![]() |
|
[Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem (/showthread.php?tid=442) |
[Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem - Alastor Moody - 06.11.2022 (...) I wtedy dołączyła się do nich ona. Ta, co się na moment zagubiła obok baru. - A to jest moja siostra Menda - przedstawił im Zeneidę, chociaż obie znały ją bardzo dobrze. Zaraz po tym zabrał jej kieliszek i napił się z niego. - Moja siostra Menda, która mnie nazwała pajacem po tym, jak uciekłem w tłum, bo się mojej byłej dziewczynie na sam mój widok łapsko zaczęło trząść jak galareta. - Jego głos bardzo szybko z ochrypłego i spokojnego tonu przekształcił się w taki, który posiadał w sobie niewypowiedziane: „jak mogłaś?!”. - NIE WIERZĘ - krzyknął szeptem, pochylając się nad nią i wykonując naprawdę dziwny gest ręką - jakbym ja ci tak zrobił, to byś mnie sklepała i wywiesiła na balkonie jak pranie. Wisisz mi dwie kolejki w Kotle za straty moralne. Skąd ty ją w ogóle znasz? Ona była trochę dziwna. Na moment spojrzał na Astorię i Ashling. - Tylko nikomu nie mówcie, że tak to przeżywam. RE: [Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem - Astoria Trelawney - 10.11.2022 Znajoma twarz sprawiła, że poczuła się mniej skrępowana towarzystwem. Blichtrem i przepychem owego miejsca i jego gości. Wszak dobre wspomnienia z dzieciństwa są niczym opatrunek i tarcza. Nawet jeśli jej matka zalewała jadem jej uszy na temat kuzynostwa, nie zepsuło to obrazu przeszłości, jedynie rozluźniło obecne relacje dorosłych. Została jednak pewna, spora doza sentymentu w sercu Astorii. Dosłownie sekundy później, omal nie zderzyła się z piękną blondynką, która wyraźnie znała jej rozmówcę. Przez chwilę w głowie czarnowłosej przeleciała myśl, że może przeszkadza kuzynowi i jego partnerce, jednak widząc ich powitanie, intuicja podpowiedziała jej, że nie wygląda to na ten typ relacji. W zasadzie szkoda, dziewczyna była naprawdę ładna i wydała się sympatyczna, a ona życzyła krewniakowi jak najlepiej. Gdy zostały sobie przedstawione, pewnie i z uśmiechem wyciągnęła dłoń w stronę Ash. Gdy tylko dołączyła do nich Ida, ustawili się nieco z tyłu, by nikomu nie przeszkadzać, a jednocześnie dzięki temu mieli lepszy widok na innych. RE: [Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem - Bard Beedle - 11.11.2022 Mogła powiedzieć, że to ćwiczone przez lata refleksy sprawiały, że uniknęła jakimś cudem zderzenia z ciemnowłosą kobietą, prawda jednak była taka, że raczej to dzieło przypadku – mimo wszystko, odchrząknęła, prostując się i poprawiając sukienkę, nie wiedząc, czy nie podarła jej albo nie pogniotła w którymś z miejsc. Uśmiechnęła się, uprzejmie, ale i z podenerwowaniem gdy dłoń wyciągnęła aby uścisnąć rękę Astorii, robiąc to ostrożnie tak jakby próbowała wybadać, jak silny uścisk powinna zaoferować. Nie dość, że nie tylko ciężko jej było odnaleźć się w rozmaitych zagwozdkach zachowania, zwłaszcza w sprawach towarzyskich, to jeszcze zdała sobie, że spędzając czas z Alastorem i szanując jego prywatność dopóki ta nie próbowała ich zabić, więcej tak naprawdę wiedziała o tym, co ugryzło go w tyłek w ostatnim tygodniu niż tego, jak dokładnie wyglądała jego rodzina. - Miło mi poznać… - Skinęła głową, zaraz też lekko różowiąc się na ten komplement, poprawiając jeszcze materiał sukienki. Bała