Secrets of London
[27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam (/showthread.php?tid=4147)

Strony: 1 2


[27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Electra Prewett - 07.11.2024

Odkryj wiadomość pozafabularną
Scenariusz sumy przypadków Przy okazji chciałbym pozdrowić moją mamę oraz sześć kotów, które czekają na mnie w domu
Kto by nie chciał, żeby lato trwało wiecznie? Z pewnością nie Electra, dla której była to ulubiona pora roku, nie tylko ze względu na przypadające w lipcu urodziny. Prewettówna uwielbiała wygrzewać się w promieniach słońca, nosić zwiewne sukienki oraz szlajać się do późna. A że nigdy nie przepadała za nauką, to w szczególności doceniała brak szkoły i zadań domowych. Jednak nawet teraz, kiedy nie miała już wakacji i musiała spędzać najgorętsze miesiące roku pozując w grubych ubraniach z kolekcji zimowych, dalej kochała lato. Jedyną rzeczą, która jej przeszkadzała, była pogoda. W tym roku sierpień był jednocześnie gorący i deszczowy, co powodowało atmosferę parności oraz duszności (szczególnie uciążliwą dla osoby o nieokiełznanych kręconych włosach).
Kiedy więc tego dnia deszcz po południu przestał padać, dziewczyna postanowiła skorzystać z wolnej niedzieli i przejść się na spacer. Jako, że nie mogła chodzić po mieście w domowym T-shircie i spodniach, włożyła na siebie sukienkę z kwiecistym wzorem oraz własnoręcznie uszytą czerwoną narzutkę. Przed wyjściem jeszcze na wszelki wypadek zabrała parasol, gdyby miała ją złapać ulewa.
Na Pokątnej było naprawdę sporo ludzi, którzy przyszli zrobić z dziećmi zakupy do szkoły albo po prostu pospacerować jak ona. Electra szła powoli, przyglądając się różnym wystawom, kompletnie nieświadoma tego, że jej barwny strój właśnie zwrócił czyjąś uwagę.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Bard Beedle - 07.11.2024

[inny avek]https://i.iplsc.com/-/0004I0SRY3MS6FMT-C430.jpg[/inny avek]
Margaret była, co by tu nie mówić, stworzona do swojej pracy. Powodów było wiele: po pierwsze - uwielbiała ploteczki, po drugie - była przenikliwa i inteligentna i po trzecie mogła na chwilę oderwać się od życia z średnio rozgarniętym mężem i trójką niesfornych synów. Och, praca była dla niej wytchnieniem i spełnieniem wszelkich ambicji. A Margaret była, jak to się mówi, żyletą. No i jak robiła wywiady, to robiła je, cholera jasna, dobrze.

Podczas swojej sondy na Pokątnej, dostrzegła młodą dziewczynę, którą skojarzyła jako jedną z przedstawicielek rodziny Prewettów. Nawet jeśli pochodziła z dość lichej gałęzi, jej opinia mogła być uznana przez czytelników za wartą uwagi. Dlatego podeszła do spacerującej Prewettówny i posłała jej swój profesjonalny uśmiech.

– Panna Prewett, czyż tak? Margaret Godly, Prorok Codzienny. Czy mogłabym pani zająć chwileczkę? – zapytała uprzejmie, choć już w jej głosie można było usłyszeć dziennikarskie zacięcie. Traktowała swoją pracę poważnie. Nie to, co jej mąż, Ludvic, który, za przeproszeniem, opierdzielał się, bo nie było pracy dla ludzi z jego wykształceniem. Co za głupota... Przecież skończył Hogwart jak każda inna osoba! Tylko nie był w stanie ruszyć tyłka z kanapy, ot co!


