![]() |
|
[19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów (/showthread.php?tid=5250) |
[19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Atreus Bulstrode - 18.10.2025 Dni po Spalonej Nocy wydawały mu się zwyczajnie płaskie i pozbawione jakichkolwiek elementów zachęcających do włożenia większej pracy... w cokolwiek. A jednak służba wzywała i nie można było jej tak zwyczajnie zignorować. Szkoda tylko, że zamiast dać mu coś poważnego do roboty, miał obok siebie smarkulę z BUMu, która zadawała zbyt wiele pytań i zanadto się wszystkim martwiła. Ale ktoś musiał, prawda? Ktoś musiał trzymać świat w ryzach i roztrząsać się nad tym, czy w ogóle było warto, czy da radę i czy inni też sobie poradzą. - Pojawiały się na sabatach od jakieś czasu, ale rozdawały tam samo gówno, przysięgam - kontynuował swoja tyradę o goblinach, które wcześniej rozstawiały się z kołem do zakręcenia i za wygraną dawały absolutne śmiecie. Nie zamierzał się jednak przyznawać do tego, że on miał jeszcze te swoje goblińskie kajdanki. - Oszukiwały, zamknęliśmy się, brawo dla mnie. - podrzucał dalej w dłoni galeona, bawiąc się nim, kiedy spacerowali ubrani w cywilne ubrania. Na zmianę umundorowania naciskał usilnie, bo nie zamierzał sobie spacerować w biały dzień i szukać tych cymbałów, co się tutaj podobno rozstawiali. - No i pięknie, ale potem na Lammas? Przyszło takich dwóch gówniarzy rudych i mieli czarnomagiczne pióra. Że jak nimi piszesz to dają ci po skórze. Lestrange i ja na nie trafiliśmy - westchnął, bo no może i wyższa klasa przedmiotu, ale tez na co mu to. - Niby szybka reakcja, ale teraz jak parę razy ktoś zgłosił ten nielegalny kocyk, to jest trzęsienie się, że znowu trafi się tam coś obrzydliwego - dokończył, wodząc spojrzeniem po wąskiej alejce. Dlatego tutaj byli; bo jakaś młodzieżówka regularnie rozstawiała się po magicznych uliczkach, próbując znaleźć nabywców na przedmioty wątpliwego pochodzenia. RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Hestia Bletchley - 26.10.2025 Powierzone im zadanie, które właśnie wykonywała z Atreusem było dla Hestii bardzo edukacyjne. Czarownica bowiem dowiedziała się w ten sposób, że nie miała żadnego pojęcia, jak rozmawiać z kimś kto właśnie stracił rodzeństwo. Zwłaszcza że im dłużej o tym myślała, tym bardziej w głowie Bletchley dominowała jedynie refleksja, jakie wielkie miała szczęście, że jej własnej staszej siostrze nic nie stało. Nie mogła wyobrazić sobie że mogłaby stracić Alice. Ciężko było jej więc wiedzieć jak mogłaby pomóc Atreusowi. Oczywiście nie powiedziała tego na głos. W ogóle dzisiaj przez większość czasu nie mówiła za dużo, uznając że zapewne milczenie pomoże Bulstrode znacznie bardziej niż cokolwiek co mogłaby powiedzieć na głos. – Myślisz, że mogą sprzedawać rzeczy ukradzione podczas pożaru? – spytała w końcu, po długiej chwili wysłuchiwania jedynie tego co miał do powiedzenia Bulstrode. – Kiedyś w Hogwarcie starsi Puchoni chodzili do Hogsmead, kupowali tam słodycze w Miodowym Królestwie, a potem sprzedali je dwukrotnie drożej w naszym pokoju wspólnym uczniom, którzy jeszcze nie mogli wychodzić do miasteczka. W sumie biznes całkiem dobrze im szedł dopóki nie pokłócili się o to co robić z pieniędzmi. Może i tutaj to po prostu jakieś dzieciaki? Gorzej jeśli rzeczywiście coś komuś ukradły i był to jakiś czarnomagiczny przedmiot. Zerknęła na Atreusa, a potem sama ponownie zaczęła rozglądać się po alejce. Na jego nalegania, porzuciła