się, że będzie za bardzo zwracać uwagę, a chociaż obelgi potrafiła już ignorować, to nad przyjmowaniem komplementów nie pracowała w ogóle. – Dziękuję, twoja sukienka jest również piękna. – Spojrzała na Alastora, pewna że ten nagle palnie coś, co złamie tę niezręczną atmosferę i na całe szczęście dla siebie, nie zawiodła się gdy zaczął rozmawiać o połączeniu fortun. - Nie przesadzaj, umówiliśmy się na solniczkę i pieprzniczkę, najlepiej takie którymi można rzucić. Będą dobrze wyglądać i jeszcze się przydadzą. – Chyba bardzo chciałaby aby było ją stać na cokolwiek, ale co tylko mogła jakoś odłożyć, wysyłała rodzinie. Niestety rozmowę na ten temat przerwało nagle wyciągnięcie stąd ich wszystkich, łącznie z pojawiającą się Idą której Ash rzuciła niemal pytające spojrzenie, aby ostatecznie dać się wyciągnąć. Jeżeli tak w obrazie Longbottomów było wszystko pod kontrolą, to się bała, co się stanie, jak jednak okaże się, że coś pod kontrolą nie jest. Wzruszyła ramionami w stronę Astorii, zaraz też marszcząc brwi gdy padła prośba w jej stronę, masując się lekko po karku. - Jeżeli myślisz, że ktoś biegnie mnie wypytywać o twoje życie…to czasem tak bywa, ale teraz raczej wątpię. W sumie to nawet nie wiem, o czym miałabym opowiadać. – Spojrzała jeszcze na niego, i chyba nie jedyna ona miała tu pytania na ten temat. RE: [Bal Longbottomów, 18.03.1972] Przed pierwszym toastem - Ida Moody - 22.12.2022 - Menda, miło poznać. Dla znajomych Ida. - Wyciągnęła rękę w udawanym powitaniu, gdyż wszystkich w ich małym kółku mniej lub bardziej kojarzyła. Niezręcznie wymieniła się powietrznymi całusami z Astorią, kuzynka od zawsze wydawała się bieglejsza w kontaktach międzyludzkich od niej samej. - Ta blondyna, oczywiście. - Wskazała Astorii brodą odpowiednią osobę, rzucając wymowne spojrzenie bratu. Filigranowa blondynka, o łagodnej buzi i przeuroczym uśmiechu. Zazwyczaj wysiliłaby się nawet na mimowolne przeprosiny, w końcu szczęście brata było wysoko na liście priorytetów, oczywiście tych, którymi się z nim nie dzieliła, ale nie dzisiaj. - Stary, ja tu walczę o przetrwanie i utrzymanie obu biustów przed staniem się publiczną atrakcją, a ty mi mówisz o jednej ze swoich byłych. Jakbym miała uważać na każdą twoją byłą, to bym musiała wyjechać z miasta. - Skierowała wzrok w dół, patrząc się skonsternowana na dziwne ruchy dłoni Alastora. Może jednak choroby genetyczne nie trafiły tylko na nią? Ashling jak zwykle panowała ugodowo nad konwersacją, wprowadzając do chaosu ich wymiany zdań namiastkę porządku. Upiła resztę drinku, wyjątkowo mało elegancko odchylając głowę do tyłu, a pusty kieliszek wsadziła na tacę mijającego ich kelnera, który zerknął tylko pobieżnie w zaskoczeniu. - Co? Ty spróbuj chodzić w tych butach na trzeźwo. - Rzuciła mu spojrzenie spode łba. Poprawiła następnie chybotliwą kreację i ponownie skoncentrowała wzrok na ich małej gromadce. - Zna się z Brenną i Erikiem, więc siłą rzeczy o niej słyszałam. No i coś kojarzę z Hogwartu, ale w takim tempie jak piję te małe kolore drinki, to długo już jej nie będę kojarzyć. - Mlasnęła, pokazując na sekundę Alastorowi, swój niebieski od dodatku soku borówkowego język. - Jaka solniczka i pieprzniczka? Ty go w ogóle widujesz w kuchni, nie w przypadku jak tam zabłądzi? - Spytała z zawadiackim uśmieszkiem na ustach Greyback. |