Secrets of London
[23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg (/showthread.php?tid=3930)

Strony: 1 2


[23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Thomas Figg - 19.09.2024

adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI

Thomas nie spodziewał się, że przyjdzie mu ćwiczyć pojedynki dzisiaj i to jeszcze z Brenną, czuł swego rodzaju mieszaninę presji ii ekscytacji, w końcu kobieta posiadała doświadczenie w walce, a on był totalnym żółtodziobem. Czy będzie pamiętał te wszystkie zaklęcia o których myślał, że będą tak przydatne podczas walki? Cholera chyba zapomniał połowę zaklęć, które znał. Klepnął się otwartymi dłońmi policzki, co się z nim działo, nie mógł panikować, musiał się wziąć w garść.
A może powinien się przebrać w coś bardziej wygodnego? Zaniechał tego jednak, w normalnym życiu przecież śmieciożercy nie będą łaskawie czekać aż uda się do domu przebrać w wygodniejsze do walki ubrania.

Przenieśli się w stronę stawu, tak aby posiadłość odgrodziła ich od ewentualnych wścibskich oczu mugoli jeżeli tacy by zabłądzili w pobliskim lesie. gdyby jeszcze musieli wzywać w te okolice ministerialnych amnezja torów to dopiero by była afera. Dość szybko okolice Stawu byłyby spalone jako ich potencjalna kryjówka.
- Ustalamy jakieś zasady? Poza tym, żeby nie używać zaklęć, które mogą trwale uszkodzić drugą osobę - wolał ustalić takie rzeczy, co prawda mieli poćwiczyć walkę bez honorowych zasad, ale jakieś mieć musieli, nie chcieli się przecież pozabijać czy wysłać na długie tygodnie do Munga. Podwinął rękawy koszuli i sięgnął po swoją różdżkę, poczuł jak ta zawibrowała mu w dłoni, zupełnie jakby podzielała entuzjazm swojego właściciela - w końcu mieli zrobić coś czego jeszcze dotąd nie robili, nawet jeśli to tylko trening.


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Brenna Longbottom - 19.09.2024

Brenna, w odróżnieniu od Thomasa, nie denerwowała się, ale nie dlatego, że oczekiwała pewnego zwycięstwa. Pojedynki były mocno losowe, a on był lepszy od niej w rozpraszaniu, no i dość oczywiste – nie spróbują się tu nawzajem pozabijać, chociaż prawdziwej walce ktoś na pewno to zrobić by próbował. Po prostu… nie miało dla niej większego znaczenia, że się tego nie spodziewała ani czy przypadkiem trochę nie oberwie przy okazji, a poza tym Brenna zwyczajnie lubiła ćwiczyć tego typu rzeczy, Thomas zaś uważał, że ćwiczenia są mu potrzebne.
Odeszli nieco dalej od spopielonego labiryntu, tak, by nie było ich widać z okien posiadłości, ale też aby się od niej nie oddalać. Brenna nie chciała, żeby jakiś zabłąkany czar walnął w któreś z okien: w posiadłości dość mieli rzeczy do zrobienia. Natomiast nie zamierzała też odchodzić za daleko, bo niby nie chcieli zrobić sobie krzywdy, ale… tu podczas pojedynków też bywało rożnie.
– Powiedziałabym, że podstawowa zasada to brak żadnych zasad, ale możemy ustalić, że gramy bez wyrywania różdżek i pozbawiania przytomności, bo jeśli to wyjdzie na starcie, za wiele nie poćwiczymy – powiedziała. To pierwsze było jej ulubionym czarem i specjalnością obok więzów, ale gdyby jednemu z nich się udało, wszystko szybko by się skończyło. A jak długo różdżka zostawała w ręku, mogli ćwiczyć dalej. – To jak, gotowy? – spytała jeszcze, unosząc różdżkę i dając mu dosłownie dwie sekundy... zanim rzuciła czar, chcąc na wstępie spróbować go związać.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Mechanika: rzucamy na staty konkretne, ale aby nie stać tutaj wieki albo nie wyjść na paralityków, zgodnie z ustaleniami między nami, zamiast sukces/porażka, idziemy liczbowo – doliczając + 10 za każdą ocenę powyżej N do wyniku.

