![]() |
|
[14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów (/showthread.php?tid=5378) |
[14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Bard Beedle - 27.11.2025 Pokój, który namierzyli z mioteł Erik i Heather, ewidentnie był miejscem, które Cormac Frasser przerobił na prowizoryczny gabinet. Wciąż stały tu wiekowe, drewniane meble, lekko nadgryzione przez ząb czasu, ale wyglądające tak, jakby ich właściciele wyszli stąd, z zamiarem rychłego powrotu. Grzyb powoli musiał wchodzić w ściany, bo wprawdzie nie był widoczny (być może Cormac go wypalił?), ale nieprzyjemny zapach przenikał wnętrze, podobnie jak przejmujący chłód. Na ten ostatni niewiele pomogły ani okiennice, zamontowane tu przez Cormaca, ani fakt, że niedawno musiał palić w kominku: ten został wyczyszczony i wciąż leżał w nim popiół, wskazujący na to, że niedawno tutaj grzebano. Na ścianie wisiał portret, przedstawiający czarodzieja w kilcie, wyblakły i powoli zaczynający na dole pleśnieć: pojawiły się tam zielono – czarne plamki. Po stole walały się notatki, przybory do pisania oraz – ułożone na papierze, pewnie z braku naczyń – sucharki oraz nadgryzione jabłko, zapewne prowiant, który Cormac zabrał ze sobą. RE: [14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Jonathan Selwyn - 04.12.2025 Na Merlina tak bardzo zaniedbać taki zamek było chyba jeszcze gorszym przewinieniem, niż rzucić klątwę na sąsiedni ród. To znaczy nie, zdecydowanie tak nie było, to drugie było znacznie gorsze, ale i tak przyglądanie się wszechobecnej pleśni było dla niego bardzo bolesnym zajęciem. – Trzeba będzie później pochować te szczątki – stwierdził, gdy już weszli do gabinetu. To był jednak temat na zdecydowanie późniejszą rozmowę, na razie i tak musieli skupić się na odnalezieniu zaginionych czarodziejów i upewnić się, że nie będzie żadnych kolejnych pogrzebów. Jonathan jednak nie chciał przechodzić obojętnie wobec no cóż... Pozostałości po czyimś ciele. Selwyn nie podszedł najpierw do biurka, a zamiast tego skierował swoją uwagę na pleśniejący portret na ścianie. Skrzywił się nieco. Grzyb, zimno, potwory i kościotrupy. Będzie musiał powiedzieć Anthony'emu aby uważał na pleśń w innym zamku, o którym ostatnio rozmawiali. Odwrócił wzrok od portretu i zerknął na Thomasa. – Widzisz coś ciekawego? – spytał, jednocześnie próbując zbadać aurę czarodzieja, chcąc zorientować się w emocjach, które towarzyszyły mu w tej obecnej chwili. Niezależnie jednak od efektów Selwyn ponownie odwrócił się do portretu z szerokim uśmiechem. – Hm... Dzień dobry. Jest tu ktoś? Słyszy mnie pan? – spytał obraz, jednocześnie machając na powitanie ręką. Kto wie? Może to był jeden z tych gadatliwych portretów. Rzut na aurowidzenie, percepcja III [roll=Z] RE: [14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Thomas Figg - 21.12.2025 Zerknął w stronę Jonathana i delikatnie zmarszczył brwi - zdecydowanie robiło się tutaj zbyt ponuro, dlatego pozwolił sobie na nieco czerstwego i czarnego humoru. - Ależ Jonathanie, nie możemy pochować szczątek ludzi jakby to były rzeczy do znalezienia w zabawie. Trzeba ich pogrzebać godnie - wyszczerzył się i dość dziarskim krokiem ruszył w stronę gabinetu. Może i wydawał się teraz gruboskórny, ale lata zwiedzania grobowców i obcowania ze zwłokami w zaawansowanym stadium rozkładu, czy mumiami sprawiło, że nie traktował tego jak coś niezwykłego. Teraz bardziej niż godny pochówek jego głowę zaprzątało to, aby nikt z nich nie skończył w ten sposób. Kiedy weszli do środka zmarszczył nos i tylko zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. - Dopeiro wszedłem daj mi się rozejrzeć - odpowiedział tylko przekopując się przez notatki pozostawione na stole. Wyglądały na dość chaotyczne, ale chyba uda się z nich ułożyć coś interesującego. Zupełnie nieświadomy tego, ze Selwyn przygląda mu się nie tylko swoimi dwoma oczami, ale i też trzecim, zabrał się za poszukiwanie co ciekawszych rzeczy, jak i przeglądać czy notatki nie zostały ukryte też gdzieś indziej niż na stole. Aura otaczająca Thomasa byłą zaś dziwnym tworem - Jonathan mógł jasno dostrzec, że dominują