![]() |
|
2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] (/showthread.php?tid=3889) Strony:
1
2
|
2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Icarus Prewett - 13.09.2024 adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I To był drugi pracujący wieczór Icarusa od czasu wypadku z szaloną i zaskakująco silną historyczką magii. Całe szczęście Florence potrafiła wyleczyć go tak, że po kilku dniach nie czuł już większego bólu w żebrach, które wcześniej były przecież połamane. Czasem czuł lekkie kłucie w klatce piersiowej, ale nic poważnego. Dało się przeżyć, szczególnie po delikatnym podpiciu się przy pracy w Convivium. Było to, podobnie jak zazwyczaj, lekkie pochmielenie, by nie myśleć o głupotach, ale jednocześnie nie wylewać alkoholu przy robieniu drinków. Rzeczywiście był to wieczór raczej sympatyczny. Dobrze mu szło przygotowywanie, a kilku klientów okazało się na tyle przy kasie, żeby zapłacić za droższe pozycje z menu. Na razie też nie było żadnych problemów z gośćmi. Nikt się z nikim nie bił i Icarus nawet nie zauważył żadnego przedstawiciela przestępczego półświatka. Miłą niespodzianką był też widok jego kuzyna, Atreusa, wchodzącego do baru. Icarus zawsze go lubił, nawet jeśli w dawnych latach Basil na niego trochę gadał. Nawet jeśli Dedalus starał się trochę odseparować Icarusa od reszty rodziny, nie mógł powstrzymać kuzynów przed socjalizacją, szczególnie, gdy na rodzinnych spotkaniach dorośli rozmawiali (kłócili się), a dzieci bawiły się w ogrodach w piratów czy inne głupoty. Atreus dla Icarusa zawsze był tym jednym młodszym kuzynem, którego nie zawsze do końca rozumiał, ale bardzo lubił. Może odrobinę przytłaczająca było dla młodego początkującego historyka energia Bulstrode'a, ale patrzyło się na nią zawsze z lekkim dystansem. A potem, jak to bywało w kuzynowstwie, im starsi byli, tym różnice się bardziej zacierały. Na szczęście, obaj wciąż pozostawali w ciepłych stosunkach, mimo, że widywali się stosunkowo rzadko. – Atreus! Świetnie cię widzieć! – Icarus uśmiechnął się szeroko. – Przyszedłeś się napić czy poplotkować z kuzynem? No i na co byś miał dziś ochotę? Z racji wszechobecnej faworyzacji własnej rodziny, pierwszego drinka masz na koszt firmy. !przestępstwa RE: 2.08.1972 - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Pan Losu - 13.09.2024 Twoja lokacja została odwiedzona przez drobnego złodziejaszka, który ukradł niewiele warty przedmiot. Ubrany w łachmany, młody chłopak najwyraźniej uznał, że nie zauważyłeś tego co zrobił, więc jak gdyby nigdy nic przebywał nadal w pobliżu, starając się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Atreus Bulstrode - 22.09.2024 - Mam coś dla ciebie - oznajmił Atreus na wejściu, promieniejąc wręcz i uśmiechając się do Icarusa jakoś tak chyba za bardzo, co podpowiadało że owa niespodzianka może być wątpliwej jakości. Definitywnie bawiła Bulstrode'a, ale co sobie pomyśli o niej Prewett to już było co innego. W każdym razie, pierwszym co trafiło na blat to eleganckie, podłużne pudełeczko. Czarne, z malowanego drewna i z nasuwanym wieczkiem. Obwiązane krwistoczerwoną wstążeczką. - I jedno i drugie. Znaczy oczywiście, ze to drugie, ale skoro już nalegasz na to pierwsze, to jako dobry gość nie mogę odmówić gospodarzowi. Ognistą, jak zwykle - zakomunikował, uśmiechając się wciąż do Icarusa w ten sam sposób i zajmując miejsce na stołku za barem. Rozluźnił też krawat, zanim zabrał się za dalsze gadanie. - Byłeś w sumie wczoraj na Lammas? Widziałem tylko z Florence Basiliusa i Electrę, ale może też postanowiłeś pozwiedzać i kupić sobie coś ładnego, hm? - upadł się o blat, czekając na swojego drinka i