mundur na rzecz zwykłego swetra, spodni i ciemnego płaszcza, podobnego do innych płaszczy mijanych na ulicy. No, może poza tym, że w kieszeni miała zapewne jakiś ołówek, miętówki i chyba zmywalne tatuaże. RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Atreus Bulstrode - 28.10.2025 Atreus sam nie był pewien, jak należało z nim rozmawiać. Jakoś specjalnie? Nie wydawało mu się. Specjalne traktowanie było chyba najgorszym, co by go mogło w tym momencie spotkać, bo odnosił wrażenie że potrzebował normalności. Musiał poczuć, że świat toczył się dalej, że on też musiał iść do przodu, a nie stać w miejscu jak idiota, wahając się co chwilę czy otworzyć podarowany mu list i co zrobić ze swoim życiem. Wieczorami bywał przygnębiony, o ile nie zwyczajnie najebany, ale starał się trzymać fason przed innymi, szczególnie w pracy. - Myślę, że dla nich to bez różnicy, czy trafi się coś z pożaru, przed pożarami czy po nich... - westchnął, kręcąc przy tym głową. - Nie wiem czy pamiętasz, ale te menele z Nokturna zawinęły mi sakiewkę, na całe szczęście znalazł się ktoś, kto ją znalazł i postanowił mi zwrócić. Tyle dobrego - chociaż od straconych galeonów by nie zbiedniał, to dokumenty i ich strata były już zwyczajnie problematyczne. Szczególnie że sam nie miał ich jak szukać z uszkodzoną nogą. - Zawsze lubiłem wstrząsoladki. Dawały kopa. A ty miałaś jakieś swoje ulubione rzeczy w Miodowym? Galeon podleciał na nowo do góry, mrugając wesoło złocistym kolorem, a czujne spojrzenie aurora wreszcie trafiło na coś, czego najpewniej szukali. Nieco dalej w dół uliczki, na kocich łbach rozłożony został kocyk. Była stosunkowo wąska, ale nie na tyle by prezentowane przedmioty utrudniały sprawne poruszanie się po niej - leżały jednak na tyle wymownie, ze nie można było na nie tak zwyczajnie nie spojrzeć, a odsunięcie od głównej alei sprawiało, że pewnie unikali znacznej części patroli. Bulstrode więc spojrzał wymownie na Hestię i kiwnął głowę w ich stronę, nie zatrzymując się. - Chcesz mówić? RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Hestia Bletchley - 04.11.2025 – O. To... – Chyba musiałeś mieć dużo szczęścia nie było raczej zdaniem, które powinna była w tym momencie powiedzieć. Nie odnośnie pożaru i jego pokłosia. – To się raczej nie zdarza za często. No wiesz, aby ktoś odnalazł coś co zostało ukradzione na Nokturnie. I chyba wolałam zwykłą czekoladę, ale wstrząsolatki też były fajne. O i musy świstusy, ale no... Wtedy unosiłeś się trochę nad ziemią, a to czasem bywało męczące. No i wiesz... Moja mama jednak piecze lepiej niż wszystko co tam było. W sumie to lubiła niemal wszystkie słodycze z tamtago miejsca i... I w sumie to z każdego miejsca. Ogólnie lubiła słodycze. Spojrzenie Hestii powędrowało za wzrokiem Atreusa i brygadzistka od razu przestała myśleć o różnych słodkościach, a zamiast tego skinęła głową gotowa do działania. – Jasne – powiedziała cicho, chociaż prawdę mówiąc nie miała pojęcia co ani jak powiedzieć. Bardziej jednak niż niepokój przed złym wysłowieniem się, dominował w niej niepokój, że Atreus uzna ją za niegotową do takich zadań. A przecież gotowa była. Ruszyła więc w stronę młodych chłopaków, niby od niechcenia i obrzuciła wzrokiem ich towary. – Zbieracie na coś? ‐ spytała, próbując na razie nie rozmyślać ile z tych rzeczy było ukradzionych. RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Atreus Bulstrode - 06.11.2025 Oj tak, musiał mieć dużo szczęścia