![]() |
|
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395) |
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Eutierria - 01.12.2025 Wątek prezentowyWątek jest częścią wydarzenia Kalendarz Adwentowy 2025. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Lorraine Malfoy - 01.12.2025 Lorraine miała w dzieciństwie wiele marzeń. Marzenia były duże, chociaż ona była mała, a jednak, gdy dorosła, marzenia już niespecjalnie, bo przecież Lorraine wciąż marzy o tym samym. Czy jej marzenia zmalały czy urosły z wiekiem? Trudno powiedzieć. Mała Lorraine zawsze prosiła boginię Matkę o to, żeby mieć kochającą rodzinę, a patrząc na menażerię charakterów, jakie udało jej się zgromadzić w Necronomiconie, a także na to, co dzieje się na Mabon, jest bliższa niż kiedykolwiek spełnienia swego marzenia. Jeżeli mówimy jednak o rzeczach materialnych, Lorraine od dziecka życzyła sobie mieć na własność fortepian. Albo pianino, nie jest specjalnie wybredna pod tym względem. W każdym razie instrument. Byleby swój. Marzy o tym, odkąd jej rodzice sprzedali stary fortepian koncertowy, aby uregulować długi: doskonale odrestaurowany Broadwood z klawiszami z kości słoniowej, cenny nie przez prestiż marki, lecz przez wspomnienia zagubione pośród smyczków. To w końcu ten sam fortepian, na którym przygrywali jej w dzieciństwie piosenki matka i ojciec. Ten sam, na którym uczyła się wygrywać pierwsze nutki, zanim jeszcze nauczyła się czytać i pisać. Czy jej marzenie o posiadaniu instrumentu się spełniło? O rany, długa jest to historia. Taki jeden obiecał jej kiedyś, że sprawi jej "najpiękniejsze pianino, jakie tylko się da, a potem zabije rzemieślników, żeby nikt już nie dostał drugiego takiego samego". No nie poszła z nim do łóżka, ale pokusa była silna, dzięki, Louvain, to było naprawdę ładne. O fortepianie fantazjowała odwiedzając w czerwcu innego zabijakę. "Czy mogę dotknąć twojego fortepianu?", spytała Umbriela. Hej, nie oceniajcie jej, przynajmniej spytała o zgodę! Nie wiem, co jest z tymi Śmierciożercami, ale instrument obiecał jej także Stanley, kiedy otwierał na Podziemnych Ścieżkach swój lokal, Głębinę. "Gwarantuję ci, że załatwimy jakieś pianino i..." – podrapał się po brodzie w zamyśle, wskazując po chwili jakieś miejsce w rogu sali – "postawimy je tam" – zapewnił, i nie rzucał w tym momencie słów na wiatr. Potem, na randce z Maeve, stojąca na balkonie Lorraine patrzyła, jak paru najebanych typów wyrzuca przez okno pianino lichwiarza, na którym wcześniej przygrywała ukochanej słodkie (i bardzo zbereźne) przyśpiewki. Równie słodkie były poezyje, jaka wyszły wówczas z ust Changówny. "Wykurwiaj, Romeo, bo cię zamknę w obszczanym fortepianie, a potem na niego wejdę i dam twojej wybrance powód do życia." Musicie przyznać, że nikt nie klnie równie melodyjnie, co Maeve. Gdzieś po drodze Lorraine przygrywała też na fortepianie w domu swojego przyjaciela, Anthony'ego Shafiqa. Grała też z Oleandrem, skądinąd również Shafiqiem, tyle że po kądzieli... Ale w końcu jej marzenie o posiadaniu własnego instrumentu się spełniło. Baldwin przytargał bowiem do Eurydyki zniszczone pianino, żeby wreszcie miała gdzie grać "ich ulubione utwory Saint-Saensa". RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Alexander Mulciber - 01.12.2025 Jako dziecko, Alex zawsze chciał mieć psa. I pewnie, miał wiele psów w swoim życiu. Jednego z nich, owczarka o imieniu Kopernik, mała Lorien uwieczniła nawet na poduszce, w pierwszej i ostatniej próbie rękodzielniczej, jaką podjęła, ucząc się haftować. Ale psy mają to do siebie, że zdychają. Chociaż wkoło zawsze były jakieś zwierzęta, bo tata Alexa również był wielkim miłośnikiem psów, zwłaszcza tych myśliwskich, trudno mu było przywiązać się znowu do jakiegoś. Zwłaszcza, że za chwilę znowu kończyły się wakacje, trzeba było wyjeżdżać do szkoły, potem zaczęło się dorosłe życie, częste podróże za granice, no i jakoś tak... Własnego psa nie miał i mieć nie chciał. Ale gdy na tegoroczne Mabon dostał od Lorien psa o wdzięcznym imieniu Łajka, poczuł się tak absolutnie szczęśliwy, że po prostu zaniemówił. