![]() |
|
[09.09.1972] Mogło być gorzej - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +---- Dział: Klinika magicznych chorób i urazów (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=18) +---- Wątek: [09.09.1972] Mogło być gorzej (/showthread.php?tid=4801) Strony:
1
2
|
[09.09.1972] Mogło być gorzej - Atreus Bulstrode - 15.05.2025 09.09.1972
około południa Po tym jak Brenna odstawiła go do szpitala, Atreusowi przeszło przez głowę, że słusznie wzbraniał się przed jakąkolwiek pomocą medyczną. W Mungu bowiem, panował chaos. Uzdrowiciele biegali jak kot z pęcherzem, przypadając w pierwszej kolejności do przypadków tragicznych, tylko po to żeby doprowadzić ich do stanu - z braku lepszego określenia - jako takiej przeżywalności, czyli stanu dość niestabilnego i ryzykownego w każdych innych warunkach, ale w tych wystarczającego żeby maksymalizować ilość uratowanych żyć. Samego Atreusa opatrzyli chyba tylko z grzeczności, bo połamana noga nie zagrażała przecież jego życiu i oprócz niej to prezentował się całkiem dobrze, a potem trafił na jedno z łóżek z notatką, żeby zająć się nim kiedy zacznie krzyczeć po więcej eliksirów przeciwbólowych. Bulstrode jednak coś czuł, że tych zapasy kurczyły się w zastraszającym tempie, podobnie z resztą jak każdego innego wywaru, którym można by go uraczyć, bo gdyby nie to najpewniej już dawno zaserwowaliby mu szkiele-wzro i poklepali do plecach, żeby w sumie to spadał do domu. Jak tak sobie o tym myślał, patrząc smętnie w sufit, to szkoda że mu Lestrange nie zaproponowała fiolki właśnie czegoś takiego, zamiast zwykłego wiggenowego. Na domiar złego, nikt nie widział w szpitalu Florence. Atre praktycznie całą noc przeszedł, zapewniając się, że siostrze nic nie jest bo siedzi w szpitalu i opatruje sobie rannych, ale teraz? teraz zwyczajnie czuł czający się gdzieś we wnętrznościach niepokój. - Powiedz że przyszedłeś tutaj, żeby wypuścić mnie do domu. Błagam - westchnął, spoglądając zmęczony na Basiliusa, który właśnie wszedł do pomieszczenia, ale gdzieś w tym kryła się jakaś nadzieja. RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Basilius Prewett - 24.05.2025 Basilius, chociaż zapewne zdecydowanie nie powinien, postanowił nie zostawać dzisiaj w domu (nie że w swoim własnym mógł w ogóle zasypiać, patrząc na to się tam działo) i udać się do Munga doskonale wiedząc jak zabiegani musieli tam być obecnie wszyscy i jak bardzo potrzebne były ręce do pracy. Wkrótce potem, gdy pojawił się w Mungu dowiedział się, że przez tak wielką ilość poszkodowanych, w placówce brakuje wielu rzeczy w tym eliksirów wspierających naprawę złamanych kości. Oczywiście zaraz później dowiedział się też, że tego eliksiru potrzebował jego kuzyn. Ten sam, którego jeszcze tej samej nocy opatrywał, bo nieudolnie się teleportował. I któremu już robił pogawędkę, że ma uważać. No cóż... Ze względu na specjalnie okoliczności prawdopodobnie mu odpuści. No chyba, że dowie się, że uraz był spowodowany bardzo głupią akcją kuzyna. Zresztą Florence pewnie i tak zrobi mu jakiś wykład na ten temat, kiedy pojawi się w szpitalu. O ile już tego nie zrobiła. Około 11: 30 zaczął przygotowanie eliksiru, tak aby móc go podać Atreusowi, skoro zapasy szpitala były na wyczerpaniu, a on sam przecież wiedział jak go przyrządzić, nawet jeśli nachodził go ból głowy i myśli, że w sumie fajnie byłoby przespać cały kolejny dzień nieco przeszkadzały w