Secrets of London
[14.07.1972] Cool patrol - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Wątek: [14.07.1972] Cool patrol (/showthread.php?tid=3749)

Strony: 1 2


[14.07.1972] Cool patrol - Atreus Bulstrode - 15.08.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III


Pan Mulpepper miał w tym tygodniu ewidentnie pecha, bo już trzeci raz składał zeznania na temat tego, co działo się w okolicach jego apteki. Tym razem jednak nie rozchodziło się o chuliganerię, która nie potrafiła czytać tabliczek informujących o braku krwi jednorożca w sprzedaży, bo zamiast kulturalnie znowu obrzucić mu witrynę pomidorami, ktoś przetoczył mu się przez przybytek z zaklęciami. Atreus nie był do końca pewien co on tutaj właściwie robił, bo dla niego brzmiało to jak sprawa dla brygadzisty, który właśnie robił sobie przerwę w spisywaniu źle zaparkowanych mioteł, albo ganianiu kogoś z gangu miotlarskiego, ale nie zamierzał narzekać na to że nie musiał właśnie siedzieć za biurkiem. Mulpepper z resztą zarzekał się, cały poczerwieniały na twarzy z emocji, że rozbita w drobny mak witryna to był najmniejszy z jego problemów. Dziwny, żywiczny osad, pozostały przede wszystkim na ościeży witryny podpowiadał że może faktycznie ktoś zrobił tutaj coś więcej niż rzucił złośliwe zaklęcie, które miało na celu nadwyrężyć portfel właściciela.

Po krótkim wysłuchaniu tego, co początkowo aptekarz miał im do powiedzenia, Atreus ewakuował się na zewnątrz, pozostawiając resztę rozmowy Erikowi. Sam przykucnął przed sklepową witryną, bawiąc się różdżką nad pozostałościami po osobliwym zaklęciu albo czymkolwiek to mogło być. Równie dobrze ktoś mógł ten sklep obrzucić łajnem błotoryja i Bulstrode też potrzebowałby chwili, żeby się w tym połapać, bo egzaminy ze wszystkich zakresów biologii to zdał na tyle, żeby go tylko do Ministerstwa przyjęli.

- Oddawaj - jakiś bachor warknął do drugiego, wyrywając mu nadtłuczoną fiolkę.
- Nie, ja to znalazłem, jest moje - zawył drugi, przepychając się z nim w bramie pobliskiej kamieniczki. - Oddawaaaaaaaaaaj
Dzieciarnia, zajęta swoim małym konfliktem, nawet nie zauważyła kiedy auror podniósł się ze swojego miejsca i stanął przed nimi, przez moment przyglądając tylko kto wygrywa. Ekscytacja wiążąca się ze znalezieniem ich małego skarbu mieszała się teraz ze złością, że muszą się nim dzielić.
- Co tam macie chłopaki? - zagadnął ich grzecznie Atreus, w nagrodę otrzymując skrzywione wyrazy twarzy i niezadowolone spojrzenia, że w ogóle się w to miesza.
- A ty co, policja? - gówniarz, już nie dzieciak, zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem, szybko jednak namierzając klamrę z ładnie wygrawerowanym na niej symbolem Ministerstwa. Dlatego właśnie nienawidził noszenia tego okropnego munduru i pewnie by tym gnojkom pogroził, gdyby nie potrzebował długo tutaj stać by wyczuć o wiele lżejszy, ale wciąż ten sam zapach, który unosił się wokół wejścia do sklepu Mulpeppera. Niby nie było to nic nadzwyczajnego, ale im bardziej dzieciaki machały tą fiolką, tym intensywniejszy stawał się popielny zapach, ulatniający się z pozostałości substancji osiadłej na szkle.
- Dobra, nie mam na to czasu. Dawajcie te fiolkę, no, szybko. Dobrze wiem że ją zawinęliście spod witryny apteki - dzieciaki, jak na komendę, cofnęły się o krok z bojowymi minami mierząc Atreusa, nagle jakże zgodne w tym by obrać go za wroga numer jeden.
- Zostaw nas bo zaczniemy krzyczeć - ostrzegł go ten odrobinkę wyższy, fiolkę chowając za plecami.
- Słuchaj no, gówniarzu... - auror zmarszczył brwi, ale nie zdążył dokończyć myśli bo zaraz dzieciaki jak na komendę wydarły się w niebogłosy.
- Ratunku, ten pan chce nam pokazać fujarę!


