![]() |
|
Britney - sowa Romulusa - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Britney - sowa Romulusa (/showthread.php?tid=4618) Strony:
1
2
|
Britney - sowa Romulusa - Romulus Potter - 21.03.2025 ![]() Sowia poczta Romulusa Sowa imieniem Britney - niczym szczególnym się nie wyróżnia Kod: [koperta]RE: Britney - sowa Romulusa - Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.03.2025 list przyszedł około południa Londyn 08.09.1972
Romy, Czysto teoretycznie: czy można kogoś zahipnotyzować przy pomocy magicznego zdjęcia uwieczniającego hipnotyzera w trakcie sesji hipnozy? Albo inaczej: jakie są sposoby zahipnotyzowania kogoś na odległość? Mugolskie środki przekazu, takie jak telewizor, wchodzą w grę? Dzięki,
A. RE: Britney - sowa Romulusa - Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.03.2025 odpowiedź przyszła równie szybko, tym razem wysłana przy pomocy bardzo znajomego jastrzębia Instrukcje niejasne. Penis utknął w wentylatorze. Ratuj. PS Czy Ty korespondujesz ze mną z domu? PPS Będę po 19. Mam jeszcze interes. RE: Britney - sowa Romulusa - Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.03.2025 Floret przyniósł Romulusowi WYJCA, poza nim dostarczył mu jedną chujoświeczkę 08.09.1972 I Ty Romulusie przeciwko mnie?! Wsadź sobie te świeczkę sam wiesz gdzie za te Twoje opowieści dziwnej treści. Jak Cię spotkam, to Ci nogi z dupy powyrywam. Sam wiesz kto RE: Britney - sowa Romulusa - Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.03.2025 list miał przyjść przed wyjcem, ale tak się złożyło, że sowa trochę się zasiedziała, ups, dotarł raptem pół godziny później 08.09.1972
Zapomniałbym: powiedziałem jej o Longbottomie. Lepiej skieruj rower do Kuwejtu, ewentualnie do Wietnamu. Twój własny, jakże zdrowy penis będzie tam tylko nieco mniejszy od przeciętnego. A.
PS To żart taki mugolski wynalazek. Tam mają naprawdę krótkie kutasy. Przynajmniej podróż będziesz mieć długą. RE: Britney - sowa Romulusa - Bard Beedle - 18.05.2025 Do rąk własnych Pana Romulusa Pottera, magipsychiatry o nieposzlakowanej reputacji i, jak mniemam, cierpliwości ponad normę. 07.09.1972
Szanowny Panie Potter, Piszę do Pana w stanie absolutnej desperacji, chociaż zarazem dziwnej ekscytacji, co chyba już samo w sobie powinno być dla Pana sygnałem alarmowym. Otóż od około trzech tygodni (choć może to być i dłużej - czas stracił znaczenie odkąd w moim życiu pojawił się ten osobliwy problem) męczą mnie sny… bardzo intensywne, bardzo żywe sny… z ogórkami w roli głównej. Nie mówię tu, Panie Potter, o jakichś niewinnych ogóreczkach pokrojonych w plasterki na kanapce. Nie, nie. Te ogórki są… wszędzie. Śnią mi się. Codziennie. Ogórki. Nie jako warzywa, nie jako dodatek do obiadu. Nie, Panie Doktorze. W moich snach ogórki są dominujące. Śnią mi się w łóżku, wiją się między prześcieradłami jak niepokojąco chrupiące... węże. Czasem jeden z nich ma na sobie cylinder i mówi do mnie po francusku. Czasem tańczą - tak, Panie Doktorze, tańczą, na mojej poduszce, w rytm muzyki, której nie potrafię zidentyfikować, ale mam wrażenie, że to polka. Raz jeden ogórek próbował mnie pocałować. Nie pytaj