Secrets of London
[15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122)
+--- Wątek: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea (/showthread.php?tid=5096)



[15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Hestia Bletchley - 31.08.2025

Hestia uwielbiał chodzić nad morze od małego, a w szczególności tę najbliżej od Doliny Godryka. Czasem pływała, a czasem po prostu rozkładała się na przyniesionym kocu i rysowała. Teraz co prawda to zadanie stawało się powoli coraz trudniejsze nie tylko ze względu na ochładzającą się pogodę, ale też fakt, że obecnie ich rodzinny dom nie był do końca dysponowany. Dzisiaj jednak miała wrażenie, że cały świat krzyczał, a ona potrzebowała chwili samotności z ołówkiem w ręku. Nie że coś się działo właśnie teraz. Było całkiem spokojnie po prostu… Po prostu wspomnienie pożaru było wciąż silne, w pracy rozmawiała z wdową po ofierze tej katastrofy i nagle całe miasto była za głośne, zbyt duszące, a ludzie… Za bardzo.

Dlatego też w wolną sobotę wzięła najpotrzebniejsze rzeczy i już chwilę później siedziała na różowym kocu na drewnianym molo ze szkicownikiem w ręku i nogami dyndającymi nad wodą. Miło było chociaż przez chwilę udawać, że nic się nie działo, a ta jsszcze-nie-jesienna sobota nie wymagała od niej oderwania się od rzeczywistości aby być przyjemną. Tylko ona, ołówek, morze i spokój.

Najwyraźniej jednak los miał inne plany.
Hestia w pewnym momencie uniosła głowę znad szkicownika słysząc…
Śpiew.
I to nie byle jaki śpiew. Oj nie. To był śpiew inny od wszystkich, które do tej pory znała. Śpiew, który wydobywał się z ust przepięknej istoty o długich, jasnych włosach i androgynicznej urodzie. Hestia nigdy wcześniej nie rozumiała jak bardzo muzyka może działać na ludzi, aż do teraz. Bo teraz ta melodia ją przyciągała, kazała rzucić wszystko i podążyć za nią w ramiona tej istoty. Kiedy znalazła się wodzie? Kiedy w ogóle podjęła decyzję, aby rzucić się do morza i oddać pocałunki oferowane jej przez tę istotę?
Nie była pewna. Jedyne co pamiętała to moment, gdy zaczęło do niej docierać, że jest właśnie topiona. Szybko próbowała się wyszarpnąć. Istota nie dawała za wygraną. Hestia nie dawała za wygraną. Szarpanina w wodzie trwała, chociaż młoda Bletchley była niestety na razie w nie tak korzystnej sytuacji.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Brynja Nordgesim - 02.09.2025

Morze potrafiło być łaskawe, ale i zazdrosne. Brynka natomiast wiedziała, że czasem musiała pilnować jego granic, gdy ktoś z lądu zaplątywał się w obietnicę fali oraz w pułapkę śpiewu, której nie sposób było się oprzeć.

Maleńka foka zsunęła się z kamienia z westchnieniem cięższym niż jej brzuszek po zimie, dając nura do zimnej wody. Z reguły nie miała nic przeciwko romansom międzygatunkowym, to jednak trwałe osiedlenie się na dnie morza nie było najlepszym planem dla śmiertelniczki. Popłynęła więc szybko, kiedy to fale wokół kobiety zapieniły się od szarpaniny, a każdy jej ruch wydawał się bardziej desperacki niż poprzedni. Istota o srebrzystych włosach przyciskała ją do siebie coraz mocniej, nigdy nie zamierzała wypuścić.

Aż prychnęła bąblami. Brynka skorzystała ze swojej maleńkości, jej zęby złapały jasne włosy syreny, szarpnęły w tył i odciągnęły ją od Hestii. Następnie wykorzystała moment, odbiła się od dna oraz uderzyła całym ciałkiem w bok podwodnej siostry. Fale rozprysły się w srebrzystych łukach, pieśń syreny przerodziła się w ogłuszający syk, który przeciął otchłań na pół. Po chwili po podwodnej maszkarze nie było ani śladu.