pracy. Skończony eliksir (jeszcze nie wiedział, że bardzo zwodniczo) wyglądał tak jak miał wyglądać, więc chwilę później Basilius był już w pokoju swojego kuzyna z odpowiednim preparatem i nieco zmęczonym spojrzeniem. – Ciężko jest wypuścić kogoś do domu jeśli nie jest w stanie nawet nawet dokuśtykać do wyjścia ze szpitala – powiedział na dzień dobry Atreusowi, a potem przyjrzał mu się dokładnie, czy na pewno nie był umierający. Poza nogą i głupim wyrazem twarzy Bulstrode wyglądał jednal na żywego i Basilius naprawdę odetchnął z ulgą. – Daj mi zająć się nogą, a dzisiaj jeszcze cię wypuścimy. Jak się czujesz? Po tym przyjrzał się jeszcze nodze Atreusa, zapoznał się z tym co wypisał przyjmujący go uzdrowiciel, a potem dał do wypicia przygotowany eliksir. RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Eutierria - 06.06.2025 Pomoc przy zrastaniu się kości nie było rzeczą łatwą – wymagało wiedzy i precyzji – Basiliusowi słusznie wydawało się, że posiadał obie te rzeczy i przygotowanie wywaru, który pomoże Atreusowi (dosłownie!) stanąć na nogi było kwestią czasu, jaki musiał poświęcić staniu nad kociołkiem. Niestety chochliki mają to do siebie, że wkradają się dokładnie tam, gdzie nie chcemy ich mieć. W rzeczy najbardziej oczywiste. Takie, gdzie najbardziej nie spodziewamy się błędu. Bo to musiały być chochliki, tak? Absurdalny, tragiczny błąd Prewetta miał kosztować jego kuzyna wiele bólu i cierpienia. Kość Atreusa nie zrasta się poprawnie. Nie chodzi tu o złe nastawienie kości – tej części leczenia Bulstrode nie mógł mieć nic do zarzucenia. Niestety wspomaganie zrośnięcia się pogorszyło sytuację – kość, zamiast sklepić się w jedną część, rozrosła się w bok. Bolesne zgrubienie w miejscu złamania naciska na wnętrze nogi w taki sposób, który czyni chodzenie niekomfortowym. Basilius, jako wprawiony uzdrowiciel nie ma wątpliwości – należy tę narośl wyciąć i zaprzestać podawanie Aurorowi nieudanego specyfiku, wszystko to w akompaniamencie niewątpliwej porażki i świadomości, że eliksir na złamania trzeba wykonać jeszcze raz, tym razem uważnie dobierając składniki, a Atreus wydobrzeje przynajmniej dzień, może dwa dni później niż w pierwotnym wydarzeniu. Londyn potrzebował pomocy, a Bulstrode zostanie wyłączony z czynnej służby na dłużej. Rzut monetą: 1 – Orzeł, 2 – Reszka
Orzeł: po powrocie do pracowni Basilius orientuje się, że błąd był efektem zmęczenia wywołanego pracą podczas Spalonej Nocy. Dodał podwójną porcję jednego z ziół. Reszka: po powrocie do pracowni Basilius orientuje się, że błąd był efektem siły wyższej – faktycznie jeden ze stażystów kliniki nie utrzymał porządku, a w szafce na próbówki znajduje chochlika kornwalijskiego. Prawdopodobnie schronił się w szpitalu przed ogniem. Nerwica natręctw nie pozwala mu pozostawić tego miejsca w nieporządku. [roll=1d2] Niezależnie od rezultatu postać rozumie jak naprawić swój błąd i nie potrzebuje do tego pomocy mistrza gry. Dodaję jeden dzień do przewidywanego czasu wydobrzenia Atreusa. @Atreus Bulstrode @Basilius Prewett RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Atreus Bulstrode - 06.06.2025 Basilius chyba był faktycznie trochę zmęczony - za bardzo wręcz - bo rzucał zbyt swobodnie słowa, które mogły skończyć się w tym momencie mało przyjemnie. Bo oto przecież jawnie prowokował kuzyna, żeby faktycznie wstać i iść, udowadniając tym samym uzdrowicielowi że tak, był w stanie