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Erik Longbottom - 18.08.2024

W przeciwieństwie do Atreusa nie miał większych problemów z tym, że miałby zostać oddelegowany do pracy biurowej w trzewiach Ministerstwa Magii. Ostatnie wezwania z tego miesiąca, w jakich brał udział, wcale nie nastrajały go jakoś pozytywnie do wizyty na Nokturnie, jeśli chodziło o doświadczenie wyjątkowo intensywnych zjawisk. W pierwszych dniach lipca miał okazję pertraktować z pracownikami cyrku Bellów w sprawie zakłócania ciszy nocnej, odbębnił pogadankę o bezpieczeństwie w rozgłośni radiowej.

A co się wydarzyło zaledwie dzień później? Wzywał wsparcie na bazar w Dolinie Godryka, aby ktoś z departamentu zajął się transportem znalezionych rzeźb. Ktoś musiał w końcu potwierdzić ich autentyczność, czyż nie? W każdym razie, po zestawianiu ze sobą tych trzech incydentów, nie spodziewał się, że wyprawa w asyście Bulstrode'a zapewni mu jakiś wyjątkowo duży zastrzyk adrenaliny. Ba, zaczynał się powoli przyzwyczajać do tych lekkich zleceń... Może jednak lepiej nie przerywać tej passy?, pomyślał przelotnie, notując zeznania właściciela apteki.

Słyszał Pan, żeby dochodziło w okolicy do podobnych incydentów? — spytał ze spokojem sklepikarza, gdy Atreus postanowił wyjść na zewnątrz.

A bo ja wiem? — sapnął rozdrażniony, gładząc swój bogaty zarost na twarzy, jakby próbował sobie przypomnieć, jakieś inne wypadki z ostatnich tygodni. — Wiecie, to jest Nokturn, tutaj rzadko jest spokojnie. Zwłaszcza teraz, jak do miasta zjechały te wszystkie cholerne bękarty. — Splunął z odrazą na podłogę. — Wyrasta nam tutaj nowe zgrupowanie przestępczości zorganizowanej.

W pierwszej chwili chciał zaprzeczyć słowom mężczyzny, nawiązując do tego, że przecież nie mogło być aż tak źle. Przecież to była tylko młodzież. Zaraz jednak przypomniał sobie, gdzie właściwie przebywał i zdał sobie sprawę, że... To była młodzież. Przecież na własne oczy widział, że propaganda Czarnego Pana popychała całe rodziny ku przestępczej ścieżce, gdzie matka i syn potrafili razem planować atak na funkcjonariuszy prawa... Eh, może tłuczenie witryn dało się zakwalifikować jako niską szkodliwość społeczność, ale kto wie, w co mogło to ewoluować? Erik chrząknął tylko ze zrozumieniem, a po zadaniu kilku dodatkowych pytań, skierował się na zewnątrz, aby dołączyć do swojego dzisiejszego partnera. Rychło w czas, bo małe dzieci właśnie wołały o pomoc.

To bardzo nieodpowiedzialne z jego strony — rzucił z niesmakiem, przesuwając się bliżej Bulstrode'a i lustrując dzieciaki uważnym wzrokiem. — Raczej nikogo tutaj nie interesują takie widoki.

!nokturn
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=CL0n57C.png[/inny avek]


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Pan Losu - 18.08.2024

Podążają za tobą nieprzychylne spojrzenia. Może to zostać wykorzystane przeciwko tobie*.


* jeśli jesteś funkcjonariuszem, to trudno będzie ci załatwić to, po co tutaj przyszedłeś – postaci niezależne będą ostrzeżone o twojej wizycie.


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Atreus Bulstrode - 04.09.2024

W życiu Atreusa bardzo rzadko zdarzały się takie momenty, kiedy nie wiedział co ze sobą zrobić. No dobrze, może nie do końca, bo zwykle kiedy faktycznie coś takiego się działo, to robił wtedy cokolwiek - najczęściej bijąc pięścią na oślep albo głową w mur, to drugie na całe szczęście w tym metaforycznym sensie. Co jednak było już bardziej nietypowe, to kiedy nie następowała ta najbardziej oczekiwana reakcja, kiedy dochodziło do impasu; nie bił, nie krzyczał, tylko stał i patrzył. Tak samo jak teraz zastygł, wbijając w gówniarza zaskoczone spojrzenie, skutecznie pozbawiony przez moment możliwości odezwania się.