Foka od razu skupiła się na Hestii. Mały łepek zacisnęła na materiale ubrania czarownicy i sprężystym ruchem ogona powoli popchnęła je ku powierzchni. Gdy woda zrobiła się płytka, selkie wtoczyła Bletchleyównę na miękki piasek, odwróciła się od niej oraz ponownie zanurkowała w fale. Jej mokre, srebrzyste futro zniknęło pod powierzchnią, aby pojawić się po dłuższej chwili obciążona czymś, co ściskała pyskiem. Gdy dotarła do brzegu położyła przed kobietą przemoczony, ociekający wodą szkicownik, a następnie przewróciła się obok niej z całym mokrym futerkiem połyskującym w jesiennym słońcu.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=tOp0aLx.jpg[/inny avek]


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Hestia Bletchley - 08.09.2025

Hestia nie miała nawet czasu, aby pomyśleć o tym, że zapewne zaraz umrze. Wszystkie odruchy, zarówno te wpojone jej przez własną determinację, jak i ojcowsko-ministerialne treningi wypierały z niej tę myśl byle tylko walczyła zawzięcie. Szarpała się. Kopała. Wołała na pomoc.
Niestety nie było to łatwe.
Szarpała się niemalże na oślep, gdy słona woda atakowała jej oczy, nos, usta, a okrutna istota nieustępliwie próbowała ciągnąć ją w dół. Coraz ciężej było jej oddychać. Ciężkie ubrania wspomagały agresora. Nogi coraz rzadziej trafiały w swój cel.
Musiała walczyć. Musiała walczyć. Musiała...
Nagle istota odsunęła się od niej. Nie, nie odsunęła się, ktoś ją odsunął i Hestia była wręcz przekonana, że jej napastnika zaatakowała foka, ale musiały być to przecież jakieś halucynacje.

Halucynacje jednak nie ustały, a bezpiecznie zaciągnęły ją na brzeg.
Hestia dała się otulić miękkiemu piaskowi, zachłanie łapiąc powietrze. Czarownica drżała cała sama nie wiedziała, czy z zimna, bo pogoda która wydawała się jej odpowiednia na wyłącznie jeansy i t-shirt, nagle przestała taka być, czy z emocji, bo... Bo chyba prawie utonęła.
Bogowie, jeszcze chwila a mogłoby jej tutaj nie być.

A foka dalej tu była i przyniosła jej szkicownik. Hestia jęknęła cicho, widząc że notes który dopiero co kupiła na jesienne szkice (i na co jej był ten rysunek pełen dyń, nad którym ostatnio tyle pracowała?) był zniszczony.

Bletchley przeniosła spojrzenie ze zrujnowanego przedmiotu na stworzenie, które właśnie uratowało jej życie i... I przez chwilę po prostu wpatrywał się w fokę z włosami lepiącymi się do dość skołowanej twarzy. Foka, gdy teraz tam leżała, wyglądała dość niepozornie z tą swoją uroczą mordką, a jednak... A jednak właśnie pokonała coś co planowało ją zabić.
Ja... – Czy powinna podziękować tej foce? Chyba tak. Zdecydowanie tak. Czy... To była w ogóle foka? Czy foki ratowały ludzi? Nie, to delfiny. A nie, delfiny lubiły topić ludzi dla zabawy. To może rekiny? Nie, rekiny były mniej groźne, niż mogłoby się wydawać i atakowaly serferów bo myliły je z fokami, ale raczej nie ratowały ludzi. Chyba nikt nie ratował ludzi. No poza fokami. Albo tą konretną foką. Zaraz... Czy to była selkie? Coś kojarzyła, że selkie były fokami, ale nie do końca pamiętała, czy w całości czy tylko trochę. Laurent był selkie i nie wyglądał jak foka, więc może foczą skórę miał pod ubraniem i... A może to po prostu była foka. – Dziękuję – wychrypiała w końcu z gardłem zaschniętym od morskiej wody, uznając że lepiej było jej podziękować, niż narażać się na gniew stworzenia.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Brynja Nordgesim - 20.09.2025

