Secrets of London
[Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party (/showthread.php?tid=3940)

Strony: 1 2 3


[Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Basilius Prewett - 21.09.2024

Myśl o egzaminach końcowych chyba nieco stresowała Basiliusa, a przynajmniej tak można było wytłumaczyć jego nerwowość z każdym kolejnym miesiącem zbliżającym go do końca jego edukacji w Hogwarcie i fakt, że podczas ostatniej przerwy świątecznej był w stanie kłócić się z kuzynami i bliższą rodzina, jeśli ci tylko wpadli na głupi pomysł odciągania go od nauki w celu wspólnego spędzenia czasu, czy czegoś takiego. Podobny stan rzeczy utrzymywał się, po powrocie z przerwy do szkoły, aż w pewien styczniowy weekend, gdy planował nie iść do Hogsmeade, a siedzieć I się uczyć, nie dopadły go straszne myśli, że w sumie to on nic nie umie. A potem, że skoro nic nie umie, a materiału jest za dużo, to chyba po prostu nie zda, nie dostanie się na kurs na uzdrowiciela i tyle z jego planów i jedyne co będzie mieć wspólnego z Mungiem to to, że kiedyś pewnie w nim umrze. A potem uznał, że chyba trochę histeryzuje i powinien się jednak uspokoić i może rzeczywiście przejść się do Hogsmeade zanim całkowicie oszaleje. Dlatego też ubrał się ciepło i szybko, to znaczy może nie aż tak szybko bo jednak w Hogwarcie było strasznie dużo schodów, dołączył do grupy uczniów, którzy akurat mieli wychodzić i odnalazł swojego brata.
Dobra. Masz dzisiaj jakieś plany, czy chcesz się przejść do Herbaciarni, bo chyba muszę zrobić coś głupiego – rzucił podchodząc do niego, nawet jeśli jeszcze wczoraj gdy rozmawiali trzy razy zarzekał się, że nie ma czasu na takie głupstwa, jak wycieczki do pobliskiego miasteczka. – Mona? Chcesz się przyłączyć? – dodał, zauważając obok Icarusa znajomą Krukonkę, którą całkiem lubił, nawet jeśli czasem gadała dziwne rzeczy.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Mona Rowle - 21.09.2024

— Zatem czyje to jest? Moje, twoje, nasze, wspólne.

Skończyła swoją tyradę o diecie wielkich, latających gadów, kiedy w tym samym momencie usłyszała znajomy głos Basila. Z lekkim uśmiechem odwróciła się w jego stronę, poprawiając szalik, który mocniej opatuliła wokół szyi. Styczeń dawał się we znaki, bo zimne powietrze przeszywało ją aż do kości, a każdy oddech zamieniał się w małą chmurkę pary.

Prewett numer jeden, pomyślała z rozbawieniem. Nadal nie mogła się nadziwić, że w Hogwarcie było ich aż tylu. Czasami Icarus napomykał coś o małej siostrzyczce? Co za szok był to dla niej, kiedy uświadomiła sobie, że Prewettów było nie jeden, nie dwóch, a trzech!

— Basilu! Ostatnim razem widziałam cię pogrzebanego w stosie książek — rzuciła z uśmiechem, podchodząc do niego i szturchając go lekko w ramię. — Kto by pomyślał, że wyjdziesz spod tych tomiszcz?

Mona z lekkim zdumieniem obserwowała Prewettów. Zawsze ją zastanawiało, jak to możliwe, że można być jednocześnie tak podobnym i różnym od siebie. Basilius i Icarus byli tego idealnym przykładem. Niby te same maniery, podobny sposób, w jaki marszczyli brwi, kiedy nad czymś myśleli, a jednak charakterem byli kompletnie inni. Basil zawsze wydawał się jej spokojniejszy, bardziej wyważony. Może dlatego, że był starszy, ale Mona nigdy nie czuła, by patrzył na nią z góry. Też spędzała więcej czasu z młodszym Prewettem, więc może dlatego trudno było jej określić w rzeczywistości przepaść w ich charakterach.

