Secrets of London
[30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44)
+---- Wątek: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? (/showthread.php?tid=5461)



[30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Woody Tarpaulin - 11.12.2025

Rejwach na emigracji w Dziurawym Kotle



To miała być jego date night z Jonathanem Selwynem. Kojarzycie, Ekstaza Merlina, ja i Johnny, a tymczasem on mianuje gości honorowych, gdy mieliśmy być razem w loży. Razem we dwóch, a tu jacyś dygnitarze, cuda-wianki. Tarp miał tego Selwynowi do końca roku nie wybaczyć.
Trudno, nic to straconego, bo bawić zamierzał się mimo tego przednio, nawet lepiej niż w teatrze, gdzie sztywne zeszmacone towarzystwo dygnitarzy państwowych i innych marionetkowych kurew na arystokratycznym kiju właziło sobie nawzajem w dupę. Na dobry humor recepty były dwie: alkohol i kąśliwość. Lepszej daty toteż nie mógł sobie stary wymyślić na przeprowadzenie badania rynkowego.
Jak być może część z was wie, w Rejwachu przygotowania do grzańca zaczęły się 1 sierpnia, kiedy razem z Aseną wyjęli gar — znaczy Woody wyjął, Asena narzekała. Grzaniec była to tu tradycja prawie święta. Nie godzi się, aby jakikolwiek patałach w Londynie miał lepszy. Na Białego Wiwerna i tak by nikt o zdrowych zmysłach nie spojrzał, więc nie było przeszkód, aby jury na pierwszy cel obrało Dziurawy Kocioł. Nie, na te zajęcia nie można było przynieść zwolnienia, a już na pewno nie mógł go przynieść Lewis, który był koniecznie potrzebny do degustacji.
Gdy wesoła gromada rejwachowa wychynęła z Nokturnu i przemierzyła Pokątną, było późno, ale tak nie za późno — sobota dzień roboczy, nie zostawimy przecież swojej własnej knajpy zamkniętej na zbyt długo. Stary szedł odziany w charakterystyczny długi prochowiec, kowbojki i oczywiście kapelusz. Dziki zachód wędrował ku cywilizacji.
Nieważne co się stanie, nie wyglądajcie na zbyt zadowolonych — pouczył jeszcze swoją gromadę Woody, zanim otworzył drzwi i wkroczył na włości konkurencji. Sam przybrał performatywnie naburmuszony wyraz twarzy.
Choć nie była to restauracja pięciogwiazdkowa, w porównaniu do Rejwachu mimo wszystko Francja-elegancja. Aż dziwnie było wejść do miejsca, w którym nikt nie wyglądał, jakby trudnił się bezdomnością.
Rejwach jednak miał nad tym lokalem pewną zasadniczą przewagę: w Dziurawym Kotle brakowało duszy. A mianowicie Enjolrasa, choć polotu, stylu i wyjątkowości również.
Rejwachowcy zajęli duży stół, taki rodzinny prawie, bo rodziną przecież byli.
No, poczekajcie tu, rozgośćcie się, hehe, jak w domu. — Wcale nie. Spróbuje ktokolwiek z was porównać miejscówkę do domu, to go straci. — Ja idę po grzaniec. — Z fakturą na firmę. Jest to spotkanie biznesowe, i to nawet nie jest żart. Szpiegostwo przemysłowe można wpisać w koszta prowadzenia działalności (miejmy nadzieję).
Jak powiedział, tak zrobił: wziął zamówił tyle grzańców, ile mord miał do wykarmienia (policzył je raz jeszcze, już będąc przy ladzie, dla pewności). Więcej miał dzieci niż rąk, toteż na powrocie wspomagał się magią: lewitowały wokół byka z Nokturnu miniaturowe kociołki z grzanym winem niczym elfy wokół gości na balu Lestrange’ów (kolejnym burżujskim spędzie, którym gardzimy). Trunki dotarły nawet nierozlane — oto lata doświadczenia w wykonywaniu podobnych zaklęć we własnym przybytku.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Keyleth Nico Yako - 12.12.2025

