Secrets of London
[26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg (/showthread.php?tid=3752)

Strony: 1 2


[26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Thomas Figg - 15.08.2024

Pojawili się w salonie z cichym pyknięciem towarzyszącym teleportacji. Thomas nie puszczał siostry od razu ze swoich objęć, dając jej nieco czasu na ochłonięcie, tak po teleportacji jak i po tym co wydarzyło się na plaży. Co prawda nie miał za grosz pojęcia co się stało, ale musiało być to coś poważnego. Doprawdy, sam nie wiedział jak te wydarzenia się tak mogły potoczyć, przecież jeszcze kilka godzin temu rozmawiał z Samem o ich szczęściu - czyżby coś zapeszył i jego słowa bardzo źle się postarzały? Oby nie.
Odprowadził siostrę do fotela przed kominkiem i usadowił z nim nakrywając ją kocem.
- Herbaty czy kawy? - zapytał delikatnie wpatrując się w nią uważnie. Działał jak zawsze kiedy było z nią coś nie tak, oferował ciepły napój i swoje towarzystwo - ale nie zamierzał jej wypytywać, nie działał tak, że wyciskał z siostry prawdę jak sok z pomarańczy. Jeżeli będzie chciała go wtajemniczyć w to co się tam wydarzyło to mu powie, a jeśli nie to cóż, widać ma swoje powody, ale to nie znaczyło, że miałby ją zostawić samą sobie. Thomas zajął fotel obok niej i jednym ruchem różdżki rozpalił ogień w kominku, czekał jeszcze na odpowiedź siostry, żeby wiedzieć jaki napój przyzwać.


RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Nora Figg - 17.08.2024

Miała ogromne szczęście, że na plaży był Thomas. Nie chciała mu przeszkadzać w zabawie, jednak trochę nie widziała innego wyjścia. Nie miała jak stamtąd uciec bez czyjejś pomocy. To był chyba pierwszy raz, kiedy faktycznie żałowała, że nie potrafi się teleportować. Może wreszcie powinna zainteresować się tym tematem, na pewno ułatwiłoby to jej życie.

Znaleźli się w domu, w bezpiecznym miejscu, tutaj mogła pozwolić sobie na ewentualne dramatyzowanie. Tkwiła w uścisku brata, chyba potrzebowała tej chwilowej bliskości, tulił ją niczym koc. Koił jej wszystkie lęki.

Odprowadził ją do fotela, gdzie usiadła. Nogi jej się trzęsły, była dosyć mocno zestresowana tym, co wydarzyło się na plaży. Mimo wszystko cieszyła się, że wyrzuciła z siebie te informacje, kiedyś musiało do tego dojść, może lepiej szybciej niż później. O ile w ogóle można było to uznać za szybkie, bo spóźniła się z tym jakieś osiem lat.

- W sumie to herbaty. - Powiedziała spoglądając na brata.

Wypadałoby mu chyba wyjaśnić, co się stało. Była mu to winna, w końcu wyciągnęła go z trwającej w najlepsze imprezy, za co też trochę było jej głupio. Miała wrażenie, że nieco za bardzo korzysta z jego dobroduszności, nie powinna tak robić.

Przeniosła wzrok na płomienie, które pojawiły się w kominku, zrobiło się tu całkiem przytulnie. Ciężar który pojawił się w jej klatce piersiowej jednak jej nie opuszczał. Nie do końca wiedziała, na czym stoi. Przeniosła wzrok na pierścionek który znajdował się na jej palcu i go potarła. Jeszcze kilka godzin temu wszystko układało się po jej myśli.

- Przepraszam za to. - Próbowała jakoś zacząć rozmowę, jednak wcale nie tak łatwo było jej opowiedzieć o swoim największym sekrecie.




RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Thomas Figg - 17.08.2024

W głowie powtarzał sobie, żeby tylko nie wyglądać na zmartwionego, nie zamierzał jej dokładać jeszcze, ale to w sumie był prawda, ze martwił się o nią. Przecież ostatnio jak ją widział to wszystko było w porządku - umysł Thomasa potrafił mu płatać figle nie gorsze niż on sam. W swojej głowie miał już chyba z dwadzieścia różnych scenariuszy co do tego co takiego się wydarzyło. Ale dobrze wiedział, że nawet w najgorszych przypadku to będzie dla niej - zresztą Nora też to wiedziała, mógłby znajdować się na drugim krańcu globu, ale gdyby go potrzebowała to w trymiga by się przy niej zjawił.
Skinął głową i machnął różdżką w stronę kuchni, skąd po chwili przyleciały dwa kubki z parującym nadal napojem, na razie nie oferował jej nic do jedzenia. Wątpił, żeby mogła coś przełknąć w tej sytuacji.
- Jedna herbata dla pani, proszę tylko uważać, jeszcze gorąca. - powiedział podając jej jeden z kubków, a drugi zachowując dla siebie. Na początku chciał sobie wziąć kawę, jednak szybko zdał sobie sprawę, że zapewne nie będzie jej potrzebował do tego aby się rozbudzić, w sumie to wcale nie czuł się senny. W obu kubkach więc znajdowała się zielona zaparzona z z cząstkami malin, skórką cytryny i płatkami słonecznika w swoim składzie - uwielbiał próbować nowych smaków herbat i zawsze proponował coś nowego czy przychodził z gotowymi mieszankami.
- Przestań, uniknęliśmy sprzątania - rzucił w ramach rozluźnienia, nie chciał żeby czuła się winna. - Ale to potem odwiedzę Brennę z pudełkiem pączków, to nie powinna być zła - cóż nie wyobrażałby sobie, żeby panna Longbottom była zła, przecież nie uciekli z kaprysu, Nora potrzebowała znaleźć się w miejscu, gdzie poczuje się bezpiecznie.
- Pij herbatę bo całkiem wystygnie - dodał jeszcze obserwując cały czas swoją siostrę. Niby trywialne rzeczy, ale chciał jej po prostu dać znać, że jest przy niej cały czas.


RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Nora Figg - 18.08.2024

Nora miała świadomość, że zawsze może na niego liczyć, ale trochę jej było głupio być wiecznie wrzodem na tyłku. Thomas powinien zająć się swoim życiem, a nie ciągle pomagać jej w tym, które ona sobie wybrała. Nie mogła być jego ciężarem, zbyt często prosiła go o pomoc, ale znowu znalazła się w sytuacji podbramkowej i nie znalazła innego wyjścia.

- Jesteś najlepszy. - Powiedziała, kiedy w salonie znalazła się lewitująca herbata. Sięgnęła po jeden kubek i upiła z niego niewielki łyk. Smak był przyjemny, inny od tych, które znała. Pewnie brat sięgnął po któryś ze swoich wynalazków. Nie przeszkadzało jej to wcale, że często pokazywał jej nowe smaki.

- Faktycznie, można znaleźć jakieś plusy tej sytuacji. - Dodała i wysiliła się na niewielki uśmiech. Zazwyczaj zostawała do końca, żeby pomóc w ogarnięciu miejsca, w któym odbywała się impreza, chociaż na to mogła się przydać, tak samo było z przygotowaniami, zawsze pojawiała się jako jedna z pierwszych.

- Zapakuje ci nawet dwa kartony, u nich ostatnio mieszka wiele ludzi. - Nora zaczęła się nawet gubić w tym, kto faktycznie mieszkał w Warowni, a kto przebywał tam tylko na chwilę. Nie miała pojęcia, czy Longbottomowie prowadzą jakiś rejestr.

- Zrobiłam coś złego Thomas. - Przeniosła w tej chwili wzrok na swoje buty. Najwyraźniej postanowiła się tym z nim jednak podzielić, bo nie chciała, żeby niepotrzebnie się martwił. Wcale nie tak łatwo było jej o tym mówić dlatego też spoglądała na swoje obuwie.

- Nie wiem, czy nie popsułam wszystkiego. - Nadal trochę na okrętkę, ale próbowała dojść do sedna tego, co właściwie wydarzyło się na plaży.




RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Thomas Figg - 18.08.2024

Nora miała ten problem (a może i szczęście, zależy jak na to spojrzeć), że Thomas wybrał sobie życie, które uwzględniało ją, Mabel i ich szczęście. Dlatego też, ani nawet przez myśl mu nie przęsło myśleć o niej jako o wrzodzie, czy być męczonym pomaganiem jej, przecież gdyby tak było zawsze mógł powiedzieć, ze dostał zlecenie w Ameryce Południowej czy Azji i wyjechać. Ale to nie było tym czego chciał obecnie - teraz czuł chęć i potrzebę być właśnie w Anglii.
- Staram się, żebyś mnie nie wyrzuciła na bruk za bycie darmozjadem - zażartował chcąc nieco rozluźniać atmosferę, aby poczuła się, że traktuje ją normalnie. Owszem zdawał sobie sprawę, że nie jest normalnie i Nora ma jakieś niesprecyzowane kłopoty, ale chciał jej przekazać, że jest przy niej i będzie w porządku, chyba.
- Myśle, że wszyscy będą szczęśliwi, nie znam nikogo komu nie smakowałyby twoje słodycze - nie kłamał co do tego, bo faktycznie nie znał nikogo kto powiedziałby że słodycze jego siostry są niedobre lub mu z jakiegoś powodu nie smakują. Miała do tego naprawdę niezły dryg.
Drgnął kiedy zaczęła wspominać, że coś zrobiła - wpatrywał się w nią przez chwilę, a jego umysł został zasypany milionem różnych scenariuszy, co takiego mogła zrobić jego siostra, że popsuła wszystko w swoim mniemaniu? Założyła się z kimś o swoją kawiarnię i przegrała? Całowała się z kimś innym na oczach Sama? Źle go zrozumiała i przegoniła gdzie pieprz rośnie? Potrząsnął głową na boki, nic z tych rzeczy nie pasowało mu do Nory i jej zachowania. Dlaczego więc uważała, że mogła popsuć wszystko? A co najważniejsze czuł pewną frustrację, bo miał ochotę wykrzyczeć co takiego się stało, nurtowało go to od samego zniknięcia z plaży.
- Nie może być tak źle, na pewno wszystko skończy się dobrze, może to tylko małe nieporozumienie - próbował ją pocieszyć. Gdyby tylko wiedział co takiego się tam wydarzyło - zapewne w tej chwili zakładałby Związek Polowań na Krogulce.


RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Nora Figg - 18.08.2024

Prychnęła słysząc jego odpowiedź. - Ty, darmozjadem? Dobre sobie. - Może za rzadko mówiła mu o tym, że bez niego by sobie nie poradziła? Bała się jednak, że gdyby robiła to zbyt często to mógłby obrosnąć w piórka, powinna znaleźć jakiś złoty środek, żeby brat mimo wszystko czuł się dowartościowany. To, że tak dobrze sobie radziła było również jego zasługą.

- To prawda, mało kto jest się w stanie oprzeć moim słodkościom. - Nie siliła się ku udawaną skromność, bo miała świadomość, że jest dobra w tym co robi. Niewiele osób mogło jej dorównać w cukiernictwie, ale pracowała na to od wielu lat. Poświęciła sporo czasu swojej pasji, która okazała się zostać czymś więcej niż tylko hobby, stała się jej życiem. Wszystko co robiła toczyło się przecież wokół cukierni, zaangażowała w to swoich najbliższych.

- Nie wiem, czy takie małe... - Trudno jej było o tym mówić, ale chyba potrzebowała, żeby ktoś jej wysłuchał, brat powinien ją zrozumieć, przynajmniej po części. Łudziła się, że będzie w stosunku do niej wyrozumiały - jak zawsze był, miała nadzieję, że nie będzie oceniał decyzji, które kiedyś podjęła. Była młoda, i głupia, myślała, że postępuje słusznie, a teraz musiała ponieść konsekwencje.

- Jak byś zareagował na to, że ktoś ukrywa coś przed tobą od wielu lat. - Po raz kolejny nie przeszła od razu do sedna problemu, nerwowo pocierała przy tym ten nieszczęsny pierścionek, który znajdował się na jej palcu. Nie miała pojęcia, czy faktycznie spełni swoją funkcję, bo przecież miał stać się zaręczynowym, a nie wiedziała do końca, czy Sam jeszcze będzie chciał z nią rozmawiać - wcale mu się nie dziwiła.

