![]() |
|
[3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26) +--- Wątek: [3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... (/showthread.php?tid=4656) |
[3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... - Basilius Prewett - 27.03.2025 Basilius był przekonany, że po tej całej sytuacji z kradzieżą magicznego przedmiotu, zleconego im przez siostrę Shafiqa, nic już więcej go podczas tego wyjazdu nie zaskoczy. Nie, inaczej. Zaskoczyć go mogło wiele rzeczy zważywszy na to w jakim składzie tutaj przyjechał. Po prostu zakładał, że obędzie się bez akcji dziwniejszych, niż te których oczekiwał, gdy tutaj przyjeżdżał. Mylił się. Mylił się, bo gdyby było inaczej nie stałby właśnie właśnie przed jednym ze starych z grobowców wraz z Morpheusem Longbottomem, próbując oszacować szanse na to, że któryś z nich zaraz nie zostanie poturbowany. Przynajmniej tutaj raczej nie skończą leżąc na sobie, więc był w tym wszystkim jakiś plus. I oczywiście stał teraz tutaj właśnie, w tym najwyraźniej opuszczonym przez Matkę mieście grobowców, bo Morpheus zwrócił się do niego o pomoc w tej sprawie, a Basilius, jako oficjalny uzdrowiciel tej wycieczki ze specjalizacja w łamaniu klątw, wolał jednak być przy tym, jeśli drugi mężczyzna dostanie jakimś złym urokiem. A był to scenariusz mimo wszystko całkiem możliwy, bo jeśli Basilius zdążył już odnieść jakieś wrażenie o Morpheusie to to, że ze wszystkich Longbottomów on był… najbardziej. Inni z jego rodziny lubili ryzykowne rzeczy? Pierwszy raz odwiedził Morpheusa kiedy przez jasnowidzenie uszkodził sobie wzrok, a tak poza tym był Niewymownym. Jakiś Longbottom umiał po prostu rozmawiać z ludźmi? Basilius był wczoraj świadkiem, jak Morpheus przekonał innego czarodzieja, aby ten oddał mu to po co się włamywali. Inni Longbottomowie uśmiechali się w tej czarująco-irytujący sposób, do którego Prewett miał niewątpliwą słabość? Uśmiech Morpheusa był po prostu jakiś… Bardziej. Nie, że teraz, gdy stali przed niepozornie wyglądającym z zewnątrz grobowcem, miało to szczególne znaczenie. – Hm… – mruknął przyglądając się prostej budowli z piaskowego kamienia ozdobionego niewielką kopułą. Obok było takich więcej, chociaż nie brakowało i mniejszych grobowców. W tych, jak już zdążył się przekonać, mieszkali ludzie. Coś co jednak wyróżniało to mauzoleum od innych był fakt, że na samym dole grobowca, wyryto hieroglify, co raczej nie było częstą ozdobą muzułmańskich cmentarzy. Nie że był na wielu muzułmańskich cmentarz. – To tutaj? – Przeniósł spojrzenie na Longbottoma. Kolejnym powodem dlaczego tutaj chciał przyjść była po prostu szczera ciekawość co takiego mogło się tam znajdować. No i chyba wczorajszą akcja nieco zaogniła u niego potrzebę szybszego bicia serca na myśl o ryzyku. – Zastanawiam się… Mogę spytać się czy Niewymowni często przechadzając się po cmentarzach w czasie wolnym, czy za takiego pytania mumifikujecie na miejscu? RE: [3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... - Morpheus Longbottom - 04.11.2025 — Tylko zabijamy śmiechem — odpowiedział Morpheus, jakby to była szczera prawda, z powagą dla miejsca, w którym przebywali. — Zwykle przez zmodyfikowane zaklęcie rozbawienia, sprawiając, że winny oddaje ducha albo przez brak oddechu albo przez zawał serca. I tak, wedle tłumaczenia zrobionego przez Antoniusza, to tutaj. Plusem umiejętności Shafiqa było definitywnie to, że znał każdy język nowożytny. Minusem było to, że jego anam cara preferował języki wymarłe. Wskazał hieroglify na progu. — Według jego znajomego, oznaczają: Papier wysycha kiedy jest mokry. Cóż za kretyńskie stwierdzenie, pomyślał w głowie. A ogień parzy. Najwięksi myśliciele by tego nie wydumali w swoich pustynnych samotniach. Zresztą, tak samo kretyńskie, jak fakt, że zgodził się na tę delegację. Miał swoje pobudki wobec tego, między innymi spotkanie z Kambodżańską Księżniczką poza prawną jurysdykcją Wielkiej Brytanii, aby dowiedzieć się więcej o praktykach nekromantycznych jej ludu i samemu sprawdzić, jak może manipulować energią. Spotkanie w grobowcu miało być odnogą jego naukowych eskapad związanych z transformacją sił witalnych, o ile dało się nazwać to spotkaniem. — Sądzę, że to zagadka. Tak już od... Progu. Zaśmiał się sam do