Vienne Alyssa Avery
Urodzenie: 19 października 1944; zodiakalna waga, numerologiczna jedenastka
Stan cywilny: Panna
Krew: Czysta, jasnowidz
Zamieszkanie: Ulica Pokątna, Londyn
Pochodzenie: Brytyjskie; pierwsza córka Aureliany z domu Mulciber oraz Cassiana Avery. Wbrew zapałowi rodziny do wszelkich materii sztuki i jej wykonywania, Vienne nigdy nie czuła pociągu do pasji, którą ponoć nosiła w sercu lwia część czarodziejów o jej nazwisku. Posiadała dwóch starszych braci i jedną młodszą siostrę; najstarszy, Julian, zginął w potyczce z mugolakiem, co było jednym z powodów, dla których reszta rodzeństwa mizantropicznie patrzyła na czarodziejów pochodzenia mogolskiego oraz wpadła w ramiona czarnej magii i choć Vienne zajmowała się dziedziną zakazaną od dawien, tak utrata brata sprawiła, że fascynacja nią pochłonęła ją bez reszty.
Kształtowanie: ◉○○○○
Rozproszenie: ◉◉○○○
Transmutacja: ◉○○○○
Zauroczenie: ◉◉○○○
Nekromancja: ◉◉◉○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉◉○
Aktywność fizyczna: ○○○○○
Charyzma: ◉◉◉○○
Rzemiosło: ○○○○○
Wiedza przyrodnicza: ◉○○○○
Wiedza o świecie: ◉◉◉○○
Poziom spaczenia: II — Czarna magia smakowała jak zakazana słodycz; jak boskie wybawienie; jak ambrozja, która miło szczypie na czubku języka; jak to, czego nie wolno. Babka wprowadzając ją w arkana tej materii, nie wiedziała, że prędko stanie się jej obsesją. Niejednokrotnie całe popołudnia spędzała przy jej kominku, słuchając jej obrzydliwego kaszlu, wdychając oddech nikotynowy, którego mgliste obłoki rozcierały się w przestrzeni. Jedno było pewne – wpadła w króliczą norę, jednak nie była nigdy Alicją. Umierała powoli podczas tego danse macabre, zatracając swoją tożsamość i krople istnienia na rzecz wolnego tańca ze śmiercią, który nęcił ją słodyczą na czubku języka. Czarna magia nie była opcją, a księgi należące do w materii zakazanych chłonęła z zapałem godnym neofity. Nekromancja prędko stała się jej obsesją, podobnie jak nitki waty cukrowej, wędrującej po ramionach nieba w postaci chmur. Rozłożyste dłonie gałęzi drzew zwiastowały migotliwy kurz przemijania, a za każdym razem, gdy nastawała jesień – nieodwołalnie przypominała sobie o kruchości istnienia.
Różdżka: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, grab
Zwierzę totemiczne: Ćma
Aura: Intensywnie żółta, opleciona czarnymi nićmi
O zdolnościach: Była dzieckiem chorowitym, a przebudzenie się trzeciego oka traktowała jak błogosławieństwo – umierającą ludzką część jej jestestwa. Śmierć traktowała po koleżeńsku, a swoje wątłe istnienie uznawała za parsknięcie losu. Lwią część dzieciństwa spędziła w Mungu, jednak nie zatrzymało to jej absurdalnego zapału do bycia nieprawidłowym błędem. Bo robiła wszystko na przekór, a jej temperament (o wybiórczej fascynacji światem rzeczywistym) sprawiał, że była ćmą. Pomimo lichej postury i odhaczania chorób, z jakimi trafiała pod oko uzdrowicieli, matka od zawsze dbała, aby dostawała należyte wykształcenie już jako małe dziecko. Była więc oczytana, posługiwała się biegle językiem francuskim, opanowywała podstawy historii magii – nic jednak nie kusiło jej tak mocno jak akwen wróżbiarstwa, starożytnych run i numerologii. Zaczytywała się w księgach o charakterze nekromanckim, które czerpała z zasobów babki, czarną magię i manipulację siłami witalnymi uznając za swoją obsesję – w wieku dwudziestu-ośmiu lat niewiele z tej materii mogło ją zaskoczyć. Była wyćwiczona w braku emocji, w odczuwaniu chorej pustki, z której zionęło samo piekło. Ogniste wstęgi istnienia zaciskały swoje satynowe dłonie na gardle – przeklęta szekspirowska kantyczka pobrzmiewająca wśród miriad myśli. Nie pamiętała wiele – jedynie zionącą pustkę z wyrżniętego po sercu miejsca. Jako dorosła kobieta, dusiła w sobie wszystkie traumy, które ognistym całunem spoczęły na młodym, dziecięcym umyśle. Przepowiadanie przyszłości, łączność z duchowym światem mistycyzmu, odkrywanie znaczenia stojącego za starożytnymi runami, obrona przed czarną magią i ogrom charyzmy, który przybierała, aby pokryć złotem gnijące, zranione wnętrze. Nigdy nie została pochłonięta przez świat sztuki, tak jak jej rodzeństwo. Posiadała dwie lewe ręce do wszelakich dziedzin manualnych, a rodzice – widząc, że Vienne nie przejawia za grosz talentu, zostawili ją samopas, licząc, że z Astorii wykrzesają lepszą postawę i przedłużenie rodowej tradycji. Została zepsutą wydmuszką, nad którą niepewnie pochylały się guwernantki – uchodziła wszak za dziecko najogólniej określane mianem dziwnego. Bardzo przeciętna jeżeli chodzi o czarowanie, skupiła się na rozwijaniu odziedziczonej umiejętności i zdobywaniu wiedzy.