— Herbatka? — zapytała. Zamyśliła się na moment. W sumie, czy to nie była najlepsza opcja w taki dzień? Mróz sprawiał, że jej dłonie były niemal zdrętwiałe, a ciepła herbata brzmiała naprawdę kusząco. — W sumie… czemu nie? — dodała po chwili. Może mała przerwa dobrze im wszystkim zrobi.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Icarus Prewett - 21.09.2024

– Jak widać, nawet smocze sprawy wymagają stosowania ekonomii – podsumował smoczą tyradę Mony.

To był piękny zimowy dzień. Na ziemi leżała dość gruba warstwa śniegu, a jednocześnie dziedziniec i drogi w Hogsmeade były odpowiednio odśnieżone. Nawet gryzący mróz łagodziło odrobinę świecące jasno słońce. Wyjazd do miasteczka też zapowiadał się wspaniale. Można było napić się kremowego piwa, który w przeciwieństwie do tego zwyczajnego, doskonale smakowało na ciepło. Dodawano jeszcze do niego goździki i cynamon, przez co napój był jeszcze bardziej zimowy.

– Mój brat ma egzaminy, nas też to czeka za rok. Choć wolę w ogóle o tym nie myśleć – odparł, po czym przeniósł spojrzenie na biednego Basila, który widocznie chciał zrobić sobie choć króciutką przerwę od nauki..To była idealna okazja, żeby się troszkę podroczyć. – Nie wiem, czy możemy sobie pozwolić na takie rozrywki. Księgi będą płakać, że Basil je zostawił. Czy da radę złamać ich papierowe serca?

Po chwili jednak roześmiał się. Basil musiał naprawdę troszkę wyluzować. A mówił to Icarus, który uczył się zdecydowanie ponad to, czego od niego w Hogwarcie wymagano. Cóż, Basil miał egzaminy, lecz nie mógł się wykończyć zanim w ogóle się zaczną.

– Przecież wiesz, że ja herbacie nie odmówię. I jak Mona też idzie, muszę wam towarzyszyć. Nie chcę się samotnie błąkać po Hogsmeade.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Basilius Prewett - 22.09.2024

Basilius uśmiechnął się na komentarz Mony, natomiast na uwagę brata już (czy trochę przesadzał z tą nauką zważywszy na to, że był dopiero styczeń, być może) przewrócił oczami. Był dzisiaj wyjątkowo ładny zimowy dzień, śnieg dalej delikatnie pruszył zostawiając na ich ubraniach biały puch, a skrzące się w słońcu białe zaspy wręcz prosiły, aby wrzucić w nie młodszego brata, który pewnie i tak by się tego nie spodziewał. Niestety, wbrew temu złośliwemu głosikowi w głowie zapewniającego go, że to doskonały pomysł, po chwili rozważań postanowił tego nie robić. Jeszcze Mona postanowiłaby obronić swojego kolegę, a z Moną pewnie nie miał zbyt dużych szans w walce.
Świetnie  – powiedział uśmiechając się z błyskiem w oku sugerującym, że miał jakiś pomysł, wyrywający się nieco z jego pozorów przykładnego Krukona. Wpadł na niego już jakiś czas temu, gdy koledzy z jego rocznika rozmawiali o tym jak jeden z nich poszedł na randkę i nie przewidział tego, że niektóre herbaty mają przecież specjalny efekt. Tylko, że wcześniej miał wrażenie, że było to zbyt głupie by to zrobić, ale dzisiaj... Dzisiaj potrzebował jakoś odreagować. – A co byście powiedzieli może, aby zrobić z tego coś ciekawszego, niż tylko picie herbaty? – dodał, akurat wtedy gdy stojąca obok nich grupka roześmianych uczniów obok sama ruszyła wzdłuż drogi. Chyba nie warto było dłużej czekać i samemu ruszyć. – Dobra, wyjaśnię wam wszystko po drodze. Chodźmy zanim Ariemu zrobi się zimno.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Mona Rowle - 22.09.2024

Zbyt często Basilius Prewett wydawał się jej obrazem rozdarcia między powinnością a pokusą odpoczynku. W takim razie była to wręcz idealna okazja. Sama Mona również o egzaminach nawet nie chciała myśleć. Uśmiechając się pod nosem, podążyła za dwójką braci, zadowolona z myśli o nadchodzącej wyprawie do Hogsmeade. Śnieg skrzypiał pod ich butami, a lekki mróz przyjemnie szczypał w różowe od zimna policzki. Widziała wyraz twarzy Basila i przez chwilę była pewna, że coś knuje. Miał ten błysk w oku, który zwykle zwiastował, kiedy Krukon miał zamiar złamać swoje własne zasady. A to obietnica „czegoś ciekawszego” niż picie herbaty tylko jeszcze bardziej podsyciła jej ciekawość.