Co on właściwie powiedział?

Bulstrode miał wrażenie, że się chyba właśnie przesłyszał, ale im dłużej się nad tym zastanawiał, tym pewniejszy był, że dzieciak go właśnie głośno i wyraźnie oskarżył o chęć obnażania się przed nieletnim. Odwrócił twarz w stronę Erika, kiedy ten znalazł się obok i przez moment wyglądał jak sarna, która znalazła się na drodze akurat wtedy, kiedy zza zakrętu wyskoczył na nią samochód. Otworzył usta, a potem je zamknął. I powtórzył to jeszcze parę razy.

Łeb mu ukręcę. Pojawiło się nagle w jego głowie, jasno i wyraźnie, napisane na czerwono i podkreślone trzy razy. Nie musiał się rozglądać, żeby poczuć na sobie zniesmaczone spojrzenia najbliższej widowni, która do tej pory albo zajmowała się własnymi sprawami, albo z umiarkowanym zainteresowaniem przyglądała się jak radzi sobie pan Mulpepper ze zrujnowaną apteką.

Dziecku jednak ukręcić głowy nie dał rady, albo chociaż się do niego odezwać, bo z podwórka kamienicy wychynął na nich jakiś wysoki typ z przeklętą mordą i obrzucił jego i Erika zirytowanym spojrzeniem. Przez moment wyraźnie przeskakiwał spojrzeniem między nimi, aż wreszcie zatrzymał je na Longbottomie.
- Ty zwyrolu. Dzieciaki będziesz macał? - zacharczał w jego stronę, głosem przepalonym od alkoholu i fajek wątpliwej jakości. Nie czekał też w sumie na odpowiedź, bo zaraz zacisnął pięść i zamachnął się, najwyraźniej absolutnie niezainteresowany fakt, że stali przed nim funkcjonariusze.




RE: [14.07.1972] Cool patrol - Erik Longbottom - 16.09.2024

Skrzywił się z niesmakiem, gdy poczuł charakterystyczne mrowienie z tyłu głowy. Przez tę krótką chwilę jawiło się ono niczym dzwon oznajmiający nadejście wrogiej armii. Tyle że w tym razem nie chodziło wcale o niespodziewany atak czarnoksiężników czy innych szumowin z przestępczych zakamarków magicznego Londynu, a o gorejącą pod atreusową czupryną myśl posłaną prosto w Longbottoma. Niczego nikomu nie ukręcisz, pomyślał trzeźwo, posyłając mężczyźnie ostrzegawcze spojrzenie.

Wiedział, że komunikat ten nie miał szans do niego trafić w swej oryginalnej formie. Bo jak miałby to niby zrobić? Erikowi nie udało się opanować Fal, toteż mógł polegać tylko na własnej mimice twarzy i nadziei w to, że auror w porę się opamięta i nie będzie dążył do eskalacji całej sytuacji. Nie musiał zresztą tego robić, bo osoby postronne doskonale radziły sobie z tym na własną rękę. Zapijaczony czarodziej wyściubił nos z pobliskiego podwórka, od razu obierając sobie za cel Erika. I jeszcze te fajki... Ugh. Ale czy na pewno fajki? Może to czarna magia?

Longbottom nie miał czasu się nad tym zastanawiać, bo mężczyzna postanowił zrobić najgłupszą możliwą rzecz i... zamachnąć się na niego. Głupota, zdążył pomyśleć, próbując się uchylić i odskoczyć w bok. Manewr okazał się stosunkowo bezproblemowy, toteż po wyminięciu pięści pijaczka Erik spróbował zajść go od tylu i chwycić za fraki, co by uniemożliwić mu dalsze sianie chaosu w okolicy.