[inny avek]https://imgix.bustle.com/wmag/2018/08/22/5b7dc7850556fb176ac53871_WM201806EDCB03.jpg?w=414&h=564&fit=crop&crop=faces&dpr=2[/inny avek]Keyelth aka Nicolette le Blanche znó zawitała do Dziurawego Kotła i teraz po miesiącu przebywania w Londynie okrzepła już całkiem nieźle, czując się (bardzo złudnie) jak lokals. Co prawda nadal nie wiedziała zbyt wiele, ale umiała już określić gdzie jest jej dom (w Rejwachu), a gdzie są burżuje wykorzystujący biedaków do własnego kapitalistycznego zysku (czyli w Dziurawym Kotle). Szli na przeszpiegi, więc założyła twarz, której przy nich jeszcze nie zakładała wcześniej. Trochę chciała się popisać przed chłopakami, trochę chciała wyglądać na droślejszą bo jak mieli pić wino, to już kilka razy miała pytania poza Rejwachem ile ma lat i czy nie uciekła z Hogwartu. Tak nikt się nie będzie jej pytać!

Ujęła naczynie, wzniosła je w geście toastu, a potem wychyliła i upiła łyk.

– O FU! – wrzasnęła impulsywnie, gdy język zetknął się z grzńcem. – Cóż to za paskudztwo!
– Jej elegancka twarz Nicolette le Blanche wykrzywiła się w grymasie absolutnie właściwym do Keyleth Yako. – Jak w ogóle możecie to pić, toż to trucizna! – zaczęła rozpaczliwie rozlgądać się za czymś do popicia, a jej ręce zaczęły być... o zdecydowanie ciemniejszym niż blady odcień skóry na twarzy, czego sama zainteresowana zdawała się nie widzieć.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Julien Fitzpatrick - 12.12.2025

Powrót na Wyspy sprawił, że pobyt w Hong Kongu rozmywał się neonem ciasnych uliczek odległego kontynentu. Wszystko w Londynie wydawało się znajome, a jednocześnie obce, inne i przekształcone, jak sen, w którym odwiedzamy znane miejsca, ale ich energia i istotne szczegóły odstają od rzeczywistego stanu.

Odwiedzanie miejsc, w których spędzał czas w poprzednim życiu, które nie skończyło się wcale tak dawno temu, bywało bolesne. Ale jak inaczej miał przebrnąć przez pełną mułu rzekę nieprzyjemnych myśli? Charles Rookwood był martwy, a Julien Fitzpatrick potrzebował poznać świat, w którym miał funkcjonować.

Smutek i zamartwianie nie leżały w jego naturze, toteż nie potrafił sobie z nimi poradzić. Bo co innego robić z negatywnymi emocjami, jeżeli miejsce na butelkowanie każdej dawno się skończyło? Okropny dylemat, który spychał go na granice wytrzymałości, bo jak być duszą towarzystwa, gdy tak naprawdę nie ma się ochoty wstać z łóżka i żyć w ogólnym tego słowa znaczeniu? Somatyczność tego zjawiska nie tylko wpływała negatywnie na jego sprawność fizyczną, ale tez możliwość używania magii. Musiał wziąć się w garść, a spędzając czas samemu w pokoju, odmawiając wyjść, jedynie pogarszał sprawę. Przynajmniej tak mu się wydawało.

Z przewijania kasety ze wspomnieniami, w których przesiadywał z Cameronem i Heather przy barze w Dziurawym Kotle, wyciągnął go niezadowolony, głośny grymas Keyleth. Nie był pewien czy wzięła instrukcje Woody'ego o  nie wyglądaniu na zbyt zadowolonych, zbyt dosłownie, czy faktycznie nie potrafiła przełknąć nawet łyka grzańca. Druga opcja wydała mu się o wiele bardziej realistyczna, gdy zauważył zmianę koloru na jej dłoniach, wpierw musząc zamrugać, aby upewnić się, czy to nie umysł i przygaszone światła lokalu płatają mu figle.