Na początek kształtowanie, więc + 30
[roll=1d100]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Thomas Figg - 19.09.2024

Pojedynki były całkowitym przeciwieństwem tego co było potrzebne do łamania klątw i rozbrajania pułapek - musiał przerzucić swój mózg na zupełnie inny tryb, nie wiedział czy będzie w stanie, ale musiał... MUSIAŁ, nie miał innej opcji i nie mógł sobie szukać wymówek, życie nie ļedzie cierpliwie czekał, aż on łaskawie pojmie co i jak. Odetchnął głęboko, musiał pogodzić swoje przyzwyczajenia z tym co nadchodziło jeżeli chciał być faktycznie użyteczny i nie zawadzać podczas walk.
W jego umyśle wszystko wyglądało prosto, przecież wystarczy rzucić taki i takie zaklęcie, czy odpowiedzieć takim, a takim. Problem polegał, że w czasie pojedynku nie miał czasu na długie analizy i musiał podejmować decyzje w oka mgnieniu.
Zdążył jedynie skinąć głową Brennie, że rozumie "zasady" ich pojedynku, a raczej ich brak jako takich, aby zaraz musieć już reagować na jej poczynania. Skoro wiedział, że pierwszy będzie musiał się bronić to nie było trudne i dobrze wiedział czego użyć jako pierwsze, zamierzał obronić się z użyciem zaklęcie tarczy.

Obrona - Protego (rozproszenie +20)
[roll=1d100+20]

Może gdyby był szybszy w swojej reakcji to udałoby mu się całkowicie zasłonić przed zaklęciem Brenny, jednak mimo wiedząc, że będzie się bronił nie zrobił tego wystarczająco szybko, a może po prostu wybrał za słabe zaklęcie? Nie było to teraz aż tak istotne, faktem było to, ze poczuł jak liny oplatają mu lewą rękę, która przylgnęła do boku, a nogi nie są w stanie ruszyć się swobodnie, przez co miał nieco ograniczone pole manewru. Sapnął zmuszając swój umysł do wartkiego analizowania sytuacji, nie mogło się to skończyć tak, że nie rzuci nawet jednego ofensywnego zaklęcia. Potrzebował kupić sobie nieco więcej czasu na poradzenie sobie z więzami, dlatego dobym pomysłem było zachwianie równowagą panny Longbottom. Nie mógł też użyć prostej drętwoty czy expelliarmusa, zrobił więc to co jako pierwsze inne wpadło mu do głowy, użył czaru odpychającego, chcąc powalić kobietę na ziemię. Uniósł wolną rękę z różdżką kierując zaklęcie prosto w stronę Brenny.

Kształtowanie +10
[roll=1d100+10]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Brenna Longbottom - 20.09.2024

Czar zadziałał, i to jak chciała – nie próbowała w końcu Thomasowi całkowicie uniemożliwić dalszej walki, bo jak ustalili na początku… to kompletnie mijałoby się z celem, skoro chcieli poćwiczyć. I gdy zobaczyła, że on unosi różdżkę, zwalczyła instynktowną reakcję: którą byłby unik albo próba rzucenia czaru pierwszej. W końcu mieli trenować także te rzeczy, w których istniały pewne braki, a u niej to było do pewnego stopnia rozpraszanie. Radziła sobie z nim może lepiej niż przeciętny dorosły, ale to jak marnie wychodziły jej te czary podczas Beltane pokazywało, że miała ogromne pole do poprawy.
Zamiast więc umykać przed zaklęciem albo odbić je identycznym, spróbowała postawić tarczę, mającą zatrzymać czar Thomasa.

rozproszenie, zgodnie z naszą mechaniką tutaj + 10 za Z
[roll=1d100+10]

Nic z tego: tarcza była zdecydowanie z b y t słaba i zaklęcie Thomasa się powiodło, a Brenna, rzucona o ziemię, gdzie upadła wybitnie pechowo, bo okazało się, że tuż obok był kamień, pożałowała przez moment, że jednak nie próbowała uniknąć. Uniki wychodziły jej zdecydowanie lepiej niż tarcze.
Musiała to, do licha, zmienić.
Nieco oszołomiona ledwo się przetoczyła, a już machnęła różdżką, chcąc odwdzięczyć się pięknym za nadobne, czyli też wywołać ciśnienie w celu obalenia Thomasa - głównie po to, aby zyskać dość czasu na to, aby samej podnieść się z ziemi.