badawczo przyglądając się kuzynowi. Położył też dłoń na wcześniej ułożonym tam pudełeczku, w ten sposób dając znać, że moment na ujawnienie zawartości prezentu jeszcze nie nadszedł i najpewniej musiał zostać poruszony odpowiedni temat, zanim Atreus pozwoli mu przyjąć prezencik. Bulstrode w sumie od samego rana miał dobry humor, bo kiedy zeszło z niego zmęczenie i stres dnia powszedniego, zostało tylko samozadowolenie i satysfakcja. No i fakt że Florence i Laurent na niego nie nakrzyczeli za dokonane czyny też działał na plus. W sumie to, jeśli wcześniej Icarus lepiej mu się przyjrzał, to mógł zauważyć że kuzyn delikatnie, ledwo zauważalnie kulał, ale wciąż było z tym o wiele lepiej niż poprzedniego dnia, kiedy do obrażeń wynikających z rozszczepienia, dochodziło jeszcze zmęczenie. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Icarus Prewett - 23.09.2024 – Wiesz, że lubię prezenty – uśmiechnął się Icarus. Widok pudełka z lekka go zdziwił, szczególnie biorąc pod uwagę jego kształt. Co to mogło być? Cóż, trudno było to stwierdzić, bo Atreus nie należał do osób przewidywalnych. Prędzej można było go nazwać uosobieniem chaosu. Skinął głową i wziął spod blatu kryształową szklankę na whisky. Zawsze lubił te naczynia, bo każde z nich miało swoje zastosowanie. Wino piło się w innym, whisky w jeszcze innym, a wódkę w kolejnym. Ludzie zmienili picie alkoholu w coś bardzo uporządkowanego, obłożonego zespołem konkretnych reguł. Nie mówiąc o tym, że naczynia na różne napoje bywały pięknie ozdobione. Nalewając ognistą, usłyszał pytanie Atreusa o Lammas. – Ostatnio mnie trochę poobijali, więc odpuściłem sobie Lammas w tym roku. A co? Coś ciekawego się tam działo? – zapytał, zakręcając butelkę. Z zaczarowanego, wiecznie chłodnego kubełka na lód, wrzucił do napoju kilka kostek. – Alea iacta est – mruknął pod nosem z lekkim uśmiechem. To był jeden z jego ulubionych beznadziejnych żartów. Cóż, historycy słynęli z koszmarnego poczucia humoru. A nawet jak aspekt bycia historykiem odchodził w niepamięć, poczucie humoru pozostawało to samo. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Atreus Bulstrode - 24.09.2024 - Kto nie lubi - uśmiechnął się pod nosem, bo nie wyobrażał sobie trochę, że ktoś mógł nie lubić tego momentu, kiedy dostawał coś ładnego. Bulstrode natomiast, bardzo lubił dawać ludziom prezenty lub kupować im rzeczy, kiedy razem spędzali czas. Tego świetnym przykładem była chociaż Electra, która na Lammas na ładne oczy dostała chustę, którą oglądała na wystawiającym się tam stoisku. - Oooo, ty nie wiesz? - zabębnił palcami w blat, bo to co się działo dzień wcześniej, to było jego magnum opus, czy jak to się tam mówiło. Z tej ekscytacji nawet grzecznie postanowił nie przedrzeźniać Icarusa w jego szeptaniu łacińskich zaklęć, zaraz też upijając parę łyków, kiedy kuzyn postawił przed nim szklankę. - Nalej sobie - pozwolił mu łaskawie, bo nie można było tego słuchać na trzeźwo. Znaczy można było, ale jaki w tym sens. - No więc na pewno kojarzysz tego ćwoka Philipa Notta, który urodził się z wadą nieoperacyjnego kija w dupie. No więc pan Nott, ostatnio trochę za ciasno sobie ten kij wsadził i zasłużył na upomnienie. Jak go zobaczyłem na Lammas to coś we mnie wstąpiło, przysięgam - nie było to w sumie nic nowego, bo w Atreusa często coś wstępowało. - No i Mulciberowie mieli nowy asortyment, skierowany do samotnych i opuszczonych, ale w kształcie świeczek, no więc skoro akurat tam staliśmy, to złapałem za jedną i tak pięknie tego Notta zdzieliłem w krzywą mordę, że ta świeczuszka się pyk, ułamała i lotem z saltem malowniczym powędrowała w tłum. Możesz otworzyć, to docenisz bardziej ten cały akt naprawiania moralności Notta - podsunął w jego stronę pudełeczko i wyszczerzył zęby. W środku, oczywiście, było parę specjalnych świeczek Mulciberów. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Icarus Prewett - 24.09.2024 Tego wieczoru nie było wielu klientów w Convivium, więc Icarus mógł sobie pozwolić na wypicie trochę więcej z kuzynem. Nalał sobie więc whisky, ale nie bez komentarza. – Dzięki za pozwolenie, szefie – odparł z lekką ironią w głosie. – A co do Lammas, to twoja własna siostra zaleciła mi odpoczynek. Wyobraź sobie, że przyszła do nas pod dom jakaś nawiedzona baba i zaczęła się drzeć i walić w drzwi. A jak z Basilem wyszliśmy, żeby się z nią rozmówić, sprała nam tyłki. Jestem pewny, że ktoś rzucił na nią klątwę. Icarus żałował trochę, że ominęła go afera na Lammas. Jego kuzyn zdzielił w twarz samego Philipa Notta? I to świeczką? Cóż, gwiazdeczka Quidditcha musiała sobie na to zasłużyć. Atreus przecież chyba nie lał po mordzie byle kogo. Ciekawość wzięła nad Icarusem górę i otworzył pudełko z prezentem. Zawartość sprawiła, że... obraz sytuacji przedstawianej przez kuzyna się jakoś dopełnił. Oczywiście takie rzeźby dla eks-historyka nie były niczym nowym. Starożytni bardzo cenili sobie wzorce falliczne, szczególnie zważywszy na patriarchalny charakter społeczeństwa. – Nott naprawdę jest taki pruderyjny? – spytał z lekkim rozbawieniem. Nie wyciągał jednak świeczki z pudełka. Ile by plotek powstało, gdyby właściciel Convivium był widziany, trzymając w ręku coś, co podejrzanie przypominało dildo?– W każdym razie, zrobiłeś dobrze. A co do samotnych i opuszczonych... Już miał poruszyć temat Basila, gdy nagle zauważył brak dość ważnego elementu wystroju Convivium. Popiersie Juliusza Cezara gdzieś zniknęło. Icarus rozejrzał się w panice, ale szybko odnalazł wzrokiem zgubę niesioną przez młodego chłopaka ubranego w stare, zniszczone ubrania. – Wracaj mi tu z tym posągiem! – krzyknął w stronę dzieciaka i nie musiał długo czekać, żeby chłopaka chwycił za ramiona Richie, gość z gangsterskich rodzinnych kręgów, który pomagał Icarusowi w ochronie baru. Dzieciak wyglądał na przerażonego. Był chyba mniej więcej w wieku Electry, dopiero co musiał skończyć Hogwart. Richie wyrwał mu z rąk posążek i odstawił na miejsce na barze. – Patrz, Atreusie. Tak mnie zaangażowałeś rozmową, że nie zauważyłem, jak ten tutaj zwijał stąd Cezara – uśmiechnął się do kuzyna. Nawet nie był szczególnie wściekły na tego chłopaka. Szczególnie, że ten wyglądał na absolutnie przerażonego, oczy mu się szkliły od łez. – P-przepraszam, naprawdę, błagam... – wyjąkał złodziej drżącym głosem. Icarus zignorował go. Ponownie zwrócił się do Atreusa. W takich momentach czuł się jak Prewett z krwi i kości. – Co o nim uważasz, kuzynie? Mamy wzywać Brygadę Uderzeniową? – spytał Icarus, tak naprawdę absolutnie nie mając takiego zamiaru. Złodziei trzeba było tylko trochę postraszyć. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Atreus Bulstrode - 28.09.2024 - Ależ nie ma za co - rzucił, przesadnie łaskawym tonem, uśmiechając się do kuzyna lekko. - Florence już taka jest, tylko psuje ludziom zabawę - skrzywił się delikatnie, ale zaraz nastawił uszu, bo finał całej historyjki zaciekawił go o wiele bardziej. - Kobieta was pobiła? Jesteś pewien że to na nią ktoś rzucił klątwę, a nie na was? Bo o ile dobrze liczę, to było dwóch na jednego. Eh... Atreusowi zdarzało się bić po twarzy byle kogo i na oślep, ale co już było pewne to to, że nie robił tego przy ludziach, szczególnie kiedy chodziło o bicie osób szeroko rozpoznawalnych i w towarzystwie jego siostry. Florence była uczulona na punkcie tego, jak ich