- Wiesz, łączy mnie z Samuelem przeszłość, osiem lat temu, na wakacjach byliśmy ze sobą bardzo blisko. - Nie bez powodu wspomniała o tym, kiedy to się działo. Może Thomas będzie na tyle bystry, że sam połączy kropki i nie będzie musiała mówić tego na głos.




RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Thomas Figg - 19.08.2024

Uśmiechnął się widząc, że zareagowała nad wyraz normalnie jak na nią, czyli cokolwiek co ją trapiło nie mogło być śmiertelne czy rujnujące dogłębnie życie. Wbrew pozorom wiedział, że Nora radziłaby sobie bez niego, przecież dawała radę przez ten cały czas kiedy znajdował się poza Wyspami i często po prostu nie doceniała swoich zdolności i zaradności. Dla niego największą formą docenienia był jej uśmiech i szczęście.
- Ja chyba powinienem, bo niedługo będę musiał się przez drzwi teleportować zamiast przechodzić - zażartował klepiąc się po brzuchu, co prawda nie przybyło mu znacznie dużo centymetrów po tym jak zamieszkał z siostrą, bardziej był to skutek tego, że teraz nie prowadził tak intensywnego stylu bycia jak podczas tych wszystkich prac zagranicą.
Nie pospieszał jej kiedy przez cały czas krążyła wokół tematu, zamiast walnąć prosto z mostu - w pewnym sensie ją rozumiał, kiedy już powie nie będzie odwrotu, wszystko stanie się realne do bólu. Nie wiedział za bardzo co jej powiedzieć, jakiej odpowiedzi udzielić. Nigdy nie był z nią nieszczery, nie kłamał jeżeli zrobiła coś głupiego, ale nie był okrutny i nie nabijał się z tego. Dlatego upił łyk herbaty ze swojego kubka nim odpowiedział.
- Zależy co takiego ukrywa i jaki to ma wpływ na mnie, jeżeli coś ważnego to raczej nie byłbym zbyt szczęśliwy - odpowiedział zgodnie z prawdą. Niektóre rzeczy mogły być całkowicie niegroźne i niemające wpływu na czyjeś życie, więc ukrywanie ich nie miało większego sensu, co prawda w swoich założeniach nie wziął pod uwagę faktu, że ktoś mógł ukrywać informację o dziecku. - Podejrzewam, że cokolwiek by to nie było, to myślałbym, że ktoś miał jakieś powody, aby tak postąpić. Nie mówię, że słuszne z mojego punktu widzenia - dodał jeszcze i przerwał mówienie czegokolwiek, bo siostra postanowiła mu zdradzić jeszcze więcej. Miał wrażenie, że wypiła jakiegoś drinka, który zmienił jej osobowość w sfinksa, bo mówiła takimi zagadkami, że... Zamarł i zmarszczył brwi. Jako klątwo łamacz musiał łączyć wątki dość sprawnie... To była dość prosta matematyka. Szok, jego twarz wyrażała te emocje i tylko ją.
- Nie... - pokręcił głową przecząco, jakby sam nie wierzył w swoje domysły - Nie chcesz chyba powiedzieć, że... - urwał nie mogą tego powiedzieć na głos tego co właśnie kołatało mu się po umyśle.


RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Nora Figg - 19.08.2024

Nora radziła sobie jako tako, bo poza Thomasem miała wokół siebie naprawdę spore grono przyjaciół i innych członków rodziny, którzy zawsze byli chętni do pomocy. Gdyby była zupełnie sama, pewnie nic by nie osiągnęła. Przynajmniej tak się jej wydawało.

- Cóż teleportacja to twój konik, więc nie jest to najgorsze rozwiązanie. - Miała w zwyczaju rozpieszczać swoich najbliższych wypiekami, które tworzyła. Było to dla niej naturalne, okazywała w ten sposób to, że ktoś jest dla niej ważny. Bardzo często wysyłała paczki z cukierni do sporego grona znajomych. Chciała, aby każdy czuł się chociaż odrobinę rozpieszczony.