[roll=1d100+30]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Thomas Figg - 20.09.2024

Nie miał czasu podziwiać jak dobrze poszło mu rzucenie czaru, zajął się pospiesznie pozbywania się pętających go więzów, co samo w sobie nie było proste. To czego się nie spodziewał, to fakt, że Brenna z ziemii jeszcze będzie ciskać zaklęcia, może to właśnie była odpowiedź? Zawalić przeciwnika nawałą zaklęć, aby nie był w stanie zebrać myśli, zdominować pojedynek według własnych potrzeb? Zdecydowanie to miało swoje plusy. Tym razem już był nieco lepiej przygotowany dlatego, że nie spuszczał oczu z Brenny. Na sam początek chciał jak najmocniej przetestować swoje mocne strony w samej walce. Uniósł różdżkę wyczarowując przed sobą tarczę, która miałaby zniwelować całkowicie zaklęcie kobiety.

Rozproszenie +20
[roll=1d100+20]

Jęknął czując, jak zaklęcie rzucone w jego stronę nie zostało w pełni pochłonięte przez tarczę, ale dotarło do niego i sprawiło że spotkał się dość szybko z podłożem. Poczuł jak powietrze uchodzić mu z płuc, aż musiał panicznie łapać powietrze - nienawidził tego uczucia. Jednak dało mu to ten ułamek czasu do przemyślenia czegoś, figlarska natura domagała się uwagi, dywersja w walce też była istotna. Nie dbał o podnoszenie się z ziemi, może i nie wyglądał ale potrafił się uczyć dość szybko i adaptować do nowych sytuacji, dlatego wciąż leżąc na ziemi wycelował różdżkę w Brennę i bez chwili wahania rzucił zaklęcie, które miało sprawić jej buty zmusiły ją tańczenia w niesłyszanym przez nią rytmie muzyki disco.

Translokacja +10
[roll=1d100+10]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Brenna Longbottom - 20.09.2024

Tarcza Thomasa była znacznie mocniejsza niż ta, którą usiłowała wyczarować Brenna, ale też jej zaklęcie było dużo silniejsze niż jego wcześniejszy czar. Właściwie to dobrze obrazowało to, o czym rozmawiali: mocne i słabe strony ich obojga. On był dobry w rozpraszaniu, ona z kolei była szybsza i nieźle atakowała. Zaklęcie, które cisnęła, przebiło się przez jego protego – a może po prostu spóźnił się o ułamek sekundy? – i zadziałało nawet nieco zbyt skutecznie, bo Brenna wcale nie chciała poobijać Figga aż tak bardzo.
Gdy Figga rzuciło o ziemię, poderwała się od razu na równe nogi, chwilowo ignorując ból barku, obitego o kamień. Było coś zabawnego w tym, że wyszli obejść ogród, aby sprawdzić możliwości jego zabezpieczenia, a wrócą brudni oraz posiniaczeni.
Ona stała, on leżał - i ledwo wyciągnął znów różdżkę w jej stronę, machnęła własną, rozpraszając magię. Widząc wycelowaną w siebie różdżkę zareagowała instynktownie, mimo tego, że omal nie ruszyła ku niemu, by sprawdzić, czy na pewno nie zrobiła mu krzywdy.

Rozproszenie
[roll=1d100+10]

Nie wiedziała, jakim czarem postanowił potraktować ją Thomas, ponieważ jej własna magia zdołała go zniwelować tak, że nic się nie stało. Tym razem Brenna celując w niego znów absolutnie świadomie nie użyła żadnego zaklęcia, w jakich się specjalizowała - zamiast tego usiłowała skonfundować Thomasa za pomocą magii zauroczenia, zmuszając go, aby nie podnosił się z ziemi.

Próba użycia zauroczenia
[roll=1d100]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Thomas Figg - 20.09.2024

Całe to pojedynkowanie się było uciążliwe, domyślał się, że tutaj jeszcze Brenna jest dla niego wyrozumiała i nie idzie na całość, ale jednak nadal, nie do takiego czegoś był przyzwyczajony. Musiał zwracać uwagę na chyba milion różnych rzeczy, a przede wszystkim na swoja przeciwniczkę i to co wyczynia z różdżką. Ledwo zdążył się podnieść do siadu, a już musiał bronić się przed jej kolejnym zaklęciem. Kuszącym było po prostu rzucić się w bok i uniknąć zaklęcia, ale siedząc na ziemi to nie była opcja. Wyciągnął różdżkę po raz wtóry próbując rozstawić przed sobą tarczę mającą pochłonąć czar pochodzący z różdżki Brenny.