Sugerowałbym, aby oddalił się pan i nieco ochłonął — oznajmił Erik, zaciskając nieco mocniej dłoń na ramieniu obcego mężczyzny. — Napaść na funkcjonariusza podczas służby może poskutkować bardzo nieprzyjemną karą w postaci grzywny, prac społecznych lub nawet aresztowania. — Miał dziwne wrażenie, że facet był już zaprzyjaźniony z tym systemem kar, jednak powstrzymał się od wymownego przewrócenia oczami. Rozejrzał się czujnie na prawo i lewo, jakby oczekiwał, że z którejś z pobliskich kamienic wyłoni się kolejny żądny wrażeń czarodziej. — Nie mamy złych zamiarów w stosunku do dzieci. Kolega chciał się tylko dowiedzieć, czy nie widziały w okolicy czegoś podejrzanego.

Wzmocnił chwyt i zerknął w stronę Atreusa.

...Prawda? — odezwał się, ewidentnie oczekując, że towarzysz potwierdzi jego słowa.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=CL0n57C.png[/inny avek]

(Aktywność Fizyczna) Unik x1
[roll=PO]

(Aktywność Fizyczna) Neutralizacja napastnika x1
[roll=PO]



RE: [14.07.1972] Cool patrol - Atreus Bulstrode - 29.09.2024

Bulstrode zmarszczył brwi i spojrzał na Erika, bo chyba weszli właśnie na jakiś wyższy poziom świadomości i komunikacji, gdzie mogli całą rozmowę przeprowadzić bez chociażby pół słowa czy nawet fal. Wystarczyło spojrzenie, bo auror był w tym momencie bezbrzeżnie oburzony i gównażerią i Longbottomem, który wydawał mu się kategorycznie zabraniać jakiegokolwiek znęcania się nad nieletnimi. A szkoda, bo im się należało za bycie małymi cwaniakami.

Zapach alkoholu, który roztaczał się dookoła szlachetnie broniącego dzieciaki obywatela chyba nie był tylko na pokaz, bo kiedy Erik z gracją uniknął jego żałosnych manewrów, ten zachwiał się wyraźnie, kiedy nie napotkał na swojej drodze żadnego oporu. Bulstrode z resztą też zrobił jak na komendę krok w tył, nie chcąc znaleźć się w zasięgu rąk mężczyzny. Trochę w sumie się bał, że te turbulencje jeszcze mu wywrócą żołądek i wszystko czym właśnie walił wyleje się na bruk i nie daj matko - na niego. Ale Longbottom najwyraźniej nie miał problemów z obściskiwaniem typa; z łatwością złapał go za fraki i nawet jeśli ten się próbował szamotać, to bardzo słabo i nieefektownie. Nie miał na to chyba siły.

- Ja na nikogo nie napadam!! - oznajmił oburzony i czknął. Głos miał jednak pełen werwy i świadczący o tym, że informacja o tym z kim ma do czynienia chyba przeleciała mu koło ucha. - To wy napadacie! Funkcjonariusze, psia mać - splunął, ale nieudolnie i trafił na swoje buty. - W mundurze myślicie, że wszystko wam wolno, a do dzieciaków zamierzacie się dobierać!

Atreus uśmiechnął się do Erika dziwnie, słysząc skierowane w jego stronę pytanie. Oj, jak jego go w tym momencie kusiło, żeby zaprzeczyć. No przecież to była idealna ku temu sytuacja, którą tylko podsycało nagle zafiksowane na nim spojrzenie pijaczka. Ale musiał wziąć się w garść, bo inaczej nigdy się chyba tego zaszczanego bojownika nie pozbędą.
- Prawda - przyznał niemal przyjacielskim tonem, który jednak dla trzeźwego Erika był wyraźnie wymuszony. Facet zaburczał coś pod nosem i wierzgnął, na co auror skrzywił się tylko. - Słuchaj no. Dzieciaki i tak już dały nogę, więc łaskawie skorzystać z okazji i wracaj do dziury z której wylazłeś, dalej walić wódę, bo kolega zaoferuje ci trzecią opcję w trybie przyśpieszonym.


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Erik Longbottom - 24.10.2024

Brygada Uderzeniowa powinna świecić przykładem dla innych członków społeczności czarodziejów, a nie zniżać się do poziomu menelstwa z Alei Śmiertelnego Nokturnu i pozwalać na to, aby osoby trzecie mogły uwikłać ich w jakieś krzywe akcje. A co jak co, ale Erik nie miał zamiaru tłumaczyć się potem Bonesowi i Harper, czemu po mieście chodzą plotki o tym, że para pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziei zaczepia nieletnich w godzinach pracy. Zwłaszcza że jak tak dalej pójdzie, to niedługo ''zaczepianie'' zmieni się w ''dobieranie'', a stamtąd szybka droga do molestowania i całej masy innych oskarżeń, z jakimi żaden z nich nie chciał się mierzyć.