Zbliżyła swoje usta do kubka z herbatą i upiła z niego spory łyk. Przyjemne ciepło ją opatuliło. Nie miała pojęcia, jak to możliwe, że herbata potrafiła, aż tak koić nerwy. Może Thomas dolał tam czegoś jeszcze? Nie, to niemożliwe, nie sięgał po jej eliksiry, pewnie nawet nie wiedziałby który do czego służy.

- Tak, chyba nikt nie byłby szczęśliwy, ale co jeśli ktoś myślał, że postępuję dobrze, że podjął najlepszą decyzję z możliwych? - Zapytała jeszcze. Dla niej to nie było łatwe, może nawet próbowała się w pewien sposób wybielić, bo teraz nie wydawało jej się, żeby decyzja, którą podjęła była słuszna. Tyko, kiedy miała te osiemnaście lat naprawdę się bała, nie do końca wiedziała, co powinna zrobić. Działała po omacku, trochę zbyt emocjonalnie, bo była skrzywdzona. Nie znała też wszystkich faktów i powodu, dla którego Sam faktycznie ją zostawił. Ostatnio sobie to wyjaśnili, teraz rozumiała, wcześniej jednak nie widziała wszystkiego.

- Tak, powody, nie wiem, czy czasem jest to wystarczający argument, bo są rzeczy o których powinno się powiedzieć bez względu na powody. - Była trochę rozdarta, ale czy żałowała tego, że tak się stało? Może trochę, z drugiej strony udało jej się jakoś odnaleźć w tym świecie, który sobie stworzyła, przez wiele lat to wszystko działało dokładnie tak jak chciała, tyle, że Sam pojawił się znowu w jej życiu i to wszystko skomplikowało.

Spoglądała na brata niepewnie, tak, kalkulował widziała to po jego twarzy i musiał poradzić sobie z tym działaniem, bo dostrzegła, że jest zaskoczony. Dobrze, że udało mu się tego domyślić. Był chyba pierwszą osobą poza Samuelem, której o tym powiedziała. Niedługo już wszyscy będą wiedzieć jaką jest kłamczuchą.

- Jeśli masz na myśli to, że Sam jest ojcem Mabel, to jest to dokładnie to co chcę powiedzieć. Dzisiaj mu o tym powiedziałam, a on wzbił się w powietrze i zniknął. - Ponownie przeniosła spojrzenie na swoje buty. Wiedziała, że narzeczony mógł uciekać też przed swoją klątwą, że nie chciał zrobić jej krzywdy, mimo wszystko była to dosyć nieoczekiwana reakcja. Z drugiej strony, czego się spodziewała? Ukrywała przed nim osiem lat, że ma dziecko.




RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Thomas Figg - 19.08.2024

- To prawda, że to mój konik, ale samo pójście do toalety będzie niezwykle męczące, a jak czegoś zapomnę siedem razy teleportował się będę przez drzwi - zaśmiał się na samą myśl, że w takim właśnie sposób można wykorzystywać ten rodzaj transportu. Ale być może męcząc się w taki sposób zrzuciłby nieco kilogramów.
- Bez poznania motywów drugiej osoby, trudno jest nakreślić pełen obraz dlaczego tak postąpiła - powiedział ostrożnie popijając herbatę małymi łyczkami. - Pytaniem jest czy zatajając pewne rzeczy wybierało się pomiędzy tym co łatwe czy tym co słuszne, jeżeli coś czyniło się jedynie dla swojej własnej wygody to trudno bronić takiego postępowania - dodał jeszcze po przemyśleniu sprawy. Wiedział, że Nora nie chadzała na skróty i cokolwiek by nie zrobiła miała bardzo dobry powód, szczególnie jeśli ukrywała przed kimś coś bardzo ważnego.
Westchnął i odchylił się do tyłu patrząc przez chwilę w sufit a potem przez pewien czas w ogień. Wszystko to było bardzo ciężkim orzechem dopiero zgryzienia.
- Nie jest to takie czarno białe, każda ze stron zapewne ma inny obraz na sprawę i inaczej do niej podchodzi, więc myślę, ze po prostu tutaj istotne jest wyjaśnienie sobie dlaczego działało się tak a nie inaczej - i to było na tyle, zanim rzuciła na niego bombę, która sprawiła, że siedział z otwartą buzią i poruszał nią bezgłośnie jak ryba wyjęta z wody. Przez te wszystkie lat nie powiedziała nigdy kto jest ojcem małej Mabel - Thomas zapytał tylko raz o te kwestię w przeszłości, ale nigdy nie naciskał wierząc, że ma powody, aby nie zdradzać tego sekretu. Przetarł twarz dłonią - absolutnie nie spodziewał się takiej bomby. Uderzyło go to z mocą pikującego smoka. Odstawił swój kubek na pobliski stolik i to samo zrobił z kubkiem tej ładniejszej z dwójki obecnych tu Figgów, a potem pociągnął ją do góry i po prostu przytulił zamykając w swoich ramionach. Domyślał się (jedynie mógł) co do tego jak musiała czuć się obecnie Nora, tak długo tłumiła to w sobie, a teraz kiedy była szczęśliwa musiała wyrzucić z siebie ten sekret. Dawał jej poczucie bezpieczeństwa, nie oceniał dlaczego przez te wszystkie lata ukrywała przed wszystkimi, że to Sam jest ojcem Mabel - wierzył że miała swoje powody ku temu. Sam nie wiedział co ma teraz powiedzieć, nadal był nieco w szoku po tej rewelacji.


RE: [26.08.1972 (świt)] Co gryzie Nore Figg - Nora Figg - 19.08.2024

Norka rzadko kiedy w przeciwieństwie do wszystkich swoich bliskich pozwalała sobie jeść słodycze, które wypiekała, nie było to do końca typowe, ale jadła je tak naprawdę tylko wtedy, kiedy się stresowała. Wiedziała, że cukier potrafi uzależniać, jak wiele innych substancji, czy powinna się czuć odpowiedzialna za to, że inni nie umieli się oprzeć jej słodkościom? Przecież o to jej chodziło. Przyzwyczaić ich do tego pysznego smaku tak, żeby nigdy nie przestali jej odwiedzać, iście szatański plan. - Wydaje mi się, że trochę przesadzasz. - Rzuciła jeszcze do brata, bo nie wydawało jej się, żeby faktycznie mocno przybrał na wadze.

Słuchała uważnie tego, co brat miał jej do powiedzenia. Chciała zobaczyć, jak on widzi to wszystko, czy myśli podobnie do niej. To wcale nie było takie łatwe, wybieranie mniejszego zła, zatajanie informacji. Pewnie zachowałaby się inaczej, gdyby nie była wtedy pewna, że Sam nie chce z nią dłużej być. Z racji na to, że ich drogi rozeszły się nim dowiedziała się o tym, że spodziewa się dziecka postanowiła nie informować go o tym, że zostanie ojcem. Nie chciała, żeby został z nią tylko dlatego, że zaszła w ciążę. Wtedy stwierdziła, że tak będzie lepiej. Nie znała dokładnego powodu dla którego postanowił ją od siebie odsunąć. Gdyby wiedziała to, co przekazał jej ostatnio pewnie próbowałaby zawalczyć, wtedy jednak nie wydawało jej się to właściwie. Cóż, nie spodziewała się tego, że spotka ją taka sytuacja, że ponownie się do siebie zbliżą, teraz czuła, że musiała mu o tym powiedzieć, chciała, żeby nie mieli już przed sobą tajemnic. Sporo ją to kosztowało, ale udało jej się to z siebie wyrzucić.

Czasem słowa były zbędne, była to jedna z takich sytuacji. Thomas przytulił ją do siebie i dokładnie tego potrzebowała w tej chwili. Najwyraźniej nie zamierzał jej oceniać, nie prawił morałów, był przy niej, co dla Nory było naprawdę ważne. Kilka łez popłynęło po jej policzkach, starała się jednak nie rozpłakać, musiała wziąć się w garść.

- Myślisz, że coś takiego można wybaczyć? - Zapytała w końcu, gdy wysunęła się z jego uścisku. Była ciekawa jego opinii.