Rozproszenie +20
[roll=1d100+20]

Nawet nie miał czasu zastanowić się co do licha się dzieje, chyba faktycznie brak doświadczenia w walce sprawiał, że nie był w stanie nie tylko dobrze atakować, ale i miał problemy z bronieniem się przed zaklęciami rzucanymi przez pannę Longbottom. Nagle przestał odczuwać potrzebę wstawania z ziemi, tutaj było całkie wygodnie i przyjemnie, dlaczego by tak nie zostać nieco dłużej - nie przejmując się tym, że robi z siebie idealny cel. Zdecydowanie przecież nie było jakiejś palącej potrzeby podrywać się na równe nogi, mógł tu spędzić nieco więcej czasu. Uniósł jeszcze różdżkę, aby rzucić na Brennę zaklęcie, którego ona użyła jako pierwszego i związać ją linami.

Kształtowanie +10
[roll=1d100+10]


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Brenna Longbottom - 20.09.2024

Na obronę
[roll=1d100+10]

I na atak od razu
[roll=1d100+30]

Rozproszenie ponownie nie zadziało tak dobrze, jak Brenna by sobie życzyła - wprawdzie zdołała rozproszyć magię na tyle, że lina nie oplotła jej prawej ręki, ale już pochwyciła nogi i przywiązała lewą do tułowia. Odpowiedziała "ogniem" odruchowo, rzecz jasna jednak nie w sensie dosłownym - ku Thomasowi ponownie pofrunęły liny, które miały za zadanie przywiązać go na chwilę do ziemi.
- Kończymy z walką bezpośrednią? - spytała jednak chwilę później, niezależnie od tego, czy mężczyzna się obronił, czy też nie, bo ostatecznie nie mieli pojedynkować się na śmierć i życie. Gdyby to była faktyczna walka, Brenna spróbowałaby pozbyć się więzów i podeszłaby teraz i po prostu kopnęła leżącego przeciwnika w głowę albo bok, by połamać żebra i trochę sama się przestraszyła, że taka myśl w ogóle przyszła jej do głowy w stosunku do Thomasa.
Tak naprawdę to i tak nie przypominało prawdziwego pojedynku. Żadne z nich nie chciało zrobić drugiemu krzywdy. Nie było nawet dużo inne niż to, co zwykle wyprawiali członkowie Srebrnych Różdżek, ale… w pewnym sensie pozwalało im po pierwsze, poćwiczyć w sytuacji, gdy ktoś cię atakuje i sięgnąć po te mniej zwykle używane dziedziny magii, po drugie… lepiej poznać swoje możliwości.
Brenna, może trochę chełpliwie, powiedziała Thomasowi, że zna ich dobre i słabe strony. Wierzyła w to. Ale nie znaczyło to, że tego typu ćwiczenia nie mogły im pomóc nie tylko w podnoszeniu umiejętności, ale też przyszłej współpracy, gdy każdy będzie wiedzieć, czego po kim się spodziewać.
– Możemy poćwiczyć teraz inaczej. Pokażę ci parę czarów ofensywnych, a ty pomożesz mi z rozproszeniem – dorzuciła, chociaż trzymała różdżkę w pogotowiu, gdyby Thomas chciał jeszcze atakować.


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Thomas Figg - 20.09.2024

Rzut na obronę
[roll=1d100+20]