Mona parsknęła śmiechem na słowa Icarusa. Uwielbiała jego poczucie humoru, nawet kiedy czasem nie wiedziała, czy bardziej ją bawiły, czy po prostu rozczulały. Jednakże poczuła obowiązek obrony drugie Krukona, więc odparła jakże poważnym tonem:

— O tym właśnie mówiłam! To dlatego nie masz dziewczyny, Icarusie. Swoją młodszą siostrę też tak dręczysz? Chodźmy, chodźmy zanim nam tyłki przymarzną do ziemi! — zaśmiała się, kiedy ruszyli dalej. — I uważajcie, bo może być ślisko — dodała z przekornym tonem, przyspieszając kroku, aby zrównać się z braćmi Prewett. Zachichotała na ostatnie słowa starszego. — To co takiego jest tym ,,ciekawszym’’?


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Icarus Prewett - 23.09.2024

Prychnął na komentarz o braku dziewczyny.

– Na razie radzę sobie bez dziewczyny doskonale. Szczególnie, że te wszystkie szkolne dramaty z tym, kto, z kim, kiedy i jak są koszmarnie nużące – odparł, poprawiając materiał swojego zielonego, ślizgońskiego szalika. – A siostrze nie dokuczam, bo ona jest słodkim, małym brzdącem, w przeciwieństwie do tego tutaj.

Pośrednio zwrócił uwagę na to, że Basil był zawsze od niego wyższy. Może nie była to jakaś ogromna różnica, ale wciąż było widać, że Icarus był raczej niższym z braci. Cóż, wiadomo przynajmniej dlaczego tak się działo. Matka Basila i Electry była bardzo wysoką kobietą, przez co, nie dość, że Ari musiał znosić jej metaforyczne spojrzenia z góry, to jeszcze te prawdziwe, kiedy tylko wstawała ze swojego fotela.

– Z moim bratem „ciekawsze” picie herbaty może znaczyć wiele. Pamiętajmy, że jest już pełnoletni, więc może załatwi nam herbatę z prądem? – uśmiechnął się. – Ale sądzę, że będzie to raczej kwestia iście szalonych smaków takich jak owoc granatu czy kwiat bzu. To jest szaleństwo w definicji Basila.

Icarus sam się prosił o wepchnięcie w śnieg, jednak na razie uczniowie byli obserwowani przez nauczycieli, którzy odprowadzali ich do powozów, które miały zawieść ich do Hogsmeade. Jednak wiedział, że w miasteczku być może będzie musiał schować się za Moną, która dzielnie go obroni. Dobrze było mieć obok siebie ochroniarza. Nawet jeśli to była niższa od nich dwóch, ale zdecydowanie silniejsza dziewczyna.

Na ostatni tekst Basila o tym, że niby miałoby Icarusowi zrobić się zimno, chłopak po prostu pokazał bratu język. To nie było może zachowanie godne dobrze wychowanego młodzieńca. Jednak dla rodzeństwa robiło się wyjątek, prawda?


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Basilius Prewett - 23.09.2024