i sam zdawał sobie z tego sprawę. Rzeczy, które niknęły na Nokturnie, zazwyczaj zostawały tam już na zawsze i nie było szans na odnalezienie ich, no chyba że robiło się regularne przechadzki po średniej klasy sklepikach, gdzie sprzedawano najgorszej klasy rupiecie. - Jak ktoś zjadał za dużo świstusów to się przyczepiało do niego sznurek i ciągnęło za sobą jak balon - prychnął. W jego przypadku, to podkładanie innym świstusów było jak najbardziej celowe, bo człowiek sobie nawet nie wyobrażał, ile nieświadomych ich działania dzieciaków można było znaleźć w Hogwarcie. Z resztą, podmienienie opakowania też nie było przesadnie ciężką rzeczą, a utyskiwania unoszących się nad ziemią rówieśników były momentalnie bezcenne. Bulstrode nie miał nic przeciwko temu, żeby mówić samemu. Serio. Nie wymagał też od niej jakiegokolwiek wykazywania się, bo wciskał jej w ręce to zadanie głównie dlatego, że nie był nim zainteresowany. To była robota dla brygadzistów - tak podpowiadał mu cichy głosik w głowie, który był z nim od początku jego aurorskiej kariery. Kiedy więc Hestia zagadała do chłopaczków, on przyklęknął nad rozłożonym kocykiem, z zainteresowaniem przyglądając się wszystkim szpargałom, które można było tam znaleźć. Zestaw był zróżnicowany; zegarki, zabytkowe monety, jakieś fikuśne figurki, kolekcjonerskie karty z Lorettą i innymi popularnymi czarownicami. - Tak - oznajmił jeden z chłopaków, wygładzając szatę. Na pierwszy rzut oka było widać że to jakiś młokos, który na dobrą sprawę powinien być w szkole. - Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie! - błysnął zębami w cwaniackim uśmiechu. - Jest czymś pani zainteresowana? Mamy bardzo urokliwe... eee... spinki do włosów, na przykład. I takie te, szczypce do nich. RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Hestia Bletchley - 04.12.2025 – Próbowałam. Było śmiesznie – powiedziała nagle, bo chociaż nie była wielką fanką cukierków, przez które się latało, to jednak jako żądne przygód dziecko, raz czy dwa próbowała zjeść całą paczkę, aby zobaczyć jak długo będzie latać. Szybko jednak trzeba było wrócić na ziemię i skupić się na pracy, która jakimś dziwnym trafem również orbitowała wokół tematu słodyczy. – Miodowym Królestwie? – spytała unosząc lekko brew do góry, bo gdzie był Londyn, a gdzie Miodowe Królestwo, a tak poza tym to co oni robili poza Hogwartem? Bo przecież nie miała wątpliwości, że jeszcze powinni się jeszcze uczyć. Nie wyglądali na młode dzieciaki, ale nie było szansy, aby już ukończyli swoją edukacją, a przecież był wrzesień. Chyba, że szkoła postanowiła na jakiś czas zwolnić swoich uczniów, aby mogli pobyć z bliskimi po pożarach? Chłopak pokiwał głową, a Hestia sama przyjrzała się wystawianym tutaj towarów, które zdecydowanie nie wyglądały jak coś, co mogłyby tak po prostu sprzedawać dzieciaki. Zatrzymała spojrzenie na pstrokatej figurce lisicy w niebieskiej sukience. Oh i towarzyszył jej również pan lis, chociaż jedną nogę miał urwaną. Były też zegarki, monety, niewielka portmonetka. Tak, zdecydowanie nie wyglądało to jak sprzedawanie starych zabawek, czy stoisko z lemoniadą. – Ładne rzeczy. Skąd je macie? – Od babci – powiedział jeden z chłopaków, po czym roześmiał się wraz z drugim, a Hesti przemknęło przez głowę, że albo babcia była mózgiem tej całej operacji, albo po prostu zabrali te figurki jakiejś staruszce. Albo skłamali. Brygadzistka zerknęła na Atreusa, chcąc wybadać sytuację. Powinni zadawać