![]() |
|
[ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie (/showthread.php?tid=3826) |
[ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 31.08.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - osiągnięcie Piszę więc jestem - Jessie Kelly adnotacja moderatora
Electra Prewett / Piszę więc jestem I w prawo. I w lewo. I w prawo. I w lewo. I tak w kółko. Ciekawe, kiedy rozboli go od tego kark. Jasper Kelly stał obok Fontanny Syreny, która właściwie to przedstawiała trytona, z groźną miną obserwującego przechodniów. Nie patrzył jednak na samą rzeźbę, a trochę niżej, bliżej ziemi, na jasny, nie tak mały, punkt, pojawiający się przed fontanną i na ułamek sekundy znikający za nim. Punktem tym był pies. Jego pies, Benji, który z jakiegoś powodu zapragnął przyprawić się o zawroty głowy, bo od dobrych kilku minut krążył tak dookoła fontanny, nie zatrzymując się nawet na chwilkę. A Jessie tak stał i patrzył na niego, zastanawiając się, skąd właściwie w jego ciele tak duże pokłady energii. Trochę mu tego nawet zazdrościł, bo on sam czuł się, jakby ktoś wbił mu igłę w ramię i wypuścił z niego energię, jak powietrze w przebitego balona. Ale czy powinien porównywać się w tym momencie do psa? W końcu pies nie musiał wstawać rano i przychodzić do pracy, w której musiał pracować, a po powrocie do domu nie musiał jeszcze zajmować się swoim pupilem, więc nie tracił tak dużo energii. W takich momentach Jessie ogromnie się cieszył, że jego kochana bliźniaczka również pokochała tego psiaka, którego wuj Jonathan w heroiczny sposób uratował przed samobójczą śmiercią na moście, i opieką nad psiakiem się dzielili, bo gdyby Jessie musiał zajmować się nim sam, pewnie nie miałby już sił na nic. Oczywiście, zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka miała na niego spaść, już w momencie, gdy Jonathan go spytał, czy nie chciałby zabrać psa ze sobą, ale był po prostu wdzięczny siostrze, że również chciała się nim zajmować. O! Benji zmienił kierunek! Omal nie wywrócił się na pyszczek, kiedy jego łapki nie nadążyły za gwałtownym skrętem ciała, ale teraz krążył już w drugim kierunku. -Mógłbyś się podzielić tą energią - powiedział w końcu Kelly, bawiąc się smyczą w rękach. -Ewidentnie masz jej za dużo. RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 01.09.2024 Kiedy Electra otworzyła przesyłkę od Charlesa Mulcibera, prawie popłakała się ze śmiechu. Nie tylko ze względu na genialny kształt świeczki, którą dostała w prezencie, ale głównie dlatego, że podczas kiermaszu jej najstarszy brat zrobił wszystko, by falliczne świeczki nie wpadły w jej ręce. No cóż, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Musiała tylko pomyśleć, gdzie ją schować. Świeczka była zbyt ładna, żeby ukrywać ją w jakimś pudełku, ale z drugiej strony Electra autentycznie obawiała się, że Basil może dostać zawału na widok czegoś takiego w jej pokoju. Z braku lepszych pomysłów, po prostu włożyła świeczkę do torebki, którą nosiła na co dzień. Tę samą torebkę zabrała ze sobą, kiedy wieczorem wyszła wyprowadzić psa. Electra bardzo lubiła chodzić na spacery z Cerberem, bo pozwalały jej się trochę poruszać. Nie uprawiała sportu od czasów grania w szkolnej drużynie quidditcha i zaczynało jej brakować regularnej