Nici [0]: Umiejętność tę odziedziczyła z krwią Mulciberów, płynącą w żyłach matki. Już jako dziecko zaczęła dostrzegać nici powiązań między członkami rodziny, a wychodząc na łono świata zewnętrznego – przekuła to w swój osobliwy dar. Objawia się to percepcyjnie, przy nakładzie dużego skupienia.
Popularność [0]: Popularność zaskarbiła sobie nazwiskiem, które wyniosła na nowe wyżyny – miano Averych dotychczasowo kojarzyło się z wystawami galeryjnymi i malarstwem; odkąd ona jednak rozwinęła skrzydła wybitnej wróżbitki i medium, Vienne Avery coraz głośniej pobrzmiewało w świecie czarodziejskim. Zaskarbiła sobie ogrom renomy, a na jej seanse spirytystyczne przychodzą czarodzieje z nieomal każdego zakątku Anglii.
Wróżbiarstwo [3]: Od dziecięcych lat fascynowała się podniebnym światem gwiazd i wróżb. Gdy obudziło się w niej trzecie oko, jasnym było, że w tę stronę ukierunkuje swoje życie. Jej wiedza jest ogromnie rozbudowana, a guziki gwiazd, którymi powyszywane jest niebo, nie mają przed nią sekretów. Para się pracą jasnowidza i wróżbitki, uznając to za swoje fatum i przeznaczenie.
Wywoływanie duchów [3]: Świat mistyczny, choć chowający się przed ludzkimi oczami, nie ma przed nią tajemnic. Profesjonalnie nawiązuje kontakt z duszami zmarłych, będąc medium na usługach u samego szatana; przychodzi do niej ogrom czarodziejów, szukających kontaktu ze swoimi bliskimi, którzy odeszli ze świata, często w niewyjaśnionych okolicznościach.
Wykaz intencji [3]: Nigdy nie czuła miłości, a jej credo zawierało się w smaku samotności – jasnowidztwo, które obudziło się w niej za wczesnych lat młodości, rozwierając trzecie oko, było jak fatum; westchnięcie przyszłości omiotło ją słodkim oddechem, a ona wreszcie poczuła się wyjątkowo, nie będąc w cieniu rodziny. Miała coś sobie tożsamego, coś swojego. Nigdy nie miała swojego człowieka – teraz przynajmniej posiadała w garści wyjątkowość.
Język francuski [1]: Podjęła naukę tego języka już jako dziecko, pilnowana przez matkę i guwernantki, aby osiągnąć w nim biegłość. W dorosłym życiu posługuje się nim bez większych problemów.
Numerologia [1]: Świat liczb nie ma przed nią niewiadomych, a jego nauka szła w parze z wróżbiarstwem. Obiecująca w tej materii, opanowała ją do biegłości na przestrzeni lat, a obecnie wykorzystuje ją w swojej pracy wróżbitki.
Starożytne runy [1]: Podobnie jak numerologia, starożytne runy były obiektem jej absolutnej pasji i zaciekawienia. Już jako dziecko była nęcona przez świat niewiadomego, a z czasem przestał mieć przed nią jakiekolwiek tajemnice. W obecnym momencie jest w stanie odczytywać zakodowane wiadomości, jak i je rozpoznawać.