dalsze pytania? A może Bulstrode wypatrzył coś wartego uwagi? RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Atreus Bulstrode - 10.12.2025 Uśmiechnął się lekko na to jej próbowanie, bo w sumie dobrze było wiedzieć że nie była aż taka sztywna, jak czasem można było pomyśleć. Inna sprawa, że Atreusowi raczej przyszło do głowy, że to ona prowadziła kogoś na sznurku, a nie zwyczajnie najadała się cuksami żeby sprawdzić ile się jej uda unosić w powietrzu. Akurat to, ze dzieciaki wymawiały się Miodowym Królestwem, nie wydawało mu się aż tak podejrzane. Równie dobrze mogli je znaleźć w Dolinie Godryka, albo dwa zaułki od rzeczonego sklepu ze słodyczami. Co prawda nie mógł się utożsamiać z żebraniem na ulicy o knuta, żeby nawpychać się słodyczy w roku szkolnym, ale różne rzeczy się słyszało i widziało na korytarzach, kiedy jeszcze do szkoły chodził. Jako tako więc rozumiał. Znaczy zrozumiałby, gdyby dzieciaki posiadały odrobinę więcej pomyślunku, bo między tymi figurkami śmiesznych lisków, słoników, zegarkami i innymi, obskurnymi rupieciami, dało się też znaleźć o wiele bardziej interesujące przedmioty. Różdżki. Wziął w dłoń patyk, przyglądając mu się przez chwilę, mimowolnie jednak prychając z kpiną na wytłumaczenie, że wszystko tutaj zgarnęli od babci. Żadna babcia nie oddałaby wnuczkom różdżki. Czy to własnej, czy to będącą jakąś pamiątką. A jeśli byłaby to przypadkiem babcia krętaczka, a ta różdżka kradziona, to tym bardziej nie powinna się tutaj znaleźć. - Od babci. Tyle tu rzeczy macie, że babcię chyba z torbami puściliście, co? - chłopcy spięli się nieco, spoglądając po sobie uważnie. - Spokojnie. Ile za nią chcecie? - uniósł dłoń z różdżką. Rzucili cenę siedmiu galeonów i Atreus bez mrugnięcia okiem sięgnął do kieszeni i wyciągnął monety. - A ty? - odwrócił się na Hestię, chowając różdżkę do kieszeni bluzy. - Coś ci się podoba? RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Hestia Bletchley - 13.12.2025 No nie! Rożdżki! Mieli tutaj różdzki! O ile ich babcia nie była szaloną członkinią rodziny Ollivander, która uciekła z Lecznicy Dusz i rozdawała różdzki niczym cukierki, to nie było żadnej możliwości, aby chłopcy nie ukradli skądś tych przedmiotów. Jak i zapewne wszystkich innych, ale jednak z całym szacunkiem dla zegarków i porcelanowych gąsek, kradzież i sprzedawanie rożdżek były zdecydowanie poważniejszym przewinieniami. Pytanie Atreusa o cenę zaskoczyło ją, ale uznała, że to mimo wszystko jakaś dziwna gra ze strony aurora. W końcu wciąż byli w cywilnych ubraniach i potrzebowali większej ilości szczegółów. Poza tym... Hestia, chociaż wiedziała że to co robili młodzi czarodzieje było nielegalne, nie wiedziała czy ma serce zaciągnąć ich do Ministerstwa Magii. Jasne, powinni zwinąć ten nielegalny interes, ale... Na Merlina, co musiało być nie tak z tymi dzieciakami, że w środku roku szkolnego, sprzedawali najprawdopodobniej ukradzione różdzki gdzieś w alejce w magicznym Londynie. Gdzie byli ich rodzice? I co jeśli ich rodzice nie żyli? Albo sami byli w więzieniu i dawali taki przykład swoim dzieciom. A co jeśli ta babcia... Chyba nieco zatracała się w tych rozważaniach. Hestia zawahała się i spojrzała na kocyk. Było tu kilka ładnych rzeczy i nawet jedna zdobiona szkatułka na biżuterię, którą mogłaby kupić siostrze na zbliżające się urodziny, ale wątpiła aby ktokolwiek z jej rodziny doceniłby kradziony prezent, a znając samą siebie młoda Bletchley zapewne bardzo