aktywności fizycznej. Co prawda wyprowadzanie pupila nie wymagało tak dużych pokładów energii jak trening, bo Cerber był najgrzeczniejszym pieskiem świata, ale zawsze był to jakiś ruch. Teraz czarny pudel spokojnie dreptał sobie obok niej, ani razu nie wyrywając się ze smyczy. Spacerując po Horyzontalnej można było czasem spotkać znajome twarze i również tym razem udało jej się wypatrzeć dobrze znaną sylwetkę koło Fontanny Syreny. – Jessie! – zawołała kolegę i podeszła w jego stronę, lekko ciągnąc za sobą smycz. – Tak dawno się nie widzieliśmy. Wszystko w porządku? – delikatnie objęła go na przywitanie. Basil opowiadał jej, że jakieś trzy tygodnie temu Kelly został ugryziony przez wampira. Z tego co Electra słyszała, obecnie stan chłopaka był stabilny ale dalej się o niego martwiła. RE: [wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 01.09.2024 Wydawać by się mogło, że po takim maratonie, jakim było zrobienie pewnie trzydziestu kółek dookoła fontanny najpierw w jedną, a potem w drugą stronę, zmęczyłoby psa, ale nie - Benji nie wyglądał na tak zmęczonego, jak mogłoby się zdawać i Jessie unosił brwi coraz wyżej, kiedy jego pupil zmieniał kierunek, w jakim robił kolejne okrążenia. Było to dla Kelly'ego o tyle dziwne, że już od dłuższego czasu wychodził z Benjim na dłuższe spacery, podczas których zapewniał mu o wiele więcej ruchu, niż na samym początku. Rita mogła wyprowadzać go na krótsze spacery, ale z nim psiak tracił o wiele więcej energii i zazwyczaj po powrocie do domu od razu szedł do swojego legowiska i momentalnie zasypiał. Jak szybko jego organizm odnawiał spożytkowaną energię? Benji zatrzymał się tak gwałtownie, aż niemal się zatrzymał i nadstawił pyszczek. Musiał coś wyczuć. Szczeknął raz, a potem drugi, patrząc gdzieś z tyłu Jessiego. -Hm, co się dzieje, kolego? - spytał Jasper, kucając przy psiaku, by przypiąć mu smycz do obroży. Jeszcze tego brakowało, by się psiak wyrwał i gdzieś uciekł. Co prawda reagował na komendy i do tej pory nie było z tym żadnego problemu, nawet gdy Jessie wypuszczał go na otwartej polanie, ale człowiek nigdy nie mógł być całkiem przekonany, że i tym razem nic się nie stanie. Jego twarzy rozjaśniła się od uśmiechu na widok znajomej. -Hej, Iskierko - przywitał się, obejmując ją delikatnie. -U mnie wszystko w porządku. Świetnie wyglądasz. Zrobiłaś coś z włosami? W czasie, gdy oni wymieniali uprzejmości, psy również wymieniły swoje psie uprzejmości. Nie było to ich pierwsze spotkanie, co pozwoliło ich właścicielom niepokoju, czy coś im nie odbije i nie zaczną się na siebie rzucać, bo coś im w drugim psie nie podpasuje. -I dobry wieczór tobie, Cerber - Jessie również przywitał się z psem Electry, kucając i głaszcząc go po karku, gdy czarny pudel do niego podszedł i obwąchał jego rękę. RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 02.09.2024 Jessie był jedyną osobą, która dalej używała jej ksywki z dzieciństwa. Nawet starsi bracia Electry najczęściej nazywali ją po prostu "Ellie". Dziewczyna nie mogła jednak narzekać, bo było to bardzo urocze przezwisko. – To dobrze... – chłopak szybko zmienił temat. Może nie chciał rozmawiać o ataku teraz, na środku miasta? – Dzięki słońce. Zrobiłam to co zawsze, czyli je umyłam. – teraz w modzie