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Electra Prewett - 08.11.2024

Electra oglądała właśnie wystawę sklepu, w którym sprzedawane były artykuły szkolne. Przyglądając się piórom, kałamarzom i zwojom, wróciła pamięcią do czasów, kiedy sama robiła z mamą zakupy do Hogwartu. Dla dziecka była to wtedy świetna zabawa, ale Elise z pewnością męczyło żmudne łażenie po sklepach, w celu zdobycia wszystkich artykułów z listy. "Dobrze, że mama może wreszcie odpocząć po tych wszystkich latach zajmowania się domem i dziećmi." pomyślała Prewettówna, zanim z refleksji wyrwał ją charakterystyczny głos.
Dziewczyna oderwała wzrok od wystawy, by spojrzeć na kobietę i wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia. Na brodę Merlina! Przecież to Margaret Godly, ikona dziennikarstwa! Electra była wielką fanką jej artykułów, ponieważ potrafiła opisać najnudniejsze wydarzenie w zajmujący sposób. Poza tym, jej najstarszy syn był podobno mega przystojny.
– Tak, to ja! – Prewettówna posłała dziennikarce jeden ze swoich ujmujących uśmiechów. – Oczywiście. – co prawda nie była jakoś szczególnie zainteresowana tym, aby jej opinia pojawiła się w gazecie, ale nie mogła odmówić swojej idolce.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Bard Beedle - 09.11.2024

[inny avek]https://i.iplsc.com/-/0004I0SRY3MS6FMT-C430.jpg[/inny avek]
Podziw Prewettówny nie zdziwił Margaret. Jak się miało renomę dziennikarską, takie reakcje nie stanowiły absolutnie żadnej nowości. Jednak uśmiechnęła się do dziewczyny i otworzyła właściwą stronę swojego notatnika. Jako jedna z niewielu dziennikarek nie korzystała z samonotującego pióra. Była na to zdecydowanie zbyt profesjonalna.

– Także, panno Prewett, proszę mi powiedzieć, co pani sądzi na temat działań Ministerstwa w obrębie walki z przestępczością zorganizowaną? – zadała pierwsze, śmiałe pytanie. Przecież Prewettci byli znani ze swoich rzekomych powiązań z mafią. Oczywiście nikt nic im nie mógł udowodnić, ale była to swego rodzaju tajemnica poliszynela.

Przeszło Margaret przez myśl, że dziewczyna byłaby wcale niezłą partnerką dla jej najstarszego syna, Maceya. Miała niezwykłą urodę, taką jednocześnie wpadającą w oko, ale i wystarczająco konwencjonalną. A Macey też był uważany powszechnie za przystojnego chłopaka.

Jeśli okaże się dostatecznie bystra, może postaram się ich zeswatać – pomyślała Margaret.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Electra Prewett - 09.11.2024

Pani Godly roztaczała wokół siebie aurę profesjonalizmu; od razu widać było, że jest naprawdę doświadczoną dziennikarką. Electra domyślała się, że zostanie poproszona o komentarz dotyczący bieżących wydarzeń w kraju (w Proroku Codziennym pisano przecież o poważniejszych rzeczach, niż na przykład afera z chujoświeczkami), ale tego pytania się nie spodziewała.
"Co pani sądzi na temat działań Ministerstwa w obrębie walki z przestępczością zorganizowaną?" Na brodę Merlina, dlaczego musiała poruszyć akurat ten temat? Czyżby miała podejrzenia co do ukrytej działalności Prewettów? Jeśli faktycznie tak było, to pani Godly trafiła na ostatnią osobę, która miałaby jakiekolwiek pojęcie o mafii. Elise Rosier nie przepadała za Prewettami, pokerem, przestępczością oraz innymi słowami na literę "p" i starała się trzymać córkę jak najdalej od wszelkich niebezpieczeństw. Oczywiście, Electra nie była ślepa, więc zdawała sobie sprawę, że jej rodzina prowadzi jakieś szemrane interesy. Nie znała jednak szczegółów funkcjonowania ukrytej organizacji Prewettów ani tego, jakie dokładnie były jej cele.
Mimo to, nie mogła spowodować, by dziennikarka podejrzewała jej rodzinę o jakąkolwiek nielegalną działalność. Musiała wczuć się w swojego wewnętrznego Prewetta i zachować pokerową twarz.
– Przepraszam, chyba średnio zrozumiałam. – spojrzała w błękitne oczy kobiety. – Jakie konkretnie działania ma Pani na myśli? – spytała, po części dlatego, że lepiej było udawać niewiniątko, a po części dlatego, że naprawdę nie wiedziała o jakie działania Ministerstwa chodziło.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Bard Beedle - 11.11.2024

[inny avek]https://i.iplsc.com/-/0004I0SRY3MS6FMT-C430.jpg[/inny avek]