Bezsenność [2]: Bezsenność złapała ją w swoje sidła już za czasów nastoletniego życia, rysując się sinymi śladami pod oczami i najogólniejszym zmęczeniem. Do tej pory musi korzystać z eliksirów i kadzidlanych woni, które sprawiają, że radzi sobie z własnym flegmatyzmem.
Uparciuch [1]: Jest niesamowicie uparta i zawsze stoi przy własnym zdaniu; ciężko jej przyznać, jeśli się myli.
Mizantrop [1]: — mugolaki; posiada głęboko zakorzenioną nienawiść do czarodziejów pochodzenia mugolskiego; w swej pysze uważa, że są oni nienaturalnym wybrykiem natury i jedyne, co się im należy, to jak najszybsze wytępienie ze świata czarodziejskiego. Brzydzi się nieczystą krwią, a całość niechęci podsyca fakt, że je starszy brat zginął z rąk mugolaka. Jest w tym wszystkim zapalczywa i pełna nienawiści, a w swoich poczynaniach wyjątkowo radykalna.
Nerwica natręctw [1]: Wszystko w jej otoczeniu musi podlegać ocenie jej oczu, w sposób idealny układając się wedle wytyczonego przez umysł schematu. Nienawidzi braku symetrii, krzywo powieszonych obrazów, wszelkich nierówności zawierających się w obrębie wzroku.
Uczulenie [1]: Jest uczulona na babkę lancetowatą; kontakt z nią sprowadza się do silnej wysypki, kataru i duszności.
Słabo zbudowany, niedowaga [2]: Jest relatywnie wysoka, a przy tym o solidnej niedowadze; już jako dziecko była wybitnie chorowita, a łóżko w Mungu nieomal do niej należało, teraz jej słaba budowa głównie przejawia się w kantach sylwetki i anemicznie bladej twarzy.
Foliowa czapka [1]: Wierzy w wiele absurdalnych, nierealnych rzeczy; nie jest trudno przekonać ją do abstrakcyjnej idei czy osobliwych wymysłów, a w dodatku – ufa ona gorliwie i głęboko, szerząc skąpany w absurdzie fakt.
Lęk wysokości [2]: Nie jest w stanie latać na miotle; ilekroć za czasów szkolnych musiała jej dobywać, dłonie mimowolnie się jej pociły, a oddech niebezpiecznie przyspieszał. Nie lubi wysoko położonych, otwartych przestrzeni – niejednokrotnie paraliżuje ją wówczas strach, którego nie jest w stanie poskromić.
Uzależnienie [1]: Parę lat temu wpadła w ramiona uzależnienia od nikotyny; teraz często jest widywana z papierosem, który nijak nie pasuje do dziecięcej buzi i wielkich, przejętych tęczówek.
Edukacja: Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie; Slytherin — W szkole nigdy nie była rozpoznawalna szerzej, niż nakazywały normy; lawirowała między ludźmi, sensualną obecność samej siebie odkrywając jedynie pod osłoną nocy – zupełnie jak te ćmy, które letnią porą rozbijały się o rozżarzone lampy pokoi. Bo w gruncie rzeczy tym właśnie była – upadłym motylem, ukazującym się pod ciemnym płaszczem nieba. Nie była uczennicą o lukratywnych zasobach, za jedyną i prawdziwą pasję uważając magię zakazaną. Przodowała we wróżbiarstwie oraz starożytnych runach, nic jednak nie przykuwało jej uwagi tak intensywnie jak księgi zakazane. Slytherin odzwierciedlał jej naturę ambitnej, idącej po trupach do celu dziewczyny, która prędko miała przemienić się w kobietę kołyszącą biodrami odrobinę pewniej, o podwiązkach znaczących drogę podboju.
Doświadczenie: Po ukończeniu Hogwartu, poświęciła całą swoją wolę i siły w nabywanie wiedzy. Ma za sobą kilka podróży, podczas których szkoliła się w praktykach wróżbiarskich, nigdy wcześniej jednak nie pracowała w żadnej konkretnej materii. Trzy lata po ukończeniu szkoły, założyła własny gabinet, stając się jednym ze sławniejszych i bardziej szanowanych czarodziejów, zajmujących się przepowiadaniem przyszłości i wywoływaniem dusz zmarłych.
Aktualne miejsce pracy: Niewielki gabinet na ulicy Pokątnej, kojarzony powszechnie pod jej nazwiskiem, cieszący się znamienitą renomą.