były naturalne fryzury, co bardzo odpowiadało Electrze, bo stylizacja jej niesfornych loczków była nie lada wyzwaniem. Nie mogła jednak pozwolić chłopakowi zboczyć z tematu. Mimo mieszkania na tej samej ulicy, nie widzieli się już od dłuższego czasu. Oboje na co dzień byli zajęci pracą i kolejna okazja na taką rozmowę mogła się nie przydarzyć w najbliższej przyszłości. Dziewczyna obserwowała, jak Kelly witał się z Cerberem i westchnęła. Też chciała podrapać za uchem Benjiego, ale to musiało na razie poczekać. – Jasper... jak się czujesz po ataku? – spytała ciszej. RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 02.09.2024 Tamtego dnia, na korytarzu w Hogwarcie, gdy Jessie był na trzecim, a Electra na drugim roku, ta ksywka po prostu wpadła Jasperowi do głowy w momencie, gdy dziewczyna wyjawiła mu swoje imię. Nie wiedział wtedy, że jej starsi bracia nazywali ją w ten sposób, a gdy Electra mu o tym powiedziała, pomyślał jedynie "Ciekawe dlaczego?". Ksywka jednak została i Jasper miał zamiaru jej używać, dopóki Electra sama mu nie powie, że chciałaby, by przestał. -Pasują ci umyte włosy - powiedział z nutką niewinnej złośliwości. Musiał jednak przyznać, że Electra w tym "naturalnym" wydaniu wyglądała o wiele lepiej, niż kiedy czasami widywał ją "pół przygotowaną" do pracy, albo gdy migała mu gdzieś na schodach w całkiem ładnie ułożonych włosach, z którymi zapewne niekrótko walczyła, by z nią współpracowały. Wtedy Electra również ślicznie wyglądała, ale teraz, gdy stała przed nim bez żadnych skomplikowanych stylizacji, wyglądała... jak ona. I chyba to było w niej najpiękniejsze. Jessie nie poświęcił Cerberowi tak dużo czasu, jak może by chciał, ponieważ jego własny pies chyba poczuł się zazdrosny i zaraz wpakował mu łeb po ramię, oparł przednie łapy o jego udo i podniósł pyszczek, by polizać go po policzku. -No już - zaśmiał się Jasper, odsuwając psi pysk od swojej twarzy i tarmosząc go po uszach. -Nie musisz być zazdrosny. To twoje legowisko jest u mnie w pokoju. I podniósł się z kucem, a Electra, jeżeli tylko chciała, mogła przywitać się z Benjim, który chyba tylko na to czekał. Na pytanie o atak szczęki Jaspera zacisnęły się na chwilę, ale szybko na jego usta powrócił uśmiech. Nie był już jednak tak radosny, jak jeszcze chwilę temu. -Powinienem w ogóle pytać, skąd wiesz? - spytał. -Wszystko ze mną w porządku. Nie musisz się martwić, że teraz będę latał po Londynie w czarnej pelerynie, syczał na słońce i polował na dziewice, by wypić z nich krew - zaśmiał się. -Ale niech to będzie dla ciebie ostrzeżenie, żeby nie wchodzić po zmroku w ciemne uliczki. Spieszysz się gdzieś, czy mogę liczyć na twoje towarzystwo podczas spaceru? - skoro oboje wyszli z psami, to dlaczego by nie iść razem? RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 02.09.2024 Za komentarz o umytych włosach Jessie dostał kuksańca. Łatwo było mu mówić, ale przecież kręconych włosów nie należało myć zbyt często! W niektóre dni Electrze się po prostu nie chciało, dlatego jeśli wychodziła wtedy na zewnątrz zakładała na głowę jakąś chustę albo turban. Obserwując jak chłopak bawi się ze swoim pupilem, na twarzy dziewczyny mimowolnie pojawił się uśmiech. Nie spodziewałaby się wcześniej, że Kelly przygarnie