Tym razem poszło mu już nieco sprawniej, czy to dlatego, że jego zaklęcie zadziałało bliźniaczo jak zaklęcie Brenny z początku pojedynku, a może był to fakt, że nie skupiał się już na kilku rzeczach na raz i siedząc na ziemi po prostu skupił się na ataku i obronie. Efektem było jednak to, że czar Brenny rozpłynął się o jego tarczę i nie zdołał go dosięgnąć. Chyba w końcu zaczynał łapać o co chodzi w tych całych pojedynkach. Wcale nie chodziło o to, żeby jak najszybciej myśleć i wybierać najlepsze decyzje, dopiero spokój umysłu dał mu osiągnąć wymierne efekty do zamierzonych. Nie odpowiedział już kolejnym ciosem - walka miała być nauką a nie próbą doprowadzenia przeciwnika do nieprzytomności - na szczęście oboje pomyśleli tak samo, choć to Thomas trochę odpłynął ze swoim przemyśleniem.
- Tak, myślę, że to dobry pomysł. Poczekaj - machnął jeszcze różdżką pozbywając się lin, które sam wyczarował i uwalniając jej nogi i rękę z opresji.Uśmiechnął się drapią bo boku głowy. Ten pojedynek, który właśnie stoczyli dał mu tak naprawdę, wiedział, że do prawdziwej walki się to miało jak cymbałki do orkiestry dętej, ale pozwoliło mu to poćwiczyć zachowanie kiedy ktoś rzuca na Ciebie zaklęcia. Powoli podniósł się z ziemi i otrzepał przód i tył spodni, aby pozbyć się kurzu i piachu.
- Dzięki, wbrew pozorom dało mi to wiele - podziękował jej z szerokim uśmiechem, wiedział, że jeszcze długa droga przed nim zanim będzie mógł swobodnie się pojedynkować, ale najtrudniejszy pierwszy krok już za nim.
- To bardzo dobry pomysł, chętnie skorzystam z nauki i pokażę ci kilka ciekawych tarcz - zgodził się z entuzjazmem, wiedział, ze jeżeli chodzi o czary ofensywne to jego "arsenał" był nieco ograniczony.


RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Magiczny krąg - Brenna Longbottom - 21.09.2024

Gdyby Brennę zapytano, co liczy się w pojedynku, wskazałaby w pierwszej kolejności na szybkość, w drugiej na zdecydowanie. Przewagę miał zawsze ten, kto szybciej rzucał zaklęcia i kto był gotowy walczyć - a w starciach zazwyczaj oznaczało to, że szala przechylała się na korzyść "tych złych", bo nawet jeśli zrobiłeś im lekkie kuku, nie planując zabić, to już mogłeś mieć problemy, z racji na używanie czarnej magii.
Śmierciożerca mógł jednym zaklęciem podpalać całą grupę ludzi, a ty co najwyżej próbować go rozbroić.
Siła zaklęć? Ta była istotna, ale drugorzędna - nieważne, jak mocne czary splatasz, jeśli nie zdążysz ich rzucić. Podobnie jak nie musiałeś znać ich wielu. Wystarczyło, że dobrze opanowałeś trzy. Pomysłowość się przydawała, ale nie była najistotniejsza.
Thomas był dobry, ale w jego pracy dokładność liczyła się bardziej niż szybkość. Poza tym był człowiekiem, który po prostu nie nawykł do ciskania ludziom zaklęć w twarz, i to mogło sprawić, że odruchowo zredukuje siłę zaklęcia w prawdziwym starciu.
Też machnęła różdżką, by rozproszyć liny, a potem podeszła do Thomasa i zlustrowała go spojrzeniem, chcąc upewnić się, że upadek nie zrobił mu krzywdy. Sama była trochę brudna i na pewno zyskała kilka siniaków, ale to były rzeczy, na które ktoś taki jak ona nawet nie zwracał uwagi. Zmęczenie, jakie odczuwała, było bardziej psychicznej niż fizycznej natury i była gotowa skorzystać z okazji, by zostać tu jeszcze chwilę i nauczyć się paru nowych sztuczek.
- Świetnie, w takim razie parę wskazówek co do tarcz i rozpraszania mi się przyda. Ćwiczyłam to już z Mav, wiosną i w czerwcu... Ale ona ma mniej więcej taki sam poziom, jak ja. Trochę hm, powyżej przeciętnej? - zastanowiła się, starając się nie myśleć o tym, że szybko nie poćwiczy z kuzynką, która zapewne właśnie dotarła do Stanów. Może nie nastąpi to przez długie lata. - Jestem szybka, ale sam widziałeś... niektóre moje tarcze są za słabe, gdy atak jest silny. Po prawdzie zwykle raczej odruchowo unikam.
Nie było to jednak idealne rozwiązanie. Zwłaszcza jeśli ktoś był razem z tobą. Wtedy musiała rozproszyć magię.
- A ja pokażę ci, jak skuteczniej obezwładniać przeciwnika - dodała, dając Thomasowi chwilę na zebranie się z ziemi. Nie planowała go rzecz jasna atakować: ot przyjrzeć się uważnie, jak rzuca zaklęcia I udzielić wskazówek, aby miał co ćwiczyć w kolejnych dniach, gdy ich grafików nie uda się ze sobą spiąć. I miała nadzieję, że i on jej to i owo doradzi okiem kogoś, kto potrafił łamać nawet klątwy.