siebie ze swojego głupiego żartu, spoglądając na hieroglify, które nic mu nie mówiły. Jego runiczna ekspertyza kończyła się na znakach bałkańskich, tkwiąc głównie w pismach nordyckich i Celtów. RE: [3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... - Basilius Prewett - 22.11.2025 Basilius szybko zacisnął usta, ale niestety to nie pomogło i spomiędzy warg uzdrowiciela wydobył się cichy głos szczerego rozbawienia, a co było chyba jeszcze gorsze, to to, że zdecydowanie bardziej rozbawiła go ta druga część zdania, nawet jeśli nie mógł mieć całkowitej pewności, czy przypadkiem nie była prawdziwa. – Rozumiem, to wyjaśnia te dziwne przypadki zawałów które leżą w naszej kostnicy – powiedział na nowo z poważną miną, postanowiwszy że zaryzykuje i pociągnie ten żart dalej. – Jeśli mogę tylko o coś prosić to na bogów, nie wywołujcie w nich rozbawienia przez brokat, potem nie da się doczyścić prosektorium – dodał jeszcze i od razu poczuł, jak duch zażenowania własnymi żartami już tylko czyha, aby go dorwać. Basilius westchnął cicho słysząc tłumaczenie, a potem jeszcze przejechał twarzą po dłoni, jakby dla podkreślenia swojego zmęczenia tymi hieroglifami. Nie pytał się czy Shafiq mógł się pomylić, bo niestety miał dziwne wrażenie, że Shafiq oczywiście nie mógł się w tym pomylić. – Chyba wolałbym jednak klątwy od progu – mruknął, wbijając spojrzenie w egipskie znaki, które mówiły mu absolutnie nic. Być może gdyby jego ojciec nie dał mu tylu powodów do bycia ciętym na wszystko czym się zajmował, to Basilius nie byłby aż tak przeciwny nauce historii magii i może wiedziałby teraz nieco więcej o Starożytnym Egipcie, bo temat ten wydawał mu się ciekawy, a na pewno ciekawszy niż okres który umiłował sobie jego rodzic. Tylko że taka nie było, więc Basilius, poza jakąś wiedzą na temat mumifikacji i paroma ciekawostkami, nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc historycznej wiedzy w tym momencie. – Myślisz, że skoro mówią o takich oczywistościach, to możemy po prostu tam wejść? Proste stwierdzenie, więc proste rozwiązanie? Albo... Jakieś wodne zaklecie? To nie tak, że chciał koniecznie rozwiązać tę zagadkę, aby pokazać Morprheusowi, że potrafił mówić, ale... Możliwe, że bardzo głupio i podświadomie tak właśnie było. RE: [3.09.72, Kair] The egyptians believed the most significant thing you could do... - Morpheus Longbottom - 22.02.2026 Morpheus pokiwał głową, ale nie miał pojęcia, jaką substancją czy zaklęciem był ten Gli-Tter. Może to było jakieś medyczne określenie, którego nie znał? Bardzo prawdopodobne, bo miał wrażenie, że już kiedyś słyszał o tym wynalazku, w tym samym kontekście, co o śmiesznych, kolorowych karteczkach, które przyklejały się do ściany bez zaklęcia. Mugolskie wynalazki. Tylko dlaczego mieliby zabijać kogoś mugolskimi wynalazkami? W sumie z tego samego powodu, z którego zabijali śmiechem. — To brzmi, jakby miało sens. Prosta zagadka, proste rozwiązanie. W razie czego znam takiego jednego klątwołamacza, który nie lubi brokatu... — zażartował, uznając, że po prostu wejdą. Co wielkiego może się stać? Najwyżej umrą i będą nawiedzać Egipskie cmentarzysko. Nie pierwszy, nie ostatni brytyjski duch na tych ziemiach. Weszli więc do wnętrza grobowca, a przynajmniej zrobił to Morpheus. Był przed nimi tylko wąski korytarz, prowadzący w głąb. Morpheus wyciągnął różdżkę i rozpalił magiczne światełko, odkrywając w ciemności prześliczne hieroglify i płaskorzeźby na ścianach, kolorowe opowieści, których nie rozumiał, bogowie, których nie wyznawał. Nawet sufit był malowany, w papirusy, krokodyle i wodne istoty, których nie rozpoznawał. Ścieżka musiała symbolizować Nil. Tak mu się wydawało. — Podejrzanie nic się nie dzieje — stwierdził cicho, stawiając kolejny krok w głąb grobowca. I nadal nic. Absolutnie nic się nie działo. Żadnych mumii, żadnych kapłanów i żadnych klątw. Oby nie pomyślał o tym w nieodpowiednim momencie. — W razie czego uciekaj, nie oglądaj się na mnie. Jestem dobry w uciekaniu, poradzę sobie. Morpheus miał w głosie szaleństwo kogoś, komu nie zależało i w celu zdobycia wiedzy, potrafił poświęcić wiele. Miał też nadzieję, że Basilius zrozumiał aluzję. Licz na siebie, bo ja będę patrzeć ku oświeceniu, nie ku ratowaniu własnego tyłka. |