jakiegoś zwierzaka, ale szybko odnalazł się w roli opiekuna Benjiego. Mina jej jednak zrzedła, kiedy przeszli do mniej przyjemnego tematu. – Zapomniałeś, że mój brat pracuje w Mungu? – znowu westchnęła. – Cieszę się, że jesteś cały i przede wszystkim żywy. – mimo tylu lat znajomości, Jasper wciąż bywał wobec niej zdystansowany. Electra zdawała sobie sprawę, że wynikało to raczej z charakteru chłopaka niż z braku zaufania do niej, ale wciąż było jej trochę przykro w takich sytuacjach. Nie dlatego, że za wszelką ceną musiała wiedzieć co się u niego dzieje, ale dlatego, że chciała mu pomóc i nie wiedziała jak to zrobić. Ona sama opowiadała Jessiemu o wszystkich swoich problemach, od głupich akcji w klubach po złamania serca. To znaczy, o prawie wszystkich, bo Kelly dalej nie wiedział o skomplikowanych uczuciach Electry do jej byłej. Tak czy siak, dziewczyna miała nadzieję, że kiedyś chłopak otworzy się przed nią, tak jak ona otwarła się przed nim. Najwyraźniej nie miało to jednak nastąpić dzisiaj, a Electra wolała już nie naciskać, żeby nie rozzłościć Jaspera. – Zapamiętam, trzymać się z dala od ciemnych uliczek. Chociaż jeśli wampiry piją tylko krew dziewic, ja nie muszę się obawiać. – mrugnęła do niego szelmowsko. Chciałaby wiedzieć, co dokładnie robił Jessie w ciemnej uliczce po zmroku, ale chłopak ewidentnie nie zamierzał mówić ani słowa więcej na temat ataku wampira. – Nie, nie śpieszę się. Możemy pospacerować razem. – schyliła się, by w końcu pogłaskać na powitanie Benjiego. Cerber też na pewno doceni towarzystwo kolegi. – Byłeś na kiermaszu? Ja przyszłam dość późno, ale może i lepiej bo ominęła mnie ta dziwna szarpanina. RE: [wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 03.09.2024 Kuksańca za swój komentarz przyjął z udawanym jękiem bólu i śmiechem. Oczywiście, nie miał zamiaru wymądrzać się w kwestii pielęgnacji kręconych włosów, bo niby skąd miał wiedzieć, w jaki sposób Electra powinna najlepiej dbać o swoją czuprynę? Fryzjerem nie był, a ani Rita, ani jego mama nie miały takich włosów. Wciąż jednak mógł sobie trochę pożartować. -Hm... Racja... Nawet nie zwróciłem uwagi, czy tam był. Jak widzisz, jestem żywy i czuję się dobrze. No już, nie smuć się tak. Zostanie ci tak, jak będziesz stroić miny - podniósł dłoń i trochę potargał jej włosy. To nie było tak, że Jessie kompletnie odcinał się od niej wewnętrznie. Były rzeczy, które Electra zdążyła poznać, gdy jej o nich powiedział, albo sama zauważyła. Wiedziała o jego strachu przed otwartą wodą, ale nie znała historii jego bogina. Wiedziała o jego ślepocie na barwę Gryfonów (chyba jeszcze nigdy nie czuł się tak zażenowany, gdy się do tego przyznawał. Czerwone policzki piekły go wtedy jeszcze dwa kolejne dni), ale nigdy nie powiedział jej, dlaczego tak bardzo lubił podróżować mugolskim samochodem. Wciąż nie powiedział jej o swoim ojcu. Oczywiście, osoba Neda Kelly'ego nie była owiana tajemnicą, którą strzec powinny wszystkie pokolenia jego potomków, ale nie był to temat, na który Jessie chętnie rozmawiał. Jeszcze nie. Czasami czuł się podle gdy Electra odkrywała przed nim kolejne swoje sekrety, z których czasami śmiali się do rozpuku, a przez niektóre Jessie pozwalał dziewczynie wypłakać się w swoje ramię. Czasami