rodzina się prezentowała i jej młodszy brat nawet jeśli często się wygłupiał, to też miał gdzieś z tyłu głowy że nie powinien przesadzać. Na Lammas natomiast było od cholery gapiów i chyba tylko cudem ktoś nie rzucił hasła śmierciożercy, kiedy sytuacja i tak eskalowała do bicia Alexandra przez Hadesa. - Wiesz co? Nie wiem i mnie to zbytnio nie obchodzi. Nie poznałem go nawet kiedy chodziłem z jego siostrą, ale wygląda jakby miał kija w dupie więc... - wzruszył ramionami, rzucając słowa z pewnym niesmakiem, bo samo wspominanie Philipa, pomimo malowniczego spacyfikowania go, zwyczajnie Atreusa drażniło. - A dziękuję, cieszy mnie twoje poparcie - uśmiechnął się jeszcze, unosząc szklaneczkę i znowu upijając nieco ognistej. Atreus zmarszczył brwi, przez moment patrząc na Icarusa, jakby go zwyczajnie popierdoliło, ale potem wreszcie się odwrócił, lokalizując delikwenta który był odpowiedzialny za zamieszanie. Skrzywił się jeszcze bardziej, w jakimś niezrozumieniu, bo nawet jeśli widział to trochę do niego nie docierało, że ktoś mógł próbować podprowadzić coś takiego. - Pomyślałeś może kiedyś, ze Cezarowi należy się odrobina wolności? - zapytał, patrząc na dzieciaka, który w cieniu Richiego przestępował z nogi na nogę, jakby uświadamiając sobie coraz bardziej, jak okropnie głupi miał przed chwilą pomysł. - Mam lepszy pomysł. Ej, młody, jak powiesz nam jak nazywał się gościu, którego właśnie próbowałeś wynieść, to nie wezwiemy Brygady - rzucił do chłopaka. Bardzo, ale to bardzo nie chciał się w to mieszać, bo przybycie brygady wiązało się z wplątaniem w papierkową robotę i stracenie dnia na bzdury. A gnojek wyraźnie nie wiedział co robi i wydawał się... reformowalny. - Jakkolwiek nie odpowie - powiedział cicho do kuzyna - Niech po prostu go Richie weźmie na odpracowanie - wzruszył ramionami, ale mimo wszystko posłał Icarusowi pytające spojrzenie, czy się z nim zgadza. - Gajusz Juliusz Cezar, pro-proszę szanownego pana! - wyprostował się gwałtownie chłopaczek, wyraźnie nerwowy, ale z jakąś taką mocą i pewnością siebie. - Ma rację? - zapytał Bulstrode kuzyna, bo prawdę powiedziawszy to on się nigdy nie orientował do końca w tym jego skrzywieniu w stosunku do Rzymu. RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Icarus Prewett - 30.09.2024 Trochę wstyd, że pobiła ich wtedy starsza kobieta, to prawda. Przecież by na pewno normalnie dali jej radę. Choć byli też dżentelmenami, a przecież kobiet się nie biło. Jednak stało się, oberwali z Basilem i nie było odwrotu. Teraz mogli być tylko bardziej ostrożni, jeśli chodziło o podawanie adresu. I otwieranie obcym. – Cezar uwielbia swoje miejsce w Convivium. Można powiedzieć, że jest tutaj prawdziwym władcą – rzekł Icarus z lekką frustracją w głosie. Złodziej mógłby podprowadzić stąd cokolwiek: sztućce, jakiś świecznik, ale nie Cezara. Ten miał wartość sentymentalną (w sumie nawet większą niż wartość pieniężną). Icarus znalazł swego czasu ten posążek na wystawie w Dolinie Godryka. Wykonał go jakiś rzeźbiarz amator i Icarus wiedział od razu, że ten posążek musi znaleźć się na barze w Convivium. – Myślę, że znajdzie się dla naszego nowego przyjaciela jakieś ciekawe zajęcie, którym odpracuje tą karkołomną próbę kradzieży – Icarus oparł ręce na biodrach. Mimo wszystko był pod wrażeniem, że chłopak nie był głupi. Wyglądał na przerażonego, to prawda, ale był w stanie rozpoznać Cezara. To była pora na kolejny test. – Tak, tak, rozpoznał pierwszego cesarza Rzymu – Icarus spojrzał na chłopaka wyczekująco, a ten odpowiedział drżącym głosem: – Cezar nie b-był pierwszym cesarzem Rzymu... Dopiero Oktawian August... – Puść go, Richie, dzieciak jest w porządku – Prewett uśmiechnął się. – Słabo u ciebie z kasą, co, młody? Ale, żeby kraść Cezara z baru? To głupota... – Przepraszam, naprawdę. Ja... Tak, z kasą jest słabo... – wydukał chłopak. Icarus zwrócił się do kuzyna. – Atreusie, myślisz, że zatrudnienie tego złodzieja będzie dobrym pomysłem? Bo szczerze mówiąc, trochę mi szkoda dzieciaka... RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Atreus Bulstrode - 01.10.2024 Wywrócił oczami na jego słowa bo to trochę brzmiało jak jego niezdrowa relacja, którą miał ze swoim sztucznym wąsem. Ale raczej nie powinno go to dziwić, bo przecież Icarus całe swoje życie kochał Rzym trochę za bardzo i trochę zbyt specyficznie. Atreus nie był tez pewien do końca, jak właściwie powinien wyglądać ten Cezar, ale miał nadzieję że miłość nie zaślepia jakoś Prewetta i ta figurka faktycznie jest podobna do osoby która miała przedstawiać. Bo jakby się okazało że kuzyn kupił jakieś szkaradztwo tylko dlatego że nie miał alternatyw to... to chyba niechcący by Bulstrode musiał trącić ten posążek i potłuc, bo się nie godziło. O-Bogowie. Pomyślał ze zgrozą i przekąsem Atreus, patrząc na kuzyna i tego gówniarza. Jest ich dwóch. Przymknął na moment powieki, zatracając się w tragedii tego momentu i fakcie, ze sam to zaczął. To był jego pomysł żeby zapytać chłopaka. Ten kamyk już się toczył i nic nie było w stanie powstrzymać lawiny, którą miał rozpocząć. - Fakt, że jest tak bezczelny, to niewątpliwie jego atut. Słyszysz młody, nie taki Prewett straszny, jak go malują. Tym razem ci się upiecze - opróżnił do końca zawartość szklanki. Szybko, prawie że na jeden haust, bo on nie mógł tak tutaj bez jakiegokolwiek zabezpieczenia przed przyjmowaniem rzeczywistości 1:1. Chłopaczek wyraźnie się ucieszył, ale tak niepewnie i wciąż strachliwie. Wiedział, ze to się tak nie powinno skończyć i że chyba właśnie wygrał los na loterii i też nie do końca chyba wciąż w to wierzył. - Jak się nazywasz? RE: 2.08.1972, wieczór - Kłopoty w Convivium [Icarus & Atreus] - Icarus Prewett - 01.10.2024 Icarus zdziwił się, co chłopak z całkiem przyzwoitą wiedzą historyczną robił jako złodziej. Jednak po chwili zorientował się, dlaczego tak było. Nie każdy mógł uczyć się pod okiem historyka. Niestety magiczna społeczność była o wiele węższa od mugolskiej i nie miała czegoś takiego jak uniwersytet (za który swoją drogą też trzeba było płacić). Icarus nawet jako bękart był cholernie uprzywilejowany. – Jestem Brutus, proszę pana. Brutus Dowe, pół krwi – przedstawił się chłopak, a Icarus aż parsknął śmiechem. – Et tu, Brute... Dobra, posłuchaj mnie. Jutro przyjdziesz tu ubrany w najlepsze ciuchy, jakie masz i opowiesz, jak to dobrze zmywasz naczynia i jesteś chętny do nauki nowych rzeczy. Widzę, że jesteś inteligentny, wiesz, że prawdziwa praca jest o wiele bardziej dochodowa niż kradnięcie podrobionych posążków i sprzedawanie ich na lewo w jakimś żałosnym lombardzie. I żadnej kradzieży na dziś, okej? Brutus pokiwał żywo głową. Nie dość, że uniknął kary, to miał wizję podjęcia całkiem porządnej pracy. Może nie był to szczyt marzeń, ale zawsze stanowiło to jakiś pierwszy krok. Niestety świat czarodziejów dawał małe szanse na awans społeczny, ale dało się chociaż przeskoczyć z klasy najniższej do po prostu niższej. Tyle Icarus mógł pomóc temu zdesperowanemu chłopakowi. Kiedy Richie odprowadził dzieciaka do wyjścia, Prewett jednym chaustem dopił to, co miał w szklance. – Niezła historia. I jeszcze dzieciak ma na imię Brutus. Genialne – zaśmiał się, po czym nalał sobie i Atreusowi kolejną kolejkę. – Dobra, to na czym skończyliśmy naszą rozmowę? Na napalonych desperatach czy na nadętych celebrytach? |