Basilius najpierw uśmiechnął się triumfalnie, gdy okazało się, że Mona postanowiła stanąć po jego stronie, a nie brata, ale uśmiech Prewetta natychmiast przemienił się w pewien grymas, gdy usłyszał co Icarus miał na ten temat do powiedzenia.
Zabrakło ci argumentów, że wymyślasz własną prawdę? – rzucił, bo jak bardzo nie kochałby swojej siostry, tak namalowany przez Icarusa obraz najmłodszej Prewett był daleki od prawdy. Electra prędzej przypominała mu, i mówił to z całą braterską miłością, chaotycznego hipogryfa, niż słodkiego, małego brzdąca.
Icarus naprawdę zasługiwał na wepchnięcie w zaspę, zwłaszcza że właśnie mijali taką jedną ładną, a konsekwencji raczej dużych nie będzie. Może jednak nie wypadało robić tego przy nauczycielach.
Zdusił więc w sobie ten odruch, jak i tekst, że alkohol szkodził na mózg, a Icarus i tak nie miał już go za dużo, ani jakiekolwiek inne teksty o tym czemu nie załatwił mu alkoholu, bo jeszcze rzeczywiście wyszedłby na nudnego przy Monie.
Nie bo jeszcze się zaksztusisz alkoholem, Ari. Kojarzycie jak niektóre herbaty w tej Herbaciarni mają różne efekty jeśli o taką poprosisz? I nigdy nie wiesz na co trafisz? Co wy na to aby to wykorzystać? Możemy zamówić, nie wiem, powiedzmy że w sumie sześć herbat z czego jedną z jakimś efektem, będziemy pić po kolei i zobaczymy na kogo trafi? – W samej niepewności tego jaki efekt wylosuje było coś jednocześnie fascynującego, jak i nakazującego mu zachować ostrożność. A jeśli natomiast tę niepewność rozszerzyć na świadomość, że każda kolejna filiżanka mogła przynieść mu albo przegraną, albo wygraną. Tak, to zdecydowanie brzmiało, jak coś co warto było zrobić, aby się chociaż trochę odstresować.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Mona Rowle - 23.09.2024

Mona obserwowała ich droczenie z pewną mieszanką rozbawienia i… może nawet odrobiną zazdrości. Icarus i Basil ciągle się przekomarzali, ale w sposób, który zdecydowanie zdradzał ich bliskość. Zresztą, może obaj byli do siebie zbyt podobni, żeby tak naprawdę poważnie się pokłócić. To musiało być miłe; mieć kogoś takiego z rodziny, żeby dzielić się sekretnymi planami, sprzeczać się albo po prostu mieć kogoś, kto zawsze byłby obok. Właściwie to miała tylko Icarusa od szturchania go i okazjonalnego wbijania mu palca w żebra.

Szybko jednak wróciła do rozmowy o herbacie, bo choć przez chwilę pozwoliła sobie na szczerość wobec samej siebie, to nie chciała popadać w zbyt poważne tematy. Zamrugała, kiedy usłyszała propozycję Basila. Nigdy wcześniej nie widziała go od tej strony. Zawsze wydawał się spokojniejszy, bardziej rozsądny, a tu nagle... Zastanowiła się przez chwilę, patrząc na Krukona z nową ciekawością. Wyglądało na to, że rodzina Prewett lubiła ryzyko.

— Zawsze musicie wybierać te niebezpieczne opcje — westchnęła. — Skąd w ogóle ten pomysł? I wchodzę w to. A ty, Ari? Chyba że wolisz zagrać bezpiecznie? – zapytała ze słodkim uśmiechem.

Mona także zatrzymała wzrok na sporej zaspie śnieżnej tuż obok nich. Już wiedziała, co siedziało w głowie Basila. Jeden z nich zaraz zmierzy się z niebezpieczną opcją, która nie miała nic wspólnego z herbatą.

— Jeśli planujecie te herbaty z efektami, to będę potrzebowała jeszcze więcej cukru. Może wtedy jakoś je zniosę — wymamrotała potem tylko.

Co mogła poradzić na to, że lubiła, jak napój nie atakował jej gorzkością? Dla niej herbata musiała być słodka, najlepiej z dużą dawką miodu. Natomiast tutaj, w Hogwarcie, lub gdziekolwiek poza jej domem, herbata wydawała się... zbyt cierpka, gorzka. Ohydna. Nie mogła tego znieść, dlatego zawsze, niezmiennie, dosypywała przynajmniej trzy łyżeczki cukru, aby nadać napojowi jakiś smak. Właściwie słodziła do tego stopnia, że łyżka potrafiła stać pionowo w naczyniu.


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Icarus Prewett - 23.09.2024

– Ja mówię tylko i wyłącznie prawdę, zawsze – skłamał Icarus.