szybko, by się do tego przyznała. Śmierciożercy zapewne mieli szczęście, że Hestia nie była upadłą na głowę ekstremistką z rozsądkiem i ojcem mugolakiem, bo gdyby została jedną z nich dzieki jej rozterką cała inicjatywa zapewne zakończyłaby się bardzo szybko. Pokręciła głową. – Nie, chyba nie – powiedziała nie dodając na głos, że jedyne czego w tym momencie chciał, to aby te dzieciaki były teraz w ławkach na zajęciach z transmutacji. Nie wtrącała się jednak w zakupy Atreusa, zakładając że raczej nie kupował tej różdżki, aby zrobić z niej dekorację na ścianę. RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Atreus Bulstrode - 14.12.2025 Słysząc jej odpowiedź, zmrużył delikatnie oczy i zmarszczył brwi, w jakimś przebłysku dezaprobaty. Zdecydowanie liczył na coś innego z jej strony, nawet jeśli nie powiedział tego Bletchley wprost, bo jakże by miał? Na pewno nie kiedy stała przed nimi dwójka młodocianych rzezimieszków, którzy wykręcali się chęcią kupienia worka słodyczy w Miodowym Królestwie. Przez moment się jej jeszcze przyglądał, ale wreszcie przeniósł na nowo spojrzenie na kocyk i otaksował ponownie znajdujące się na nim przedmioty. - Pani nie chce, to jeszcze... a tego liska w niebieskiej sukience, niech stracę. Ile za niego? - wrócił do targowania się z dzieciakami, jakby w ogóle nie przejmując się wszystkim tym, co właśnie chodziło Hestii po głowie. Cóż, tak było, bo nawet w najśmielszych snach nie mógłby mieć w podobnej sytuacji z głowie takich pytań jak czy ich rodzice nie żyli, albo byli w więzieniu. Wziął tego liska, kiedy już za niego zapłacił i obrócił go w dłoniach. Figurka była trochę poobijana na krańcach sukienki i miała utrącone jedno uszko, ale oprócz tego była całkiem ładna. Chłopcy przynajmniej ją nieco wyczyścili, bo szkliwo lśniło ładnie, przyciągając wzrok, a kolory były żywe i nasycone. - No, to teraz mam do was kolejne pytanie. Czemu właściwie nie jesteście w Hogwarcie? - uśmiechał się, ale wyraz ten wcale nie należał do przyjemnych czy ciepłych. Był ostry i może trochę niezadowolony, bo Atreus zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że jego czas był zwyczajnie marnowany. A wszystko przez to cholerne Lammas, gdzie na oficjalnej loterii można było zgarnąć czarnomagiczne przedmioty. Żaden z wyłożonych na kocyku przedmiotów, nie zionął jednak czarną magią. To były rupiecie, drobnica wyciągnięta z kieszeni i torebek. No i te różdżki, ale różdżkę można było tak samo ukraść jak i znaleźć, bo ktoś ją po pijaku zgubił. Może był z tym pytaniem nieostrożny, albo liczył na to że dzieciarnia nie okaże się biegła w teleportacji, bo i czemu by miała? Kursy odbywały się na siódmym roku, żeby większość uczniów mogła być pełnoletnia - chłopcy najwyraźniej posiadali jakiś ukryty talent. Szybkie ruchy, niesamowicie wręcz zgrane, a potem rozległ się trzask i zniknęli. Bulstrode westchnął i wyprostował się. Przez moment patrzył; najpierw na miejsce gdzie był rozłożony kocyk, a potem na liska którego na nowo obracał między palcami. W końcu rzucił go do Hestii. - Masz. Dasz go Brennie, czy komukolwiek innemu kto ma widmowidzenie, może coś na nim zobaczy. Dlatego dobrze było, żebyś coś wzięła, bo też można było spróbować to podejrzeć, ale trudno. Wyprostował się, przez moment jeszcze patrząc na miejsce gdzie chwilę temu rozłożony był kocyk. To były zwykłe gówniarze, które nie miały nic lepszego do roboty i w sumie on sam nie miał się czym przejmować. Nie jako auror. W końcu więc ruszył w dół alejki. Nieśpiesznie, czekając aż Hestia do niego dołączy i razem wrócą do Ministerstwa. Postać opuszcza sesję