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Aaron Andrew Moody - 01.12.2025 Aaron Moody to w sumie zawsze miał bardzo proste marzenia. Poza tym, że mając lat pięć życzył sobie pod choinkę na Yule odznakę aurora (dokładnie taką samą, jaką mieli jego mama i tata, no, może tylko bardziej błyszczącą, żeby czarnoksiężnikom od razu ślepia wypalić), poprosił również o miotłę wyścigową. Miotły nie dostał, chyba że rózga liczy się jako kij od miotły. Odznaki aurora zresztą też nie. Ale na pocieszenie dostał od swojego najlepszego przyjaciela Woody'ego skarpetki w złote znicze, a od ulubionej cioci – przeokropnie nudną książkę na temat największych konfliktów czarodziejskich. Książka tylko z początku wydała mu się przeokropnie nudna, bo mały Aaron szybko wciągnął się w naukę historii magii, jak i historii powszechnej, obdarowując kolegów głupimi ciekawostkami historycznymi, gdy bawili się magami-żołnierzykami. Od tamtego czasu zawsze prosił na Yule o książki, bo miotłę wyścigową kupił sobie sam: za długo ciułane kieszonkowe, i pieniądze uzbierane podczas wakacyjnych prac dorywczych. A odznakę aurora dostał, co prawda, nie pod choinkę, ale gdy zdał egzaminy autorskie, więc swoje dziecięce marzenie zrealizował. Mimo lat, odznaka błyszczy się jak ta lala. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - The Lightbringer - 01.12.2025 Jim niewiele pamięta ze swojego dzieciństwa. Zwykle są to przebłyski, niejasne powidoki wspomień o czasach dawno minionych, a jednak... Pamięta swoje pierwsze życzenie na gwiazdkę, bo powiedział o tym wszystkim dzieciakom we wsi, gdy dekorowali szopkę w kościele. Otóż, Jim życzył sobie dostać ognisty miecz. Dokładnie taki sam jak miał Michał Archanioł na tym wielkim obrazie, który wisiał wysoko wysoko na ścianie w jednej z bocznych naw kościoła! Czy można o coś lepszego prosić maleńkiego Jezuska, niż o bycie jednym z jego największych wojowników w dniu Sądu Ostatecznego? No nie wydaje mi się. Z wiadomych względów bezpieczeństwa, Jim nie może jednak zrealizować w cyrku numeru, w którym żonglowałby płonącymi mieczami. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Robert Albert Crouch - 01.12.2025 Rok 1945, niemagiczna dzielnica Londynu, dokładniej okolice Ritz. To wtedy i tam Robert Albert Crouch, w dumnym wieku dziewięciu lat, ujrzał w wystawowym oknie sklepu zestaw wielobarwnych resoraków. Była to wyjątkowa, limitowana edycja, wyprodukowana na okazję obchodów zakończenia wojny. Państwo Crouch, choć kupowali synowi najróżniejsze zabawki, nie zdecydowali się obdarować go na święta tym, czego pragnął. Uznali samochodziki za zbyt mugolskie. Bali się głównie, że ich niespecjalnie rozsądny synek z dumą pokaże je reszcie rodziny i skaże ich na tłumaczenie się z tego zakupu i połajanki. Robert dostał pod choinkę zestaw samochodzików dopiero w Hogwarcie, od szkolnego kolegi, mugolaka. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Anthony Shafiq - 01.12.2025 Jednym z najwcześniejszych wspomnień związanych z Yule u Anthony'ego Shafiqa była naiwna wiara w to, że wypowiedziane życzenie ma możliwość się spełnić. Młody Shafiq bardzo chciał znaleźć pod choinką psa, całkiem konkretnie w sumie marzył mu się golden retriver ze względu na lśniącą złotem (w jego mniemaniu przynajmniej) sierść. Jego opiekuni zakpili z tego marzenia, transmutując słownik - prawdziwy prezent - w futrzastego towarzysza, aby Anthony po kilku godzonach dziecięcej euforii mógł się boleśnie się nauczyć, że prawdziwa wartość, czyli wiedza, nie przemija, a zwierzęta nie są warte poświęconemu im czasu. Finalnie powtarzał te prawdy później, również w wieku dorosłym. Szczeniaka nigdy nie dostał. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Millie Moody - 01.12.2025 Miles bardzo szybko zorientowała się, że nie ma sensu prosić boginię Matkę o trzeźwego ojca na Yule. Wmówiła więc sobie, że jej największym marzeniem jest magiczna kolejka jeżdżącą wokół wielkiej góry. Prezentu nigdy nie dostała. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Samuel McGonagall - 01.12.2025 Samuel na Yule zawsze chciał to samo. W jego przypadku tylko czas świąteczny był okazją, by móc dostać ich całą garść, pod nieco łagodniejszym spojrzeniem pani matki. Kolorowe landrynki stanowily przysmak i wielką radość McGonagalla, a ich zjedzenie było okraszone wielką celebracją po środku dziczy. RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Prudence Fenwick - 01.12.2025 Prudence marzyła o tym, aby dostać laleczkę Voodoo. Już jako mała dziewczynka interesowała się różnymi praktykami magicznymi i chciała, aby taki przedmiot wpadł jej w ręce. Była ciekawa na jakiej zasadzie działa i czy faktycznie działa. Dostała taką od babci i ma ją do dzisiaj. |