![]() |
|
[07.08.1972] Almost like - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Walia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=126) +---- Dział: Snowdonia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=132) +---- Wątek: [07.08.1972] Almost like (/showthread.php?tid=4236) |
[07.08.1972] Almost like - Leviathan Rowle - 30.11.2024 Bolała go trochę głowa, a słońce wydawało się o wiele jaśniejsze niż zwykle, rażąc w oczy i nadwyrężając wzrok. Jeszcze dwa dni temu bawił się z Septimą na weselu Perseusa Blacka, które zdawało się doświadczać w niemiły sposób niemal każdego, kto na nim zawitał - jego samego przykro zaskakując w ten konkretny sposób, że po powrocie musiał uzupełnić braki procentów we krwi, w zaciszu własnego domu. Ale nie ważne ile w siebie wlał, był tylko coraz bardziej zmęczony i niezadowolony. Ostatecznie, żeby zasnąć, musiał łyknąć sporą dawkę eliksiru nasennego, dzięki niemu wreszcie osuwając się do krainy snów. Szkoda, że nie mógł reszty tego dnia spędzić w spokoju, we własnym domu, zastanawiając się czemu musiał popełnić kolejny raz ten sam błąd i czemu świat musiał być taki głośny i rażący. Zamiast tego zmuszony był zerwać się z samego rana i znaleźć przed niewielkim, odrobinę tylko obskurnym domkiem, żeby nieco lepiej go obejrzeć. Zdarzało się, że czasami przebywał w gorszych warunkach i jedyne czego naprawdę brakowało to przestrzeń. Ale to już był towar raczej luksusowy - taki, który nikomu nie był do szczęścia potrzebny, bo ktoś kto siedział przy smoczoognikach miał się zajmować nimi, a nie urządzać imprezy integracyjne. Jakiś czas temu zatrudnił ekipę remontową, by postawiła te cztery ściany na nogi. Odnowiła ściany, wstawiła nowe okna, zabezpieczyła odpowiednio woliery. Wstawiono też nowe meble, chociaż nowe ograniczało się do tego, że znajdowały się w tym miejscu po raz pierwszy, nosząc na sobie znamiona użytkowania podczas innych okazji. Teraz Rowle przechadzał się po wnętrzu, oglądając postępy, już po skończonych pracach. Dla Leviego to był zwyczajnie domek pracowniczy, przylepiony do niewielkiego ogródka, który z kolei towarzyszył ustawianym tam wolierom. To one były głównym punktem programu i to na nich miała koncentrować uwaga wszelkich chętnych kupców, którzy chcieli obejrzeć sobie smoczoogniki. Miały za siatkami dużo miejsca; akurat by rozwinąć skrzydła i pokazać lot, a jednocześnie nie skorzystać z chwili nieuwagi i zdecydować się na eksplorację nieograniczonej przestrzeni. Wybrał to miejsce, bo było odpowiednio oddalone od całej reszty; nikt niepowołany nie mógł tutaj przeszkadzać małym jaszczurkom, tak samo jak i one nie mogły nikomu szkodzić. Miały tu spokój i ciszę, tak jak ich opiekunowie, którym akurat nie przeszkadzał aż tak zapach siarki, ciągnący się po rozpalanych przez smoczogniki płomieniach. Wszyscy byli zadowoleni, ale najważniejsze było to, że on był zadowolony. Kuchnia wyglądała dobrze, pokój dzienny miał odpowiednio dużo światła, sypialnia była od strony przeciwnej do wolier, a te ostatnie wyglądały zwyczajnie porządnie. Bardzo dobrze. Bo znaczyło to, że mógł wrócić do biura, gdzie czekało na niego parę dokumentacji do przejrzenia. Koniec sesji
|