Pan, co czułem. Zaczynam się obawiać o swoje zdrowie psychiczne, skoro ostatnio zamiast do pracy ruszam niechcący do warzywniaka, gdzie godzinami stoję przy półce z warzywami, gapiąc się intensywnie na kiszone w beczkach. Sprzedawczyni zaczęła podejrzliwie na mnie patrzeć. Wczoraj zapytała, czy "wszystko u mnie w porządku", a ja prawie się rozpłakałem, bo tak, ale nie, rozumie Pan? Co gorsza, Panie Doktorze, moje zainteresowanie ogórkami przybiera coraz bardziej cielesny wymiar. Wzdrygam się, pisząc to, ale ostatnio, widząc wyjątkowo dorodnego szklarniowca, poczułem coś, co mogę jedynie określić jako… podniecenie. Rano budzę się zlany potem, ale i z jakimś… niedookreślonym poczuciem tęsknoty. Bo choć mnie prześladują, to też - niech mnie piorun trzaśnie - są takie… pociągające. Wiem, jak to brzmi. I nie, nie jestem pod wpływem żadnych eliksirów (od trzech miesięcy o suchym pysku). Do niedawna jeszcze jakoś funkcjonowałem, ale wszystko się zmieniło, gdy poszedłem na targ. Zamierzałem kupić tylko trochę cebuli, lecz… wtedy je zobaczyłem. Ogórki. Leżały w skrzynkach, błyszczące, długie, tak idealnie symetryczne, że niemal się wzruszyłem. Nie mogłem oderwać wzroku. Podszedłem bliżej. Sprzedawczyni zapytała, czy chcę kilo. Chciałem więcej niż kilo, Panie Doktorze. Chciałem relacji. Nie potrafię już funkcjonować. Znajomi przestali zapraszać mnie na spotkania, bo ponoć w towarzystwie nie da się ze mną rozmawiać, bo każde zdanie kończę westchnieniem: "A ogórki…" Panie Potter! Błagam o pomoc! Czy to klątwa? Czy spotkał się Pan kiedyś z czymś takim w literaturze magipsychiatrycznej? A może to zemsta? Proszę o jak najszybszą odpowiedź - tą samą sową, ale niech leci w nocy, bo sąsiedzi już się dziwnie patrzą, odkąd zaczęli słyszeć moje nocne krzyki. Proszę także o pełną dyskrecję. Gdyby to wyszło na jaw, nie zniosę kpiny rodziny, która i tak uważa mnie za ekscentrycznego od czasu incydentu z rabarbarem. Z poważaniem, Anonim RE: Britney - sowa Romulusa - Paracelsus - 31.05.2025 Do listu dołączono butelkę ognistej whisky i cygaro, a także ryzę papieru [inny avek]https://64.media.tumblr.com/776bdfe93e7f3441daa43fba89278daf/tumblr_pb779aTTNW1xyx4f5o4_250.pnj[/inny avek] 10.09.1972 | Dolina Godryka
Synu, krótko, bo obaj wiemy, że jako moja krew masz alergię na dłuższe formy, które nie są opatrzone Twoimi własnymi inicjałami. Wydawnictwo domaga się czegoś nowego, co mogłoby wydać tu i teraz. Czegoś, co na chwilę przyciągnie uwagę i doskonale się sprzeda. Przez wzgląd na śmierć kilku poczytnych autorów oraz utratę paru rękopisów podczas pożarów, bez wątpienia powstała luka, którą mógłbyś wypełnić. Zarząd ogarnęła panika, akcje firmy mogą gwałtownie spaść, jeśli postanowimy czekać na cud. Zresztą zdajesz sobie sprawę z tego, że jako realista i agnostyk, nie wierzę w cuda. Ty również powinieneś przestać skupiać się na tych Twoich absurdalnych teoriach. Pomyślałem, że powinieneś napisać coś o piromanii. Najlepiej w zestawieniu z traumą ognia, symboliką oczyszczenia w płomieniach oraz wpływem apokaliptycznych wizji sądu ostatecznego wpajanych społeczeństwu przez koweny na zbiorową panikę podczas