![]() |
|
[Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green (/showthread.php?tid=5212) Strony:
1
2
|
[Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Millie Moody - 08.10.2025 10.09 koło południa
Liszek dogorywał. Thomas uprawiał rekonwalescencje oczową. Dobrze. Jej plan eksplodował milionem barw. Wysłała listy do ludzi, którzy w Zakonie odpowiadali za zaopatrzenie i była bardzo zadowolona z siebie, nawet jeśli spandeks na dupach jej tymczasowej brygady ratowniczej został zbanowany. A szkoda, bo fiolet zawsze ładniejszy niż szary mundur! Z zadowoleniem zatarła ręce i wyszła z pokoju, żeby ogarnąć kawę dla swoich chłopaków. Znaczy nie swoich. Wiadomo, no, oni sami byli swoi, nie jej. Tak. Tak właśnie było. Tym razem nie hycała translokacją, bo lubiła ten moment koło południa, gdy ładnie światło padało na strop. Nocne niebo. Gwiazdozbiory na podstawie mapy od papcia Morfiny i wczorajszy pomysł, żeby jak ktoś ma problem, gwiazdki świeciły się jak psu jajca na wiosnę. Była z siebie w chuj dumna. Malowanie tego sufitu to był dopiero proces terapeutyczny a nie jakieś trele morele Lecznica dusz i potki na spanie. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie ten paskudny V... V... Vo... !Strach przed imieniem RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Pan Losu - 08.10.2025 Chociaż nie doznajesz żadnych omamów słuchowych, nie jesteś w stanie wydusić z siebie Jego imienia. Kogo? Sam-wiesz-kogo... T-tego, którego imienia nie wolno wymawiać... Tego, który zasiał w ludziach strach. Przerażenie narasta w tobie z każdą chwilą, aż nagle wbrew swojej woli wypluwasz z siebie słowa: Przyjmijcie ten porządek, a odnajdziecie sens; sprzeciwcie się, a zostaniecie wymazani z kart historii.. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Millie Moody - 08.10.2025 Nie rozpoznała go od razu. Przyspieszone bicie serca? To z ekscytacji! Duszność? No kurwa, biegała po zakurzonym zaczadziałym Londynie, normalna sprawa. A potem zdała sobie sprawę z tej obślizgłej czarną mazią ropuchy przemieszczającej się jej zaciśniętym gardłem. Strach? Jak to było w ogóle możliwe, przecież jej odwaga była legendarna, zawieszona między brawurą a głupotą, nazywana przez wielu upośledzonym instynktem przetrwania. Tymczasem słowa pełzały czernią, aż w końcu znalazły wyjście. – Przyjmijcie ten porządek, a odnajdziecie sens; sprzeciwcie się, a zostaniecie wymazani z kart historii.. Wypowiedziała z największą odrazą gwałconego przez klątwę umysłu, próbując złapać się poręczy, próbując jakkolwiek opanować rozrastającą się po członkach panikę, próbując zachować pion, próbując cokolwiek, jakkolwiek odzyskać kontrolę. A potem zjebała się ze schodów. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Dora Crawford - 08.10.2025 Dora trzymała w dłoniach zwitek papieru i nieironicznie zastanawiała się, o co Millie chodziło. Księżycowy Staw był duży, to prawda i czasem można było się zgubić, a dodatkowo chyba wciąż mieli gdzieś tutaj zamkniętego bogina no i co z tym poltergeistem? Ale przecież... no to chyba nie było aż takie skomplikowane żeby zapukać do drzwi i zapytać? Zdecydowanie byłoby to szybsze rozwiązanie, niż zostawianie liścików, szczególnie kiedy Crawley momentami umykało ich istnienie. Zdążyła zejść z pergaminem na dół, w głowie przechodząc przez całą zawartość szafek. Posiadanie zapasów, które pozwalałyby na splecenie kadzideł i zrobienie świeczek to było jedno - o to nie musieli się tutaj martwić. Problemem był chyba fakt, że aktualnie w Księżycowym nie było nikogo, kto potrafił te rzeczy zrobić od podstaw. Dziewczyna miała jakieś zapasy, oczywiście, jeszcze chyba po Lammas gdy kupowała świece na modlitwę ale oprócz tego? Trzeba było to naprawić. Pewnie zabrałaby się do tego od razu, gdyby nie głośne dudnięcie, które dobiegło ją od strony schodów. Wzdrygnęła się wyraźnie, czując jak serce podskoczyło jej do gardło, a żołądek jednocześnie ścisnął się gwałtownie. Wspomnienia Spalonej Nocy były w niej wyraźne i na większość rzeczy reagowała zwyczajnym lękiem, jakby i w posiadłości zaraz zza rogu miała wychynąć zamaskowana postać. - Millie? - zapytała, kiedy wreszcie ruszyła się ze swojego miejsca i zauważyła kto leżał u podnóża schodów. Zamarła na moment, niczym sarna oślepiona światłem reflektorów, a potem nagle ruszyła, dopadając do kobiety. - Mills, nic ci nie jest? - dłonie przebiegły po jej ramionach, szukając odpowiedniego miejsca na podparcie jej i pomoc we wstaniu. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Baba Jaga - 08.10.2025 rzucam za autorke posta bo nie potarła swoich braincelli !Trauma Ognia RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Pan Losu - 08.10.2025 Nie dotykają się żadne omamy, ale trauma ognia pozostaje silną. Kiedy w trakcie trwania tej sesji widzisz płomienie, na moment zastygasz w bezruchu przepełniony strachem. Wydaje ci się, że nadchodzą. Kto? Oni... One? Te istoty złożone z dymu i lęków... RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Millie Moody - 11.10.2025 – No kurrrrwa.... – obolałe stęknięcie było całkiem doniosłe na otwartym holu podrujnowanej rezydencji. Moody zatrzymała się na szerszym fragmencie, kawałku podłogi sprawiającej że schody nie stanowiły ciągnącej się w koszmarną nieskończoność zjeżdżalni. Była otłuczona ale przede wszystkim zirytowana. Czy na prawdę ona to powiedziała? Czy to jej gardło dało wybrzmieć temu paskudztwu? Skóra wciąż śmierdziała strachem, ale przecież NIE MIAŁA PRAWA tak śmierdzieć. Moody nie wiedziała co to strach. Oczywiście pobyt w Lecznicy Dusz próbował skutecznie ją tego nauczyć, teraz jednak gdy była TUTAJ, teraz gdy w czasie Spalonej Nocy chwyciła za młot i kowadło i ukuła siebie na nowo w iskrach i płomieniach... TERAZ KURWA wybełkotane słowa zdawały się jak chujowy żart. Ktoś ją wołał? – Dora? Dora tutaj! Tutaj jestem – nogi i ręce rozjechały się jak bezładnie, jakby były z waty, z kruchej, trzęsącej się gliny. Pierdolenie. Nienawidziła czuć się słaba. Słabość oznaczała bycie trupem. Zawsze. Resztkami woli przewróciła się na plecy i skrzywiła od wrażenia rozchodzącego się po otłuczeniach i otarciach. – Ja Ciebie też Staw. Ja Ciebie też, pierdolone schody... – mówiła ciesząc się, że tym razem język mówi dokładnie to co chciała głowa. A gdy młodsza czarownica pojawiła się w zasięgu wzroku Moody jak gdyby nigdy nic miała już w ustach peta, którego odpalała sobie różdżką. Zrobiła to na leżąco ofc. Najnaturalniejsza pozycja do rozmowy. – Dobrze Cię widzieć mała – owszem, Miles była niższa od Dory. – Wysłałam Ci list. Chce z Thomasem i Liszkiem skakać po ludziach co się nimi zakon opiekuje i ich ogarniać. Masz jakieś pojęcie co mamy w zasobach? – zaciągnęła się mocno. – Czekam na odpowiedź od Norki, ale ona tam miała taki młyn w klubokawiarni w czasie pożaru, że wątpię, żeby cokolwiek się ostało do użytku. A my tu...– kolejny łapczywy buch – my tu jak pączusie w maśle. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Dora Crawford - 14.10.2025 - Mam go ze sobą - powiedziała zatroskana, przyglądając się rozwalonej na ziemi Millie. Wszystkie kończyny wydawały się we właściwym miejscu i pod odpowiednim kątem, ale jej leżenie wcale jej się nie podobało. Kiedy bowiem ktoś leżał, to bardzo często dlatego, że nie mógł się ruszyć. - No... mamy dużo rzeczy, to zależy czego potrzebujesz. Znaczy... jeśli chodzi ci o to co w liście, to ja za bardzo nie mam jak zrobić tych świec, od tego raczej jest Nora. Ja nie umiem. Alee.... no w sumie pewnie jest tak jak mówisz i może mieć u siebie urwanie głowy i ja to wiem gdzie by można ewentualnie zamówić te świece. U kogo znaczy - przekręciła głowę na bok, uważnie przyglądając się Moody i przygryzając na moment dolną wargę. - Mills... możesz się ruszać, prawda? Bo jak tak leżysz to się zaczynam martwić że zaraz będziemy musieli wołać Basiliusa... - kucnęła przy niej, zaglądając w te złociste oczęta z wyraźnym niepokojem. - O, ale... ale oprócz tego że nie mogę ci zrobić od ręki świeczek, to mogę ci dać tę maść na otarte uda co ją chciałaś. I ona powinna sobie też poradzić z siniakami, jakbyś teraz się zanadto potłukła. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Millie Moody - 15.10.2025 – Mogę mogę... – rzuciła, nawet jeśli nie wyglądała na taką. Ale uśmiechała się do Dorci z tej podłogi, bo wrażenie równie nagle co się pojawiło to minęło i tylko przylepione do czoła włosy pokazywały, że cokolwiek przed momentem było nie tak. – Nie no nie musisz Liszka wołać i oh chyba Cię jeszcze nie przeprosiłam, że ściągnęłam przyjaciela zakonu do naszej turbo wykurwistej kryjówki, ale wiesz oświadczył mi się tydzień temu, niezłe story co nie? Nie ruchaliśmy się jak coś, nie planuje w sumie tego robić, nie wiem co mam robić. Chciałabym mieć te pierdolone świeczki, można byłoby się skupić na pracy. – Westchnęła ciężko. – Powiedz Dora co Ty byś zrobiła na moim miejscu bo ja kurwa nie wiem. Aaa i musisz sobie wybrać konstelacje. Cho się połóż obok i popatrz w niebo i powiedz która Ci się podoba, ale baran, ryby i pegaz są już zajęte. – Przymknęła na moment powieki. Na krótki, króciutki momencik. Kręciło jej się w głowie od tego... od tego wszystkiego. – Tak pomyślałam... bo Prewett jest lekarzem wiesz? Robi w Mungu. Ty też kiedyś robiłaś w Mungu prawda? W ogóle wy się znacie? Ja mogę o tym mówić, może lepiej przedstawię Cię wiesz w tej nowej personie. Anyway... myślałam, może pokażesz mu swoje zielska tutaj i pracownie? W jakim stanie jest pracownia w ogóle? Ja tak się skupiłam na tym durnym suficie, a nie wiem czy Ty masz na czym robić. Ale pomyślałam, że wiesz. Moglibyśmy się umówić na jakieś robienie razem. Ja wam mogę potepać się po brakujące składniki czy coś. A Nora to nie wiem czy ma coś teraz do roboty, boje się, że przez ten jeden dzień nie zdążyła nic nazbierać wosku, i narobić od zera, chociaż akurat świece powinna mieć. Kadzidła pewnie jej zeszły na maskowanie smrodu. Z resztą u niej kurwa wszystko syfiło tą sadzą, pewnie biedaczka próbuje to doczyścić od wczoraj... – spróbowała się podnieść. To jednak nie był dobry pomysł. Pierdolone ciało. Nie chciała jednak straszyć młodej. – Jakiego masz dostawce? Znam? – zapytała zamiast tego. RE: [Jesień 72 10.09 Księżycowy Staw | Dora & Milles] Fidler's Green - Dora Crawford - 16.10.2025 Dora zrobiła duże oczy, oprócz oczywiście tego, że wciąż były zwyczajnie zmartwione, że Millie się NIE RUSZA za bardzo. Medyczne instynkty coś tam krzyczały, ale zostały chyba zanadto wybite z rytmu, żeby kobietę w jakikolwiek zreprymendować. Nie spodziewała się bowiem, że Moody jej tutaj wyskoczy z takimi informacjami. W takiej ilości. - Nie masz przecież za co przepraszać - odpowiedziała z pewną ostrożnością, bo wciąż obracała w głowie jedną, dość istotną rzecz. - Millie, ale jak to on ci się oświadczył? To tak na poważnie? Co z Thomasem?? On o tym wie, bo jak nie wie to chyba powinien wiedzieć? No chyba że wy tak no wiesz... We trójkę? Ja wcale nie zamierzam oceniać, oczywiście, bo to całkiem normalne w niektórych kręgach, ale ja nie wiem czy wszyscy są na to gotowi??? - nabrała głębokiego wdechu, mówiąc trochę tak, jakby chciała nadrobić wszystko to, co właśnie padło z ust rozłożonej na podłodzie Mills. - Jednorożec - odpadła niemal automatycznie, jakby już wcześniej zerkała ku górze i zastanawiała się nad tym. A może nie chodziło tylko o podziwianie pracy Millie, ale ogólnie zerkanie ku nocnemu niebu, na którym migały pięknie gwiazdy. - Tak, byłam tam na stażu i kojarzę Basiliusa. Był też na potańcówce, pamiętasz? - zapytała z pewną podejrzliwością, jakby to czy pamięta to był rodzaj testu. Czy się za mocno w głowę nie uderzyła. - Jeśli uważasz, że ma na to czas, to możemy mu pokazać, ale ja odniosłam wrażenie że no wiesz, ma teraz straszne urwanie głowy? W końcu jest lekarzem. Nie mam jednak nic przeciwko, a sama pracownia chyba prezentuje się całkiem dobrze. Trochę nad nią pracowaliśmy i wstawiliśmy odpowiednie sprzęty, narzędzia i stanowiska. Z resztą, wiele nie było trzeba. No i wolałam tutaj robić rzeczy w piwnicy niż eksperymentować w Warowni, więc dużo rzeczy już tutaj dawno było. Nie wiem jakie dokładnie rytuały chcecie robić przy tym klątwołamaniu, ale chyba powinny do tego wystarczyć no wiesz, takie normalne, podstawowe białe go kręgów rytualnych. Przy tych, na przykład przy widmowidzeniu Brenna z nich korzysta. Takich mamy pod dostatkiem, jak chcecie jakieś konkretne to ja już muszę wiedzieć bardziej do jakiego rodzaju rytuału, albo Basilius powinien wiedzieć, prawda? - Nie znasz - odpowiedziała twardo, ściągając usta w wąską linię, widząc jej nieudolne próby podniesienia się. - Mills, jak się nie podniesiesz to ja cię sama podniosę... |