- Aż tak źle?? - zapytał, widocznie przejęty, choć nie było w tym krzty zdziwienia. Przecież mieli krytykować, a nie ratować reputację grzańca.

- Trzymaj - zwinnym ruchem wykorzystał swoje ustatkowanie przy końcu dużego stołu i z pomocą różdżki przywołał wodę, ze stojącego na barze baniaka. Barowym zwyczajem, dostępna była dla wszystkich, aby odciążyć barmanów od nalewania szklanek kranówki dla co drugiej osoby, która potrzebowała zmniejszyć przyszłe efekty porannego kaca.

- Trochę ci ten, kolor powrócił do stanu pierwotnego na rękach - szepnął do niej, gdy zdawała się mniej przejęta obrzydliwością trunku, a bardziej zadowolona z możliwości przepłukania ust wodą.

Spojrzał podejrzliwie na swój kubek z grzańcem i marszcząc brwi upił odrobinę. Znajoma gorycz wina zmieszana z przyprawami korzennymi uderzyła w podniebienie. Kwaśność, która nadeszła zaraz po nich sprawiła, że nawet Jules skrzywił się, jakby dopiero co zjadł cytrynę. Zamlaskał niezadowolony. Oczywiście, pił gorsze rzeczy, ale winem z górnej półki by tego nie nazwał.

- Czego się spodziewałaś w sumie? - pytanie nie było protekcjonalne, a szczere. Nie był pewien jakie dziewczyna miała doświadczenie z tego typu alkoholem - Przecież z tyloma klientami zawsze zmniejsza się jakość, zbankrutowaliby jakby dodali lepszego wina, ale to naprawdę smakuje, jakby skwaśniało. Szkoda. Tak czy siak, nie będę marnować pieniędzy, się dostało, trzeba wypić. Jakbyś nie była w stanie poradzić sobie ze swoim, jestem w stanie się poświęcić - mrugnął do niej porozumiewawczo. Nim wychylił swoją porcję na raz, skinął głową do Woody'ego, jakby mówił 'na zdrowie'.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Asena Greyback - 13.12.2025

Ciężko było patrzeć na starego, kiedy ze zwieszonym nosem chował swój najlepszy kapelusz do szafy, wystawiony przez miłość swojego życia. Ale cóż, ona sama niewiele mogła mu w kwestiach sercowych pomóc, głównie dlatego że była całą sobą team Quintessa i ciekawie sobie było popatrzeć na te perypetie starych chłopów.

Ekipa Szalonego Kapelusznika, została więc zmuszona wspierać szefa nie słowem, a czynem, zostając zmuszoną do odwiedzenia Dziurawego Kotła. Asenka z tej okazji założyła swoją drugą najlepszą flanelową koszulę (miała dwie), a do tego świeżutko nawoskowaną kurtkę, bo przecież jesienne wieczory były zdradliwe, a wiatr kąsał nieprzyjemnym chłodem.

Nigdy chyba nie miała nic konkretnego do Dziurawego Kotła, a nawet go lubiła ale też nigdy nie chwaliła się swoimi poglądami na ten temat przy Tarpie. Dziadyga za punkt honoru wziął sobie nienawiść do każdej knajpy w niemagicznym Londynie, ale Greyback uważała że nie należało się aż tak roztrząsać, bo Kocioł zwyczajnie nie był dla nich konkurencją. Nie ten target, nie ta ulica, w ogóle wszystko nie po drodze. Należało się koncentrować i uderzać przede wszystkim w Biały Wiwern, o.