wydarzeń 8 września. Napisz także kilka teorii dotyczących pokłosia. Coś lekko kontrowersyjnego, może jakaś lekką krytykę dla tego postępowania? Z pewnością coś wymyślisz. Ogień jako obsesja, jako źródło lęku, jako katharsis. To trudny temat, ale jakże aktualny. Ludzie lubią czytać o tym, czego się boją. A obaj wiemy jak aktualnie wyglądają statystyki. Poza tym lekka kontrowersja wyśmienicie się sprzeda. Masz do tego rękę. Wiesz, gdzie boli i jak to opisać, żeby nadać temu odpowiedni wydźwięk. To nie musi być nic długiego. Wallace mówił, że możemy przyjąć nawet coś grubości broszury informacyjnej. Trzech objętości przeciętnego artykułu na główną stronę, dajmy na to, takiego Proroka. Goni nas czas, powinniśmy coś wydać, zanim zrobi to konkurencja. Zróbmy z tego zapowiedź, przedsmak książki, którą wydasz za kwartał lub dwa. Odezwij się zanim dyrektor zarządu ponownie zacznie przepychać pomysł wydania zbioru białych wierszy o wampirach. Nathan
PS Interesuje mnie konkretna data, kiedy możemy umówić spotkanie. PPS Tak. To presja. Wiem, że doskonale na Ciebie działa. RE: Britney - sowa Romulusa - Paracelsus - 01.06.2025 Trzy ryzy papieru zostały dostarczone przez skrzata, jeszcze tego samego dnia [inny avek]https://64.media.tumblr.com/776bdfe93e7f3441daa43fba89278daf/tumblr_pb779aTTNW1xyx4f5o4_250.pnj[/inny avek] 11.09.1972 | Londyn
Romulusie, nie, to nie był żart, ale cieszę się, że zadziałało lepiej niż kawa. Co do wampirów: zgoda, paskudny pomysł. Spokojnie, nikt jeszcze niczego nie podpisał. Przyblokowałem ich dziś rano. Po raz kolejny. Wydawnictwu już przypomniałem, kto płaci rachunki i kto decyduje, co trafia do druku jako priorytet. Wyczuwam tam raczej desperację niż realny zamiar. Potraktuj tę odpowiedź jako potwierdzenie: żadnej romantyzacji wampirów pod naszym szyldem. Nawet nieoficjalnym. Dobrze, że piszesz. Jeszcze lepiej, że się wściekasz. Rób to. Po swojemu. Pisz. Dużo. Mocno. Bez cenzury. Feniks, dywan, koc - wszystko kupuję. Byleby szybko. Wyślę papier. Skrzata też. Oczywiście, wezmę tego, który nie sapie. Cieszy mnie, że masz jasno poukładane priorytety. Nathaniel
PS Po raz tysięczny, Romulusie, miejże litość... Przestań zwracać się do mnie per tato, nawet listownie. Nie mam siedemdziesięciu lat. Szarlotka była wyśmienita. Taka nie za słodka. PPS Data. Potrzebuję umówić spotkanie. RE: Britney - sowa Romulusa - Bard Beedle - 03.06.2025 ![]() Londyn, 11.09.1972
Szanowny PanRomulus P. Potter Szanowny Panie Potter, Pragnę uprzejmie sprostować, iż oczekiwana objętość tekstu powinna wynosić minimum pięćdziesiąt do stu stron w standardowym formacie, w jakim dotychczas dostarczał mi Pan swoje prace. Jako płodny pisarz, z pewnością zdoła Pan wywiązać się z tego zobowiązania do końca bieżącego miesiąca. Z poważaniem,
Claudius T. Wallace Personalny Agent Literacki Bard wykorzystywany przez: @Cornelius Lestrange
RE: Britney - sowa Romulusa - Benjy Fenwick - 03.06.2025 wcześnie rano, pod drzwi 12.09.1972
Rezerwuj drugą połowę 13.09., potrzebuję asystenta, a ty inspiracji do książki - doskonale się składa, idziemy na kremówki. Ty stawiasz, odwdzięczysz się za ratunek. B. |