Co ty mi tu będziesz gadał, co? — zacharczał pijany czarodziej, próbując utrzymać równowagę. — Myślisz, że jak masz tę odznakę, to wszystko ci wolno? — Ponownie spróbował splunąć w kierunku Atreusa. — Dzieciaki straszycie, a potem udajecie, że to dla ich dobra! — wybełkotał, machając niezdarnie rękami w powietrzu. — Już ja wam pokażę, co to znaczy sprawiedliwość, psia mać!

Merlinie, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę, to nie skończy się to dobrze, pomyślał gorączkowo Erik, nie odwzajemniając uśmiechu swojego partnera. Nie miał pojęcia, co konkretnie miało kryć się za tym grymasem. Bawiło go to, że jego dzisiejszy partner na służbie mocował się z innym czarodziejem pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej ilości taniego alkoholu? A może był to uśmiech satysfakcji, bo cieszył się, że po zakończeniu kursów aurorskich zostawił tego typu wezwania za sobą, aby zająć się ważniejszymi wezwaniami krążącymi pośród funkcjonariuszy prawa?

Człowieku, dobrze Ci radzę, uspokój się i zabieraj manatki do... — kontynuował Longbottom, jednak urwał, gdy facet szarpnął całym ciałem, próbując wyrwać się z uścisku. Erik spróbował w ostatniej chwili zacisnąć palce na wymykającym mu się kołnierzu mężczyzny.

(Aktywność Fizyczna) Czy Erik powstrzyma pijaczka przed wyrwaniem się?
[roll=PO]
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=CL0n57C.png[/inny avek]


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Atreus Bulstrode - 27.10.2024

Jak on miał niby być przykładem dla społeczeństwa, skoro kwiat owego właśnie szarpał się z nimi pod wpływem i pierdolił absolutne głupoty. Nie wspominając już o tym, że te zasrane gówniarze najwyraźniej miały wszystko przemyślane, taktykę już dawno sprawdzoną i tylko czekały kiedy mogłyby ją zastosować. Najgorsze było w tym wszystkim to, że zabrały ze sobą tę fiolkę, która jakby nie patrzeć - bardzo by im się teraz przydała bo była dowodem w sprawie.

Atreus wywrócił oczami, słysząc jak trzymany przez Erika mężczyzna znowu zaczyna się sapać, zamiast kulturalnie sobie odpuścić i przyznać im wyższość, albo przynajmniej trafniejszą, bo trzeźwą, ocenę sytuacji. Splunął, ale sobie na buty, i może to nawet lepiej bo Atreus bardzo nie chciał w tym konkretnym momencie typem szarpać własnoręcznie, bo gdyby to zrobił to by zagwarantował mu bardzo bliskie spotkanie z pobliską ścianą. Szarpnął się też, ale Erik najwyraźniej pod wdziankiem posiadał same mięśnie i zero wątpliwości, bo na niewiele się to zdało i gość wykonał żałosny ruch, gdzie na moment wykręcił się i zaraz wrócił na to samo miejsce, spotkawszy zbyt duży opór.

- Panie, opanuj się bo pójdziesz na dwadzieścia cztery na dołek i tyle z tego będzie - warknął wreszcie i przez dłuższą chwilę patrzyli sobie romantycznie w oczy, próbując kto pierwszy odpuści, ale pijaczek wreszcie się poddał. Westchnął, rzucił kurwą pod nosem i obruszył. - Dobra, dobra. Puśćcie mnie już no. ALE ŻEBYM JA WAS WIĘCEJ PRZY DZIECIAKACH NIE WIDZIAŁ!!

Atreus rozejrzał się dookoła. Znowu. Ale najwyraźniej dzieciarnia zrobiła wystarczające wrażenie na okolicznych przechodniach i sprzedawcach, by ci obdarzali ich tylko i wyłącznie nieprzyjaznym spojrzeniem.
- Nie ma co. Dzisiaj i tak już nic nie zrobimy. Masz spisane to co powiedział?