RE: [19.09.1972] Kocyk pełen skarbów - Hestia Bletchley - 06.02.2026 O nie. O nie, nie, nie, nie, nie. Ta mina Atreusa. Chyba... Chyba zrobiła coś nie tak. Tylko co? Miała jednak coś sobie wybrać? Ale dlaczego? A może tylko jej się wydawało? Tak, na pewno jej się tylko wydawało. Przecież czego mógłby od niej chcieć? Nie, no na pewno wszystko było w porządku. Tak. Pewnie po prostu zastanawiał się co zrobić w tej sytuacji i tyle. Ale przyglądał jej sie zdecydowanie za długo. Merlinie... Jednak jej się nie wydawało, prawda? Zrobiła coś nie tak i nawet nie miała pojęcia co. Domyślała się, że powinna była z jakiegoś powodu coś kupić, ale naprawdę nie miała pojęcia dlaczego. Może... Może liczył, że jeszcze z nimi porozmawiają, a kupowanie kolejnych rzeczy miało być sprytnym sposobem na odwrócenie uwagi chłopaków? Albo może chodziło o zdobycie ich sympatii? Albo... Albo Atreus wezwał falami posiłki, tylko musieli nieco dłużej przetrzymać tutaj młodych sprzedawców i... Nie. To byłoby bez sensu. Atreus nie wyglądał na takiego, który wzywałby posiłki do takiej drobnostki. Czy jeśli teraz zmieni zdanie i powie, że jednak chciałaby coś kupić to będzie lepiej? Chyba nie skoro Atreus najwyraźniej postanowił zrobić kolejne zakupy za nią i ugh... Nagle zrobiło sie tutaj jakoś tak strasznie gorąco. Zerknęła na figurkę liska. Była... Urocza? Ogólnie leśne zwierzątka w ubraniach były urocze. Przypominała jej trochę pluszową myszkę, którą miała kiedyś w dzieciństwie. Też kiedy Hestia ją dostała miała niebieską sukienkę, ale szybko to się zmieniło, bo mała Bletchley postanowiła pofarbować ubranie zabawki różnego rodzaju farbkami. Uśmiechnęła się na to wspomnienie, a potem bardzo szybko spoważniała, bo przecież to absolutnie nie był moment aby się uśmiechać. Nie kiedy zrobiła coś bardzo nie tak w oczach Atreusa i nawet nie wiedziała co. Z drugiej strony... Czemu ona się tym aż tak przejmowała? To był Atreus. Świetny auror to prawda, ale czasem miała wrażenie, że Bulstrode miał skrzywioną minę zupełnie bez powodu, więc może było tak i tym razem? Nie no, nie. Nie warto było się tak oszukiwać. Powinna przygotować się na najgorsze i najwyżej cieszyć się z tego, że tragedia ją ominęła. Po kolejnym pytaniu Atreusa, tym samym które i ona chciała zadać, chłopcy... Zwinęli się naprawdę szybko i nagle było tutaj tak, jakby nigdy ich nie było. Jak nauczyli się teleportacji? Naprawdę nie miała pojęcia. Przejęła od Atreusa figurkę i... Poczuła jak dziwna fala chłodu oblewa ją całą, gdy wreszcie zrozumiała swój błąd. – Oh... – mruknęła, zaciskając palce na figurce, bo jeszcze tego by brakowało, aby teraz ją upuściła. Na Merlina jak mogła być taka głupia i o tym nie pomyśleć? Przecież to było tak oczywiste. Naprawdę, pracowała w Brygadzie już od wielu miesięcy, powinna szybciej orientować się w takich rzeczach, zwłaszcza jeśli chciała zapisać się na kursy aurorskie. – Myśl – Myślała? No właśnie nie do końca myślała, skoro nie wpadła na coś tak oczywistego. – Przepraszam. Dam figurkę Brennie – powiedziała wpatrując się w puste oczy liska. Starała się przy tym zabrzmieć tak normalnie, jak tylko potrafiła, aby nie myślał, że zachowywała się jak małe dziecko. Szybko schowała figurkę i ruszyła za Atreusem, odzywając się tylko wtedy, gdy było to konieczne. Koniec sesji
|