Woody poszedł i Woody wrócił, niosąc ze sobą kufle, które dzielnie rozdał swojej kompanii, kiedy już ta siedziała na miejscach przy długim stole. Senka usadowiła się obok Keyleth, bo baby powinny trzymać się razem, szybko jednak przesuwając uwagę z niej na kubas z winem. Objęła go rękoma i przechyliła, smakując i mlaszcząc jakby to było wińsko z górnej półki i właśnie rozpracowywała jego bukiet.
- Mmm, wyczuwał szlachetnie nuty brudnej szmaty, ukryte pod obszczanymi przez szczury winogronami. Transmutowana w cynamon gałązka z miotły i... ooh, czy dobrze mi się wydaje? Ah tak, odrobina spleśniałej pomarańczy dla dopełnienia bukietu - upiła kolejne dwa łyki. - Rozumiem. Jesteśmy tutaj by nauczyć się jak nie popełniać błędów.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Lewis McKinnon - 14.12.2025

Ja nigdy nie popełniam błędów — powiedział udawanie oburzonym tonem Lewis, jakby wcale kilka dni temu nie przypalił białej potrawki, bo zagadał się z Nico na temat tego, do czego należy użyć pozostałość kardamonu. On upierał się, aby dorzucić starty proszek do zupy dyniowej, natomiast dziewczyna przekonywałago do tego, że musi spróbować zrobić Ambashe. Lewis nawet nie wiedział, co to jest i ciężko mu było sobie wyobrazić z czego to jest zrobione po opisie, ale wydedukował, że to jakieś świąteczne pieczywo na drożdżach. Postanowił, że zrobi je dla Keyleth na Samhain jeżeli uda mu się zdobyć przepis. Na szczęście potrawkę udało się odratować, nikt z gości nie narzekał na lekko węglowy posmak, bo po Spalonej Nocy wszystko wszędzie waliło spalenizną.

Oczywiście dla niego była to wizyta obowiązkowa, bo musiał wiedzieć, co zrobić, aby było lepiej z ich grzańcem. Oraz taniej, to również był ważny aspekt, którego nie mógł pominąć w planowaniu Rejwachowego Grzańca. Nie będą przepłacać za nostalgię.

Ostatnio widziałem taką nowość w sklepie u mugoli, wygląda jak miód, ale się nie krystalizuje, pachnie jak miód. A to tylko syrop z jakiegoś jankeskiego gówna.

Zabawne, bo ekipa wyglądała bardzo po mugolsku wbrew pozorom. Dla niepoznaki Lewis założył swoje jeansowe ogrodniczki, flanelową koszulę zdecydowanie za dużą na niego, którą chyba ukradł Woodiemu oraz koszulkę z trasy koncertowej Davida Bowie, którą wygrał w karty od mugola. There's a starman waiting in the sky // He'd like to come and meet us // But he thinks he'd blow our minds. Nawet włosy miał rozpuszczone, co było bardzo dziwnym widokiem, bo miał je zawsze gładko zaczesane w kitkę i przypięte spinkami pasma grzywki.

Napił się grzańca od konkurencji, mlasnął raz, dwa, przejechał językiem po osadzie na zębach i wzruszył ramionami.

Robię lepszy. Pierdolicie trochę, wino jak wino. Poczekajcie, aż zrobi się zimnej, to nagle taki kubeczek będzie kosztował pół naszej wypłaty i wszyscy będą sikać na jego widok, jakby spuścił się do niego jednorożec.

Wziął kolejny łyk.


Percepcja ◉◉◉○○: Gotowanie (II) czy rozpoznaję co tam dobrego i specjalnego jest?
[roll=Z]

Jest bardziej kwaśne, bo dodali dżemu z kwaśnych jagód i nie wyrównali kwasowy wina. — na ustach Lewisa wykwitła mina szczwansgo kota, jakby właśnie miał zamiar wywinąć psikusa swojego życia.




RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Woody Tarpaulin - 17.12.2025

Patrzcie ją, jak śmiało Asena założyła, że po zmianie kapelusza poznaje, który kolega Tarpa wystawił tego wieczora. No co za przebiegła franca-stalkerka. Zobaczymy, jak jej pójdzie na randce z Jonathanem Selwynem, która odbędzie się w bliżej nieokreślonej przyszłości. I kto się wtedy będzie śmiać.
Tymczasem nadeszła pora degustacji. Keyleth zaczęła od iście ostentacyjnego zamanifestowania niesmaku. Tak żywiołowo zagrała rolę, że prawie jej sam Woody uwierzył. Gdy za to na pomoc dziewczynie ruszył Jules, Woody już swoje wiedział. Mrugnął do Aseny porozumiewawczo i bardzo niedyskretnie, wskazując dzieciaki ruchem głowy. Hoho, już on wiedział, co to się kroi.
Pannica to się zna na rzeczy — zawtórował Greyback, gdy ta wygłosiła swoją kwiecistą recenzję. — Czyli gwiazdki doskonałości nie przyznamy?
Pięknie się spisali. Patrzył na nich z dumą.

[Obrazek: albus-dumbledore-clapping-vp8ir0xpk9xix0y9.gif]

Lecz prawda była taka, że to kto inny był wśród nich wyrocznią.
Lewis McKinnon.
Jak się nie krystalizuje, to chyba źle? — zapytał, wcale a wcale nie popędzając chłopaka spojrzeniem do zanurzenia dzioba w kubku. — Chyba że jest tanio. To można rozważyć.
Zaraz wyrocznia przemówiła, a Woody kiwał głową, jakby sam na wszystko to wpadł, mimo że jego porcja wciąż stała nietknięta. I jeszcze ten chytry uśmiech Lewisa, który zwiastował coś dobrego. Let him cook.
Mam to gdzieś zapisać czy zapamiętasz?
Wtedy dopiero — gdy głosy wybrzmiały — stary pochylił się nad swoją porcją. Z czcią uniósł naczynie, wychylił. Zaciągnął się korzennym zapachem, aż po zatokach poszło. Potrzymał wino w ustach, aż nie zostawiło gorzkiego posmaku. I jakby kto przyjrzał się bliżej ruchom nieogolonych policzków, to by może mu przez myśl przeszło, że dziad wypłukał tę zachlaną mordę grzańcem.
Po chwili dumania Woody Tarpaulin ogłosił:
— Niedobry. — Mlasnął, wykrzywiając się. — Jakiś taki... za pomarańczowy. I jeszcze ten dżem z kwaśnych jagód. — Pokręcił głową z miną znawcy, zupełnie jakby to on odkrył ową ciekawostkę kulinarną. — Swoją drogą, młodzieży, jak już tu jesteśmy, widzieliście kiedyś spust jednorożca? — Nie dał czasu na odpowiedź. — No, a ja żem widział. W trzydziestym piątym jak nas wygnali na noc za karę do Zakazanego Lasu… Nie pytajcie tylko, cośmy nawyczyniali. W każdym razie jakeśmy się z moim drogim druhem szykowali do snu w opuszczonym gnieździe centaurów, opodal kopulowały dwa jednorożce. Wspomnienie na całe życie. — Może i była to nieprawda, ale za to z jakim zaangażowaniem ich wkręcał w tę niedorzeczną historię.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Keyleth Nico Yako - 28.12.2025

[inny avek]https://imgix.bustle.com/wmag/2018/08/22/5b7dc7850556fb176ac53871_WM201806EDCB03.jpg?w=414&h=564&fit=crop&crop=faces&dpr=2[/inny avek]Nicolette Le Blanche chichotała całkiem nie jak dorodna rycząca czterdziestka, a podlotek z Nokturna, który co prawda pochodził z biegunowo odległego miejsca od rynsztoku magicznego Londynu, ale całkiem sprawnie się asymilowała do okoliczności.

Nie było to trudne, gdy otaczało ją tyle miłości i była diablo nieprzyzwyczajona do takiego stanu, ale hej, jej całkiem nowy najnowszy kolega Julek podał jej wodę na starość i podpowiedział, że z tego wszystkiego ręce przestały być śnieżnobiałe jak… jak… jak śnieg.