dotrzeć do drzwi szpitalu i to nie tych prowadzących do tej salki, a wejściowych. Nabrał szybko powietrza, jakby chciał coś powiedzieć, a może i faktycznie podnieść się zaraz i z miejsca ruszyć do wyjścia, ale rozmyślił się, kręcąc tylko głową. - Uważaj, bo spędziłem już tutaj tyle czasu, że jeśli będzie trzeba to się zaraz stąd wyczołgam - sarknął tylko, uśmiechając się przy tym krzywo i wyciągając dłoń po podawany mu eliksir. - Czuję? Powiedzmy, że okej. Raczej nie mam na co aż tak narzekać, biorąc pod uwagę że mam obie ręce i jeszcze obie nogi. Rozmawiałem z nudów z Orionem i powiedział, że rodzicom i kamienicy nic nie jest, więc to też całkiem przyjemna wiadomość. Ale, cholera, powinniście sobie tutaj sprezentować jakąś biblioteczkę, wiesz? Strasznie tu nudno, jak tak człowiek czeka i czeka - skończył, przykładając fiolkę do ust i wychylając ją pośpiesznie. Obrzydlistwo. Co prawda też, wcale nie czekał z niecierpliwością od samego przyjęcia, bo podane mu leki przeciwbólowe pozwoliły mu zwyczajnie zasnąć i większość tego czasu przespać. Potem mógł porozmawiać z jakimiś pielęgniarkami, pozaczepiać brata i porozmyślać nad rewelacją, że mógł teraz dręczyć falami również Brennę. - A ty? Żyjesz jeszcze? Trochę myślałem, że nie zobaczę cię dzisiaj w szpitalu. I jak reszta? Electra i Icarus? Jego bar stoi? RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Basilius Prewett - 02.07.2025 – Po co? Aby kolano ci się jeszcze wygięło po drodze, jak się będziesz czołgać? – mruknął, nawet nie kłopocząc się, aby posłać mu Uniwersalne Groźne Spojrzenje Magimedyka. Zamiast tego Atreus utrzymał nieco łagodniejsze Groźne Spojrzenie Zirytowanego Kuzyna. Różniły się miedzy innymi tym, że jednak jako kuzyn miał do Bulstrode nieco więcej cierpliwości, niż jako lekars. – Cieszę się, że nic im nie jest. – No dobrze. Orion był cały. Ciotka i wuj też. Atreus nie wspomniał jednak o jednej osobie... – Jeśli chcesz mogę ci przynieść jakieś wydanie Czarownicy lub książkę o ziołach. Atreus wypił eliksir, a Basilius skinął głową. Kość powinna się wkrótce powoli zrastać i nie będzie już większego problemu. I dobrze. Przynajmniej jeden, heh, pożar udało się ugasić. – Czemu miałoby mnie nie być w szpitalu? Przydadzą się wszystkie ręce do pomocy. Może jutro uda mi się mieć dzień wolny. Zobaczę jak się będę czuł. Electra i Ari mają się dobrze. Matka i Cerber też. Coś jest nie tak z naszą kamienicą, ale jeszcze nie mieliśmy jak się temu lepiej przyjrzeć. Convivium... Stoi. Trochę nie było czasu, aby się temu wszystkiemu przyjrzeć. A jak Florence? Słyszałeś coś o niej? Nie ważne co odpowiedział jego kuzyn, nie było możliwości, aby uspokoiło to Basiliusa. W końcu, chociaż jeszcze o tym nie wiedział, odpowiedź w żadnym wypadku nie mogła brzmieć Z Florence wszystko dobrze. Gdy upewnił się, że Atreusowi nic więcej nie było, a jego leczenie zacznie działać, Basilius wyszedł, aby zająć się innymi pacjentami i dopiero po dość dłuższym czasie wrócił do kuzyna, by upewnić się, czy wszystko zrastało się w porządku. I oczywiście tak nie było. Basilius przyjrzał się nodze raz. Potem drugi. Potem trzeci. Rzucił tonę zaklęć diagnostycznych i... Chyba nie udało mu się ukryć faktu, że nieco pobladł. Zresztą sam pewnie Atreus mógł poczuć, że coś było zdecydowanie nie tak. Kość rosła źle, ale... Dlaczego? Naprawdę był, aż tak zmęczony, że się pomylił? Nie. Przecież... Pamiętał, że