czuł się źle, że on sam nie dzielił się z nią swoim życiem tak, jak ona dzieliła się z nim swoim. Gwizdnął przeciągle w odpowiedzi na to śmiałe wyznanie dziewczyny. -Panno Prewett, no proszę - Electra nie raz opowiadała mu o swoich romansach, więc w sumie mógł się domyślać, ale byłoby to trochę dziwne, gdyby tak po prostu zastanawiał się akurat nad tą stroną jej życia. -Czy twoi bracia wiedzą, że nie jesteś już tą grzeczną dziewczynką, za którą cię uważali? A może nadal uważają i Electra dobrze się kryje? -Masz na myśli kiermasz z okazji Lammas? - spytał, gdy spokojnym krokiem spacerowali ulicą. -Wpadłem dosłownie na chwilę. O jakiej szarpaninie mówisz? RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 04.09.2024 Electra wyszczerzyła zęby w uśmiechu na pokaz, żeby "nie stroć min". Eh, typowy Jasper. Zdawał się bardziej przejmować tym, że ona się martwi, niż że to jemu samemu coś się przydarzyło. Oj, nie mogła tak po prostu zostawić tego komentarza o byciu "grzeczną dziewczynką". Ktoś inny pewnie wstydziłby się rozmawiać na takie tematy na środku ulicy, ale nie Electra Prewett. – Moi bracia nie mają żadnych powodów do zmartwień. – podeszła bliżej do chłopaka, by móc spojrzeć na niego z góry. – Z tego co wiedzą, ich siostrzyczka zadaje się tylko z kulturalnymi dżentelmenami, takimi jak ty Panie Kelly. – Basil i Icarus pewnie domyślali się, że Electra przebywa w bardziej imprezowym towarzystwie, ale nigdy nie robili jej z tego powodu problemów. Jedyną osobą, przed którą musiała się kryć była jej konserwatywna matka. W sumie dziewczyna też nigdy nie zastanawiała się, czy Jessie był prawiczkiem czy nie. Nie oczekiwała, że kiedykolwiek będą prowadzić rozmowę na ten temat, choć gdyby kolega miał jakieś pytania dotyczące tych kwestii, chętnie by mu odpowiedziała. Tak samo pomogłaby mu, gdyby kiedyś przyszedł do niej z jakimiś romantycznymi rozterkami, ale do tej pory nic takiego się nie wydarzyło. – Tak, ten parę dni temu. Nie słyszałeś? Mój kuzyn pobił się z Philipem Nottem na świeczki w kształcie przyrodzenia. – nie mogła nie zachichotać opowiadając tę historię. RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 04.09.2024 Typowa Electra, pomyślał z rozbawieniem, kiedy się tak szeroko wyszczerzyła. -"Z tego, co wiedzą", tak? - powtórzył, unosząc lekko głowę, a na jego twarzy pojawił się udawany grymas niezadowolenia z niewielkiej różnicy w ich wzroście, z przewagą dla jego towarzyszki. -Schlebia mi Pani, Panno Prewett, choć Pani starszy brat z pewnością zaprzeczyłby Pani słowom, jeśli tamtej pamiętnej nocy słyszał moją rozmowę z uzdrowicielami - i znowu grymas niezadowolenia, tak samo udawany, jak poprzedni. Jeżeli tamtej nocy Basil miał dyżur i słyszał, jak Jasper rozmawiał z uzdrowicielami, powiedziałby z pewnością, ze Kelly zachowywał się jak bachor, nie jak dżentelmen. Oczywiście, Jessie nie zachowywał się niekulturalnie, ale jego postawa i niechęć do współpracy sprawiały, że na naklejkę Dzielnego Pacjenta zdecydowanie nie zasłużył. -Coś obiło mi się o uszy, że coś się działo, ale nie znam za bardzo szczegołów - przyznał i przystanął, bo Benji zaczął węszyć w jednym miejscu. -I chyba mignął mi przed oczami nagłówek z Proroka Codziennego, ale do tej pory nie przeczytałem