- A wiecie, śnił mi się wczoraj śnieg! - powiedziała nieoczekiwanie, głosem pełnym nieposkromionej ekscytacji, zaraz potem odchrząknęła przypominając sobie swoją rolę życia - No i nawet jakby w Londynie spadła jego tona, to z pewnością nikt nie będzie chciał pić tych popłuczyn. - ostentacyjnie odsunęła swój kubek do Juliena, skoro już tak pięknie jej zaoferował i zaczęła opowiadać dalej Asenie, która z pewnością zrozumiała jakie to ważne taki sen o śniegu, szczególnie, że Key doświadczyła tego opadu atmosferycznego tylko raz i w dodatku jak była na statku więc to nie była taka atrakcja jak mogłaby być - I ten śnieg był wszędzie! Na dachach, na kominach, na ludziach, na straganach, na psach nawet co szły ulicą! I… i był słodki jak Twoje ciasto ostatnie! Nie, nie jak całe ciasto…jak to co na nie dajesz, takie puchate coś z połowy jajka! - Nie mogła sobie przypomnieć, ale kruszone białe na górze, było jej ulubionym elementem całego wypieku. Lewis coś wspomniał wtedy, że jak wróci sezon na truskawki to zrobi jej z tego cały tort, ale słowo jej umknęło z wrażenia, że ktoś zakłada, że wytrzyma z nią tak długo.
- W sumie czy sperma jednorożca jest biała czy tęczowa? - zamyśliła się nieoczekiwanie, upijając wody, ale szybko porzuciła temat, bo przecież ręce jej teraz wyglądały tak jakby je wsadziła do takiej brązowej mąki. Do kakaa? Szybko wypuściła szklankę i schowała je pod blat, skupiając się na tyle, by „naprawić” nieskalaną strukturę skóry panny Nicolette. A może pani Nicolette? Musiałaby trochę bardziej popracować nad tą personą.

Transmutacja III - aby skóra na przedramionach i dłoniach była biała jak śnieg (i reszta skóry off)
[roll=Z]



RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Asena Greyback - 02.01.2026

- Oczywiście, że nie popełniasz. Nie mówiłam o tobie, słoneczko - odparła spokojnym tonem, nie siląc się jednak by na Lewisa spojrzeć, bo zamiast tego spoglądała w swój kufel i zastanawiała się czy przypadkiem czegoś jeszcze obrzydliwego tutaj nie wrzucono. Po prawdzie też, swoje uwagi kierowała pod adresem Rejwachowego Wszechojca, bo Woody miewał czasem dobre pomysły, którymi chciał usprawnić innym życie. Jak to działało w rzeczywistości to różnie bywało, szczególnie jeśli chodziło o kulinaria.

Spojrzała na Tarpa, nawiązując z nim porozumiewawcze spojrzenie, chociaż nie do końca podzielała jego entuzjazm. Nie była przesadną fanką związków w miejscu pracy, tym bardziej jeśli chodziło o takie świeżynki nieobyte w świecie. Nico należało chronić przed - w sumie sama nie wiedziała przed czym, bo Jules może pojawił się znikąd, ale w sumie jak każdy jeden mieszkaniec Rejwachu. Był jednak chłopakiem, a to ograniczało jego kredyt zaufania.

- Zero gwiazdek - zawyrokowała bezdusznie, zaraz jednak przyjmując z pełną odpowiedzialnością roli słuchacza, przenosząc swoją uwagę na siedząca obok Keyleth. - Jeszcze trochę i sama zobaczysz jak pada. Sypnie tak, że sama będziesz chodzić jak bałwanek ze śnieżną czapką - uśmiechnęła się do niej wesoło, głaszcząc ją krótko po plecach kiedy zobaczyła jak ta chowa odmienione ręce pod stołem.

- A widziałeś kiedy spust wilkołaka? - odpowiedziała Tarpowi, uśmiechając się wciąż. - Mnie się kiedyś zdarzyło, jak weszłam niechcący do pokoju brata bez pukania. To dopiero był widok - oparła się łokciem o blat i wsparła na dłoni brodę. - Ale z tymi jednorożcami to też niesamowite, bo podobno nie uciekają tylko od dziewic. Niezła wam się gratka z kolegą trafiła, że tacy dziewiczy się tam znaleźliście...

