedziłeś? Bo na razie wspomniałeś dwa. Kurcze, miło tak musiało być podróżować i zobaczyć te wszystkie miejsca, które mi na razie zdarzyło się widzieć głównie w albumach. - Zaśmiał się, zazdroszcząc trochę koledze, a jednocześnie potrafiąc się cieszyć jego przeżyciami. Sam chętnie znalazłby się na jego miejscu, choć na chwilę, musiałby jednak porzucić przyjaciół, swoją całkiem lubianą przez siebie pracę i walkę ze zwolennikami Czarnego Pana. A na żadną z tych rzeczy nie chciał sobie pozwolić. Zbyt bardzo czuł, że był tu potrzebny. Z różnych powodów, jak się miało okazać. - Co to ma być do kurwy? - Usłyszał oburzony głos, a potem chyba histeryczny śmiech od strony baru. Uniósł wysoko brwi, patrząc na Isaaca, a potem spojrzał w stronę zdenerwowanego gościa, zastanawiając się, czy dojdzie do momentu, gdy będzie musiał interweniować, czy jednak unikną większej rozróby. RE: [12.08.72] Bo zupa była za czosnkowa | Isaac i Thomas - Isaac Bagshot - 11.10.2024 Isaac uśmiechnął się, kiedy Thomas wspomniał o podróżach. Przez chwilę wpatrywał się w kufel piwa, jakby wspomnienia ożyły wraz z zapachem chmielu i gulaszu unoszącym się w powietrzu. Dopiero po chwili odpowiedział, unosząc szklankę do ust. -Byłem w wielu krajach Europy. Głównie tych, które dotknęła wojna. Wiele miejsc wciąż boryka się z ruinami, fizycznymi i emocjonalnymi. Byłem we Francji, Niemczech, we Włoszech… mieszkałem w Polsce. Każde z tych miejsc ma swoje blizny po wojnie, ale życie toczy się dalej. Ale kto jak to, ty na pewno dobrze znasz ten temat. W magicznym świecie jest trochę przemilczany, mimo że duża część czarodziejów brała udział w wojnie. Głównie w Europie co prawda, ale nadal.- Zrobił pauzę, nieco zamyślony.-Wiesz, podróżowanie ma jednak swoje konsekwencje. Wróciłem tutaj i… czuję się trochę obco.- Przyznał z lekkim westchnieniem.-To dziwne, ale mimo że to mój kraj, moje miasto, moja przeszłość, to dopiero próbuję na nowo się odnaleźć. Jakby wszystko, co znałem, trochę się zmieniło, i ja sam się zmieniłem. Dlatego cieszę się, że znalazłeś trochę czasu.- Uniósł kufel i stuknął delikatnie w ten należący do Thomasa. Wyszczerzył zęby. Zerknął jednak na chwilę w stronę miejsca, gdzie rozległy się krzyki. -A co z tobą? Jak ci się żyje? Słyszałem, że zostałeś…- Urwał, ponieważ wyglądało na to, że w lokalu robiło się coraz bardziej "gorąco". -Coś się dzieje przy tamtym stoliku.- Mruknął Isaac i zaczął zsiadać z barowego stołka na którym siedział. Nigdy nie był obojętny na takie sytuacje. -Czosnek! Daliście mi czosnek!- Wrzeszczał klient, wypluwając słowa z odrazą.-Wiedzieliście, że nie mogę go jeść! ZAWSZE o tym mówię! Czy wy w ogóle słuchacie klientów?!- Krzyczał coraz głośniej, przyciągając wzrok wszystkich obecnych. Wokół zaczęły podnosić się głosy niezadowolenia, ale nie w jego obronie. Ludzie patrzyli na mężczyznę z niechęcią, unosząc brwi i szeptając między sobą. Napięcie w knajpie rosło, a niektórzy goście zaczęli otwarcie wyrażać swoje opinie. -To sobie idź, jak ci nie pasuje!- Kzyknął ktoś z drugiego końca sali, wywołując śmiech u kilku osób przy sąsiednich stolikach. -Zawsze jakiś problem...!- Dorzucił ktoś inny, przewracając oczami. -Nie podoba się, to won!- Zawołała kobieta stukając głośno kuflem o stół. Zgromadzeni wokół niej przytaknęli, a kilka osób zaczęło z niesmakiem obserwować awanturującego się mężczyznę. |