tego artykułu. Tą szarpaniną Electra wzbudziła jego ciekawość, bo o ile bijatyki, w których nie brał udziału ani on, ani nikt z jego bliskich, nie znajdowały się w strefie jego zainteresowania, tak teraz chciał posłuchać więcej. Ewidentnie stało się tam coś naprawdę interesującego, skoro Electra o tym wspominała. Przy pierwszych słowach jego brew uniosła się. Przy drugich - wytrzeszczył oczy. Z Philipem Nottem? Tym Philipem Nottem? Po ostatnich słowach parsknął śmiechem, zasłaniając usta ręką. -Że co? - zawołał, rozbawiony. -Czekaj! Chcesz mi powiedzieć, że ktoś sprzedawał na Lammas świeczki w kształcie pały, ktoś się nimi nawalał z gwiazdą Quidditcha i mnie to ominęło? No nie... Zwykle Jasper starał się używać bardziej wyszukanego słownictwa - nie nie próbował na siłę zachowywać się, jak arystokrata, którym nie był, ale lubił wysławiać się w miarę elokwentnie - ale ta historia nie potrzebowała pięknych słówek. Te po prostu by ją zniszczyły. -Kto sprzedawał te świeczki? RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 04.09.2024 Musiała przyznać, że czerpała satysfakcję z ich kilkucentymetrowej różnicy wzrostu. Jessie mógł się z nią przekomarzać ile chciał, ale ostatecznie to ona patrzyła na niego z góry. – Ha! W takim razie może lepiej, że jej nie słyszał. – w jej oku pojawił się zadziorny błysk. – W końcu czego uszy nie słyszą, tego sercu nie żal, czy jakoś tak. – czy uważała Kelly'ego za idealnego dżentelmena? Na pewno nie. Ale nie mogła zaprzeczyć, że w głębi serca był naprawdę dobrą osobą. Kiedy przeszli do tematu afery świeczkowej na Lammas, dziewczyna zaczęła gadać jak nakręcona. – Słuchaj, ja też nie mogłam na początku w to uwierzyć. – nie kryła swojego rozbawienia absurdem tej sytuacji. – Ale tak, to wszystko prawda. Basil mówił mi, że... Nott podpadł jakoś naszym kuzynom? Nie wiem do końca o co chodzi, ale ten typ wydaje się być strasznym bucem. Florence opowiadała mi, że koniecznie chciał zgłosić bójkę na fiuty aurorom, kiedy trwała większa szarpanina, a parę innych osób potrzebowało pomocy medyka. Ogólnie, tylko dolewał oliwy do ognia. – Electra nie miała żadnych skrupułów by plotkować tak o gwieździe quidditcha. W końcu Nott zaszedł za skórę jej rodzinie. – Też trochę żałuję, że tego nie widziałam. Brzmi jak coś, co powinno być w książkach do historii. – gdyby profesor Binns opowiadał o takich ciekawostkach, może nie spałaby na jego lekcjach. – Właśnie to jest bardzo ciekawe. Peniso-świeczki były sprzedawane na stoisku Mulciberów, ale podobno nie były oficjalną częścią asortymentu. Ich twórcą jest chłopak w naszym wieku, Charles Mulciber. Chyba chciał po prostu zrobić kilka takich świeczek na próbę, ale one zyskały większą sławę przez przypadek? Nie wiem, ale trochę mi było go szkoda, bo wygląda na to, że rodzina mocno skrytykowała go za tę akcję. A że był całkiem ładny, to wysłałam mu list z gratulacjami pomysłu na biznes. I popatrz, co dostałam od niego w prezencie. – wyciągnęła z torebki małą świeczkę, opakowaną w papier. – Przyznaj, że kształt jest genialny! Podobno ma w sobie jakiś afrodyzjak... – Electra powąchała świeczkę, a następnie podłożyła ją Jessiemu pod nos. Wydawała się nie przejmować tym, jak ta czynność mogła wyglądać dla innych przechodniów. |