w niej dwa kolory, zupełnie jakby szary toczył bitwę z zielonym. Mógł też dostrzec tam znaczną obecność ołowianego odcienia uwydatniającego się na tle szarości, czy błękitne pasemka, a wszystko to dopełniało przemykające gdzieniegdzie jasnoróżowe pasma. Zerknął w stronę starszego czarodzieja, który zaczął rozmawiać z portretem, a raczej spróbował do niego się zwrócić. Wzruszywszy ramionami zagrzebał się w papierach, na bok odkładając co użyteczniejsze zapiski czy mapy przedstawiające okolice. Zdecydowanie to mogło się przydać, ale czy jeszcze coś uda mu się znaleźć? Niczym niuchacz szukający skarbów szukał coraz to nowych rzeczy - nie ograniczając się tylko do tego co leżał ona stole, ale próbując zlokalizować też, czy nie zostały przemieszczone w inne, bezpieczniejsze miejsce - nawet jakby miał przewrócić cały gabinet do góry nogami. Percepcja II, przeszukuję biurko [roll=N] RE: [14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Jonathan Selwyn - 26.12.2025 Jonathan spojrzał na Thomasa i wydał z siebie ciche prychnięcie, jakby coś pomiędzy urazą i rozbawieniem. – Cieszę się, że humor ci dopisuje dzisiaj mój drogi. Jestem wręcz pewien, że jeśli zakradał tu się jakiś kwintopęd, aby nas pożreć, to właśnie się zatrzymał i szybko pobiegł napić się wody, także możliwe, że właśnie uratowałeś nam życia – powiedział niby poważnie, ale pod koniec swoich słów już nie wytrzymał i uśmiechnął się szeroko. Zaraz jednak odrobinę spoważniał, bo chociaż Thomas nic już takiego nie powiedział, to jego aura sprawiła, że Jonathan naprawdę się zaniepokoił, zwłaszcza, gdy dostrzegł nitki ołowianego koloru. Oh... Nagle żart o pochowaniu i pogrzebaniu przestał być aż tak zabawny. Chyba powinien porozmawiać z Norą, i delikatnie wypytać, czy wiedziała o stanie swojego brata. Albo wybadać sytuację u kogoś innego z Zakonu z kim Figg był blisko. Brenna? Tak, chyba najlepiej będzie zacząć od Brenny. A Millie? Chyba byli z podobnego rocznika. Obraz niestety nie odpowiedział, co Jonathan skomentował jedynie cichym westchnieniem. Następnie pstryknął jeszcze raz palcami przed oczami portretu, a gdy zorientował się, że to naprawdę nic nie da, skupił się na dalszych poszukiwaniach. Przy okazji zauważył, że pozostawione tu jedzenie nie zdążyło się jeszcze zepsuć. Czyli naprawdę musiał tu ktoś jeszcze całkiem niedawno żyć. Wraz z Thomasem zaczął przeszukiwać pokój. Rzut na percepcję III, przeszukuje pomieszczenie. [roll=Z] – Na Merlina – mruknął, przewalając jakieś papiery. – To jest aż dziwne, aby nie znaleźć nic ważnego w gabinecie. Przecież zawsze ważne rzeczy znajduje się w gabinecie! RE: [14.10.72, po zmroku] Sekrety McClivertów - Thomas Figg - 04.01.2026 Uśmiechnął się tylko szeroko, można by było wręcz powiedzieć, ze jest dumny z siebie i tego co powiedział Jonathan, że swoim jakże suchym żartem uratowałł ich wszystkich przed kwintopędami. Może to właśnie był sposób na te chore roślino podobne rzeczy? Ususzyć je. To byłoby zaiste ciekawe do spróbowania, gdyby tylko miał okazję... Zupełnie nieświadomy rozważań Selwyna, wertował i pobieżnie czytał zapiski, które się tu znajdowały. Wszystko wskazywało, że powinno tu być coś jeszcze. Ale czy faktycznie było tak dobrze ukryte, a może ktoś specjalnie stąd to tu usunął? Nie miał pojęcia. Zerknął na towarzyszącego mu czarodzieja. Czyli nie tylko on miał takie przeczucie, że coś tutaj powinno być? A może znajdowało się to gdzieś indziej? Jakaś skrytka? Wpasowana dobrze szuflada, której na pierwszy rzut oka nie widać? Mając niejakie doświadczenie w poszukiwaniu takich rzeczy, jak i szukaniu pułapek zaczął rozglądać się za takowym sekretnym miejscem do przechowywania szczególnie cennych notatek. Tak pochłonięty w swojej nowej misji nie zauważył nawet, że zaczął sobie cicho podśpiewywać jedną z mugolskich piosenek. -Hello darkness, my old friend, I've come to talk with you again... - przsuwał papiery w celu badania dokładniejszego blatu i zaczął się też rozglądać po całym pokoju. Może skrytka znajdował się gdzieś indziej, tak dla niepoznaki. Szukam czy nic tu nie jest na pewno ukryte - Percepcja II [roll=N] |