Średnio zrozumiała? Och, te słowa rozdzierały Margaret na pół. Jej pierwszym odruchem było ochrzanienie dziewczyny za to jak niedomyślna była, skreślając ją od razu z listy potencjalnych kandydatek na partnerkę dla Maceya. Jednakże było w Prewettównie coś, co przypominało Margaret ją samą z dawnych lat: jakaś niewinność, beztroska niewiedza. Ona też kiedyś była biednym letnim dzieckiem, które żyło w przekonaniu, że świat był piękny, a rzeczywistość idealna do życia dla młodej dziewczyny. Teraz niestety tej iluzji nie było: świat był brutalny i trzeba było w nim się odnaleźć, by chronić takie niewinne istotki.

– Dokładnie chodzi mi o działalność aurorów i BU. Czy uważa pani, że dobrze sobie radzą ze swoimi zadaniami? Może by pani coś zmieniła w ich organizacji? – Margaret spokojnie sprecyzowała swoje pytanie.

Była profesjonalistką, a z mało domyślnymi osobami w gruncie rzeczy miała do czynienia na co dzień. Jej Ludvic przecież był, delikatnie mówiąc, niezbyt bystrym mężczyzną. Generalnie faceci nie byli tacy mądrzy, za jakich się uważali. Zawsze te najgłupsze odpowiedzi w sondach Margaret otrzymywała od właśnie mężczyzn. Jeden ostatnio otwarcie przyznał, że w sumie to śmierciożercy robią dobrą robotę, pozbywając się mugolaków, bo ci zabierają czarodziejom czystej krwi miejsca pracy. Margaret wtedy spytała go, czy może to aby nie jest kwestia tego, że mugolacy są lepiej wykwalifikowani. Po tym zdarzeniu musiała wysłuchać reprymendy od szefa na temat dziennikarskiej niezależności.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Electra Prewett - 13.11.2024

– Hmm… – teatralnie podparła ręką brodę, tak aby wyglądać na zamyśloną. Jak miała odpowiedzieć na to pytanie? Szczerze mówiąc, Electra miała ambiwalentny stosunek do funkcjonowania służb. Z jednej strony, zarówno mugolscy jak i czarodziejscy funkcjonariusze często nie mogli pozbyć się własnych uprzedzeń i nie traktowali wszystkich zgłoszeń w ten sam sposób. Zwłaszcza tyczyło się to osób nieheteroseksualnych; dla nich policja kojarzyła się raczej z zagrożeniem niż z bezpieczeństwem. Ale z drugiej strony, byli też funkcjonariusze, którym naprawdę przyświecała idea sprawiedliwości. Prewettówna dalej była wdzięczna detektyw Longbottom za to, że funkcjonariuszka potraktowała ją bardzo uprzejmie podczas przesłuchania, zwłaszcza biorąc pod uwagę stan dziewczyny w tamtym momencie. Nie mówiąc nawet o tym, że kuzyni Electry byli przecież aurorami. Jedna połowa rodziny łamie prawo, a druga pilnuje jego przestrzegania – i co można zrobić w takiej sytuacji? A jeszcze z trzeciej strony, dalej istniało przecież zagrożenie ze strony śmierciożerców, z którym ewidentnie służby nie potrafiły sobie poradzić.
– Myślę, że nasze służby z pewnością pracują bardzo ciężko, żeby pilnować porządku. Wiem coś o tym, bo sama mam aurorów w rodzinie haha. – miała nadzieję, że ta odpowiedź będzie wystarczająca dla dziennikarki.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Bard Beedle - 15.11.2024

[inny avek]https://i.iplsc.com/-/0004I0SRY3MS6FMT-C430.jpg[/inny avek]
Sytuacja robiła się ciekawsza niż Margaret by sądziła. Czyli panienka Prewett miała kontakt z aurorami? Cóż, zapewne chodziło jej o Bulstrode'a, ale czy naprawdę ten awanturnik był wart takiego zachodu? Wszyscy już przecież wiedzieli o aferze na Lammas z udziałem aurora i Notta. Ot zwykła bójka wprost z kolumny plotkarskiej. A kto by chciał pisać znowu o rozechwianych emocjonalnie mężczyznach?