wszystko dodawał poprawnie. Chyba. Tak. Na pewno. Nie. Może... Głowa rozbolała go jeszcze bardziej, ale wziął głęboki oddech i spojrzał na Atreusa. – Ja... Eliksir nie zadziałał poprawnie. Kość rozrosła się na boki. Muszę... Muszę sprawdzić coś w pracowni. RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Atreus Bulstrode - 02.07.2025 - Bla, bla bla - wymruczał cicho pod nosem, bo nie mógł odpowiedzieć niestety nic innego. Basilius miał rację - fuj - a on bardzo nie chciał, żeby faktycznie kolano zaczęło mu się zginać w drugą stronę. Przynajmniej tyle dobrze, że w całej tej konwersacji został potraktowany spojrzeniem kuzyna, a nie pana doktora. - Może być Czarownica. Porozwiązuję sobie quizy - nie posiadał ani trochę wstydu czy zastrzeżeń co do faktu, że z taką ochotą momentami sięgał po ten rodzaj makulatury. Stanowił idealny rozpraszacz i zajmowacz wolnego czasu, poziomem swoich rzeczowych artykułów dorównując co najwyżej krawężnikom na Pokątnej, ale o to właśnie chodziło, by w kolorowy, łapiący za oko sposób zwrócić uwagę i zachęcić do dalszego kupowania. Z resztą - na cholerę miałby czytać książkę o ziołach? - Bo wiem, że mamy kryzys, ale pewnie słaniasz się na nogach. Wyglądasz trochę lepiej ode mnie, ale tylko dlatego ze możesz chodzić na własnych nogach - wzruszył ramionami. - Cieszę się, że nic im nie jest, a Florence... hm... wiesz, zdaję sobie sprawę, że była w szpitalu, więc się niezbyt martwiłem. Pewnie zdążyła wrócić do domu po nocy - rzucił to takim niby obojętnym tonem, ale coś w jego twarzy dawało znać, że tym właśnie pytaniem kuzyn chyba rozpoczął jakąś lawinę myśli. W każdym razie, został wreszcie sam, móc w pełni na nowo oddać się nudzie. Przynajmniej do momentu kiedy Basilius nie wrócił. Niby coś się dziwnie czuł, po tym szkiele-wzro, ale przecież nie był lekarzem i się nie znał. - Ale jak to na boki - zapytał, patrząc na Prewetta szeroko otwartymi oczami, jakby właśnie sprezentował mu największą zagadkę życia. - Jak to jest na boki? Basilius, czy mi urośnie trzecia noga?! RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Basilius Prewett - 03.07.2025 Basilius nie skomentował dwóch rzeczy. Swojego słaniania się na nogach i tego, że wcale nie widział wczoraj Florence w szpitalu. Ale przecież to nic nie znaczyło. Kuzynka mogła pojawić się w Mungu, gdy on już z niego wyszedł, aby pomagać ludziom na ulicy. Tak. Na pewno tak było. A teraz pewnie po prostu odesłali ją do domu, aby chwilę odpoczęła, a przecież z ich dwójki to Flo była nieco bardziej rozsądna w tym zakresie. Natomiast jak na dobrego kuzyna przystało, Basilius nie tyle co przyniósł Atreusowi Czarownicę, co pożyczył od kogoś książeczkę zatytuowaną Wielka Księga PsychoQuizów z dopiskiem na dole Umil sobie czas i poznaj samą siebię. – Możesz sprawdzić jakim byłbyś drzewem – powiedział, zanim jeszcze przeszedł do inspekcji nogi Bulstrode. I chyba naprawdę zaczęła boleć go mocniej głowa. – Nie. Nie urośnie. Przecież nic ci nowego nie wyrasta z biodra – mruknął, próbujac powstrzymać lawinę wyrzutów sumienia i innych myśli. – Ale masz zgrubienie. Narośl kostną i... – Wziął głęboki oddech. – Obawiam się, że trzeba będzie ją wyciąć. Muszę to jeszcze oczywiście z kimś skonsultować. Poczekaj chwilę. I... Ten eliksir. Muszę... coś zobaczyć. Z tymi słowami Basilius szybko wstał, chwycił butelkę po eliksirze i naprawde żwawo jak na siebie wyszedł z pomieszczenia. Tym