Malutki łepek skierowała w stronę czarownicy, żeby móc lepiej widzieć jej twarz. Dziewczyna oczy miała wciąż wielkie od strachu, ale w głosie, gdy wychrypiała „dziękuję”, pobrzmiewała szczerość.

Dziękuję. Proste słowo.
Ludzie rzadko je wypowiadali. Bywali niewdzięczni, niegrzeczni, kapryśni, a Brynja znała ich wszystkie oblicza. Wtapiała się w ich świat za każdym razem, gdy odkładała foczą skórę do kufra pod łóżkiem i wracała do roli zwyczajnej dziewczyny. Znała ich zachowania, śledziła drobne gesty i słowa, bo praca w pubie dawała jej ku temu najlepszą okazję. Rejestrowała, kto dziękował, kto uśmiechał się przy zamówieniu, kto zostawiał napiwki, a kto oczekiwał od niej czegoś więcej niż piwa za monety.

Selkie zawsze zwracała uwagę na tych, którzy potrafili podziękować. Jej pysk dotknął mokrego szkicownika, położyła go przed czarownicą. To było twoje, więc oddaję. Nie umiała mówić w tej postaci.

Foka niespokojnie poruszyła się. Zastanawiała się, czy nie zsunąć z siebie skóry, nie pozwolić, aby dziewczyna ujrzała jej prawdziwe oblicze. Zawsze była to decyzja, której nie należało podejmować pochopnie. Pokazanie komuś tej części siebie oznaczało zaufanie. W związku z tym, Brynja przetoczyła się po zimnej powierzchni, ciężko od piachu, które przykleiło się do jej niezgrabnych fałdek w stronę morza raz trzeci. Na lądzie nie przepadała za swoją foczym płaszczem, gdyż często wydawała się śmieszna i nieporęczna. Wyciągnąć na brzeg topielca natomiast dzięki niej potrafiła.

Długo nie wracała, więc Hestia mogła odnieść wrażenie, że morze ukradło stworzenie na dobre, będącym tylko złudzeniem podsuniętym przez zmęczony umysł.
— Nie powinnaś tu przychodzić sama. Morze zawsze upomina się o swoje, a dzisiaj prawie zabrało ciebie — po drugiej stronie plaży stała chuda sylwetka kobiety o włosach ciemnych i twarzy jeszcze rozpalonej morskim chłodem. Miała na sobie ubrania, które wcześniej zostawiła w suchym miejscu. W tym momencie były przyklejone w kilku miejscach do skóry, ale wyglądało to wystarczająco zwyczajne, aby mogły zmylić każdego postronnego świadka. Pod tą postacią Hestia mogła już rozpoznać Brynję Nordgesim.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=tOp0aLx.jpg[/inny avek]


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Hestia Bletchley - 21.09.2025

Hestia wpatrywała się w fokę, oczekując że ta rzeczywiście coś zaraz powie. Foka milczała. Chyba rzeczywiście podziękowała po prostu zwykłej foce.

Z drugiej strony foka spojrzała się na nią i dotknęła jej szkicownika, więc chyba coś tam rozumiała. Albo przynajmniej wyczuwała. Hestia przeniosła wzrok na przemoczony zeszyt i delikatnie dotknęła palcami, mokrej okładki.
Hm... Chyba teraz nie mam wyboru i muszę kupić kolejny ‐ wymamrotała trochę do siebie, a trochę do foki. To akurat nie była jeszcze aż taka tragedia. W końcu dopiero zaczynała rysować w tym, a przecież na świecie było tak wiele pięknych okładek, więc mogła spokojnie kupić nowy.  W sumie ostatnio widziała taki ładny niebieski ze srebrnymi kwiatkiami, ktore świeciły się w świetle na różne kolory tęczy, albo też tem w taki urocze żyrafy, lub...