Chociaż to, co mówił o Electrze naprawdę uważał za prawdziwe. Jego siostrzyczka może była demonem chaosu, ale nie mógł jej nie kochać. Mimo, że była jeszcze dzieciakiem, Icarus uwielbiał z nią rozmawiać i żartować. Zawsze potrafiła go rozśmieszyć i chłopak potrafił jej wszystko wybaczyć. Nawet kiedy pewnego dnia pomalowała starożytny, bezcenny manuskrypt kolorowymi kredkami. Icarus pamiętał, jak zdenerwowany był wtedy ojciec. Nawet nie na Electrę, ale na Elise, że nie upilnowała córki. Icarus pamiętał, jak wtedy uspokajał płaczącą siostrzyczkę i chwalił jej obrazki, mówiąc, że idealnie pasują do treści manuskryptu.

Kiedy przechodzili koło zaspy, uznał, że odgryzie się zarówno Monie, jak i Basilowi. Że niby uważali go za tchórza? Wypiłby nawet herbatę o smaku najostrzejszej papryczki chilli, żeby im pokazać, że się nie bał. To nie była jednak kwestia brawur, oj nie. To by było z jego strony zbyt gryfońskie. Chodziło o dumę.

– Ranicie moje uczucia. Niebezpieczeństwo to moje drugie imię. Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett – uśmiechnął się szeroko. – Co wiecej, nawet gdyby dali mi herbatę o smaku ognistej whisky, nawet bym nie... Aaaa! – jego tyrada zakończyła się dość drastycznie.

Idąc i koncentrując się na drodze, Icarus postawił stopę na oblodzonej części drogi. No i... runął plecami prosto w zaspę. Całe szczęście śnieg nie dostał się mu za szalik ani za pasek, ale wciąż poczuł upadek. Szczególnie, obijając sobie tyłek na bardziej ubitej warstwie śniegu.

– Ani słowa – wycedził przez zęby i spróbował wstać. Jednak, gdy spróbował, wpadł z powrotem w śnieg, bo nie mógł znaleźć pod nogami nieśliskiego podłoża. – Wiem, że to przezabawne, ale moglibyście mi łaskawie pomóc?


RE: [Styczeń, 1961] Hogsmeade Tea Party - Basilius Prewett - 27.09.2024

Basilius skrzywił się nieco na stwierdzenie, że była to niebezpieczna opcja, bo przecież on nie pakował się w niebezpiecznego sytuację. W końcu to była jedynie herbata, czyż nie? Głupia zabawa bez żadnych poważnych konsekwencji. To nie tak, że kazał im skakać z mostów, czy coś takiego. Zresztą to nie było nic niebezpiecznego też dlatego, że w oczach starszego Prewetta niebezpieczne pomysły były też tymi, których nie byłby w stanie wykonać i których od zawsze mu zakazywano.
Samo w sumie przyszło mi do głowy. Zresztą nie nazwałbym tego niebezpiecznym. Te efekty nie są poważne i masz osób pije te herbaty. Po prostu postanowiłem to nieco urozmaicić – powiedział niby od niechcenia. – Nawet Ari da radę.
Chociaż, jeśli dobrze usłyszał to co mruknęła pod nosem Mona, to groził im również szok cukrowy, ale był zbyt zadowolony z tego, że ta dwójka przystała na ten pomysł, aby się tym przejmować.
A potem Icarus, jak na dobrego młodszego brata przystało, zrobił coś, co sprawiło, że Basilius nie musiał się już silić na jakiekolwiek złośliwości, bo to co właśnie zrobił pan Zawsze-Mówię-Prawdę-Niebezpieczeństwo-Prewett było widowiskiem samym w sobie.
Spadający na ziemię śnieg zdecydowanie nie mógł równać się widokowi wpadającego w śnieg brata.
No nie wiem Ari. Brzmi jakby Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett trochę się poddawał.– powiedział Basilius, nawet nie kryjąc się z rozbawieniem ta całą sytuacją. To co jednak już trochę ukrywał to to, że, zoczy Krukona uważnie przyglądały się Icarusowi w poszukiwaniu jakichkolwiek potencjalnie niebezpiecznych obrażeń. – Mono jak sądzisz? – spytał, zerkając na drugą Krukonkę. – Chyba powinniśmy mu raczej zaoferować wsparcie emocjonalne, tak by wiedział, że wierzymy że może zrobić to sam. Nie chcemy w końcu niszczyć jego legendy.
Z tymi słowami oczywiście wyciągnął rękę w stronę brata, aby mu pomóc i nawet nie planował ponownie go popchnąć.