razem jednak nie minęło aż tyle czasu do jego powrotu. Jedyne co było dziwne, to to że na korytarzu dało się słyszeć krzyki Prewetta, bardzo wkurzone krzyki Prewetta na innych ludzi, a kiedy magiuzdrowiciel ponownie wszedł do pokoju kuzyna, trzaskając drzwiami, był wyraźnie wściekły. Poszedł sprawdzić czemu eliksir źle zadziałał. No cóż... Nie była to jego wina. Ale stażystów już tak. Któryś z nich nie dopilnował porządku i w pracowni Basilius znalazł chochlika kornwalijskiego. Który zrobił bałagan w pracowni! I podmienił składniki! I teraz Prewett jeszcze bedzie musiał to wszystko posprzątać, bo w życiu nie pozwoli aby ktoś inny zrobił to nieumiejętnie. – Więc jak mówiłem, narośl trzeba będzie wyciąć. Myślę, że rekonwalescencja wydłuży się o dzień– powiedział, próbując zachować opanowany ton głosu, ale nieszczególnie mu to wychodziło. RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Atreus Bulstrode - 03.07.2025 - Drzewem? No może być - westchnął, jakby to drzewo to było ostatnie, co chciał w tym momencie sprawdzać, niemniej jednak przyjmując z ochotą tak samo egzemplarz Czarownicy jak i Wielką Księgę PsychoQuizów. Spojrzeniem jednak śledził kuzyna z pewnym zaniepokojeniem przyjmując kolejne słowa. Znaczy najpierw z ulgą, bo trochę żartował z tą trzecią nogą, ale też bardzo nie chciał jej mieć. A potem z równie wielką konsternacją odprowadził go do drzwi, bo ten wyparował jakby się paliło. Rzadko dało się usłyszeć, żeby Basilius krzyczał. Bo to trochę było tak, jakby choroba sprawiała, że mu brakowało na to siły. Słysząc więc jego podniesiony głos, Atreus uniósł brew, powoli otwierając czasopismo, ale jednocześnie wciąż przez moment obserwując bacznie drzwi, jakby miał się przez nie przedrzeć spanikowany praktykant, próbujący naprawić ten i wszystkie inne błędy, które udało mu się w życiu popełnić. - Wyszedł mi mamutowiec olbrzymi - oznajmił jak gdyby nigdy nic, kiedy Basilius obwieścił mu, że rekonwalescencja wydłuży się o dzień. - Jeśli jakąś cechę można Ci przypisać bez cienia wątpliwości, jest nią Twoja siła. Wszystko zniesiesz, wszystko przetrzymasz. Jeśli na coś się zdecydujesz, trwasz w swoim postanowieniu do końca, aż osiągniesz cel. Lubisz się popisywać i być dostrzeżonym, pokazując, na co Cię stać. Nie musisz się o to specjalnie starać - każdy Cię zauważa i większość wie, że lepiej z Tobą nie zadzierać - pomachał czasopismem i rzucił je na stolik. - No trudno. Dzisiaj mi to wytniesz? RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Basilius Prewett - 08.07.2025 Basilius spojrzał się na swojego kuzyna jak na idiotę. – Czy ty w ogóle słyszałeś co przed chwilą powiedziałem? Przez tych idiotów twoja rekonwalescencja będzie opóźniona, a ty gadasz o drzewie jak kto głupi? Jakiś stażysta dał ci coś jeszcze przez co gałąź wyrosła ci w mózgu? – Nie powinien mówić tego do kuzyna. To nie była przecież jego wina. Hah... Przecież to on w tej sytuacji byl najbardziej poszkodowany, ale jednak Prewett był obecnie trochę za bardzo zirytowany tą całą sytuacją, by myśleć o takich niuansach. No trudno. No trudno? No trudno!? Powiedział no trudno. W szpitalu podczas takiego kryzysu, dochodziło do idiotycznych pomyłek, które kosztowały nie tylko zdrowie pacjentów, ale i czas personelu, którego obecnie nikt nie miał, a ten mówił no trudno. Basilius spodziewał się... Sam nie wiedział czego. Chyba że oboje poklą na pracowników