Zaraz... Czemu ta foka sobie już szła? Ah... no tak. Bo była foką. Zapewne miała inne sprawy na głowie jak jedzenie glonów, czy krewetek. Hestia westchnęła cicho, rozejrzała sję po okolicy i ponownie opadła na piasek, tym razem plecami, ignorując to, że jej t-shirt będzie jeszcze bardziej zapiaszczony, a dzisiejsze mycie głowy z pewnością będzie znacznie bardziej uciążliwe.

Żyła.
Naprawdę żyła.
Przyjrzała się swoim dłoniom. Były niebieskie ze stresu. Nie sine, niebieskie. Najwyraźniej nerwy sprawiły, że skóra wokół jej paznokci postanowiła zmienić kolor. Wzięła kilka głębszych oddechów i powoli zapanowała nad tą sytuacją.

A potem jej oczy niebezpiecznie zmieniły kolor na błekit, gdy usłyszała kobiecy głos.
W pierwszej chwili myślała, że to znowu ta istota, ale nie...
Brynja? – wydusiła z siebie zaskoczona, bo ostatnim kogo się tutaj spodziewała była starsza koleżanka z tego samego domu w Hogwarcie. – Co ty tu robisz? Jak to się upomina? Uważaj. Tu grasuje jakąś istota. Nie podchodz do wody.
Była chyba zbyt oszołomiona, aby skojarzyć wszystkie fakty.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Brynja Nordgesim - 22.09.2025

,,Brynja? Co ty tu robisz?’’
Mieszkam, pomyślała. Zapytać selkie, co robiła w okolicach większych zbiorników wodnych, to jak zapytać (dzika, czy sra w lesie) ptaka dlaczego krążył nad niebem. Jej dom nie znał granic. Rozciągał się tam, gdzie wzrok gubił się na horyzoncie, a fale znów i znów, raz za razem zabierały wszystko, co kiedykolwiek magiczny śmiertelnik pozostawił na brzegu.
,,Tu grasuje jakaś istota’’?! Gdyby miała mniej szczęścia, morze zabrałoby Hestię naprawdę!
— Zbyt wiele oczekuję — odpowiedziała, a kącik jej ust uniósł się lekko w uśmiechu. — Jak zawsze, kiedy próbuję przypisać wam więcej sprytu niż naprawdę macie.
Wam, nie Nam. Nie było Nam. Była Brynja i reszta społeczeństwa, nigdy: Brynja wraz z resztą społeczeństwa. Mogła stać za ladą, nalewać piwa ludzkim mężczyznom, w Londynie nauczyć się uśmiechać tak, jak robiły to ludzkie kobiety do niej, sprawować pieczę nad ich ludzkimi pociechami oraz cierpliwie wiązać im włosy w warkocze, jednak nigdy nie poczuwać, że należała do tej ludzkiej codzienności.
— Byłam na spacerze — kontynuowała. Nie było to kłamstwem. — Nie jest ci zimno, Hestio? — zapytała delikatnie po chwili, kiedy śliczne oczka dziewczyny wpatrywały się w nią tak, jakby wyrosła jej druga głowa. Przyjrzała się dłoniom Bletchleyówny. Na ile Brynja była przyzwyczajona do chłodu, na tyle czarownica wyciągnięta prosto z wody mogła szybko się przeziębić. Z drugiej strony kobieta nie wydawała się drżeć. — O tej porze roku łatwo coś złapać — dodała cicho. — Do Płomyczka rodzice przyprowadzają maluchy, które chodzą non stop zakatarzone.
Selkie wskazała brodą na szkicownik.
— A ty? Co ty tu robisz sama o tej porze?