W sumie jak już przy tych spustach byli, to jej się przypomniało jak jeszcze dzisiejszego dnia wypisywali super ważne ogłoszenia i przygotowywali do wyklejenia nimi Rejwachowych szyb. Kulfony jasno i wyraźnie ogłaszały wszem i wobec, że oto mieli na stanie unikatowe, jedyne w swoim rodzaju kutasoświeczki. Może oprócz tego powinni coś dopisać o grzańcu ze spustem jednorożca.


RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Lewis McKinnon - 22.02.2026

Ej, Nico, mogłabyś to przetransmutować? — zapytał ściszonym głosem i podał dziewczynie wygrzebany z głębi kieszeni małe pudełeczko z kartonu. W środku znajdował się dziwny proszek o biało-żółtym wyglądzie i bez-zapachu, podobny w strukturze do drobnego cukru, ale dużo mniej sypki. — Nic groźnego! Zmień po prostu w laskę cynamonu czy coś, wrzucimy ukradkiem do ich kotła, a rano... — Lewis wyszczerzył się jak kot z Cheshire. — Zamiast grzańca, galaretka. Co lepsze! Jeżeli podgrzeją i zrobi się płynne i dalej będą sprzedawać, jak zacznie stygnąć, znów zacznie się ścinać! I nie da się tego zatrzymać rozproszeniem, bo to nie składnik magiczny!

Lewis wyglądał jak zadowolony z siebie kot. Plan był prosty, Nico musiała transmutować w korę cynamonową agar agar, a on musiał wrzucić do ich kotła podmieniony składnik, podczas gdy Asena rozproszy barmana, albo Woody. Plan zaczął się klarować w głowie, jak się klaruje rosół, gdy zbierze się z niego szumy cedzakiem i pływają tylko piękne, żółte oczka tłuszczu oraz przyprawy w idealnie żółciutkim bulionie.

Przedstawił im cichaczem swój plan i tylko czekał, na potwierdzenie, że wchodzą w to. Nie będzie dla Rejwachu konkurencji na rynku.




RE: [30/09/72] Czy funkcjonuje na rynku konkurencja dla Rejwachu? - Keyleth Nico Yako - 20.03.2026

[inny avek]https://imgix.bustle.com/wmag/2018/08/22/5b7dc7850556fb176ac53871_WM201806EDCB03.jpg?w=414&h=564&fit=crop&crop=faces&dpr=2[/inny avek]Ręce wróciły do porządku, a rozmowa sunęła lekko wokół genitaliów i tego co produkują, a nie - płynęła wokół wina, które z oczywistych względów jej nie smakowało, a w dodatku gdy pozostali tak mówili jednoznacznie, że im nie smakuje to już w ogóle Keyleth pokraśniała, jaki ma wspaniały gust i smak.

Wiadomo, że najlepsze rzeczy do spożycia robił Lewis.

Był to obiektywna prawda.

Chłopak miał też wyborne pomysły, więc pod stołem Key przejeła od niego biały proszek i skupiła się na tyle, by wykonać część jego planu, nie dziwiąc się jeśli po drodze zażyczy sobie aby we fretkowej postaci ten cynamon im do kuchni podrzuciła. Na razie jednak te słowa nie padły, na razie ważniejsze było przekonanie sypkiego proszku, że jest całkiem porządnie zbitą korą drzewa.

Transmutuję żelatynę w kilka ruloników cynamonu używając zupełnym przypadkiem Bezróżdżkowej II
[roll=Z]
[roll=Z]
[roll=Z]

No jedna, jedna jej wyszła taka nieco podejrzana, nazbyt pogięta, ale pozostałe dwie prezentowały się dumnie, więc z dumą w sercu i uśmiechem na ustach oddała Lewisowi cynamon.