Cechy szczególne: Wysoki wzrost, wybijający się ponad panny w jej otoczeniu; siateczka piegów rozciągnięta na obliczu, pieprzyk na policzku i wielkie, kryjące strach tęczówki.
Rozpoznawalność: Poziom V — szeroko rozpoznawalny; figuruje jako jedna z bieglejszych w swoim fachu wróżbitek i łącznik z duchowym światem zmarłych. Seanse spirytystyczne organizowane przez nią cieszą się ogromną popularnością i ściągają w jej arkana czarodziejów różnej maści – od prostych, żyjących w cieniu jednostek, po sławy cieszące się tytułem celebrytów. Atena rzeźbiona w marmurze, Wenus wysnuwająca się z piany morskiej – to nie była ona. Prawdopodobnie była błędem, który maskował wadliwość rodziny, niewybrednym żartem, czyniącym pajączki w zewnętrznych kącikach oczu i rubaszny uśmiech na wargach. Nie chciała być pośmiewiskiem, ale z całą pewnością nim bywała; kosmicznym idiotyzmem, a fakt, że rodzina jeszcze jej nie wydziedziczyła, uznawała za objawienie – objawienie, które rysowało się na twarzy ojca zmarszczonymi brwiami, ilekroć widział, jak miernie się prowadzi. Gdyby miała w sobie choć odrobinę przyzwoitości, dygałaby grzecznie, uśmiechała się prawidłowo, a na łabędziej szyi mościłyby się nieśmiałe nuty piżmowe – ona jednak, otoczona woalką woni kadzideł, uchylała się.
Wskazówki dla Mistrza Gry
Skupiam się na grze różnorakiej; lubię wątki obyczajowe i zabawowe eventy, ale w równej mierze interesują mnie misje związane z organizacją, wymagające nakładu mechaniki. Vienne będzie się rekrutowała w przyszłości do Śmierciożerców i chociaż wydaje się niepozorna i niepewna siebie, posiada ogromne pokłady nienawiści, które chciałabym w niej budować na fabule. Stawiam na rozwój postaci, nie tylko pod kątem umiejętności, ale też przeżyć wewnętrznych i nawiązywania relacji. Aktualnie Vienne ma drugi poziom spaczenia postaci, bo jest fascynatką czarnej magii; na fabule planuję rozwijać mrok zawierający się w jej umyśle i dążyć do wewnętrznej degrengolady.
Time to roll the dice, you know I'm the type
Type to risk my life, not afraid to die
Widzę rozdarte łono nieba, krwiste flaki wypluwane przez gorejące słońce wspinające się po drabinie nieboskłonu. Oblizujące lubieżnie wargi przekleństwo – przyjmujące postać siateczki piegów rozciągniętej na palecie policzków; błękitu tęczówek, w których igrają oblicza plejady gwiazd; zbielałych od zaciskania dłoni kłykci; siniaków pokrywających kostki (brukowe? przecież tak dawno nie padał deszcz), mieniąc się fioletem i zielenią.
Moje serce, rozdziawione jak usta otwierających się bram Hadesu.
☾
W lustrze Ain Eingarp widzę... siebie, z książkami mojego autorstwa zgromadzonymi u moich stóp.
☾
Bogin przyjmuje przy mnie formę... rozwścieczonej matki.
☾
Amortencja pachnie mi... wanilią, piżmem i starym pergaminem.
☾
Moje ulubione zaklęcie to... jest dyskusyjne. Bardziej niż w zaklęciach, specjalizuję się w kategoriach wiedzowych, gdybym jednak miała wybrać, na pewno byłoby to jedno z dziedziny nekromancji.
☾
Mój patronus przyjmuje formę... ćmy.
☾
Wróżbiarstwo to dla mnie... dar, pasja i badanie nieodkrytego; sposób na zarobek i źródło mojej wyjątkowości.
☾
Czarna magia? Cóż... jest moją niekrytą obsesją, odkąd tylko zanurzyłam w dłonie w księgach nekromanckich. Uważam ją za objawienie i jedną z najlepiej egzekwujących zasady materię.
☾
Za swoje największe osiągnięcie uważam... mój dorobek oraz renomę jednej z najbardziej poważanych wróżbitek w Londynie.
☾
Stoję po stronie... samej siebie.
☾
Moje serce należy do... tych wszystkich nieprzespanych nocy.