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Hestia Bletchley - 28.09.2025

Słucham? – Hestia spojrzała się na nią tak jakby Brynja co najmniej wyskoczyła przed nia w cekinowym kostiumie i zaczęła tańczyć. Nagle jednak zmarszczyła brwi, a wyrażenie twarzy młodej kobiety stał się zdecydowanie bardziej podejrzliwy. – Co masz na myśli mówiąc, że mamy mniej sprytu niż podejrzewasz?

Kim byli ci wy? Uprzedzona wydarzeniami ostatnich dni w pierwszej chwili pomyślała, że czarownica zradykalizowała się przez te wszystkie lata i miała na myśli wszystkich tych, którzy nie pochodzili z czystokrwistych rodzin, ale to przecież nie mogło być to. Brynja taka nie była.
Ja Uhm... Trochę – Niby była ubrana w dość ciepłą koszulkę, ale... Ale wszystko było mokre. – Nie planowałam się kąpać – wysiliła się na żart. – Ah no tak. Pracujesz w Płomyczku. Pewnie eee... Pewnie często masz dzieci wpadające do wody, czy... – Zaraz... Co? Jak niby dzieci w Płomyczku miałyby wpadać do wody? Chyba z jakiegoś powodu założyła, że Brynja chodziła z nimi nad wodę, albo że niechcący rzucały jakieś zaklęcie. – Nie ważne. Po prostu przyszłam tutaj porysować, ale jak widzisz nie wyszło. No wiesz. W domu ostatnio jest trochę... Za głośno i chciałam chwili spokoju.

Na Merlina, jak dobrze że kiedyś już całowała się z kimś w Hogwarcie, bo chyba umarłaby gdyby to był jej pierwszy pocałunek. Taki nie za fajny. Z dziwną, morderczą istotą, która próbowała ją zabić. A przecież w tych wszystkich książkowych historiach miłosnych, chodziło o to że zakochane w głównej bohaterce mordercze istoty mordują wszystkich poza nią samą. Nie że jakoś szczególnie je czytała.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Brynja Nordgesim - 18.10.2025

— Jak myślisz, kto cię uratował przed tamtą syreną? — spytała więc z rozbawieniem, gdy na wargach pojawił się cień uśmiechu. — I kto pofatygował się po ten twój szkicownik? — dodała figlarnie. Nie każda istota morska miała w sobie tyle uprzejmości, aby ratować ludzi i ich notatniki! Jej wcześniejsze słowa nie miały być przechwałkami, raczej delikatnym uchyleniem kurtyny, za którą Hestia mogła sama zajrzeć — jeśli chciała. — Foki raczej nie bywają w tych stronach — ostatnia wskazówka. Nie miała powodu, żeby kłamać. Właściwie po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła, że nie musiała się ukrywać. Hestia była dobrą osobą.

Poza tym, nie mogła się powstrzymać, gdy przypomniała sobie własne odbicie — mała, foka z pyszczkiem. Tak, była małą, słodką foczką, i wcale się tego nie wstydziła.

Na dźwięk westchnienia morza uniosła głowę. Fale rzeczywiście brzmiały tego dnia niespokojnie. Zwiastowało zmianę pogody albo nastroju oceanu.
— Morze wydaje się dzisiaj wyjątkowo zirytowane — przyznała, chcąc usprawiedliwić ocean za jego kaprysy. Następnie jej spojrzenie złagodniało, gdy popatrzyła na przemokniętą dziewczynę. — Przykro mi z powodu twojego szkicownika. Może da się go jakoś odratować?
Bletchleyówna była na pewno lepszą czarownicą od niej.
— Chodź — powiedziała i wskazała brodą kierunek, w którym wiła się ścieżka do wioski. Wyciągnęła dłoń w jej stronę, aby pomóc jej wstać. — Odprowadzę cię. Nie chcę żebyś skończyła z gorączką. Możesz mi się wygadać w trakcie.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Hestia Bletchley - 26.10.2025