Przy okazji Margaret przypomniała sobie inną sprawę związaną z Prewettami. W sekcji pomocy matrymonialnej pojawiło się ostatnimi czasy ogłoszenie niejakiego Basiliusa Prewetta. Spowodowało to żywą reakcję wśród redakcyjnych koleżanek (i kilku kolegów) Margaret. Ona sama musiała przyznać, że na mężczyźnie z pewnością można było zawiesić oko. Na pewno prezentował się lepiej niż Ludvic.

- A mogłaby pani powiedzieć więcej? Bo rozumiem, że panienki członkowie rodziny związani z aurorami i Ministerstwem, pani zdaniem, aktywnie walczą z narastającą aktywnością śmierciożerców. Czy widzi pani jakieś zmiany w swoim otoczeniu związane z tymi działaniami? - dopytywała Margaret.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Electra Prewett - 15.11.2024

– Cóż... – dobre pytanie, czy widziała jakieś zmiany? Nie miała wątpliwości, że członkowie jej rodziny byli przeciwni śmierciożercom (a przynajmniej w większości byli przeciwni). Atreus nawet ruszył za Czarnym Panem do Limbo i wrócił jako Zimny. Wiedziała jednak, że dziennikarka pytając o zmiany nie miała na myśli stanu jej kuzyna (o którym zresztą mało co mogła opowiedzieć). Nie, pani Godly chodziło o to, czy zdaniem Electry działania służb w walce ze śmierciożercami miały jakieś widoczne efekty. Gdyby Prewettówna miała odpowiedzieć zupełnie szczerze, to odparłaby, że jeśli wprowadzono jakiekolwiek zmiany, to nie były one wystarczające. Bo nawet najlepsze intencje funkcjonariuszy nie miały znaczenia, wobec od wieków zakorzenionych w czarodziejskim społeczeństwie uprzedzeń. Żeby faktycznie doszło do jakiejś widocznej zmiany, musiałaby chyba nastąpić rewolucja, a na to niestety się nie zanosiło.
Dziewczyna nie mogła jednak odpowiedzieć w ten sposób dziennikarce, nawet nie dlatego, że zależało jej jakoś bardzo na niewzbudzaniu kontrowersji, ale dlatego, że nie chciała zaszkodzić reputacji rodziny. Musiała więc zrobić dobrą minę do złej gry i udawać wielką fankę służb.
– Tak, tak. Dzięki zaradności naszych funkcjonariuszy mogę powiedzieć, że czuję się tutaj bardzo bezpiecznie. – wykonała gest ręką, wskazując na ulicę. – Z całą pewnością radzą sobie więc z jakąkolwiek przestępczością.


RE: [27.08.1972] Średnio zrozumiałam - Bard Beedle - 17.11.2024

[inny avek]https://i.iplsc.com/-/0004I0SRY3MS6FMT-C430.jpg[/inny avek]

Margaret zaczynała postrzegać Prewettównę jako niezłe wyzwanie. Była bardzo zamknięta, co do swoich poglądów, nie chciała ich otwarcie wyrazić. Może się bała? Prewettowie na pewno mieli kontakty z rodzinami, które podejrzewano o współpracę z Sami Wiemy Kim. Na przykład z takimi Mulciberami... Ci to byli szemrani.

– Ale naprawdę czuje się pani bezpiecznie na tych ulicach? Jako młoda kobieta? Powiem, że pamiętam moje czasy młodości, gdy byłam jak pani... Czy rzeczywiście jest tak pięknie?Nie musi się pani wstydzić, żeby wyrazić swoje wątpliwości.

W tamtych czasach nic nie było pewne. Och, Margaret miała nadzieję, że świat się zmieniał, przynajmniej w kręgach czarodziejskich. Że niedługo miało być lepiej dla młodych dziewczyn takich jak ta stojąca właśnie naprzeciwko niej. Że Prewettówna będzie mogła sama wybrać sobie męża, a nie wpaść i poślubić mężczyznę, którego wcale nie kochała. Ulice i dom dziewczyny miały być dla niej przyjaznym światem: dlatego dziennikarska robota była tak ważna. Margaret chciała dać głos tej dziewczynie. Tylko musiała zachęcić ją, by z tego głosu skorzystała.