Secrets of London
[Yule 1969 Millie & Odie | Soho] We wish you less fucked Yule - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [Yule 1969 Millie & Odie | Soho] We wish you less fucked Yule (/showthread.php?tid=5457)



[Yule 1969 Millie & Odie | Soho] We wish you less fucked Yule - Millie Moody - 11.12.2025

Dyżur się skończył.

Jej.

Może powinna wrócić do domu i liczyć, że nikt nie chciał zostać nadgodzin. Że nie wpadła dodatkowa akcja. Że auror bez dzieci nagle nie poprosił o zamiankę i ktoś zapragnął wspomóc kolegę kolejnymi kilkunastoma godzinami na służbie.

Służba się nie kończy. Jesteś na niej nawet wtedy kiedy śpisz.

Nie chciała się przekonywać. Nie chciała zgadywać czy dom jest pusty. Że nie jest pełny - tego była bardziej niż pewna.

Zionęła tam czarna dziura, zupełnie tak samo jak ziała w jej sercu.

Oczywiście mogła iść do Bertasa, albo do długich tyłków, ale miała wrażenie, żę zacznie rzygać kolorowymi fasolkami jak ktoś jej powie, że uwu uwu rodzina, uwu uwu bycie razem, pierdolcie się wszyscy.

Nie znosiła udawania na Yule, że wszystko jest super. Nie znosiła poczucia, że pod tym udawaniem zionie czarna dziura żałoby przykrytej płaszczem "życie to ból, masz być twarda i iść do przodu".

Płacz jest słabością.

Tęsknota jest słabością.

Ona sama była najsłabszym ogniwem swojej fantastycznej rodziny.

– Dobra, to pięć smaków to o co w tym chodzi? Że jest słodkie, gorzkie, słone, kwaśne i jakie jeszcze? Zjebane? – być może to były tematy które powinna poruszyć ze swoim fakfrendem, bo ten w końcu był psychiatrą, który zbyt często mówił, że powinna się leczyć. Na głowę. Być może robił to po to, żeby częściej zatykała mu usta, była pod tym względem bardzo kreatywna.

Jak widać Odie był podobnie super mega rodzinny na święta.

Dlatego siedzieli w mugolskim chinolu i wybierali makaron.

– Jak to w ogóle jest, czemu tyle jest ludzi na Soho? Oni nie mają swojego... swojej imprezy? – zapytała, gdy w końcu zdecydowała się na te pięć smaków z mieszanym mięsem i wszystkimi możliwymi dodatkami świata. – Oi, w ogóle macie jakieś piwerko? Albo nie wiem... skośne wino? – zwróciła się do sprzedawcy.