Hestia zmarszczyła brwi, myśląc na chwilę nad słowami Brynji. Czarownica spróbowała przypomnieć sobie wszystkie szczegóły minionych chwil, chociaż było to niesamowicie trudne, a w głowie zaczynało jej się kręcić od nadmiaru emocji.
Foka. Uratowała mnie foka – powiedziała z całą otumanioną pewnością siebie, wbijając w Brynję spojrzenie ciemnych oczu. Po chwili jednak po jej twarzy przebiegł cień niepewności. Jak to nie było fok w tych terenach? Ale... Przecież doskonale pamiętała ten opływowy kształt ciała, śmieszne płetwy i pysk... To na pewno była foka. Może i nie znała się na przyrodzie, ale wiedziała jak wygląda foka! A potem wreszcie do niej dotarło. Tak, uratowało ją coś co wyglądało jaka foka, ale to nie była foka foka. – Oh... Dziękuję.

Zrobiło jej się strasznie głupio. Jak ona mogła na to nie wpaść? Przecież... Nie. Chyba nie będzie o tym myślała. Chyba na razie będzie się po prostu cieszyć że przynajmniej wiedziała jak wyglądała foka.
Zerknęła na morze, a potem na szkicownik.
Nie martw się. Był nowy, nie zdążyłam no, bardzo go zapełnić, a morze... Uhm... Na pewno ta istota była dość zirytowana. – Albo znudzona. Merlinie. Miała tylko nadzieję, że jej celem od samego początku było utopienie jej, a nie że stwór postanowił ją zabić bo tak źle całowała.
Bletchley przyjęła podaną jej dłoń i już po chwili stała z powrotem na nogach. Rzeczywiście robiło się coraz chłodniej.
Dziękuję. To... Często tu przychodzisz? Nad morze znaczy się. Co tam w ogóle u ciebie? I nie no wiesz. Chyba nie muszę się wygadywać. Po prostu te pożary i praca. Ale jest dobrze.


RE: [15.09.72] Hestia & Brynja | Under The Sea - Brynja Nordgesim - 12.11.2025

— Ano. Jestem całkiem urocza pod tą postacią — powiedziała z rozbawieniem, kiedy wreszcie obie ruszyły w stronę lądu. — Poza tym brzmi bezpieczniej niż to, że półnaga kobieta w morzu próbowała cię pocałować.
Ostatecznie półnaga kobieta w morzu nie brzmiała źle dopóki nie próbowała cię utopić. Problem Bletchleyówny polegał natomiast na tym, że ta próbowała zrobić z niej swoją ofiarę i Hestia chyba nie… lubowała się w tej samej płci.

Brynja uśmiechnęła się jeszcze raz, gdy Hestia powtórzyła drugie już tego dnia „dziękuję”. Doceniała tę prostotę, ludzką wdzięczność, która w ludzkim świecie bywała rzadkością. Następnie dopasowała krok do brygadzistki, pilnując, aby ta się nie potknęła po drodze.
— To nie twoja wina. Syreny są… specyficzne. Z reguły nie wchodzimy sobie w drogę. Uważają nas za zdrajczynie, bo potrafimy żyć na lądzie. Oddychać powietrzem, dotykać ziemi, śmiać się z ludźmi. Dla nich to coś nieczystego — wyjaśniła. — Pożary… Tak, słyszałam — odezwała się po chwili ciszy spokojniej. — Ale ty żyjesz, Hestio. To może brzmi banalnie, ale czasem to naprawdę dużo. Jak mówiłam, miałaś szczęście, że byłam w okolicy.

Odwróciła się do niej z czułym uśmiechem.
— Chodź. Wpadnijmy na chwilę do mnie. Mam w domu coś ciepłego do picia. Poza tym… otwarte akweny to mój dom. Nigdy cię nie ciekawiło, jak znikałam w szkole podczas pełni?
Koniec sesji