tej placówki lub... Cokolwiek! Westchnął ciężko i usiadł na krześle obok łóżka Atreusa, a potem pokręcił głową. – Nie ja. Załatwię ci kogoś kompetentnego, ale... – Mung miał jeszcze takich ludzi i będzie ich mieć dopóki stary personel nie przejdzie na emeryturę, bo na nowych magiuzdrowicieli najwyraźniej nie było co liczyć. – Ale wątpię, czy pozwoliby mi dzisiaj operować. – Sam wolałby nie pozwolić sobie dzisiaj operować. Wbrew oskarżeniom niektórych jego bliskich o przemęczanie się Basilius znał swoje limity na tyle, aby wiedzieć kiedy naprawdę coś odpuścić. Zwłaszcza, gdy tym czymś była operacja. – Chyba jutro mnie tu nie będzie, więc jeśli ci idioci coś podpalą, to nie moja wina. Kurwa mać. Rozumiesz to? Nie dopilnować, czy wszystko jest dobrze ze składnikami? Chociaż dostali dzisiaj właśnie takie zadanie? A broniłem ich. Inni na nich narzekali, a ja próbowałem pomagać? I co? I okazuje się, że to od samego początku byli idioci. Nagle ktoś, jakiś młody czarodziej w uzdrowicielskiej szacie, otworzył drzwi, ale gdy tylko zobaczył Basiliusa, zbladł nieco, przeprosił i szybko się wycofał. – I nawet boją się niewiadomo czego – mruknął Prewett. RE: [09.09.1972] Mogło być gorzej - Atreus Bulstrode - 08.07.2025 Szkoda, że zdążył tę gazetkę odłożyć, bo by ją bardzo powoli i ostentacyjnie zamknął, a potem rzucił w Basiliusa. To nie tak, że absolutnie nie przeszkadzało mu to, ze ktoś spierdolił sprawę. O nie, miał swoje przemyślenia na ten temat, ale doskonale oddawały je wcześniejsze krzyki Prewetta na korytarzu. Jego kuzyn potrafił się pieklić równie pięknie, a może i o wiele bardziej kolorowo, ale co to właściwie miało zmienić w tym momencie? Robiąc przysłowiową burdę, bał się że wszystko tylko osunęłoby się w czasie, więżąc go tutaj na jeszcze więcej czasu, a on zwyczajnie nienawidził szpitali. - Dobra kurwa - parsknął, ale mimo że jego usta zadrżały w uśmiechu, ton był podszyty o wiele bardziej szorstkim kolorytem. - Dawaj tutaj tego gnoja, upierdolę mu głowę przy samej dupie - syknął, nawet o wiele bardziej gotowy do... w sumie czegokolwiek. W końcu był mamutowcem olbrzymim - lepiej było z nim nie zadzierać. - A razem z nim i tą rozpierdoloną nogą, pójdę do szanownej pani Dorindy Lestrange, żeby przypadkiem nie zapomniała, ze to jest szpital a nie jebalnia, gdzie każdy robi co chce - zmarszczył groźnie brwi, a potem westchnął głęboko. - Jestem niezadowolony, oczywiście. Ale mamy kryzys. Kryzysy rządzą się swoimi prawami. Może dla rozluźnienia sam sobie machniesz ten quiz? Kiedy Basil zaczął kontynuować swoje smęty, to teraz on spojrzał na niego jak na idiotę. Był jak najbardziej kompetentny, nawet jeśli Atreus regularnie wił się i wykręcał od pomocy, ale niech mu będzie. Chciał mu dać kogoś kompetentnego, jasne, ale niech to przynajmniej będzie szybko. - Pewnie moja aura tak na nich działa - powiedział, nie zdążywszy odpowiedzieć na cokolwiek innego, zanim przestraszony stażysta tak samo szybko wszedł i wyszedł. - Mam taki efekt na ludzi czasem. Ja w ogóle proponuję kazać im te składniki alfabetycznie na nowo układać w schowku, ale schować parę fiolek tak żeby im się dupy spociły bo znowu coś zjebali. Wiesz, tak prewencyjnie żeby się nie zapomnieli. A ty byś sobie odpoczął, znaczy przypilnował ich. Albo coś gorszego możesz im dać, tylko nie wiem w sumie jaka jest najgorsza robota w spitalu. Sprzątanie wymiocin? Wyciskanie czyraków? |