!nokturn


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Pan Losu - 27.10.2024

Podążają za tobą nieprzychylne spojrzenia. Może to zostać wykorzystane przeciwko tobie*.


* jeśli jesteś funkcjonariuszem, to trudno będzie ci załatwić to, po co tutaj przyszedłeś – postaci niezależne będą ostrzeżone o twojej wizycie.


RE: [14.07.1972] Cool patrol - Erik Longbottom - 08.12.2024

Jednym z przymiotów, jakie pozwalały wyróżnić Erika Longbottoma z tłumu, była jego wiara w ludzi. Za wszelką cenę chciał utrzymać w sobie przekonanie, że inni czarodzieje bez względu na swoje... niecodziennie... czasem decyzje, byli naturalnie dobrymi istotami, którym po prostu czasem mogła powinąć się noga. Chociaż ostatnie miesiące konfliktu Ministerstwa Magii ze zwolennikami Czarnego Pana uświadomiły mu, że na świecie były osoby, których nadrzędnym celem było zrujnowanie życia innym tylko po to, aby osiągnąć własne ambicje, tak detektyw dalej uważał, że wiarę w dobro należało pielęgnować.

Takie incydenty przy pracy uświadamiały mu, jak trudne zadanie sobie wybrał, starając się nie zbaczać z tej ścieżki. Czy powinien się frustrować jak Atreus? Dać się ponieść gniewowi w stosunku do tego pijusa i pokazać mu gdzie jego miejsce? A może wykazać się empatią, postawić się na jego miejscu i spróbować zrozumieć czemu zachowywał się w taki, a nie inny sposób? Kto wie, co dane było mu zobaczyć na tym opuszczonym przez Merlina osiedlu? Może w ten specyficzny sposób troszczył się o tutejsze dzieciaki? A może po prostu szuka okazji do tego, żeby się na kimś wyładować, pomyślał przelotnie Erik, kiwając powoli głową.

Mhmm, do widzenia — sarknął Longbottom, odprowadzając mężczyznę spojrzeniem, aby zaraz zwrócić się ku Atreusowi. — Mniej więcej? — Podrapał się po policzku. Chyba jasne było, że nie miał jak zapisać tych wszystkich zeznań, ale przecież z jego pamięcią dalej było całkiem nieźle, prawda? — Zawrę wszystko w raporcie. O to akurat nie musisz się martwić.

Skrzywił się minimalnie, dopiero po chwili zauważając, że ich obecność na Alei nie spotkała się z jakimiś wyjątkowymi pokładami wdzięczności czy pozytywności ze strony okolicznych mieszkańców. Na Merlina, mam nadzieję, że tego po nas nie widać, pomyślał, starając się skupić na swym towarzyszu, a nie postronnym ludziom. Ludzie różnie reagowali na służby bezpieczeństwa, jednak Nokturn był dosyć specyficzną dzielnicą. Teoretycznie sięgała tu ręka Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, jednak można było też odnieść wrażenie, że co po niektórzy prędzej przyjęliby pomocną dłoń od złodzieja i mordercy niż brygadzisty lub aurora.

Zła reputacja pracowników Ministerstwa Magii w okolicy? Przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenia przez osoby, które przez lata mieszkały w sąsiednich kamienicach? Całkiem możliwe, zdał sobie sprawę Erik, nie przykładając jednak większej wagi do swoich przemyśleń. Nawet gdyby chciał, to nie mógłby po prostu machnąć różdżką i uzmysłowić tym wszystkim ludziom, że chcą im pomóc. Oszustwo. Manipulacja. To by sobie pomyśleli. A kto wie, jak zareagowaliby więksi przestępcy z okolicy, gdyby dowiedzieli się, że Ministerstwo Magii próbuje zawojować nową magiczną dzielnicę? Erik westchnął ciężko.

Chyba nie uda nam się tutaj za wiele już dzisiaj ugrać — mruknął, rozglądając się z wyraźnym niezadowoleniem na prawo i lewo. — Chyba nawet mój uśmiech nie zachęci tutaj nikogo do gadania.

Uśmiechnął się krzywo. Ehh, gdyby tylko sesja zdjęciowa z Czarownicy mogłaby tutaj posłużyć za ich tajną broń.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=CL0n57C.png[/inny avek]